CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA

Powrót małżeństw czasowych w islamie 2006-10-10 - 2006-10-13

W najbardziej konserwatywnych krajach świata ludzie pobierają się na godzinę, dzień, na tydzień. Wszystko w majestacie muzułmańskiego prawa.

'Młody lekarz, dobrze zarabiający, szuka partnerki do małżeństwa czasowego, do odwiedzania dwa razy w tygodniu. Wynagrodzenie - tysiąc dirhamów miesięcznie' - to typowe ogłoszenie z saudyjskiej gazety. Jak grzyby po deszczu w całym świecie islamu powstają serwisy łączące ludzi szukających partnera do małżeństwa na chwilę.

dwa rodzaje takich związków - szyickie muta dla przyjemności i sunnickie misjar na czas podróży. Chociaż uczeni i teologowie zażarcie dyskutują, która forma jest lepsza, to generalnie chodzi o to samo - dwoje ludzi pobiera się na pewien, wcześniej określony czas.

Sam ślub niewiele się różni od tradycyjnego i odbywa się przy świadkach z udziałem urzędnika muzułmańskiego sądu. Po ślubie małżonkowie są postrzegani jako pełnoprawni mąż i żona, po zakończeniu małżeństwa kobieta musi - jak po zwykłym rozwodzie - poczekać 45 dni, zanim wyjdzie za mąż kolejny raz.

I na tym kończą się podobieństwa. Związek czasowy jest tajny - zwykle nie wiedzą o nim rodziny państwa młodych, a już na pewno pierwsza żona pana młodego. Chociaż może zostać zawarty na dowolny czas - godzinę, miesiąc, a nawet 99 lat, nie może być automatycznie przedłużony. Małżonkowie muszą się rozwieść i podpisać nowy kontrakt, w którym jeszcze raz ustalają warunki i wysokość wynagrodzenia dla żony. Bo zamiast zapewniać żonie dom i utrzymanie, w małżeństwie czasowym mąż płaci jej - regularnie (jeśli małżeństwo trwa dłużej) lub jednorazowo (w przypadku związków kilkugodzinnych).

14 wieków tradycji

W kwietniu 2006 r. Światowa Liga Muzułmańska wydała fatwę, w której sankcjonuje istniejący stan rzeczy i zezwala na związki, w których kobieta 'zrzeka się domu i utrzymania i zgadza się, żeby mężczyzna przychodził do niej, kiedy tylko zechce, w dzień i w nocy'.

Zwolennicy małżeństw dla przyjemności przekonują, że były one praktykowane już w początkach islamu, kiedy Arabowie zajęci podbijaniem świata spędzali dużo czasu poza domem. Niektórzy uczeni twierdzą nawet, że korzystał z nich sam prorok Mahomet. Pierwszy boom na takie związki zakończył drugi kalif Umar, który bezwzględnie zakazał ich jako cudzołóstwa. Do sunnickiego islamu wróciły dopiero w XIX w. w Egipcie, gdzie w 1999 r. zostały ostatecznie zalegalizowane przez sunnickiego imama szejka Tantawiego.

Jednak dla szyitów zawsze były legalne. Wielki ajatollah Ali as Sistani na swojej stronie internetowej pisze, że kobieta w takim związku 'nie ma prawa wymagać od męża opieki ani wsparcia finansowego, nawet jeśli jest w ciąży'.

Nawet w szyickim Iranie małżeństwa dla przyjemności budzą jednak kontrowersje. Dyskusję wywołał tam pomysł duchownych rozwiązania problemu prostytucji ulicznej. Prostytutki powinno się według nich umieszczać w specjalnych domach czystości, gdzie klienci będą mogli żenić się z nimi na kilka godzin.

Według duchownych ten pomysł wypleni społeczne zepsucie, obrońcy praw kobiet są oczywiście oburzeni. Szyicka prawniczka Salama al Chafadzi wzrost liczby małżeństw dla przyjemności nazywa bardzo niezdrowym zjawiskiem. - Prawda jest taka, że nawet kobieta, która godzi się na takie małżeństwo, potem tego żałuje - przekonuje.

Takie związki kwitną też od upadku sunnity Saddama w Iraku. Szyiccy klerycy z Nadżafu, Karbali i Bagdadu tłumaczą, że udzielają takich ślubów wdowom, rozwódkom oraz pannom, ale tylko tym, które mają pozwolenie ojca.

Czasy, kiedy na takie małżeństwa pozwalali tylko szyici, dawno minęły. Od lat zawiera się je nawet w ultrakonserwatywnej sunnickiej Arabii Saudyjskiej. W telewizji al Dżazira saudyjski szejk Jusuf al Kardawi tłumaczy, że takie małżeństwo spełnia wszystkie warunki muzułmańskiego związku, a za wzrost ich liczby wini media, które z poligamii zrobiły zbrodnię.

- Nic dziwnego, że mężczyźni coraz częściej zawierają tajne czasowe małżeństwa, to wszystko po to, żeby nie martwić poprzednich żon- tłumaczy.

Lepiej pobrać się przed randką

Nie wszystkim się jednak czasowe małżeństwa podobają. - To wielka krzywda dla kobiet - przekonuje w saudyjskim dzienniku 'Ar Rijad' publicysta Abdullah al Utajbi. - Taka żona nie ma domu, ani żadnych praw, nie wolno jej rodzić dzieci. Jest tylko po to, żeby zaspokajać zachcianki męża - argumentuje. Zgadza się z nim saudyjska historyczka Hatun al Fasi: - Przecież w ten sposób redukujemy małżeństwo do seksu, to oburzające, że nasi duchowni na to pozwalają.

Przeciwnicy biją na alarm, że niepokojąco narasta też zjawisko wakacyjnych małżeństw czasowych bogatych muzułmanów z krajów Zatoki. Jeżdżą oni do Jemenu, Syrii i Egiptu, gdzie bez trudu znajdują sobie młode żony, które po wakacjach po prostu porzucają. Z małżeństwa czasowego coraz częściej korzystają też studenci przebywający z dala od domu na uczelniach w Egipcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej.

Jednak takie związki - podkreśla wielu ekspertów - mają też swoje plusy. Są wybawieniem dla kobiet, które w tradycyjnym arabskim społeczeństwie nie mają szans na tradycyjne małżeństwo - wdów, rozwódek, czy starych panien. Pozwalają też obejść problem wygórowanych kosztów zaręczyn i ślubu, które bywają w świecie islamu olbrzymie.

Do tego w krajach takich jak Arabia Saudyjska, gdzie wszelkie pozamałżeńskie kontakty między kobietą a mężczyzną są zakazane, żeby pójść na randkę i nie trafić za to za kratki, rzeczywiście lepiej się przed tą randką pobrać.

(gazeta.pl)