Recenzje
Światło. Przestrzeń. Czas. Eseje o sztuce fotografii
fotografia to nie tylko technika, ale sztuka patrzenia i tworzenia. Autor prowadzi nas przez esej po eseju, ucząc, jak pracować z światłem, przestrzenią i czasem, by zdjęcia opowiadały historie. Największą siłą publikacji są zapierające dech w piersiach fotografie, które inspirują i pokazują, jak wizualnie można wyrazić emocje i kreatywność. Dla każdego, kto chce rozwijać swój styl i spojrzenie na świat, ta książka to prawdziwa inspiracja! Czyli dla mnie to swoiste 10/10 obecnych zainteresowań
Formuła 1. Globalny fenomen stworzony przez łobuzów, geniuszy i maniaków prędkości
Ta książka jest o czymś, co uwielbiam oglądać, co sprawia, że wstaję co roku w pewną niedzielę marca o 5:00 i zasiadam przed TV i przez co nie lubię stycznia i lutego (oprócz pewnej premiery na Netflix). Czy w związku z tym będę potrafiła być obiektywna w ocenie tej książki? Postaram się, ale nie obiecuję. Nie zdziwcie się więc, gdy będzie ona jedną z najlepszych książek tego roku. A teraz totalnie serio - to co mi się spodobało w tej książce najbardziej to fakt, że autorzy podają tu parę faktów z historii F1, czy np. z postępu i rozwoju bolidów, ale najbardziej skupiają się na ludziach. Na relacjach, na skandalach, na kłótniach w zespołach, na finansach, czy podprogowych działaniach czyli na wszystkim co dla fanów Formuły jest najciekawsze. Powstało wiele książek o historii tego motorsportu, więc fajnie, że autorzy opisali ten sport trochę z innej strony. Jeśli jesteście fanami F1 od „czasów Netflixa” to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Jesteście na etapie, że już coś wiecie, a ten reportaż da Wam po prostu dodatkową porcję informacji - czy o tym jaki w zespole potrafił być Senna, o tym jak Ecclestone wypromował ten sport na całym świecie. Jest tu też trochę o Enzo Ferrari, o reklamowaniu tytoniu na bolidach, o tym jak Red Bull wkroczył do tego sportu i kto ostatecznie jest właścicielem F1. Natomiast jeśli śledzicie jeżdżące w kółko bolidy z zapartym tchem od bardzo dawna, może być tak, że Was tu nic nie zaskoczy. Ale wiem, że i tak sięgnięcie po tę pozycję, bo fani F1 już tak mają, że związanych z tym książek nigdy dosyć. Polecam!
Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari. Travelbook. Wydanie 2
Dzień dobry! Wiosna to dobry moment, żeby zacząć planować wakacje, albo mniejsze podróże. 😊 Nie wiem jak wam, ale mnie zawsze już samo planowanie poprawia nastrój. 🥰 Włochy są dla mnie zawsze dobrym kierunkiem na podróże! 📚🇮🇹 Travelbook. Włochy południowe. Rzym, Neapol, Bari. Jeśli lubicie zwiedzać intensywnie, ale jednocześnie chcecie mieć wszystko w jednym miejscu (od planu zwiedzania po tipy gdzie zjeść i jak dojechać) to ten travelbook jest naprawdę solidnym kompanem podróży. To typ przewodnika, który bardziej przypomina notatnik doświadczonego podróżnika niż suchą encyklopedię. Co znajdziecie w środku? Przede wszystkim gotową trasę podróży przez południowe Włochy, od Rzymu, przez Kampanię i Neapol, aż po Apulię, Kalabrię i Bazylikatę. Są opisy największych atrakcji (Pompeje, Wezuwiusz, Capri, Matera, Alberobello), ale też mniej oczywiste miejsca, czyli to, co w takich przewodnikach lubię najbardziej. Do tego mapy, zdjęcia, ciekawostki i ramki z lokalnymi informacjami, bardzo przydatne już na miejscu. Największy plus tego travelbooka: informacje praktyczne. Są konkretne tipy typu: - jak poruszać się między miastami, - na co uważać w restauracjach i komunikacji, - kiedy jechać, żeby uniknąć tłumów, - gdzie warto zboczyć z głównej trasy, - jakie są lokalne zwyczaje i jedzenie, którego trzeba spróbować. To nie jest tylko „co zobaczyć”, ale też „jak odbyć tę podróż mądrze”. Dla kogo jest ta pozycja? Dla osób, które: - planują trip po południowych Włoszech, - chcą zobaczyć dużo w krótkim czasie, - lubią mieć plan, ale też inspiracje na spontaniczne skręcenie w nieznane miasteczko. To nie jest przewodnik do czytania od deski do deski jak reportaż, ale to przewodnik do podkreślania, zaznaczania karteczkami i wrzucania do plecaka. Bardzo praktyczny, momentami inspirujący, idealny jeśli planujecie południe Włoch na własną rękę.✈️
Światło. Przestrzeń. Czas. Eseje o sztuce fotografii
ŚWIATŁO · PRZESTRZEŃ · CZAS Światło. Przestrzeń. Czas. Eseje o sztuce fotografii Oto 20 wnikliwych esejów, które zmienią Twój sposób myślenia o fotografii. Co sprawi, że wreszcie odczujesz satysfakcję z efektu swojej pracy? Czy droższy i bardziej zaawansowany sprzęt jest Ci naprawdę potrzebny, by stworzyć coś inspirującego i zgodnego z Twoją wizją? Zmień swoje podejście do procesu robienia zdjęć, wyrażania emocji w kadrze i tej nieuchwytnej cechy zwanej kreatywnością. W książce znajdziesz 20 inspirujących esejów i ponad 100 pięknych zdjęć, które skłonią Cię do zmiany spojrzenia na sztukę i zachęcą do tego, by nie skupiać się jedynie na funkcjach aparatu fotograficznego, ale by korzystać ze swojej kreatywności. Zaczniesz inaczej myśleć o podejmowanych podczas pracy decyzjach, nauczysz się nowych sposobów postrzegania świata i być może wypracujesz własną, unikalną ścieżkę rozwoju. Ta książka nie sprawi, że staniesz się lepszym fotografem ― za to pomoże Ci zrozumieć siebie, odzyskać radość z fotografowania i zainspiruje Cię do nowych pomysłów. Najważniejszy element aparatu znajduje się 12 cali za nim. Jak sam autor pisze: „Książka jest o fotografach jako istotach kreatywnych.” DuChemin szeroko omawia temat kreatywności — czym jest, jak działa i jak ją rozwijać. Porusza również kwestię nauki i procesu dochodzenia do własnego stylu. „Nauka to reagowanie na porażki z pełną świadomością tego, co nie działa, to błądzenie w nieznane i odkrywanie tego, co można znaleźć i z czym można eksperymentować.” Autor zwraca uwagę na coś, czego wcześniej sama nie dostrzegałam. Wielu fotografów publikuje swoje zdjęcia, podając jedynie parametry techniczne użyte do ich wykonania. Brakuje jednak odpowiedzi na kluczowe pytanie: dlaczego właśnie takie ustawienia zostały wybrane? Co wpłynęło na te decyzje? Fotografia — jak podkreśla David — polega na podejmowaniu decyzji i ryzyka. Dużo miejsca poświęca także magii przypadkowości i szczęścia. Często to właśnie one decydują o finalnym efekcie naszej pracy — i nie jest w tym nic złego. Szczęście nie umniejsza umiejętności, a autor bardzo trafnie to argumentuje. DuChemin opisuje również własny proces twórczy oraz obala mit, że aby być „prawdziwym” fotografem, trzeba posiadać określony sprzęt czy perfekcyjnie znać techniczne pojęcia. Jako przykład przywołuje fotografkę National Geographic, która nie znała zasad trójpodziału. Z tym stanowiskiem zgadzam się w pełni. Obserwuję wielu fotografów, którzy tworzą sercem i intuicją, nie dysponując idealnym sprzętem ani rozległą wiedzą techniczną. „Twoje najlepsze lub najważniejsze zdjęcie nie jest tym, za które ktoś inny będzie cię chwalił, lecz tym, które reprezentuje krok naprzód w twoim rozwoju.” Wielu fotografów działa dziś zadaniowo, traktując fotografię jak sztywną pracę. Tymczasem David postrzega ją jako narzędzie magii — sposób ukazywania tego, co nam umyka, czego nie dostrzegamy gołym okiem. Fotografia powinna być przede wszystkim przyjemnością. To łapanie ulotnych momentów i ukazywanie piękna świata oraz życia. „Magia wspomnień rośnie wraz z naszym wiekiem, a wiele najlepszych zdjęć z naszego życia to te, które pozwalają nam na nowo przeżyć magię, o której moglibyśmy zapomnieć.” Autor nie unika również ciemniejszych stron fotografii. Nawet zawodowi twórcy miewają momenty zniesmaczenia i zwątpienia. Każda branża ma swoje jasne i słabe strony, a w fotografii — z mojego doświadczenia — bolesnym aspektem bywa podcinanie skrzydeł przez innych. Lepszy sprzęt nie gwarantuje lepszych zdjęć, a większe doświadczenie nie zawsze przekłada się na lepsze efekty. To temat bardzo wyraźnie obecny w książce. Nie sukcesy definiują nas w pełni, lecz to, jak nasza praca wpływa na nasz rozwój. DuChemin porusza także problem porównywania się do innych i zatracania własnej tożsamości w nieustannym poszukiwaniu inspiracji. Całość dopełniają przepiękne fotografie autora — niektóre z nich naprawdę zachwycają. Jedynym minusem książki, w mojej opinii, jest brak opisów zdjęć. Chętnie zobaczyłabym informacje takie jak rok i miejsce wykonania fotografii. Podsumowując: oceniam książkę bardzo pozytywnie. Dla mnie, jako amatorki fotografii, była to cenna lektura, z której wyniosłam wiele i która pomogła mi zweryfikować liczne błędne przekonania.
Formuła 1. Globalny fenomen stworzony przez łobuzów, geniuszy i maniaków prędkości
Szybkie samochody i świat motoryzacji nigdy specjalnie mnie nie fascynowały. Sięgnęłam po tę książkę bez większych oczekiwań — i kompletnie mnie zaskoczyła. Nie zdawałam sobie sprawy, że świat Formuły 1 jest aż tak wielowymiarowy. To nie jest opowieść wyłącznie o wyścigach — to fascynująca historia o eksperymentowaniu na najwyższym poziomie. Tempo, w jakim testuje się tu nowe rozwiązania i zbiera feedback, jest nieporównywalne z żadną inną branżą. Czasem wynik eksperymentu poznaje się w ciągu kilku sekund na torze. Czasem kończy się to tragedią — książka nie unika trudnych momentów, w których przekraczanie granic kosztowało kierowców życie. To również opowieść o nieustannym balansowaniu na krawędzi przepisów — świat, w którym granica między innowacją a naruszeniem reguł bywa bardzo cienka, a zespoły mistrzowsko opanowały sztukę poruszania się tuż przy tej granicy. Przede wszystkim jednak jest to książka o pasji i talencie doprowadzonych do skrajności. O obsesji, która potrafi budować wielkość — i niszczyć ludzi po drodze. Gorąco polecam fanom motoryzacji, a fanom Formuły 1 w szczególności. Ale też — i to chcę podkreślić — osobom zupełnie niezwiązanym z tym tematem. Sama jestem najlepszym dowodem na to, że ta książka ma coś do zaoferowania każdemu.
