Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Dominikana. Travelbook. Wydanie 2

Podróż do Dominikany to podróż pełna słońca i czystych, piaszczystych plaż. Miejsce to bogate jest atrakcje. Znajdziemy tutaj nie tylko piękne plaże, ale również wysokie szczyty, na które warto się wdrapać, kompleksy jaskiń pełne w tajemnice i parków narodowych. Przewodnik podzielony jest parę rozdziałów. Oprócz właściwej części poświęconej różnym atrakcją Dominikany, znajduje się tutaj dość dużo informacji o klimacie, przyrodzie, historii i ludności Dominikany. Nie zabraknie również informacji o najważniejszych festiwalach i świętach Dominikany. Na końcu książki natomiast znajduje się garść praktycznych wskazówek, które warto przeczytać przed wybraniem się w to miejsce. Przewodnik pokaże nam wiele teatrów, muzeów i innych miejsc, które warto odwiedzić. Udamy się również na różne plaże, jak również nieco powspinami się. Przewodnik zawiera wiele ilustracji, które pobudzają wyobraźnie i zachęcają do udania się na Dominikanę. Napisany jest lekkim i przystępnym stylem, a poruszanie się po nim nie sprawia problemów. Szybko można znaleźć to co akurat nas interesuje.

z.ksiazka.w.plecakuu Gąsiorowska Ewelina

Wietnam. Duchy i smartfony. Oblicza świata

Żyjemy w świecie, który pędzi tak szybko, że choć lista miejsc, do których chciałbym pojechać, wciąż się wydłuża, nie wszystko da się zrealizować. Czasem zostaje więc podróżowanie palcem po mapie i sięganie po książki. I właściwie nie ma w tym nic złego, bo są takie tytuły jak „Wietnam. Duchy i smartfony. Oblicza świata”, które potrafią zastąpić bilet lotniczy i dać coś więcej niż krótki urlop. Czy zastanawiałeś się kiedyś, co naprawdę kryje się za pocztówkowymi widokami Wietnamu? Za polami ryżu, stoiskami z jedzeniem i obrazami znanymi z filmów podróżniczych? Ta książka prowadzi znacznie głębiej. Pokazuje kraj pachnący kawą, ogłuszony milionami skuterów, naznaczony trudną historią, a jednocześnie pełen spokoju i uśmiechu ludzi, którzy zaskakują otwartością i dystansem do życia. Autor Andrzej Nowak nie opisuje Wietnamu z perspektywy turysty wpadającego na chwilę. Spędził tam lata i to czuć na każdej stronie. To opowieść kogoś, kto nauczył się codzienności tego miejsca, zrozumiał lokalne sprzeczności i przestał się im dziwić. Z lekkością i humorem pisze o tym, jak żyją współcześni Wietnamczycy, jak pielęgnują tradycje i jak radzą sobie z naporem nowoczesności. Tłumaczy, dlaczego czarne zęby były powodem do dumy, skąd bierze się cena zupy z ptasiej śliny i czemu uliczny chaos wcale nie oznacza braku zasad. Najciekawsze w tej książce jest właśnie zderzenie światów. Duchy przodków funkcjonują tu obok smartfonów, stare rytuały obok aplikacji i nowoczesnych biurowców. Autor prowadzi nas przez hałaśliwe Hanoi, ciche górskie wioski i świątynie pachnące kadzidłem, w których duchowość nie jest abstrakcją, ale codziennością. Każdy rozdział przynosi nowe historie, anegdoty i obserwacje, które nie tylko bawią, ale też pomagają lepiej zrozumieć ten kraj. To nie jest suchy reportaż ani klasyczny przewodnik. To raczej rozmowa z kimś, kto zna miejsce od środka i potrafi o nim opowiadać bez egzaltacji, za to z uważnością i szacunkiem. Mam jednak jedno drobne zastrzeżenie. Przy tak plastycznych opisach brakowało mi momentami większej liczby ilustracji lub zdjęć. Nie są one konieczne, bo wyobraźnia pracuje intensywnie, ale kilka dodatkowych obrazów mogłoby jeszcze wzmocnić wrażenie obecności na miejscu. „Wietnam. Duchy i smartfony” to książka, po której trudno myśleć o tym kraju w stereotypowy sposób. To opowieść nie tylko o podróży, ale przede wszystkim o ludziach, ich codziennych wyborach, przyzwyczajeniach i umiejętności życia w świecie pełnym sprzeczności. Idealna dla tych, którzy chcą zrozumieć więcej, nawet jeśli na razie mogą podróżować tylko między kolejnymi rozdziałami.

@kreatywniezjulka Naczyńska Paulina

Wietnam. Duchy i smartfony. Oblicza świata

Czy iluzjonista może oczarować… słowem? Jak się okazuje, tak! Na dodatek czyni to w sposób przystępny, wciągający w lekturę i zaopatrzony bogatym słownictwem, sypiąc raz za razem ciekawostkami, historiami, anegdotami i własnymi doświadczeniami niczym asami z rękawa jak u - nomen omen - dobrego magika. O kim mowa? To Andrzej „Josyn” Nowak, który przez długi czas występował na scenach Polski ze swoimi pokazami, a kilka lat temu zdecydował się ulokować życie rodzinne w Hanoi. Swoją perspektywę widzianą bezpośrednio z bytowania w państwie położonym na Półwyspie Indochińskim przedstawia w książce pt.: „Wietnam. Duchy i smartfony” wydanej przez „Bezdroża” w serii „Oblicza świata”. Publikacja ta nie jest typowym przewodnikiem i nie wskazuje nam jakie miejsca warto krok po kroku zwiedzać w poszczególnych regionach kraju. Teoretycznie nie powinna również służyć jako planer podróży przed wyjazdem, co dla wielu bywa istotnym aspektem przy lekturze literatury podróżniczej. To jednak tylko teoria, bo w praktyce każda zawarta w niej opowieść mocno wpływa na zupełnie nowy, bądź częściowo zmieniony, sposób postrzegania Wietnamu i jego mieszkańców wraz z ich dorobkiem dziejowym i kulturowym, co może mieć diametralne znaczenie w sytuacji pojawienia się w konkretnym miejscu w danym czasie. A obraz wyobrażeniowy i obraz zastany, to często droga od skrajności do skrajności. W kontekście Wietnamu przybiera to mocno na sile, gdyż mamy do czynienia z krajem liczebnym w bardzo różnorodne, trzymające się tradycji grupy etniczne, a jednocześnie intensywnie podążającym za trendami i otwartym na nowoczesność. Przywołajmy w tym miejscu autora, który pisze, że „Wietnam XXI wieku to miejsce, gdzie tradycja i technologia nie tylko współistnieją, ale wręcz wzajemnie się wzmacniają”, co podpiera w książce całym szeregiem żywych historii. Zanurzając się w lekturze uwagę zwracają oczywiste wątki kulinarne (świetnie, że mamy podane oryginalne wietnamskie nazwy dań, ich tłumaczenia czy charakterystykę), wojenno-inwazyjne, artystyczne i po prostu - czysto międzyludzkie. Wreszcie istotną wartością jest możliwość uwydatnienia przez „Josyna” polsko-wietnamskich różnic kulturowych i społecznych w życiu codziennym, co wyszło mocno naturalnie dzięki osobistym doświadczeniom związanym z poznawaniem rodziny jego wietnamskiej żony. Dobrym przykładem jest to, że w Polsce nie przeszłoby nikomu na myśl, że posiadanie czarnych zębów może być oznaką elegancji czy dojrzałości, a w Wietnamie jak najbardziej tak! Szokuje? Ciekawi? Takich szalonych ciekawostek ukazujących wszystkie oblicza i twarze Wietnamu jest w tej książce o wiele więcej.

Mapy Współczesne - mapywspolczesne.wordpress.com Andrzej Leśny Leśny Andrzej

Argentyna. Kraj, który śni wielkie sny. Oblicza świata

Argentyna. Kraj, który śni wielkie sny Autor Dominika Kuprianowicz Książka od pierwszych stron przenosi czytelnika do świata pełnego kontrastów od tętniącego życiem Buenos Aires, przez bezkresną pampę, aż po lodowce Patagonii. Autorka pokazuje nam Argentynę taką jaka jest na prawdę bez koloryzowania. Książka zawiera wiele ciekawych informacji. Możemy poznać ten kraj od środka, poczuć emocje ludzi, którzy tam mieszkają. Lekturę czyta się szybko. Jest idealna dla każdej osoby, która lubi podróżować i jest ciekawa świata.

Pola.mama.igora Makarewicz Paulina

Grenlandia. Ulotny duch Północy. Oblicza świata

Grenlandia, znana dotychczas przede wszystkim jako największa wyspa świata, nabrała w ciągu minionych miesięcy ogromnego znaczenia już nie tylko w wiadomych nam wymiarach terytorialnych czy związanych ze zmianami klimatycznymi, ale i w aspektach politycznych, strategicznych i ekonomicznych. Rzeczywistość w jakiej przyszło nam obecnie żyć powoduje, że nazwa „Grenlandia” zapewne jeszcze długo i często będzie odmieniana przez wszystkie przypadki i stanowiła generator klików w postaci nagłówków informacji artykułów na portalach informacyjnych. Co jednak tak naprawdę wiemy o tym potężnym obszarze ulokowanym pomiędzy Europą i Ameryką i w znacznej części leżącym na kole podbiegunowym? Czy potrafimy przedstawić obraz Grenlandczyków inny niż ten stereotypowy prezentowany w bajkach czy tanich filmach? Jakie wojenne losy były elementami historii tego (jeszcze…) duńskiego autonomicznego terytorium zależnego? Solidnym uzupełnieniem wiedzy, pomocnym w udzieleniu odpowiedzi na tak zadane pytania w tym rozgrzanym do granic możliwości temacie, który dotyczy tej skądinąd chłodnej (ale już nie tak mroźnej jak kilkadziesiąt lat temu) wyspy niech stanie się książka Pauliny Tondos pt.: „Grenlandia. Ulotny duch Północy” wydana przez „Bezdroża” w ramach serii „Oblicza świata”. Autorka sukcesywnie przeprowadza nas przez najważniejsze informacje i problematykę zielonego lądu, obalając przy tym mity i racząc ciekawostkami wartymi do osobistego zweryfikowania w przyszłości (np. o gorących źródłach, które mają inne pochodzenia niż te szerzej znane z Islandii). Pierwsze rozdziały publikacji są stricte geograficzno-przyrodnicze, ale z biegiem stron pojawia się coraz więcej tego, co najistotniejsze, czyli ukazania historii i teraźniejszości życia na tym lądzie o powierzchni ponad 2 mln km². Czytelnik poznaje wpływy poszczególnych ludów na tożsamość i specyfikę Grenlandczyków, a mało kto zdaje sobie sprawę choćby ze skali i znaczenia wypraw i osadnictwa wikingów tamże. To przede wszystkim Inuici, czyli po dziś dzień silna rdzenna grupa o arktycznym rodowodzie. Lud ten z całą pewnością można określić jako twardy i konkretny (czasami konkretny aż do bólu - dosłownie) i to nie tylko ze względu na oczywisty charakter surowości wyspy, wymagający takiego, a nie innego dostosowania się do panujących warunków, ale zasługuje także na to miano po zapoznaniu się z licznymi opowieściami inuickimi. A że są one dość drastycznymi i krwawymi historiami międzyludzkimi, wpisującymi się w ichniejszy element folkloru, to szczególnie polecam osobom żądnych tzw. mocnych wrażeń uważną lekturę rozdziału „Przestraszyć na śmierć”, gdzie opisano kilka takich treści. Wierzenia i bogata kultura Inuitów również mają niebagatelny wpływ na Grenlandię dzisiaj. Czy tak będzie w dalszym ciągu? Czy kolejne pokolenia zechcą zachować tradycje, czy pochłonie ich wir nowoczesnego bytowania w nurcie, no właśnie - europejskim, amerykańskim lub chińskim? A może pojawi się grenlandzkość w formie jaka teraz nie jest nam jeszcze znana? Jak zawsze w takiej sytuacji, najlepiej i najprościej odpowiedzieć: „czas pokaże”. A czas w kontekście terytorium ze stolicą w Nuuk przybierał w przeszłości różne, skrajne oblicza. Swoją dynamikę przybierał w pewnym momencie dość mocno spór norwesko-duński, ale bywały laty gdy tym miejscem na świecie nie interesował się praktycznie nikt, nawet amerykańscy prominentni politycy uważali Grenlandię za niewartą uwagi, a ewentualne propozycje kupna wyspy szybko upadały. Wszystko zmieniło się diametralnie w trakcie II wojny światowej i miało swój dalszy bieg w okresie zimnej wojny i uwydatnia się mocno i dziś. Paulina Tondos opisuje krok po kroku zakusy na Grenlandię, wskazuje punkty krytyczne i przyczyny wzmożonego zainteresowania oraz kreśli scenariusze wraz z efektami ostatecznych rozwiązań jakie mogą czekać zielony ląd w przyszłości. Warto się o tym dowiedzieć, spróbować zrozumieć tytułowego „ducha Północy” i refleksyjnie zastanowić się nad czy on uleci czy pozostanie na miejscu.

Mapy Współczesne - mapywspolczesne.wordpress.com Andrzej Leśny Leśny Andrzej