Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym (ebook)(audiobook)(audiobook)

Autor:
Maciej Czarnecki
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Czarne
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Czarne
Ocena:
5.0/6  Opinie: 2
Stron:
204
Druk:
oprawa twarda
2w1 w pakiecie:
     ePub
     Mobi

Książka

39,90 zł
30,78 zł

DODAJ DO Wysyłamy w 24h

eBook

33,90 zł
26,10 zł

DODAJ DO lub KUP NA PREZENT KUP 1-KLIKNIĘCIEM

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Do przechowalni

Kraj bez skazy? Sielanka kusząca wysokimi zarobkami? A może piekło na ziemi? 

Książka Macieja Czarneckiego to solidny, poparty dowodami reportaż, który umożliwia czytelnikom bliższe spojrzenie na filozofię i działanie Norwegii w kwestii jej najmłodszych obywateli. Choć pięciomilionowy kraj północy przyciąga Polaków wysokimi zarobkami i poziomem życia, na idealnym obrazie tego państwa jest rysa. Barnevernet – instytucja siejąca postrach, przed którą imigranci z Europy Wschodniej ostrzegają się na forach internetowych: zabiera dzieci, rozdziela rodziny, posądza rodziców o niestabilność psychiczną, podburza małoletnich do zeznawania przeciwko bliskim. Czy jednak na pewno wszystko jest czarno-białe? Jaki związek z Barnevernet miał Anders Breivik? I dlaczego detektyw Rutkowski w norweskiej prasie nazywany jest Rambo? Maciej Czarnecki przedstawia obie strony medalu, zamiast czerni i bieli ukazując całą gamę szarości i oddając głos norweskim pracownikom społecznym, rodzicom zastępczym, ekspertom. Przede wszystkim jednak słucha uważnie i dokumentuje dzieje rodziców i odebranych dzieci. Jego książka to wstrząsający reportaż o tym, jak cienka potrafi być granica między rajem a piekłem.

(…) Z Kasią i Sebastianem spotkałem się w listopadzie 2014 roku w restauracji IKEA pod Oslo, niedaleko ich domu. Wokół nas tłumy zadowolonych klientów objadały się szwedzkimi klopsikami, z głośników leciały kolędy, a oni opowiadali o swym dramacie. Barnevernet zabrał im ośmioletnią Natalkę i półtorarocznego Karola.
Oboje koło czterdziestki, mieszkali w Norwegii od 2006 roku. On ze Szczecina, mechanik samochodowy. Ona z Katowic. Jak tylko nauczyła się norweskiego, założyła firmę: transport, przeprowadzki, sprzątanie.
Wcześniej sami ostrzegali innych: nie bij dzieciaków, uważaj, gdy podnosisz głos, a jak robisz grill w ogródku, to tylko do dwudziestej drugiej, bo jeszcze sąsiad zadzwoni z donosem.
– 16 września córka poszła do szkoły. Syn został w domu z babcią, która przyjechała z Katowic – zaczęła Kasia. – Za dwadzieścia pierwsza zadzwonili do mnie, że mamy przyjechać do ratusza. Od razu mi się lampka zapaliła. Skontaktowałam się z Sebastianem.
Sebastian:
– Pojechałem do domu. Karol spał w łóżeczku. Pilnowała go babcia. Wtedy zobaczyłem syna ostatni raz (…)

                                                                                                          Fragment książki

Zamknij

Wybierz metodę płatności