Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Piekło - niebo. Zrozumieć Koreę

Samochody, sprzęt elektroniczny, fotograficzny, optyczny i wiele innych nowoczesnych artykułów technicznych wytwarzanych w Korei Południowej znamy dobrze, gdyż spotykamy je na każdym kroku. Ze znajomością tego podzielonego na dwa, tak różniące się kraje, jest już znacznie gorzej. Poświęcone im publikacje książkowe interesują chyba głównie specjalistów od Dalekiego Wschodu. Prasowe mają głównie charakter ciekawostek i sensacji. Z autopsji południową część Półwyspu Koreańskiego zna, głównie powierzchownie, nieliczne grono rodaków z wyjazdów biznesowych, służbowych oraz turystycznych. Te ostatnie zresztą, chociaż są organizowane przez biura podróży, nie należą do zbyt popularnych kierunków. W przypadku północnej części półwyspu będącej od ponad 70 lat we władzy komunistycznego totalitaryzmu, stan wiedzy jest jeszcze mniejszy. Wycieczki turystyczne do Korei Północnej dostępne od pewnego czasu na warunkach dyktowanych przez nią: drogo, fotografowanie tylko tego, co pozwalają przewodnicy i opiekunowie grup, bardzo wybiórcze zwiedzanie, brak możliwości praktycznie wszelkich kontaktów z ludnością itp., nie mają, moim zdaniem sensu. Opinię tę opieram na relacjach osób, które zdecydowały się jednak na takie wycieczki. Sam w żadnej z Korei nie byłem, znajdują się one na dalekich miejscach moich zainteresowań i turystycznych priorytetów. Z tym większym jednak zainteresowaniem powitałem nową książkę o nich, zwłaszcza wydaną przez oficynę specjalizującą się w przewodnikach turystycznych i literaturze podróżniczej.

Licząc, że wzbogaci ona moją wiedzę o tamtym regionie świata. A pamiętam jeszcze dokładnie, gdyż nastąpił w momencie dramatycznych wydarzeń w moim życiu, wybuch w czerwcu 1950 roku, a następnie przebieg wojny koreańskiej. Pierwszego dużego konfliktu zbrojnego po II wojnie światowej. Z uwagą czytam też od lat, lub oglądam w telewizji i internecie, informacje z obu państw koreańskich. Książka, która zgodnie z zapowiedzią na tylniej stronie okładki stanowi opis 12 miesięcy z życia mieszkańców Półwyspu Koreańskiego, powinna więc wnieść wiele nowego do mojej – i innych czytelników – wiedzy o nim.

„Niniejsza książka – zapewnia wydawca – jest zbiorem tekstów powstałych między czerwcem 2015 a czerwcem 2016 roku, zapisem wydarzeń, jakie miały miejsce po obu stronach 38. równoleżnika, wzdłuż którego biegnie granica oddzielająca Koreę Północną od Południowej – dwa sztucznie utworzone kraje, które pomimo wspólnej historii dzieli prawie wszystko. Trzeba jednak zaznaczyć, że tytułowe piekło nie odnosi się tylko do komunistycznego reżimu Kim Dzong Una na Północy, a niebo nie jest jedynie określeniem dynamicznie rozwijającego się Południa…”.

Niestety, ani wydawca, ani autor wstępu, nie piszą, czyje są to teksty. Autora, czy również, lub tylko, stanowią one przedruki z wycinków prasowych? Jeżeli tak, a wiele na to wskazuje, elementarna przyzwoitość oraz rzetelność i szacunek dla czytelników wymagały zaznaczenia z jakich źródeł one pochodzą. Tymczasem tego brak. Podczas lektury, jednego zresztą z obszerniejszych i ciekawszych tekstów zamieszczonych w tej książce, „Niewolnicy z miasteczka Wilanów” o pracy północnokoreańskich pracowników na budowie w Warszawie, szybko zorientowałem się, że już czytałem go wcześniej.

Ale dopiero w następnym tekście „W obronie Koreańczyków z Północy” znalazłem wzmiankę, jedyną w całej książce, że poprzedni stanowił przedruk artykułu zamieszczonego w „Gazecie Wyborczej” 12 kwietnia 2016 r. Zdumiewająca praktyka, jak na szanowane wydawnictwo! Niemal 90, licząc również Wstęp i Zakończenie, tekstów znajdujących się w tej książce, stanowi różnie napisaną mieszaninę tematów oraz stylów. Obok ciekawych i poważnych, są również ciekawostki i bzdety, rodem chyba z tabloidów. Jedne mają sporą, nawet 10 stronicową objętość, inne zajmują zaledwie pół kartki.

Następują po sobie generalnie w kolejności chronologicznej wydarzeń. Ale jaki sens ma publikowanie w tej książce np. sensacyjnie brzmiących tekstów z pytaniem w tytule: „Czy siostra Kim Dzong Una zyska władzę?”, z podtytułem „Historyczny kongres Partii Pracy w Korei Północnej może przynieść niespodziewane zmiany w kierownictwie kraju”, skoro wiadomo już, że nie przyniósł. Czy zapowiedzi wydarzeń, jakie mają mieć miejsce w drugiej połowie 2015 i pierwszej 2016 roku, skoro także należą one do przeszłości? A takich tekstów, m.in. o zapowiadanym udziale 1100 cudzoziemców z 47 krajów w maratonie organizowanym w Pjongjangu, jest więcej.

Bez uzupełnienia tego ostatniego, skoro impreza już się odbyła, informacją ilu w rzeczywistości wzięło w niej udział. Wiele tekstów zawartych w tej książce stanowi „sensacje” z, lub w stylu prasy brukowej. Np. w tytule krzykliwie o zmniejszaniu w Korei Północnej budżetu na obronność, z podtytułem „Najnowsze informacje z Pjongjangu przynoszą rewelacje na temat finansów armii”. A w tekście, że jej budżet zostanie zmniejszony aż o… 0,1%. Czy w tytule „Opozycja wobec Kim Dzong Una”, zaś w tekście: „Znajdowanie śladów opozycji w Korei Północnej przypomina szukania życia na Marsie. Nie wiadomo, czy istnieje i z której strony może się ukazać, ale prawdopodobnie gdzieś się znajduje.”.

I takimi oraz podobnymi bzdurami wypełniona jest sporo stron tej książki. Część tych „sensacyjnych” informacji można potraktować jako ciekawostki, bądź ironiczne przedstawienie północno koreańskiej propagandy. Np. o możliwościach militarnych Korei Północnej i bredni na temat jej rzekomo cudownej broni przeciwpancernej precyzyjnie rozbijającej czołgi jak… dynie. Są ciekawostki, które także już wcześniej były publikowane w polskich mediach, np. o koszmarnej awanturze wywołanej na pokładzie południowo koreańskiego samolotu przez córkę prezesa tych linii, gdy orzeszki podano jej w torebce, a nie na talerzyku.

Tylko dlaczego w informacji o neutralnym tytule „Orzechy na pokładzie”, ale z podtytułem „2014 rok zmienił obraz międzynarodowej awiacji. Do dziś nie zdawano sobie sprawy, że aż tak bardzo”? Tekstów ciekawostkowych i śmiesznych, również z Korei Południowej, nie brak. Chociażby o popularności w tamtejszym internecie scenek pożywiania się kotów. Używaniu tam specjalnych lodówek do kiszonej kapusty, również do przechowywania oszczędności, gdyż odsetki bankowe są niskie, a sejfy drogie. Czy zmuszaniu w tym kraju ludzi do mniej intensywnej pracy, wobec dramatycznych skutków pracoholizmu.

Lub o zastrzykach, w cenie 50-100 $, wstrzykiwanych w mózgi dzieci w Korei Południowej, aby przyspieszając ich pracę, pomóc w konkurencyjności. I dla odmiany o niesmacznych ciasteczkach wręczanych północnokoreańskiej młodzieży przez Kim Dzong Una, które później wymienia ona na chińskie słodycze. A także o… poważnym ciosie, jaki może spaść na tego dyktatora, gdyż Szwajcaria w ramach sankcji ogranicza dostawy do Korei Północnej dóbr luksusowych, w tym ulubionych przez niego zegarków, nart oraz sera. I – aby skończyć te przykłady – o oskarżaniu przez Pjongjang amerykańskich żołnierzy stacjonujących na granicy pomiędzy Koreami… o robienie głupich min.

Nie wiem czy są to fakty, czy sensacje wymyślone w tabloidach, ale zamieszczenie ich w tej książce często budzi zdumienie. Zwłaszcza, że znajduje się w niej sporo poważnych oraz wartościowych tekstów i informacji. M.in. na temat perspektyw zjednoczenia obu Korei. Porywania, od lat 70-tych, przez Północną, rodaków z południa oraz cudzoziemców w bliżej nieznanych celach. O systemie tuneli kopanych przez KRLD pod strefą zdemilitaryzowaną, jako punktów wypadowych do ataku na Południe. A także o skuteczności propagandy głośnikowej Korei Południowej.

Tamtejszym nowym pokoleniu młodych „2030”, bardziej obojętnym wobec Północy i na perspektywę zjednoczenia obu części kraju. Północnokoreańskich hakerach. Trudnych problemach, nędzy i bankructwach południowokoreańskich emerytów i ludzi po 60-tce. Czy relacje z podróży do Panmundżom i strefy zdemilitaryzowanej. Udziału Polki w maratonie w Pjongjangu w kwietniu 2016. Lub z miasta przyszłości Sondo, położonego 65 km na południowy zachód od Seulu. Ale te poważne teksty trochę giną w masie opublikowanych w tej książce ciekawostek i bzdur.

Być może dla części czytelników taki konglomerat informacji stanowić będzie szeroką panoramę tematów i problemów Półwyspu Koreańskiego Anno 2016. Do mojej skromnej, podkreślam, wiedzy o obu Koreach, lektura tej książki wniosła niewiele. Większość istotnych tematów i faktów o których mogłem dowiedzieć się z niej, znałem już wcześniej z innych krajowych publikacji. Chociaż parę tekstów przeczytałem, a część zamieszczonych w niej kolorowych zdjęć obejrzałem z dużym zainteresowaniem. Ale wiele przede wszystkim z irytacją na marnowany czas.
GLOBTROTER INFO CEZARY RUDZIŃSKI; 2016-11-15

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Miłość rządzi się swoimi prawami. Najczęściej spotykamy ją w momentach najmniej przez nas spodziewanych. Możemy się przed nią bronić, możemy przed nią uciekać czy udawać, że nic nie czujemy. Jednak nie łatwo jest zapomnieć o prawdziwej miłości, a ona zawsze znajdzie sposób by dostać się do naszego serca i już w nim pozostać na zawsze. 
 
Co w fabule piszczy?
 
Tanner Thomas, korespondent wojenny na Bliskim Wschodzie po stracie swojej najbliższej przyjaciółki Stelli, próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Jednak jest to trudniejsze niż przypuszczał, a wszystko zdaje się przypominać mu o bolesnej stracie. Tanner by zakopać ból, który odczuwa każdego dnia, rzuca się w wir pracy i wyrusza na kolejną misję reporterską. Konieczność zaakceptowania nowej osoby w roli fotografa, nie sprzyja nawiązaniu przyjaznych kontaktów. Początkowa niechęć Tannera i Beaux stopniowo przeradza się w coś więcej i skutecznie odwraca uwagę reportera od bolesnych wydarzeń. Jednak jak się wydaje nie tylko Tanner ucieka od demonów z przeszłości. Beaux Croslyn pomimo twardej postawy i  ciętego języka skrywa pewne fakty dotyczące swojej przeszłości, których nie chce nikomu wyjawiać. Kiedy przeszłość Beaux zaczyna  zagrażać ich relacji, Tanner jest zdeterminowany by poznać jej sekrety. Jednak odkrycie prawdy będzie bardziej bolesne niż przypuszczał.
 
Moja opinia 
 
Kristy Bromberg rozwija swój talent pisarski w zawrotnym tempie. Każda kolejna książka autorki jest lepsza od poprzedniej, a „Hard Beat” jest według mnie jak do tej pory jej najlepszym dziełem. Autorka tym razem zabiera nas w podróż do świata Tannera Thomasa (dla wtajemniczonych brata Rylee) próbującego zapomnieć o dotkliwej stracie, która go spotkała. Autorka bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie kreacją głównego bohatera. Tanner jest zupełnym przeciwieństwem mężczyzn, do których przywykłam w literaturze erotycznej. Nie jest opryskliwy, nie dominuje, jego język nie obfituje w wulgaryzmy, a jego przemyślenia są bardzo dojrzałe i głębokie. Nie jest to typowy playboy, tylko mężczyzna z krwi i kości, który u kobiet ceni coś więcej niż tylko ładny wygląd. Tanner jako korespondent wojenny ryzykuje życie każdego dnia, jednak „haj”, którego doświadcza za każdym razem gdy trafia na trop rekompensuje mu to ryzyko. Żyje chwilą, pędzi niczym błyskawica i wspina się po kolejnych szczeblach kariery dziennikarskiej, jednak jedno spotkanie z tajemniczą Beaux każe mu zwolnić, zatrzymać się i odetchnąć. Znajomość z początkowej wzajemnej niechęci powoli przeradza się w głębokie uczucie, pełne namiętności, pożądania, ale i mrocznych sekretów. Czy miłość w kraju ogarniętym wojną, gdzie każdy dzień może być ostatnim, jest możliwa? Kristy Bromberg udowadnia, że tak, jednak jest to miłość intensywniejsza, silniejsza, podszyta strachem i groźbą utraty tej bliskiej nam osoby. 

„Hard Beat” to całkiem nowa opowieść o miłości. Wszystko co zdarzyło się w książce było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Nie jest to kolejna wyświechtana historyjka o miłości, gdzie wszystko zmierza do takiego samego zakończenia. „Hard Beat” napisana jest plastycznym, łatwym w odbiorze językiem, gdzie zachowano równowagę pomiędzy dialogami a opisami. Autorka tym razem skupiła się bardziej na emocjonalnej części relacji damsko-męskich niż na scenach seksu pomiędzy bohaterami. Czytając niemal możemy poczuć tą silną, emocjonalną więź pomiędzy Tannerem i Beaux, możemy poczuć ten sam strach, tęsknotę, ale i wielką miłość. Tak jak wspomniałam sceny erotyczne w książce nie dominują. Autorka jednak przedstawiła je w bardzo subtelny, wyważony sposób, zupełnie inny niż w swoich poprzednich książkach. Było to dla mnie miłe zaskoczenie. 

Porównując „Hard Beat” z pozostałymi książkami serii Driven, muszę stwierdzić, że jest to chyba najbardziej dojrzała powieść tej autorki. Książka dotyka problemów związanych z utratą bliskiej osoby, niewyobrażalnej tęsknoty oraz sile i determinacji, by walczyć o tych, których się kocha. Podczas czytania doświadczyłam całej palety emocji. Czułam smutek, radość, wzruszenie, złość, podejrzliwość i ulgę. Każda kolejna kartka powieści wciągała mnie coraz głębiej w historię Tannera i Beaux sprawiając, ze trudno było mi się oderwać od lektury.

Podsumowując, „Hard Beat” to emocjonująca historia o silnym uczuciu, które jest w stanie pokonać największe przeszkody, o niezłomnej nadziei, o dawaniu drugich szans oraz o tym, że nawet na końcu świata można znaleźć swoją miłość. Bromberg również i tym razem mnie nie zawiodła, a ja dostałam wszystko to co cenię sobie w książkach: emocje, ciekawą nietuzinkową fabułę, dobrze skonstruowanych bohaterów oraz trzymające w napięciu zwroty akcji. Jeżeli jeszcze do tej pory nie sięgnęliście po książki tej autorki, jest to najwyższa pora by to zmienić, a ja wam obiecuję, że warto! Polecam z całego serca! 
 
zaczytanabloguje.blogspot.com Karolina Rybkowska; 2016-09-01

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone!
 
Życie korespondenta wojennego Tannera Thomasa zmienia się bezpowrotnie, gdy podczas jednej z reporterskich wypraw ginie Stella — jego narzeczona, a jednocześnie fotografka, z którą współpracował przez ostatnie dziesięć lat. Targany bólem rzuca się w wir kolejnych niebezpieczeństw, by choć na chwilę zapomnieć o tej stracie. Pomaga mu w tym Beaux Croslyn, nowa partnerka zawodowa, dla której Tanner — z wzajemnością — traci głowę.
 
Beaux w niczym nie przypomina typowej kobiety. Nie chce rozmawiać o swoich sekretach i nie chce się angażować, ale próbuje przyciągnąć Tannera bliżej, żeby ukryć się we mgle wzajemnego pożądania. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Wówczas reporter postanawia za wszelką cenę odkryć prawdę.
 
Pełna sekretów, namiętności i adrenaliny opowieść o miłości wbrew wszelkim regułom, postanowieniom i obietnicom. Czy Tanner i Beaux mogą liczyć na odrobinę szczęścia?
 
*Moje odczucia:
 
Głównym bohaterem powieści jest Tanner Thomas - korespondent wojenny, który zmaga się ze śmiercią swojej partnerki Stelli oraz przyjaciółki. Wiadomo, że śmierć bliskich osób zawsze jest dla nas ciężkim przeżyciem, z którym nie możemy się pogodzić, i wciąż zadajemy pytania: dlaczego? Rzadko kiedy jednak dostajemy na te pytania odpowiedzi. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć scenariusza życia każdego z nas, zawsze pozostanie on dla nas zagadką.
"Ten, kto powiedział,że miłość jest jak wojna, którą łatwo rozpocząć, lecz trudno zakończyć, dobrze wiedział, o czym mówi."
 
Tanner żeby poradzić sobie ze stratą, rzuca się w wir pracy, która tak naprawdę jest niebezpieczna. Czy ktoś kiedyś z Was postawił się na miejscu reportera? Zastanowił się, co niejednokrotnie musi zrobić, by uzyskać dobry materiał do swojej pracy?
 
No i jeszcze główna bohatekra Beaux - nowa partnerka w pracy Tannera. To kobieta, która wie czego chce i wie jak sama ma o siebie zadbać. Do romantyzmu jej bardzo daleko. Potrafi być okropnie pyskata, ale na temat swojej przeszłości nie zdradza nic. Co zrobi, kiedy okaże się, że właśnie ta jej przeszłość będzie zagrażać nie tylko jej, ale i Tannerowi?
"Lepiej upaść twardo i roztrzaskać sobie serca na kawałki, a potem odbić się od dna, niż rozpadać się kawałek po kawałku, zrywając kolejne cieniutkie nitki nadziei. "
 
K. Bromberg po raz kolejny zachwyciła mnie swoją powieścią. Dodatkowo narracja jednoosobowa wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ponieważ dzięki niej autorka w pewnym stopniu trzyma postać Beaux w tajemniczości. Odkrywanie na każdej kolejnej stronie powieści prawdy o niej, jest niezwykle interesujące i sprawia, iż nie możemy się doczekać, aż poznamy całą prawdę.
 
Hard Beat. Taniec nad otchłanią to powieść, która dostarczy Wam istniej mieszanki wybuchowej, jeśli chodzi o emocje. Sceny erotyczne wyzwolą w Was pożądanie oraz pobudzą wyobraźnię. Autorka dopracowała każdy szczegół fabuły, przez co czytelnik nie ma szans na rozczarowanie. Barwne postacie, wciągająca treść, i wiele zagadek sprawi, że miło spędzicie czas z lekturą.
 
Zachęcam do przeczytania, gdyż warto!
czytaninka.blogspot.com Grażyna Wróbel; 2016-10-17

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

„Hard beat. Taniec nad otchłanią” to kolejna powieść K. Bromberg, którą miałam okazję ostatnio przeczytać i podobnie jak poprzednie jej książki, zdobyła ona moje serce. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać. Jest to opowieść pełna namiętności, pożądania, ale również smutku, cierpienia i tęsknoty.

Przedstawia ona historię Tannera Thomasa- brata Rylee, którą znamy z poprzednich części serii Driven. Jest on korespondentem wojennym, który w trakcie jednej z wypraw, traci swoją przyjaciółkę, a zarazem współpracownika- Stellę, z którą pracował 10 lat. Po tragicznych zdarzeniach ponownie rzuca się w wir pracy, podejmując najbardziej niebezpieczne akcje. Jego współpracownicą zostaje Beux Croslyn- kobieta uparta, pewna siebie, z tajemniczą przeszłością. Od samego początku między tym dwojgiem iskrzy. Pomimo początkowej niechęci, oboje zakochują się w sobie. Wówczas daje o sobie znać przeszłość kobiety. Tanner jako zawodowy dziennikarz  podejmuje próbę odkrycia prawdy. 

Książka ta wywołuje w czytelniku wiele emocji. Jest ona pełna namiętności, pożądania i niepewności. Historia bohaterów wciąga już od samego początku. Ciężko się od niej oderwać. Z wielką ciekawością, a zarazem zapartym tchem śledziłam losy tej dwójki.

Nie jest to, jak mogłoby się wydawać, zwyczajny romans, w którym z góry wiemy, co się wydarzy. Życie Tannera nie jest usłane różami. Jest ono pełne trosk, cierpienia i tęsknoty. Musi się on zmierzyć z wieloma przeciwnościami losu, aby odnaleźć własne szczęście. 

Fabuła powieści jest ciekawa, dynamiczna, występuje tutaj wiele zaskakujących zwrotów akcji. Jesteśmy świadkami nie tylko tych radosnych wydarzeń. Mamy do czynienia z wieloma dramatycznymi sytuacjami. Bohaterowie są doskonale wykreowani przez autorkę. Już od samego początku zdobyli oni moją sympatię. Język jest barwny, plastyczny, pobudza wyobraźnię czytelnika.

Doskonałym pomysłem jest osadzenie akcji powieści w miejscu, w którym toczy się wojna. Narratorem jest Tanner i to z jego perspektywy obserwujemy wszystkie zdarzenia. Poznajemy jego uczucia, przeżycia i emocje. Widzimy, jak zmienia się jego stosunek oraz uczucia do Beux.  

Podsumowując, jest to książka, która wywołuje w czytelniku wiele emocji. Niewątpliwe jest to świetna pozycja na jesienne wieczory. Gorąco polecam. 
ksiazkowyswiatmoniki.blogspot.com Monika Hetz; 2016-09-28

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Życie korespondenta wojennego nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Wie o tym doskonale Thomas Tanner, który życie zawodowe i prywatne całkowicie poświęcił tej profesji. Niełatwej, trudnej do ogarnięcia, powściągliwej oraz nade wszystko osobliwej. Autorka tej bestsellerowej pozycji wykreowała tę powieść jako bardzo emocjonalną, ale też niezwykle zaskakującą. Końcówka bowiem powala zwrotem akcji o trzysta sześćdziesiąt stopni.
 
Cóż, gdybym kiedykolwiek kierowała się tylko wyborem książki przez okładkę, pewnie nigdy bym jej nie kupiła. Ewidentnie wieje tu romansidłem. Nic bardziej mylnego! Owszem, jest to gatunek, który ma w sobie nalot erotyku, ze względu na bardzo pikantne sceny, ale popatrzyłam na nią od strony bogatej w wiedzę techniczną i jako narracyjną ciekawostkę. Bohaterem książki jest mężczyzna i to przez pryzmat jego życia, doświadczeń, punktu widzenia i tego z kim i z czym się styka, jesteśmy naocznymi świadkami wszelkich zdarzeń i sytuacji, jakie mają miejsce. A nie jest ono ani proste, ani ze wszech miar idealne. Tu należą się wielkie brawa dla autorki, która idealnie weszła w męską mentalność. To sztuka niełatwa i nie wszyscy ją potrafią, bo mężczyźni myślą inaczej, widzą inaczej i czują inaczej.
 
Thomas Tanner wraca do miejsca, które niegdyś dzielił ze swoją partnerką, narzeczoną, fotografką Stellą, z którą współpracował z większymi i mniejszymi wzlotami przez ostatnie dziesięć lat. Wraca w regiony, gdzie szaleje wojna, a widmo wspomnień o kobiecie i łączącym ich uczuciu wraca na każdym kroku. Tanner jednak nie chce dłużej tarzać się w żałobie i stwierdza, że najlepszym lekarstwem będzie dla niego właśnie praca. Na miejscu poznaje nieznajomą Beaux Croslyn, z którą najpierw prześpi się w przypływie fali namiętności, następnie okaże się, że kobieta jest jego nową partnerką. Beaux jest niezwykle tajemnicza, intrygująca, ponętna i w niczym nie przypomina mu Stelli, z którą Tanner zacznie ją porównywać. Skrytość Beaux nie ułatwia mu też w jej bliższym poznaniu. Kobieta za wszelką cenę nie chce nie tylko angażować Tannera w jakieś bliższe relacje, ale też nie chce dopuścić do swojej przeszłości, którą zamknęła na dobre i nie chce do niej wracać.

Thomas z kolei nie może zapomnieć o Stelli, wini się za jej śmierć, często popada w stany emocjonalnej stagnacji topiąc smutki i żale w litrach wlewanego w siebie alkoholu. Wie też, że aby dotrzeć do Beaux musi minąć sporo czasu. Jego nieufność podsyci też nieodpowiedzialny manewr kobiety, kiedy on umawiając się ze swoim zaufanym źródłem informacji, ona zacznie robić fotki w najmniej oczekiwanym i niefortunnym momencie.

To dosyć intrygująca postać, ale jak się zresztą okaże, ma to wymiar celowy, by nas czytelników zwieść oraz zaskoczyć w finalnych scenach. To powieść o miłości, która rozbudza się powoli, o ogniu namiętności, który potrafi nawet sparzyć. Bo kiedy Tanner nabierze w końcu ufności do Beaux i wyruszą na pierwszą misję, ona zostanie bardzo ciężko ranna, co będzie zagrażać nawet jej życiu. Tanner nie będzie się wahać, by ją odnaleźć i polecieć do jednej z najlepszych klinik w Niemczech. Ale... nie będzie to wcale takie proste. Beaux okaże się mężatką. Czy to w ogóle możliwe? Oczywiście, tym bardziej, że to wcale nie koniec niespodzianek. Tutaj pozostawię pewien niedosyt. Zdradzę, że mnie kompletnie końcówka zaskoczyła.

„Hard Beat. Taniec nad otchłanią” nie jest zwykłym, tkliwym romansem. Szczerze Wam powiem, że trochę się do tej książki najeżyłam. Przeczytałam już ją jakiś czas temu, ale musiała swoje odleżeć, bym mogła zabrać się za jej recenzję. Nie gustuję w tego typu książkach, które naszpikowane ekspresyjnymi scenami erotycznymi nic do mojego życia, czy spojrzenia na świat nie wnoszą. W tym przypadku jest nieco inaczej. Owszem erotyzm z niej wycieka prawie na każdej stronie, bo Tanner ani na chwilę nie może przestać myśleć o ponętności BJ. Ta z kolei na każdym kroku potrafiła swoje wdzięki uwydatniać, nawet zupełnie nieświadomie, ale zaskoczyło mnie podejście autorki do tematyki życia korespondenta na wojnie. Ich narażanie się, by zdobyć cenny materiał. Autorka wykazała się tu nie lada delikatnością i precyzją tematu, doskonale pokazując - jakie warunki i szczeble muszą przejść, by spoufalić się z kimś, kto da im namiary na chwytliwe tematy, by być pierwszym, przed innymi żerującymi na te informacje kolegami po fachu.
 
Ta książka jest też takim studium człowieka cierpiącego, zmagającego się ze stratą ukochanej osoby. Jak na ironię, Tanner nie tylko będzie rozpaczał po Stelli, ale pewien rodzaj żałoby przejdzie też po stracie BJ. Ta powieść pokazuje wszelkie możliwe komplikacje, jakie może przynieść nam życie, jego wielką niewiadomą oraz zaskakujące momenty, okraszone chwilami pełnymi szczęścia i radości oraz tego, że jego scenariusz przewiduje też pewne powtórki.

To inny rodzaj powieści. Przy niej się wzruszycie, zrelaksujecie, zreflektujecie, a nawet spąsowiejecie na twarzy. Tu nic nie jest przesądzone, bo każda chwila i zapisana scena jest nieprzewidywalna i do końca niewiadoma. Polecam!
 
Nietypowe Recenzje