Wilno.
Wilno. Wyprawa na kresy Rzeczypospolitej.
ByĹ lipiec 2005. ZmÄczeni codziennym Ĺźyciem postanowiliĹmy chwilÄ relaksu odnaleĹşÄ w najbardziej polskim z zagranicznych miast - Wilnie. WyruszyliĹmy w trójkÄ: ja, Ĺźona i brat, a takĹźe nasz malutki stworek. Z BiaĹegostoku wyjechaliĹmy w sobotÄ rano. Po dwóch godzinach jazdy przekroczyliĹmy szybko i sprawnie przejĹcie graniczne w Budzisku. Celnicy ograniczyli siÄ do pobieĹźnej kontroli paszportów i dokumentów samochodu. W podróĹź zabraliĹmy ze sobÄ Kruszona - naszego pieska, jednak celnicy nie byli w ogóle zainteresowani sprawdzaniem jego dokumentów, których nota bene nie miaĹ. Tak znaleĹşliĹmy siÄ po stronie litewskiej i ruszyliĹmy w stronÄ Wilna. Po drodze krajobraz niby ten sam, ale nieco inny. Taki nie polski. Droga szeroka, zero tirów, ruch samochodowy po zjeĹşdzie z gĹównej drogi byĹ znikomy, wszÄdzie pustka i bieda. WiÄkszoĹÄ napotkanych domostw byĹa opuszczona, te jeszcze zamieszkaĹe niszczejÄ lub czekajÄ na lepsze czasy. Jednak w zwiÄ zku z postojami przewidzianymi na spacery Kruszona, zobaczyliĹmy kilka sympatycznych miejsc. Krajobrazy przepiÄkne: wzgórza, lasy, rzeki i jeziora. Szkoda tylko, Ĺźe wszystko tak niszczeje.
TROKI
Zanim trafiliĹmy do stolicy Litwy dane nam byĹo zajechaÄ do Trok, oddalonych od Wilna o jakieĹ 30 kilometrów. Tam pierwszÄ atrakcjÄ miaĹ byÄ koĹcióĹ nawiedzenia NMP - opisywany w Trylogii. Ma on wystrój barokowy. W Ĺrodku znajduje siÄ obraz Matki Boskiej Trockiej, namalowany w stylu wschodnim na miedzianej blaszce. NajwiÄkszym zaskoczeniem byĹa msza na która trafiliĹmy w jÄzyku polskim.
NastÄpnie udaliĹmy siÄ na ulicÄ KaraimskÄ , sĹynnÄ z ciekawej zabudowy. Nazwa ulicy pochodzi od Karaimów - Tatarów sprowadzonych z Krymu. Drewniane budynki parterowe, w których dalej zamieszkujÄ , pochodzÄ z XIV wieku. Domy zwrócone sÄ szczytem do ulicy z charakterystycznymi potrójnymi oknami: jedno dla Boga, drugie dla Witolda, trzecie dla domowników. Karaimowie stanowili ochronÄ osobistÄ wielkiego ksiÄcia i peĹnili straĹź przy zamku. Ulica moĹźe i sĹynna, ale zabudowa niczym nie róĹźni siÄ od tej spotykanej na podlaskich wioskach.
GĹównÄ atrakcjÄ w Trokach byĹ poĹoĹźony na wyspie zamek. Samochód zostawiliĹmy na bezpĹatnym parkingu w okolicy jeziora (jakieĹ 500 metrów od wejĹcia na most zamkowy) i udaliĹmy siÄ nadbrzeĹźem na zamek. I to byĹ chyba najlepszy pomysĹ na dojĹcie do zamku. Troki leĹźÄ pomiÄdzy trzema jeziorami: Golve, Luka i Taryszki - na obszarze Trockiego Historycznego Parku Narodowego, a na Ĺrodku znajduje siÄ zamek. SprawiĹo to, iĹź kilka ujÄÄ wyszĹo niesamowitych. JeĹli robiÄ zdjÄcia zamku to tylko od tej strony.




Gotycki zamek z zewnÄ trz wyglÄ daĹ bajkowo - czerwona cegĹa odbijaĹa siÄ w wodach jeziora i podkreĹlaĹa jego niesamowity urok. Zamek i jezioro tworzyĹy wspaniaĹÄ sceneriÄ, która dodatkowo komponowaĹa siÄ z bĹÄkitem nieba i soczystÄ zieleniÄ lasów. Do zamku wchodzi siÄ po drewnianym moĹcie opanowanym przez grajków, Ĺpiewaków i wypoĹźyczajÄ cych Ĺódki. Sam zamek w Ĺrodku juĹź tak bardzo nie zachwyca (bilety 8 litów). Praktycznie caĹy zamek jest udostÄpniony do zwiedzania.




Po zwiedzaniu udaliĹmy siÄ do maĹej karaibskiej restauracyjki nad brzegiem jeziora, tuĹź przy zejĹciu z mostku prowadzÄ cego z zamku. ĹmiaĹo mogÄ poleciÄ tam serwowane litewskie piwo. Posiada ono dwie najwaĹźniejsze cechy, których nie sposób nie doceniÄ - jest dobre i zawsze dobrze schĹodzone.
W Trokach nie mieliĹmy najmniejszych problemów z porozumiewaniem siÄ po polsku. W koĹcu caĹa okolica jeszcze niedawno naleĹźaĹa do Polski.
WILNO
NapeĹnieni klimatem gotyckiego zamku skierowaliĹmy siÄ autostradÄ w kierunku Wilna. Autostrady zwolnione z opĹat. Nudna droga, jednak dalsze krÄcenie siÄ po litewskich wioskach mogĹoby nastawiÄ nas pesymistycznie do caĹej wyprawy. Po drodze naszÄ uwagÄ zwróciĹ jeden szczegóĹ - w zasadzie wszystkie samochody byĹy luksusowe, jednak kierowcy nie przekraczali dozwolonej prÄdkoĹci. Powód byĹ jeden, na poboczu staĹo kilka patroli policyjnych (radiowozy marki BMW) z radarami.
Jazda po Wilnie nie stworzyĹa nam wiÄkszych problemów, moĹźe z tym wyjÄ tkiem, Ĺźe nie mogliĹmy znaleĹşÄ wjazdu na Stare Miasto. Oznakowanie tamtejszych dróg pozostawia wiele do Ĺźyczenia. Samochód zaparkowaliĹmy pod hipermarketem na bezpĹatnym parkingu i mostem nad rzekÄ Neris (chyba...?) udaliĹmy siÄ na drugÄ stronÄ rzeki w kierunku Starówki.
Wilno zostaĹo wpisane na listÄ zabytków UNESCO jako miasto posiadajÄ ce jednÄ z najwiÄkszych i najpiÄkniejszych starówek w Europie. ZostaĹa ona w zasadzie juĹź w caĹoĹci odrestaurowana i odzyskaĹa przedwojenny wyglÄ d. Urokliwe uliczki Starego Miasta, kamienice i zauĹki zachwyciĹy i przywoĹaĹy na myĹl zĹote okresy Rzeczypospolitej.
"Od XIII w. do XVIII w. bÄdÄ c politycznym oĹrodkiem Wielkiego KsiÄstwa Litewskiego Wilno wywarĹo ogromny wpĹyw na rozwój kulturalny i architektoniczny Europy Wschodniej. Pomimo najazdów i czÄĹciowych zburzeĹ zachowaĹy siÄ imponujÄ ce zespoĹy budynków gotyckich, renesansowych, barokowych i klasycystycznych oraz struktura i naturalne otoczenie miasta Ĺredniowiecznego" – taki podano podstawowy motyw wpisania w 1994 r. historycznego centrum Wilna na listÄ Ĺwiatowego dziedictwa UNESCO.
Nie bÄdÄ tu przedstawiaĹ, ani naszej trasy, ani poszczególnych zabytków. W zasadzie wymieniÄ tylko te miejsca, przez które warto przespacerowaÄ i najciekawsze zabytki do których warto dotrzeÄ. IntencjÄ mojÄ jest takĹźe wskazanie choÄby niektórych miejsc, ukrytych przed wycieczkami, a które przedstawiajÄ prawdziwe Wilno (te do którego nie warto wracaÄ). SpacerujÄ c po Wilnie warto zajrzeÄ do miejsca, które sÄ nieco ukryte przez wycieczkami, a przewodnicy ich nie pokazujÄ . OtóĹź urzekĹy nas maĹe uliczki Starego Wilna. NaprawdÄ przeĹliczne i Ĺadnie odremontowane (niestety z reguĹy tylko fasady - podwórza pozostaĹy takie same).

NaszÄ wÄdrówkÄ rozpoczÄliĹmy od spaceru reprezentacyjnÄ AlejÄ Giedymina (Gedimino prosp) z eleganckimi sklepami i restauracjami w szacownych kamienicach, zachwycajÄ cych swoimi fasadami. Tak dotarliĹmy na plac katedralny z katedrÄ Ĺw. StanisĹawa. Katedra jest ogromnÄ bezwieĹźowÄ trójnawowÄ budowlÄ halowÄ . Obok znajduje siÄ wysoka dzwonnica i pomnik ksiÄcia Giedymina. StamtÄ d podÄ ĹźyliĹmy urokliwÄ Ulica ZamkowÄ (Pilies) - ponoÄ historycznym zalÄ Ĺźku Wilna i jeszcze ciekawszÄ ulicÄ Maironio. Znajduje siÄ na niej wiele najsĹynniejszych zabytków, m.in. PaĹac Arcybiskupi, Muzeum Adama Mickiewicza i wiele innych koĹcioĹów i cerkwi. Ulica Zamkowa, Wielka i Ostrobramska stanowiÄ kolejne odcinki gĹównego ciÄ gu komunikacyjnego Starego Miasta. Ulice czyste. Mnóstwo kawiarenek, kafejek i pubów. WszÄdzie widaÄ spokój i luz, ruch uliczny jest spokojny, aby nie powiedzieÄ, Ĺźe wrÄcz leniwy. Ma sie wraĹźenie, Ĺźe czas biegnie duĹźo wolniej. Spacer po tych ulicach to ogromna przyjemnoĹÄ. Kolorowe, pastelowe kamieniczki wyglÄ daĹy przepiÄknie. Szybko wczuliĹmy siÄ w specyficznÄ atmosferÄ miasta.






Urokliwie prezentuje siÄ takĹźe zauĹek bernardyĹski. Dwukondygnacyjne budynki stojÄ ce przy zauĹku pochodzÄ ce z XVI-XVII wieku majÄ wartoĹÄ zabytkowÄ . Ich bramy zdobiÄ barokowe portale. MoĹźna byĹo poczuÄ tam aurÄ dawnych czasów.
KrÄ ĹźÄ c po kolejnych zauĹkach i placach poznawaliĹmy klimat miasta - na gĹównych ulicach byĹo tĹoczno i gwarno, zaĹ w bocznych uliczkach panowaĹ zaciszny nastrój i harmonia. Kamienice poĹoĹźone na uboczu sÄ zapuszczone, jeszcze nie wszystkie odrestaurowane, a przede wszystkim zdewastowane nie tyle przez upĹyw czasu, ale miejscowych „graficiarzy”. Fronty niektórych budynków wyglÄ dajÄ tak jakby siÄ wojna skoĹczyĹa - niczym w BiaĹymstoku przy DÄ browskiego lub MĹynowej. WidzieliĹmy niesamowite kontrasty. Zdewastowane budynki, powybijane szyby, podgniĹe drzwi w zestawieniu z piÄknymi podwórkami, malowniczymi kamienicami, urzekajÄ cymi cerkwiami i koĹcioĹami.

Tak dotarliĹmy pod PaĹac Prezydencki, nastÄpnie do budynków uniwersytetu wileĹskiego, gdzie odnaleĹşliĹmy sympatycznÄ knajpkÄ i wyĹmienite piwo. Generalnie na caĹej Starówce moĹźna natknÄ Ä siÄ na sympatyczne letnie kawiarenki, peĹne ludzi leniwie sÄ czÄ cych wyĹmienite – moim zdaniem – piwo. Ono, jak i mĹode wesoĹe Litwinki sprawiajÄ , Ĺźe czĹowiek ma jak najlepsze wraĹźenia o Wilnie. Nie szkoda czasu spÄdzonego w takich miejscach. Jednak nadszedĹ czas na zwiedzanie. ChodzÄ c po Wilnie zwiedziliĹmy liczne starówkowe koĹcioĹy i cerkwie, te które koniecznie trzeba poznaÄ to: koĹcióĹ Ĺw. Teresy, Ĺw. MikoĹaja, WniebowziÄcia NMP i klasztor franciszkanów, Ĺw. Ducha, cerkwie Ĺw. Trójcy, Ducha ĹwiÄtego, okolice Ratusza z cerkwiÄ Ĺw. MikoĹaja. PrezentujÄ siÄ one przepiÄknie i pobudzajÄ wyobraĹşniÄ.



PóĹşniej spacerujÄ c Ausros Varty (ulicÄ OstrobramskÄ ) ruszyliĹmy w kierunku Ostrej Bramy (zwanej takĹźe MiednickÄ ) - jednej z zachowanych bram miejskich. Od strony wewnÄtrznej znajduje siÄ kaplica ostrobramska mieszczÄ ca cudowny obraz. WokóĹ obrazu peĹno byĹo sreber i tabliczek wotywnych. UdaĹo nam siÄ dotrzeÄ pod sam obraz. Tam znaleĹşliĹmy chwilÄ na krótkÄ modlitwÄ. Miejsce ma niesamowitÄ atmosferÄ kultu religijnego. U nas w mieĹcie znajduje siÄ koronowana kopia obrazu ostrobramskiego, jednak nie moĹźna porównywaÄ ze sobÄ tych dwóch miejsc. OryginaĹ obrazu i miejsce w którym siÄ znajduje dowiodĹy, Ĺźe byliĹmy w jednym z najwaĹźniejszych miejsc kultu maryjnego na Ĺwiecie.

WracajÄ c z Ostrej Bramy dotarliĹmy pod luksusowy hotel „Europa”, przepiÄkny koĹcióĹ Ĺw. Teresy, a nastÄpnie pod koĹcióĹ Ĺw. Trójcy i zabudowania klasztorne, w których akcjÄ III czÄĹci Dziadów umieĹciĹ Adam Mickiewicz (cela Konrada). Na koniec dotarliĹmy pod barokowy koĹcióĹ pw. Ĺw. Katarzyny, a w przylegĹym do niego skwerku - pomnik StanisĹawa Moniuszki. KrÄ ĹźÄ c po mieĹcie z postanowieniem znalezienia jakiejĹ lokalnej restauracyjki z tradycyjnymi litewskimi przysmakami spowrotem dotarliĹmy do katedry Ĺw. StanisĹawa. WiÄkszoĹÄ lokali nie serwuje w ogóle posiĹków, a te w których zajrzeliĹmy do menu, odstraszyĹy nas swoimi cenami. Narodowe potrawy raczej znaleĹşÄ moĹźna tylko w droĹźszych restauracjach, ale takie z uwagi na nasz budĹźet raczej omijaliĹmy. Sympatyczne miejsce odkryliĹmy dopiero w Dzielnicy Ĺťydowskiej.
PóĹşniej wspiÄliĹmy siÄ na GórÄ ZamkowÄ by obejrzeÄ panoramÄ starówki. Na wzgórzu zachowaĹy siÄ ruiny starego zamku, m.in. resztki murów, brama póĹnocna i przede wszystkim Baszta Giedymina. Z góry roztaczaĹa siÄ wspaniaĹa Starówka. W oddali byĹo widaÄ KoĹcióĹ Ĺw. Piotra i PawĹa - ĹwiÄ tyniÄ wzniesionÄ na wzór bazyliki watykaĹskiej, a po przeciwnej stronie takĹźe nowoczesne dzielnice mieszkaniowe i biurowe.
ZARZECZE
Po krótkim pobycie na Górze Zamkowej, na koniec postanowiliĹmy dotrzeÄ na Zarzecze, przy okazji zwiedzajÄ c koĹcióĹ Ĺw. Anny, tuĹź przy brzegu rzeki Wilenki (Napoleon marzyĹ by przenieĹÄ go nad SekwanÄ). RzeczywiĹcie ĹwiÄ tynia imponuje. Wybudowana z czerwonej, nietynkowanej cegĹy prezentuje styl niderlandzkiego gotyku, a przede wszystkim zachwyca swoim majestatem. ĹwiÄ tynia posiada efektownÄ , koronkowÄ fasadÄ, dekorowanÄ kilkudziesiÄcioma rodzajami ceglanych ksztaĹtek oraz neogotyckie wnÄtrze z XVIII wieku. W oĹtarzu gĹównym znajduje siÄ obraz Ĺw. Anny Samotrzeciej. Obok koĹcioĹa stoi neogotycka dzwonnica z koĹca XIX wieku, nawiÄ zujÄ ca stylem do koĹcioĹa. TuĹź obok koĹcioĹa znajduje siÄ takĹźe pomnik Adama Mickiewicza. Nieopodal KoĹcioĹa Ĺw. Anny znajduje siÄ koĹcióĹ Ĺw. Franciszka i Ĺw. Bernarda, stylem nawiÄ zujÄ cy takĹźe do gotyku.

W tych okolicach mieliĹmy szczÄĹcie do Ĺlubów - mijaliĹmy co najmniej kilkanaĹcie par mĹodych uczestniczÄ cych w sesjach fotograficznych.

W oddzielonej od miasta zakolem Wilenki dzielnicy Zarzecze odbywajÄ siÄ obecnie wszelkiej maĹci imprezy kulturalne. Dzielnica ta to wysepka specyficznego uroku i jedno z najmodniejszych miejsc w Wilnie. Jest tam takĹźe sporo miĹych kafejek. Klimat Zarzecza sprawia, Ĺźe nie sposób tam na chwilkÄ nie usiÄ ĹÄ i kontemplowaÄ uroki Ĺźycia. My zatrzymaliĹmy siÄ w miĹej restauracyjce „Zarzecze” nad rzekÄ i raczyliĹmy siÄ litewskim piwem, z wdziÄkiem przyniesionym przez kolejnÄ sympatycznÄ LitwinkÄ - wyjÄ tkowo wysokÄ i piÄknÄ litewskÄ dziewczynÄ. DowiedzieliĹmy siÄ teĹź, Ĺźe w tym miejscu kawiarnianym ponoÄ czÄsto obraduje zarzeczaĹski rzÄ d. OtóĹź przekraczajÄ c rzekÄ wkroczyliĹmy do wolnej republiki artystów Zarzecze. Posiada ona swojÄ konstytucjÄ, w której m.in. wskazano, iĹź: kaĹźdy ma prawo popeĹniaÄ bĹÄdy, kaĹźdy na prawo byÄ wyjÄ tkowym, kaĹźdy ma prawo do miĹoĹci, kaĹźdy ma prawo byÄ szczÄĹliwym, kaĹźdy ma prawo byÄ nieszczÄĹliwym, itd.

Tak przyszĹo poĹźegnaÄ siÄ z Wilnem. W drodze do samochodu - celem zabicia Ĺźalu z powrotu - kupiliĹmy litewski trójniak, rum i kilka piw. Wszystko wyĹmienite. Nasza krótka wyprawa dobiegĹa koĹca. JadÄ c spowrotem przez wnioski i miasteczka kilka razy zostaliĹmy zaskoczeni napotkanÄ biedÄ : a to ktoĹ tam ĹwiatĹa nie ma jeszcze zaĹoĹźonego, a to w sklepie zamiast kasy fiskalnej – liczydĹa, zaĹ dobry samochód czy w ogóle jakiekolwiek auto to luksus, którego napotkani ludzie szybko mogÄ nie doczekaÄ. W sklepie dowiedziaĹem siÄ miÄdzy innymi Ĺźe istnieje tak zwana Litwa biedna - wschód i bogata - zachód. Ceny podobne jak w Polsce, jedynie alkohol ciut taĹszy.
Tym razem trasa naszej wyprawy biegĹa do Trok. Po pierwszej krótkiej wizycie wydawaĹo nam siÄ, Ĺźe jest to idealne miejsce na weekend. GranicÄ przekroczyliĹmy w Ogrodnikach. W okolicy przejĹcia granicznego znajduje siÄ kilka kantorów. Generalnie te zlokalizowane bliĹźej granicy majÄ najkorzystniejszy kurs.
I jeszcze kilka informacji praktycznych. Z doĹwiadczenia wiem, Ĺźe niektóre nie tak Ĺatwo uzyskaÄ (patrz siódme zdanie od teraz). Aby wjechaÄ na terytorium Litwy samochodem, naleĹźy posiadaÄ waĹźne ubezpieczenie OC (zielona karta nie jest wymagana), dokumenty samochodu (dowód rejestracyjny) i zwykĹe prawo jazdy. Oprócz tego samochód powinien byÄ wyposaĹźony w apteczkÄ, trójkÄ t, gaĹnicÄ i linÄ holowniczÄ . Drogi sÄ lepsze niĹź polskie Wszystkie drogi sÄ bezpĹatne. Oznakowanie dróg nie jest najgorsze, choÄ nieco chaotyczne, to jednak z maĹymi wyjÄ tkami Ĺatwo odnaleĹşÄ wĹaĹciwy kierunek. Ceny paliw sÄ niĹźsze niĹź w Polsce. Dopuszczalna zawartoĹÄ alkoholu we krwi wynosi 0,40 %. Kontrole radarowe zdarzajÄ siÄ dosyÄ czÄsto. Zapinanie pasów bezpieczeĹstwa jest obowiÄ zkowe na wszystkich siedzeniach.
WychodzÄ c z zaĹoĹźenia, iĹź jazda powinna byÄ równieĹź urlopem, a przy okazji po drodze moĹźna teĹź co nieco zobaczyÄ, a nie tylko pÄdziÄ przed siebie do celu, rozpoczÄliĹmy naszÄ dalszÄ podróĹź. Widoki od samego poczÄ tku jazdy po Litwie poraĹźaĹy. Po drodze roztaczaĹy siÄ piÄkne widoki na jeziora, pola, wzgórza i daleko w gĹÄ b Litwy. WĹród szerokich pól rozsypane zagrody, otoczone drzewami, wyglÄ dajÄ niby zielone wysepki. Region nazywa siÄ Sudowia (Suwalszczyzna) – poĹoĹźony w poĹudniowej i poĹudniowo-zachodzniej czÄĹci Litwy za Niemnem – krajobrazy w zasadzie moĹźna podziwiaÄ jadÄ c z Ogrodnik do Druskiennik.
Troki jak juĹź wiadomo otoczone sÄ jeziorami. WĹaĹciwie moĹźna powiedzieÄ, Ĺźe Troki kojarzÄ nam siÄ z wodÄ i to nie tylko ze wzglÄdu na poĹoĹźenie. Przez wiÄkszÄ czÄĹÄ naszego pobytu w tym mieĹci z nieba siÄ piĹ deszcz, a niektórzy mieli okazjÄ takĹźe popĹywaÄ.
Nocleg w Trokach znaleĹşliĹmy w schronisku polecanym w przewodniku – Rotuse (Vytauto 1). Bez rewelacji ale znoĹnie, najwaĹźniejsze Ĺźe przynajmniej za rozsÄ dnÄ cenÄ (35 litów). Dodatkowym plusem byĹo poĹoĹźenie blisko jeziora, zamku i kilku restauracji.
Wieczorem wybraliĹmy siÄ na zamek. Tak jak w dzieĹ, przy sĹonecznej pogodzie zachwyca, tak wieczorem rozczarowuje z powodu nie najlepszego oĹwietlenia. Na szczÄĹcie kilka nocnych zdjÄÄ wyszĹo naleĹźycie.



Jak powszechnie wiadomo mamy pewnÄ sĹaboĹÄ do zamków, a nasze trójkowe nocne wypady sÄ obecnie dosyÄ sĹynne. Pomni kolejnych wraĹźeĹ po pomostach dostaliĹmy siÄ pod zamek. W nocy okazaĹ siÄ on bardziej rozlegĹy i w zasadzie byĹ pogrÄ Ĺźony w ciemnoĹciach. Tak zwiedziliĹmy kilka zakamarków i wszystkie dziury. Spod zamku rozpoĹcieraĹ siÄ widok na czÄĹciowo oĹwietlone nabrzeĹźe i jezioro. Po zapadniÄciu zmroku widaÄ byĹo, Ĺźe miasto nie jest typowÄ miejscowoĹciÄ turystycznÄ , gdzie moĹźna siÄ dobrze zabawiÄ. Prawie wszÄdzie ciemno i cisza.




Nad brzegiem jeziora znajduje siÄ wiele urokliwych, niewielkich restauracyjek i kawiarenek. ZmÄczeni wielogodzinnÄ jazdÄ , a nastÄpnie peĹni wraĹźeĹ spod zamku, wybraliĹmy siÄ do jednej z nich. Markizy. Czynna do 24. Wieczorem przygrywa kapela. ObsĹuga rozumie po polsku. Menu ze zdjÄciami powoduje, Ĺźe z wyborem litewskich potraw nie ma wiÄkszych trudnoĹci. Dominuje kuchnia litewska w odmianie karaimskiej. Piwo wyĹmienite, zresztÄ jedzenie takĹźe. Nie jest teĹź najdroĹźsze (zupa – 3 lity, specjaĹ kuchni – 15, piwo – 5). ZasĹuguje na polecenie, zarówno ze wzglÄdu na poĹoĹźenie nad jeziorem, jedzenie, jak i klimat jaki panuje tam póĹşnym wieczorem. SiedzieliĹmy tam do samego zamkniÄcia.
MieliĹmy tam okazjÄ smakowaÄ piwa. Browar Svyturys jest najstarszym producentem piwa na Litwie i robi chyba najlepsze piwo w tej czÄĹci Europy. JednakĹźe piwo z browaru Utenos alus takĹźe jest wyĹmienite. PonoÄ wraz z tradycyjnymi potrawami regionalnymi jest wpisane do europejskiego dziedzictwa kulinarnego.
NastÄpnego dnia po Ĺniadaniu wybraliĹmy siÄ na leniwe zwiedzanie miasta. Tam Ĺźycie toczy siÄ innym, powolnym i spokojnym rytmem. Po drodze: kapliczka Ĺw. Jana Nepomucena, ruiny Starego Zamku, ul. Karaimska, chwila wytchnienia przy piwie nad jeziorem, na koniec Nowy Zamek. Niestety za zwiedzanie zamku od Ĺrodka trzeba trochÄ zapĹaciÄ, wiÄc z tej przyjemnoĹci postanowiliĹmy zrezygnowaÄ. ZrekompensowaliĹmy to sobie obchodzÄ c zamek dookoĹa.





Po poĹudniu wybraliĹmy siÄ do Wilna, bardziej na spacer, niĹź celem zwiedzenia. Dworzec autobusowy w Trokach znajduje siÄ przy wyjeĹşdzie z miasta. Autobusy kursujÄ doĹÄ czÄsto, mniej wiÄcej co godzinÄ. Cena biletu: 3 lity. Warto zwróciÄ jedynie uwagÄ, którÄdy kursuje autobus, albowiem moĹźna jechaÄ 20 minut lub prawie póĹtorej godziny.
W samym Wilnie nie zatrzymaliĹmy siÄ na dĹugo. Kroki na Starówce stawialiĹmy tak by dotrzeÄ do ulicy Pilies, obowiÄ zkowo zachodzÄ c do jednego z letnich ogródków, a nastÄpnie skierowaliĹmy siÄ na Zarzecze. Miasto na Starówce Ĺadne, ale tym razem nie zachwyciĹo. W centrum na odrestaurowanych ulicach Ĺadnie i czysto, a poza nimi ruina. Od poprzedniej naszej wizyty nic siÄ nie zmieniĹo, nawet kostka przy koĹciele Ĺw. Teresy dalej jest ukĹadana. Od trzech lat. PodsumowujÄ c StarówkÄ kolega stwierdziĹ: „W Wilnie aĹź roi siÄ od starych ĹwiÄ tyĹ”, tytuĹem uzupeĹnienia moĹźna dodaÄ, iĹź jest teĹź kilka zauĹków, urokliwych uliczek i innych ciekawych miejsc. MajÄ c ĹwiadomoĹÄ niedoskonaĹoĹci tego stwierdzenia i bezradnoĹci w próbie opisu naszych wraĹźeĹ, oddajÄ gĹos znawcy tematu, Tomasowi Venclovie: "KopuĹy, fasady, pionowe dzwonnice unoszÄ ce siÄ nad zauĹkami pochodzÄ w wiÄkszoĹci z XVII wieku. Architektura tego okresu wymagaĹa nowoczesnego ukĹadu, lubowano siÄ w panoramach i perspektywach, z duĹźej odlegĹoĹci pozwalajÄ cych dostrzec wymyĹlne ksztaĹty koĹcioĹów i placów. W Wilnie tego nie ma, jako Ĺźe zachowaĹa siÄ tu Ĺredniowieczna sieÄ ulic, które sÄ raczej wÄ skie, a ich ukĹad - chaotyczny i zamkniÄty. (...) JeĹli ulica jest mniej wiÄcej prosta, zazwyczaj prowadzi w górÄ, jeĹli przebiega na tej samej pĹaszczyĹşnie, jest krzywa: stojÄ c na jednym jej koĹcu nie moĹźna zobaczyÄ drugiego. (...) PerspektywÄ wyznaczajÄ uskoki i skróty; bez problemu przechodzi siÄ z jednego dziwnie zaplanowanego podwórka na inne, czasami ma siÄ wraĹźenie, Ĺźe moĹźna przemierzyÄ caĹe miasto, omijajÄ c jego ulice. Czasem mignÄ za rogiem fragmenty ogromnych, masywnych koĹcioĹów, jednakĹźe aĹźeby zobaczyÄ caĹoĹÄ budowli, nieraz trzeba zadrzeÄ gĹowÄ w górÄ albo wejĹÄ na wzgórze gdzieĹ poza granicami Starego Miasta. Nie warto siÄ spieszyÄ, najlepiej bĹÄ kaÄ”. siÄ
NiedzielÄ spÄdziliĹmy jeszcze bardziej leniwie. W drodze powrotnej podjÄliĹmy próbÄ zwiedzenia Parku Grutas - muzeum rzeĹşb sowieckich monstrów (NawiÄ zujÄ c do praktycznych informacji ujÄtych na poczÄ tku relacji. Przestrzegam: - pod Ĺźadnym pozorem nie wdawaÄ siÄ w dyskusjÄ (w czterech jÄzykach) z wartownikiem (ponoÄ kobieta) strzegÄ cym ustÄpu przed Muzeum Socjalistycznym. Stwór owy jest nieustÄpliwy i przejĹcie tarasuje brzuchem) oraz Druskiennik. NaleĹźy pamiÄtaÄ, Ĺźe na Litwie nie ma zbyt wielu kantorów, a te które sÄ , zamykajÄ w niedzielÄ najpóĹşniej o piÄtnastej. Brak litów moĹźe okazaÄ siÄ motywujÄ cym bodĹşcem do wczeĹniejszego powrotu do kraju, a szkoda - alkohole sÄ przewaĹźnie taĹsze niĹź w Polsce. Mimo wszystko byĹa to kolejna udana wyprawa. Jedno jest pewne – w najbliĹźszym czasie wrócimy do Druskiennik (wersja All Inclusive).



PodsumowujÄ c (dwie wyprawy),
Wilno to miejsce gdzie przeplatajÄ siÄ trzy kultury: litewska, polska i biaĹoruska. Tam rzeczywiĹcie gotyk, barok i klasycyzm dalej snujÄ swojÄ opowieĹÄ o polskim Wilnie. Warto siÄ rozejrzeÄ w poszukiwaniu polskich Ĺladów. Z naszych obserwacji wynika, iĹź Wilno jest dowodem polskiej wielowiekowej i wielonarodowej kultury, która doprowadziĹa do rozwoju miasta i jego piÄkna, które mogliĹmy poznaÄ. CzĹowiek czuje siÄ tam jak w Polsce. ZresztÄ ludzie dalej mówiÄ lub przynajmniej rozumiejÄ po polsku. Miasto jest bardzo przyjemne i romantyczne, a przede wszystkim jest tam blisko, ceny sÄ bardzo rozsÄ dne a drogi bardzo dobre. Jednak nade wszystko urzekĹo nas piÄkno tamtej ziemi i niesamowicie przyjaĹşni ludzie. Warto je odwiedziÄ i poczuÄ jego atmosferÄ, przy czym nie da siÄ zapomnieÄ i trzeba koniecznie ...
… zobaczyÄ
- przepiÄknÄ sceneriÄ zamku i jeziora w Trokach
- OstrÄ BramÄ, a z licznych wileĹskich koĹcioĹów obowiÄ zkowo koĹcióĹ Ĺw. Anny
- WileĹskÄ StarówkÄ, takĹźe po to by do niej nie wracaÄ
- piÄkne litewskie krajobrazy by wiedzieÄ co miaĹ na myĹli Adam Mickiewicz
... wybraÄ siÄ
- na spacer ul. Pilses w Wilnie, gdzie znajduje siÄ najwiÄcej kawiarni
- w nocy na zamek w Trokach
- do ogródków czarujÄ cych kafejek nad jeziorem w Trokach
... doĹwiadczyÄ
- klimatu chociaĹźby jednej z knajpek na Starówce w Wilnie
- piÄkna krajobrazu w Trokach oraz ducha i leniwej atmosfery tego miejsca spacerujÄ c brzegiem jeziora na zamek
... spróbowaÄ
- chleba i piwa litewskiego (Svyturys, Utenos alus)
- likieru Vana Tallin
- potraw z kuchni karaimskiej, a takĹźe innych daĹ i trunków litewskich
... posĹuchaÄ
- miejscowych grajków na pomoĹcie prowadzÄ cym do zamku w Trokach
- najpiÄkniejszej harmonistki w Wilnie poĹród muzyków brodatych, wÄ satych i niejednokrotnie garbatych
A w sumie malkontencki styl Ĺźycia rulez. To nieprawda, Ĺźe jesteĹmy ludĹşmi niezadowolonymi ze wszystkiego, we wszystkim doszukujÄ cymi siÄ wad i ujemnych stron. To Ĺźycie pokazuje, Ĺźe Ĺźycie moĹźe byÄ jeszcze gorsze.
Uczestnicy 2005: Wojciech KĹoskowski, Justyna Anna KĹoskowska, T. KĹoskowski, Kruszon.
Uczestnicy 2007: Wojciech KĹoskowski, Justyna Anna KĹoskowska, Adam Ĺepkowski.
Zobacz nasze propozycje
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
-
-
ebook
(2,00 zł najniższa cena z 30 dni)
2.15 zł
3.99 zł (-46%) -
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Czasowo niedostępna
-
-
-
książka
-
ebook
Niedostępna
-
