Recenzje
Kotlet na wynos, czyli autostopem za równik
Kotleta to ponad 30 tysięcy kilometrów przemierzonych autostopem przez Rosję, Mongolię, Chiny, Laos, Tajlandię, Kambodżę, Birmę, Malezję, Singapur i Indonezję. To przedzieranie się przez syberyjską tajgę i biwakowanie nad Bajkałem. To mieszkanie z mongolską rodziną w jurcie i rozpaczliwe próby porozumienia się z Chińczykami, aby dotrzeć pod Tybet. To praca przy żniwach ryżu w Laosie i budowanie domków na wodzie w Kambodży. Opowieść Kotleta to również próba zmierzenia się z rzeczywistością życia w drodzę i różnicami kulturowymi, czasami całkiem dużymi.
naszemiasto.pl
Przez polskie góry. Przewodnik biegacza. Wydanie 1
Należę do osób, które wybierają morze zamiast gór. Górski klimat jest dla mnie zbyt ostry. Mam problemy z oddychaniem i nie czuję się tam zbyt dobrze. Postanowiłam jednak zapoznać się z poradnikiem dla biegaczy, którzy mają zamiar rozpocząć swoją przygodę z górskimi przebieżkami. Zrobiłam to z czystej ciekawości. Jakie są moje wrażenia?
Nie będę wam streszczać tego, o czym w książce piszą Natalia Tomasiak i Marcin Świerc. Nie ma to większego sensu. Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, lepiej przeczytajcie o tym sami. Znajdziecie tam informacje na temat górskich szlaków i tego, jaki trzeba mieć stopień zaawansowania, by przez nie przebiec. Dowiecie się także tego, co należy ze sobą zabrać, jak się ubrać i co zrobić, by nie doznać kontuzji oraz jak zachować się, gdy do niej dojdzie.
Patrząc na przygotowane przez autorów trasy, czułam respekt dla wszystkich biegaczy, którzy zdecydują się na przebiegnięcie się tym szlakiem. Ja w życiu bym się na to nie zdecydowała. Jestem zbyt leniwym człowiekiem. Nie biegam, ale dużo chodzę. Nie chciałabym jednak zmierzyć się z tymi trasami. Wolę potuptać wzdłuż brzegu morza.
Autorzy dokładnie przemyśleli swoją publikację. Najpierw dają rady, co trzeba zrobić, by zacząć biegać w górach. Nikogo nie rzucają na głęboką wodę. Nie mówią, że to będzie łatwe i przyjemne. Pokazują, jaki to dla biegaczy wysiłek fizyczny. Po raz kolejny powtórzę: podziwiam każdego, kto się na to zdecyduje. W poradniku znajduje się przygotowanie dla osób na każdą ewentualność: udaru, skręcenia kostki itd. Prawdziwe kompendium wiedzy. Nieco bałam się tego, że mogę się nudzić w trakcie lektury. Zwątpiłam nawet na moment, gdy zobaczyłam ją w swojej ręce, ale nie żałuję ani chwili, którą nad nią spędziłam.
Góry są piękne, ale również niebezpieczne. Nie każda osoba będzie w stanie pokonywać górskie szlaki biegiem. To nie jest tak, że ktoś sobie postanowi: „a, jestem w Tatrach, pobiegnę sobie". Nic z tego. Bez odpowiedniego przygotowania takie wesołe hasanie może się bardzo źle skończyć. I nie, nie demonizuję, by nadać swojemu tekstowi podniosłego wydźwięku. Z naturą nie ma żartów. Przekonacie się o tym, czytając tę książkę.
Ostatnią część publikacji stanowią wybrane przez autorów trasy dla biegaczy. Dostosowano je do stopnia zaawansowania, obliczono także czas, jaki powinno zająć przebiegnięcie tego szlaku. Patrząc na te cyferki, czułam, że dostaję palpitacji serca. Nie mam zdrowia, żeby aż tak długo biegać. Padłabym po kilku metrach i mąż musiałby mnie ciągnąć za nogę, bo sama nie zrobiłabym już ani kroku. Przyszli biegacze spokojnie mogą prześledzić sobie te trasy i zdecydować, czy są w stanie je pokonać, czy nie.
Ta publikacja nie jest gruba. Jeśli dobrze pamiętam, liczy sobie nieco ponad 180 stron. Napisano ją jednak w taki sposób, że czyta się ją błyskawicznie. Można spokojnie odłożyć książkę na półkę i wrócić do niej za parę dni. Nic się nie straci, a nabyta wiedza zostaje w głowie. Autorzy w pełni wykorzystali potencjał tego poradnika. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest nie tylko ciekawie napisany, ale i praktyczny.
Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, rozejrzyjcie się za tą książką. Z nią na pewno dobrze przygotujecie się do pokonania długich tras.
Nie będę wam streszczać tego, o czym w książce piszą Natalia Tomasiak i Marcin Świerc. Nie ma to większego sensu. Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, lepiej przeczytajcie o tym sami. Znajdziecie tam informacje na temat górskich szlaków i tego, jaki trzeba mieć stopień zaawansowania, by przez nie przebiec. Dowiecie się także tego, co należy ze sobą zabrać, jak się ubrać i co zrobić, by nie doznać kontuzji oraz jak zachować się, gdy do niej dojdzie.
Patrząc na przygotowane przez autorów trasy, czułam respekt dla wszystkich biegaczy, którzy zdecydują się na przebiegnięcie się tym szlakiem. Ja w życiu bym się na to nie zdecydowała. Jestem zbyt leniwym człowiekiem. Nie biegam, ale dużo chodzę. Nie chciałabym jednak zmierzyć się z tymi trasami. Wolę potuptać wzdłuż brzegu morza.
Autorzy dokładnie przemyśleli swoją publikację. Najpierw dają rady, co trzeba zrobić, by zacząć biegać w górach. Nikogo nie rzucają na głęboką wodę. Nie mówią, że to będzie łatwe i przyjemne. Pokazują, jaki to dla biegaczy wysiłek fizyczny. Po raz kolejny powtórzę: podziwiam każdego, kto się na to zdecyduje. W poradniku znajduje się przygotowanie dla osób na każdą ewentualność: udaru, skręcenia kostki itd. Prawdziwe kompendium wiedzy. Nieco bałam się tego, że mogę się nudzić w trakcie lektury. Zwątpiłam nawet na moment, gdy zobaczyłam ją w swojej ręce, ale nie żałuję ani chwili, którą nad nią spędziłam.
Góry są piękne, ale również niebezpieczne. Nie każda osoba będzie w stanie pokonywać górskie szlaki biegiem. To nie jest tak, że ktoś sobie postanowi: „a, jestem w Tatrach, pobiegnę sobie". Nic z tego. Bez odpowiedniego przygotowania takie wesołe hasanie może się bardzo źle skończyć. I nie, nie demonizuję, by nadać swojemu tekstowi podniosłego wydźwięku. Z naturą nie ma żartów. Przekonacie się o tym, czytając tę książkę.
Ostatnią część publikacji stanowią wybrane przez autorów trasy dla biegaczy. Dostosowano je do stopnia zaawansowania, obliczono także czas, jaki powinno zająć przebiegnięcie tego szlaku. Patrząc na te cyferki, czułam, że dostaję palpitacji serca. Nie mam zdrowia, żeby aż tak długo biegać. Padłabym po kilku metrach i mąż musiałby mnie ciągnąć za nogę, bo sama nie zrobiłabym już ani kroku. Przyszli biegacze spokojnie mogą prześledzić sobie te trasy i zdecydować, czy są w stanie je pokonać, czy nie.
Ta publikacja nie jest gruba. Jeśli dobrze pamiętam, liczy sobie nieco ponad 180 stron. Napisano ją jednak w taki sposób, że czyta się ją błyskawicznie. Można spokojnie odłożyć książkę na półkę i wrócić do niej za parę dni. Nic się nie straci, a nabyta wiedza zostaje w głowie. Autorzy w pełni wykorzystali potencjał tego poradnika. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest nie tylko ciekawie napisany, ale i praktyczny.
Jeśli chcecie zacząć biegać w górach, rozejrzyjcie się za tą książką. Z nią na pewno dobrze przygotujecie się do pokonania długich tras.
Sztukater.pl Pani M
Gruzja. Magiczne Zakaukazie. Wydanie 1
Gruzja, najpopularniejszy wśród polskich turystów kraj Zakaukazia, doczekała się w serii Bezdroża Classic, tylko jej poświęconego przewodnika turystycznego. Ponieważ jeden z dwu jego autorów napisał wcześniej również wydawany w tej samej oficynie w kilku nakładach przewodnik po trzech krajach tego regionu świata obejmujący także Gruzję, stanowi on w znacznym stopniu powtórzenie informacji i treści dotyczących jej zawartych w tamtym.Ale nowy trzeba powitać z zadowoleniem. Turyści udający się tylko do tego kraju mogą bowiem zabrać ze sobą książkę lżejszą. A ponadto nieco rozbudowaną, zaktualizowaną i co najważniejsze bardzo dobrą. Napisaną kompetentnie, ze znawstwem tematu, przede wszystkim na podstawie własnych obserwacji autorów robionych podczas podróży po gruzińskich drogach, bezdrożach i górach. I to jest głównym jej plusem. Podobnie jak mapki, plany miast i proponowanych tras zwiedzania. A także ponad 70, przeważnie ciekawych, informacji monotematycznych w ramkach włamanych w tekst. Chociaż nie bardzo rozumiem dlaczego mapa Gruzji z zaznaczeniem na niej miejscowości i miejsc które trzeba koniecznie, lub warto zobaczyć, wydrukowana została dwukrotnie na obu wewnętrznych stronach rozkładanych okładek. Przecież na jednej z nich można było umieścić chociażby dokładniejszy i czytelniejszy plan historycznego centrum Tbilisi. Minusem przewodnika jest natomiast niewielka liczba zdjęć, i to poza paroma kolorowymi, wydrukowanymi w części wstępnej "Zobacz koniecznie", czarno - białych. Dyskusyjne są też, moim zdaniem, niektóre sugestie autorów co, w poszczególnych miastach i miejscach, warto zobaczyć lub przeżyć przede wszystkim. Wśród np., generalnie dobrze dobranych, 10 propozycji co trzeba koniecznie zobaczyć w Gruzji, zabrakło mi Gori oraz przynajmniej kilku, poza wymienionymi, klasztorów i świątyń. Znacznie inną zaproponowałbym natomiast podobną listę w przypadku Tbilisi. Na której znalazły się tylko trzy historyczne świątynie chrześcijańskie spośród blisko 10, które moim zdaniem trzeba tam zobaczyć, nie wspominając już o Wielkiej Synagodze czy szyickim meczecie. Zabrakło mi w tym wykazie zwłaszcza nowej, z początku XXI wieku, ale w stylu klasycznym, katedry (soboru, a nie cerkwi, jak piszą w innym miejscu autorzy) św. Trójcy (Cminda Sameba).Trzeciej największej prawosławnej na świecie, zbudowanej w dzielnicy ormiańskiej. Podobnie nie wymieniona została twierdza Narikala, a tylko "wypicie lampki wina pod nią", góra Mtacminda z najpiękniejszym widokiem na miasto i wiele innych miejsc. Chyba nie tylko moim zdaniem są one ważniejsze dla turysty niż sugerowane "zjedzenie chinkali przy placu Republiki" czy, oczywiście też ciekawe, spacery po targowisku. Podobnie wymieniając, co przede wszystkim warto poznać jadąc Gruzińską Drogą Wojenną, autorzy pominęli chyba najciekawszą na tej trasie, poza pod tbiliską Mcchetą i kościółkiem św. Trójcy koło Kazbegi, twierdzę Ananuri z bazyliką Sioni. A także przede wszystkim zimowy, ale popularny również w innych porach roku, kurort Gadauri leżący przecież przy tej trasie. Interesujące są, w rozdziale "Zaplanuj podróż", propozycje czterech tras, w tym jednej tygodniowej, pozostałych 2 - 4 tygodniowych, po których autorzy proponują zwiedzanie Gruzji. Chociaż tylko faktem, że do Kutaisi latają z Polski tanie linie lotnicze można wytłumaczyć, że dwie z nich zaczynają się, i kończą w tym mieście. Z pozostałych jedna w Batumi i tylko jedna w stolicy. Do której przylatuje przecież, ewentualnie przyjeżdża marszrutkami lub autobusami z Armenii, chyba większość polskich turystów. Kompetentne, zawierające chyba wszystkie najważniejsze informacje, chociaż to w tej serii przewodników standard, są rozdziały wstępne: "Informacje praktyczne" i "Informacje krajoznawcze". Za bardzo istotne uważam zwłaszcza dotyczące zabezpieczenia medycznego w podróży i zagrożeń, które mogą spotkać w Gruzji turystów. M.in. udary słoneczne, problemy żołądkowe, czy ukąszenia pająków lub żmij. Podobnie rady dotyczące bezpieczeństwa, informacje o miejscowych obyczajach i kuchni. Chociaż dodałbym do nich jeszcze rozważne picie gruzińskiego wina, koniaku, a zwłaszcza wysokoprocentowej czaczy. Bo Gruzini są bardzo gościnni, alkohol tani i łatwo przebrać miarę z fatalnymi skutkami. Część podstawowa przewodnika, czyli "Zwiedzanie Gruzji" autorzy podzielili na 6 części zgodnie z regionami kraju. Każdy poprzedzony jest sugestiami co przede wszystkim trzeba tam zobaczyć, a następnie oprowadza czytelnika - turystę po wybranych, na ile znam ten kraj, chyba wszystkich najważniejszych i ogromnej większość wartych poznania, miejscowościach, miejscach, zabytkach itp. Z mnóstwem informacji oraz ciekawostek. Podział ten, to: Region stołeczny, sięgający na północ aż do granicy z Federacją Rosyjską, na zachód zaś do Gori; Kutaisi i okolice oraz Gruzja zachodnia, południowa, wschodnia i Abchazja. O tej zbuntowanej republice autonomicznej obecnie kontrolowanej przez Rosję i jej atrakcjach autorzy informują, równocześnie jednak odradzając do niej wyjazdy. To ostatnie jeszcze silniej w przypadku drugiej zbuntowanej - Osetii Południowej, praktycznie zresztą niedostępnej dla turystów europejskich. Treść przewodnika bardzo wzbogacają wspomniane już informacje monotematyczne w ramkach włamane w tekst. Przykładowo: "Będąc w uzdrowisku Bordżomi warto:". "Niezbędnik turysty w Gruzji". "Legenda o powstaniu Gruzji". "Wjazd do Osetii Południowej stanowczo odradzamy!" "Legenda o powstaniu Tbilisi". Ale także "Tbilisi - rozkład jazdy (zamiejscowych) autobusów i marszrutek". Z celami podróży, dworcami autobusowymi z których lub do których one jeżdżą, częstotliwości, cen biletów. Szkoda, że bez informacji o czasie przejazdu, co w terenowych warunkach tego kraju jest o wiele istotniejsze niż odległości w kilometrach, chociaż tych również brak. Ponadto takie "ramki" jak m.in.: "Legenda o Sweti Cchoweli", "Kazbek i Kazbegi", "Wycieczki w Chewsuretii i i Tuszetii", "Imeretia archeologicznie", "Abchazja - nie najlepszy cel wakacji" i wiele innych. Na końcu przewodnika znajduje się bardzo krótki słowniczek polsko - gruziński, a także dosyć szczegółowy indeks. Jest to w sumie, pomimo tych paru krytycznych uwag, wynikających być może z różnic w zainteresowaniach autorów i moich, przewodnik bardzo dobry i wart polecenia.
kurier365.pl Cezary Rudziński; 2016-07-02
Podręcznik Przygody Rowerowej. Wydanie II
Dalekie podróże rowerowe stają się coraz bardziej popularne. Co warto wiedzieć przed wyjazdem? Dokąd się wybrać, co zrobić w trudnej sytuacji? Robert "Robb" Maciąg i przyjaciele przeplatają porady licznymi anegdotami.
PODRÓŻE
Mój dziennik podróży
Zeszyt dla małych odkrywców, który po uzupełnieniu stanie się pamiątką z podróży. Znajdziecie w nim miejsce na utrwalenie dobrych wspomnień oraz na krótki ranking ulubionych miejsc i potraw. Ze strony bezdroza.pl/mojdziennikpod-rozy.pl można pobrać dodatkowe materiały.
dziecko.wieszjak.pl KATARZYNA GLIWIŃSKA; 2016-07-01
