Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Albania. Ostatni taki kraj w Europie

„Albania. Ostatni taki kraj w Europie” To coś więcej niż przewodnik. Zaproszenie do świata, który wciąż pozostaje nieodkryty dla wielu turystów. Autorzy z pasją i wyczuciem przedstawiają Albanię jako kraj pełen sprzeczności: z jednej strony dzika przyroda, z drugiej ślady komunistycznej przeszłości; z jednej strony turkusowe plaże, z drugiej tysiące bunkrów rozsianych po całym kraju. Autorzy nie zapomnieli o podróżnikach - książka zawiera konkretne informacje o transporcie, noclegach, kuchni i miejscach wartych odwiedzenia. Dzięki temu można ją traktować jako inspirację do planowania własnej wyprawy. Największą siłą tej publikacji jest jednak jej zdolność do pokazania Albanii jako kraju ludzi z ich historią, religią, zwyczajami i codziennością. To nie tylko zbiór miejsc, ale opowieść o tym, jak przeszłość kształtuje teraźniejszość. Książka to idealna lektura dla tych, którzy chcą zrozumieć kraj, który wciąż wymyka się prostym definicjom. Nie tylko zachęca do podróży, ale też do refleksji nad tym, jak różnorodna i zaskakująca potrafi być Europa. Polecam Wam 😁 ♥️ Gratuluję autorom i życzę dalszych sukcesów 📚 

patka_i_ksiazki Kośmider Patrycja

Gdańsk. Nieprzewodnik dla turystów i mieszkańców

Gdańsk jest częścią Trójmiasta — razem z Sopotem i Gdynią współtworzy obszar, w którym historia, morze i nowoczesność splotły się w niezwykły krajobraz kulturowy. Miasta takie jak Gdańsk są chętnie odwiedzane przez turystów krajowych i zagranicznych — przyciągają zabytkami, atmosferą, opowieściami dawnych wieków, ale też codziennym życiem mieszkańców. W tej tkance mieście nie brakuje tajemnic, zakamarków, które nie zawsze widać od razu, ale które kształtują ducha miejsca. „Gdańsk. Nieprzewodnik dla turystów i mieszkańców” Szymona Kranza to książka, która właśnie tym się zajmuje — odkrywaniem tego, co miasto skrywa, co jest mniej oczywiste, a jednocześnie fundamentalne, by naprawdę poczuć Gdańsk i jego niepowtarzalną atmosferę. Autor — Szymon Kranz — gdańszczanin, jest pasjonatem, gawędziarzem miejskim, który poprzez osobiste zainteresowania i lokalne opowieści buduje obraz miasta wielowymiarowy i pełen niuansów. „Nieprzewodnik” — ta nazwa nie jest przypadkowa — różni się od klasycznych przewodników tym, że nie stara się być katalogiem zabytków, punktów orientacyjnych i godzin otwarcia. Zamiast tego podsuwa propozycje spacerów po różnych częściach Gdańska; pokazuje, co można zobaczyć, skąd wieje historia, jakie są smugi przeszłości, które zostały w murach, brukach, zaułkach. To książka dla tych, którzy chcą chodzić własnym rytmem, uważnie, z ciekawością, a nie z mapą „odhaczonych” miejsc. Książka doskonale oddaje klimat Gdańska. To miasto o tysiącletniej historii, które było portem, miastem hanzeatyckim, jednym z największych w tej części Europy, miastem wielokulturowym, miastem zniszczonym, odbudowywanym, modernizowanym, a także takim, które w ostatnich dekadach przeżywało swój renesans. Kranz potrafi pokazać, jak ta historia jest obecna nie tylko w miejskich muzeach, ale jest też zaklęta w brukowanych ulicach, w murach kamienic, w zapomnianych podwórkach, w nazwach ulic czy osiedli, w codziennym życiu mieszkańców. Dzięki temu lektura staje się swego rodzaju doświadczeniem — nie tylko zdobywamy wiedzę, ale niemal namacalnie chłoniemy nadmorski klimat miasta i podziwiamy charakterystyczne dla niego miejsca (zarówno te bardziej, jak i mniej oczywiste). Ważną zaletą jest też struktura książki: podzielona na części traktujące różne dzielnice lub obszary Gdańska, daje zarówno opcje tras sugerowanych spacerów, jak i tworzy przestrzeń na własne odkrycia. To cenna cecha — bo wielu turystów i mieszkańców chce nie tyle prowadzenia krok po kroku, ile pokazania opcji i pozostawienia możliwości wyboru — by móc wejść w uliczkę, odchodzić od trasy, zboczyć, zatrzymać się tam, gdzie coś przykuwa uwagę. Kolejna mocna strona to styl; Kranz nie sili się na suchą narrację. Historia i fakty są przeplatane opowieściami — legendami, anegdotami, lokalnymi opowieściami — co sprawia, że czyta się tę książkę z przyjemnością, jak gawędę znajomego, który zna miasto od środka, i potrafi pokazać mu to, co czasem umyka przez pośpiech albo przez schematyczne podejście do przewodników. W książce brakuje mi tylko zdjęć, map, szkiców czy nawet fragmentów dawnych planów miasta, co byłoby bardzo pomocne i bardziej osadziło nas w tej podróży. Dla kogoś, kto Gdańska nie zna, obraz — nawet prosty — ułatwia orientację. Bez obrazów czy map niektóre opisy mogą być mniej przystępne, szczególnie gdy autor opisuje miejsca mniej znane czy zaułki, których lokalizacja może nie być intuicyjna. Rozczarować może również brak typowych wskazówek: co jest dostępne w danym sezonie, godziny zwiedzania (jeśli dotyczy obiektów), porady praktyczne — gdzie zjeść, odpocząć, jak uniknąć tłumów, jak się poruszać. Jednak sięgając do (nie)przewodnik musimy być na to gotowi. Tego rodzaju informację mogłyby wybić nas z tej pięknej historii - opowieści o mieście. Warto zatem poszukać ich w innych źródłach, książkę Kranza traktując raczej jako inspirację, jako flirt z miastem, które posiada swoją duszę. Dlatego też ta książka to lektura obowiązkowa dla mieszkańców Gdańska, którzy myślą, że znają swoje miasto — Kranz pokazuje, że zawsze jest coś nowego do odkrycia, a nawet znane miasto potrafi nas zadziwić. To także pozycja dla turystów, którzy chcą czegoś więcej niż tylko listy zabytków w stylu „must see” — dla tych, którzy lubią się zatrzymać, usłyszeć historie, poczuć atmosferę, iść śladami zarówno przeszłości, jak i zatopić się w codzienności. Dla tych, którzy interesują się historią lokalną, architekturą, urbanistyką, „Nieprzewodnik” będzie z pewnością cennym towarzyszem spaceru, a może i świadkiem odkrycia prawdziwych perełek. Jest to bowiem zdecydowanie lektura, która zachęca do zwolnienia kroku, do rozglądania się, do zwrócenia uwagi na detale, a nie tylko szybkiego przejścia obok. W erze szybkiego konsumpcyjnego turystyki, tego typu publikacje są potrzebne — przypominają, że prawdziwe poznanie miejsca wymaga uwagi, pokory i ... zachwytu.

QulturaSlowa Justyna Gul

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

Jak rodzona matka mogła zrobić swoim dzieciom takie rzeczy? Ondrei miał siedem lat. Dzieci w jego wieku spędzają czas, bawiąc się z rówieśnikami. On, pozostawiony sam sobie, spędził na zimnej podłodze w piwnicy kilka miesięcy. Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zobaczyli go skrępowanego tak, że nie mógł nawet swobodnie się poruszać. Przepełnione strachem oczy błagały o pomoc. […] Recenzja 8/10 📖 „Dzieci z Kuřim” to reportaż, który wstrząsa od pierwszych stron zwłaszcza dlatego, że dotyczy dzieci. A kiedy cierpienie dotyka najmłodszych, odczuwamy je jeszcze mocniej, z większą bezradnością i gniewem. Sprawę znałam już wcześniej częściowo dzięki filmowi Sierota, inspirowanemu historią Barbory. Jednak to, co przedstawia Kamila Morzy, nadaje jej jeszcze głębszy, bardziej realny i przerażający wymiar. Autorka zrobiła solidny research ,zebrała wszystkie najważniejsze fakty i wnioski, tworząc spójną opowieść o sprawie, która wydaje się wręcz nie do pomyślenia. Choć momentami narracja lekko zwalnia, ostatecznie każdy element układa się w całość i pokazuje mechanizmy manipulacji, sekciarskiego (jest takie słowo ? 🙈)myślenia i przemocy, które mogą istnieć tuż obok nas. To, co uderza najmocniej, to świadomość, że to wydarzyło się naprawdę. Proces się zakończył, winni zostali osądzeni, a mimo to pozostaje wrażenie niepokoju ,bo takie osoby, nawet jeśli znikają z medialnych nagłówków, wciąż gdzieś są. Nigdy nie mamy pewności, jak bardzo niezrównoważone mogą być i czy nie budują nowych sieci wpływów. „Dzieci z Kuřim” to reportaż wart przeczytania zarówno jako przestroga, jak i próba zrozumienia, jak daleko może sięgać manipulacja i jak wiele osób potrafi ulec jej wpływowi. To książka, po której zostaje nie tylko refleksja, ale i dreszcz niepokoju.
angie.and.boys Angie

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

Zdarza Ci się sięgać po książki true crime? Sprawa dzieci z czeskiego Miasteczka Kurim, nie była mi wcześniej znana. Choć swojego czasu sporo słuchałam podcastów kryminalnych i oglądałam dokumenty o różnorakich zbrodniach, to na tę się nie natknęłam. Gdy zbrodnia wyszła na jaw miałam niespełna 14 lat i w głowie miałam lekcje, książki i Simsy. Wiadomości raczej nie oglądałam. Historia ta jest straszna. Wyobraź sobie, że niedługo masz zostać ojcem, prawie wszystko jest już gotowe na pojawienie się Twojej żony z Waszym nowonarodzonym dzieckiem. Właśnie montujesz elektroniczną nianię. Podłączasz ją do telewizora, a tam nie widać uroczego pokoju Twojego dziecka, a zamiast tego ukazuje Ci się ciasne, ciemne pomieszczenie, a w nim związany kilkulatek, który patrzy prosto w obiektyw kamery. Wydaje Ci się, że to jakiś żart, albo program w telewizji, jednak gdy potem ponownie uruchamiasz nianię widzisz tego samego chłopca. Zawiadamiasz policję. Okazuje się, że to dziecko mieszka tuż obok, w Twojej okolicy.... Chłopiec był więziony przez około pół roku w składziku pod schodami. Jego ciotka tłumaczy to tym, że chłopiec bawił się w Harry'ego Pottera. Mamy tu wątki znęcania się nad dziećmi, sekty, manipulacji i chorób psychicznych. Ondrej i Jakub byli normalnymi dziećmi, co prawda ich rodzice się rozstali, jednak matka bardzo ich kochała, do czasu aż wprowadziła się do nich nastoletnia Ana. Pojawienie się dziewczyny zmienia życie chłopców w niekończące się piekło. Kim tak naprawdę jest nastolatka i czy ona również jest maltretowana?
kryzys.czytelniczy Kurenda Aldona

Dzieci z Kuřim. Wstrząsająca opowieść o przemocy, manipulacji i sekcie

„Dzieci z Kuřim” to książka, która wstrząsnęła mną do głębi. Spodziewałam się mocnego reportażu true crime, ale to, co przeczytałam, przerosło moje oczekiwania i zostawiło mnie z poczuciem bezsilności, gniewu i niedowierzania. Kamila Morzy zabiera czytelnika do miasteczka, w którym rozegrał się koszmar, jakiego trudno sobie wyobrazić. Historia Kláry Mauerovej i jej dzieci pokazuje, jak daleko może posunąć się ludzka manipulacja, fanatyzm i zło. Najbardziej przeraża fakt, że wszystko to działo się w pozornie zwyczajnym domu, wśród zwyczajnych ludzi, a prawda wyszła na jaw przez przypadek. Autorka nie idzie na łatwiznę – nie szuka sensacji, nie podsyca taniej grozy. Zamiast tego serwuje nam skrupulatnie udokumentowaną, boleśnie realną opowieść. I właśnie ta rzeczowość uderza najmocniej – bo uświadamia, że nie mamy do czynienia z fikcją, tylko z prawdziwym dramatem dzieci, które powinny być kochane i chronione. To książka, która nie daje ukojenia. Każda strona boli, bo dotyka tego, co w człowieku najokrutniejsze. Czytałam ją z zaciśniętym gardłem i ciągle powtarzałam sobie: „to naprawdę się wydarzyło”. Najbardziej uderzyło mnie to, jak cienka jest granica między normalnym życiem a piekłem, które ktoś potrafi zbudować w czterech ścianach. „Dzieci z Kuřim” nie są lekturą dla każdego. To reportaż duszny, ciężki i pełen cierpienia. Ale jednocześnie jest to książka potrzebna, bo obnaża obojętność, naiwność i słabość systemu, który miał chronić najmłodszych. Nie da się przejść obok niej obojętnie. To opowieść, która wbija się pod skórę i zostaje tam na długo. Dla mnie – jeden z najmocniejszych reportaży, jakie czytałam.
bookworm.lifestyle Kramarczyk Małgorzata