Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej (ebook)(audiobook)(audiobook)

Autor:
Barbara Demick
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Czarne
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Czarne
Ocena:
5.0/6  Opinie: 1
Stron:
368
Druk:
oprawa twarda
2w1 w pakiecie:
     ePub
     Mobi

Książka

44,90 zł
34,64 zł

DODAJ DO Wysyłamy w 24h

eBook

33,90 zł
26,10 zł

DODAJ DO lub KUP NA PREZENT KUP 1-KLIKNIĘCIEM

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Do przechowalni

Poprzez głód, cierpienie i łzy

Światu nie mamy czego zazdrościć to niesamowity, przejmujący reportaż napisany w oparciu o opowieści osób, którym cudem udało się uciec z piekła na ziemi. Barbara Demick przez długi czas, bo aż sześć lat zbierała materiały potrzebne do napisania książki. Korea Północna nie dopuszcza innych narodów do poznania swojego wnętrza. W związku z tym bardzo trudno jest rzetelnie przedstawić rzeczywistość, z którą zmagają się jej obywatele. Autorce tej publikacji się udało. Okazała się znakomitą słuchaczką, potrafiła wzbudzić zaufanie w rozmówcach, którzy przedstawili jej losy swoje i swoich rodzin. Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej pozwala zobaczyć świat, o którym większość z nas nie ma pojęcia. By go pokazać, autorka opisuje losy sześciu osób: pary nastoletnich kochanków spotykających się po kryjomu, młodej lekarki natchnionej komunistycznymi ideałami, bezdomnego chłopca oraz wzorcowej pracownicy fabryki, kochającej Kim Dzong Ila bardziej niż swoich bliskich, i jej zbuntowanej córki. Książka obejmuje chaotyczny czas po śmierci Kim Ir Sena, gdy do władzy doszedł jego syn Kim Dzong Il, a w kraju zapanował głód, w wyniku zginęła jedna piąta mieszkańców i gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych uciekinierów z komunistycznego raju.

(…) W 2001 roku jako korespondentka „Los Angeles Times” zamieszkałam w Seulu, skąd miałam pisać o obydwu Koreach. Amerykańskiemu dziennikarzowi było wtedy wyjątkowo trudno wjechać do Korei Północnej. Kiedy wreszcie zostałam tam wpuszczona, przekonałam się, że poznawanie tego kraju na miejscu jest właściwie niemożliwe. Zachodnim dziennikarzom przydzielano „przewodników”, którzy mieli udaremnić im wszelkie spotkania i rozmowy niezatwierdzone w narzuconym z góry, starannie przygotowanym programie wizyty, ograniczonym do zwiedzania pokazowych miejsc i atrakcji. Kontakty ze zwykłymi ludźmi nie wchodziły w rachubę. Na zdjęciach i w telewizji Koreańczycy z Północy maszerują jak roboty w zwartym szyku na defiladach albo uczestniczą w wielkich pokazach gimnastycznych na cześć przywódców. Zaczynając od przeglądania fotografii, próbowałam dostrzec, co kryją te pozbawione wyrazu twarze (…)

                                                                                              Fragment książki

Zamknij

Wybierz metodę płatności