Koronkowa robota. Sprawa Gorgonowej (ebook)(audiobook)(audiobook)

Autor:
Cezary Łazarewicz
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Czarne
Ocena:
Bądź pierwszym, który oceni tę książkę
Stron:
240
2w1 w pakiecie:
     ePub
     Mobi

eBook

35,90 zł
17,95 zł

DODAJ DO lub KUP NA PREZENT KUP 1-KLIKNIĘCIEM

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Wciągający reportaż śledczy

Cezary Łazarewicz znów cofa się w czasie by poprowadzić arcyciekawe śledztwo dotyczące jednej z najciekawszych spraw kryminalnych dwudziestolecia międzywojennego. Reportaż zaczyna się fabularną rekonstrukcją wydarzeń jakie rozegrały się w wieczór sylwestrowy w willi Zaremby , gdzie doszło do zbrodni. Oskarżona kobieta nigdy nie miała imienia. Gorgonowa – tak mówiła o niej cała Polska, która z zapartym tchem śledziła przebieg jednego z najgłośniejszych procesów w historii polskiego sądownictwa. Zarzucano jej brutalny mord na siedemnastoletniej Lusi, którego miała dokonać ostatniej grudniowej nocy 1931 roku. Od tego momentu Gorgonowa stała się najczarniejszym z czarnych charakterów II Rzeczpospolitej. Razem z autorem krok po kroku przechodzimy obserwujemy poszczególne wydarzenia próbując zrozumieć, co tak właściwie się stało i czy Gorgonowa rzeczywiście zabiła. O matkę upomniała się córka Ewa. Jej przyjścia na świat z niecierpliwością wyglądali najwięksi wydawcy gazet w całym kraju. Urodziła się 20 września 1932 roku. Z jej narodzin cieszyło się całe więzienie przy Kazimierzowskiej. Tylko matka powtarzała: „Dziecko urodzone za kratami będzie napiętnowane na całe życie”.

(…) Wyłonił się z mroku i leci wprost na niego. Jest mały i bardzo kolorowy. Zmącony umysł podpowiada inżynierowi, że to koliber. Widział podobnego w jakiejś książce. Być może w encyklopedii u Trzaski, Everta i Michalskiego? Miał turkusowe piórka, pomarańczowy dziób i mały czarny ogonek.

Tylko skąd się wziął w Galicji, u podnóża Karpat, w środku śnieżnej, mroźnej zimy? Nawet on – inżynier architekt – wie, że kolibry żyją w tropikalnych lasach Ameryki Południowej. Zastanawia się nad tym i patrzy na swoją wielką, pomarszczoną dłoń, z której ptak zabiera ziarnko, podfruwa do jego ust i próbuje mu je wcisnąć pod siwiejący wąs.

I wtedy jego turkusowe piórka zmieniają się w szare, dziób się zakrzywia, zaostrzają się pazury, puchnie głowa i korpus. Już nie jest kolibrem, ale sępem. Jego bure skrzydła są tak wielkie, że zasłaniają niebo. Wbija ostre szpony w pierś inżyniera, a zakrzywionym dziobem próbuje rozpruć aortę. Nim tryśnie z niej krew, do snu wdziera się krzyk czternastoletniego chłopca. To Staś – syn inżyniera. Z jego pokoju dochodzą skowyt i jęki. Słowa są jeszcze niezrozumiałe, ale ich sens wiadomy: Staś wzywa pomocy.

Myślałem, że zachorował, upadł, zranił się, że trzeba go ratować” – zanotował potem inżynier.

Zrywa się z łóżka, pędzi przed siebie, ale zaraz zatrzymuje go mrok w progu sąsiedniego pokoju. To pokój Rity, jego życiowej partnerki, matki ich trzyipółletniej córki Romusi, śpiącej dziś w łóżeczku obok inżyniera (…)

Fragment książki

Zamknij

Wybierz metodę płatności