Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Drezno i Saksonia. Travelbook. Wydanie 1

Niemcy dzielą się na 16 krajów związkowych (landów) pośród nich Saksonia, region graniczący z Polską, w którym już w XIII wieku rozpoczęła się gorączka srebra, co przyczyniło się do bogactwa Sasów. Stąd pochodził August Mocny, król Polski, znany w naszych podręcznikach jako August III Sas. Centrum Saksonii pozostaje Drezno, pełne poloniców i barokowych zabytków, odbudowanych po wojennych zniszczeniach. Nie tylko miasta i podmiejskie rezydencje w Saksonii godne są odwiedzin. Region jest niezwykle bogaty w zabytki, obejmujące style od średniowiecza po sztukę modernistyczną. Znajdziemy tu piękne obiekty, jak twierdza Koeni-gstein górująca nad Łabą oraz zamki w Miśni, Colditz i Torgau. Do tego barokowe pałace jak Pillnitz czy Moritzburg, potężna budowla stojąca na wyspie powyżej lustra wody, co widać z daleka, i budzi podziw monumentalnością. Pałac myśliwski mieści potężną kolekcję trofeów myśliwskich, ale wart jest zwiedzenia także ze względu na znakomicie zachowany wystrój, w tym sypialnię króla Augusta dekorowaną około dwoma milionami malowanych ptasich piór. Przepych baroku przywrócono Dreznu, przez co miasto jest jednym z piękniejszych w Europie. Warto więc zwrócić uwagę nie tylko na fasadę Zwingeru, ale także na Grosser Garten i Grossedlitz w nieodległym Heidenau. Jak przystało na żywotny region kulturalny, Saksonia przyciąga tysiące turystów swymi festiwalami i świętami publicznymi, pośród których są takie atrakcje jak Karl May--Fest, czyli festiwal Karola Maya w Radebeul, które zmienia się w krainę Dzikiego Zachodu i jego powieściowych bohaterów; we Friebergu w grudniu atrakcją jest parada adwentowa; wrzesień to czas degustacji win, zaś do Zwickau każdego czerwca ściąga fanów trabanta zlot aut tej marki. W Lipsku atrakcją jest festiwal bachowski, konkuruje z nim festiwal piwa, ale znajdzie się tu coś dla miłośników teatru, filmu, a także hippiki. Ponjeważ Saksonia graniczy z Dolnym Śląskiem, różnice, np. kulinarne, są niewielkie. Dominuje kuchnia oparta na czterech K: Kartoffeln, Klósse (kluski), Kaffe, Kuchen (ciasto). Jak pisze autor przewodnika, śmiało można dodać jeszcze dwa K: kiełbasa i kebab, co oddaje zmieniające się gusta i czasy.
Tygodnik Angora Ł.Azik; 2016-06-05

Przez polskie góry. Przewodnik biegacza. Wydanie 1

Na rynku wydawniczym ukazała się właśnie książka „Przez polskie góry. Przewodnik biegacza”. Autorów tej publikacji wydanej przez wydawnictwo Bezdroża biegaczom przedstawiać nie trzeba. To Natalia Tomasiak, mająca na swoim koncie między innymi 3 miejsce wśród kobiet w Flexistav Bieg Ultra Granią Tatr oraz Marcin Świerc, czołowy zawodnik wielu biegów górskich na świecie.

Doświadczeni biegacze górscy, jakimi niewątpliwie są Natalia i Marcin, podpowiadają jak rozpocząć przygodę z bieganiem po górach, aby czerpać z niej jak najwięcej przyjemności i uniknąć poważnych błędów. W poradniku znajdziemy m.in. informacje o technice biegania po górach, o sprzęcie, jaki należy skompletować, o tym jak się przygotować do samego biegu oraz jak uniknąć i jak radzić sobie z kontuzjami.

Główną częścią przewodnika są jednak nie porady, ale prezentacja 69 wyjątkowych tras w polskich górach (Bieszczady, Beskid Niski, Beskid Sądecki, Pieniny, Gorce, Beskid Makowski i Wyspowy, Beskid Mały, Tatry, Beskid Żywiecki, Beskid Śląski, Sudety). Każda z tras zawiera dokładną mapę, opis  szczegółowy oraz informacje o typie trasy, długości, przewyższeniach, szacunkowym czasie biegu, rodzaju terenu, stopniu trudności oraz zalecanej ilości napoju, jaką powinniśmy ze sobą zabrać.  Poręczny, wygodny format przewodnika ułatwi zabranie go na biegową wycieczkę.
runandtravel.pl

Powidoki. Wydanie 1

Powidoki to zbiór podroży Piotra Strzeżysza, które swój początek mają w momencie, gdy Piotrek ma kilkanaście lat. Już wtedy fascynował się rowerem i przeżył niesamowitą podróż. W każdym słowie udowadnia, że nawet dziecięce marzenia mają sens i mogą się spełnić.
Przeczytamy tu o przekraczaniu granic przez Piotrka zarówno już w dzieciństwie jak i w dorosłym życiu. Granic nie tylko terytorialnych.
Autor wkracza w jakiś taki bardzo ciekawy sposób w głąb samego siebie. Mam wrażenie jakby jego umysł i ciało były mapą, a on umiejętnie i dojrzale stara się szukać nowych dróg.

Rower
Nie ma nic ważniejszego niż rower. Uparł się. I dobrze! Bo czyta się te historie z jeszcze większą ciekawością. Można jechać przecież innymi środkami transportu, ale w obliczu Piotrka to właśnie rower daje mu wolność i pozwala na podróżowanie po swojemu. Czytając miałam wrażenie, że rower stał się poniekąd jego domem. Wiem, powinnam napisać, że prędzej namiot, ale jeżeli spojrzymy na perspektywę pojęcia słowa „dom” nie jak na miejsce, a stan umysłu – to można dojść do podobnych wniosków jak ja, że to właśnie rower był jego ostoją bezpieczeństwa. Jego spokojem i sposobem na dziś, ja jutro.
Wszystkie opisane historie były ciekawe, każda inna i każda miała swoją puentę i czas na przemyślenia.

Ludzie poznani w podróży
Mam wrażenie, że byli najważniejsi. Zawsze. Bez dwóch zdań. Nawet gdy bywało niebezpiecznie. Przecież za każdym razem uczymy się nie tylko miejsca, ale właśnie drugiego człowieka, kultury i obyczajów. Zdarza się, że bywamy zaskoczeni uprzejmością albo pewnymi zachowaniami. Podróżuje się zatem po to, by nauczyć się ludzi. Powidoki to historia przepełniona spotkaniami z drugim człowiekiem. Piotr na swojej drodze poznał wiele ciekawych osobowości. Najbardziej utkwiły mi sytuacje jakie przeżył w Indiach, nie wiem czemu, może to moja tęsknota za Azją i zafascynowanie tymi ludźmi.
 
Podróżować nie po to, aby dotrzeć do celu, lecz aby dojechać jak najpóźniej, aby nie dojechać, o ile to możliwe, nigdy
C. Magris

Sam Autor za każdym razem się zaskakiwał tym, że tak wiele serdecznych ludzi spotkał na swojej drodze. Piotrek opisał te wszystkie historie tak, że przeżyłam to razem z nim. Właściwie to przeżyłam bardzo tę książkę. Zapytacie dlaczego? Każde słowo, każdy dokładny opis sytuacji sprawiał, że Piotrek stał mi się jakoś tak dziwnie bliższy. Gdybym teraz miała usiąść z Piotrkiem twarzą w twarz, to nie wiedząc czemu – mam wrażenie – , że czułabym się jakbyśmy się jakbyśmy znali się od lat.

Piotrze …
Tak. Poznałam Cię lepiej dzięki Powidokom. Masz taki dar uzmysłowienia sytuacji, miejsc w jakich byłeś, że przeżywa się z Tobą każde słowo. Gdybyś miał opisać zwykłą czynność picia wody na pustyni, to zrobiłbyś to tak rewelacyjnie, że nabrałoby to dla mnie tak realnego wymiaru, że znowu bym tam była. Czytanie Ciebie to przyjemność.

Powidoki …
to podróż wgłąb samego siebie. Poprzez przebytą drogę uczymy się obcowania ze sobą. Każda kolejna podróż sprawia, że zaczynamy sobie nie wyobrażać życia bez pasji jaką mamy. Książka świetne ukazuje miłość Piotrka do tego co robi. I nie zawsze będzie wesoło i kolorowo. I trzeba czasem przejść nie wiadomo ile, przeżyć coś niebezpiecznego, poznać różnych ludzi i mieć poprzez ten fakt, cały wachlarz emocji. Trzeba czasem zrobić coś dwa razy. Przemieszczać się z miejsca na miejsce mimo zmęczenia czy zrezygnowania. Trzeba się też wkurzyć. Bez tego podróżowanie byłoby przecież nudne …
Dzięki za Powidoki. To bardzo mądra książka. Masz takie dojrzałe podejście do słowa „wędrowanie”.

 
kirzenska.wordpress.com Katarzyna Irzeńska

Polska dla żeglarzy. Najciekawsze szlaki śródlądowe

Poradnik dla początkujących i zaawansowanych żeglarzy śródlądowych. Praktyczne porady dotyczące przygotowania rejsu oraz żeglugi, informacje o regionach wzdłuż opisanych tras, ciekawostki turystyczne, żeglarskie anegdoty, a także szczegółowe mapki.
www.instagram.com/katherine_the_bookworm/ Dominik Życki

Krym: miłość i nienawiść

Czy w morzu nienawiści można znaleźć ukraińsko-rosyjską miłość? To pytanie, postawione przez wydawcę na okładce, jednoznacznie wskazuje, jaką literacką stylistykę wybrał Maciej Jastrzębski. Kołem zamachowym jego reporterskiej opowieści o aneksji Krymu przez Rosję jest bowiem konwencjonalny romans.
Maciej Jastrzębski jest doświadczonym reporterem radiowym. Od niemai dwóch dekad pozostaje związany z Polskim Radiem. Wiele lat jako korespondent spędził w Rosji, gdzie obecnie mieszka. W ostatnich latach również pisze reportaże. Krym to jego trzecia książka. Można rzec - hybrydowa. Autor połączył w niej reporterską opowieść o wojnie ukra-ińsko-rosyjskiej z wątkiem romansowym, do tego jeszcze awanturniczym! Opowieść Macieja Jastrzębskiego składa się z dwóch przeplatających się ze sobą relacji. Narratorem pierwszej jest właśnie reporter podsumowujący wszystkie najważniejsze wydarzenia konfliktu - od pojawienia się na półwyspie zielonych ludzików przez przeprowadzone w zawrotnym tempie referendum oraz represje wobec lojalnych obywateli Ukrainy po kolejne fazy wojny w Donbasie, dramat tysięcy uchodźców i zabójstwo rosyjskiego opozycjonisty Borysa Niemcowa. Jastrzębski części z tych wydarzeń był świadkiem, resztę rekonstruuje z doniesień. Równolegle z dziennikarską relacją śledzimy losy Marianny i Fiodora, słowiańskiej Julii i słowiańskiego Romea. Ona jest Ukrainką z Krymu, on Rosjaninem z Moskwy. Ona nienawidzi Rosjan za to, że zaatakowali półwysep i odebrali go Ukrainie. On "nie należał do ludzi, którzy kontestują sytuację w Rosji; wychowany w wojskowej rodzinie, cieszył się z tego, co ma, i starał się nie mieszać do polityki". Historia ich miłości jest tak archetypowa (złośliwy mógłby powiedzieć, że wyświechtana) oraz zgodna ze wszelkimi regułami popkulturowych romansów, iż czasem trudno uwierzyć, że napisało ją życie, a nie wyobraźnia romantyka. Są więc bukiety róż, "figlarne spojrzenia", "trzepot rzęs" i "przyspieszone bicia serc" oraz oczywiście przeszkody ("Był zły, że jakaś durna polityka wkradła się do jego intymnego świata, niwecząc misterny plan uwiedzenia dziewczyny"). Na drodze wielkiej miłości staje jednak przede wszystkim wojna. W efekcie, gdyby to nie był reportaż, lecz fikcja literacka, recenzenci uznaliby, że mają do czynienia z opowieścią z gatunku sensacyjnych lub awanturniczych. Finał pełen jest zwrotów akcji, zbiegów okoliczności. Wojna w Donbasie zniszczyła lub wywróciła do góry nogami życie milionów ludzi, tysiące uśmierciła. Interpretacja konfliktu autorstwa Jastrzębskiego pokrywa się z tym, jak większość polskich polityków, dziennikarzy czy ogółu obywateli rozumie to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Autor jednoznacznie wskazuje odpowiedzialność Moskwy za wojnę, obnaża rosyjskie kłamstwa. Zaznacza jednak, że rosyjską inwazję powszechnie na Krymie świętowano. W książce nie ma wywrotowych teorii ani rewolucyjnych odkryć mało znanych faktów. Jastrzębski pisze natomiast z ogromną reporterską empatią. Stara się zrozumieć i pokazać czytelnikowi motywacje oraz wrażliwość ludzi, którzy są po drugiej stronie barykady. Nie idzie na skróty aroganckiego moralizatorstwa. Opowieść o Mariannie i Fiodorze pomaga autorowi opisać towarzyszące wielkiej polityce emocje, dylematy oraz tragedie ludzi i społeczności. Jastrzębski dekonstruuje też paranoiczną rosyjską propagandę, cytuje również brzmiące absurdalnie dla polskiego czytelnika rosyjskie opowieści o faszystach w Kijowie. "Ludzie jak w amoku idą na demonstracje, skandując Krym nasz. (...) Zwichrowany obraz wydarzeń, kolorowy zawrót głowy, niemalże pełna jednomyślność i w środkują, obcokrajowiec, który nie pojmuje, co się dzieje, bo nie zna prawdziwej duszy Rosji". W opowieści o Krymie nie mogło zabraknąć rozdziału o Tatarach, gdyż rosyjski atak na półwysep w 2013 roku przywołał koszmar stalinowskich wywózek z roku 1944. Deportacji nie przeżyła wówczas prawie połowa społeczności tatarskiej. Tatarzy zaczęli wracać w latach dziewięćdziesiątych. Ledwie zdołali odbudować domy i życie, gdy pojawiły się rosyjskie zielone ludziki. W niewyjaśnionych okolicznościach zaginęło już co najmniej kilkanaście osób. W czasie podróży przez półwysep Jastrzębski przytacza też bogatą historię Krymu. Przypomina polskie ślady, cytuje oczywiście Sonety krymskie Adama Mickiewicza. Zachwyca się przyrodą i krajobrazem. Połączenie literatury faktu z wątkiem romantycz-no-awanturniczym to intrygujący pomysł.
Nowe Książki Agnieszka Lichnerowicz; 2016-06-01