Kolejny dzień przed nami, tą samą drogą wracamy do Hunedoary.

Kolejny dzień przed nami, tą samą drogą wracamy do Hunedoary. Jeszcze jeden rzut oka na zamek, jeszcze raz wśród przemysłowych śmieci dojeżdżamy znów do drogi E 68.
Dziś już ostatni dzień wśród pędzących tirów, po 50 kilometrach zjeżdżamy do wioski Vinci de Jos i delektujemy się pustą wiejską drogą. Co prawda nawierzchnia staje się podobna do naszych, ale przynajmniej słyszymy co do siebie mówimy. Mamy zamiar dotrzeć dziś do saskiego serca Transylwanii. Ostatnim dużym miastem na naszej dzisiejszej trasie jest Alba Julia gdzie robimy codzienne zakupy. Jeszcze kawałeczek trasą E 81 i wjedziemy w zupełnie inny świat.




Słońce chyli się ku zachodowi dokładnie w momencie, kiedy przekraczamy Muresz, zaraz za mostem widzimy cypel doskonały do rozbicia obozu, zresztą jak okazuje się później nie tylko my tak uważamy. Para młodych Rumunów rozbiła się sto metrów dalej, dzięki nim do późnych godzin nocnych słyszymy ciekawą tureckojęzyczną muzykę, która jest niezwykle popularna w tym kraju a która daje uczucie egzotycznej podróży bardziej, niż mogłoby się wydawać. Zachodzące słońce nad górami Trascaului potwierdza to ,że teraz zobaczymy prawdziwą Rumunię a nie tylko to, co widać z międzynarodowej trasy. Jutro przed nami cel tej wyprawy ? Siqhisoara.