Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika

Dobrych rad nigdy dość

Podróżowanie stało się zajęciem masowym. Czartery, tanie linie, promocje, overbooking, homestay stały się pojęciami obiegowymi, tyle wartymi, ile podróżniczo wart jest doradca. Jego wartość wynika z doświadczenia, zaś autorka solidnego poradnika, jak sobie w podróży radzić, doświadczenie ma, i to nie byle jakie, i pamięta, gdy szczytem marzeń globtroterskich była dla przeciętnego Polaka Jugosławia z przydziałowymi 10 dolarami w kieszeni. Ta lekcja jest cenna do dziś, gdy nie ma żadnych przeszkód, by polecieć na Fidżi czy Kamczatkę albo autostopem przemierzyć Chiny.

Każdy z globtroterów przemierzających świat w narkotycznej potrzebie ma własny zasób rad mądrych i praktycznych. Także i w tym poradniku rady i wskazówki mają walor subiektywny, osobisty, doświadczony na własnej skórze. Autorka metodycznie wykłada wiedzę na temat podróżowania, zaczyna swą opowieść od przygotowań, zapewnienia sobie niezbędnych dokumentów (czasem to paszport, niekiedy wiza, a nieraz żółta książeczka szczepień), sensownego ekwipunku i zaplanowania trasy. Wiele miejsca poświęca autorka sztuce... latania, ale i wiedza o sposobach nabycia tanich biletów lotniczych to podstawa w dalekich podróżach, czasem im dalszych, tym tańszych. To punkt wyjścia, ale w wielu punktach globu naszym transportem będzie łódź, autobus lub pociąg. I tu autorka ma wiele do opisania, co warto głęboko przemyśleć, gdy planujemy podróż po Indonezji, Brazylii czy Kanadzie. Wiele sensownych uwag znajdziemy w rozdziałach poświęconych jedzeniu, higienie, zapewnieniu sobie bezpieczeństwa czy wskazówkom, co zrobić, by zobaczyć jak najwięcej. Ważne jest także uchronienie się przed kłopotami, jakie sprawić może nieznajomość lokalnych obyczajów. Autorka dzieli się z Czytelnikiem własnymi przeżyciami, które z książki czynią miłą lekturę.
Tygodnik Angora Ł. AZIK; 2015-11-15

Dziewczyny, na start!

Bieganie szturmem wdarło się w życie wielu Polaków. Tym bardziej cieszy coraz więcej publikacji rodzimych autorów odnoszących się do tego sportu. 

Na rynku wydawniczym pojawia się wiele książek dotyczących biegania, zarówno tych polski, jak i zagranicznych. Są wśród nich te o technikach biegania, diecie biegacza, są też takie, które opowiadają różne biegowe historie. Coraz śmielej o bieganiu piszą również polki. 

„Dziewczyny na start” to kolejna książka o bieganiu pisana przez kobietę (a właściwie kobiety) z myślą głównie o kobietach. Jej autorką jest Katarzyna Karpa, wspomagana słowem przez mamę Annę Karpa.

Katarzyna Karpa jest z zawodu dziennikarką pracującą w serwisach tvnmeteo.pl i tvnmeteoactive.pl. Oprócz tego prowadzi bloga o jedzeniu i rowerach, a także internetowy sklep z pelerynami rowerowymi. Z zamiłowania jest aktywną biegaczką w biegach na orientację, biegach typu ultra, często wraz z mamą startuje również w biegach miejskich. Pani Anna Karpa jest bowiem współautorką tej książki. Mamą, którą córka namówiła do biegania i taką, która teraz realizuje swoją biegową pasję.

O czym są „Dziewczyny na start”? Można śmiało powiedzieć, że jest to takie nietypowe vademecum kobiecego biegania. Autorki przedstawiają w nim swoją biegową przygodę. Katarzyna Karpa relacjonuje swoje udziały w biegach np. biegu na orientację ZaDyMnO, słynnym biegu Rzeźnik, czy opowiada o tym jak została Wicemistrzynią Polski w pieszych maratonach na dystansie 50km. Anna Karpa opisuje swoje biegowe początki, pierwsze popełniane błędy i wyciąganą z nich naukę, pierwszy start i swoje biegowe ambicje. 

W „Dziewczynach na start” znajdziemy szereg porad dla osób początkujących np. jak się ubierać na bieganie w zależności od pory roku, jak kupować tanio biegową odzież, jak się zmotywować do biegania, jak biegać w lesie, czy jak przygotować się do pierwszego w życiu startu w biegowych zawodach. I to wszystko z perspektywy obu autorek. Bardziej wprawione biegaczki, czy takie, które np. chciałby spróbować biegów górskich, czy ultra też znajdą coś dla siebie. 

Oczywiście nie zabrakło w książce tak ważnego rozdziału jak ten o odżywianiu biegaczy, w którym Katarzyna zawarła kilka swoich ulubionych przepisów np. placki owsiane, czy blok czekoladowy.

„Dziewczyny na start” czyta się szybko, ale nie łatwo, co spowodowane jest licznymi wstawkami. Często właściwe rozdziały poprzetykane są wspomnieniami obu autorek, albo ich przemyśleniami w nie chronologicznej kolejności, co może trochę zagmatwać czytelnika. 

Momentami śmieszą np. opowieść o bardziej kobiecym ubieraniu się na biegi, czy malowaniu paznokci, a męczy kilkakrotne opisywanie, jak taniej kupić markowy model ubrania do biegania. Mi osobiście zabrakło również w książce trochę rozwagi. Katarzyna Karpa z dumą opisuje historię swojej mamy, która biegać zaczęła po sześćdziesiątce i po miesiącu od rozpoczęcia treningów wzięła udział w biegu ulicznym na dystansie 10km. Świetnie, to się mamie chwali. Szkoda, że autorki dopiero w ostatnim rozdziale książki wspominają, że po pierwsze przed rozpoczęciem intensywnych treningów należałoby się zbadać, a przede wszystkim, że biegać należy z głową. Nie znalazłam w książce informacji, że osoba niemająca kontaktu z aktywnością fizyczną nie powinna od razu zapisywać się za kilka miesięcy na półmaraton, bo wszyscy tak robią. Że należy stopniowo wydłużać dystans i nie dać się zbytnio ponosić euforii ani biegowej modzie. 

„Dziewczyny na start” to dobra książka do przeczytania, głównie ze względu na opowieści Katarzyny o jej startach. Jeśli chodzi o porady stricte treningowe i biegowe to osobom początkującym polecałabym poczytanie bardziej fachowej prasy. 
dlaLejdis.pl Anna Pytel; 2015-11-11

Krym: miłość i nienawiść


Konflikt na Ukrainie wciąż trwa i dziś już niewielu z nas rozumie o co tam się tak naprawdę walczy. A z pewnością nie wiedzą tego mieszkańcy, którzy musieli opuścić swoje domy, spakować manatki i uciekać nie wiadomo dokąd i nie do końca wiadomo przed czym. Czy Ukraina jest towarem, który Zachód i Rosja próbują wyrwać sobie z rąk? Czy stała się kwestią honoru i dlatego żadna ze stron nie może lub nie chce się z niej wycofać?
Nie wiadomo. Natomiast wiadomo, że jest tam ciężko. W mediach co i rusz możemy oglądać reportaże pełne łez biednych ludzi, niemających w tej chwili niczego i pozostawionych samym sobie. Lub ukraińskich żołnierzy, pokazujących swoje prycze położone pod zbombardowanymi mostami i opowiadających o walce, którą toczą z separatystami. I choć głównym celem tych obrazków jest wzruszenie polskiego widza i zwiększenie oglądalności, dzięki tym wideopocztówkom (bo przecież nic nie sprzedaje się lepiej niż ludzkie cierpienie. Pocztówki z wojny, czy to nie najchodliwszy z chodliwych tematów?) możemy się mniej więcej zorientować, jaka panuje tam sytuacja. A o Krymie nie wiemy już nic.
Bo Krymem świat przestał się interesować w momencie, w którym Władimir Putin podpisał akt inkorporacji półwyspu do Federacji Rosyjskiej. W studiach telewizyjnych mądre głowy podebatowały nad tym, czy Putin zamierza odbudowywać Związek Radziecki, czy ma schizofrenię i ilu ma sobowtórów; Google szybciutko zmieniło mapę Rosji, co wywołało serię wpisów w społecznościówkach; serwisy internetowe prześcigały się w publikowaniu analiz sytuacji międzynarodowej, regularnie przeplatając je galeriami memów (bo ileż można czytać smuty, statystyki muszą się zgadzać, a nic się nie klika lepiej niż memy); dzienniki zaczęły ogrywać temat zastanawianiem się, czy Polska będzie kolejna i co robić na wypadek wojny (wyjeżdżać? dokąd? walczyć? jak? po co?). A później zapadła cisza.
I o tej ciszy między innymi traktuje książka Krym: Miłość i nienawiść Macieja Jastrzębskiego.

Maciej Jastrzębski  jest dziennikarzem Polskiego Radia, autorem dwóch innych książek: o Rosji i o Gruzji. Wschodnie regiony przemierza od wielu lat, szukając odpowiedzi na nurtujące go pytania. Tym razem udał się na Krym, by dowiedzieć się, co się dzieje z mieszkańcami półwyspu po włączeniu go do Rosji. Nie spodziewał się tego, co usłyszał, tak jak i nie spodziewa się tego czytelnik.
W tej książce najbardziej podobało mi się barwne tło. Pierwszoplanowa opowieść o spotkaniu Ukrainki i Rosjanina, jest tutaj tylko pretekstem do opowiedzenia o sytuacji na Krymie. I całe szczęście! Nie ma nic gorszego niż romans, zresztą one nas w tym serwisie nie interesują :) Po pierwszych stronach bałam się, że o tym będzie ta książka, ale na szczęście dalej było już lepiej. Jastrzębski sugestywnie nakreślił obraz sytuacji na Krymie, a wątki o Tatarach, opuszczających swoje domy są naprawdę dobrze napisane. To one właśnie zainteresowały mnie najbardziej, myślę, że nawet poszukam czegoś więcej na ten temat.
wokolfaktu.pl Katarzyna Stańczyk

Krym: miłość i nienawiść

Wszystkie oblicza wojny ("Krym: miłość i nienawiść" Macieja Jastrzębskiego)

Krym: miłość i nienawiść to bardzo potrzebna książka.
 
Maciej Jastrzębski krok po kroku, przypomina wydarzenia, które doprowadziły do zajęcia Krymu przez Rosjan, a następnie do izolacji Rosji na arenie międzynarodowej. Czytelnik otrzymuje w całości historię, którą w ostatnich latach na bieżąco w odcinkach relacjonowały wszystkie media począwszy od pojawienia się na Krymie zielonych ludzików, przez referendum, następnie walki w Doniecku i Ługańsku aż po zestrzelenie samolotu malezyjskich linii lotniczych, wreszcie wprowadzenie sankcji wobec Rosji i zastrzelenie w Moskwie opozycjonisty Borysa Niemcowa. To oczywiście dobrze znane fakty, ale połączone w całość i uzupełnione o historie ludzkich dramatów, na które nie ma miejsca w prime time telewizyjnych wiadomości rzucają nowe światło na utrwalony obraz sytuacji na Krymie i na wschodzie Ukrainy.
 
Obraz ten kontrastuje z romantyczną historią Krymu, którą autor również pokrótce opisuje: przywołuje związane z półwyspem legendy, wspomina mickiewiczowskie sonety i poezję Puszkina. Autor poszukuje źródeł, które doprowadziły do konfliktu, pokazuje relacje panujące pomiędzy zwaśnionymi mieszkańcami półwyspu: Tatarami, Ukraińcami i Rosjanami.
 
Jastrzębski dopuszcza do głosu wszystkie strony konfliktu. Stara się nikogo nie oceniać, chociaż jest jeden aspekt, do którego odnosi się bardzo negatywnie. Dziennikarz bardzo wyraźnie sprzeciwia się propagandzie i manipulacji faktami przez większość rosyjskich mediów, a szczególnie przez kanał "Russia Today", który przez szefową stacji został uznany nie tylko za element nowoczesnej armii, ale wręcz postawiony na równi z ministerstwem obrony.
 
Tymczasem wojna w reportażu Jastrzębskiego ma różne twarze: raz jest to dumny Tatar, który głośno manifestuje przeciwko aneksji, raz przestraszony rosyjski żołnierz, który nie rozumie dlaczego i po co znalazł się na froncie, innym razem zrozpaczona matka, która boi się o przyszłość rodziny, a czasem to radosna twarz Rosjanina, który cieszy się z powrotu do ojczyzny. Jastrzębski, chociaż nie każdego rozumie, to każdemu udziela głosu. Dzięki temu Krym: miłość i nienawiść ukazuje wszystkie oblicza wojny z całym jej okrucieństwem, strachem, niepewnością jutra, ale też rodzącą się w tym strachu odwagą, potrzebą działania i niesienia pomocy innym.
 
Taką właśnie postawę prezentuje Marianna, jedna z głównych bohaterek reportażu. Młoda kobieta nie godzi się z nową sytuacją i nie przyjmuje rosyjskiego paszportu. Obawiając się kłopotów, przez jakiś czas ukrywa się w Kijowie, ale nie pozostaje zbyt długo biernym obserwatorem sytuacji. Marianna zostaje wolontariuszką, angażuje się w pomoc innym. Niestety, w wyniku splotu różnych okoliczności sama popada w kłopoty i potrzebuje pomocy. Ta część książki zdecydowanie bardziej przypomina powieść sensacyjną niż reportaż. Smaczku całej historii dodaje wątek miłosny opisujący uczucie rodzące się pomiędzy Ukrainką Marianną i Rosjaninem Fiodorem. Perypetie Marianny to napisany przez życie scenariusz filmowy, którego nie powstydziłby się żaden szanujący się reżyser.
 
Krym: miłość i nienawiść to nie tylko kawał dobrej reporterskiej roboty, to także przepiękna opowieść o miłości silniejszej niż nienawiść, o namiętności silniejszej niż wojna, uczuciu, które wznosi się ponad różnice i daje nadzieję na szczęśliwe zakończenie.
wywrota.pl Anna Balcerowska

Tajlandia. Zielony Przewodnik. Wydanie 1

Tajlandia jest od co najmniej ćwierćwiecza najpopularniejszym celem wyjazdów polskich turystów do krajów południowo–wschodniej Azji. Ma im bowiem do zaoferowania rzeczywiście bardzo dużo. Niezliczone zabytki, także klasy światowej. Wspaniałą przyrodę i parki narodowe oraz zapierające dech krajobrazy. Gwarne ośrodki wypoczynkowe, ale i ciągle jeszcze miejsca pozwalające na bardziej kameralne spędzanie urlopów. Różnorodną kulturę oraz smaczną, chociaż często dla nas trochę za ostrą kuchnię. No i piękne plaże nad ciepłym Morzem Andamańskim i Zatoką Tajlandzką oraz wiele innych atrakcji.

Nic więc dziwnego, że krajowi temu poświęcono już co najmniej kilka przewodników w języku polskim. Cieszy jednak, że ukazał się kolejny, bardzo dobry, z popularnej serii „Zielony przewodnik" Michelina, którego partnerem wydawniczym są Bezdroża – gliwickie wydawnictwo Helion. Zgodnie z koncepcją tej serii przewodników, składa się on z trzech części: Organizacja podróży, O krajach i Odkrywanie Tajlandii. Zawiera też kolorowe mapki, plany ważniejszych miast i miejscowości oraz zabytków i świątyń, sporo ładnych wielobarwnych zdjęć, jak również dobry indeks.
No i system gwiazdek (1-3), którymi oznaczona jest ranga poszczególnych miejscowości i obiektów. A także informacje co zobaczyć tam należy koniecznie – 17 miejsc w całym kraju, warto odwiedzić – 16 oraz godne uwagi – 14. Chociaż wśród pozostałych, które nie znalazły się wśród tak oznaczonych, też jest wiele takich, które naprawdę warto poznać. Decyzję zaś które, gdy ma się czas ograniczony, ułatwiają wspomniane gwiazdki. Oznaczono nimi bowiem również muzea, poszczególne świątynie i inne budowle, parki narodowe i cuda przyrody oraz atrakcje.
Najkrótszą część 1 otwierają propozycje poznawania Tajlandii jedną z 6 tras, w czasie od 5 do 14-16 dni każdą, podczas których należy przebyć od 550 do 2100 km w zależności od wyboru i środka transportu. Ponadto są informacje o możliwych rodzajach pobytu w tym kraju. Podróżowania z rodziną, odkrywania: przyrody, wybrzeża, kultury. A także udziału w lokalnych świętach i aktywnym wypoczynku z wycieczkami pieszymi, rowerowymi, na i pod wodą oraz raftingiem i wspinaczką. No i podstawowe informacje na temat komunikacji, przygotowań do wyjazdu oraz poruszania się na miejscu, noclegów, wyżywienia itp.
Ponadto ważne informacje umieszczone w porządku alfabetycznym ich nazw A-Z oraz kalendarium świąt i wydarzeń stałych. 90-stronicowa część 2 zawiera prezentację współczesnej Tajlandii i jej społeczeństwa, administracji i gospodarki oraz aktualnej sytuacji politycznej. Ponadto tamtejsze tradycje i sztukę życia, religię, sztukę i architekturę, kulturę, przyrodę i pejzaże. Jak również historię od czasów najdawniejszych z chronologią najważniejszych dat. Podstawowa, ponad 300 stronicowa część 3 przewodnika opisuje kraj i jego atrakcje w podziale na 5 regionów.
Bangkok i Zatoka Tajlandzka; Nizina Menamu i królewskie miasta; Chiang Maj i Tajlandia północna; Tajlandia północno – wschodnia i brzegi Mekongu oraz Tajlandia Południowa. Prezentacja każdego z nich rozpoczyna się od podstawowych informacji, charakterystyki oraz kolorowej mapki lub planu z zaznaczeniem polecanych do poznania miejsc. Następnie zaś jest bardziej szczegółowy, chociaż zwięzły opis tych ostatnich. Z informacjami jak do nich dotrzeć, charakterystyką, ew. numerami telefonów, godzinami otwarcia, cenami biletów itp.
Na końcu zaś dodatkowo informacje praktyczne z przydatnymi adresami, sugestiami jak do nich – i czym – dojechać, poruszać się na miejscu, gdzie nocować i jeść – z charakterystyką wskazywanych obiektów, adresami, telefonami, cenami itd. W tekst przewodnika włamane są krótsze lub dłuższe, nawet 1-2 stronicowe informacje zarówno bardzo istotne, jak i ciekawostkowe, ale warte przeczytania.
Przykładowo: „Długa droga prostytucji" (formalnie zakazanej od 1960 r., jedna z bolączek kraju), i osobno „Turystyka seksualna – ciemna strona przyjemności"; „Tradycyjna zabudowa"; „Rodzina królewska"; „Buddyzm – kluczowe pojęcia"; „Budda i jego wyobrażenia"; „W rytmie monsunów"; „Królewska kremacja"; „Miasto diamentów" (Phetchaburi); „Zła sława" (Pattaya); „Nakazy i zakazy" (mniejszości etnicznych północy); „Słoniowy recykling" (ozdobny papier z... odchodów słoni); „Celadony Sanghalok" (Ceramika, która zmienia kolor w kontakcie z zatrutym pokarmem), „Uwaga na orzechy" (spadające z palm kokosowych pod wpływem wiatru, to dlatego, zdaniem autorów, kolonizatorzy nosili kaski) itp.
Wspomniane obszerniejsze wstawki poświęcone są takim tematom, jak: „Górskie plemiona", „Tajskie świątynie", „Historia wodą pisana" (Bangkok), „Burzliwe dzieje" (Kanchanaburi i okolic), „Historia królewskiego miasta" (Ajutthaja) i „Kulturowy tygiel" (Chiang Mai). Na końcu przewodnika znajduje się krótki słowniczek tajsko – polski. Najważniejsze jednak, że jest przejrzysty oraz dobrze i kompetentnie napisany. Oraz zawiera niezliczone niezbędne turyście, lub potrzebne, przydatne ew. ciekawe informacje. Przy czym są one łatwe do odszukania. Z przyjemnością mogę więc polecić go wszystkim wybierającym się do Tajlandii, lub zainteresowanych tym krajem.
kurier365.pl Cezary Rudziński; 2015-10-31