Recenzje
Rumunia oraz Mołdawia. Mozaika w żywych kolorach. Wydanie 5
Rumunia coraz częściej odwiedzana jest przez polskich turystów, chociaż ciągle nie budzi takiego zainteresowania, jakie powinna ze względu na cenne i ciekawe zabytki, góry, czarnomorskie plaże, kulturę, kuchnię oraz wiele innych walorów. Ukazanie się każdego kolejnego przewodnika po tym kraju powinno wiec sprzyjać poznawaniu go przez naszych rodaków.
Wydana została właśnie piąta już edycja popularnego i bardzo dobrego – poprzednia, z 2011 roku, tez recenzowałem na tych łamach – przewodnika obejmującego również Mołdawię. Obecna została w znacznym stopniu przepracowana i zaktualizowania, chociaż nie wszystkie zmiany można ocenić pozytywnie. Ukazała się w nowej serii wydawniczej Bezdroża Classic. Powiększono, nieco wydłużając, rozmiary przewodnika, zmniejszając równocześnie nieznacznie liczbę jego stron. Ale to chyba głównie w rezultacie użycia nieco mniejszych czcionek, czego nie uważam za dobry pomysł. Zrezygnowano tez z wkładek z wielobarwnymi zdjęciami, zastępując je wydrukowanymi w części wstępnej „Zobacz koniecznie". Częściowo zmieniono tez szatę graficzna. Zdecydowanie bardziej czytelne w tym wydaniu są dwubarwne, a nie szare, mapki i plany. Jest ich w sumie 56, ponadto 93 ramki z, przeważnie bardzo interesującymi, ciekawostkami. Ponadto propozycje 45 tras pieszych i 5 samochodowych. Tych drugich nie uwzględnionych w spisie treści Po długich poszukiwaniach znalazłem je w rubryce „Zaplanuj podróż", co tylko potwierdza „genialność" kuriozalnego pomysłu, aby zrezygnować w tym wydaniu ze szczegółowego spisu treści Jest to największa wada tego przewodnika, właściwie dyskwalifikująca go. Decyzja niefortunna i niezrozumiała. Zastąpienie szczegółowego spisu treści na początku, skróconym na skrzydełku przedniej okładki uważam za nieporozumienie. Zawiera on bowiem tylko odsyłacze do poszczególnych części O ile w przypadku Informacji praktycznych oraz Informacji krajoznawczych wskazane są strony, na których można znaleźć np. informacje na temat transportu, poruszania się na miejscu, czy Informacje A-Z oraz główne tematy informacji krajoznawczych, to w przypadku głównej części przewodnika, „Zwiedzanie Rumunii", są w tym spisie treści tylko numery stron na których rozpoczynają się opisy poszczególnych regionów kraju. A w przypadku tras górskich nawet bez nich. Podobnie jest w przypadku części poświęconej Mołdawii oraz pozostałym. Co prawda w końcowej części, miedzy Słowniczkiem polsko – rumuńskim i informacjami o autorach przewodnika oraz Spisem ramek znajduje się alfabetyczny Indeks nazw, ale znalezienie przy jego pomocy tego, co w danym momencie jest potrzebne, zwłaszcza w poszczególnych regionach na które podzielono opisy turystyczne kraju, jest bardzo utrudnione. I może okazywać się tylko kwestia przypadku. W poprzednim wydaniu przewodnik zaczynał się od dosyć szczegółowego spisu treści na 6,5 stronach drobnego druku. www.kurier365.pl 2015-07-28 A na końcu był również Indeks wybranych nazw geograficznych. Wszystko jasne, przejrzyste, z myślą o wygodzie czytelnika – turysty. Za niekorzystne uważam również zastąpienie w informacjach wstępnych poświęconych poszczególnym miejscowościom czcionki czarnej, mało czytelną pomarańczową. Te informacje zostały zresztą przepracowane i częściowo zmienione w porównaniu z IV wydaniem. Reszta zmian w przewodniku, poza już wymienionymi, to tylko ewentualne aktualizacje, chociaż czytając nie porównywałem tekstów strona po stronie. Przewodnik w dominującej części rumuńskiej zaczyna się od, bardzo potrzebnego, „Niezbędnika turysty" z najważniejszymi informacjami, adresami, telefonami itp. Po nim są rady: „Zobacz koniecznie" z lista, i krótkimi opisami oraz kolorowymi zdjęciami, 20 rzeczywiście najważniejszych w tym kraju miast i miejsc. A także informacje jak zaplanować i zorganizować podróż oraz lista stałych, dorocznych imprez kulturalnych. We wspomnianych już rozdziałach wstępnych: Informacje praktyczne i Informacje krajoznawcze czytelnik znajdzie chyba wszystko, co powinno się w nich znaleźć Podstawowa i najobszerniejsza, blisko 350-stronicowa część „Zwiedzanie Rumunii" poświęcona jest opisom jej atrakcji. W podziale na: Bukareszt, Wołoszczyzna, Banat i Kriszana, Transylwania, Marmarosz, Bukowina, Mołdawia (rumuńska) i Dobrudza. Ze wspomnianymi planami i mapkami, rysunkami zabytków oraz informacjami o komunikacji, orientacji na miejscu, noclegach, wyżywieniu itp. Wyodrębniona część „Trasy górskie" obok bardzo ważnych informacji i rad wstępnych o poruszaniu się w nich, schroniskach, rozbijaniu namiotów, zachowaniu bezpieczeństwa itp. zawierają opisy 44 proponowanych szlaków. Część poświęcona Mołdawii jest, oczywiście, znacznie krótsza, bo i miejsc wartych w niej poznania jest tam o wiele mniej. Po informacjach praktycznych i krajoznawczych rozdział „Zwiedzanie Mołdawii" obejmuje: Kiszyniów, Orgiejów, Północ kraju (Bielce i okolice), Dolinę dolnego Prutu, Naddniestrze (Tyraspol, Bendery, Chiþcani, Raszków i ich okolice). Południe Mołdawii, w tym Gagauzja, zostały pominięte Na końcu przewodnika znajduje się, wspomniany już, słowniczek polsko – rumuński, informacje o autorach, Indeks (osobno Rumunia i Mołdawia), spisy: ramek oraz map i planów miast, a także legenda – symbole stosowane w tekście i na mapach. Jest to więc ciągle bardzo dobry przewodnik zawierający mnóstwo potrzebnych i ciekawych informacji. Tyle, ze dotarcie do części z nich, w rezultacie niefortunnej rezygnacji z dobrego spisu treści, może okazać się, w porównaniu z poprzednim wydaniem, trudne i czasochłonne. Mam nadzieje, ze w kolejnej edycji, do której zapewne dojdzie, wydawnictwo naprawi ten błąd. A może i zastąpi pomarańczowy kolor czcionek, przynajmniej w opisach miejscowości, jakimś bardziej intensywnym.
Wydana została właśnie piąta już edycja popularnego i bardzo dobrego – poprzednia, z 2011 roku, tez recenzowałem na tych łamach – przewodnika obejmującego również Mołdawię. Obecna została w znacznym stopniu przepracowana i zaktualizowania, chociaż nie wszystkie zmiany można ocenić pozytywnie. Ukazała się w nowej serii wydawniczej Bezdroża Classic. Powiększono, nieco wydłużając, rozmiary przewodnika, zmniejszając równocześnie nieznacznie liczbę jego stron. Ale to chyba głównie w rezultacie użycia nieco mniejszych czcionek, czego nie uważam za dobry pomysł. Zrezygnowano tez z wkładek z wielobarwnymi zdjęciami, zastępując je wydrukowanymi w części wstępnej „Zobacz koniecznie". Częściowo zmieniono tez szatę graficzna. Zdecydowanie bardziej czytelne w tym wydaniu są dwubarwne, a nie szare, mapki i plany. Jest ich w sumie 56, ponadto 93 ramki z, przeważnie bardzo interesującymi, ciekawostkami. Ponadto propozycje 45 tras pieszych i 5 samochodowych. Tych drugich nie uwzględnionych w spisie treści Po długich poszukiwaniach znalazłem je w rubryce „Zaplanuj podróż", co tylko potwierdza „genialność" kuriozalnego pomysłu, aby zrezygnować w tym wydaniu ze szczegółowego spisu treści Jest to największa wada tego przewodnika, właściwie dyskwalifikująca go. Decyzja niefortunna i niezrozumiała. Zastąpienie szczegółowego spisu treści na początku, skróconym na skrzydełku przedniej okładki uważam za nieporozumienie. Zawiera on bowiem tylko odsyłacze do poszczególnych części O ile w przypadku Informacji praktycznych oraz Informacji krajoznawczych wskazane są strony, na których można znaleźć np. informacje na temat transportu, poruszania się na miejscu, czy Informacje A-Z oraz główne tematy informacji krajoznawczych, to w przypadku głównej części przewodnika, „Zwiedzanie Rumunii", są w tym spisie treści tylko numery stron na których rozpoczynają się opisy poszczególnych regionów kraju. A w przypadku tras górskich nawet bez nich. Podobnie jest w przypadku części poświęconej Mołdawii oraz pozostałym. Co prawda w końcowej części, miedzy Słowniczkiem polsko – rumuńskim i informacjami o autorach przewodnika oraz Spisem ramek znajduje się alfabetyczny Indeks nazw, ale znalezienie przy jego pomocy tego, co w danym momencie jest potrzebne, zwłaszcza w poszczególnych regionach na które podzielono opisy turystyczne kraju, jest bardzo utrudnione. I może okazywać się tylko kwestia przypadku. W poprzednim wydaniu przewodnik zaczynał się od dosyć szczegółowego spisu treści na 6,5 stronach drobnego druku. www.kurier365.pl 2015-07-28 A na końcu był również Indeks wybranych nazw geograficznych. Wszystko jasne, przejrzyste, z myślą o wygodzie czytelnika – turysty. Za niekorzystne uważam również zastąpienie w informacjach wstępnych poświęconych poszczególnym miejscowościom czcionki czarnej, mało czytelną pomarańczową. Te informacje zostały zresztą przepracowane i częściowo zmienione w porównaniu z IV wydaniem. Reszta zmian w przewodniku, poza już wymienionymi, to tylko ewentualne aktualizacje, chociaż czytając nie porównywałem tekstów strona po stronie. Przewodnik w dominującej części rumuńskiej zaczyna się od, bardzo potrzebnego, „Niezbędnika turysty" z najważniejszymi informacjami, adresami, telefonami itp. Po nim są rady: „Zobacz koniecznie" z lista, i krótkimi opisami oraz kolorowymi zdjęciami, 20 rzeczywiście najważniejszych w tym kraju miast i miejsc. A także informacje jak zaplanować i zorganizować podróż oraz lista stałych, dorocznych imprez kulturalnych. We wspomnianych już rozdziałach wstępnych: Informacje praktyczne i Informacje krajoznawcze czytelnik znajdzie chyba wszystko, co powinno się w nich znaleźć Podstawowa i najobszerniejsza, blisko 350-stronicowa część „Zwiedzanie Rumunii" poświęcona jest opisom jej atrakcji. W podziale na: Bukareszt, Wołoszczyzna, Banat i Kriszana, Transylwania, Marmarosz, Bukowina, Mołdawia (rumuńska) i Dobrudza. Ze wspomnianymi planami i mapkami, rysunkami zabytków oraz informacjami o komunikacji, orientacji na miejscu, noclegach, wyżywieniu itp. Wyodrębniona część „Trasy górskie" obok bardzo ważnych informacji i rad wstępnych o poruszaniu się w nich, schroniskach, rozbijaniu namiotów, zachowaniu bezpieczeństwa itp. zawierają opisy 44 proponowanych szlaków. Część poświęcona Mołdawii jest, oczywiście, znacznie krótsza, bo i miejsc wartych w niej poznania jest tam o wiele mniej. Po informacjach praktycznych i krajoznawczych rozdział „Zwiedzanie Mołdawii" obejmuje: Kiszyniów, Orgiejów, Północ kraju (Bielce i okolice), Dolinę dolnego Prutu, Naddniestrze (Tyraspol, Bendery, Chiþcani, Raszków i ich okolice). Południe Mołdawii, w tym Gagauzja, zostały pominięte Na końcu przewodnika znajduje się, wspomniany już, słowniczek polsko – rumuński, informacje o autorach, Indeks (osobno Rumunia i Mołdawia), spisy: ramek oraz map i planów miast, a także legenda – symbole stosowane w tekście i na mapach. Jest to więc ciągle bardzo dobry przewodnik zawierający mnóstwo potrzebnych i ciekawych informacji. Tyle, ze dotarcie do części z nich, w rezultacie niefortunnej rezygnacji z dobrego spisu treści, może okazać się, w porównaniu z poprzednim wydaniem, trudne i czasochłonne. Mam nadzieje, ze w kolejnej edycji, do której zapewne dojdzie, wydawnictwo naprawi ten błąd. A może i zastąpi pomarańczowy kolor czcionek, przynajmniej w opisach miejscowości, jakimś bardziej intensywnym.
kurier365.pl Cezary Rudziński
Ukraina. Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach
„Ukraina Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach”, jak sama nazwa wskazuje dotyczy naszego wschodniego sąsiada. Owe niezwykłe czasy to oczywiście Majdan i wojna na wschodzie. Wydawać by się mogło, że jest to kolejna książka opisująca te wydarzenia jakich wiele na naszym rynku. Ale tak się tylko wydaje…
Pod nieco górnolotnym podtytułem kryje się prawdziwy sens tej pracy. Jej autor, Piotr Pogorzelski już wcześniej popełnił podobną pracę („Barszcz Ukraiński”) jednak dotyczyła ona zupełnie innego narodu. Ten o którym pisze teraz, choć zamieszkuje to samo terytorium, ma tą samą historię i mówi tym samym językiem stał się inny za sprawą niezwykłych wydarzeń.
W odróżnieniu od podobnych pozycji na rynku ta książka, choć napisana jest przez Polaka, przedstawia Ukraiński punkt widzenia. Pogorzelski widzi, rozumie i niejednokrotnie czuje jak zwykły Ukrainiec. Dzięki temu książka przedstawia Rewolucję na Majdanie taką, jaką ją przeżywają Ukraińcy a nie widzą Polacy. Autor nie zapomina przy tym dla kogo pisze tą książkę – dla odbiorców w kraju nad Wisłą. Dlatego wiele uwagi poświęca na tłumaczenie wydarzeń tak, by ktoś nieobeznany w ukraińskiej kulturze wiedział o czym mowa.
A mowa o „stawaniu się” narodu Ukraińskiego. Ten proces, jaki był udziałem niewielkiej grupy ludzi poprzez wydarzenia lat 2013-2015 stał się częścią całego społeczeństwa. Pewne grupy wiodły jednak prym. Pogorzelski opisał działanie artystów, dziennikarzy, działaczy społecznych, duchownych, zwykłych obywateli… unika tematu polityków, ponieważ to nie oni doprowadzili do tego procesu. Toczył się on jakby wbrew nim, oddolnie i doprowadził do powstania Narodu Ukraińskiego. Naród ten opisują sami zainteresowani, nie tylko aktywiści. Jak sam przyznaje autor „podsłuchuje ludzi na ulicy, w sklepach” (s. 62). Dzięki temu mamy dwoisty obraz wydarzeń. Z jednej strony są ludzie którzy od lat dążą do zmian w społeczeństwie (i są nieco zgorzkniali i rozczarowani ich tempem) a z drugiej zwykłych obywateli którzy bodajże po raz pierwszy (a przynajmniej tak to wygląda po lekturze „Barszczu Ukraińskiego”) wzięli w czymś udział.
Dzięki książce możemy prześledzić praktycznie dzień po dniu wydarzenia na Majdanie. Dowiemy się kto odegrał tam doniosłą rolę, a także jaki był odbiór tych wydarzeń w społeczeństwie. Autor nie pomija tu tematów dla nas trudnych – ukraińskiego nacjonalizmu. Ten jaki znamy z historii (ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i Galicji Wschodniej) jest tylko wymysłem rosyjskiej propagandy powielanym przez wiele mediów zachodnich (również w Polsce). W rzeczywistości (jak to jest opisane na podstawie uchodźców ze wschodu Ukrainy) „banderowiec” nie jest taki straszny. To tylko Ukrainiec mieszkający na zachodzie kraju (znów, więcej na ten temat w „Barszczu Ukraińskim”). Tak zwany Prawy Sektor prezentujący radykalizm i odwołujący się do tradycji OUN-UPA, to tylko „bańka mydlana rosyjskiej propagandy” (s. 40). Dzięki „Rewolucji Godności” Ukraińcy zyskali alternatywny (i lepszy do zaakceptowania przez wszystkich mieszkańców kraju i społeczność międzynarodową) mit założycielski niezbędny do samoidentyfikacji narodowej.
Wiele miejsca w książce zajmuje opis wydarzeń „po Majdanie”. Nazwa rozdziału mówi zresztą sama za siebie; „Krótka radość, długa wojna”. Mimo zwycięstwa nie można się radować. To dopiero początek ciężkiej drogi, którą utrudnia jak tylko może Rosja dokonując agresji i dzieląc na wszystkie możliwe sposoby społeczeństwo Ukraińskie. Na przekór wszystkiemu Putin może stać się głównym budowniczym nowoczesnego narodu ze stolicą w Kijowie. To dzięki niemu wczorajsi wrogowie stali się najlepszymi przyjaciółmi, a nawet braćmi. Jeden z takich przypadków opisuje Pogorzelski: w rozdziale „Historia jednej przyjaźni”: Myrosław Haj członek Samoobrony Majdanu który 29 na 30 listopada 2013 roku starł się z oddziałami Wojsk Wewnętrznych MSW w jednym z ochotniczych batalionów walczących na wschodzie spotkał Mykołę Miszczenko właśnie z Wojsk Wewnętrznych. Mimo początkowej niechęci mężczyźni zaczęli rozmawiać. Niebezpieczeństwo i niepewność jutra spowodowała, że początkowa nieufność zmieniła się w zrozumienie i przyjaźń. Okazało się, że nocą 29 na 30 listopada Mykoła był jednym ze szturmujących.
„Wszyscy razem śpiewamy teraz Putin chujło. Putina trzeba doceniać, bo to on nas tak zjednoczył. I zjednoczył wszystkich Ukraińców, którzy dotąd żyli każdy dla siebie. Może kiedyś Władymir Putin będzie uznany za jednego z odrodzicieli ukraińskiego narodu – dodaje Mykoła Miszczenko” (s. 220).
Książka pełna jest wypowiedzi Ukraińców. Są one połączone ze sobą i tworzą wspólny obraz wydarzeń rozpoczynających się tam, gdzie zakończył się „Barszcz Ukraiński”. Książka „Ukraina Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach” jest kontynuacją swej poprzedniczki, a zarazem zupełnie inną. Ma jednak te same wady. Brak w niej podsumowania. Brak wyraźnego głosu Piotra Pogorzelskiego który podsumował by niezwykłe czasy i niezwykłych ludzi. Ale może pokusi się o to w kolejnej, tym razem osobistej, książce dotyczącej Ukrainy i jej narodu. Do tego momentu Czytelnikom pozostaje pewien niedosyt.
Pod nieco górnolotnym podtytułem kryje się prawdziwy sens tej pracy. Jej autor, Piotr Pogorzelski już wcześniej popełnił podobną pracę („Barszcz Ukraiński”) jednak dotyczyła ona zupełnie innego narodu. Ten o którym pisze teraz, choć zamieszkuje to samo terytorium, ma tą samą historię i mówi tym samym językiem stał się inny za sprawą niezwykłych wydarzeń.
W odróżnieniu od podobnych pozycji na rynku ta książka, choć napisana jest przez Polaka, przedstawia Ukraiński punkt widzenia. Pogorzelski widzi, rozumie i niejednokrotnie czuje jak zwykły Ukrainiec. Dzięki temu książka przedstawia Rewolucję na Majdanie taką, jaką ją przeżywają Ukraińcy a nie widzą Polacy. Autor nie zapomina przy tym dla kogo pisze tą książkę – dla odbiorców w kraju nad Wisłą. Dlatego wiele uwagi poświęca na tłumaczenie wydarzeń tak, by ktoś nieobeznany w ukraińskiej kulturze wiedział o czym mowa.
A mowa o „stawaniu się” narodu Ukraińskiego. Ten proces, jaki był udziałem niewielkiej grupy ludzi poprzez wydarzenia lat 2013-2015 stał się częścią całego społeczeństwa. Pewne grupy wiodły jednak prym. Pogorzelski opisał działanie artystów, dziennikarzy, działaczy społecznych, duchownych, zwykłych obywateli… unika tematu polityków, ponieważ to nie oni doprowadzili do tego procesu. Toczył się on jakby wbrew nim, oddolnie i doprowadził do powstania Narodu Ukraińskiego. Naród ten opisują sami zainteresowani, nie tylko aktywiści. Jak sam przyznaje autor „podsłuchuje ludzi na ulicy, w sklepach” (s. 62). Dzięki temu mamy dwoisty obraz wydarzeń. Z jednej strony są ludzie którzy od lat dążą do zmian w społeczeństwie (i są nieco zgorzkniali i rozczarowani ich tempem) a z drugiej zwykłych obywateli którzy bodajże po raz pierwszy (a przynajmniej tak to wygląda po lekturze „Barszczu Ukraińskiego”) wzięli w czymś udział.
Dzięki książce możemy prześledzić praktycznie dzień po dniu wydarzenia na Majdanie. Dowiemy się kto odegrał tam doniosłą rolę, a także jaki był odbiór tych wydarzeń w społeczeństwie. Autor nie pomija tu tematów dla nas trudnych – ukraińskiego nacjonalizmu. Ten jaki znamy z historii (ludobójstwo ludności polskiej na Wołyniu i Galicji Wschodniej) jest tylko wymysłem rosyjskiej propagandy powielanym przez wiele mediów zachodnich (również w Polsce). W rzeczywistości (jak to jest opisane na podstawie uchodźców ze wschodu Ukrainy) „banderowiec” nie jest taki straszny. To tylko Ukrainiec mieszkający na zachodzie kraju (znów, więcej na ten temat w „Barszczu Ukraińskim”). Tak zwany Prawy Sektor prezentujący radykalizm i odwołujący się do tradycji OUN-UPA, to tylko „bańka mydlana rosyjskiej propagandy” (s. 40). Dzięki „Rewolucji Godności” Ukraińcy zyskali alternatywny (i lepszy do zaakceptowania przez wszystkich mieszkańców kraju i społeczność międzynarodową) mit założycielski niezbędny do samoidentyfikacji narodowej.
Wiele miejsca w książce zajmuje opis wydarzeń „po Majdanie”. Nazwa rozdziału mówi zresztą sama za siebie; „Krótka radość, długa wojna”. Mimo zwycięstwa nie można się radować. To dopiero początek ciężkiej drogi, którą utrudnia jak tylko może Rosja dokonując agresji i dzieląc na wszystkie możliwe sposoby społeczeństwo Ukraińskie. Na przekór wszystkiemu Putin może stać się głównym budowniczym nowoczesnego narodu ze stolicą w Kijowie. To dzięki niemu wczorajsi wrogowie stali się najlepszymi przyjaciółmi, a nawet braćmi. Jeden z takich przypadków opisuje Pogorzelski: w rozdziale „Historia jednej przyjaźni”: Myrosław Haj członek Samoobrony Majdanu który 29 na 30 listopada 2013 roku starł się z oddziałami Wojsk Wewnętrznych MSW w jednym z ochotniczych batalionów walczących na wschodzie spotkał Mykołę Miszczenko właśnie z Wojsk Wewnętrznych. Mimo początkowej niechęci mężczyźni zaczęli rozmawiać. Niebezpieczeństwo i niepewność jutra spowodowała, że początkowa nieufność zmieniła się w zrozumienie i przyjaźń. Okazało się, że nocą 29 na 30 listopada Mykoła był jednym ze szturmujących.
„Wszyscy razem śpiewamy teraz Putin chujło. Putina trzeba doceniać, bo to on nas tak zjednoczył. I zjednoczył wszystkich Ukraińców, którzy dotąd żyli każdy dla siebie. Może kiedyś Władymir Putin będzie uznany za jednego z odrodzicieli ukraińskiego narodu – dodaje Mykoła Miszczenko” (s. 220).
Książka pełna jest wypowiedzi Ukraińców. Są one połączone ze sobą i tworzą wspólny obraz wydarzeń rozpoczynających się tam, gdzie zakończył się „Barszcz Ukraiński”. Książka „Ukraina Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach” jest kontynuacją swej poprzedniczki, a zarazem zupełnie inną. Ma jednak te same wady. Brak w niej podsumowania. Brak wyraźnego głosu Piotra Pogorzelskiego który podsumował by niezwykłe czasy i niezwykłych ludzi. Ale może pokusi się o to w kolejnej, tym razem osobistej, książce dotyczącej Ukrainy i jej narodu. Do tego momentu Czytelnikom pozostaje pewien niedosyt.
moznaprzeczytac.pl Jarosław Szlązak
Słowacja północna. Travelbook. Wydanie 1
Słowacja coraz chętniej odwiedzana i poznawana jest przez polskich turystów. Ułatwiają im to kolejne, wydawane po niej przewodniki odkrywające uroki tego, tak nam bliskiego kraju. Ukazał się właśnie kolejny, z popularnej serii travelbooków Bezdroży, „Słowacja północna". To ograniczenie obszaru, jaki on obejmuje, jest zresztą trochę umowne, gdyż w części północno-zachodniej sięga na południe aż poza Zwoleń, zaś w przypadku Spiszu obejmuje także Smolnik położony o mniej niż 30 km od południowej granicy kraju. Zgodnie z koncepcją tej serii przewodników, również w tym otwierają go informacje o największych atrakcjach Słowacji północnej.
W podziale na: Dzieła natury (Kanion Maninska tiesňava, Demianowska Jaskinia Wolności, Słowacki Raj i Wodospady Zimnej Wody); Miasta i miasteczka (Lewocza, Spiskie Podgrodzie, Kremnica i Bardiów); Cuda architektury drewnianej (Čičmany, Vikolinec, Skansen w Martinie, Kościoły partykularne); Zamki i zamczyska (Zamek w Trenczynie, Hrad Likava, Zamek Orawski, Zamek w Bojnicach) oraz Kąpieliska termalne (Rajeckie Cieplice, Bardejovské Kúpele, Beszeniowa, Orawice). Można oczywiście dyskutować nad tym wyborem, a zwłaszcza ograniczeniem liczby tych atrakcji w każdej grupie tylko do czterech, ale generalnie jest on trafny.
Część ściśle przewodnikową poprzedzają Informacje Praktyczne na temat wyboru czasu podróży i związanych z tym formalności, dojazdu i poruszania się na miejscu oraz Informator A-Z. Następnie zaś Informacje krajoznawcze obejmujące przyrodę oraz kalendarium historyczne od epoki brązu do 2009 roku – wprowadzenia na Słowacji waluty euro. A także informacje o społeczeństwie, kulturze i sztuce oraz kuchni. W części przewodnikowej omawiane tereny kraju podzielone zostały na pięć części: Słowacja północno-zachodnia, Orawa, Liptów, Spisz i Słowacja północno-wschodnia.
A w nich prezentowane są, z mapkami i planami większych miejscowości, miasta i miasteczka, doliny i pasma górskie, np. Wysokie Tatry i Pieniny. Z krótkimi informacjami ogólnymi oraz o tym, co warto tam, ewentualnie również w okolicy, zobaczyć. Na końcu omawiania każdej miejscowości znajdują się informacje praktyczne o noclegach, wyżywieniu itp. Wszystkie bardzo zwięzłe. W tekst przewodnika włamano 5 dużych, dwustronicowych informacji monotematycznych: Wędrówki po Małej Fatrze, Góry Choczańskie – przez wapienne doliny, Doliną Hornadu, Wędrówki po Pieninach, W Wysokie Tatry.
Ponadto 50 mniejszych informacji w ramkach z ikonkami sygnalizującymi czego one dotyczą. Trasy rowerowe (rowerzysta), ścieżki dydaktyczne (liść), szlaki piesze (wspinający się turysta) kolejki górskie (szczyt góry) itp. Są to informacje ważne, jak np. Słowacja w Internecie, Numery alarmowe, Dni wolne od pracy, Sezonowe zamknięcie szlaków w Tatrach, Ochrona przyrody i wiele innych. Jak i ciekawostkowe. M.in. Studnia Miłości, Szlachetne trunki z Trenczyna, Mit założycielski Rużomberka, Tatrzański Ikar, Bratrzykowie, Andy Warhol – król pop artu.
Na końcu przewodnika znajdują się: Kalendarium kulturalne z wykazem stałych dorocznych imprez w poszczególnych miejscowościach, od marca do grudnia, Minirozmówki polsko-słowackie oraz Indeks nazw. Mocną stroną tego przewodnika są też liczne, wielobarwne dobre zdjęcia oraz wspomniane plany i mapki. A także poręczny format, dobry papier i ładna szata graficzna. Sądzę, że powinien cieszyć się sporym zainteresowaniem. Ja w każdym razie, znając nienajgorzej tamte strony, z przyjemnością mogę go polecić.
W podziale na: Dzieła natury (Kanion Maninska tiesňava, Demianowska Jaskinia Wolności, Słowacki Raj i Wodospady Zimnej Wody); Miasta i miasteczka (Lewocza, Spiskie Podgrodzie, Kremnica i Bardiów); Cuda architektury drewnianej (Čičmany, Vikolinec, Skansen w Martinie, Kościoły partykularne); Zamki i zamczyska (Zamek w Trenczynie, Hrad Likava, Zamek Orawski, Zamek w Bojnicach) oraz Kąpieliska termalne (Rajeckie Cieplice, Bardejovské Kúpele, Beszeniowa, Orawice). Można oczywiście dyskutować nad tym wyborem, a zwłaszcza ograniczeniem liczby tych atrakcji w każdej grupie tylko do czterech, ale generalnie jest on trafny.
Część ściśle przewodnikową poprzedzają Informacje Praktyczne na temat wyboru czasu podróży i związanych z tym formalności, dojazdu i poruszania się na miejscu oraz Informator A-Z. Następnie zaś Informacje krajoznawcze obejmujące przyrodę oraz kalendarium historyczne od epoki brązu do 2009 roku – wprowadzenia na Słowacji waluty euro. A także informacje o społeczeństwie, kulturze i sztuce oraz kuchni. W części przewodnikowej omawiane tereny kraju podzielone zostały na pięć części: Słowacja północno-zachodnia, Orawa, Liptów, Spisz i Słowacja północno-wschodnia.
A w nich prezentowane są, z mapkami i planami większych miejscowości, miasta i miasteczka, doliny i pasma górskie, np. Wysokie Tatry i Pieniny. Z krótkimi informacjami ogólnymi oraz o tym, co warto tam, ewentualnie również w okolicy, zobaczyć. Na końcu omawiania każdej miejscowości znajdują się informacje praktyczne o noclegach, wyżywieniu itp. Wszystkie bardzo zwięzłe. W tekst przewodnika włamano 5 dużych, dwustronicowych informacji monotematycznych: Wędrówki po Małej Fatrze, Góry Choczańskie – przez wapienne doliny, Doliną Hornadu, Wędrówki po Pieninach, W Wysokie Tatry.
Ponadto 50 mniejszych informacji w ramkach z ikonkami sygnalizującymi czego one dotyczą. Trasy rowerowe (rowerzysta), ścieżki dydaktyczne (liść), szlaki piesze (wspinający się turysta) kolejki górskie (szczyt góry) itp. Są to informacje ważne, jak np. Słowacja w Internecie, Numery alarmowe, Dni wolne od pracy, Sezonowe zamknięcie szlaków w Tatrach, Ochrona przyrody i wiele innych. Jak i ciekawostkowe. M.in. Studnia Miłości, Szlachetne trunki z Trenczyna, Mit założycielski Rużomberka, Tatrzański Ikar, Bratrzykowie, Andy Warhol – król pop artu.
Na końcu przewodnika znajdują się: Kalendarium kulturalne z wykazem stałych dorocznych imprez w poszczególnych miejscowościach, od marca do grudnia, Minirozmówki polsko-słowackie oraz Indeks nazw. Mocną stroną tego przewodnika są też liczne, wielobarwne dobre zdjęcia oraz wspomniane plany i mapki. A także poręczny format, dobry papier i ładna szata graficzna. Sądzę, że powinien cieszyć się sporym zainteresowaniem. Ja w każdym razie, znając nienajgorzej tamte strony, z przyjemnością mogę go polecić.
kurier365.pl Cezary Rudziński
Nowy Jork. Przewodnik-celownik. Wydanie 1
Między Wschodnią i Hudsona
Dwie rzeki oblewają serce Nowego Jorku Manhattan. Większość ludzi tę część miasta, zresztą najmniejszą, uznaje za jego serce. Choć wyspa jest już legendarna, pozostaje jednym z pięciu okręgów tworzących Nowy Jork. Gdy w 1898 roku aglomerację skonsolidowano, mieszkało w niej niewiele więcej niż trzy miliony mieszkańców. Dziś to ponad osiem milionów, przy czym nie liczba nowojorczyków, ale duch miasta sprawił, że ludzie śnią, by zobaczyć niezasypia-jący nigdy Manhattan, a najodważniejsi marzą, by tu osiągnąć karierę.
Miasto od dziesiątków lat cieszy się sławą centrum świata: sztuki, finansów i polityki. Tą ostatnią - od 1945 roku, gdy nowojorski multimi-lioner Rockefeller podarował siedem hektarów tworzącej się Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od 2001 roku miasto naznaczone zostało stygmatem terroryzmu, gdy islami-ści zburzyli wieże WTO i rozpoczęła się wojna globalna.
Nowy Jork to niezwykłe miasto do zwiedzania. Gęste od śladów geniuszy, miasto najbogatszych galerii, muzeów, kultowych teatrów, mitycznych niemal scen. Wspaniałej i różnorodnej architektury. Miasto, w którym mówi się 40 językami, jego ulice mają ponad 10 tysięcy kilometrów długości, a metro dzień w dzień wozi 4,5 miliona pasażerów. Ma 25 miejskich elektrowni, które produkują prąd, kupowany co roku przez nowojorczyków za 12 mld dolarów. O mieście można opowiadać bez końca, bo gdy skończą się w pamięci fakty, na wierzch wychodzą wspomnienia i emocje, które mogły zrodzić się tylko tam. Na wzgórzach Brooklynu, na ławeczce w Battery Park, w cieniu kolorowych zarośli Central Parku, lub przy rzeźbie Charging Bull - szarżującego byka uosabiającego ducha walki nowojorskich... maklerów. Najnowszy przewodnik „Bezdroży" niewątpliwie ułatwi wakacje między rzekami East i Hudsona. Autorki starannie wyselekcjonowały 133 propozycje turystyczne, których „dotknięcie" sprawi, że życie stanie się już na zawsze inne.
Dwie rzeki oblewają serce Nowego Jorku Manhattan. Większość ludzi tę część miasta, zresztą najmniejszą, uznaje za jego serce. Choć wyspa jest już legendarna, pozostaje jednym z pięciu okręgów tworzących Nowy Jork. Gdy w 1898 roku aglomerację skonsolidowano, mieszkało w niej niewiele więcej niż trzy miliony mieszkańców. Dziś to ponad osiem milionów, przy czym nie liczba nowojorczyków, ale duch miasta sprawił, że ludzie śnią, by zobaczyć niezasypia-jący nigdy Manhattan, a najodważniejsi marzą, by tu osiągnąć karierę.
Miasto od dziesiątków lat cieszy się sławą centrum świata: sztuki, finansów i polityki. Tą ostatnią - od 1945 roku, gdy nowojorski multimi-lioner Rockefeller podarował siedem hektarów tworzącej się Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od 2001 roku miasto naznaczone zostało stygmatem terroryzmu, gdy islami-ści zburzyli wieże WTO i rozpoczęła się wojna globalna.
Nowy Jork to niezwykłe miasto do zwiedzania. Gęste od śladów geniuszy, miasto najbogatszych galerii, muzeów, kultowych teatrów, mitycznych niemal scen. Wspaniałej i różnorodnej architektury. Miasto, w którym mówi się 40 językami, jego ulice mają ponad 10 tysięcy kilometrów długości, a metro dzień w dzień wozi 4,5 miliona pasażerów. Ma 25 miejskich elektrowni, które produkują prąd, kupowany co roku przez nowojorczyków za 12 mld dolarów. O mieście można opowiadać bez końca, bo gdy skończą się w pamięci fakty, na wierzch wychodzą wspomnienia i emocje, które mogły zrodzić się tylko tam. Na wzgórzach Brooklynu, na ławeczce w Battery Park, w cieniu kolorowych zarośli Central Parku, lub przy rzeźbie Charging Bull - szarżującego byka uosabiającego ducha walki nowojorskich... maklerów. Najnowszy przewodnik „Bezdroży" niewątpliwie ułatwi wakacje między rzekami East i Hudsona. Autorki starannie wyselekcjonowały 133 propozycje turystyczne, których „dotknięcie" sprawi, że życie stanie się już na zawsze inne.
Tygodnik Angora Ł. AZIK, 29/2015
Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)
„Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)” to przewodnik nie tylko dla tych, którzy właśnie przechodzą kryzys wieku średniego. Autor tłumaczy, dlaczego warto posiadać motocykl, radzi jaką maszynę wybrać i jak poruszać się w skomplikowanym świecie motocyklowej nomenklatury.
Jarosław Gibas, z wykształcenia socjolog, z zamiłowania recenzent kulinarny, motocyklista i autor popularnego bloga bigbiker.pl, debiutował w 1995 roku powieścią „Gniazda aniołów”. Od tego czasu opublikował kilka książek, w tym poradniki „Pokonaj stres z Kaizen”, „Schudnij z Kaizen” i „Śląsk pełną gębą, czyli przewodnik po śląskich restauracjach”. „Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)” to jego najnowsza pozycja – lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy noszą się z zamiarem zakupu motocykla. Gibas odsłania przed czytelnikami wszystkie tajniki motocyklizmu. I świetnie mu to wychodzi. Jako wieloletni publicysta, dziennikarz i bloger zawiłe kwestie tłumaczy w sposób żartobliwy i przystępny, jako motocyklista dzieli się praktycznymi wskazówkami na temat jazdy i wyboru maszyny odpowiedniej do naszych potrzeb, a jako były właściciel sklepu z odzieżą motocyklową wyjaśnia, gdzie kupować, na czym nie warto oszczędzać, a co jest jedynie marketingowym chwytem, niewartym wydawania pieniędzy. Przede wszystkim jednak jako zawodowy trener osobisty przekonująco wyjaśnia, czym jest motocyklizm, dlaczego nie warto rezygnować z pasji i jak poradzić sobie z ewentualnym brakiem entuzjazmu wśród domowników, którzy jej nie podzielają.
Książka „Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)” to także przewodnik po motocyklowym świecie. Dowiemy się z niej, co znaczą określone symbole na kurtkach członków klubów motocyklowych, skąd wzięły się motocyklowe gangi, co jest największym obciachem, a także jakie filmy i książki uznawane są za najbardziej kultowe. Można jedynie żałować, że wydawca nie pokusił się o bogatszy materiał ilustracyjny, a niektóre zdjęcia opublikowane w książce mają słabą rozdzielczość, nosząc znamiona wyraźnej pikselozy. Poradnik dostępny jest za to również w wersji elektronicznej, jako e-book.
Jarosław Gibas, z wykształcenia socjolog, z zamiłowania recenzent kulinarny, motocyklista i autor popularnego bloga bigbiker.pl, debiutował w 1995 roku powieścią „Gniazda aniołów”. Od tego czasu opublikował kilka książek, w tym poradniki „Pokonaj stres z Kaizen”, „Schudnij z Kaizen” i „Śląsk pełną gębą, czyli przewodnik po śląskich restauracjach”. „Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)” to jego najnowsza pozycja – lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy noszą się z zamiarem zakupu motocykla. Gibas odsłania przed czytelnikami wszystkie tajniki motocyklizmu. I świetnie mu to wychodzi. Jako wieloletni publicysta, dziennikarz i bloger zawiłe kwestie tłumaczy w sposób żartobliwy i przystępny, jako motocyklista dzieli się praktycznymi wskazówkami na temat jazdy i wyboru maszyny odpowiedniej do naszych potrzeb, a jako były właściciel sklepu z odzieżą motocyklową wyjaśnia, gdzie kupować, na czym nie warto oszczędzać, a co jest jedynie marketingowym chwytem, niewartym wydawania pieniędzy. Przede wszystkim jednak jako zawodowy trener osobisty przekonująco wyjaśnia, czym jest motocyklizm, dlaczego nie warto rezygnować z pasji i jak poradzić sobie z ewentualnym brakiem entuzjazmu wśród domowników, którzy jej nie podzielają.
Książka „Motocykl po czterdziestce (zamiast kochanki)” to także przewodnik po motocyklowym świecie. Dowiemy się z niej, co znaczą określone symbole na kurtkach członków klubów motocyklowych, skąd wzięły się motocyklowe gangi, co jest największym obciachem, a także jakie filmy i książki uznawane są za najbardziej kultowe. Można jedynie żałować, że wydawca nie pokusił się o bogatszy materiał ilustracyjny, a niektóre zdjęcia opublikowane w książce mają słabą rozdzielczość, nosząc znamiona wyraźnej pikselozy. Poradnik dostępny jest za to również w wersji elektronicznej, jako e-book.
ZPR Media S.A. tzyl
