Rano, czym prędzej ewakuujemy się z miasta (upiorów?) i przejeżdżamy Dniestr koło ogromnej elektrowni wodnej.

Rano, czym prędzej ewakuujemy się z miasta (upiorów?) i przejeżdżamy Dniestr koło ogromnej elektrowni wodnej. Teraz już rozumiemy, czemu w hotelu prądu nie brakowało, a bojler był ciągle wrzący i nie było problemu by grzejnik grzał całą noc. Próbujemy rozwinąć jakąś sensowną szybkość, ale deszcz, górki i wiatr znowu podcinają nam skrzydła. Tak jakbyśmy jechali przez rzekę kisielu. Zatrzymujemy się, bo praktycznie jestem bez hamulców, klocki zdarte niemiłosiernie wskutek panujących warunków. Skracam maksymalnie linki, ale tylko przód jeszcze w miarę działa. Ciągłe ostre zajazdy i podjazdy dają mocno w kość. A miało być płasko i pięknie.




Posuwamy się mozolnie do przodu w rytm miarowo skrzypiącego pedału Waldka. Tak leje, że postanawiamy zmienić trasę i zamiast na Vapniarke, kierujemy się na Sharhorod, mając nadziej na nocleg w hotelu. To ładne miasto, ale hotel wczoraj był czynny, a dziś już nie! - Remont. Pod pomnikiem Lenina jemy udka z kurczaka. W międzyczasie mocno zaświeciło pierwszy raz słońce, więc nocleg pod namiotem przestał być problemem. Postanawiamy wrócić na trasę, ale pobłądziliśmy i w rezultacie jadąc z górki iście „beskidzkim” szlakiem, znaleźliśmy się w maleńkiej wioseczce, o której świat zapomniał, ale było tu cudownie! Zatrzymaliśmy się przy kontenerze będącym sklepem-zleciała się cała wioska!, myśleli "szto wy soyuzy", po wyjaśnieniach, że jesteśmy z "Polszi" i że jedziemy „w Odessu” zrobił się taki harmider, że aż hej!

Jedna babcia prosiłaby zabrać jej wnuczkę do Odessy, inni pytali, jakim cudem tu dotarliśmy, a nad całą okolicą wtórował śmiech! No, ale trzeba się było żegnać i pędzić dalej. Daleko jednak nie ujechaliśmy, bo pasterze gnali już krowy do zagrody, a to znak, że trzeba szukać miejsca na nocleg, tym razem pod namiotem. Wybraliśmy miejsce wśród pachnących akacji, jeszcze tylko zupka i fru do śpiwora, a komary giganty były u nas za ochroniarzy.

To był iście górzysty etap, a Odessa była w zupełnie innym kierunku.