Recenzje
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
K. Bromberg jest autorką, która wzbudza we mnie mieszane uczucia. Sięgając po jej książki, nie wiem, czego mam się spodziewać.
Ona potrafi wzbudzić u czytelnika miłość oraz nienawiść do swoich powieści.
Jak pokochałam "Sweet Ache", tak przy "Slow Burn" oraz "Hart Beat" się wynudziłam i przy "Hard Beat" nie dotrwałam do końca, mimo tego, że próbowałam.
Chociaż jest to najcieńsza z książek, okazała się najgorsza.
Beaux jest taką trochę łatwą dziewczyną, bezmyślną. No bo HEJ! Kto wskakuje do łóżka facetowi, którego pierwszy raz widzi na oczy?
Może i miała być odebrana inaczej, zamiar był inny, niestety w moich oczach tak wygląda.
Jednak mimo wszystko współczułam jej i trochę podziwiałam.
Szkoda mi jej było, gdy PAN WIELKI DUPEK podcinał jej skrzydła i oskarżał, bo miał takie widzimisię.
Podziwiałam ją za upór i dążenie do celu, pomimo napotkania na swojej drodze wielu przeszkód. Dążyła do bycia fotografem i poświęciła dla tego bardzo dużo. Udowodniła, że marzenia się spełniają.
Ale przede wszystkim polubiłam ją, za jej cięty język.
Fabuła książki jest naprawdę świetna i ona zawyżyła ocenę końcową.
Autorka, zresztą jak w każdej swojej książce, stworzyła oryginalną fabułę, związaną z realnym życiem. Z życiem, które jest codziennością dla wielu ludzi.
I zastanawiam się, skąd ona bierze na to pomysły, inspirację, rzetelne wiadomości.
Bardzo spodobało mi się przeniesienie czytelnika do świata terrorystów, wojny, żołnierzy. Może i nie było to na pierwszym planie, jednakże wzbogaciło książkę o bardzo ciekawe wątki.
Chociaż akcji jest niewiele, a główny bohater ostro wkurza, to fabuła i Beaux zrekompensowały mi to wszystko.
Ona potrafi wzbudzić u czytelnika miłość oraz nienawiść do swoich powieści.
Jak pokochałam "Sweet Ache", tak przy "Slow Burn" oraz "Hart Beat" się wynudziłam i przy "Hard Beat" nie dotrwałam do końca, mimo tego, że próbowałam.
Chociaż jest to najcieńsza z książek, okazała się najgorsza.
Przede wszystkim irytował mnie główny bohater - Tanner Thomas - który udawał kogoś, kim nie jest.
Jest jednocześnie użalającym się nad sobą facetem i aroganckim dupkiem.
Jest jednocześnie użalającym się nad sobą facetem i aroganckim dupkiem.
Jego zachowanie doprowadzało mnie do szału. W jednej chwili jojczy nad sobą i swoim życiem, gania się za złe myśli i zachowanie, a za chwilę i tak robi swoje.
Po drugie dla Beaux był TOTALNYM DUPKIEM, chociaż ta dziewczyna NIC.MU.NIE.ZROBIŁA!
On jest taki niezdecydowany, wkurzający i z wielkim ego. I w głównej mierze, to przez niego nie podobała mi się książka. Zdecydowanie to pierwszy męski osobnik książkowy, którego tak bardzo nie polubiłam.Beaux jest taką trochę łatwą dziewczyną, bezmyślną. No bo HEJ! Kto wskakuje do łóżka facetowi, którego pierwszy raz widzi na oczy?
Może i miała być odebrana inaczej, zamiar był inny, niestety w moich oczach tak wygląda.
Jednak mimo wszystko współczułam jej i trochę podziwiałam.
Szkoda mi jej było, gdy PAN WIELKI DUPEK podcinał jej skrzydła i oskarżał, bo miał takie widzimisię.
Podziwiałam ją za upór i dążenie do celu, pomimo napotkania na swojej drodze wielu przeszkód. Dążyła do bycia fotografem i poświęciła dla tego bardzo dużo. Udowodniła, że marzenia się spełniają.
Ale przede wszystkim polubiłam ją, za jej cięty język.
Fabuła książki jest naprawdę świetna i ona zawyżyła ocenę końcową.
Autorka, zresztą jak w każdej swojej książce, stworzyła oryginalną fabułę, związaną z realnym życiem. Z życiem, które jest codziennością dla wielu ludzi.
I zastanawiam się, skąd ona bierze na to pomysły, inspirację, rzetelne wiadomości.
Bardzo spodobało mi się przeniesienie czytelnika do świata terrorystów, wojny, żołnierzy. Może i nie było to na pierwszym planie, jednakże wzbogaciło książkę o bardzo ciekawe wątki.
Chociaż akcji jest niewiele, a główny bohater ostro wkurza, to fabuła i Beaux zrekompensowały mi to wszystko.
bookparadisebynatalia.blogspot.com Natalia; 2016-09-13
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Jeśli śledzicie mojego bloga, wiecie, że K. Bromberg kupiła mnie totalnie. Jej książki to moje odkrycie lata. Wkrótce w księgarniach pojawi się kolejna jej powieść, której fabuła tym razem dotyczyć Tannera, brata znanej z serii Driven Rylee. Czy i tym razem autorka stanęła na wysokości zadania?
Tanner Thomas jest korespondentem wojennym. Właśnie wraca do pracy po osobistej tragedii, jaką przeżył niedawno. Jego wieloletnia przyjaciółka i fotograf zginęła w ataku podczas jednej z ich reporterskich wypraw. Żeby zagłuszyć ból po stracie i poczucie winy, że nie ochronił jej przed niebezpieczeństwem, Tanner rzuca się w wir pracy. Rolę jego nowego fotografa ma pełnić młoda i początkująca w branży Beaux, dla której kompletnie – nie bez wzajemności – traci głowę.
Ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Obydwoje wiedzą, że dla dobra współpracy nie powinni angażować emocjonalnie, jednak nie są w stanie przeciwstawić się sile, jaka przyciąga ich do siebie. To jednak nie wszystko. Beaux jest skryta i niechętnie opowiada o przeszłości. Co takiego wydarzyło się w jej życiu, że nie chce do tego wracać? I czy w ogarniętym wojną kraju, gdzie niebezpieczeństwo może nadejść z każdej strony, tych dwoje będzie miało szansę zaznać trochę szczęścia?
Od lektury Fueled K. Bromberg przyzwyczaiła mnie do tego, że narracja w jej książkach prowadzona jest z punktu widzenia obydwojga głównych bohaterów, a czytelnik może poznać motywacje każdego z nich. Tym razem jednak autorka mnie zaskoczyła, gdyż do głosu dopuściła jedynie Tannera. Poznajemy tylko jego myśli i emocje – ból po stracie Stelli i cały wachlarz uczuć, jakie budzi w nim Beaux. W jego sercu i głowie walczą ze sobą sprzeczności między tym, co zrobić powinien, a co zrobić naprawdę pragnie. Beaux jest dla niego zagadką, a za sprawą narracji tylko z punktu widzenia Tannera, jest zagadką również i dla czytelnika. Wraz z nim głowimy się nad tym, jaką przeszłość skrywa dziewczyna, i wraz z nim poznajemy jej tajemnice.
Każda z powieści Bromberg jest naładowana emocjami i nie inaczej jest tym w przypadku. Między bohaterami iskrzy bardzo mocno. Tanner i Beaux to dwa silne charaktery – każde z nich jest uparte, a starcie takich osobowości musi sprawić, że posypią się iskry. Ich zachowania są pełne pasji – nieważne czy się kłócą, czy ulegają pożądaniu, czy po prostu wspólnie nad czymś pracują. Między nimi rodzi się uczucie, które z jednej strony potrafi oczarować magią subtelnych doznań, a z drugiej rozpalić wyobraźnię ogniem pożądania.
Po raz kolejny Bromberg wykreowała postacie, których nie da się nie polubić. Tannera polubiłam już podczas lektury serii Driven, gdzie pojawił się jedynie na chwilę. Teraz mogłam poznać go lepiej i jest to kolejny dowód na to, że autorka jest mistrzynią w kreowaniu silnych męskich charakterów. Do Beaux nie od razu zapałałam sympatią – początkowo ta postać trochę mnie irytowała, kiedy emocje brały u niej górę nad rozsądkiem, jednak z czasem, im bardziej Tanner się do niej zbliżał, tym bardziej przychylnym okiem patrzyłam na nią.
Książki K. Bromberg zaliczają się do literatury erotycznej. Chociaż samym zbliżeniom, kiedy już do nich dochodzi, autorka potrafi poświęcić po kilka stron i z dbałością o szczegóły opisać cały akt, to nie seks jest tym, na czym skupiają się jej powieści. W każdej z nich chodzi przede wszystkim o emocje, o żar uczuć między bohaterami. Seks jest tylko ich dopełnieniem i w żadnym stopniu nie odczułam podczas lektury żadnej z jej książek, iż jest ona nim przepełniona. K. Bromberg potrafi to idealnie wyważyć, a w tym gatunku literacki naprawdę nietrudno o przesadę.
Hard Beat to powieść, która zapewnić może czytelnikowi sporo emocji. Wpływ na to, co wraz z bohaterami przeżywać może czytelnik, ma wpływa także miejsce, w jakim rozgrywa się akcja. Bliski Wschód, działania wojenne, misje militarne – nie brakuje chwil, kiedy tempo akcji zostaje podkręcone na maxa, a napięcie sięga zenitu. Pewne z wydarzeń, jakie mają miejsce w książce, udało mi się przewidzieć, ale o samej książce nie mogę powiedzieć, iż jest przewidywalna. Zdecydowanie nie. Autorka nieraz zaskoczyła mnie tak bardzo, że zbierałam szczękę z podłogi.
Hard Beat to powieść przepełniona emocjami i sekretami, w której namiętność miesza się z adrenaliną. Bromberg po raz kolejny potwierdziła swój talent do tworzenia historii, które potrafią zawładnąć sercem i umysłem czytelnika, które wciągają bez reszty do samego końca.
Jeśli lubicie pełne emocji romanse, to Hard Beat jest stworzone dla Was. Nieważne, czy czytaliście wcześniejsze z powieści Bromberg, czy też nie, możecie sięgnąć po nią bez obaw, czy odnajdziecie się w jej treści. Polecam!
zaczytana-dolina.blogspot.com Marta; 2016-09-18
Hard Beat. Taniec nad otchłanią
Siódmy już tom z cyklu "Driven" zabiera nas w burzliwą opowieść o miłości, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Tanner i Beaux zmagają się z wieloma kłopotami i trudnościami w swoim życiu, nie mogąc zaznać szczęścia w miłości. Podczas lektury śledzimy liczne sukcesy i porażki bohaterów, które niejednokrotnie intrygują i budzą ciarki na plecach. Dla wielbicieli romansów jest to prawdziwa gratka, która pokazuje prawdziwe dramatyczne i emocjonujące sytuacje z życia bohaterów.
Tanner Thomas jest reporterem wojennym, jego życie wywraca się do góry nogami, gdy ginie jego narzeczona Stella. Zrozpaczony mężczyzna aby zapomnieć o doskwierającym bólu po stracie partnerki, rzuca się w wir pracy. Bierze kolejne niebezpieczne zlecenia i niespodziewanie zakochuje się po raz kolejny. Poznaje Beaux Croslyn, która staje się jego partnerką zawodową. Po pewnym czasie zakochują się w sobie z wzajemnością i oddają płomiennemu uczuciu. Niestety ich przeszłość zaczyna powracać, zagrażając ich co dopiero rodzącemu się związkowi jak i ich życiu.
Powieść zaskakuje, a bohaterowie dają się lubić. K. Bromberg spisała się doskonale i oddaje w ręce czytelników powieść dopracowaną i ciekawą. Napisana lekkim językiem, powinna spodobać się miłośnikom romansów. Świat namiętności zostaje otworzony przed czytelnikiem, a burzliwa akcja mknie w szybkim tempie. Autora znakomicie oceniana na całym świecie, zdobywa coraz większą popularność również w Polce. Cykl "Driven" jest debiutem autorki, jednak bardzo ciepło przyjętym, którego kolejne tomy są wyczekiwane z ogromnym entuzjazmem. Relia powieści są wielowątkowe, skompilowane, pełne płomiennej pasji, które chłonie się od pierwszej do ostatniej strony.
"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" jest udaną kontynuacją już dość długiego cyklu. Jest to powieść romantyczna z dozą wątków erotycznych, nie zabraknie pikantnych scen i żarliwych opisów. Potrafiących przyprawić o mocniejsze bicie serca. Autorka nie oszczędzi nam dramatycznych wydarzeń i psychologicznych zabiegów, które sprawią, że z biegiem czytania sytuacja robi się coraz bardziej emocjonująca. Zakończenie zaskakuje, wzmagając ochotę na kolejną dawkę porywającej lektury.
Tanner Thomas jest reporterem wojennym, jego życie wywraca się do góry nogami, gdy ginie jego narzeczona Stella. Zrozpaczony mężczyzna aby zapomnieć o doskwierającym bólu po stracie partnerki, rzuca się w wir pracy. Bierze kolejne niebezpieczne zlecenia i niespodziewanie zakochuje się po raz kolejny. Poznaje Beaux Croslyn, która staje się jego partnerką zawodową. Po pewnym czasie zakochują się w sobie z wzajemnością i oddają płomiennemu uczuciu. Niestety ich przeszłość zaczyna powracać, zagrażając ich co dopiero rodzącemu się związkowi jak i ich życiu.
Powieść zaskakuje, a bohaterowie dają się lubić. K. Bromberg spisała się doskonale i oddaje w ręce czytelników powieść dopracowaną i ciekawą. Napisana lekkim językiem, powinna spodobać się miłośnikom romansów. Świat namiętności zostaje otworzony przed czytelnikiem, a burzliwa akcja mknie w szybkim tempie. Autora znakomicie oceniana na całym świecie, zdobywa coraz większą popularność również w Polce. Cykl "Driven" jest debiutem autorki, jednak bardzo ciepło przyjętym, którego kolejne tomy są wyczekiwane z ogromnym entuzjazmem. Relia powieści są wielowątkowe, skompilowane, pełne płomiennej pasji, które chłonie się od pierwszej do ostatniej strony.
"Hard Beat. Taniec nad otchłanią" jest udaną kontynuacją już dość długiego cyklu. Jest to powieść romantyczna z dozą wątków erotycznych, nie zabraknie pikantnych scen i żarliwych opisów. Potrafiących przyprawić o mocniejsze bicie serca. Autorka nie oszczędzi nam dramatycznych wydarzeń i psychologicznych zabiegów, które sprawią, że z biegiem czytania sytuacja robi się coraz bardziej emocjonująca. Zakończenie zaskakuje, wzmagając ochotę na kolejną dawkę porywającej lektury.
fantasy-bestiarium.blogspot.com DarkLight; 2016-09-27
Lizbona. Michelin. Wydanie 1
„Z tym przewodnikiem zwiedzanie będzie prawdziwą przyjemnością! – zapewnia wydawca na tylniej okładce „Lizbony” z nowej serii Michelina. Dokładne plany ułatwią swobodne poruszanie się po mieście. Szukasz ciekawych miejsc, zabytków i tras zwiedzania? Nic prostszego! Dzięki gwiazdkom przy nazwach dzielnic i obiektów nie pominiesz żadnej turystycznej atrakcji. Starannie dobrane informacje praktyczne pomogą Ci znaleźć nocleg, restaurację czy kawiarnię, w których spędzisz wyjątkowe chwile.” Przewodnik ten ma te same zalety i wady, co pozostałe tej serii, m.in. niedawno zrecenzowany przeze mnie Amsterdam. Plusy to sporo niezłych kolorowych zdjęć i planów miasta, jego dzielnic i okolic. Zwięzłe informacje, w tym wiele ciekawych monotematycznych w ramkach włamanych w teksty. Wspomniany już gwiazdkowy system oznaczania rangi obiektów, także w indeksie na końcu. Za minusy natomiast uważam zdecydowanie zbyt drobny druk tekstów, a już praktycznie nieczytelny bez lupy na trzyczęściowym planie miasta, z zaznaczonymi polecanymi miejscami noclegowymi i placówkami gastronomicznymi. Wydrukowany on został na wewnętrznych stronach przedniej okładki oraz sąsiedniej. Przewodnik, który jest kompilacją tekstów z „Lisbonne. Week-end”, „Portugalia, Zielony Przewodnik” i „Portugalia. W rytmie fado”.
Otwierają go „Informacje praktyczne” o transporcie do portugalskiej stolicy, komunikacji lokalnej w niej i okolicach, polecanych noclegów i restauracji, kawiarni oraz barów w poszczególnych dzielnicach, z uwzględnieniem kategorii cenowych. A także rozrywek i zakupów. „Zaproszenie do podróży” zawiera krótką historię miasta i jej kalendarium od 1200 r. p.n.e. do roku 2011. Informacje o architekturze, mieszkańcach, sztuce i kulturze.
Podstawowa część przewodnikowa „Dzielnice i zabytki Lizbony” podzielona została na 16 części. Każda na wstępie ma plan oraz podstawową charakterystykę dzielnicy oznaczonej, lub nie, gwiazdkami, bo część autorzy uznali za mniej ciekawe. Chociaż niektóre obiekty w nich za najwyższej klasy – 3*. Przewodnik proponuje następnie spacer po dzielnicy i jej zabytkach, ciekawych miejscach oraz innych atrakcjach, z krótkimi informacjami o nich.
W ostatniej części „Okolice Lizbony” na podobnej zasadzie uwzględniono Queluz, Mafrę, Sintrę, tereny na południe od Tagu oraz zabytkowe miasteczko Alcobaça. Sporo dodatkowych ciekawych informacji znalazło się, jak już wspomniałem, w szarych ramkach włamanych w tekst.
Przykładowo: „Fernando Pessoa (pisarz) i jego Heteronimy: powolne życie we śnie”. „Park narodów”. Calouste Gulbenkian” (i jego fundacja). „Emperados” (mozaiki). „Kolejki – windy Lizbony”. „Jezuici w Portugalii”. „Jak Camões uratował największe dzieło Portugalii” (w XVI w. swój poemat „Luzytanie”). „Św. Antoni (Padewski) patron Lizbony”. „Historia wody w Lizbonie”. „Lizbona przemysłowa”. „Wypchane nosorożce dla papieża” (Piusa III). „Cabo da Roca” (najdalej na zachód wysunięty przylądek kontynentu europejskiego). „Królewskie pocałunki w Sali Srok”. I wiele innych.
Otwierają go „Informacje praktyczne” o transporcie do portugalskiej stolicy, komunikacji lokalnej w niej i okolicach, polecanych noclegów i restauracji, kawiarni oraz barów w poszczególnych dzielnicach, z uwzględnieniem kategorii cenowych. A także rozrywek i zakupów. „Zaproszenie do podróży” zawiera krótką historię miasta i jej kalendarium od 1200 r. p.n.e. do roku 2011. Informacje o architekturze, mieszkańcach, sztuce i kulturze.
Podstawowa część przewodnikowa „Dzielnice i zabytki Lizbony” podzielona została na 16 części. Każda na wstępie ma plan oraz podstawową charakterystykę dzielnicy oznaczonej, lub nie, gwiazdkami, bo część autorzy uznali za mniej ciekawe. Chociaż niektóre obiekty w nich za najwyższej klasy – 3*. Przewodnik proponuje następnie spacer po dzielnicy i jej zabytkach, ciekawych miejscach oraz innych atrakcjach, z krótkimi informacjami o nich.
W ostatniej części „Okolice Lizbony” na podobnej zasadzie uwzględniono Queluz, Mafrę, Sintrę, tereny na południe od Tagu oraz zabytkowe miasteczko Alcobaça. Sporo dodatkowych ciekawych informacji znalazło się, jak już wspomniałem, w szarych ramkach włamanych w tekst.
Przykładowo: „Fernando Pessoa (pisarz) i jego Heteronimy: powolne życie we śnie”. „Park narodów”. Calouste Gulbenkian” (i jego fundacja). „Emperados” (mozaiki). „Kolejki – windy Lizbony”. „Jezuici w Portugalii”. „Jak Camões uratował największe dzieło Portugalii” (w XVI w. swój poemat „Luzytanie”). „Św. Antoni (Padewski) patron Lizbony”. „Historia wody w Lizbonie”. „Lizbona przemysłowa”. „Wypchane nosorożce dla papieża” (Piusa III). „Cabo da Roca” (najdalej na zachód wysunięty przylądek kontynentu europejskiego). „Królewskie pocałunki w Sali Srok”. I wiele innych.
GLOBTROTER INFO Cezary Rudziński; 2016-09-26
Portugalia. W rytmie fado. Wydanie 2
U świętego Wincentego
To nie jest najlepszy patron na słoneczne nicnierobienie. W polskiej tradycji św. Wincenty to raczej wiosenne przymrozki, deszcz i jakie takie słońce. Chyba że powołujemy się na świętego w Portugalii, bo to całkiem inna historia...
Jeszcze u schyłku XX wieku podjęto decyzję, że niedługi, choć liczący 100 km odcinek południowego wybrzeża zostanie uznany za Park Przyrody (Parque Natural), co wyklucza wysoką zabudowę i gwarantuje spokój przed agresywnymi inwestorami zabudowującymi region dziesiątkami hoteli molochów. Dzięki temu Wybrzeże Świętego Wincentego, czyli Costa Vincentina, zachowało walory, które są coraz lepiej rozpoznawane także przez polskich turystów.
Wybrzeże św. Wincentego od lat przyciąga surferów i żeglarzy, ale także - co akurat w tym miejscu się nie wyklucza - amatorów cichych plaż i pól namiotowych. Najwyżej położona jest Praia de Odeciexe, która z każdym przypływem powiększa się i zapewnia niezapomniane pejzaże. Warto też posiedzieć na Praia de Cordoama, ukrytej w zatoczce wśród klifów. Dla każdego, którego cisza wypłoszy z atlantyckich plaż, znajdzie się wiele miejsc wartych odwiedzin, nie tak skomercjalizowanych jak choćby Algarve i nie tak monumentalnych jak Lizbona. Największym miastem (miasteczkiem) regionu jest 3,5-tysięczne Aljezur, które oprócz makabrycznej lokalnej historii skusi przyjezdnych smakowitym papas muras, potrawą z mąki kukurydzianej, z boczkiem i kiełbasą, specjalnością lokalną i unikatową w kraju, w którym codziennie - choć na różne sposoby - jada się bacalhau, czyli dorsza. Tu, na szczycie wzgórza, ujrzymy mauretański zamek, a właściwie tylko jego mury i wieże, skąd roztacza się jednak niezwykły widok na okolicę i ocean. Miasteczko oferuje też kilka muzeów, które bez żalu można pominąć, choć trzeba docenić starania miejscowych. Zaktualizowany przewodnik niesie też najświeższe informacje, które ułatwią podróż i pobyt każdemu.
To nie jest najlepszy patron na słoneczne nicnierobienie. W polskiej tradycji św. Wincenty to raczej wiosenne przymrozki, deszcz i jakie takie słońce. Chyba że powołujemy się na świętego w Portugalii, bo to całkiem inna historia...
Jeszcze u schyłku XX wieku podjęto decyzję, że niedługi, choć liczący 100 km odcinek południowego wybrzeża zostanie uznany za Park Przyrody (Parque Natural), co wyklucza wysoką zabudowę i gwarantuje spokój przed agresywnymi inwestorami zabudowującymi region dziesiątkami hoteli molochów. Dzięki temu Wybrzeże Świętego Wincentego, czyli Costa Vincentina, zachowało walory, które są coraz lepiej rozpoznawane także przez polskich turystów.
Wybrzeże św. Wincentego od lat przyciąga surferów i żeglarzy, ale także - co akurat w tym miejscu się nie wyklucza - amatorów cichych plaż i pól namiotowych. Najwyżej położona jest Praia de Odeciexe, która z każdym przypływem powiększa się i zapewnia niezapomniane pejzaże. Warto też posiedzieć na Praia de Cordoama, ukrytej w zatoczce wśród klifów. Dla każdego, którego cisza wypłoszy z atlantyckich plaż, znajdzie się wiele miejsc wartych odwiedzin, nie tak skomercjalizowanych jak choćby Algarve i nie tak monumentalnych jak Lizbona. Największym miastem (miasteczkiem) regionu jest 3,5-tysięczne Aljezur, które oprócz makabrycznej lokalnej historii skusi przyjezdnych smakowitym papas muras, potrawą z mąki kukurydzianej, z boczkiem i kiełbasą, specjalnością lokalną i unikatową w kraju, w którym codziennie - choć na różne sposoby - jada się bacalhau, czyli dorsza. Tu, na szczycie wzgórza, ujrzymy mauretański zamek, a właściwie tylko jego mury i wieże, skąd roztacza się jednak niezwykły widok na okolicę i ocean. Miasteczko oferuje też kilka muzeów, które bez żalu można pominąć, choć trzeba docenić starania miejscowych. Zaktualizowany przewodnik niesie też najświeższe informacje, które ułatwią podróż i pobyt każdemu.
ANGORA; Polsat News Ł. Azik; 2016-09-25
