Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Zakochani w świecie. Indie

„Zakochani w świecie. Indie” to książka napisana przez Joannę Grzymkowską Podolak – z zawodu dziennikarkę i realizatorkę programów telewizyjnych, z zamiłowania podróżniczkę.
Książka to efekt wielomiesięcznej podróży po Indiach, to relacja z samodzielnej wyprawy, opisująca dzień po dniu przygody autorki i jej męża. Napisana z pasją, szczerze opowiadająca o codziennym życiu mieszkańców.
Oprócz znanych, popularnych turystycznie miejsc, autorka przybliża nam te których nie ma w folderach wycieczkowych, ukazuje klasztory, świątynie, mówi o życiu Mnichów…
Przedstawia życzliwych, uśmiechniętych ludzi, opowiada o ich zwyczajach, kulturze, o niezapomnianych podróżach - pociągami i nie tylko- w trakcie których, można zobaczyć kawałek indyjskiego życia, o hidżrach – mężczyznach ubranych w kobiece sari, o najsmaczniejszej herbacie jaką piła, o krowach, czy szczurach, które także możemy tam spotkać.
Szczególne wrażenie wywarły na mnie relacje z Kalkuty gdzie przez kilka dni autorka książki podjęła pracę wolontariacką w hospicjum założonym przez Matkę Teresę, oraz gdzie na ulicach widziała ludziach pracujących jako siła pociągowa w rikszach.
Książka jest autentyczna, pełna osobistych wrażeń i refleksji, pozwalająca nam przenieść się w ten jakże egzotyczny dla nas Europejczyków świat.
Polecam ją szczególnie ludziom lubiącym podróże, przeczytanie jej może z pewnością zainspirować do zaplanowania takiego wyjazdu, a porady autorki mogą okazać się pomocne w trakcie tych podróży.
osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com .

Krym: miłość i nienawiść

Autorem tej książki jest Maciej Jastrzębski dziennikarz Polskiego Radia i niestrudzony badacz krain położonych na wschód od nas. Jest on autorem książek: „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, „Klątwa gruzińskiego tortu". Ta książka opowiada o jego wyprawie na Krym - ten prawdziwy Krym.
Książka ta jest książką popularno-naukową. Jest w niej zawarta historia podróży, historia napotkanych tam ludzi i z tego co widać każdy z nich zna inną stronę tej prawdziwej historii. Pokazuje nam ona jak w małą chwile może się zmienić cały dotychczasowy świat i życie tych napotkanych tam ludzi. Maciej Jastrzębski moim zdaniem chciał nam (czytelnikom) pokazać, że niedaleko nas, toczą się walki o tereny, o życie, o obronę siebie i swoich bliskich. Jak ludzie radzą sobie z działaniami wojennymi. Może chciał nam pokazać, że nic nie jest trwałe na tyle jak nam się to wydaję. Jest to moment i wszystko się zmienia.
Książkę tę czyta się bardzo łatwo. Czytając ją ma się wrażenie, że siedzi się z dziennikarzem w taksówce i słucha tego co mówi do niego kierowca, że uczestniczymy z nim w wywiadach, w wycieczkach za granicę Rosji.
„Krym: Miłość i Nienawiść” jest intrygująca. Ktoś miał odwagę pojechać i poznać życie Marianny i Fiodora i innych ludzi, którzy udzielali mu wywiadów. Jest w tej książce coś niesamowitego, coś co sprawia, że łzy same napływają nam do oczu. Autor tej książki myślę, że chciał nam pokazać, że pomimo takiego totalnego dramatu, który spotkał tych ludzi na wchodzie to, że jest jeszcze mała iskierka nadziei na miłość i szczęście.
Książkę tę polecam każdemu, kto nie jest obojętny na to co się dzieje wokół nas. Każdemu młodemu człowiekowi, żeby uświadomił sobie, że to nie od nas zależy kiedy się coś zmieni i jakie będą tego konsekwencje. A starszym? Może zdadzą sobie sprawę, że historia lubi zataczać koło i może te wydarzenia są podobne do tych, które miały miejsce parędziesiąt lat temu?
osemkowyklubrecenzenta.blogspot.com .

Wybraniec. Życie po śmierci na Evereście

„Dlaczego niektórzy z nas wspinają się na szczyty, podczas gdy inni są zadowoleni mając spokojną pracę i przyzwoity fundusz emerytalny?”- oto jest pytanie! Książka, która je stawia, nie odpowiada na nie wprost, ale sprawia, że zaczynamy rozumieć, czemu jedni oglądają górę gór na własne oczy, a drudzy- z wygodnego fotela.

Mount Everest, bo o niej mowa, to najwyżej położony punkt na naszej planecie – 8.850 m.n.p.m. Jednym z wielu, którzy rzucili jej ( a raczej sobie!) wyzwanie jest Lincoln Hall, autor książki „Wybraniec. Życie po śmierci” - kolejnej pozycji wydanej przez śląskie wydawnictwo Bezdroża.

Hall to znany australijski alpinista i himalaista, który przez 20 lat zdobywał wysokogórskie szczyty na Nowej Zelandii, Antarktydzie i w rodzimej Australii. W 1984 roku był jednym z uczestników wyprawy na dach świata. Niestety, jak wielu mu podobnych, musiał uznać swą ograniczoność i zawrócić niemal spod samego szczytu. Dziesięć wypraw wysokogórskich, kilkanaście tuzinów trekkingów w charakterze przewodnika, szczęśliwe spełnione życie u boku ukochanej żony i dwójka wspaniałych synów. I wciąż to poczucie niespełnienia, wciąż niewyrównane rachunki z Everestem. Lincoln Hall pisze: „Dziewicza wyprawa na Mount Everest to najważniejsza pierwsza randka” i nieco dalej: „Jeśli kiedyś się wspinałeś, będziesz się wspinał całe życie” i tylko to tłumaczy, dlaczego, gdy po dwudziestu latach pojawia się druga szansa na zdobycie niepokornego szczytu, Hall podejmuje to wyzwanie, by – jak pisze – zrzucić z siebie ciążące mu od dwóch dekad brzemię niespełnienia.

Nie jestem himalaistką, w Alpach byłam tylko raz , najwyższe zdobyte przeze mnie szczyty to…Babia Góra i Giewont. Może dlatego moją uwagę przykuły nie przygotowania do wyprawy, lecz…Barbara – żona autora i zarazem głównego bohatera książki. Jestem przekonana, że gdyby nie jej silne wsparcie i bezwarunkowa akceptacja decyzji męża, Hall nie podjąłby tego wyzwania! Nasze ludzkie miłości i związki są pełne ograniczeń i lęków. Mało kto ( mało która!) z nas potrafi kochając – wspierać i dopingować i wciąż zostawiać – używając słów autora – otwarte furtki. Dlatego dla mnie „Wybraniec” ma dwoje bohaterów i każde z nich zdobywa swoje szczyty poświęcenia, zaufania, determinacji. I każde z nich jest w ostatecznym rozrachunku zwycięzcą. Najpierw jednak Lincoln Hall staje na dachu świata. Mimo zwycięstwa jednak przegrywa. Nie będę opisywała, co dzieje się z ludzkim organizmem na wysokości niemal dziewięciu kilometrów n.p.m., ale czytałam kolejne strony wspomnień autora z wypiekami na twarzy i absolutnym niedowierzaniem. Dlaczego? Bo oto mimo profesjonalnego i fantastycznego przygotowania organizmu do wyprawy, ten na skutek morderczego wysiłku i takich samych warunków na górze jest niczym zużyta i bezwartościowa bateria, którą już tylko można wyrzucić. Obrzęk mózgu, oddech spłycony do 4-5 haustów powietrza na minutę, częściowa ślepota, a do tego halucynacje i majaki i niezdolność do jakiegokolwiek ruchu – i to wszystko na wysokości 8600 metrów n.p.m. W książce wiele razy pojawia się stwierdzenie, że w takim stanie nikt nie może przeżyć. A jeśli dodam do tego noc spędzoną w pojedynkę w absolutnych ciemnościach, ekstremalnym zimnie, bez aparatu tlenowego czy chociażby maski, bez picia i jedzenia, sami rozumiemy, że doczekanie ranka graniczy z niepodobieństwem. 

Odsyłam do lektury, która wyjaśnia, dlaczego ekipa porzuciła wciąż przecież żyjącego współtowarzysza i dlaczego – wbrew logice i wiedzy medycznej Hall przeżył. Przedtem jednak przestrzegam przed pochopnym osądem. Decyzje podejmowane tu, nisko nad ziemią i te, pod samym niebem nigdy nie są podobnymi decyzjami i choć nie raz i nie dwa sama stanęłam przed trudnymi wyborami, nigdy nie chciałabym stawiać czoła tym, które muszą być podjęte prawie 9 tys. metrów nad ziemią!

W „Wybrańcu. Życie po śmierci” każdy znajdzie historie dla siebie – i ci, którzy zdobyli podniebne szczyty, i ci, którzy stają przed takim wyzwaniem. Mnie porwała determinacja, z jaką Hall podejmuje walkę o życie. To wielki pean na cześć miłości kobiety i mężczyzny i dowód na to, jacy jesteśmy potężni, gdy wierzymy, że warto – zdobyć, a potem – wrócić!

Lincoln Hall twierdzi, że jego życiowym mottem jest zasada: „Nigdy się nie poddawaj!” i trzeba mu wierzyć, bo pomimo że w wyprawie na Everest w tym samym czasie zginęło sześciu wspinaczy, pomimo że on sam stracił odmrożone koniuszki ośmiu palców rąk i półtora palca u nogi, pomimo że ubyło mu 17 kg wagi ciała i 2/3 energii potrzebnej do normalnego życia, to przecież wciąż żyje. Wciąż – jak ujmująco pisze –kocha namiętnie Barbarę i jest przez nią kochany.

A Everest? Stoi „niezmienny, czysty i symboliczny” i czeka na kolejnych śmiałków.
http://mumagstravellers.blogspot.com/ Majka Em; 2015-11-25

Dziewczyny, na start!

Wielu początkujących biegaczy sięga po poradniki, czyta fora. Nic w tym dziwnego. Dobrze się orientować, robić coś z głową. Coraz więcej osób zaczyna także dzielić się swoimi biegowymi doświadczeniami. Książka, o której za chwilę kilka słów moich refleksji, napisana jest przez doświadczoną biegaczkę. Jednak jest nie tylko dla biegaczy i nie tylko o bieganiu.

Byle dobiec, do tej lampy, do słupa, do kiosku, do drzewa. Jest. Zaliczone. Ale jeszcze trochę, dalej, szybciej. Sprint na finiszu, drzwi mieszkania. Dobiegłam. Burak na twarzy, bezdech, pot, za duża koszulka i myśl – „po co mi to? Nigdy więcej!”. Albo: „co zjeść żeby było lżej, a energii wystarczyło?” Jak rozplanować start w zawodach? Od czego zacząć?” – znacie to? Ja też, albo raczej – poznaję i zaczynam smakować. Jeśli robię coś, to lubię to poznać i to z różnych punktów widzenia. Lubię też poznawać ludzi i ich pasje dlatego sięgnęłam po tę książkę i po kilku stronach wiedziałam, że będzie to najlepsza książka o „biegowej” tematyce, jaką do tej pory przeczytałam!

Katarzyna Karpa – „Biegowy i życiowy freak”, jak pisze sama o sobie. Była dziennikarką, wydawcą serwisu tvnmeteoactive.pl i tvnmeteo.pl. To także właścicielka sklepów z pelerynami rowerowymi, autorka blogów. Te wszystkie działania łączy jedno – miłość do biegania. Katarzyna Karpa jest wicemistrzynią Polski w Pieszych Maratonach na Orientację (dystans 50 km) oraz zdobywczynią Pucharu Świata w Pieszych Maratonach na Orientację (dystans 50 km).

Czytając książkę czujesz jakby obok Ciebie, na początku (i nie tylko) biegowej trasy, stała najlepsza kumpela, która z racji doświadczenia wie więcej. Zabiera Cię na zakupy – trzeba przecież w czymś biegać. Jest dobrym doradcą, zna się na rzeczy. Nie wciska kitu, podpowiada co jest najważniejsze, na co zwrócić uwagę w zakupowym szale. Jest też szalenie dobrym motywatorem! Potrafi wyrwać Cię do biegania nawet podczas złej pogody, wyciąga z sideł pułapek, które sam(a) na siebie nastawiasz! „Wszytko siedzi w głowie”, a ona podaje klucz, który otwiera inny wymiar myślenia. Jest też coś, co każda kobieta lubi najbardziej – kilka słów o dobrym wyglądzie. Każda z nas lubi wyglądać kobieco. Autorka dzieli się więc sprawdzonymi sposobami, które sprawiają, że można wyglądać olśniewająco nawet podczas morderczego biegu na orientację. Katarzyna Karpa w swojej książce dzieli się wskazówkami dotyczącymi ułożenia planów treningowych, przygotowania się do pierwszego startu. Jest też coś, co dla mnie było zaskoczeniem, a dla moich zmysłów niesamowicie przyjemnym doświadczeniem. Autorka bowiem w książce zawarła przepisy na pyszne jedzenie, które stanowi idealne uzupełnienie zdrowego stylu życia. Przepisy są różne, a z nich powstają cuda. Słowo! Sprawdziłam sama kilka z nich. Rewelacja! Jest też coś interesującego dla osób, które chciałyby zabrać ze sobą na trening swojego pupila. Katarzyna Kurpa podaje nam wskazówki jak m.in. zaadoptować psa. Tak więc dla każdego coś praktycznego!

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, który w połączeniu z ciekawymi treściami sprawia, że nie można się od niej oderwać. Interesującym jest układ tekstu i przeplatanie go zdjęciami oraz „blogowymi wpisami”. Bardzo ważnym, estetycznym elementem jest szata graficzna i dobór zdjęć.

Tak, „Kobiety na start!”. Zachęcam, polecam. Katarzyna Karpa w swojej książce dzieli się doświadczeniami, świetnymi pomysłami, ogromną dawką pozytywnej energii i dobrego pióra. Książka „Dziewczyny na start!” to także duża porcja motywacji i manifest o zmianę sposobu myślenia. Ta książka jest dla Ciebie! Dla kobiety – jeśli chce dostrzec inny punkt widzenia, poznać pewne patenty, pośmiać się, „załapać się” na rewelacyjny przepis, także by poznać innych ludzi, spojrzenia, pasje. Dla Ciebie mężczyzno również – poznaj nasz świat, też dobrze biegamy i świetnie przy tym wyglądamy ;-)
moznaprzeczytac.pl Izabela Łącka; 2015-11-26

Krym: miłość i nienawiść

Nim pogoda nas zniechęci do opuszczania domu, „wybierzmy się w podróż", sięgając po książki Wydawnictwa Helion. Krym to jedno z najgorętszych słów w najnowszej historii świata. Zafascynowanych tym regionem z pewnością zainteresuje „Krym: miłość i nienawiść", wydana przez Editio / Helion, książka Macieja Jastrzębskiego. Czy w morzu nienawiści można odnaleźć ukraińsko - rosyjską miłość - pyta autor, odpowiadając sobie i czytelnikom w relacji z Krymu. Ale nie tego bajkowego, opiewanego w powieściach, wierszach i pieśniach. Z Krymu Anno Domini 2015, który padł ofiarą aneksji. Zamieszkanego przez skłóconych ze sobą Ukraińców, Tatarów i Rosjan.
Dziennik Łódzki Marek Niedźwiecki