Wilno.

Wilno. Wyprawa na kresy Rzeczypospolitej.

 

Był lipiec 2005. Zmęczeni codziennym Ĺźyciem postanowiliśmy chwilę relaksu odnaleźć w najbardziej polskim z zagranicznych miast - Wilnie. Wyruszyliśmy w trójkę: ja, Ĺźona i brat, a takĹźe nasz malutki stworek. Z Białegostoku wyjechaliśmy w sobotę rano. Po dwóch godzinach jazdy przekroczyliśmy szybko i sprawnie przejście graniczne w Budzisku. Celnicy ograniczyli się do pobieĹźnej kontroli paszportów i dokumentów samochodu. W podróĹź zabraliśmy ze sobą Kruszona - naszego pieska, jednak celnicy nie byli w ogóle zainteresowani sprawdzaniem jego dokumentów, których nota bene nie miał. Tak znaleĹşliśmy się po stronie litewskiej i ruszyliśmy w stronę Wilna. Po drodze krajobraz niby ten sam, ale nieco inny. Taki nie polski. Droga szeroka, zero tirów, ruch samochodowy po zjeĹşdzie z głównej drogi był znikomy, wszędzie pustka i bieda. Większość napotkanych domostw była opuszczona, te jeszcze zamieszkałe niszczeją lub czekają na lepsze czasy. Jednak w związku z postojami przewidzianymi na spacery Kruszona, zobaczyliśmy kilka sympatycznych miejsc. Krajobrazy przepiękne: wzgórza, lasy, rzeki i jeziora. Szkoda tylko, Ĺźe wszystko tak niszczeje.

 

TROKI

Zanim trafiliśmy do stolicy Litwy dane nam było zajechać do Trok, oddalonych od Wilna o jakieś 30 kilometrów. Tam pierwszą atrakcją miał być kościół nawiedzenia NMP - opisywany w Trylogii. Ma on wystrój barokowy. W środku znajduje się obraz Matki Boskiej Trockiej, namalowany w stylu wschodnim na miedzianej blaszce. Największym zaskoczeniem była msza na która trafiliśmy w języku polskim.

Następnie udaliśmy się na ulicę Karaimską, słynną z ciekawej zabudowy. Nazwa ulicy pochodzi od Karaimów - Tatarów sprowadzonych z Krymu. Drewniane budynki parterowe, w których dalej zamieszkują, pochodzą z XIV wieku. Domy zwrócone są szczytem do ulicy z charakterystycznymi potrójnymi oknami: jedno dla Boga, drugie dla Witolda, trzecie dla domowników. Karaimowie stanowili ochronę osobistą wielkiego księcia i pełnili straĹź przy zamku. Ulica moĹźe i słynna, ale zabudowa niczym nie róĹźni się od tej spotykanej na podlaskich wioskach.

Główną atrakcją w Trokach był połoĹźony na wyspie zamek. Samochód zostawiliśmy na bezpłatnym parkingu w okolicy jeziora (jakieś 500 metrów od wejścia na most zamkowy) i udaliśmy się nadbrzeĹźem na zamek. I to był chyba najlepszy pomysł na dojście do zamku. Troki leżą pomiędzy trzema jeziorami: Golve, Luka i Taryszki - na obszarze Trockiego Historycznego Parku Narodowego, a na środku znajduje się zamek. Sprawiło to, iĹź kilka ujęć wyszło niesamowitych. Jeśli robić zdjęcia zamku to tylko od tej strony.

Troki

 

Troki

 

Troki

 

Troki

 

Gotycki zamek z zewnątrz wyglądał bajkowo - czerwona cegła odbijała się w wodach jeziora i podkreślała jego niesamowity urok. Zamek i jezioro tworzyły wspaniałą scenerię, która dodatkowo komponowała się z błękitem nieba i soczystą zielenią lasów.  Do zamku wchodzi się po drewnianym moście opanowanym przez grajków, śpiewaków i wypoĹźyczających łódki. Sam zamek w środku juĹź tak bardzo nie zachwyca (bilety 8 litów). Praktycznie cały zamek jest udostępniony do zwiedzania.

 Troki

Troki

Troki

Troki

Po zwiedzaniu udaliśmy się do małej karaibskiej restauracyjki nad brzegiem jeziora, tuĹź przy zejściu z mostku prowadzącego z zamku. Śmiało mogę polecić tam serwowane litewskie piwo. Posiada ono dwie najwaĹźniejsze cechy, których nie sposób nie docenić - jest dobre i zawsze dobrze schłodzone.

W Trokach nie mieliśmy najmniejszych problemów z porozumiewaniem się po polsku. W końcu cała okolica jeszcze niedawno naleĹźała do Polski.


WILNO

Napełnieni klimatem gotyckiego zamku skierowaliśmy się autostradą w kierunku Wilna. Autostrady zwolnione z opłat. Nudna droga, jednak dalsze kręcenie się po litewskich wioskach mogłoby nastawić nas pesymistycznie do całej wyprawy. Po drodze naszą uwagę zwrócił jeden szczegół - w zasadzie wszystkie samochody były luksusowe, jednak kierowcy nie przekraczali dozwolonej prędkości. Powód był jeden, na poboczu stało kilka patroli policyjnych (radiowozy marki BMW) z radarami. 

Jazda po Wilnie nie stworzyła nam większych problemów, moĹźe z tym wyjątkiem, Ĺźe nie mogliśmy znaleźć wjazdu na Stare Miasto. Oznakowanie tamtejszych dróg pozostawia wiele do Ĺźyczenia. Samochód zaparkowaliśmy pod hipermarketem na bezpłatnym parkingu i mostem nad rzeką Neris (chyba...?) udaliśmy się na drugą stronę rzeki w kierunku Starówki.

Wilno zostało wpisane na listę zabytków UNESCO jako miasto posiadające jedną z największych i najpiękniejszych starówek w Europie. Została ona w zasadzie juĹź w całości odrestaurowana  i odzyskała przedwojenny wygląd. Urokliwe uliczki Starego Miasta, kamienice i zaułki zachwyciły i przywołały na myśl złote okresy Rzeczypospolitej.

"Od XIII w. do XVIII w. będąc politycznym ośrodkiem Wielkiego Księstwa Litewskiego Wilno wywarło ogromny wpływ na rozwój kulturalny i architektoniczny Europy Wschodniej. Pomimo najazdów i częściowych zburzeń zachowały się imponujące zespoły budynków gotyckich, renesansowych, barokowych i klasycystycznych oraz struktura i naturalne otoczenie miasta średniowiecznego" – taki podano podstawowy motyw wpisania w 1994 r. historycznego centrum Wilna na listę światowego dziedictwa UNESCO.

Nie będę tu przedstawiał, ani naszej trasy, ani poszczególnych zabytków. W zasadzie wymienię tylko te miejsca, przez które warto przespacerować i najciekawsze zabytki do których warto dotrzeć. Intencją moją jest takĹźe wskazanie choćby niektórych miejsc, ukrytych przed wycieczkami, a które przedstawiają prawdziwe Wilno (te do którego nie warto wracać). Spacerując po Wilnie warto zajrzeć do miejsca, które są nieco ukryte przez wycieczkami, a przewodnicy ich nie pokazują. OtóĹź urzekły nas małe uliczki Starego Wilna. Naprawdę prześliczne i ładnie odremontowane (niestety z reguły tylko fasady - podwórza pozostały takie same).

Prawdziwe Wilno

 

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy od spaceru reprezentacyjną Aleją Giedymina (Gedimino prosp) z eleganckimi sklepami i restauracjami w szacownych kamienicach, zachwycających swoimi fasadami. Tak dotarliśmy na plac katedralny z katedrą św. Stanisława. Katedra jest ogromną bezwieĹźową trójnawową budowlą halową. Obok znajduje się wysoka dzwonnica i pomnik księcia Giedymina. Stamtąd podążyliśmy urokliwą Ulica Zamkową (Pilies) - ponoć historycznym zalążku Wilna i jeszcze ciekawszą ulicą Maironio. Znajduje się na niej wiele najsłynniejszych zabytków, m.in. Pałac Arcybiskupi, Muzeum Adama Mickiewicza i wiele innych kościołów i cerkwi. Ulica Zamkowa, Wielka i Ostrobramska stanowią kolejne odcinki głównego ciągu komunikacyjnego Starego Miasta. Ulice czyste. Mnóstwo kawiarenek, kafejek i pubów. Wszędzie widać spokój i luz, ruch uliczny jest spokojny, aby nie powiedzieć, Ĺźe wręcz leniwy. Ma sie wraĹźenie, Ĺźe czas biegnie duĹźo wolniej. Spacer po tych ulicach to ogromna przyjemność. Kolorowe, pastelowe kamieniczki wyglądały przepięknie. Szybko wczuliśmy się w specyficzną atmosferę miasta.

WilnoWilno

Wilno, Ostra BramaLitwa, Wilno

WilnoWilno

Urokliwie prezentuje się takĹźe zaułek bernardyński. Dwukondygnacyjne budynki stojące przy zaułku pochodzące z XVI-XVII wieku mają wartość zabytkową. Ich bramy zdobią barokowe portale. MoĹźna było poczuć tam aurę dawnych czasów.

Krążąc po kolejnych zaułkach i placach poznawaliśmy klimat miasta - na głównych ulicach było tłoczno i gwarno, zaś w bocznych uliczkach panował zaciszny nastrój i harmonia. Kamienice połoĹźone na uboczu są zapuszczone, jeszcze nie wszystkie odrestaurowane, a przede wszystkim zdewastowane nie tyle przez upływ czasu, ale miejscowych „graficiarzy”. Fronty niektórych budynków wyglądają tak jakby się wojna skończyła - niczym w Białymstoku przy Dąbrowskiego lub Młynowej. Widzieliśmy niesamowite kontrasty. Zdewastowane budynki, powybijane szyby, podgniłe drzwi w zestawieniu z pięknymi podwórkami, malowniczymi kamienicami, urzekającymi cerkwiami i kościołami.

Prawdziwe Wilno

Tak dotarliśmy pod Pałac Prezydencki, następnie do budynków uniwersytetu wileńskiego, gdzie odnaleĹşliśmy sympatyczną knajpkę i wyśmienite piwo. Generalnie na całej Starówce moĹźna natknąć się na sympatyczne letnie kawiarenki, pełne ludzi leniwie sączących wyśmienite – moim zdaniem – piwo. Ono, jak i młode wesołe Litwinki sprawiają, Ĺźe człowiek ma jak najlepsze wraĹźenia o Wilnie. Nie szkoda czasu spędzonego w takich miejscach. Jednak nadszedł czas na zwiedzanie.  Chodząc po Wilnie zwiedziliśmy liczne starówkowe kościoły i cerkwie, te które koniecznie trzeba poznać to: kościół św. Teresy, św. Mikołaja, Wniebowzięcia NMP i klasztor franciszkanów, św. Ducha, cerkwie św. Trójcy, Ducha Świętego, okolice Ratusza z cerkwią Św. Mikołaja. Prezentują się one przepięknie i pobudzają wyobraĹşnię.

Wilno

WilnoWilno

PóĹşniej spacerując Ausros Varty (ulicą Ostrobramską) ruszyliśmy w kierunku Ostrej Bramy (zwanej takĹźe Miednicką) - jednej z zachowanych bram miejskich. Od strony wewnętrznej znajduje się kaplica ostrobramska mieszcząca cudowny obraz. Wokół obrazu pełno było sreber i tabliczek wotywnych. Udało nam się dotrzeć pod sam obraz. Tam znaleĹşliśmy chwilę na krótką modlitwę. Miejsce ma niesamowitą atmosferę kultu religijnego. U nas w mieście znajduje się koronowana kopia obrazu ostrobramskiego, jednak nie moĹźna porównywać ze sobą tych dwóch miejsc. Oryginał obrazu i miejsce w którym się znajduje dowiodły, Ĺźe byliśmy w jednym z najwaĹźniejszych miejsc kultu maryjnego na świecie.

Wilno, Ostra Brama

 

Wracając z Ostrej Bramy dotarliśmy pod luksusowy hotel „Europa”, przepiękny kościół św. Teresy, a następnie pod kościół św. Trójcy i zabudowania klasztorne, w których akcję III części Dziadów umieścił Adam Mickiewicz (cela Konrada). Na koniec dotarliśmy pod barokowy kościół pw. św. Katarzyny, a w przyległym do niego skwerku - pomnik Stanisława Moniuszki. Krążąc po mieście z postanowieniem znalezienia jakiejś lokalnej restauracyjki z tradycyjnymi litewskimi przysmakami spowrotem dotarliśmy do katedry św. Stanisława. Większość lokali nie serwuje w ogóle posiłków, a te w których zajrzeliśmy do menu, odstraszyły nas swoimi cenami. Narodowe potrawy raczej znaleźć moĹźna tylko w droĹźszych restauracjach, ale takie z uwagi na nasz budĹźet raczej omijaliśmy. Sympatyczne miejsce odkryliśmy dopiero w Dzielnicy Ĺťydowskiej.

PóĹşniej wspięliśmy się na Górę Zamkową by obejrzeć panoramę starówki. Na wzgórzu zachowały się ruiny starego zamku, m.in. resztki murów, brama północna i przede wszystkim Baszta Giedymina. Z góry roztaczała się wspaniała Starówka. W oddali było widać Kościół św. Piotra i Pawła - świątynię wzniesioną na wzór bazyliki watykańskiej, a po przeciwnej stronie takĹźe nowoczesne dzielnice mieszkaniowe i biurowe.

 

ZARZECZE

Po krótkim pobycie na Górze Zamkowej, na koniec postanowiliśmy dotrzeć na Zarzecze, przy okazji zwiedzając kościół św. Anny, tuĹź przy brzegu rzeki Wilenki (Napoleon marzył by przenieść go nad Sekwanę). Rzeczywiście świątynia imponuje. Wybudowana z czerwonej, nietynkowanej cegły prezentuje styl niderlandzkiego gotyku, a przede wszystkim zachwyca swoim majestatem.  Świątynia posiada efektowną, koronkową fasadę, dekorowaną kilkudziesięcioma rodzajami ceglanych kształtek oraz neogotyckie wnętrze z XVIII wieku. W ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Anny Samotrzeciej. Obok kościoła stoi neogotycka dzwonnica z końca XIX wieku, nawiązująca stylem do kościoła. TuĹź obok kościoła znajduje się takĹźe pomnik Adama Mickiewicza. Nieopodal Kościoła św. Anny znajduje się kościół św. Franciszka i św. Bernarda, stylem nawiązujący takĹźe do gotyku.

 .

 Wilno

W tych okolicach mieliśmy szczęście do ślubów - mijaliśmy co najmniej kilkanaście par młodych uczestniczących w sesjach fotograficznych.

Troki

W oddzielonej od miasta zakolem Wilenki dzielnicy Zarzecze odbywają się obecnie wszelkiej maści imprezy kulturalne. Dzielnica ta to wysepka specyficznego uroku i jedno z najmodniejszych miejsc w Wilnie. Jest tam takĹźe sporo miłych kafejek. Klimat Zarzecza sprawia, Ĺźe nie sposób tam na chwilkę nie usiąść i kontemplować uroki Ĺźycia. My zatrzymaliśmy się w miłej restauracyjce „Zarzecze” nad rzeką i raczyliśmy się litewskim piwem, z wdziękiem przyniesionym przez kolejną sympatyczną Litwinkę - wyjątkowo wysoką i piękną litewską dziewczynę. Dowiedzieliśmy się teĹź, Ĺźe w tym miejscu kawiarnianym ponoć często obraduje zarzeczański rząd. OtóĹź przekraczając rzekę wkroczyliśmy do wolnej republiki artystów Zarzecze. Posiada ona swoją konstytucję, w której m.in. wskazano, iĹź: kaĹźdy ma prawo popełniać błędy, kaĹźdy na prawo być wyjątkowym, kaĹźdy ma prawo do miłości, kaĹźdy ma prawo być szczęśliwym, kaĹźdy ma prawo być nieszczęśliwym, itd. 

 Zarzecze, Wilno, Litwa

  

Tak przyszło poĹźegnać się z Wilnem. W drodze do samochodu - celem zabicia Ĺźalu z powrotu - kupiliśmy litewski trójniak, rum i kilka piw. Wszystko wyśmienite. Nasza krótka wyprawa dobiegła końca. Jadąc spowrotem przez wnioski i miasteczka kilka razy zostaliśmy zaskoczeni napotkaną biedą: a to ktoś tam światła nie ma jeszcze załoĹźonego, a to w sklepie zamiast kasy fiskalnej – liczydła, zaś dobry samochód czy w ogóle jakiekolwiek auto to luksus, którego napotkani ludzie szybko mogą nie doczekać. W sklepie dowiedziałem się między innymi Ĺźe istnieje tak zwana Litwa biedna - wschód i bogata - zachód. Ceny podobne jak w Polsce, jedynie alkohol ciut tańszy.

 
POWRÓT 2007
 

Tym razem trasa naszej wyprawy biegła do Trok. Po pierwszej krótkiej wizycie wydawało nam się, Ĺźe jest to idealne miejsce na weekend. Granicę przekroczyliśmy w Ogrodnikach. W okolicy przejścia granicznego znajduje się kilka kantorów. Generalnie te zlokalizowane bliĹźej granicy mają najkorzystniejszy kurs.

I jeszcze kilka informacji praktycznych. Z doświadczenia wiem, Ĺźe niektóre nie tak łatwo uzyskać (patrz siódme zdanie od teraz). Aby wjechać na terytorium Litwy samochodem, naleĹźy posiadać waĹźne ubezpieczenie OC (zielona karta nie jest wymagana), dokumenty samochodu (dowód rejestracyjny) i zwykłe prawo jazdy. Oprócz tego samochód powinien być wyposaĹźony w apteczkę, trójkąt, gaśnicę i linę holowniczą. Drogi są lepsze niĹź polskie  Wszystkie drogi są bezpłatne. Oznakowanie dróg nie jest najgorsze, choć nieco chaotyczne, to jednak z małymi wyjątkami łatwo odnaleźć właściwy kierunek. Ceny paliw są niĹźsze niĹź w Polsce. Dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,40 %. Kontrole radarowe zdarzają się dosyć często. Zapinanie pasów bezpieczeństwa jest obowiązkowe na wszystkich siedzeniach.

Wychodząc z załoĹźenia, iĹź jazda powinna być równieĹź urlopem, a przy okazji po drodze moĹźna teĹź co nieco zobaczyć, a nie tylko pędzić przed siebie do celu, rozpoczęliśmy naszą dalszą podróĹź. Widoki od samego początku jazdy po Litwie poraĹźały. Po drodze roztaczały się piękne widoki na jeziora, pola, wzgórza i daleko w głąb Litwy. Wśród szerokich pól rozsypane zagrody, otoczone drzewami, wyglądają niby zielone wysepki. Region nazywa się Sudowia (Suwalszczyzna) – połoĹźony w południowej i południowo-zachodzniej części Litwy za Niemnem – krajobrazy w zasadzie moĹźna podziwiać jadąc z Ogrodnik do Druskiennik.

Troki jak juĹź wiadomo otoczone są jeziorami. Właściwie moĹźna powiedzieć, Ĺźe Troki kojarzą nam się z wodą i to nie tylko ze względu na połoĹźenie. Przez większą część naszego pobytu w tym mieści z nieba siąpił deszcz, a niektórzy mieli okazję takĹźe popływać.

Nocleg w Trokach znaleĹşliśmy w schronisku polecanym w przewodniku – Rotuse (Vytauto 1). Bez rewelacji ale znośnie, najwaĹźniejsze Ĺźe przynajmniej za rozsądną cenę (35 litów). Dodatkowym plusem było połoĹźenie blisko jeziora, zamku i kilku restauracji.

Wieczorem wybraliśmy się na zamek. Tak jak w dzień, przy słonecznej pogodzie zachwyca, tak wieczorem rozczarowuje z powodu nie najlepszego oświetlenia. Na szczęście kilka nocnych zdjęć wyszło należycie.

Troki

Troki

Troki

 

Jak powszechnie wiadomo mamy pewną słabość do zamków, a nasze trójkowe nocne wypady są obecnie dosyć słynne. Pomni kolejnych wraĹźeń po pomostach dostaliśmy się pod zamek. W nocy okazał się on bardziej rozległy i w zasadzie był pogrążony w ciemnościach. Tak zwiedziliśmy kilka zakamarków i wszystkie dziury. Spod zamku rozpościerał się widok na częściowo oświetlone nabrzeĹźe  i jezioro. Po zapadnięciu zmroku widać było, Ĺźe miasto nie jest typową miejscowością turystyczną, gdzie moĹźna się dobrze zabawić. Prawie wszędzie ciemno i cisza.

TrokiTroki

 

TrokiTroki

Nad brzegiem jeziora znajduje się wiele urokliwych, niewielkich restauracyjek i kawiarenek. Zmęczeni wielogodzinną jazdą, a następnie pełni wraĹźeń spod zamku, wybraliśmy się do jednej z nich. Markizy. Czynna do 24. Wieczorem przygrywa kapela. Obsługa rozumie po polsku. Menu ze zdjęciami powoduje, Ĺźe z wyborem litewskich potraw nie ma większych trudności. Dominuje kuchnia litewska w odmianie karaimskiej. Piwo wyśmienite, zresztą jedzenie takĹźe. Nie jest teĹź najdroĹźsze (zupa – 3 lity, specjał kuchni – 15, piwo – 5). Zasługuje na polecenie, zarówno ze względu na połoĹźenie nad jeziorem, jedzenie, jak i klimat jaki panuje tam póĹşnym wieczorem. Siedzieliśmy tam do samego zamknięcia. 

Mieliśmy tam okazję smakować piwa. Browar Svyturys jest najstarszym producentem piwa na Litwie i robi chyba najlepsze piwo w tej części Europy. Jednakże piwo z browaru Utenos alus także jest wyśmienite. Ponoć wraz z tradycyjnymi potrawami regionalnymi jest wpisane do europejskiego dziedzictwa kulinarnego.

Następnego dnia po śniadaniu wybraliśmy się na leniwe zwiedzanie miasta. Tam życie toczy się innym, powolnym i spokojnym rytmem. Po drodze: kapliczka św. Jana Nepomucena, ruiny Starego Zamku, ul. Karaimska, chwila wytchnienia przy piwie nad jeziorem, na koniec Nowy Zamek. Niestety za zwiedzanie zamku od środka trzeba trochę zapłacić, więc z tej przyjemności postanowiliśmy zrezygnować. Zrekompensowaliśmy to sobie obchodząc zamek dookoła.

 

 TrokiLitwa

WilnoLitwaLitwa

Po południu wybraliśmy się do Wilna, bardziej na spacer, niĹź celem zwiedzenia. Dworzec autobusowy w Trokach znajduje się przy wyjeĹşdzie z miasta. Autobusy kursują dość często, mniej więcej co godzinę. Cena biletu: 3 lity. Warto zwrócić jedynie uwagę, którędy kursuje autobus, albowiem moĹźna jechać 20 minut lub prawie półtorej godziny.

W samym Wilnie nie zatrzymaliśmy się na długo. Kroki na Starówce stawialiśmy tak by dotrzeć do ulicy Pilies, obowiązkowo zachodząc do jednego z letnich ogródków, a następnie skierowaliśmy się na Zarzecze. Miasto na Starówce ładne, ale tym razem nie zachwyciło. W centrum na odrestaurowanych ulicach ładnie i czysto, a poza nimi ruina. Od poprzedniej naszej wizyty nic się nie zmieniło, nawet kostka przy kościele św. Teresy dalej jest układana. Od trzech lat.  Podsumowując Starówkę kolega stwierdził: „W Wilnie aĹź roi się od starych świątyń”, tytułem uzupełnienia moĹźna dodać, iĹź jest teĹź kilka zaułków, urokliwych uliczek i innych ciekawych miejsc. Mając świadomość niedoskonałości tego stwierdzenia i bezradności w próbie opisu naszych wraĹźeń, oddaję głos znawcy tematu, Tomasowi Venclovie: "Kopuły, fasady, pionowe dzwonnice unoszące się nad zaułkami pochodzą w większości z XVII wieku. Architektura tego okresu wymagała nowoczesnego układu, lubowano się w panoramach i perspektywach, z duĹźej odległości pozwalających dostrzec wymyślne kształty kościołów i placów. W Wilnie tego nie ma, jako Ĺźe zachowała się tu średniowieczna sieć ulic, które są raczej wąskie, a ich układ - chaotyczny i zamknięty. (...) Jeśli ulica jest mniej więcej prosta, zazwyczaj prowadzi w górę, jeśli przebiega na tej samej płaszczyĹşnie, jest krzywa: stojąc na jednym jej końcu nie moĹźna zobaczyć drugiego. (...) Perspektywę wyznaczają uskoki i skróty; bez problemu przechodzi się z jednego dziwnie zaplanowanego podwórka na inne, czasami ma się wraĹźenie, Ĺźe moĹźna przemierzyć całe miasto, omijając jego ulice. Czasem migną za rogiem fragmenty ogromnych, masywnych kościołów, jednakĹźe aĹźeby zobaczyć całość budowli, nieraz trzeba zadrzeć głowę w górę albo wejść na wzgórze gdzieś poza granicami Starego Miasta. Nie warto się spieszyć, najlepiej błąkać”.  się

Niedzielę spędziliśmy jeszcze bardziej leniwie. W drodze powrotnej podjęliśmy próbę zwiedzenia Parku Grutas - muzeum rzeĹşb sowieckich monstrów (Nawiązując do praktycznych informacji ujętych na początku relacji. Przestrzegam: - pod Ĺźadnym pozorem nie wdawać się w dyskusję (w czterech językach) z wartownikiem (ponoć kobieta) strzegącym ustępu przed Muzeum Socjalistycznym. Stwór owy jest nieustępliwy i przejście tarasuje brzuchem) oraz Druskiennik. NaleĹźy pamiętać, Ĺźe na Litwie nie ma zbyt wielu kantorów, a te które są, zamykają w niedzielę najpóĹşniej o piętnastej. Brak litów moĹźe okazać się motywującym bodĹşcem do wcześniejszego powrotu do kraju, a szkoda - alkohole są przewaĹźnie tańsze niĹź w Polsce. Mimo wszystko była to kolejna udana wyprawa. Jedno jest pewne – w najbliĹźszym czasie wrócimy do Druskiennik (wersja All Inclusive).

 

 Grutos ParkGrutos ParkLitwa

 

Podsumowując (dwie wyprawy),

Wilno to miejsce gdzie przeplatają się trzy kultury: litewska, polska i białoruska. Tam rzeczywiście gotyk, barok i klasycyzm dalej snują swoją opowieść o polskim Wilnie. Warto się rozejrzeć w poszukiwaniu polskich śladów. Z naszych obserwacji wynika, iĹź Wilno jest dowodem polskiej wielowiekowej i wielonarodowej kultury, która doprowadziła do rozwoju miasta i jego piękna, które mogliśmy poznać. Człowiek czuje się tam jak w Polsce. Zresztą ludzie dalej mówią lub przynajmniej rozumieją po polsku. Miasto jest bardzo przyjemne i romantyczne, a przede wszystkim jest tam blisko, ceny są bardzo rozsądne a drogi bardzo dobre. Jednak nade wszystko urzekło nas piękno tamtej ziemi i niesamowicie przyjaĹşni ludzie. Warto je odwiedzić i poczuć jego atmosferę, przy czym nie da się zapomnieć i trzeba koniecznie ...

 … zobaczyć

  • przepiękną scenerię zamku i jeziora w Trokach
  • Ostrą Bramę, a z licznych wileńskich kościołów obowiązkowo kościół św. Anny
  • Wileńską Starówkę, takĹźe po to by do niej nie wracać
  • piękne litewskie krajobrazy by wiedzieć co miał na myśli Adam Mickiewicz

... wybrać się

  • na spacer ul. Pilses w Wilnie, gdzie znajduje się najwięcej kawiarni
  • w nocy na zamek w Trokach
  • do ogródków czarujących kafejek nad jeziorem w Trokach 

... doświadczyć

  • klimatu chociaĹźby jednej z knajpek na Starówce w Wilnie
  • piękna krajobrazu w Trokach oraz ducha i leniwej atmosfery tego miejsca spacerując brzegiem jeziora na zamek

... spróbować

  • chleba i piwa litewskiego (Svyturys, Utenos alus)
  • likieru Vana Tallin
  • potraw z kuchni karaimskiej, a takĹźe innych dań i trunków litewskich

... posłuchać

  • miejscowych grajków na pomoście prowadzącym do zamku w Trokach
  • najpiękniejszej harmonistki w Wilnie pośród muzyków brodatych, wąsatych i niejednokrotnie garbatych
 

A w sumie malkontencki styl Ĺźycia rulez. To nieprawda, Ĺźe jesteśmy ludĹşmi  niezadowolonymi ze wszystkiego, we wszystkim doszukującymi się wad i ujemnych stron. To Ĺźycie pokazuje, Ĺźe Ĺźycie moĹźe być jeszcze gorsze.

 

Uczestnicy 2005: Wojciech Kłoskowski, Justyna Anna Kłoskowska, T. Kłoskowski, Kruszon.
Uczestnicy 2007: Wojciech Kłoskowski, Justyna Anna Kłoskowska, Adam Łepkowski.