Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Rumunia oraz Mołdawia. Mozaika w żywych kolorach. Wydanie 5

Rumunia i jej okolice, a konkretniej sąsiadująca z nią Mołdawia, nie są zbyt dobrze znane polskiemu turyście.W ubiegłym wieku, tereny te, wraz z Bułgarią, były niezwykle popularne wśród turystów i zasłużenie.Teraz teren ten wydaje się nam zacofany i nie godny, większej uwagi, a co dopiero podróży.A nie słusznie!

Jak wykazuje przewodnik"Rumunia oraz Mołdawia.Mozaika w żywych kolorach", to przepiękne tereny z mnóstwem zabytków, przejrzystą wodą, oraz przyjaznymi ludźmi.Rumunia to także osławiona Transylwania i Wlad Palownik,, który swoimi działaniami, znacząco wpłynął na mit o wampirach.
Mołdawia, to zaś przepięknie położony maleńki kraj, pełen zabytkowych cerkwi i monasterów.Osobnym tematem, jest także różnorodna i niezwykle smaczna kuchnia, której walory, są doceniane przez smakoszy odrobinę egzotycznych dań.

Książka ta, zawiera nie tylko, jak wspomniałem opis miejsc, które obowiązkowo trzeba odwiedzić.Mamy tu także mapę obu krajów, kalendarz ciekawych wydarzeń kulturalnych, podręczny słowniczek, najczęściej spotykanych zwrotów, opis zabytków, miejscowości, a nawet przybliżone ceny wstępu do niektórych atrakcji.
Jeżeli wybieracie się w tamte rejony, ten przewodnik jest dla Was.Ja na pewno skorzystam, jeżeli moje plany ulegną realizacji.
http://krotkoacztresciwie.blogspot.com Ande'; 2016-08-28

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Tanner Thomas jest korespondentem wojennym. Uwielbia to, co robi. Kocha uczucie "haju", skoki adrenaliny i potężną dawkę stresu związanego z wykonywaniem przez niego prób zdobycia newsów na nowy materiał. Jego zapał i poczucie, że to co robi ma sens, poddane zostają próbie. W trakcie jednej z wypraw na tereny objęte konfliktem zbrojnym ginie jego wieloletnia partnerka zawodowa i jednocześnie najlepsza przyjaciółka – Stella. Tanner, prócz ogromnej pustki, ma poczucie odpowiedzialności za te tragiczne wydarzenia. Nie może sobie wybaczyć, że jej nie ochronił, że pozwolił jej opuścić samej hotel, w którym stacjonują jednostki reporterskie. Stracił przyjaciółkę, doskonałą fotografkę oraz stracił pewność siebie i sens życia. Ufa, że rzucenie się w wir pracy i powrót na tereny Bliskiego Wschodu wydobędą go z otchłani beznadziei i awersji do samego siebie. A na miejscu czeka na niego kolejna przeszkoda w postaci... nowej fotografki – Beaux, z którą od samego początku nie może nawiązać wspólnego języka – w sensie przenośnym, ale znajduje wspólny język w sensie dosłownym... Między Tannerem a BJ wybucha namiętny romans. On szuka ukojenia, a ona... No właśnie, Beaux zdecydowanie nie należy do pokornych i ugodowych partnerów. Jest pyskata i bardzo tajemnicza.
Tanner, ten, "którego każdy nienawidzi i każdy chce nim być", niestały uczuciowo, nie pragnący stabilizacji emocjonalnej, momentami chamski i niegrzeczny, niezależnie od siebie zakochuje się. Ale czy miłość oparta na fundamentach kłamstw, niedopowiedzeń i nieszczerości ma rację bytu? Co skrywa tajemnicza i buńczuczna BJ?
Wszystko było kłamstwem i nic nie było kłamstwem.
Czy tragiczne wydarzenia, którymi czynnymi uczestnikami są Tanner i BJ są początkiem końca tej ułudy miłości? Czy miłość przetrwa, czy pryska jak bańka mydlana? Czy kłamstwa, którymi karmiony był Tanner nie pozwalają na wybaczenie i zapomnienie?
 
Taniec nad otchłanią to tom 7 serii Draven i jednocześnie pierwszy, który przeczytałam. Po bardzo wymagającej lekturze Orła białego pozwoliłam sobie na relaksację intelektualną i mój wybór padł na Hard beat. To był doskonały wybór, bo książka nie wymaga zbyt intensywnego myślenia, pozwala na wdrożenie w emocjonującą historię i umożliwia odprężenie.
Na szczególną uwagę zasługuje opis aktów seksualnych. Autorka w sposób niemal idealny opisuje sceny łóżkowe, bez zbytniego patosu, bez górnolotnych epitetów ale z doskonałym wyczuciem –bez ordynarnych określeń, które obdzierają akt seksualny z piękna i intymności. Sceny seksu są wyraziste, ale dzięki odpowiedniemu doborowi słów – delikatne i realne. Bardzo duży plus. Czego nie można napisać o dialogach... są sztuczne, wymuszone i  bez polotu. Nudzą, irytują i spowalniają zapał czytania. Zdecydowanie opis konwersacji nie jest dobrą stroną autorki. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ograniczyć jałowe dialogi do minimum i skupić się na opisach doznań, wrażeń
– czyli tym, co autorce wychodzi najlepiej.
Niestety fabuła jest bardzo przewidywalna. Przeczuwamy, że zakończenie będzie pozytywne już po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron. Chociaż... nie wszystko pozostaje takie kolorowe i nie można liczyć na totalny happy end. Są straty, są zyski. Bilans wychodzi na zero.
Nie sposób nie zwrócić uwagi na symbole. Uroczy motyw baniek mydlanych, które przenoszą do dzieciństwa – do świata bez trosk, do świata w którym nie ma wojen, nie ma płaczu i przemocy. Są namiastką normalności dla Tannera i sposobem na wywołanie uśmiechu na twarzy BJ.
Autorka przemyca w tekście uniwersalne prawdy życiowe, takie jak:
– zawsze trzeba dać druga szansę, sobie i tym, którzy nas skrzywdzili
– to, co z początku uchodzi za kłamstwo i ułudę, może okazać się czymś niezastąpionym i potrzebnym
– i moje ulubione: po czym poznać, że twoje "kocham Cię" jest szczere? Po chwili zawahania, po momencie zastanowienia.
 
Kiedy ktoś mówi do ciebie "kocham cię" a twoja natychmiastowa odpowiedz brzmi "ja ciebie też kocham" to nie jest prawdziwa miłość. Twoje słowa są swego rodzaju reakcją warunkową, odpowiedzią automatyczną – "na odlew", trochę "na odczep się", aby nie zranić drugiej osoby. Kiedy w Twojej głowie pojawia się moment zastanowienia, a odpowiedź pozostaje taka sama –"kocham cię", to wtedy wiadomo, ze jest to prawdziwe uczucie.
prawieblogoksiazkach.blogspot.com Anna Sukiennik; 2016-08-20

Portugalia. W rytmie fado. Wydanie 2

Portugalia wydaje się wręcz turystycznym rajem. Leży w zachodniej części Półwyspu Iberyjskiego i jest najbardziej wysuniętym na zachód państwem w kontynentalnej Europie. Oferuje również doskonale warunki do wypoczynku i liczne rozrywki. Ciekawe miejsca, historia, zapierające dech w piersiach widoki, kultura i tradycja – wszystko to przyciąga rzesze obcokrajowców i wymaga przestudiowania, zarówno przed wyjazdem, jak i w trakcie podróży.

Seria,,Bezdroża Classic” zapewnia starannie dobrane informacje na temat tego regionu i dostarcza je czytelnikowi w najatrakcyjniejszej formie. Praktyczny, bogaty w zdjęcia przewodnik po Portugalii powinien znaleźć się w ekwipunku każdego zwiedzającego.
Autorzy zadbali o przydatne zwroty językowe, wydarzenia dziejące się w określonych miesiącach, a także informacje o środkach transportu. Nie brakuje sugestii odnośnie planowania podróży i modeli wycieczek: siedmiodniowej, z dziećmi, jednodniowej w Lizbonie lub w jej okolicach, podróży w mniej znanej północnej Portugalii lub w Porto i kamiennych wioskach. W osobnym rozdziale znajdziemy historię tego różnorodnego kraju, rady dotyczące ubezpieczenia czy wiadomości o walucie i cenach. Uwzględniono noclegi, ich ceny w poszczególnych regionach, baseny i kąpieliska, dni wolne od pracy – a wszystko to logicznie uporządkowane, opisane w rzetelny i przystępny sposób.

Co wyróżnia Portugalczyków? Piją mocną kawę, kochają piłkę nożną, gwałtownie gestykulują i nie znoszą Hiszpanów. W stosunku do obcokrajowców wykazują się otwartością i sympatią. Tego typu ciekawostki pojawiają się w jednym z rozdziałów, w którym twórcy przewodnika charakteryzują stereotypowe cechy tego narodu. Znajdziemy tam również: dowcipy o Portugalczykach, różnice między nimi a Hiszpanami, opis społeczeństwa, kontaktów polsko – portugalskich i wiele więcej.

Szata graficzna została wykonana rewelacyjnie. W książce pojawiają się zarówno kolorowe, jak i czarno – białe ilustracje, a także różne humorystyczne grafiki, np. ,,10 zasad odpowiedzialnego podróżowania”. Nieraz natrafimy na symbole: ,,Warto zobaczyć”, ,,Informator” ,,Aktywny wypoczynek” itd. Dane w pigułce, znajdujące się na samym początku książki, zawierają godło Portugalii, flagę, godziny otwarcia banków, aptek, punktów informacji turystycznej, urzędów pocztowych, a nawet sklepów spożywczych. Duże ułatwienie stanowią mapy z oznaczeniami.

Nie da się ukryć, że autorzy przewodnika podeszli poważnie do zadania i postawili sobie wysoko poprzeczkę. Znajduje się tu absolutnie wszystko, co powinniśmy wiedzieć o Portugalii, żeby ją dogłębnie poznać, przez kluczowe informacje po urokliwe drobiazgi i ciekawostki. Każdy znajdzie coś dla siebie. Wiele zakątków tego pięknego kraju wart jest odwiedzenia – z bliskimi, przyjaciółmi i tym kieszonkowym przewodnikiem, idealnym do wakacyjnego plecaka.
literanna.pl

Mój dziennik podróży. Wydanie 2

Wakacje w pełni. Jedni ruszają do babci na wieś, inni nad ciepłe morze, jeszcze inni zwiedzają wielkie miasta. Każda wyprawa to dla małych podróżników niesamowite emocje, fantastyczne przygody i zaskakujące odkrycia.Co zrobić, żeby wakacyjne wspomnienia nie zatarły się z czasem? Notować na bieżąco! Przecież każdy szanujący się podróżnik prowadzi dziennik.

Mój dziennik podróży to uniwersalna księga dziecięcych wspomnień z każdej, dowolnej wyprawy. Można zabrać go na długie wakacje i weekendowy wypad za miasto. Sprawdzi się podczas wycieczek po Polsce i w trakcie zagranicznych wojaży. Bez względu na kierunek wyprawy - wszędzie czekają przygody, które warto utrwalić, zanim wspomnienia wyblakną. Wypełniony dziennik stanie się niepowtarzalnym przewodnikiem - pamiętnikiem z podróży.

Mój dziennik podróży powstał z myślą o kilkulatkach - tych, które podróżowanie mają we krwi, i tych, którym rodzice dopiero próbują zaszczepić podróżniczego bakcyla. Zabawę z nim można zacząć, jeszcze zanim zamknie się walizkę. Do każdej podróży trzeba się dobrze przygotować, a dziennik pozwala wciągnąć w te przygotowania nawet najmłodszych. Zaczynamy od listy ekwipunku i narysowania trasy wyprawy. Z listą samodzielnie spakuje się nawet przedszkolak (i nie zapomni ani czapki z daszkiem, ani ukochanego misia), a własnoręcznie nakreślona mapa pomoże wyobrazić sobie, co ciekawego będzie się działo podczas podróży.

W drogę! Teraz Mój dziennik podróży będzie eksploatowany pełną parą. Przecież jest tak wiele do opisania. Najfajniejszy dzień wyprawy i ten najgorszy lub najnudniejszy. Ciekawi ludzie i nowi przyjaciele (może będą chcieli odcisnąć w dzienniku swoją dłoń?). Nieznane dotychczas rośliny i zwierzęta, słowniczek podstawowych zwrotów. W dzienniku jest też miejsce na wspomnienia kulinarne, bo w podróży poznaje się mnóstwo nowych smaków. Zaskakujące połączenia, nieznane - pyszne i okropne - potrawy, zabawne nazwy, wszystko jest warte zanotowania. Maluchy swoje wspomnienia mogą rysować, a rysunki uzupełniać zdjęciami, starszaki bez problemu poradzą sobie z pisaniem. W Moim dzienniku podróży jest mnóstwo wolnego miejsca na dowolne notatki - dzieci będą doskonale wiedziały, jak je wykorzystać. Może wkleją tam bilety wstępu do muzeów albo ulotki z odwiedzanych miejsc?

Mój dziennik podróży to niezwykły, interaktywny notatnik, który można dostosować do własnych potrzeb i wybranego celu wyprawy. Ma poręczny format i bez trudu zmieści się do plecaczka małego podróżnika. Przecież chodzi o to, żeby mieć go zawsze przy sobie i wspomnienia utrwalać na bieżąco. Do uzupełniania dziennika w opcji minimum wystarczy długopis lub ołówek, przy poważniejszych pracach przydadzą się klej, nożyczki i kredki. Koniec z nudnym czekaniem na obiad czy ciągnącą się w nieskończoność kolejką do kasy muzeum!

Mój dziennik podróży stworzyły Dominika Zaręba - podróżniczka i pionierka ekoturystyki w Polsce oraz Ania Jamróz - absolwentka krakowskiej ASP, graficzka i fotografka.
Alicja Szwinta-Dyrda Agnieszka Radziszowska

Pokrętne ścieżki długodystansowca. Lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać

„Pokrętne ścieżki długodystansowca. Lepsze i gorsze powody, dla których warto biegać”, to książka równie kontrowersyjna, co intrygująca. Czyta się ją bardzo szybko, gdyż ma formę komiksu, zatem wypełniona jest wieloma ilustracjami, które współtworzą historię wraz z tekstem. Sformułowania i słowa używane przez autora są bezpośrednim przytoczeniem jego niezliczonych refleksji nad bieganiem i zdrowym życiem, których dokonuje podczas długodystansowych tras. Zatem natkniemy się tutaj na wiele inwektyw, a nawet ośmieszania postaw, które w jakiś sposób odbiegają od koncepcji wyznawanej przez narratora. Nie jest to mój styl komunikacji, jednak mimo wszystko postanowiłam odłożyć na bok oceny i z otwartością przeczytać ją całą. O co wzbogaciła mnie ta książka? Przede wszystkim to pierwsza pozycja, w której trafiłam na tak odarte z wszelkich kurtuazji przedstawienie blasków i cieni biegania. Autor pisze wprost o swoich licznych zmaganiach, których doświadczył podczas tysięcy kilometrów pokonanych w butach biegowych i o swoim zamiłowaniu do niezdrowego jedzenia. Burzy tym samym stereotyp biegacza, widzianego jako zawsze uśmiechniętego, zdrowo się odżywiającego osobnika o pięknie wyrzeźbionej sylwetce i przedstawia go, jako postać pełną osobistych ograniczeń oraz najbardziej osobistego Pfuja. Tak Pfuja! To niewidzialny, ale bardzo wyraźny głos, który regularnie zniechęca nas do aktywności fizycznej. Pfuj jest grubiański i nieatrakcyjny, a jednak bardzo przekonujący. Oto przykład wewnętrznego dialogu pomiędzy motywacją do działania a Pfujem: „Wyloguj się, wyłącz kompa i usuń ekran sprzed swojej twarzy. Wyjdź na zewnątrz i chłoń świat tu i teraz… Chyba,  że akurat jest zimno, wtedy to olej. A co ja jestem? Niedźwiedź polarny? Czas na gorącą czekoladę, do cholery.” I tak oto, swym niewybrednym językiem, nasz osobisty Pfuj często udaremnia nasze ambitne sportowe (i nie tylko!) plany. Jeśli więc sami zmagacie się z Pfujem i nie zraża was bezpośredni charakter tekstu i dopasowane do niego rysunki, to może warto zajrzeć do „Pokrętnych ścieżek długodystansowca…”. Przecież nie trzeba do wszystkiego podchodzić tak strasznie poważnie…
Opsychologii.pl - Porta i centrum praktyków psychologii Agnieszka Pawłowska; 2016-08-05