1 2 3 ... 571 > »

Mimochodem o chodzeniu

"Poruszanie się o własnych nogach większość z nas traktuje jako czynność tak oczywistą, że w zasadzie się nad nią nie zastanawiamy (...). Kiedy i jak staliśmy się dwunożni ze wszystkim zaletami i wadami takiego stanu rzeczy? Jaką funkcję spełnia maszerowanie w wojsku i religiach? Czym i jak od wieków chroniono i upiększano stopy? Dlaczego lenistwo nieustannie odciąga nas od chodzenia? Którego ze znanych artystów, myślicieli, pisarzy czy filozofów owładnęła mania wędrowania? I w końcu: co jest tak pociągającego w chodzeniu, że już w trakcie lektury tej książki będziesz chciał rzucić wszystko i ruszyć w drogę?" Nie wiem jak Wy, ale ja chodzę bardzo dużo. Znajomi z pracy śmieją się, że mam płacone od kilometra. Nie moja wina, że muszę kilka razy dziennie biegać w tę i z powrotem, żeby coś podrzucić grafikom.

Nie miałam żadnych oczekiwań w stosunku do tej publikacji. Przyznam, że nawet się jej nieco obawiałam, bo co ciekawego można powiedzieć o chodzeniu? Szymon Augustyniak pokazał mi jednak, że można opowiedzieć o nim w ciekawy sposób. Zwrócił przy okazji uwagę na to, że chociaż na świecie jest wiele par butów, człowiek chodzi coraz mniej i trudno nie przyznać mu racji. Wielu z nas woli posiedzieć, niż gdzieś wyjść. Na własnych nogach, a nie pojechać samochodem czy autobusem.

Ta książka nie nauczy Was tego, jak chodzić. Pokaże za to historię szeroko pojętego chodzenia. Czy to przez pryzmat pielgrzymek, czy zwykłej ciekawości świata. Przecież kiedyś nie było samolotów, samochodów i komunikacji miejskiej, więc jeśli człowieka nie było stać na konia czy osła, podróżował pieszo. Przez wiele dni i w trudnych czasem warunkach atmosferycznych. A my dziś kręcimy nosem, gdy musimy przejść kilka metrów w deszczu.

Mamy tutaj całkiem niezłą lekcję historii. Autor pokazuje bowiem, jakie znaczenie miało chodzenie na przełomie wieków. Coś dla siebie znajdą także mole książkowe. Co takiego? Tego nie zdradzę, ale być może to, co przeczytacie, zachęci Was do chodzenia. A, i dla rodziców małych dzieci coś też się znajdzie.

Nie musicie obawiać się tego, że autor posługuje się niezrozumiałym językiem i prowadzi wykład, nic z tych rzeczy. Szymon Augustyniak urzekł mnie swoim poczuciem humoru. Nie spodziewałam się, że o zwykłych butach można mówić w taki sposób.
http://czytelnia-mola-ksiazkowego.pl, Maria Derejczyk-Zwierzyńska

Ostatni. Prawdziwa historia żołnierza warszawskiej mafii

Trudne dzieciństwo, poplątane ścieżki życia, zagmatwane wybory, naznaczone konsekwencje, to tylko jedne z wątków tej książki, która odsłania nie tylko kulisy tworzących się formacji gangstersko mafijnych minionych lat, ale przede wszystkim wpływ środowiska, ciągnącej się niefortunnej przeszłości na wszystko, do czego dojdzie w niedalekiej przyszłości w życiorysie jednostki. Szczera do bólu i zaskakująca. Dla mnie to prawdziwa jazda bez trzymanki. Nie potrzeba też żadnych filozoficznych wywodów, by domyśleć się, że to książka typowo biograficzna, a jej bohater to świadek bólu, brutalności, przemocy, nierzadko doświadczający w młodości tego sam.

Czytając wielokrotnie jeżył mi się włos i cisnęły na usta liczne pytania. Obok bezpośredniości merytorycznej, nikt w tej książce niczego nie udaje i nie udoskonala. Życiorys jednego z żołnierzy warszawskiej mafii to znakomity dokument, relacja, w której nie brakuje wcale emocji. I to sprawia, że ta historia przemawia do nas swą porażającą autentycznością. Wiele w niej zostało odsłonięte, ale jeszcze więcej przerwanych stereotypów i szablonów. Jestem pełna podziwu dla autorki w drążeniu do suspensusów. Światek przestępczy końcówki lat dziewięćdziesiątych zostaje tutaj pokazany od przysłowiowej kuchni. W nim nie ma miejsca na sentymentalne wywody, ale twarde charaktery i zasady pozbawiające często zasad etycznych. A stawka jest wysoka, więc gra musi toczyć się ekstremalnie i zdecydowanie.

Autorka pokazała psychologiczne aspekty portretu swojego bohatera w ujęciu trudnego dzieciństwa, braku poczucia bezpieczeństwa, skomplikowanych relacji z otoczeniem, które miały niewiarygodny wpływ na to, jak potoczy się dalszy jego los. Nam, daje zaś przestrzeń na snucie własnych refleksji i wewnętrzny bunt do stawiania sobie pytań. Mocna i warta uwagi! Szczerze polecam!
Nietypowe Recenzje, Agnieszka Krizel

Mediolan i Lombardia. Travelbook. Wydanie 2

Sławna katedra, jedna z najpiękniejszych świątyń nie tylko chrześcijańskich na świecie i arcydzieło malarstwa renesansowego – „Ostatnia Wieczerza” Leonarda da Vinci w refektarzu klasztoru przy kościele Santa Maria delle Grazie, to najsłynniejsze skarby Mediolanu. Nie jedyne, oczywiście, podobnie jak w Lombardii, której jest on głównym miastem. W której obok sławnych i pięknych miejscowości i miejsc, jak Cremona, Brescia, Mantua, Sabbioneto czy jeziora Como i Garda, jest wiele innych wartych bliższego poznania. Jest to bowiem jeden z najpiękniejszych regionów Włoch i bardzo dobrze, że Bezdroża poświęciły mu osobny przewodnik, przy czym napisany ciekawie i kompetentnie przez polskich autorów. Podobnie jak inne w tej serii travelbooków jest on bogato ilustrowany ponad 180-ma kolorowymi zdjęciami, zawiera 15 planów i map, w tym na sześciu stronach plus wewnętrzna przednia okładka, tytułowego Mediolanu. A także cztery duże wkładki monotematyczne oraz blisko pół setki informacji i ciekawostek w ramkach włamanych w tekst. Zgodnie ze schematem tych przewodników, autorzy najpierw przedstawiają w skrócie najważniejsze tamtejsze atrakcje. Po 5: „Pereł z Listy UNESCO” i „Architektury sakralnej” oraz po 4: „Zabytkowe place”, „Najciekawsze muzea” i „Niezapomniane widoki”.



Wstępne rozdziały: Informacje praktyczne i Informacje krajoznawcze zawierają chyba wszystko, co powinny z tych zakresów. W tym wiele faktów powszechnie znanych, wartych jednak przypomnienia, ale także niekiedy zaskakujących. Ci, którzy już byli we Włoszech wiedzą, że tamtejsi mieszkańcy lubią ostrą jazdę samochodami, ale szczególnie trzeba uważać na wszechobecne skutery. Nowością dla wielu czytelników i turystów może okazać się natomiast informacja, że nie zapłacenie natychmiast mandatu drogowego przez kierowcę pojazdu z zagraniczną rejestracją, powoduje… odholowanie go na postój i dodatkowe opłaty za parkowanie na nim.

Równocześnie jednak przyjęcie i zapłacenie mandatu oznacza przyznanie się do winy bez możliwości odwołania się później od tej decyzji. W informatorze „A-Z” warto zwrócić uwagę m.in. na tamtejszy system napiwków, a także zagrożenia ze strony kierowców samochodów oraz kieszonkowców i włamywaczy do pojazdów. Sporo ciekawych informacji znajduje się w Informacjach Krajoznawczych. Np. o powszechnie używanym języku lombardzkim, który jest zespołem dialektów gallo-italskich, a nie włoskich. Czy o tamtejszej przyrodzie, społeczeństwie, kulturze i sztuce oraz, oczywiście, kuchni.

Część przewodnikowa podzielona została na: Mediolan, Miasta Lombardii i Jeziora przedalpejskie. Najobszerniejsza jest pierwsza z nich, bo w głównym lombardzkim mieście jest rzeczywiście bardzo wiele zabytków, obiektów i miejsc wartych poznania. Autorzy przedstawiają je ciekawie, oprowadzają turystów kolejno po ważnych dzielnicach, placach i ulicach. Zaczynając jednak od wielowiekowej historii miasta, a w przypadku innych lombardzkich także przypominają ich przeszłość.

Wycieczkę po Mediolanie proponują od placu Katedralnego i katedry NMP. Po nich prowadzą zwiedzających przez pałac królewski, główne i najciekawsze place oraz ulice i stojące przy nich obiekty. Z wyróżnionymi czerwonym drukiem ich nazwami, adresami, dniami i godzinami otwarcia, cenami biletów itp., co ułatwia odszukiwanie tego, co w danym momencie jest potrzebne. Nie pomijają oczywiście bazylik, wartych zwiedzenia kościołów, muzeów, a także dzielnic poza centrum oraz przedmieść. Podobnie jest w przypadku uwzględnionych w przewodniku 9-ciu, poza Mediolanem, miast lombardzkich omawianych w porządku alfabetycznym ich nazw.

I, jak już wspomniałem, ich krótką historią, planami oraz oprowadzaniem po tym, co warto w nich zobaczyć. Z krótkimi, ale chyba wystarczającymi informacjami o prezentowanych miejscach i obiektach. Na końcu omawiania niemal każdego miasta, podobnie jak w przypadku stolicy Lombardii, w ramkach znajdują się informacje praktyczne z sugestiami gdzie nocować i jeść. Z przykładowymi obiektami, ich charakterystyką, cenami itp. Jeżeli chodzi o tamtejsze jeziora, to uwzględniono: Garda, Iseo, Como, Lugano, Varese i Maggiore oraz ciekawsze obiekty i miejsca w ich okolicy. Na końcu przewodnika znajduje się krótki słowniczek polsko – włoski oraz indeks.Wspomniałem o wkładkach tematycznych i informacjach w ramkach. Pierwsze z nich poświęcono: Rytowi ambrozjańskiemu, Życiu miejskiemu (City life), Lokalnym specjałom i osobno kawie Espresso.

W przypadku drugich, obok czysto informacyjnych w rodzaju: „Polski konsulat w Mediolanie”, „Godziny otwarcia instytucji, urzędów i punktów handlowych”, „Dni wolne od pracy” itp., znajduje się też wiele ciekawostek. M.in.: „Skąd nazwa Lombardia?”. „Ostoja ptaków”. „Pogarda wobec Rzymu”. „Żelazna Korona”. „Leon Wachter”. „Włoski Nowy Rok”. „Święty Ambroży”. „Święty Karol Boromeusz”. „Carnevale Ambrosiano”. „Dzielny Meneghino”. „Alessandro Manzoni”. „Legendarne symbole miasta”. „Arcydzieło malarstwa renesansowego”. „Czarcia kolumna”. „Arcydzieła Brery”. „Pirelli”, „Bank pobożny”. „Święty Omobono”. „Antonio Stradivari”. „Rodzina Amati”. „Claudio Monteverdi”. „Kolebka opery”. „Wergiliusz”. „Podesta”. „Delicje znad jezior”. W sumie: dobry, wart polecenia przewodnik zarówno do zabrania ze sobą w podróż do Lombardii, jak i lektury przed wyjazdem w tamte strony.
Globtroter, Cezary Rudziński

Rozmówki francuskie dla bystrzaków

Te rozmówki francuskie są dobre dla wszystkich, nawet dla tych mniej bystrych. Zostały napisane przez zespół pań, znakomitych i doświadczonych angielskich lingwistek.

Autorki mają rację: ważne jest, by w czasie podróży powiedzieć nawet kilka słów w danym języku obcym; niekoniecznie trzeba się wdawać w dłuższą konwersację. Stąd nie obiecują czytelnikowi, że po zgłębieniu rozmówek, nabierze płynności językowej: raczej nauczy się on/ona konkretnych zwrotów, przydatnych praktycznie w załatwianiu różnych spraw. Nie zalecają więc systematycznej i pracochłonnej nauki języka francuskiego. Warto natomiast, by czytelnik wiedział, gdzie potrzebnych zwrotów w tych rozmówkach szukać. Mimo tych zachęcających zastrzeżeń, już na samym początku rozmówki stają się faktycznie kompetentnym podręcznikiem języka francuskiego: autorki przekazują zasady właściwej wymowy, różniącej się od wymowy polskiej, mając na uwadze wiele zapożyczeń z języka francuskiego, funkcjonujących dzisiaj w języku polskim. Następnie, czytelnik ma okazję zawrzeć znajomość z podstawami gramatyki, zapoznając się z rolą różnych części mowy w języku francuskim oraz z podstawami składni, a zwłaszcza, jak zadawać pytania. Polski czytelnik ma okazję dowiedzieć się o istnieniu właściwie dwóch form języka francuskiego: formalnej i nieformalnej. Wreszcie przechodzimy do słownictwa w różnych sytuacjach, czyli do istoty zwykłych rozmówek: od zawierania znajomości po nagłe wypadki; na uwagę zasługują wydzielone „słówka do zapamiętania”, najbardziej popularne i najczęściej używane. Interesujące, a w istocie dość rzadko eksponowanych w rozmówkach jest 10 słów-zwrotów, które „uchodzą w języku francuskim za ulubione” oraz 10 zwrotów, dzięki którym „zostaniesz uznany za Francuza”. Znakomite, bardzo przydatne rozmówki dla każdego!
Decydent, Jacek Potocki

Bruksela, Antwerpia, Brugia, Gandawa. Travelbook. Wydanie 1

Flandryjskie klimaty

Antwerpia zdaje się być mało znana wśród polskich turystów, choć Belgia pozostaje celem marzeń zawodowych wielu naszych rodaków, a i leży niedaleko. Wielki port morski (drugi w Europie po holenderskim Rotterdamie) leżący u ujścia rzeki Skaldy, utrwalił się w świadomości jako centrum handlu diamentami oraz rodzinne miasto malarza Rubensa. W obu wypadkach zasadnie. Kto chce kupić kamienie szlachetne, odwiedza antwerpskie szlifiernie, których rodowód sięga kilku wieków wstecz. W pamięci zostaje także dom Rubensa, w którym wielki flamandzki artysta żył i tworzył, pełen autentycznych sprzętów i kolorytu rodem z XVII wieku. Atrakcją jest wizyta na rynku Grotę Markt, tętniącym życiem placem, od którego można zagłębić się w stare uliczki pełne sklepów i restauracji. Antwerpia, podobnie jak sąsiednie Ganda-wa i Brugia, jest pomostem między czasem minionym a przyszłością.

Gandawa to drugi klejnot regionu. U początków miasta stoją Celtowie, ale ci zakładali setki miejscowości w Europie. Magnesem przyciągającym turystów do Gandawy jest tradycja produkcji sukna, na którym miasto szalenie się wzbogaciło, dzięki czemu znakiem rozpoznawczym miasta stała się nauka i kultura. W 1913 roku zorganizowano tu Wystawę Światową, zaś w 1944 miasto wyzwalali między innymi polscy żołnierze z dywizji pancernej gen. Maczka. Pamięć o tym jest pośród gandawczyków żywa do dziś. Miasto jest rzadkiej urody, zbudowane nad wodą, pełne mostów, kamiennych nabrzeży i gry świateł.

Do Brugii stąd już niedaleko. To perła kraju. Jedno z najpiękniejszych miast Europy. Od wieków żyje z handlu, ale prestiż buduje uniwersytetem i wielkimi postaciami europejskiej kultury. Kolebka flamandzkiego malarstwa. Warto zatrzymać się tu na kilka dni i pooddychać atmosferą średniowiecza, które zaskakująco dobrze prezentuje się we współczesności.
Tygodnik Angora, Ł. Azik
1 2 3 ... 571 > »