"Wiem, jak wygląda obszar biznesu i marketingu, wiem jak buduje się budżety, jakie są oczekiwania korporacji. Jednocześnie znam życie wyprawowe i sam niejednokrotnie starałem się i staram o sponsoring. Dzięki książce tą wiedzę mogę przekazać innym. To podróż przez dwa światy: wypraw i biznesu. Najważniejsze co zawarłem w Projekcie: wyprawa... to skrzyżowania, gdzie te dwie drogi się spotykają" - mówi autor książki Michał Leksiński. 

 

 

Skąd pomysł na napisanie książki Projekt: wyprawa. #travelmarketing?

Pomysł zrodził się z wielu spotkań oraz rozmów zarówno ze światem podróżników, jak i biznesu. Zajmuje się obiema tymi dziedzinami i zauważyłem, że istnieje problem w komunikacji między nimi. Bardzo często sportowcy i pomysłodawcy śmiałych wypraw eksploracyjnych mają problem ze znalezieniem sponsora i zbudowaniem ciekawego przekazu o tym, co chcą zrobić. Zaś w biznesie widać duży niedosyt kolejnymi podobnymi do siebie ofertami, w których ktoś chce pieniądze jedynie za noszenie loga firmy na czapce czy koszulce. Te czasy dawno się skończyły.

 

Kto teraz ma szansę na otrzymanie dofinansowania?

Ktoś kto pamięta, że sportowiec i podróżnik są dostarczycielami emocji i ma gotowy pomysł komunikacyjny. Nie dotyczy to tylko wielkich wypraw. O pieniądze od miasta czy województwa może też się starać mistrz sportu w swojej dziedzinie, który chce jechać na zagraniczne zgrupowanie. On tez potrzebuje odpowiednich narzędzi komunikacyjnych.

 

A ty wiesz jak one wyglądają

Wiem, jak wygląda obszar biznesu i marketingu, wiem jak buduje się budżety, jakie są oczekiwania korporacji. Jednocześnie znam życie wyprawowe i sam niejednokrotnie starałem się i staram o sponsoring na swoje wyprawy. Dzięki książce tą wiedzę mogę przekazać innym. To podróż przez dwa światy: wypraw i biznesu. Najważniejsze co zawarłem w "Projekcie: wyprawa..." to skrzyżowania, gdzie te dwie drogi się spotykają.

 

 

Jak pisałeś swoją książkę? Projekt: wyprawa… to twój debiut

To było duże wyzwanie. Niewątpliwie ułatwieniem był dla mnie fakt, że miałem już gotowych wiele zapisków ze swoich wypraw, które uzupełniają w książce rozdziały zawierające fachową wiedzę. Jeśli chodzi o sam proces tworzenia nowych treści to jestem bardzo metodyczną osobą. Całość podzieliłem na rozdziały, rozdziały na jeszcze mniejsze atomy tekstu, na których pracowałem. Niestety metodyka często nijak ma się do weny. Czasem siadałem w domu w idealnych warunkach, na pisanie przeznaczony miałem cały weekend, a okazywało się, że mam duży problem z przelaniem myśli na papier, kiedy indziej pisanie szybko szło mi w prawdziwie podróżniczych warunkach – na lotnisku w oczekiwaniu na spóźniony kilka godzin samolot.

 

Twoja książka ma dość nietypowy układ

To mozaika, która łączy ze sobą różne treści. Są w niej odniesienia do mojego projektu 7 Happy Summits – Korony Ziemi dla Fundacji Happy Kids, wszystkie wątki biznesowo-marketingowe oraz kilka słów o Narodowej Zimowej Wyprawie na K2 2017/2018, której byłem rzecznikiem prasowym. Złożenie tego w całość było dużym wyzwaniem, z którym mierzyliśmy się wspólnie z redaktorami Bezdroży. Wszystko jednak splata razem w całość świat wypraw połączony ze światem zarzadzania projektowego pokazując go z różnych punktów widzenia.

 

Co czytelnikom daje taki układ?

Dzięki niemu po książkę mogą sięgnąć zarówno ci, których interesują rady dotyczące doskonalenia ofert sponsoringowych, jak i grupa, dla której ważniejsze są opisy wypraw, zaś wiedza marketingowa jest tylko wartością dodaną.

 

Co cię motywowało do pracy?

Dość typowo: deadliny J Ustaliłem je z Wydawnictwem Bezdroża, bo dzięki nim narzuciłem sobie systematyczność. Nie ma chyba nic gorszego niż człowiek, który ma już cały obraz książki w głowie, a nie może stworzyć pierwszego zdania. Najważniejsze, żeby zacząć pisać a reszta się już jakoś się ułoży.

 

Co było dla Ciebie największym problemem?

Poprawki, a raczej powiedzenie sobie, żebym przestał je nanosić. Tak jak trzeba zacząć pisać, tak w pewnym momencie trzeba uznać pisanie za skończone. A to też jest trudne, do tej pory boje się otwierać książkę w obawie, że znajdę jakiś błąd, albo pomyślę, że coś trzeba było napisać inaczej.

 

Jakie to uczucie mieć w rękach wydrukowaną, gotową książkę?

Na listach marzeń wielu osób czasami pojawia się tak niezwykłe wyzwanie jak napisanie i wydanie książki. Wiele lat temu nigdy bym nie przypuszczał, że będzie to również moje marzenie, które na dodatek zrealizuję. To niesamowite uczucie i ogromna duma.

Od wydawnictwa autorzy dostają pewną pulę książek, które mogą rozdysponować wśród przyjaciół i znajomych. To dla mnie bardzo miłe, kiedy mogę im przekazać, opatrzony dedykacją materiał, który jest zapisem mojej wiedzy i mojej historii. Tym bardziej, że partnerami wydania są takie marki jak: Business Insider Polska, Fly4Free oraz The North Face, a na okładce można przeczytać można ciepłe słowa od Moniki Witkowskiej, Marka Kamińskiego i Krzysztofa Wielickiego. Kiedy to wiedzę, czuję się bardzo dumny.

\