RELACJE Z PODRÓŻY

Wenecja - bez szans na powrót.



Autor: Paulina Lenart
Data dodania do serwisu: 2010-11-08
Relacja obejmuje następujące kraje: Włochy

Oceń relacjęŚrednia ocenaIlość ocen
7.17 12

     Moją dosyć częstą przypadłością, już od pewnego czasu, jest przesiadywanie na stronie wizzair'a i wyszukiwanie jakiś atrakcyjnych ofert lotniczych. I tamtego dnia także tak było. Zwyczajne popołudnie, kiedy zwyczajnie powinnam uczyć się na egzamin podczas sesji zimowej w 2010r. Jedyne o czym marzyłam w tamtej chwili, to właśnie chwila, ale wytchnienia. Dla odprężenia weszłam na jedną z moich ulubionych stron internetowych i kolejny raz pogrążyłam się w marzeniach. Gdy nagle coś, co pojawiło się przed moimi oczami przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Na początku pomyślałam, że przez tę naukę źle widzę, ale nie. Lot Katowice - Wenecja w dwie strony za 45zł i już wliczone w to wszystkie opłaty lotniskowe i za przelewy. W tamtym momencie oszalałam! Oczywiście wykonałam setki telefonów do znajomych, z nadzieją że może tym razem się ktoś zgodzi. I udało się! 6 osób!     Dnia 15.04.2010r., kiedy wcześnie rano wybieraliśmy się na lotnisko, zupełnie nic nie wskazywało na to, że będzie to, jakiś nietypowy wypad. Widok Alp z lotu ptaka delikatnie przyćmiewał mój rozrywający ból głowy i uszu. Nawet żelki (zwykle niezawodne), ani gumy, ani cukierki nie pomogły na problemy z ciśnieniem.

 

Po szczęśliwym wylądowaniu na południowym zachodzie od Polski, przez pół dnia chodziłam głucha i niedowidziałam (ale ta druga przypadłość zupełnie niezwiązana z lotem). Jakby tego było mało, przez to, że nie potrafiłam ogarnąć tego, co się ze mną dzieje, wpadłam tyłkiem na kosz na śmieci. Przeprawiliśmy się z lotniska na dworzec w Wenecji za 5 euro, jakimś białym autobusem z niebieskim napisem. Pierwsze, co zrobiliśmy po wyjściu z tego busa to sięgnęliśmy po mapę, żeby zorientować się, w którą stronę mamy się udać w poszukiwaniu naszego hostelu. Oto nazwa hostelu: Alloggi Algi Artisti , a wszystkie znajduję na stronie www.wizzair.com. Cena za osobę w pokoju 6 osobowym to 25 euro. Cena jest tego warta, gdyż hostel jest dobrze usytuowany. Jest w nim czysto, ładnie i w cenę wliczone jest śniadanie kontynentalne.Okazało się, że most, na który zmierzaliśmy kierował nas w prost do niego. I w tym momencie dech zaparło mi w piersi. Ujrzeliśmy namiastkę włoskiego miasta.

 

Już nikt mi nigdy nie powie, że Wenecja jest przereklamowana. Jest to niezmiernie i chyba najbardziej urokliwe miejsce, jakie do tej pory widziałam. Nie potrafię wyrazić słowami piękna tego miejsca. I przypuszczać, że to wszystko jest wykonane pracą ludzkich rąk. Oto kilka zdjęć:Rialto:

 

Piazza San Marco:

 

Gondole:

 

 Tego samego dnia późnym wieczorem zdecydowaliśmy, że musimy zarezerwować jeszcze jedną noc w tym hostelu, gdyż pomysł spania drugiej nocy pod gołym niebem nie był najbezpieczniejszym. W szczególności, że jest to okres przed sezonem i po zmroku w tych wąskich uliczkach przemyka naprawdę niewiele ludzi. Natomiast często zdarza się spotykać "Gutków", tzn. Senegalczyków sprzedających torebki i różne niekiedy dziwne rzeczy. Wraz ze znajomymi mówimy na nich "Gutka" (można odmieniać), bo mój kolega chciał od nich kupić wódkę, a oni zrozumieli "gutkę". W dodatku Marek im tłumaczył, że wódka jest pyszna. I nie mogliśmy się z nimi dogadać. Gdyż jak nam później wyjaśnili u nich "gutka" to senegalsku to penis . Po dłuższych negocjacjach z recepcjonistą za 25 euro na głowę dostaliśmy dwa pokoje na 6 osób, a w każdym były tylko po dwa łóżka. Ale i tak było cudownie :)     Następnego dnia rano, czyli w piątek dostaliśmy telefon, że nie mamy, jak wrócić do Polski (a planowany powrót był na sobotni ranek). Wybuchł wulkan na Islandii i przestrzeń lotnicza została zamknięta. Jakby już było mało wrażeń. Do mnie takie rzeczy z reguły od razu nie docierają, więc jakoś specjalnie się tym nie przejęłam. Ale reszta moich towarzyszy ziała ogniem. Z resztą mieli do tego powód. Jeszcze przez dłużą chwilę zastanawialiśmy się, czy ryzykować i czekać, aż samoloty z powrotem będą latać, czy rezerwować bilet autokarowy i wykosztować się na 300zł. W chwili poszukiwań kafejki internetowej natknęliśmy się na sklep z rozlewanym winem, o którym jeszcze przed wyjazdem znalazłam informację w internecie. 

 

 Za 2-3,5 euro miły, starszy pan sprzedawał pyszne wino w plastikowych butelkach 1,5 litrowych. Wg kogoś tam na górze, pecha mieliśmy za mało i trafiliśmy na siestę. Ale byliśmy w takiej desperacji, że czekaliśmy dwie godziny na ponowne otwarcie sklepu.     W kafejkach spędziliśmy dobre pół dnia i wydaliśmy połowę naszego budżetu oraz straciliśmy resztę nerwów. Z rezerwacją biletów oczywiście też nie mogło być łatwo. W związku z tym, że było nas za dużo w grupie, nie udało się zarezerwować biletów dla wszystkich i musieliśmy się podzielić na dwa różne autokary, w których były już ostatnie miejsca. Najgorsze było to, że wszyscy się baliśmy, że utkniemy we Włoszech na nie wiadomo, jak długi czas, bez noclegu, środków do życia.      Mimo tych wszystkich emocji Wenecja zawsze pozostanie dla mnie, jako piękne, niezwykłe, z nietypowym klimatem miasto. Do którego myślami będę wracać nie raz. Najbardziej zadziwiające jest to, że przy każdym kolejnym razie oglądania zdjęć, zachwycam się tak, jakbym oglądała je pierwszy raz. Za każdym razem - tak samo.  

powrót do początku strony