Jedziemy z zaprzyjaźnionym Peruwiańczykiem odwiedzić jego znajomych - Indian Qeros.
Jedziemy z zaprzyjaźnionym Peruwiańczykiem odwiedzić jego znajomych - Indian Qeros. Najpierw odbyliśmy kilkugodzinną przejażdżkę z Cuzco, podczas której, spoglądając przez okno autobusu, nie widziałem pobocza, gdyż jechaliśmy skrajem przepaści. W miasteczku Paucartambo zaimponowały mi dzieciaki, kiedy to o godzinie czwartej nad ranem, po ciemku, w zimnie i w deszczu, grupa chłopców chodziła od domu do domu kompletując drużynę piłkarską – oni naprawdę kochają sport. Dnia następnego wynajmujemy ciężarówkę i pniemy się jeszcze wyżej w górskie odstępy. Dalej nie można już jechać, trzeba iść. Wynajmujemy więc dwa konie do noszenia bagaży i maszerujemy cały dzień w górę kanionu. Do pierwszej wioski (20 domków) docieramy dopiero pod wieczór. Tam mieszka jeden z ostatnich najwyższych kapłanów Qeros, który ma ponad 90 lat. Niestety, jest chory. Gości nas jego syn Nasario wraz z rodziną. Są mili. Przynieśliśmy im trochę jedzenia i nigdy wcześniej nie widziałem, aby ktoś tak się cieszył na widok kukurydzy, cukru czy owoców. Całowali produkty i świeciły im się z radości oczy. Poczęstowali nas zupą z alpaki.
Jest tu powyżej 4000 m n.p.m., klimat jest więc surowy - zimno, ośnieżone góry, bezdrzewne zielone łąki. Poza uprawą ziemiaka na trudno dostępnych stromych górskich zboczach, Indianie hodują także owce i alpaki, czasem kury i konie. Poza tym niewiele warzyw i zwierząt może przystosować się do tych warunków. Domy zbudowane są z nieociosanych kamieni, tylko niektóre z użyciem zaprawy, czyli domieszki piasku i wody. Brak w nich okien, komina, strychu czy piwnicy. Dach to trawa oparta na pniach drzew, sprowadzonych z dżungli. W środku panuje półmrok, nie ma stolu, krzeseł, łóżek. Ognisko jest źródłem ciepła i światła, pełni też funkcję kuchenki. Qeros nie mają tu drewna (najbliższe drzewo oddalone jest o 2 dni drogi), używają odchodów zwierzęcych jako opału. Podobało mi się, jak sąsiad przyszedł z wiązką trawy po ogień.
Z powodu braku elektrycznosci i jakiejkolwiek rozrywki po zapadnięciu zmroku, idziemy spaś już po godz.19, kładąc się na owczych skórach. Wioska wydaje się być zapomiana przez państwo, jej mieszkańcy nic od rządu nie dostali i nic nie dają w zamian, żyją sami dla siebie. Na co dzień używają języka quechua, podstawy hiszpańskiego zna niewiele osób. Kobiety w wieku 14-15 lat zostają matkami, tutaj to normalne.
Kolejnego dnia dochodzimy do wioski Queros Grande, największej w okolicy. Jest tu nawet szkoła. Tutaj nasz znajomy, Kenner, spotkał się ze swoim duchowym przywódcą, szamanem Matiasem. Podarowalismy Matiasowi i jego rodzinie wielki wór jedzenia. Pod wieczór szaman wziął nas na wzgórze i wśród starych inkaskich ruin odprawił dla nas ceremonię PAGO ALA PACHAMAMA Y A LOS APUS, ku naszej pomyślności. Żuliśmy kokę, popijaliśmy caniazo (70% alkoholu), a szaman układał różne przedmioty ze swojej mesy, wymawiając przy tym zaklęcia czy grając na fujarce. Modlił się nad naszymi głowami do Boga Gór i Matki Ziemi. Na koniec spaliliśmy ofiarę w ognisku.
Innego dnia odwiedzilismy kolejną wioskę i tym razem Matias odprawił ceremonię wysoko w górach, nad jeziorem. Zastała nas noc, a towarzyszące nam pioruny (bez deszczu) rozświetlały okolicę, dodając mistycyzmu całemu obrzędowi. Syn szamana Luis, zakochał się w naszych czołówkach i Sebastian wymienił jedną na jego oryginalną indiańską czapkę. Od dzisiaj Luis może bezpieczniej chodzić po zmroku, gdyż jego latarka pozostawiała wiele do życzenia.
Podobał mi się także 10-letni chłopiec (mówił trochę po hiszpańsku), kiedy spytałem go, czy daleko jest następna wioska. Chłopiec z uśmiechem i zaskoczeniem na twarzy zaprzeczył, powiedział: BLISKO, TYLKO 11 KILOMETRÓW! Czyli jakieś 3 godziny drogi. Hmmm, ciekawe co dla niego jest daleko.
Te 4 dni będę przeżyłem, jakbym cofnął się w czasie o kilkaset lat (z wyjątkami takimi jak widok łyżki, miski czy czasem fabrycznych spodni, ale ogólnie styl życia pozostał ten sam). Zapamiętałem szczególnie radość ludzi na widok jedzenia; od tej pory kukurydzę widzę już w innym wymiarze.
