Budzi nas dźwięk prawdziwej tropikalnej ulewy.

Budzi nas dźwięk prawdziwej tropikalnej ulewy. Leje jak z cebra – nie trwa to jednak długo i wkrótce się przejaśnia. Jemy śniadanie w knajpce, ustalamy telefonicznie z agencją termin naszego biletu powrotnego na jutro, zamawiamy też na jutro na 10.15 taksówkę do Thong Sala. Potem oddajemy się słodkiemu plażowemu lenistwu. Płyniemy z Martą na rafę i snorklujemy – cudowne, podwodne ogrody pełne ryb. Potem płyną tam Kasia i Krzysztof.
Dzień spędzamy na cudownym plażowym leniuchowaniu.