Recenzje
Podręcznik Przygody Rowerowej. Wydanie II
Kiedy cztery lata temu ukazało się pierwszewydanie "Przygody przygody rowerowej", zadawałem sobie pytania: dla kogo w zasadzie jest ta książka? Czy znajdą się chętni na kupno? Po latach moje wątpliwości przestały mieć sens, bo oto mam przed sobą już drugie wydanie ?Podręcznika...". Czy kupią go zapaleni sa-kwiarze, szukający inspiracji? A może doświadczeni rowerzyści, którzy jednak nigdy nie uprawiali cyklotu-rystyki? A może ani jedni, ani drudzy...
Pewne jest natomiast, że zakup tej książki muszą przemyśleć również ci, którzy mają już w swej biblioteczce jej pierwsze wydanie. Dlaczego? Niech nie zwiedzie nikogo bliźniacza okładka. Drugie wydanie to w znacznej części zupełnie nowa książka. Owszem, jest tam wiele fragmentów, które znamy z pierwszej edycji, ale są też zupełnie nowe porady i przede wszystkim całkowicie wymieniona pierwsza część "Podręcznika...", zawierająca "opowieści z drogi". Co ciekawe, drugie wydanie ma kilkadziesiąt stron więcej, a jednocześnie jest cieńsze i przede wszystkim znacznie lżejsze. W żadnym wypadku nie jest to zarzut! Przeciwnie - dzięki temu tym razem jest to pozycja, której waga usprawiedliwia zabranie jej do sakwy.
Podstawowe przesłanie książki Robb Maciąg zawarł w słowach: "By wybrać się w podróż ku przygodzie, wystarczy wsiąść na rower i zacząć pedałować. Nagle wszystko zaczyna się układać". Również wiele szczegółowych porad okraszonych jest uwagami, że zasadniczo rowerowa podróż jest możliwa również, gdy ignoruje się złote myśli mechaników, dietetyków i speców od logistyki, a także... autorów "Podręcznika...". Takie postępowanie wydaje się samobójcze, ale przede wszystkim jest szczere i pokazuje, że autorom zależy przede wszystkim na promowaniu swojej pasji, nie zaś siebie samych jako wszechwiedzących. Dodajmy jednak - również od siebie - że zapoznanie się z poradami wieloletnich praktyków rowerowej przygody może wyjść czytelnikowi tylko na zdrowie.
W książce zachowano układ pierwszego wydania. Najpierw mamy więc potężną dawkę inspiracji. Wśród 13 relacji z podróży są i porywające, i nieco irytujące. To w dużej mierze zasługa języka, którym posługują się autorzy. Obok opisów bardzo wysmakowanych zdarzają się te proste, potoczne, a czasem nawet wulgarne. Przed rozpoczęciem właściwej części poradnikowej mamy parę opisów kierunków, które są przez rowerzystów szczególnie lubiane. Tu także bardzo różny jest zarówno literacki, jak i merytoryczny poziom opisów, a także ich styl. Warto wspomnieć, że powyższe opisy tras zostały zaktualizowane, co jest ważne zwłaszcza w wypadku Ukrainy. Właściwa część poradnikowa zmieniła się najmniej, choć dostaliśmy osobny rozdział dotyczący coraz popularniejszego podróżowania z dziećmi, a także np. garść porad, jak zarobić na dłuższą rowerową przygodę.
Z pisaniem o wadach "Podręcznika..." mam kłopot, bo chyba każda jest jednocześnie jej... zaletą. Niespójny styl? Porady bywają ze sobą sprzeczne? A może to pochwała i świadectwo naszej, rowerzystów, różnorodności? Autorzy piszą na bazie własnych, różnych przecież, doświadczeń, dzielą się swoimi przemyśleniami i przede wszystkim zachęcają do swojej pasji. Co prawda, z zastanawiającym upodobaniem niektórzy z nich skupiają się na swoich klęskach i błędach (nigdy na tyle dużych, by zrazić się do roweru!), to jednak wydaje się to spójne z nadrzędną ideą nieco romantycznego, zazwyczaj niskobudżetowego rowerowania po oddalonych od cywilizacji miejscach. Jeśli miałbym naprawdę coś zarzucić książce, to jej zbytnią azjatyckość czy szerzej - wschodniość. Rowerowa przygoda możliwa jest przecież wszędzie. Mało, nawet bardzo mało jest tu Polski, ale to warunkował w dużej mierze dobór autorów. Nie mam pewności, czy nie jest to też ostateczny dowód na to, że "Podręcznik przygody rowerowej" nie jest klasycznym podręcznikiem, gdyż służy przede wszystkim do inspirowania i pokazywania, że niemożliwe staje się możliwe, o ile wsiądziemy na rower.
Pewne jest natomiast, że zakup tej książki muszą przemyśleć również ci, którzy mają już w swej biblioteczce jej pierwsze wydanie. Dlaczego? Niech nie zwiedzie nikogo bliźniacza okładka. Drugie wydanie to w znacznej części zupełnie nowa książka. Owszem, jest tam wiele fragmentów, które znamy z pierwszej edycji, ale są też zupełnie nowe porady i przede wszystkim całkowicie wymieniona pierwsza część "Podręcznika...", zawierająca "opowieści z drogi". Co ciekawe, drugie wydanie ma kilkadziesiąt stron więcej, a jednocześnie jest cieńsze i przede wszystkim znacznie lżejsze. W żadnym wypadku nie jest to zarzut! Przeciwnie - dzięki temu tym razem jest to pozycja, której waga usprawiedliwia zabranie jej do sakwy.
Podstawowe przesłanie książki Robb Maciąg zawarł w słowach: "By wybrać się w podróż ku przygodzie, wystarczy wsiąść na rower i zacząć pedałować. Nagle wszystko zaczyna się układać". Również wiele szczegółowych porad okraszonych jest uwagami, że zasadniczo rowerowa podróż jest możliwa również, gdy ignoruje się złote myśli mechaników, dietetyków i speców od logistyki, a także... autorów "Podręcznika...". Takie postępowanie wydaje się samobójcze, ale przede wszystkim jest szczere i pokazuje, że autorom zależy przede wszystkim na promowaniu swojej pasji, nie zaś siebie samych jako wszechwiedzących. Dodajmy jednak - również od siebie - że zapoznanie się z poradami wieloletnich praktyków rowerowej przygody może wyjść czytelnikowi tylko na zdrowie.
W książce zachowano układ pierwszego wydania. Najpierw mamy więc potężną dawkę inspiracji. Wśród 13 relacji z podróży są i porywające, i nieco irytujące. To w dużej mierze zasługa języka, którym posługują się autorzy. Obok opisów bardzo wysmakowanych zdarzają się te proste, potoczne, a czasem nawet wulgarne. Przed rozpoczęciem właściwej części poradnikowej mamy parę opisów kierunków, które są przez rowerzystów szczególnie lubiane. Tu także bardzo różny jest zarówno literacki, jak i merytoryczny poziom opisów, a także ich styl. Warto wspomnieć, że powyższe opisy tras zostały zaktualizowane, co jest ważne zwłaszcza w wypadku Ukrainy. Właściwa część poradnikowa zmieniła się najmniej, choć dostaliśmy osobny rozdział dotyczący coraz popularniejszego podróżowania z dziećmi, a także np. garść porad, jak zarobić na dłuższą rowerową przygodę.
Z pisaniem o wadach "Podręcznika..." mam kłopot, bo chyba każda jest jednocześnie jej... zaletą. Niespójny styl? Porady bywają ze sobą sprzeczne? A może to pochwała i świadectwo naszej, rowerzystów, różnorodności? Autorzy piszą na bazie własnych, różnych przecież, doświadczeń, dzielą się swoimi przemyśleniami i przede wszystkim zachęcają do swojej pasji. Co prawda, z zastanawiającym upodobaniem niektórzy z nich skupiają się na swoich klęskach i błędach (nigdy na tyle dużych, by zrazić się do roweru!), to jednak wydaje się to spójne z nadrzędną ideą nieco romantycznego, zazwyczaj niskobudżetowego rowerowania po oddalonych od cywilizacji miejscach. Jeśli miałbym naprawdę coś zarzucić książce, to jej zbytnią azjatyckość czy szerzej - wschodniość. Rowerowa przygoda możliwa jest przecież wszędzie. Mało, nawet bardzo mało jest tu Polski, ale to warunkował w dużej mierze dobór autorów. Nie mam pewności, czy nie jest to też ostateczny dowód na to, że "Podręcznik przygody rowerowej" nie jest klasycznym podręcznikiem, gdyż służy przede wszystkim do inspirowania i pokazywania, że niemożliwe staje się możliwe, o ile wsiądziemy na rower.
rowertour.pl Marek Rokita; 2016-07-01
Motocyklizm. Droga do mindfulness
Poprzednia książka Jarosława Gibasa, która wpadła w nasze ręce, to "Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)". Pozycja spotkała się z pozytywnym przyjęciem w motocyklowym świecie, więc i tym razem może być podobnie. Na okładce znajdujemy trzy kluczowe słowa: wolność, radość i motocykle. One najlepiej opisują zawartość książki. Jarosław Gibas pisze o motocyklach w zupełnie inny sposób, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Zagłębia się w towarzyszące jeździe emocje, nasze zachowania i reakcje. Ponadto pokazuje czytelnikowi, w jaki sposób motocykle pomagają zrozumieć wiele idei socjologii, psychologii czy nawet filozofii zen... Autor jest socjologiem, byłym dziennikarzem i publicystą. Fascynują go duże Cruisery, na co dzień prowadzi motocyklowego błoga. Zawodowo zajmuje się m.in. szkoleniami z zakresu inteligencji emocjonalnej, duchowej i mindfulness.
Świat motocykli
Neapol i Pompeje. Michelin. Wydanie 1
Jeżeli jeszcze nie zwiedzałeś przepięknych okolic Neapolu ani samego miasta, które urzeka nie tylko historią, to polecam Ci lekturę przewodnika Neapol i Pompeje Wydawnictwa Helion, wydanego w serii Przewodniki Michelin. Pozycja ta może być doskonałą inspiracją dla tych wszystkich, którzy chcą odkrywać, doświadczać, poznawać i poczuć dziedzictwo kultury zachowane współcześnie. Wydany w 2016 roku pozwala zapoznać się nie tylko z historią, ale także jest cennym źródłem informacji o tym, co współczesny turysta powinien – przybywając do Neapolu, zobaczyć czy zjeść.
Przewodnik składa się z 6 części, z których każda na swoje znaczenie i jest przydatna w podróży. pierwsza to informacje praktyczne, gdzie podróżnik może dowiedzieć się, jakie są największe atrakcje Neapolu, o co powinien zadbać przez wyjazdem, w jaki sposób może dotrzeć do tego pięknego włoskiego miasta, gdzie przenocować, jak się zabawić co i gdzie smacznie zjeść oraz jakie wydarzenia kulturalne czekają na niego w poszczególnych miesiącach roku. Jak przystało na porządny przewodnik znajdziemy tu też propozycje konkretnej trzydniowej wycieczki, z której mogą skorzystać osoby, mniej wprawione w samoorganizacji swojego wakacyjnego czasu lub ci, którym będzie zaproponowana trasa odpowiadać. Drugi rozdział to garść historii połączona z tematycznym opisem tego magicznego miejsca, czyli informacja na temat architektury, religii czy kuchni. Kolejna część zawiera więcej detali i opisuje poszczególne dzielnice Neapolu oraz jego okolice wyspy i zatoki. Tam znajdziemy informacje o tytułowych Pompejach i dowiemy się, że aby zwiedzić ruiny, to powinnyśmy przeznaczyć na to ok. pół dnia z naszej wyprawy.
Przewodnik zawiera tez indeks haseł, który pozwala szybko i sprawnie wyszukać dane miejsce oraz wyposażony jest w 8 map ułatwiających podróżnikom orientację. Sana pozycja jest wydana w bardzo podręcznym formacje, z umiarem wyposażona w ilustracje miejsc, które opisuje.
Na uwagę zasługuje również bardzo przejrzysta edycja tekstu, oraz dodatkowe elementy jak słowniczek pojęć architektonicznych oraz savoir-vivre.
Wyczerpujące informacje zawarte w przewodniku przeniosą nas w to miejsce już w momencie jego przeczytania, a realna wizyta będzie tylko dopełnieniem.
Przewodnik składa się z 6 części, z których każda na swoje znaczenie i jest przydatna w podróży. pierwsza to informacje praktyczne, gdzie podróżnik może dowiedzieć się, jakie są największe atrakcje Neapolu, o co powinien zadbać przez wyjazdem, w jaki sposób może dotrzeć do tego pięknego włoskiego miasta, gdzie przenocować, jak się zabawić co i gdzie smacznie zjeść oraz jakie wydarzenia kulturalne czekają na niego w poszczególnych miesiącach roku. Jak przystało na porządny przewodnik znajdziemy tu też propozycje konkretnej trzydniowej wycieczki, z której mogą skorzystać osoby, mniej wprawione w samoorganizacji swojego wakacyjnego czasu lub ci, którym będzie zaproponowana trasa odpowiadać. Drugi rozdział to garść historii połączona z tematycznym opisem tego magicznego miejsca, czyli informacja na temat architektury, religii czy kuchni. Kolejna część zawiera więcej detali i opisuje poszczególne dzielnice Neapolu oraz jego okolice wyspy i zatoki. Tam znajdziemy informacje o tytułowych Pompejach i dowiemy się, że aby zwiedzić ruiny, to powinnyśmy przeznaczyć na to ok. pół dnia z naszej wyprawy.
Przewodnik zawiera tez indeks haseł, który pozwala szybko i sprawnie wyszukać dane miejsce oraz wyposażony jest w 8 map ułatwiających podróżnikom orientację. Sana pozycja jest wydana w bardzo podręcznym formacje, z umiarem wyposażona w ilustracje miejsc, które opisuje.
Na uwagę zasługuje również bardzo przejrzysta edycja tekstu, oraz dodatkowe elementy jak słowniczek pojęć architektonicznych oraz savoir-vivre.
Wyczerpujące informacje zawarte w przewodniku przeniosą nas w to miejsce już w momencie jego przeczytania, a realna wizyta będzie tylko dopełnieniem.
DobreRecenzje.pl Agata; 2016-06-25
Pobij swój rekord. Skuteczne treningi od 5 km do maratonu dla ambitnych biegaczy
Przejrzysty i szczegółowy podręcznik dla biegaczy
Jestem już po trzech pół maratonach i chciałbym w przyszłości (w październiku) przebiec cały maraton. Jak jednak zwiększyć swoje możliwości? Po przebiegnięciu 21 kilometrów czuję, że to wszystko na co mnie stać. Przydałyby się porady doświadczonego biegacza. Czy autor jest kimś takim?
Peter Pfitzinger pisze felietony w magazynie "Running Times". Jest nie tylko teoretykiem, ale przede wszystkim praktykiem. Bardzo konsekwentnie przygotowuje się do wybranego biegu, a jego osiągnięcia pokazują, że stosowana metoda działa. Niestety czasami człowiek mający najlepszą wiedzę niekoniecznie musi być kimś kto umie łatwo ją przekazać. I tutaj warto wspomnieć o współautorze Scottcie Douglasie. Chyba żaden inny autor zajmujący się sportem nie potrafi pisać tak przejrzyście jak on. I choć ilość informacji zawartych w tym ebooku jest ogromna styl Scotta umożliwia łatwe ich przyswojenie. Pomaga też jego poczucie humoru i wtrącane żarty. Podręcznik czyta się niemal jak powieść.
Ale co konkretnie można znaleźć w tym podręczniku? Pierwsza część (Fizjologia biegania) to teoria wyjaśniająca wiele pojęć. Np. co to jest pułap tlenowy lub próg mleczanowy, a następnie mówiąca jak podwyższyć te zmienne. Polecam przeczytać w całości. Druga część to konkretne rady i plany przygotowujące do wybranego biegu. Przeskoczyłem dystanse, które już pokonałem (5, 10 i 21 km) i zająłem się rozdziałem 9 "Trening przed maratonem". Autor daje rady nie tylko doświadczonym biegaczom, ale także początkującym jak ja. Rozdział ten zawiera aż trzy rodzaje treningów w zależności od doświadczenia i możliwości czasowych czytelnika (ile kilometrów tygodniowo może przebiec). Dla siebie wybrałem najłatwiejszą opcję czyli tą z kilometrażem tygodniowym do 65 km.
"Pobij swój rekord" to w mojej opinii najlepszy podręcznik do biegania. Bardzo przejrzysty i szczegółowy, a przy tym nie za długi (153 strony) i bardzo treściwy. Ja stosuję się do rad dla początkujących, ale zawiera plany treningowe także dla zaawansowanych. Można więc powiedzieć, że to podręcznik dla każdego biegacza.
http://ksiazki.audio Piotr Borowski; 2016-05-03
Pokrętne ścieżki długodystansowca. Lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać
Jeżeli jeszcze nie biegasz, to warto zapoznać się z ciekawą pozycją wydawniczą, która niedawno ukazała się w ofercie wydawnictwa Helion pt. „Lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać.” Książka przygotowana jest w formie komiksu. Zabawne rysunki sugestywnie uzupełniają treść, która w tym przypadku jest monologiem autora do czytelnika. Ten monolog wzbogacają wymyślone przez autora postacie, które są personifikacją naszych złych przyzwyczajeń i głosów, które starają się nas odwieźć od wyznaczonych celów, bagatelizują nasze sukcesy, podstępnie ułatwiają nasze trudne chwile, żeby w odpowiednim momencie udowodnić nam jacy jesteśmy słabi i ułomni.
Treść książki jest uporządkowana w ciekawy sposób. W pierwszej części autor stara się zaprezentować kilka ważnych dla dalszych rozważań elementów, czyli lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać, które identyfikuje, omawiając np. próżność – zwraca on uwagę na to, że dzisiaj wiele osób robi coś na pokaz, dla innych. Udowadnia też tezę, że takie działanie polega na wzmacnianiu się i obnoszeniu z kondycją jak z ekstrawaganckim ubraniem, a to przecież nie o to w życiu chodzi. Bieganie jest taką czynnością, która nadaje życiu wartość, pozwala znaleźć siłę i sprawdzać się każdego dnia po to, aby wygrywać z samym sobą. Taka ciekawa interpretacja otoczenia w zestawieniu z prezentacją nietypowych wartości biegania pojawia się w innych fragmentach książki i sprawia, że poznajemy nowe oblicze biegania, które choć trudne, może być wartościowe i piękne. Bardzo może podobać się w tej książce to, że autor otwarcie opowiada o słabościach biegacza, dobitnie ilustruje trud, pot i smród związany z tą aktywnością, ale jednocześnie prezentuje piękno tej aktywności, jej wartości, które daje biegaczowi, siłę przynoszącą dużo satysfakcji.
Książka ma ciekawy format i kolorystykę. Jest jakby zbudowana z kolorów, które stanowią wyróżnienie dla przekazywanych treści. Proste formy graficzne odwzorowują opisywane cechy co powoduje, że treść jest czytelna i łatwa w odbiorze.
Książka świetnie nadaje się na prezent dla osób, które poszukują w życiu wartości albo tych, których chcemy w inteligentny sposób zachęcić do biegania.
Treść książki jest uporządkowana w ciekawy sposób. W pierwszej części autor stara się zaprezentować kilka ważnych dla dalszych rozważań elementów, czyli lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać, które identyfikuje, omawiając np. próżność – zwraca on uwagę na to, że dzisiaj wiele osób robi coś na pokaz, dla innych. Udowadnia też tezę, że takie działanie polega na wzmacnianiu się i obnoszeniu z kondycją jak z ekstrawaganckim ubraniem, a to przecież nie o to w życiu chodzi. Bieganie jest taką czynnością, która nadaje życiu wartość, pozwala znaleźć siłę i sprawdzać się każdego dnia po to, aby wygrywać z samym sobą. Taka ciekawa interpretacja otoczenia w zestawieniu z prezentacją nietypowych wartości biegania pojawia się w innych fragmentach książki i sprawia, że poznajemy nowe oblicze biegania, które choć trudne, może być wartościowe i piękne. Bardzo może podobać się w tej książce to, że autor otwarcie opowiada o słabościach biegacza, dobitnie ilustruje trud, pot i smród związany z tą aktywnością, ale jednocześnie prezentuje piękno tej aktywności, jej wartości, które daje biegaczowi, siłę przynoszącą dużo satysfakcji.
Książka ma ciekawy format i kolorystykę. Jest jakby zbudowana z kolorów, które stanowią wyróżnienie dla przekazywanych treści. Proste formy graficzne odwzorowują opisywane cechy co powoduje, że treść jest czytelna i łatwa w odbiorze.
Książka świetnie nadaje się na prezent dla osób, które poszukują w życiu wartości albo tych, których chcemy w inteligentny sposób zachęcić do biegania.
DobreRecenzje.pl Agata; 2016-06-22
