Szetlandy - Pochwała Radości Życia
Katarzyna Boreysza
Stoję tu, mały zastygły w bezruchu punkt na wielkim pustkowiu. Wokół mnie przenikająca na
wskroś cisza, a głęboko w środku rozpierające każde najmniejsze naczynie krwionośne
uczucie, że żyję w pełni.
Odgłosy wzgórz, pieśni ptaków i szeptanie wiatru nie łamią ciszy, należą do niej tak, jak moje
kończyny należą do mojego ciała. Pozwalam, by mój umysł i moje serce zatopiły się w tej
ciszy i w tych milczących dźwiękach. Zapominam o świecie, który już dawno odciął się od
tego, od czego pochodzi, od jego Matki i źródła wszelkiego piękna i natchnienia - Przyrody.
Najbardziej niewdzięczne dziecko, które zbuntowało się i uciekło w okrucieństwo, ignorancję
i arogancję - ludzkość. Odcięła pępowinę łączącą ją z Ziemią i nie pozostawiła nic, nawet
śladu, nawet wspomnienia tej niegdyś tak silnej i witalnej więzi. Będąc tu, doświadczając tego
miejsca, odczuwam ukojenie i czuję, że moja tęsknota za powtórnym połączeniem jest
zaspokojona. Nie wszystko stracone i nie trzeba szukać daleko. Znalazłam mój własny
przesmyk prowadzący do miejsca, z którego pochodzę. Stoję tu, wśród brązowo zielonej
krainy torfów. Moje stopy są mokre, moje policzki czerwone od zimna, moje włosy to
zapętlona bałaganina. Niemal nie czuję moich palców. Ale czuję się tak prawdziwie i głęboko
żywa. Pozwalam sobie poszybować ku otchłani wypełnionej radością życia i niczym więcej.
Gdybym tylko mogła, pozostałabym tu na zawsze.
Jestem na Wyspach Szetlandzkich już drugi raz. Nie spodziewałam się, że odkryję taki
skarb, ostrzegana przed zimnem, niekończącym się deszczem i wiatrem, humorzastą
pogodą i dołującą szarością wokół. Nie przygotowałam się na odnalezienie miejsca, w
którym tak bardzo się zakocham. I może tak jest lepiej. Tak bardzo zaskoczona, każda
pojedyńcza myśl i emocja która wzrasta głeboko we mnie jest bardziej intensywna i moja
podróż przypomina sen.
"Styczeń!? To najgorszy czas by odwiedzić Szetlandy!" usyszałam przed moją pierwszą
wyprawą. To nic więcej niż niezamierzone kłamstwo albo ślepota. Nie mogę sobie wyobrazić
lepszego czasu na odwiedzenie miejsc, które widziałam, choć zamierzam tam wrócić i
doświadczyć ich jeszcze inaczej, w innym czasie. Nie ma dobrego albo złego czasu, to
niedorzeczne ograniczać się do wizualnego ucztowania tylko kiedy warunki, które sami
wymyślamy, zostają spełnione. To lenistwo i strata cennych chwil siedzieć bezczynnie i
czekać aż wszystkie twoje wymagania zostaną spełnione punkt po punkcie. Bo to samo
miejsce może wyglądać zupełnie inaczej w dwóch chwilach oddzielonych tylko mrugnięciem
oka.
Dzień, w którym ujrzałam Klify Esha Ness był dniem, gdy wicher skumulował całą swoją
złość i postanowił stoczyć bój z każdym, kto stanie mu na drodze. Uwolnił swoich
najwaleczniejszych rycerzy, rozzłoszczone fale, by walczyły z lądem i strącał wszystko
zbyt słabe, by oprzeć się jego sile. Zdumiona, kuszona przez skraj klifów, przebijając się
przez gęste powietrze, robiłam wielkie niezdarne kroki, jak dziecko uczące się chodzić.
Zbliżyłam się do urwiska. Nie za blisko, jeden krok dalej i na pewno wirujący żywioł nie
mógłby oprzeć się pokusie, by polożyć swoje niewidzialne dłonie na moich plecach i zrzucić
mnie do morza. Rozbawione moim strachem i moimi ograniczeniami ptaki tańczyły na
wietrze nie zwracając żadnej uwagi na jego groźne pomruki. Zazdrościłam tym rozbawionym
istotom ich beztroski i wolności, które pozwalały, by tak pięknie wysysały radość z
doświadczanej przez nas wspólnie chwili. A ja tak bardzo poczułam się ograniczona moim
ciałem nieumiejącym latać czy przebijać się przez fale, że niemal zapomniałam, że mogę
mieć to wszystko jeśli tylko uwolnię swój umysł i duszę. Zamknęłam więc oczy, zsunęłam
kaptur i pozwoliłam by wiatr zabrał mój strach i by krople deszczu przebijały moją skórę.
Wskoczyłam w fale, zanurkowałam aż do dna morza i pozwoliłam, by porwała mnie woda.
Wzleciałam ku mewom, czując jak moje pióra poddają się wiatrowi i jak moje skrzydła
przebijają powietrze. I kiedy opuszczałam tą zapierającą dech w piersi scenerię klifów,
czułam się inaczej i byłam inna.
Szetlandy to miejsce, które cię na zawsze odmieni, jeśli tylko na to pozwolisz, zaczynając od
szczerej wiary w ich magię. Jest wszędzie, zatopiona wraz ze wspomnieniami drzew w
torfowiskach, wbita w skały, trzepocząca we wrzosach...
Spędzałam godziny wędrujac po wrzosowiskach i torfowiskach w poszukiwaniu spokoju i
hipnotyzującej ciszy. Kszyki i śnieżne zające wystrzeliwały ze swego ukrycia tuż przede
mną, zaskoczone nagłą obecnością człowieka - czegoś tak bardzo niepasującego do tego
krajobrazu. Ich panika była w jakiś sposób bolesna, gdyż przyszłam w pokoju bez
najmniejszej chęci skrzywdzenia ich. Szukałam pojednania z Naturą, a w odpowiedzi
otrzymałam bardzo wyraźny sygnał nieufności. Zasługuję na to, jak i my wszyscy, dlatego,
że jesteśmy kim jesteśmy. Nie należymy już do dzikiej przyrody, porzuciliśmy ją jak
niechciane schronienie bez wygód. I ta przyroda już nas nie chce z powrotem. To wymaga
wielkiego wysiłku, by człowiek zasłużył na zaufanie utracone wieki temu. Zamierzam znaleźć
mój własny sposób by je odzyskać i będę cenić najmniejszy nawet sukces, który przybliży
mnie do celu. Może to będzie ptak śpiewający bez strachu na gorącym kamieniu parę
metrów ode mnie, koń pozwalający, by jego piękna głowa spoczęła na moim ramieniu i jego
ciepły oddech pieścił moją szyję, bądź stare drzewo szepczące prastare opowieści do
mojego ucha. Takie chwile to nieoceniony skarb.
Zamykałam oczy wiele razy pozwalając, by bezdźwięczna cisza wypełniła mnie i
pozwalając, by wyostrzyły sie inne zmysły. Wąchałam powietrze z zachwytem i dotykałam
zimna gołymi rękami, tak by niemal bolały. Dzięki temu czułam wyraźniej. Kiedy nasyciłam
inne zmysły, pozwoliłam by ucztowały moje głodne wrażeń oczy. Delikatna i senna zieleń
wrzosów wyłaniała się spomiędzy zimowo brązowych jeszcze krzaczków, niepewna, czy jej
czas już nadszedł. Soczysta zieleń mchów przepychała się przez trawy i popisywała swoim
pięknem na zapomnianych kamieniach i ruinach. Malutkie jeziorka migotały tak intensywnym
błękitem, że przypominały malowidła, a wybrzeże majaczyło w oddali zawoalowane przez
mgłę i chmury naładowane deszczem, zbliżające się bez pośpiechu. A potem nagle poryw
wiatru niemal przewrócił mnie na ziemię i przepchnął chmurzyska na skrawek nieba nad
moją głową. Zaczęło padać. A potem deszcz przemienił się w grad gryzący moją twarz. I tak
nagle jak burza się zaczęła, nastała cisza. Wiatr przegnał chmury dalej, za wzgórza i zamarł.
Kiedy pierwsze nieśmiałe promienie słońca przebiły niebo, zobaczyłam po raz pierwszy w
życiu bliźniacze tęcze. Wzbijały się dziarsko ku niebu, ramię w ramię i opadały miękko na
mokrą ziemię. Zaskoczona tym odkryciem poczekałam aż zlały się z szarawym niebem, a
potem odwróciłam niechętnie głowę, choć nie na próżno. W oddali, zatuszowana przez
powracającą szarość burzy, ukazała się wyspa. Obserwowałam ją nim znikła wśród mgieł
morza, mając nadzieję, że odgadnę czym była. Nie udało mi się. Mam nadzieję, że pewnego
dnia odnajdę moją zamgloną wyspę i odkryję jej tajemnice.
Rozpoczęłam moją podróż ku poznaniu szetlandzkich wysepek, ale jeszcze nie udało mi się
postawić stopy na żadnej z nich. Byłam bardzo blisko jednej, ponoć perełki Szetlandów -
wyspy St Ninians Isle.
Jest tam mały piaszczysty przesmyk prowadzący do wysepki i jeśli bogowie morza są dość
łaskawi, można przejść po tym skrawku plaży i dotrzeć do wyspy nie mocząc nóg. Ja
musiałam wzbudzić gniew strażników morza albo wybrali mnie dla zabawy postanawiając
uniemożliwić mi przejście na drugą stronę. Wysłali masywne złośliwe fale, by spotkały mnie
na mojej drodze, kąsały moje stopy i zmusiły do odwrotu. Udało mi się przebiec przez wodę i
wdrapać na malutką skałę wystającą z morza dość blisko lądu. Pozwoliłam, by woda
rozbijająca się o kamienie dosięgnęła mnie i zlożyłam przysięgę, że wrócę. Przysięga dla
mnie samej, dla morza - bezczelne wyzwanie na kolejne starcie.
Szetlandy oferują w styczniu wyjątkową noc, której nie wolno przegapić. To Up Helly Aa'-
ceremonia ognia, podróż ku czasom pełnym morskich bitew, polowań na łupy, ku czasom
mocarnych Wikingów. To surrealistyczne i bardzo intensywne doświadczenie, tradycja
pielęgnowana już przez wiele lat, echo tego, co minęło, ale nie zostało zapomniane,
reanimowane corocznie przez lud Szetlandów.
Kiedy gasną światła miasta Lerwick, a wszyscy ludzie głodni tego nieziemskiego widowiska
zbiorą się wzdłuż ulic, wdrapią na płoty i murki, i zapełnią każdą wolną przestrzeń, wtedy
odżywa moc Wikingów. Zostaje zapalona pochodnia, która wędruje do wojowników
ustawionych w dwóch niekończących się rzędach. Ta podróż ognia w ciemności
przypomina niegasnącą siłę Wikingów podróżującą przez ich pokolenia do czasu, gdy
dosięga ostatniego z nich. A wtedy zasypia, lecz nie umiera.
W procesji uczestniczą istoty, których znaczenie i kontekst najlepiej zrozumie rodowity
mieszkaniec Szetladów. Dla kogoś takiego jak ja, przybysza, obcego, to niesamowita
mieszanina przedziwnych postaci. Wielkie kurczaki, koty, karykaturalne golasy, zabawne
ludki rodem z kreskówek i wiele innych niezrozumiałych dla mnie istot. Niosąc pochodnie,
sunąc w korowodzie, podążają za panami tej nocy, wojownikami mórz. A tym przewodzi ich
wódz na pięknej drewnianej łodzi przyozdobionej smoczym łbem i unoszącej się nad ulicami
rozedrganego światłem i śpiewem Lerwick. Widzowie jak w amoku podążają za tym
bajecznym pochodem, wsłuchani w pieśń i wpatrzeni w blask pochodni. Wędrówka kończy
się tam, gdzie skończy się żywot pięknej łodzi. Na wielkim placu, niczym na brzegu,
otoczona przez Wikingów wygląda tak pięknie i dostojnie. I nagle ku niebu wystrzeliwują setki
pochodni. Przez chwilę tworzą łunę, a potem lądują na dnie łodzi żądląc ją bezlitośnie.
Drewniany smok zajmuje sie szybko ogniem, płonie, syczy, wije się i w końcu gaśnie. Jego
duch ulatuje i szuka schronienia. W końcu opada, niczym magiczny pył, na lud Szetlandów,
opętując go jakąś przedziwną magią. Zaczyna się trwająca całą noc w przeróżnych
częściach miasta zabawa. Niezrozumiała, przedziwna, pełna absurdu...wspaniała. Dla
postronnego widza to jak rytuał, którego nie rozumie, ale który go fascynuje.
A gdy nadchodzi kolejny dzień, miasteczko wpada w swój zwykły senny nastrój. Wędruję
nieśpiesznie po jego uliczkach. Kafejki mamią pysznymi naleśnikami i kawą, puby pełną
torfowego aromatu whisky, rozrzucone tu i ówdzie ruiny starych siedlisk pachną tajemnicą, a
foki wygrzewające się na kamieniach wcale się mnie nie boją. Moja magiczna kraina.
Magiczne schronienie mojej duszy. Wrócę tu...na pewno. Do tej potężnej ciszy, w której
usłyszałam nareszcie samą siebie.
Dodatkowe Informacje
Info:
Powierzchnia: 1 468 km2; archipelag składający sie z ponad 100 wysp. Ludność: okolo 22
500.
Kiedy najlepiej się wybrać:
W styczniu odbywa sie festiwal Up Helly Aa', na który zjeżdża się mnóstwo turystów. Zimą
godne podziwu są też obrośnięte zimowym grubym futrem kuce Szetlandzkie i kicające po
torfowiskach białe śnieżne zające. Najlepszy jednak czas na podziwianie bogactwa przyrody
wypada na okres od maja do sierpnia, kiedy można obserwować między innymi maskonury,
orki i wieloryby, i kiedy pogoda jest nieco bardziej przyjazna. Cały rok turyście na
Szetlandach towarzyszą kuce, owce, morświny i foki wylegujące się i szczekające po
swojemu na kamienistych plażach. Przy sprzyjającym szczęściu i znajomośći siedlisk,
zobaczyć można śpieszącą na polowanie wydrę.
Dojazd:
Na Szetlandy można dostać się drogą morską bądź powietrzną. Rejs z Aberdeen na
północy Szkocji do Lerwick na Szetlandach trwa około pół doby i kosztuje w granicach 20-30
funtów za osobę dorosłą. Na archipelag można przedostać się promami również z
Hanstholm w Danii bądź Bergen w Norwegii. Połączenia oferuje też Islandia i Wyspy Owcze.
Najwięcej połączeń lotniczych oferuje Wielka Brytania. Lotnisko docelowe, Sumburgh,
znajduje się na południe od Lerwick. Dolecieć na Szetlandy można z Aberdeen (British
Airways), Edynburga (British Airways), Glasgow (British Airways), Inverness (British
Airways, Highland Airways), bądź Londynu (Atlantic Airways). Przelot jest droższy niż rejs,
ale za to dużo krótszy, w granicach godziny.
Komunikacja:
Najwygodniejszym środkiem transportu jest samochód, który można wynająć na lotnisku.
Drogi są doskonałe, a ruch bardzo mały w związku z małym zaludnieniem archipelagu.
Firma oferująca wynajem samochodu na lotnisku to Star Rent-a-Car ( "http://
www.starrentacar.co.uk/"www.starrentacar.co.uk). Lerwick położone jest około 40 km na
północ od lotniska. Aby zwiedzić wysepki należące do Szetlandów, wystarczy kupić bilet na
prom. Na perełkę Szetlandów, St Ninians Isle, można dostać się piechotą, jeśli sprzyja
poziom wody. Szetlandy przemierzać można też rowerem, który również można wynająć.
Inne dostępne formy transportu to taxi i autobusy. Więcej informacji na temat rozkładów
znaleźć można na stronie "http://www.shetland.gov.uk/ferries/
timetable.asp"http://www.shetland.gov.uk/ferries/timetable.asp.
Noclegi:
Eddlewood Guest House ? 8 Clairmont Place, w celu ustalenia ceny należy skontaktować
się z hotelem:
"http://eddlewood.com/"http://eddlewood.com/
Carradale Guest House ? 36 King Harald Street, cena około 27 funtów za osobę:
" h t t p : / / w w w . c a r r a d a l e . s h e t l a n d . c o . u k / " http://
www.carradale.shetland.co.uk/
Godnym polecenia ze względu na miłą obsługę i wspaniałe jedzenie jest hotel nieco oddalony
od Lerwick, położony w Veensgarth, Herrislea House Hotel. Hotel znajduje się na półnosc od
Lerwick, parę minut jazdy samochodem. Hotel jest dość drogi, ale znowu w celu ustalenia
ceny należy skontaktować się z hotelem:
"http://www.herrisleahouse.co.uk/"http://www.herrisleahouse.co.uk/
Więcej hoteli można znaleźć przy pomocy wyszukiwarki na stronie "http://
guide.visitscotland.com/"http://guide.visitscotland.com/
pod zakładką ?Accommodation?.
Jedzenie:
Warte polecenia są klimatyczne kafejki w Lerwick: Peeries Shop Café, Oslas Café i
norweska Havly Centre Café. Szczególnie smakowite jest ciasto marchewkowe, bułeczki
scones i oferowana w Peeries Shop Café gorąca czekolada z rumem.
Warto wiedzieć:
Dialekt, którym posługuje się lokalna ludność na Szetlandach może być trudny albo wręcz
niemożliwy do zrozumienia dla turysty. Nazwy miejscowości mają swoje korzenie w czasach
Wikingów i stąd ich skandynawskie brzmienie. Oryginalna nazwa Szetlandów brzmi Hjatland.
Święta:
Festiwal Up Helly Aa', wielki festiwal ognia i Wikingów odbywa się w ostatni wtorek stycznia.
Na początku maja przez cztery dni można cieszyć zmysły na festiwalu Folk Festival. W
okolicy przesilenia letniego odbywa się Johnsmas Foy, festiwal muzyki, sztuki i sportu.
Warto wspomnieć również o festiwalu Accordion and Fiddle Festival, który odbywa się w
październku i oferuje koncerty szkockiej tanecznej muzyki, choć nie tylko.
Strony www (w języku angielskim):
"http://www.visitshetland.com/"http://www.visitshetland.com/
"http://www.shetland.gov.uk/"http://www.shetland.gov.uk/
"http://guide.visitscotland.com/"http://guide.visitscotland.com/
Zobacz nasze propozycje
-
-
ebook
-
audiobook
(41,87 zł najniższa cena z 30 dni)
44.99 zł
49.99 zł (-10%) -
-
-
książka
(20,90 zł najniższa cena z 30 dni)
20.90 zł
69.90 zł (-70%) -
-
-
książka
-
ebook
(23,94 zł najniższa cena z 30 dni)
24.74 zł
39.90 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(29,94 zł najniższa cena z 30 dni)
30.94 zł
49.90 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(23,90 zł najniższa cena z 30 dni)
23.90 zł
77.00 zł (-69%) -
-
-
książka
-
ebook
(34,50 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(35,94 zł najniższa cena z 30 dni)
37.14 zł
59.90 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(41,40 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(17,90 zł najniższa cena z 30 dni)
17.90 zł
59.00 zł (-70%) -
-
-
książka
-
ebook
(41,40 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(41,40 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
-
audiobook
(40,20 zł najniższa cena z 30 dni)
41.54 zł
67.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(47,40 zł najniższa cena z 30 dni)
47.40 zł
79.00 zł (-40%) -
-
-
książka
-
ebook
(47,40 zł najniższa cena z 30 dni)
48.98 zł
79.00 zł (-38%) -
-
-
ebook
(30,05 zł najniższa cena z 30 dni)
30.15 zł
36.90 zł (-18%) -
-
-
książka
-
ebook
-
audiobook
(35,94 zł najniższa cena z 30 dni)
37.14 zł
59.90 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(41,40 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(35,40 zł najniższa cena z 30 dni)
36.58 zł
59.00 zł (-38%) -
-
-
książka
-
ebook
(13,90 zł najniższa cena z 30 dni)
13.90 zł
44.90 zł (-69%) -
-
-
książka
-
ebook
(41,40 zł najniższa cena z 30 dni)
42.78 zł
69.00 zł (-38%) -
