Recenzje
Zakochani w świecie. Indie
Indie - kraj sprzeczności, wielu kultur i religii - zachwycają zabytkami historii oraz niespotykanymi krajobrazami. Urokliwe fotografie ukazują ich egzotyczne piękno, zachęcają do podróży i opowiadają o bogatych dziejach. Twarze nieznanych osób pełne są emocji, a monumentalne świątynie i egzotyczne pejzaże zapierają dech w piersiach. Fascynująca podróż przez jeden z najbardziej tajemniczych i pięknych krajów jakimi są Indie. Przeludniony, pełen kontrastów, niewyobrażalne bogactwo styka się tu ze skrajnym ubóstwem. Olbrzymia ilość zabytków, to dowód na wiele tysiącleci historii Indii, które zawsze miały bogatą cywilizację i wierzenia, nie dające się najeźdźcom i wpływom innych. Nasi podróżnicy, poznają tą fascynującą kulturę i ludzi, jakby od środka.Doświadczą tego wszystkiego, co jest udziałem mieszkańców, na co dzień. Oczywiście dodatkowym plusem, jest multum zdjęć w kolorze, co tylko dodatkowo potęguje wrażenia, a sama książka napisana jest świetnym stylem i przeczytałem ją jednym tchem.
http://krotkoacztresciwie.blogspot.com Ande; 2015-12-04
To nie jest miejsce dla gringo
W Kolumbii, Ekwadorze, czy Peru, jeśli jesteś gringo, to nie spodziewaj się nadmiernej gościnności. Gringo to w zasadzie synonim słowa Jankes", ale coraz cześciej znaczy po prostu „biały". Ta książka, podróżnicza relacja z krajów Ameryki Południowej, odkrywa tajemnice historii tego kontynentu. Autor zdradza też odpowiedź na pytanie, dlaczego miejscowi nie lubią gringo. Ale jechac warto.
Gazeta Współczesna AJS; 2015-12-04
Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście
Wspaniała i poruszająca opowieść amerykańskiego pisarza. Nie jest to jego debiut, a jednak w moim mniemaniu zasługuje na najwyższe nominacje w kategorii podróżniczej.
Lincoln opowiada o swojej podróży w roku 2006 na Everest. Nie był to jego pierwszy atak na tę górę. Już kiedyś próbował, lecz niestety musiał zawrócić z powodu stanu zdrowia. Tym razem jego ambicje były ogromne. Czuł się mocny, choć może nie do końca przygotowany wytrzymałościowo, najgorsze czego się obawiał to przebywanie na najwyższych partiach, nie był pewien jak zniesie to jego organizm i mózg. Jednak na początku wszystko szło jak najlepiej. Kierownik jego zespołu zapewniał wszystkim jak najlepsze warunki, opiekę, a także Szerpów, którzy wspinają się jako pomoc z himalaistami atakującymi szczyt. Lincoln jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze i był pewien, że tym razem góra go nie pokona, to raczej on pokona ją i w końcu zdobędzie dach świata. Oczywiście jak się spodziewacie tak się stało, lecz w drodze powrotnej zaczęły dziać się niebezpieczne rzeczy zwiastujące śmierć bohatera…
Można sobie oczywiście zadawać pytanie, po co ci wszyscy ludzie robią taki piekielny wysiłek, nie zawsze dają radę zdobyć szczyt, a co gorsza niektórzy z nich zostają tam już na zawsze. Panuje jedna zasada, jeżeli umrzesz w wysokich partiach górskich, to nikt raczej nie zniesie twojego ciała, bo nie jest pewny nawet swojego przeżycia.
Szczerze Wam powiem, że tego co dowiedziałam się w tej książce nie spodziewałam się w żadnym razie. To co się tam wydarzyło wstrząsnęło mną i już na zawsze pozostawiło we mnie ogromny szacunek dla himalaistów. Już nie pytam po co to robią, lecz podziwiam ich i od teraz zaczynam śledzić ich losy.
Książkę czyta się niesamowicie łatwo i szybko, a to za sprawą tego, że autor opisuje sam siebie. Myślicie na pewno, że w takim razie natkniecie się na same opisy? Ogromnie się pomylicie. Wszystko odtworzone jest tak dokładnie jakby to stało się wczoraj, wraz z uwzględnieniem każdego szczegółu i każdej rozmowy.
Wszystko liczy sobie 400 stron, a na końcu znajdziecie kilka wkładek ze zdjęciami. Niesamowite wrażenie robią zdjęcia przedstawiające Everest, nie dziwię się, że ci wszyscy ludzie pragną zdobyć jego szczyt. To musi być widok zapierający dech w piersiach, choć czasem tragiczny w skutkach.
Komu polecam: wszystkim sportowcom, wspinaczom górskim, podróżnikom. Ale nie tylko, zwykły człowiek powinien także przeczytać tę książkę, aby uświadomić sobie i docenić ten sport, który tak wielu ludzi uprawia, także u nas w Polsce. Jeszcze Wam tylko powiem, że polscy himalaiści także są wymienieni w tej książce, opisani jako najtwardsi zawodnicy. J Mamy zdecydowanie się czym chwalić.
Lincoln opowiada o swojej podróży w roku 2006 na Everest. Nie był to jego pierwszy atak na tę górę. Już kiedyś próbował, lecz niestety musiał zawrócić z powodu stanu zdrowia. Tym razem jego ambicje były ogromne. Czuł się mocny, choć może nie do końca przygotowany wytrzymałościowo, najgorsze czego się obawiał to przebywanie na najwyższych partiach, nie był pewien jak zniesie to jego organizm i mózg. Jednak na początku wszystko szło jak najlepiej. Kierownik jego zespołu zapewniał wszystkim jak najlepsze warunki, opiekę, a także Szerpów, którzy wspinają się jako pomoc z himalaistami atakującymi szczyt. Lincoln jeszcze nigdy nie czuł się tak dobrze i był pewien, że tym razem góra go nie pokona, to raczej on pokona ją i w końcu zdobędzie dach świata. Oczywiście jak się spodziewacie tak się stało, lecz w drodze powrotnej zaczęły dziać się niebezpieczne rzeczy zwiastujące śmierć bohatera…
Można sobie oczywiście zadawać pytanie, po co ci wszyscy ludzie robią taki piekielny wysiłek, nie zawsze dają radę zdobyć szczyt, a co gorsza niektórzy z nich zostają tam już na zawsze. Panuje jedna zasada, jeżeli umrzesz w wysokich partiach górskich, to nikt raczej nie zniesie twojego ciała, bo nie jest pewny nawet swojego przeżycia.
Szczerze Wam powiem, że tego co dowiedziałam się w tej książce nie spodziewałam się w żadnym razie. To co się tam wydarzyło wstrząsnęło mną i już na zawsze pozostawiło we mnie ogromny szacunek dla himalaistów. Już nie pytam po co to robią, lecz podziwiam ich i od teraz zaczynam śledzić ich losy.
Książkę czyta się niesamowicie łatwo i szybko, a to za sprawą tego, że autor opisuje sam siebie. Myślicie na pewno, że w takim razie natkniecie się na same opisy? Ogromnie się pomylicie. Wszystko odtworzone jest tak dokładnie jakby to stało się wczoraj, wraz z uwzględnieniem każdego szczegółu i każdej rozmowy.
Wszystko liczy sobie 400 stron, a na końcu znajdziecie kilka wkładek ze zdjęciami. Niesamowite wrażenie robią zdjęcia przedstawiające Everest, nie dziwię się, że ci wszyscy ludzie pragną zdobyć jego szczyt. To musi być widok zapierający dech w piersiach, choć czasem tragiczny w skutkach.
Komu polecam: wszystkim sportowcom, wspinaczom górskim, podróżnikom. Ale nie tylko, zwykły człowiek powinien także przeczytać tę książkę, aby uświadomić sobie i docenić ten sport, który tak wielu ludzi uprawia, także u nas w Polsce. Jeszcze Wam tylko powiem, że polscy himalaiści także są wymienieni w tej książce, opisani jako najtwardsi zawodnicy. J Mamy zdecydowanie się czym chwalić.
DobreRecenzje.pl Edyta; 2015-12-07
Krym: miłość i nienawiść
Krym – z tym pięknym półwyspem obecnie wiąże się wiele emocji, niekoniecznie pozytywnych. Trudno przejść obojętnie obok tego co działo się i wciąż dzieje na tym skrawku ukraińskiej – obecnie przyłączonej do Rosji – ziemi. Za tym jednym słowem kryje się przecież niezwykle dramatyczna historia współczesna, która dzieje się niejako na naszych oczach, tak blisko, bo w sąsiadującym z nami kraju. Wszyscy wiemy, że z mediów trudno dowiedzieć się prawdy, wiele jest niedomówień, przemilczenia i przeinaczenia faktów. Wiedzę na temat tego co działo się na Krymie czerpałam z urywkowych opowieści świadków. Z ogólnie panującego bałaganu będącego w przekazie informacji sama nie wiedziałam już komu wierzyć, a komu nie. A przecież na to co się działo nie można było być obojętnym. Sięgając po lekturę tej książki miałam nadzieje, że rozjaśni ona moje wyobrażenie o sytuacji na Krymie. O moim wyborze zdecydował też fakt, że uwielbiam teksty napisane w postaci reportażu. Muszę przyznać, że pod każdym względem książka spełniła moje oczekiwania, a nawet dała mi dużo więcej.
W książce „Krym. Miłość i nienawiść” autor – Maciej Jastrzębski (znany z książki „Matrioszka, Rosja i Jastrząb”) w niesamowicie ciekawy sposób ukazuje wszystko to co działo się na Krymie w ostatnim czasie. Szczegółowo opisuje jak dzisiaj wygląda codzienne życie mieszkańców półwyspu. Przybliżając nam rzeczywistość Krymu w roku 2015 opowiada historię dwójki młodych ludzi – Marianny, dziewczyny pochodzącej z Krymu oraz Fiodora – młodego Rosjanina – mieszkańca Moskwy. Młodzi zakochują się w sobie i bardzo szybko stają się sobie bardzo bliscy. Autor poprzez opis ich wzajemnej relacji pokazuje jak różne jest ich spojrzenie na zaistniałą na Ukrainie sytuację. Fiodor – wychowany w Rosji – przekonany jest o słuszności decyzji władz jego ojczyzny i nie rozumie Marianny, która niejednokrotnie mówi mu o swoim cierpieniu i ogromnym żalu do Rosjan, którzy według niej siłą zabrali kawałek jej ojczystej ziemi. Niezrozumienie w tej ważnej kwestii staje się często źródłem sporów. Ich uczucie okazuje się jednak silniejsze niż zaistniała sytuacja polityczna. Pośród szeroko zasianej nienawiści, zła i wzajemnego żalu Marianna i Fiodor pokonując wszelkie przeszkody w ich niełatwej relacji udowadniają, że miłość możliwa jest nawet w najtrudniejszych warunkach i to właśnie ona zawsze ma ostatnie słowo.
Poza głównym wątkiem historii tych młodych ludzi Maciej Jastrzębski wielokrotnie opisuje w reportażu sam Krym, jego historię, mieszkańców i tradycje. Opowiada historie życia ludzi mieszkających na tym niezwykłym półwyspie, ale także na terenach objętych walkami np. rejon Donbasu. Podczas czytania wyraźnie daje się odczuć ogromną wiedzę, przygotowanie i znajomość tematu przez autora. Pisze on w taki sposób, że od lektury trudno się oderwać i daje czytelnikowi poczucie jakby był on w sam sercu wydarzeń. Czytając, coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, że w naszych mediach publicznych wiele spraw zostało przemilczanych, relacje z miejsc wydarzeń na Ukrainie nie zawsze przekazywały całą prawdę. A przecież, jak pisze autor –
„Gorsze od kłamstwa są tylko półprawdy, bo to one sieją największe spustoszenie w naszych duszach.”
Autor będąc na miejscu wydarzeń bardzo dokładnie, z dziennikarską uczciwością relacjonuje wszystkie wydarzenia o których dowiadywaliśmy się z mediów. Dodaje wiele bardzo istotnych, niezbędnych do zrozumienia całej sytuacji szczegółów. Książka pomaga otworzyć szeroko oczy, aby dojrzeć w pełnym świetle współczesny dramat naszych sąsiadów. Nie pozwala przejść obojętnie obok tych wydarzeń i zmusza do refleksji. To co szczególnie zwróciło moją uwagę to niezwykle trafne ukazanie przez autora metod działania rosyjskiej władzy. Prowadzi przez to do zrozumienia i rzuca światło na wiele do tej pory dla mnie niewytłumaczalnych zachowań Rosji i jej mieszkańców. W niektóre rzeczy naprawdę aż trudno uwierzyć. Bardzo trafnie ukazuje to poniższy cytat:
„Zasiane kilka miesięcy temu ziarna kremlowskiej propagandy już kiełkowały. Powtarzane przy każdej okazji te same sformułowania dotyczące polityki Kremla wobec Ukrainy spowodowały, że przeciętni Rosjanie nie sięgali do alternatywnych źródeł informacji, ale święcie wierzyli w słuszność działań podejmowanych przez Władimira Putina. W ich ocenie to ukraińskie, polskie, brytyjskie i inne zachodnie media kłamały, nazywając Rosję agresorem. To zachodni politycy podjudzali Ukraińców do wojny domowej i wzniecali wśród nich antyrosyjskie nastroje.”
Moim zdaniem książka pt. „Krym, Miłość i nienawiść” to jedna z najlepszych pozycji literatury faktu ostatniego czasu. Choć opowiada dramatyczne i pełne niepokoju wydarzenia przepełniona jest nadzieją na zmianę. Autor pokazuje czytelnikowi, że wojna toczy się nie tylko na granicznych terenach wschodniej Ukrainy, ale przede wszystkim toczy się w sercach ludzi. To co dzieje się w sercach osób będących bezpośrednio wplątanych w te wydarzenia ostatecznie zadecyduje czy wygra głęboko zasiana nienawiść czy miłość, która ma przecież siłę pokonać wszelkie zło.
„Ważniejsza jest granica, którą mamy w głowie i w sercach. To jej pod żadnym pozorem nie można przekroczyć. Efektem każdej próby kompromisu między złem i mniejszym złem jest jednakowoż zło. Rosyjska idea stworzenia nowego ładu na świecie nie jest groźna dlatego, że nie akceptuje ustalonego przed laty porządku. Jest groźna, bo chce się ją realizować nie z kimś, ale przeciwko komuś.”
Myślę, że nikt z nas nie może pozostać obojętny na to wszystko co się dzieje się na Ukrainie, a publikacja pana Macieja Jastrzębskiego jest szczególną pomocą do zrozumienia i w rezultacie własnej oceny wydarzeń ostatnich miesięcy. Zdecydowanie polecam ją każdemu.
Na koniec chciałabym przetoczyć pewien cytat z książki wypowiedziany przez pewną starszą Tatarkę, który szczególnie zapadł mi w pamięci:
„Obcy nigdy nie pojmą , o czym szemrzą krymskie rzeki, nie zrozumieją śpiewu ptaków i nie usłyszą historii, które opowiadają przy pełni księżyca trawy na krymskich stepach.”
Obecnie Krym to nie Ukraina – to Rosja. Jedni uznają ich za obcych, inni będą przeciwnego zdania. Tylko czas pokaże jak potoczy się dalsza historia tego niezwykłego półwyspu…
W książce „Krym. Miłość i nienawiść” autor – Maciej Jastrzębski (znany z książki „Matrioszka, Rosja i Jastrząb”) w niesamowicie ciekawy sposób ukazuje wszystko to co działo się na Krymie w ostatnim czasie. Szczegółowo opisuje jak dzisiaj wygląda codzienne życie mieszkańców półwyspu. Przybliżając nam rzeczywistość Krymu w roku 2015 opowiada historię dwójki młodych ludzi – Marianny, dziewczyny pochodzącej z Krymu oraz Fiodora – młodego Rosjanina – mieszkańca Moskwy. Młodzi zakochują się w sobie i bardzo szybko stają się sobie bardzo bliscy. Autor poprzez opis ich wzajemnej relacji pokazuje jak różne jest ich spojrzenie na zaistniałą na Ukrainie sytuację. Fiodor – wychowany w Rosji – przekonany jest o słuszności decyzji władz jego ojczyzny i nie rozumie Marianny, która niejednokrotnie mówi mu o swoim cierpieniu i ogromnym żalu do Rosjan, którzy według niej siłą zabrali kawałek jej ojczystej ziemi. Niezrozumienie w tej ważnej kwestii staje się często źródłem sporów. Ich uczucie okazuje się jednak silniejsze niż zaistniała sytuacja polityczna. Pośród szeroko zasianej nienawiści, zła i wzajemnego żalu Marianna i Fiodor pokonując wszelkie przeszkody w ich niełatwej relacji udowadniają, że miłość możliwa jest nawet w najtrudniejszych warunkach i to właśnie ona zawsze ma ostatnie słowo.
Poza głównym wątkiem historii tych młodych ludzi Maciej Jastrzębski wielokrotnie opisuje w reportażu sam Krym, jego historię, mieszkańców i tradycje. Opowiada historie życia ludzi mieszkających na tym niezwykłym półwyspie, ale także na terenach objętych walkami np. rejon Donbasu. Podczas czytania wyraźnie daje się odczuć ogromną wiedzę, przygotowanie i znajomość tematu przez autora. Pisze on w taki sposób, że od lektury trudno się oderwać i daje czytelnikowi poczucie jakby był on w sam sercu wydarzeń. Czytając, coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, że w naszych mediach publicznych wiele spraw zostało przemilczanych, relacje z miejsc wydarzeń na Ukrainie nie zawsze przekazywały całą prawdę. A przecież, jak pisze autor –
„Gorsze od kłamstwa są tylko półprawdy, bo to one sieją największe spustoszenie w naszych duszach.”
Autor będąc na miejscu wydarzeń bardzo dokładnie, z dziennikarską uczciwością relacjonuje wszystkie wydarzenia o których dowiadywaliśmy się z mediów. Dodaje wiele bardzo istotnych, niezbędnych do zrozumienia całej sytuacji szczegółów. Książka pomaga otworzyć szeroko oczy, aby dojrzeć w pełnym świetle współczesny dramat naszych sąsiadów. Nie pozwala przejść obojętnie obok tych wydarzeń i zmusza do refleksji. To co szczególnie zwróciło moją uwagę to niezwykle trafne ukazanie przez autora metod działania rosyjskiej władzy. Prowadzi przez to do zrozumienia i rzuca światło na wiele do tej pory dla mnie niewytłumaczalnych zachowań Rosji i jej mieszkańców. W niektóre rzeczy naprawdę aż trudno uwierzyć. Bardzo trafnie ukazuje to poniższy cytat:
„Zasiane kilka miesięcy temu ziarna kremlowskiej propagandy już kiełkowały. Powtarzane przy każdej okazji te same sformułowania dotyczące polityki Kremla wobec Ukrainy spowodowały, że przeciętni Rosjanie nie sięgali do alternatywnych źródeł informacji, ale święcie wierzyli w słuszność działań podejmowanych przez Władimira Putina. W ich ocenie to ukraińskie, polskie, brytyjskie i inne zachodnie media kłamały, nazywając Rosję agresorem. To zachodni politycy podjudzali Ukraińców do wojny domowej i wzniecali wśród nich antyrosyjskie nastroje.”
Moim zdaniem książka pt. „Krym, Miłość i nienawiść” to jedna z najlepszych pozycji literatury faktu ostatniego czasu. Choć opowiada dramatyczne i pełne niepokoju wydarzenia przepełniona jest nadzieją na zmianę. Autor pokazuje czytelnikowi, że wojna toczy się nie tylko na granicznych terenach wschodniej Ukrainy, ale przede wszystkim toczy się w sercach ludzi. To co dzieje się w sercach osób będących bezpośrednio wplątanych w te wydarzenia ostatecznie zadecyduje czy wygra głęboko zasiana nienawiść czy miłość, która ma przecież siłę pokonać wszelkie zło.
„Ważniejsza jest granica, którą mamy w głowie i w sercach. To jej pod żadnym pozorem nie można przekroczyć. Efektem każdej próby kompromisu między złem i mniejszym złem jest jednakowoż zło. Rosyjska idea stworzenia nowego ładu na świecie nie jest groźna dlatego, że nie akceptuje ustalonego przed laty porządku. Jest groźna, bo chce się ją realizować nie z kimś, ale przeciwko komuś.”
Myślę, że nikt z nas nie może pozostać obojętny na to wszystko co się dzieje się na Ukrainie, a publikacja pana Macieja Jastrzębskiego jest szczególną pomocą do zrozumienia i w rezultacie własnej oceny wydarzeń ostatnich miesięcy. Zdecydowanie polecam ją każdemu.
Na koniec chciałabym przetoczyć pewien cytat z książki wypowiedziany przez pewną starszą Tatarkę, który szczególnie zapadł mi w pamięci:
„Obcy nigdy nie pojmą , o czym szemrzą krymskie rzeki, nie zrozumieją śpiewu ptaków i nie usłyszą historii, które opowiadają przy pełni księżyca trawy na krymskich stepach.”
Obecnie Krym to nie Ukraina – to Rosja. Jedni uznają ich za obcych, inni będą przeciwnego zdania. Tylko czas pokaże jak potoczy się dalsza historia tego niezwykłego półwyspu…
moznaprzeczytac.pl Magda; 2015-12-07
Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach
Książka Agi, Przemka i Diuny (Wilczaka Czechosłowackiego) nie jest kolejną opowieścią o lekkiej, górskiej wędrówce. To wspaniała historia pełna przygód, pokonywania trudności, niebezpiecznych chwil i podejmowania mnóstwa decyzji. Indie widziane ich oczami są różne od tych, które widzimy w przewodnikach czy programach podróżniczych. Obecność Diuny pozwala je poznać od zupełnie innej strony. To przygoda, której nie mógł przeżyć ktoś kto podróżuje bez psa! To właśnie z pomocą tej książki dowiecie się jak zdobyć w Indiach karmę dla psa, poznacie stado himalajskich owiec, które ujarzmiły wilczą naturę a nawet odwiedzicie plan Bollywood.(...)
Całą recenzję można przeczytać na blogu
Całą recenzję można przeczytać na blogu
Pieskie Sprawy pieskie sprawy
