Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Ta książka jest jak…
Taniec nad otchłanią.
Niebezpieczna, nieprzywidywalna i pełna nietuzinkowych emocji.
Porywa swoją lekkością…
Zauracza swoją namiętnością…
I sprawia, że świat dookoła nas nabiera barw ognistej zmysłowości.

​Fabuła i styl:
Fabuła książki jest pełna adrenaliny, zmysłowości i słodko-gorzkich tajemnic.
Podobało mi się to, że historia BJ i Tannera jest zarówno lekka jak i miło skomplikowana. Dzięki temu historia ta nabrała realizmu, intensywności i niesamowitej magii, która niezaprzeczalnie poruszyła moje serce do granic wszelkiej wytrzymałości.

Bohaterowie:
On jest jak granat. Precyzyjny, atrakcyjny i nieufny aż do bólu.
Ona zaś jest jak bomba atomowa. Gwałtowna, zjawiskowa i zabójczo seksowna.
Razem… tworzą niezwykle wybuchową mieszankę, która z pewnością wywróci świat czytelnika do góry nogami.

Szata graficzna:
Okładka „Hard Beat” jest po prostu piękna i niezwykle pociągająca!
Kusi…
Zniewala…
Intryguje.
Jest niczym słodki pocałunek miłości, który pozostawia na naszych ustach obietnicę rozkosznej namiętności.

Podsumowanie:
„Hard Beat. Taniec nad otchłanią” to niesamowicie zmysłowa historia, która napełni twoje serce zmysłową magią miłości.
Ta książka jest jak namiętna pieszczota, która rozbudza zmysły pożądaniem, zatracając umysł w namiętnym opętaniu.
W końcu…. Im dłużej ją czytasz, tym bardziej pragniesz zatracić się w jej ognistej rozkoszy.
Gorąca polecam ":)"
blackcrow87.wordpress.com

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Czytanie gorących romansów nie jest moim ulubionym zajęciem, w które mogę wliczyć udział książek. Niestety. I nie chodzi o moje uprzedzenia co do źle napisanych scen erotycznych czy innych skrzywień, za które odpowiedzialna jest Michalak. Curse you woman. Ale tak poważnie, to zwykle książki z przeważającą tematyką erotyczną są poważnie krzywdzące dla zamysłu fabularnego, który mógłby naprawdę dać wiele dobrego książce. Po Amber czy innych bezeceństwach pokroju przesadzonych seksualnie książek, trochę się bałam sięgać po tę serię, która zwyczajnie mnie nie porywała. Bo czym? Seksem, który jest poganiany przez więcej seksu, a nawet też więcej seksu?

Nie mówię, że takie książki są złe, bo nie są. Naprawdę, jeśli lubicie książki, które autentycznie sprawią, że będziecie się rumienić przy scenach, kiedy to młody Adonis ( których pełno w tych książkach) traci głowę dla równie pięknej kobiety ( tych też nie brakuje, meh ) to zadecydowanie jest to seria dla was. Jednak poza tymi nierealnymi obrazami bohaterów, którzy najczęściej są doświadczeni przez życie aż za bardzo i nie tracą przy tym popędu seksualnego godnego Randalla z serii Outlander, to jednak chcąc nie chcąc, serie czytało mi się naprawdę przyjemnie.

Jako zwierze leśne, pozbawione szczególnie potrzebnego w takich sytuacjach zmysłu empatii, powiem szczerze – sceny łóżkowe, których było od groma, mogłyby być lepiej napisane i lepiej przedstawione. Niestety nie ma co się czarować. Jaki bestseller taka erotyczność w tym bestellerze. Dlatego pozwolę sobie to przemilczeć i przejść do szczątkowej oceny fabuły, bo chyba tego najbardziej oczekujecie.

(...)Dalej mamy Hard beat – niby kontynuacja historii, ale nie do końca. Dostajemy bowiem historię doświadczonego przez życie korespondenta wojennego Tannera Thomasa, który podczas jednego ze zleceń, stracił wieloletnią współpracowniczkę i jednocześnie swoją narzeczoną Stellę. Chcąc sobie z tym poradzić, albo raczej zapomnieć o bólu, który rozdziera jego skołataną duszę, rzuca się w wir pracy. I wtedy poznaje Beaux Croslyn ( słowo daję, te imiona doprowadzą mnie kiedyś do ataku epilepsji…), dla której – i to ze wzajemnością – traci głowę. Problem pojawia się w momencie, kiedy wychodzi na jaw, że B nie jest taką typową rozgadaną kobietą. Nie mówi o sobie, o swojej przeszłości i o swoich sekretach. Do momentu aż nie zaczną one zagrażać ich życiu. Wtedy kobieta będzie musiała stanąć do walki ze swoją przeszłością, tak jak Tanner będzie musiał przemyśleć jak chce ułożyć swoje życie.

Tutaj dostajemy romans z typowym motywem „ONA NIE CHCE, ALE BĘDĘ DRĄŻYŁ”. Nie wiem czy facetowi nikt nigdy nie powiedział, że było minęło, na cholerę drąży temat? Chętnie bym mu to wyperswadowała. Jednak czego się spodziewać po książce, która już od pierwszych stron wali spoilerem, który mówi o zakończeniu. Too complicated for bad ending. Taka jest prawda. Niestety. Przewidywalne, ale nie nudne. Powiem szczerze, że spodziewałam się czegoś gorszego, co oczywiście działa na plus. Ale nie wiem czy nie wolałabym czegoś z mniejszą ilością seksu, a większą ilością krwi i flaków – taki tam ze mnie drastyczny hasacz. Jednak książkę jak najbardziej polecam, szczególnie jeśli jesteście fanami książek erotycznych? Chyba mogę to tak nazwać.

(...) Cała seria nie jest szczególnie ambitna czy jakoś ma zmieniać życie czytelnika, ale powiem szczerze, że czytało się dobrze, nerwy były i wcale nie dlatego, że autorka ma jakiś zły styl. Wszytko było w porządku, chociaż przyznaję, że szału nie było. Ale wiadomo, w takich romansach z ogromem erotyczności nie można oczekiwać poetyckich opisów, mało hydraulicznych opisów i tak dalej – na szczęście nikt tu nikogo brzoskwinką podczas seksu nie nazywał, ani grupowego nie było, za co szanuję autorkę #HasaczJustGaveYouRespect .

Finalnie bardzo polecam serię, ale tylko jeśli jesteście gotowi na miłość i większą ilość seksu niż w przeciętnych książkach obyczajowych.
bigdwarf.wordpress.com Hasacz

Olo na Atlantyku. Kajakiem przez ocean. Wydanie 2

Z ostatnim łykiem kawy przewracam kolejną kartkę. Książka „Olo na Atlantyku kajakiem przez ocean” Wydawnictwa Bezdroża towarzyszy mi od kilku dni. Pochłaniam ją jak pyszną, ulubioną potrawę. Nie, nie dlatego że jest to literackie arcydzieło. Raczej z powodu niesamowitej szczerości i autentyczności głównego bohatera.

Łączy nas zamiłowanie do kawy i głowa pełna marzeń… Mimo, iż nie miałam okazji z nim porozmawiać, ani nawet spotkać go na krótką chwilę, jest mi nie wiedzieć czemu bliski. „Dziadek Olo” powiedział Smyk kiedy zobaczył zarośniętego pana na okładce. On też zapałał do niego sympatią, choć nie miał zielonego pojęcia co to za postać. Tak, mieć takiego dziadka jak Aleksander Doba to było by coś! Wcale nie dlatego, że jest pierwszym człowiekiem, który kajakiem, samotnie przepłynął Ocean Atlantycki z kontynentu na kontynent i to już dwukrotnie. Nawet nie z powodu tytuł „Podróżnika Roku” przyznanego mu w międzynarodowym plebiscycie National Geographic. Po prostu. Aleksander Doba to człowiek z wielką pasją, którą pielęgnuje przez wiele lat. To pasja właśnie pozwoliła mu w wieku siedemdziesięciu lat sięgnąć marzeń i zorganizować pierwszą Transatlantycką Wyprawę Kajakową. Kiedy uświadomiłam sobie, że ta wyprawa to 3200 km pokonanej odległości, prawie 5400 przewiosłowanych kilometrów i niemal 100 samotnych dób na oceanie trochę się zawstydziłam. Tak, też mam marzenia. Ale czy robię wystarczająco dużo żeby je zrealizować?

Dla Smyka to nieco za trudna książka, ale sympatyczny Pan z okładki nie dawał mu spokoju. Od momentu, kiedy pozycja trafiła w nasze ręce dopytywał o losy Ola. „Dopłyną już? A ten ocean to jaki duży? A nie boi się? A te groźne rybki nic mu nie zrobią?” – pytał. Wśród całej masy innych pytań nie padło to, które najczęściej zadają dorośli.
– Po co to wszystko?   
Ja zapytałam więc Smyka – Jak myślisz dlaczego Olo wyruszył w tak niebezpieczną wyprawę?  – Bo nie zapomniał o swoich marzeniach – odparł. Fantastyczne przy lekturze tej książki jest to, że dała nam tak wiele powodów do rodzinnych dyskusji. Bo Olo i jego zuchwałe marzenie to jedno, trud, wysiłek i wytrwałość to drugie, a wsparcie najbliższych to trzecie. Choć żona (jak na kochającą osobę przystało) początkowo była przeciwna, z momentem rozpoczęcia wyprawy stała się jej najwierniejszym kibicem. Niełatwe jest życie u boku wizjonera, a niewątpliwie każdy marzyciel jest takim wizjonerem. Strach, obawa, lęk przeplata się z uczuciem szczęścia, dumy, radości.

Będąc mamą Smyka chciałabym zachować równowagę między tymi uczuciami. Nie chciałabym, aby mój lęk – często uzasadniony – kiedykolwiek podciął mu skrzydła. To ogromnie trudne zadanie.

Póki co, im sam zechce realizować wielkie wyzwania opowiadam mu o niezwykłym Olku śpiewając do snu ulubioną szantę  – Śpij mój mały synku, zaśnij, nie płacz dłużej.  Twój maleńki, biały okręcik stoi bezpieczny w wielkiej kałuży.  Twój maleńki okręt piękną ma pogodę. Ile jeszcze deszczów przeminie, nim ruszysz tam, całkiem sam na wielką wodę?

Jeśli i Wy chcielibyście znaleźć odpowiedzi na pytania –
Co powoduje, że człowiek stawia sobie takie wyzwania? Co zmusza go do codziennej walki z samym sobą? Co sprawia, że mimo przeciwności podejmuje kolejne próby?
Koniecznie sięgnijcie po książkę Aleksandra Doby.
 
swiatdlasmyka.com.pl Smyk; 2016-09-13

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Książka wbrew szystkim regułom jest pełna adrenaliny , namiętności a także sekretów . 
Hardx Beat rozwaliła mnie na małe kawałeczki  pokazuje nam jak męźczynza próbuje walczyć ze stratą bliskiej osoby . Szczerze troche się popłakałam czytając tą książkę  a adrenalina której jest dużo w książce trzyma do końca i to chyba lubie najbardziej . 
Przyznam wam że początek książki był dla mnie trudny nie chciałam czytać   było ciężko ale się przełamałam i wytrwałam i jestem zadowolona ! . 
Dowiedziałam się że na Hard Beat seria się nie skończy więc sie z tego cieszę ale kiedy będą nastepne części tego nikt nie wie więc trzeba będzie poczekać mam nadzieje że nie długo :) 
W niektórych momentach bez płaczu się nie odbyło ale powiem wam że warto nieraz stracić łzy nad dobrą książką .Jak wam już wspominałam na górze w książce pojawia się sporo adrenaliny , namiętności  , sekretów ale też jest sporo emocji dobrych czasami złych ale to dodaje uroku tej części serii Driven . 
zaczytanaksiazholiczka.blogspot.com

Hard Beat. Taniec nad otchłanią

Książka z mojej bajki. Przecież w miłości i na wojnie, wszystkie chwyty są dozwolone. Życie korespondenta wojennego i fotografki, nabiera zawrotnego tempa. Jest tylko jedno ale … On przeżył bardzo śmierć kobiety, która była mu bliska …

Autorka K. Bromberg jest doskonale zorganizowaną mamą. Wiele czytelniczek z wypiekami na twarzy, czyta jej powieści. To literacki świat pasji i ogromnej namiętności. „ Hard Beat” będzie miała swoją premierę 28 września.

Thomas Tanner jest jednym z najlepszych korespondentów wojennych. W ostatnim czasie bardzo przeżył śmierć Stelli. Minęło zaledwie 2,5 miesiąca. Potrzebuje samotności i wyciszenia. Wspomnienia, nie dają mu spokoju. Ma koszmary, czuje zapach krwi i śmierci. Jest smutny, rozdarty i bardzo nerwowy.

Praca w CNN, której mottem jest „najbardziej wiarygodne źródło informacji” zaczyna go trzymać przy życiu, ale i drażnić. Pragnie uciec od swoich problemów. Ale czy mu się to uda?

Beaux Croslyn jest jego nową partnerką zawodową, dla której Tanner, oczywiście z wzajemnością traci głowę. A może jest swoistym pocieszeniem? Nie da się ukryć, że kobieta jest piękna. Ma ciemne włosy i jasne oczy. W pracy, robi wszystko po swojemu. Trzeba przyznać, że zdjęcia Beaux są dopracowane. Jako fotograf, doskonale wie, co pragnie przekazać odbiorcy. Łamie wszystkie reguły bezpieczeństwa, zna dobrze język dari.

Ich znajomość zaczyna się dość nietypowo. Przyznacie sami, że jedna spędzona noc, może wszystko zmienić w życiu kobiety i mężczyzny. A może ona, wie więcej od niego? Jest pełna sprzeczności. Elegancka, ale z szewskim językiem. Jednocześnie intryguje i irytuje.

Wspólne przygody, realizacja materiałów i rozmowy z informatorami, zbliżają ich do siebie. Niestety, jej przeszłość zaczyna zagrażać ich relacji, a nawet życiu. Reporter za wszelką cenę postanawia odkryć prawdę.

Ta książka, jest „odzwierciedleniem duszy”. Współpracy pomiędzy partnerami, kobietą i mężczyzną. Po jej przeczytaniu, wracałam do niektórych fragmentów. Publikacja broni się sama.

​A Wam, polecam według mnie, jedną z najlepszych książek K. Bromberg.
http://redaktor21.bloog.pl/ Katarzyna Żarska; 2016-09-09