CIEKAWOSTKI ZE ŚWIATA

Hawala, czyli niewidzialne banki 2006-10-01 - 2006-10-01

W czasie, gdy banki stają na głowie, żeby unowocześnić i usprawnić elektroniczne systemy przekazu pieniędzy, Arabowie, Hindusi i Pakistańczycy beztrosko przekazują sobie pieniądze z ręki do ręki na słowo honoru.

Proces jest dziecinnie łatwy. Kiedy Ali z Jemenu jeżdżący taksówką w Nowym Jorku chce przekazać zarobione pieniądze swojemu bratu Ahmadowi w Jemenie, musi tylko znaleźć pośrednika, tzw. Hawaladara. To może być sąsiad, inny taksówkarz czy drobny biznesmen. Ali daje mu pieniądze i adres brata, a on dzwoni do kolegi po fachu w Jemenie i prosi o dostarczenie sumy.

Wszystko odbywa się w ciągu jednego dnia, nie ma żadnej dokumentacji. Cały proces opiera się na słowie honoru - Ali ufa hawaladarowi, bo dając mu pieniądze, nie dostaje pokwitowania, hawaladarzy ufają sobie nawzajem - bo przecież pieniądze nie opuściły Nowego Jorku, a hawaladar w Jemenie musi wyjąć potrzebną sumę z kieszeni.

W ten sposób co roku świat przemierzają setki miliardów dolarów, a w niektórych krajach ilość hawalowych pieniędzy jest większa niż obroty tradycyjnych banków.

Szybka i sprawna od tysiąca lat

Hawalę wymyślili Hindusi ponad tysiąc lat temu. Szybko spodobała się arabskim kupcom wędrującym z towarami Jedwabnym Szlakiem, którzy odtąd nie musieli już wozić ze sobą dużych sum pieniędzy i narażać się na napady rabusiów.

W formie, w jakiej funkcjonuje dzisiaj, hawala rozwinęła się w latach 60. i 70., pozwalając Arabom, Pakistańczykom i Hindusom zatrudnianym na Zachodzie wysyłać pieniądze rodzinom w kraju.

Zachód usłyszał o hawali późno, bo dopiero w czasie wojny w Wietnamie. Amerykańscy żołnierze dowiedzieli się o niej od hinduskich kupców w Sajgonie i zaczęli szybko i sprawnie wysyłać pieniądze do domu. Właśnie szybkość jest jedną z największych zalet hawali - pieniądze rzadko idą dłużej niż jeden dzień. Poza tym jest tania i bardzo konkurencyjna - kursy walut są tu zawsze wyższe od oferowanych przez bank. I nic dziwnego - w końcu hawaladarzy nie ponoszą praktycznie żadnych kosztów - całe ich wyposażenie to często notes i długopis.

Inne zalety to brak konieczności zakładania i utrzymywania konta, i wreszcie - całkowity brak śladów. Nie ma rachunków, dowodów wpłaty, nikt nie zapisuje nawet nazwisk. I właśnie dlatego w ostatnich latach rośnie w siłę 'czarna hawala' - idealny sposób na pranie brudnych pieniędzy i finansowanie terroryzmu.

Wędrówka krwawych dolarów

Zamachy terrorystyczne, przemyt narkotyków, unikanie podatków, handel ludźmi - przepuszczając pieniądze przez hawalę można ukryć praktycznie wszystko. Dlatego biznes kwitnie w ponad 50 krajach świata, a oprócz gotówki coraz częściej w ten sposób wędruje złoto i diamenty.

Skwapliwie wykorzystują to przestępcy i terroryści z al Kaidą na czele. Al Kaida korzysta z hawali od końca lat 90. - po zamachach na amerykańskie ambasady w Afryce Wschodniej w 1998 r. prezydent USA Bill Clinton postanowił rozprawić się z podejrzanymi kontami. FBI zamroziła wtedy w bankach ponad 240 mln dolarów. Terroryści czym prędzej wycofali więc pieniądze z banków i wrócili do starych, dobrych metod.

W Dubaju, Karaczi czy Lahore dziesiątki terrorystów zaczęły masowo wymieniać gotówkę na złoto i diamenty, które odtąd miały przemierzać świat niemal wyłącznie poprzez hawalę. I chociaż zamachowcy z 11 września założyli konta w amerykańskich bankach, na które wpłynęło pół miliona dolarów al Kaidy, to jednak szybko okazało się, że przelewy te były tylko ostatnim etapem wędrówki krwawych dolarów - wcześniej przebyły długą drogę między hawaladarami w różnych krajach. Już w listopadzie 2001 r. władze kilku krajów zamroziły kapitał dwóch agencji Al-Barakat i At-Takwa, które według Waszyngtonu przy pomocy hawali przekazały al Kaidzie grube miliony dolarów.

Zwalczać czy regulować

Hawali nie można po prostu wyeliminować, w końcu korzystają z niej miliony porządnych ludzi, i to często w miejscach, gdzie banków po prostu nie ma. Nawet w krajach, gdzie jest oficjalnie zakazana, nikt nie kwestionuje jej ogromnej roli: w Indiach obroty hawali szacuje się na 40 proc. PKB, w Pakistanie kilkakrotnie przewyższa ilość tradycyjnych przekazów.

W 2002 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odbyła się konferencja, na której 40 państw po raz pierwszy oficjalnie uznało konieczność uregulowania hawali. Niektóre kraje próbują nawet zmuszać hawaladarów do rejestrowania się, jednak razie bez większych sukcesów. Na razie wygląda więc na to, że alkaidowcy jeszcze długo będą dużo lepiej zarządzać swoimi pieniędzmi, niż Zachód będzie je w stanie tropić.

(gazeta.pl)