Recenzje
Indonezja. Zielony Przewodnik. Wydanie 1
Indonezja. Kraj, położony na wyspach. Kraj orientu, pełen niespodzianek. Kraj niesamowitej, jakże odmiennej od naszej, kultury, sztuki, tradycji. Indonezja jawi nam się często jako kraj nieodkryty, wciąż tajemniczy i choć ostatnio coraz bardziej popularne stały się wycieczki właśnie tam, do dalekiej Azji, wciąż niewielu wie o tym kraju dużo. Często nawet, gdy już zaplanujemy wymarzoną podróż na Jawę czy Bali, nie wiemy dokładnie, czego można się spodziewać. Zakładamy, że pięciogwiazdkowe hotele na całym świecie są takie same. Tylko czy warto jechać tak daleko, by skoncentrować się jedynie na sączeniu drinków nad basenem? Może niektórym taka forma wypoczynku odpowiada. Ja należę jednak do innej grupy turystów. Takich, którzy jadąc gdzieś, chcą zobaczyć jak najwięcej, jak najwięcej doświadczyć i przeżyć. Dlatego do każdej podróży przygotowuję się, czytając przewodniki, reportaże z miejsc, które planuję odwiedzić, oglądam mapy... Czasem sięgam po przewodniki także wtedy, gdy jakaś podróż jest dopiero w fazie dalekich planów, gdy jakieś miejsce po prostu mnie zainteresuje. Przewodnik pozwala dowiedzieć się, czy rzeczywiście warto tam pojechać. Lektura przewodników jest po prostu świetną rozrywką dostarczającą przy okazji wiedzy o świecie...
Właśnie z tego powodu z przyjemnością sięgnęłam po przewodnik Michelina po Indonezji. Nie mam w planach na razie aż tak dalekich podróży. A jednak właśnie Azja Południowo-Zachodnia, ta najbardziej egzotyczna kusi i fascynuje coraz bardziej. Zwłaszcza, że według prognoz naukowców nadmiernie ekspansywna gospodarka, postępująca globalizacja i zmiany klimatyczne na zawsze mogą zmienić wiele państw azjatyckich i sprawić, że ich tradycje i kultury niedługo odejdą w niepamięć. Dotyczy to zwłaszcza miejsc takich, jak choćby Indonezja, która jest przecież państwem położonym na wyspach. Dlatego tak bardzo chciałabym tam pojechać. Na razie zatopiłam się jednak w lekturze przewodnika.
Wiem, że charakterystyczne przewodniki z serii Michelin, są godne zaufania i bardzo praktyczne. Nie raz miałam okazję z nich korzystać i nigdy się nie zawiodłam. W przypadku przewodnika po Indonezji było podobnie: piękne wydanie i poręczny format, idealny do tego, by zmieścić się w podróżnym bagażu to pierwsze z wielu zalet tej publikacji. Troszkę przeszkadza waga – wykorzystanie dobrej jakości papieru sprawiło, że przewodnik niestety wydaje się być ciężki. Może to mieć znaczenie dla ludzi, którzy postanawiają wczasy all inclusive zamienić raczej na tramping. To jednak jeden z niewielu minusów tej pozycji.
Zalet jest niewątpliwie więcej: w przewodniku znajdziemy mnóstwo naprawdę przydatnych podczas podróży informacji, począwszy od porad dotyczących przygotowania się do podróży (na przykład dotyczących tego, jak zadbać o swoje zdrowie i co koniecznie zabrać ze sobą w podróż). Kolejna część przewodnika to wyczerpujące informacje na temat historii, kultury, tradycji, sytuacji społecznej kraju. Warto je przeczytać, bo dzięki nim można poznać kraj, zrozumieć go i jego mieszkańców. Dalej w przewodniku znajdziemy już informacje o konkretnych miejscach. Podzielono je na poszczególne wyspy, więc osoby, które planują pobyt na przykład tylko na Jawie, z łatwością znajdą informacje na temat występujących w tym miejscu atrakcji turystycznych. A trzeba przyznać, że w Indonezji jest ich naprawdę dużo, zarówno tych naturalnych jak i tych związanych z kultura i działalnością człowieka. Dodatkową zaletą przewodnika są przepiękne i niezwykle zachęcające do odbycia podróży zdjęcia. Oglądając je po prostu chce się spakować plecak i ruszyć w drogę!
Trzeba przyznać, że przewodnik „Indonezja" stanowić będzie idealną pomoc w planowaniu podróży na Jawę czy Bali. To pozycja, w którą warto się zaopatrzyć zaraz po zakupie wycieczki lub rezerwacji biletów lotniczych do Indonezji. Jednak po ten przewodnik warto sięgnąć także po to, by po prostu dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy o Indonezji. Nie skłamię, jeśli powiem, że to jeden z lepszych przewodników po tej części świata, jakie można dziś znaleźć na rynku.
Właśnie z tego powodu z przyjemnością sięgnęłam po przewodnik Michelina po Indonezji. Nie mam w planach na razie aż tak dalekich podróży. A jednak właśnie Azja Południowo-Zachodnia, ta najbardziej egzotyczna kusi i fascynuje coraz bardziej. Zwłaszcza, że według prognoz naukowców nadmiernie ekspansywna gospodarka, postępująca globalizacja i zmiany klimatyczne na zawsze mogą zmienić wiele państw azjatyckich i sprawić, że ich tradycje i kultury niedługo odejdą w niepamięć. Dotyczy to zwłaszcza miejsc takich, jak choćby Indonezja, która jest przecież państwem położonym na wyspach. Dlatego tak bardzo chciałabym tam pojechać. Na razie zatopiłam się jednak w lekturze przewodnika.
Wiem, że charakterystyczne przewodniki z serii Michelin, są godne zaufania i bardzo praktyczne. Nie raz miałam okazję z nich korzystać i nigdy się nie zawiodłam. W przypadku przewodnika po Indonezji było podobnie: piękne wydanie i poręczny format, idealny do tego, by zmieścić się w podróżnym bagażu to pierwsze z wielu zalet tej publikacji. Troszkę przeszkadza waga – wykorzystanie dobrej jakości papieru sprawiło, że przewodnik niestety wydaje się być ciężki. Może to mieć znaczenie dla ludzi, którzy postanawiają wczasy all inclusive zamienić raczej na tramping. To jednak jeden z niewielu minusów tej pozycji.
Zalet jest niewątpliwie więcej: w przewodniku znajdziemy mnóstwo naprawdę przydatnych podczas podróży informacji, począwszy od porad dotyczących przygotowania się do podróży (na przykład dotyczących tego, jak zadbać o swoje zdrowie i co koniecznie zabrać ze sobą w podróż). Kolejna część przewodnika to wyczerpujące informacje na temat historii, kultury, tradycji, sytuacji społecznej kraju. Warto je przeczytać, bo dzięki nim można poznać kraj, zrozumieć go i jego mieszkańców. Dalej w przewodniku znajdziemy już informacje o konkretnych miejscach. Podzielono je na poszczególne wyspy, więc osoby, które planują pobyt na przykład tylko na Jawie, z łatwością znajdą informacje na temat występujących w tym miejscu atrakcji turystycznych. A trzeba przyznać, że w Indonezji jest ich naprawdę dużo, zarówno tych naturalnych jak i tych związanych z kultura i działalnością człowieka. Dodatkową zaletą przewodnika są przepiękne i niezwykle zachęcające do odbycia podróży zdjęcia. Oglądając je po prostu chce się spakować plecak i ruszyć w drogę!
Trzeba przyznać, że przewodnik „Indonezja" stanowić będzie idealną pomoc w planowaniu podróży na Jawę czy Bali. To pozycja, w którą warto się zaopatrzyć zaraz po zakupie wycieczki lub rezerwacji biletów lotniczych do Indonezji. Jednak po ten przewodnik warto sięgnąć także po to, by po prostu dowiedzieć się wielu interesujących rzeczy o Indonezji. Nie skłamię, jeśli powiem, że to jeden z lepszych przewodników po tej części świata, jakie można dziś znaleźć na rynku.
Sztukater.pl www.sztukater.pl
Krym: miłość i nienawiść
Krym- to półwysep, skrawek Ukrainy który siłą został przyłączony do Rosji. To jedno słowo : KRYM a tak wiele emocji, niezwykle dramatyczna współczesna historia, która dzieje się na naszych oczach.
I o tym skrawku ziemi, i o tej historii pisze właśnie Maciej Jastrzębski w swojej najnowszej książce „Krym. Miłość i nienawiść”.Pan Maciej jest dziennikarzem Polskiego Radia i korespondentem tej stacji w Rosji. Książka jest kolejną pozycją reportersko-fabularną. Autor pisał już wcześniej książki o Rosji jak i o Gruzji. Tym razem jego powieść opowiada o Krymie.
Dziennikarz opowiada historię oczami uczestników wydarzeń na Krymie. Głównym tematem jest historia miłości Marianny, Ukrainki z Krymu i Fiodora, mieszkańca Moskwy. Ona- nigdy nie chce zmieć swojego miejsc zamieszkania i swojego obywatelstwa na rosyjskie, jest patriotką, on- wierzy w politykę swojego kraju, wierzy prezydentowi, ale nie miesza się do polityki.
Kochają się… Ale czy ta miłość ma szansę przetrwać w trudnym czasie konfliktu?
Książka to trzy opowieści pierwsza to ta opisana powyżej, druga to historia Tatara mieszkającego na Krymie, który zaciąga się do wojska i walczy o wolność. Trzecia część to po prostu opowieść o Krymie widzianym oczami pana Macieja.
Książka jest tak napisana, że te 275 stron czyta się błyskawicznie i nim człowiek się zorientuje jest już na końcu. Styl pisania jest bardzo porywający, ciekawy i niebanalny. Nie jest to reportaż w naukowym znaczeniu tego słowa… To połączenie reportażu z opowieścią obyczajową. Zadziwia to w jak sprawny sposób autor połączył te dwa gatunki literackie, teoretycznie tak odmienne i dalekie.
Książka jest moim zdaniem bardzo dobrą pozycją literatury faktu. Mimo, iż opowiada trudne i pełne niepokoju wydarzenia przepełniona jest nadzieją na dobrą zmianę i koniec tego konfliktu. Jastrzębski pokazuje, że ta wojna nie toczy się tylko na terenach objętych działaniami wojennymi ale przede wszystkim zakorzeniona jest ona w sercach ludzi.
I o tym skrawku ziemi, i o tej historii pisze właśnie Maciej Jastrzębski w swojej najnowszej książce „Krym. Miłość i nienawiść”.Pan Maciej jest dziennikarzem Polskiego Radia i korespondentem tej stacji w Rosji. Książka jest kolejną pozycją reportersko-fabularną. Autor pisał już wcześniej książki o Rosji jak i o Gruzji. Tym razem jego powieść opowiada o Krymie.
Dziennikarz opowiada historię oczami uczestników wydarzeń na Krymie. Głównym tematem jest historia miłości Marianny, Ukrainki z Krymu i Fiodora, mieszkańca Moskwy. Ona- nigdy nie chce zmieć swojego miejsc zamieszkania i swojego obywatelstwa na rosyjskie, jest patriotką, on- wierzy w politykę swojego kraju, wierzy prezydentowi, ale nie miesza się do polityki.
Kochają się… Ale czy ta miłość ma szansę przetrwać w trudnym czasie konfliktu?
Książka to trzy opowieści pierwsza to ta opisana powyżej, druga to historia Tatara mieszkającego na Krymie, który zaciąga się do wojska i walczy o wolność. Trzecia część to po prostu opowieść o Krymie widzianym oczami pana Macieja.
Gorsze od kłamstwa są tylko półprawdy, bo to one sieją największe spustoszenie w naszych duszach.
Bardzo cenną cechą tej książki jest to, że autor stara się nie oceniać bohaterów i sytuacji, nie sugeruje czytelnikom co i w jaki sposób mają myśleć. Dlatego też ta książka jest bardzo dobrym sposobem na dowiedzenie się jak naprawdę wygląda sprawa Ukrainy.Książka jest tak napisana, że te 275 stron czyta się błyskawicznie i nim człowiek się zorientuje jest już na końcu. Styl pisania jest bardzo porywający, ciekawy i niebanalny. Nie jest to reportaż w naukowym znaczeniu tego słowa… To połączenie reportażu z opowieścią obyczajową. Zadziwia to w jak sprawny sposób autor połączył te dwa gatunki literackie, teoretycznie tak odmienne i dalekie.
Książka jest moim zdaniem bardzo dobrą pozycją literatury faktu. Mimo, iż opowiada trudne i pełne niepokoju wydarzenia przepełniona jest nadzieją na dobrą zmianę i koniec tego konfliktu. Jastrzębski pokazuje, że ta wojna nie toczy się tylko na terenach objętych działaniami wojennymi ale przede wszystkim zakorzeniona jest ona w sercach ludzi.
Ważniejsza jest granica, którą mamy w głowie i w sercach. To jej pod żadnym pozorem nie można przekroczyć. Efektem każdej próby kompromisu między złem i mniejszym złem jest jednakowoż zło. Rosyjska idea stworzenia nowego ładu na świecie nie jest groźna dlatego, że nie akceptuje ustalonego przed laty porządku. Jest groźna, bo chce się ją realizować nie z kimś, ale przeciwko komuś.
Tytuł ten polecam każdemu, bo pozwala uświadomić sobie, że nie wszystko jest zależne od nas i nie mamy wpływu na pewne konsekwencje nie tylko naszych działań. Książka ta pokazuje też jak blisko jest do zatoczenia koła przez historię. A czy to jest dobre, czy może warto by świat zrobił wszystko by ta powtórka jednak nie miała miejsca?
Książka z nadzieją Tusia i Lena
Tajlandia, Kambodża, Laos, Wietnam. Słodko-pikantne Indochiny. Wydanie 1
Mówi się, że świat jest wielką globalną wioską. Jest jednak kilka takich miejsc, do których bardziej pasuje określenie „raj na ziemi”, zaś jednym z nich jest bez wątpienia Tajlandia. Kiedyś region niedostępny, przede wszystkim z uwagi na koszty podróży, dziś wszedł na stałe jako kraj destynacji turystycznej do oferty biur podróży, choć nie brak też podróżników, którzy decydują się samodzielnie zwiedzić region Azji Południowo-Wschodniej.
Niezależnie od preferencji związanych z organizacją podróży, warto przed wyjazdem poznać miejsce, do którego się wybieramy, dokładnie prześledzić trasę wycieczki, zastanowić się nad tym, co zobaczyć warto, a co koniecznie trzeba. Pomocą tym służyć może przewodnik „Tajlandia, Kambodża, Laos, Wietnam”, będący kolejną publikacją z serii „Bezdroża Classic”. Obszerna publikacja oferuje nie tylko niezbędne informacje o krajach, regionach oraz poszczególnych miejscowościach, mapy i zdjęcia, ale także liczne ciekawostki i dane, które niezwykle ułatwiają planowanie – trasy zwiedzania, szczegóły dotyczące transportu, noclegów czy wyżywienia. Atrakcyjny układ graficzny ułatwia szybkie dotarcie do pożądanych informacji, co z pewnością doceni każdy wędrowiec, który pragnie cieszyć się nowymi miejscami i ludźmi oraz odkrywać nowe smaki.
Jak każdy z przewodników Wydawnictwa, również ten jest stworzony z myślą o ułatwianiu turystom podróży oraz rozwiewaniu wątpliwości dotyczących podstawowych kwestii, takich jak waluty, dostęp do elektryczności, do placówek medycznych i polskich placówek dyplomatycznych. Zapewnia to „Niezbędnik turysty”, czyli swego rodzaju ABC podróży po rejonie objętym zakresem tematycznym przewodnika, w którym ponadto znajdziemy informacje dotyczące strefy czasowej, ważnych telefonów oraz zagrożeń, takich jak zły stan wielu dróg czy choroby przenoszone przez komary. Nawet pobieżna lektura może pomóc w wyeliminowaniu pewnych ryzyk, a przynajmniej ich ograniczeniu. Poznamy również podstawowe zwroty, dzięki którym przywitamy się, pożegnamy bądź zapytamy o cenę w miejscowym języku, czując się choć przez moment częścią zwiedzanego zakątka świata.
Dla tych, którzy lubią poznawać nowe kultury, miejscowe zwyczaje, prawdziwą gratką będzie rozdział poświęcony świętom i festiwalom, w którym znajdziemy opisy takich wydarzeń, jak festiwal wegetariański w Tajlandii, festiwal wody w Kambodży czy festiwal rakiet w Laosie, a także wielu innym imprez, z których każdy będzie mógł wybrać coś dla siebie. W przewodniku nie mogło oczywiście zabraknąć wskazówek dotyczących podróżowania po Azji Południowo-Wschodniej, dotyczących m.in. wyboru czasu podróży, tanich przelotów, formalności wizowo-paszportowych czy też kwestii związanych z ubezpieczeniem i zabezpieczeniem medycznym. Kwintesencją publikacji są jednak szczegółowe opisy regionów, miast oraz zabytków, które warto zobaczyć, a także liczne ciekawostki dotyczące odwiedzanych miejsc oraz prawdziwe niespodzianki, jak choćby wywiad z mieszkającą w Laosie blogerką. Kilka ostatnich stron zostało pozostawionych do dyspozycji podróżników – to miejsce na zanotowanie ważnych adresów, telefonów czy wrażeń, których w tej podróży z pewnością nie zabraknie.
Przewodnik „Tajlandia, Kambodża, Laos, Wietnam” to jedna z tych publikacji, które wyróżniają się na tle innych troską o czytelnika oraz o to, żeby wyposażyć go w solidną wiedzę. Liczne rady, które uczynią podróż przyjemniejszą i pozwolą uniknąć wielu niedopowiedzeń, wskazówki dotyczące transportu czy miejsc godnych zobaczenia stanowią te dane, które z pewnością należy wziąć pod uwagę wyruszając do Azji. Już sama lektura przewodnika rozpala wyobraźnię i tęsknotę za daleką wyprawą, zatem jeśli nie macie jeszcze planów wakacyjnych, to może region Azji Południowo-Wschodniej, ze swoja słodyczą i pikanterią będzie celem?
QulturaSlowa Justyna Gul
Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika
Dalekie podróże, poznawanie innych kultur, zwiedzanie miejsc znanych dotychczas z kart albumów, przewodników lub z ekranu telewizora. Któż przynajmniej raz o nich nie zamarzył? Dla jednych wyruszenie w tak daleką podróż to jedynie mrzonki, pozostające wciąż w świecie fantazji. Inni przez długi czas planują bliższe lub dalsze podróże, by w końcu spełnić swoje marzenia i wyruszyć w drogę. I chyba właśnie z myślą o tej drugiej grupie powstałą książka 'Z plecakiem przez świat" napisana przez doświadczoną polską podróżniczkę Monikę Witkowską.
Nie bez powodu książka nosi podtytuł „Vademecum podróżnika". Stanowi bowiem prawdziwe kompendium wiedzy dla tych wszystkich, którzy właśnie planują spakować plecak i odwiedzić te miejsca, o których od dawna marzyli. Każda strona tej książki to kolejne, niezwykle praktyczne i pomocne przy planowaniu oraz odbywaniu podróży informacje. Czytając kolejne rozdziały dowiemy się o tym, w jaki sposób zaplanować podróż niemal idealną, jak poradzić sobie z problemami, które spotkać nas mogą w samolotach czy innych środkach komunikacji, w miejscowych restauracjach czy hostelach. Autorka porusza też tak istotne tematy, jak to, w jaki sposób najlepiej zadbać o własne zdrowie podczas podróży, ale też co zrobić, by z wyprawy przywieźć naprawdę ciekawe zdjęcia. Bardzo interesujący okazał się także rozdział o etyce podróżowania, w którym poruszone są tematy dotyczące kwestii ekologii, ekonomii, socjologii. To ważne, bo często nawet nie zdajemy sobie sprawę, jak duże znaczenie dla miejscowej społeczności, ale i dla całego globu fakt, że podróżujemy oraz w jaki sposób to robimy.
Ogromną zaletą książki jest to, że napisana jest swobodnym, prostym językiem. Autorka dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem przytacza też ciekawe, czasem zabawne, innym razem pouczające historie z odbytych przez siebie podróży. Dodatkowo wszystko okraszone jest rewelacyjnymi zdjęciami z niemal każdego zakątka świata. Trzeba przyznać, że lektura książki „Z plecakiem przez świat" wzmaga apetyt na to, by samemu wyruszyć w podróż, choćby niedaleko, bo przecież za każdym zakrętem czekać mogą na nas zupełnie niesamowite przygody.
Jednak można tę książkę traktować także jako lekturę w celach rozrywkowych. Choć to niewątpliwie poradnik adresowany do poczatkujących globtroterów, jego lektura może dostarczyć rozrywki także tym, którzy od przemierzania całego świata wolą raczej relaks w domowych pieleszach. Z pewnością „Z plecakiem przez świat" może poszerzyć nasze horyzonty, pozwolić nam uzupełnić wiedzę o świecie. Na pewno mogę ją polecić wszystkim ciekawym świata lub tym, którzy chcą w sobie (lub w swoich bliskich) tę ciekawość świata rozbudzić.
Na uwagę zasługuje też samo wydanie. Wspominałam już wcześniej o przepięknych fotografiach, których w książce Witkowskiej jest naprawdę wiele. Warto jednak zwrócić także uwagę na wysoką jakość papieru oraz rewelacyjną stronę wizualną książki. Jedyną wadą może być to, że książka jest po prostu ciężka. Gdybyśmy chcieli zabrać ją ze sobą w podróż, szczególnie taką, podczas której zamierzamy pokonywać kolejne kilometry z plecakiem, jej ciężar może mieć duże znaczenie. A przecież wiele informacji zawartych w tym vademecum podróżnika może okazać się przydatnych właśnie już podczas wyprawy...
Podsumowując, uważam, że ta książka jest naprawdę dobra. Zarówno strona merytoryczna, jak i wizualna zasługują na uznanie. Jeśli dodamy do tego jeszcze język, którym została napisana, a który sprawia, że czyta się szybko i z przyjemnością, można stwierdzić, że to naprawdę jedna z lepszych pozycji z zakresu literatury turystycznej, które w ostatnim czasie ukazały się na rynku. To książka, którą całkiem szczerze mogę polecić każdemu, niezależnie od tego, czy jego celem podróży jest koniec świata, czy miejsce za przysłowiową miedzą.
Nie bez powodu książka nosi podtytuł „Vademecum podróżnika". Stanowi bowiem prawdziwe kompendium wiedzy dla tych wszystkich, którzy właśnie planują spakować plecak i odwiedzić te miejsca, o których od dawna marzyli. Każda strona tej książki to kolejne, niezwykle praktyczne i pomocne przy planowaniu oraz odbywaniu podróży informacje. Czytając kolejne rozdziały dowiemy się o tym, w jaki sposób zaplanować podróż niemal idealną, jak poradzić sobie z problemami, które spotkać nas mogą w samolotach czy innych środkach komunikacji, w miejscowych restauracjach czy hostelach. Autorka porusza też tak istotne tematy, jak to, w jaki sposób najlepiej zadbać o własne zdrowie podczas podróży, ale też co zrobić, by z wyprawy przywieźć naprawdę ciekawe zdjęcia. Bardzo interesujący okazał się także rozdział o etyce podróżowania, w którym poruszone są tematy dotyczące kwestii ekologii, ekonomii, socjologii. To ważne, bo często nawet nie zdajemy sobie sprawę, jak duże znaczenie dla miejscowej społeczności, ale i dla całego globu fakt, że podróżujemy oraz w jaki sposób to robimy.
Ogromną zaletą książki jest to, że napisana jest swobodnym, prostym językiem. Autorka dzieląc się swoim bogatym doświadczeniem przytacza też ciekawe, czasem zabawne, innym razem pouczające historie z odbytych przez siebie podróży. Dodatkowo wszystko okraszone jest rewelacyjnymi zdjęciami z niemal każdego zakątka świata. Trzeba przyznać, że lektura książki „Z plecakiem przez świat" wzmaga apetyt na to, by samemu wyruszyć w podróż, choćby niedaleko, bo przecież za każdym zakrętem czekać mogą na nas zupełnie niesamowite przygody.
Jednak można tę książkę traktować także jako lekturę w celach rozrywkowych. Choć to niewątpliwie poradnik adresowany do poczatkujących globtroterów, jego lektura może dostarczyć rozrywki także tym, którzy od przemierzania całego świata wolą raczej relaks w domowych pieleszach. Z pewnością „Z plecakiem przez świat" może poszerzyć nasze horyzonty, pozwolić nam uzupełnić wiedzę o świecie. Na pewno mogę ją polecić wszystkim ciekawym świata lub tym, którzy chcą w sobie (lub w swoich bliskich) tę ciekawość świata rozbudzić.
Na uwagę zasługuje też samo wydanie. Wspominałam już wcześniej o przepięknych fotografiach, których w książce Witkowskiej jest naprawdę wiele. Warto jednak zwrócić także uwagę na wysoką jakość papieru oraz rewelacyjną stronę wizualną książki. Jedyną wadą może być to, że książka jest po prostu ciężka. Gdybyśmy chcieli zabrać ją ze sobą w podróż, szczególnie taką, podczas której zamierzamy pokonywać kolejne kilometry z plecakiem, jej ciężar może mieć duże znaczenie. A przecież wiele informacji zawartych w tym vademecum podróżnika może okazać się przydatnych właśnie już podczas wyprawy...
Podsumowując, uważam, że ta książka jest naprawdę dobra. Zarówno strona merytoryczna, jak i wizualna zasługują na uznanie. Jeśli dodamy do tego jeszcze język, którym została napisana, a który sprawia, że czyta się szybko i z przyjemnością, można stwierdzić, że to naprawdę jedna z lepszych pozycji z zakresu literatury turystycznej, które w ostatnim czasie ukazały się na rynku. To książka, którą całkiem szczerze mogę polecić każdemu, niezależnie od tego, czy jego celem podróży jest koniec świata, czy miejsce za przysłowiową miedzą.
Sztukater.pl sonrisa
Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście
Podziwiam wszystkich alpinistów, którzy postanawiają zdobywać najwyższe górskie szczyty. Sama nigdy nie wybrałabym się w taką wyprawę. Mam problemy z oddychaniem w górach, wspinaczki nie są dla mnie. Poza tym myśl, że mogłabym nie wrócić, zdecydowanie osłabiłaby mój zapał.
Lincoln Hall był australijskim alpinistą i pisarzem. W 2006 roku znalazł się w piekle. Przy próbie zejścia po udanym zdobyciu Mount Everestu źle się poczuł i nie mógł kontynuować wędrówki z wysokości ponad 8000 metrów. Zapadł na chorobę wysokościową, miał halucynacje, był oszołomiony. Współtowarzysze próbowali namówić go do dalszego zejścia, lecz ich starania nie odniosły skutków. Zaczęły kończyć się zapasy tlenu, zapadał zmrok, a Hall zaczął mieć objawy ślepoty śnieżnej. Kierownik wyprawy, Aleksander Abramow, polecił reszcie kontynuować wędrówkę i pozostawić Halla na pewną śmierć. Dzień później wciąż żywego alpinistę odnalazła ekipa Dana Mazura, która postanowiła przerwać wspinaczkę, by uratować umierającego Halla. Udało się sprowadzić go do obozu, gdzie natychmiast zajął się nim rosyjski lekarz. Pomimo odmrożeń i objawów obrzęku mózgu, alpinista dość szybko zaczął wracać do zdrowia. Jego historia rozniosła się echem po międzynarodowych mediach. To, że przeżył, było cudem. 10 dni wcześniej na podobnej wysokości co Halla, znaleziono martwego Davida Sharpa, który pozostał tam bez pomocy, choć mijało go około 40 wspinaczy w drodze na szczyt.
Autor Wybrańca wspomina nie tylko piekło, przez które przeszedł. Opowiedział o przygotowaniach do wspinaczki, o swojej rodzinie. Szczególnie ciepło wyrażał się o żonie, której siła stała się dla niego inspiracją. Bez niej nie zdecydowałby się na tę wyprawę. Jestem dla niego pełna podziwu. Nie jestem potrafię wyobrazić sobie tego, co czuł. Przeszywały mnie dreszcze, gdy czytałam o jego odmrożeniach. Nie mógł spisywać wspomnień, więc nagrywał je na dyktafonie. Było to trudne, gdyż większość jego palców bardzo ucierpiała. Miał do dyspozycji wyłącznie kciuk u lewej dłoni. Byłam wściekła na resztę ekipy, że postanowili oni zostawić go bez pomocy. Stracili wiele czasu na próbach namówienia go na zejście, zamiast mu w tym pomóc. Wiem, że łatwo mi się mówi, bo siedzę sobie w ciepełku, ale nie wyobrażam sobie tego, że odchodzę, zostawiając kogoś na pewną śmierć. Zabiłyby mnie wyrzuty sumienia.
Całość publikacji uzupełniają zamieszczone na końcu książki kolorowe zdjęcia. Na większości z nich widać odmrożone kończyny Lincolna Halla. Po moich policzkach spłynęły łzy, gdy je zobaczyłam. Sama parę razy porządnie odmroziłam sobie palce, ale nigdy nie doprowadziłam ich do takiego stanu, żeby były sine. Pamiętam ten ból, gdy nie mogłam nawet nimi poruszyć, lecz nie umiem wyobrazić sobie tego, jak bardzo musiał cierpieć alpinista.
Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście to niezwykle wzruszająca opowieść o człowieku, który spędził noc w wysokich górach bez tlenu, odpowiedniego sprzętu, ubrania i pomocy. Kilka razy płakałam w trakcie lektury i choć dobrze wiedziałam, jak skończy się ta historia, cieszyłam się, gdy czytałam o tym, że uratowano Lincolna Halla. To prawdziwy cud, że mężczyźnie udało się przeżyć.
Ta książka powinna być lekturą obowiązkową przede wszystkim dla alpinistów, którzy planują równie niebezpieczną wyprawę. Myślę, że to będzie dla nich cenna lekcja. Oby historia Lincolna Halla dała im siły i pozwoliła podjąć odpowiednią decyzję, gdy stanie się coś złego.
Lincoln Hall był australijskim alpinistą i pisarzem. W 2006 roku znalazł się w piekle. Przy próbie zejścia po udanym zdobyciu Mount Everestu źle się poczuł i nie mógł kontynuować wędrówki z wysokości ponad 8000 metrów. Zapadł na chorobę wysokościową, miał halucynacje, był oszołomiony. Współtowarzysze próbowali namówić go do dalszego zejścia, lecz ich starania nie odniosły skutków. Zaczęły kończyć się zapasy tlenu, zapadał zmrok, a Hall zaczął mieć objawy ślepoty śnieżnej. Kierownik wyprawy, Aleksander Abramow, polecił reszcie kontynuować wędrówkę i pozostawić Halla na pewną śmierć. Dzień później wciąż żywego alpinistę odnalazła ekipa Dana Mazura, która postanowiła przerwać wspinaczkę, by uratować umierającego Halla. Udało się sprowadzić go do obozu, gdzie natychmiast zajął się nim rosyjski lekarz. Pomimo odmrożeń i objawów obrzęku mózgu, alpinista dość szybko zaczął wracać do zdrowia. Jego historia rozniosła się echem po międzynarodowych mediach. To, że przeżył, było cudem. 10 dni wcześniej na podobnej wysokości co Halla, znaleziono martwego Davida Sharpa, który pozostał tam bez pomocy, choć mijało go około 40 wspinaczy w drodze na szczyt.
Autor Wybrańca wspomina nie tylko piekło, przez które przeszedł. Opowiedział o przygotowaniach do wspinaczki, o swojej rodzinie. Szczególnie ciepło wyrażał się o żonie, której siła stała się dla niego inspiracją. Bez niej nie zdecydowałby się na tę wyprawę. Jestem dla niego pełna podziwu. Nie jestem potrafię wyobrazić sobie tego, co czuł. Przeszywały mnie dreszcze, gdy czytałam o jego odmrożeniach. Nie mógł spisywać wspomnień, więc nagrywał je na dyktafonie. Było to trudne, gdyż większość jego palców bardzo ucierpiała. Miał do dyspozycji wyłącznie kciuk u lewej dłoni. Byłam wściekła na resztę ekipy, że postanowili oni zostawić go bez pomocy. Stracili wiele czasu na próbach namówienia go na zejście, zamiast mu w tym pomóc. Wiem, że łatwo mi się mówi, bo siedzę sobie w ciepełku, ale nie wyobrażam sobie tego, że odchodzę, zostawiając kogoś na pewną śmierć. Zabiłyby mnie wyrzuty sumienia.
Całość publikacji uzupełniają zamieszczone na końcu książki kolorowe zdjęcia. Na większości z nich widać odmrożone kończyny Lincolna Halla. Po moich policzkach spłynęły łzy, gdy je zobaczyłam. Sama parę razy porządnie odmroziłam sobie palce, ale nigdy nie doprowadziłam ich do takiego stanu, żeby były sine. Pamiętam ten ból, gdy nie mogłam nawet nimi poruszyć, lecz nie umiem wyobrazić sobie tego, jak bardzo musiał cierpieć alpinista.
Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście to niezwykle wzruszająca opowieść o człowieku, który spędził noc w wysokich górach bez tlenu, odpowiedniego sprzętu, ubrania i pomocy. Kilka razy płakałam w trakcie lektury i choć dobrze wiedziałam, jak skończy się ta historia, cieszyłam się, gdy czytałam o tym, że uratowano Lincolna Halla. To prawdziwy cud, że mężczyźnie udało się przeżyć.
Ta książka powinna być lekturą obowiązkową przede wszystkim dla alpinistów, którzy planują równie niebezpieczną wyprawę. Myślę, że to będzie dla nich cenna lekcja. Oby historia Lincolna Halla dała im siły i pozwoliła podjąć odpowiednią decyzję, gdy stanie się coś złego.
Sztukater.pl Pani M.
