Kontrast:
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
APLIKACJA MOBILNANEW

Photoshop CS3 CE. Kurs

To mini encyklopedia tego najpopularniejszego programu graficznego na świecie. Książka Kurs Photoshop CS3 CE jest bogato ilustrowana i przedstawia wszystkie ważniejsze możliwości aplikacji, które są przydatne projektantom stron WWW, grafikom czy zwolennikom fotografii cyfrowej korzystającym z programu Adobe na poziomie podstawowym. Książka kierowana jest do grupy amatorów, którzy chcieliby poznać lepiej program, dlatego autorka skupiła swoją uwagę na pracy z plikami i omówieniu podstawowych zagadnień związanych z PS (praca na warstwach, narzędzia malowania, filtry). W książce znajdziemy także wstęp do pracy ze zdjęciami, ich edycję, zmianę kolorów czy tworzenie panoramy. Ostatnie dwa rozdziały stanowią zagadnienia pracy z tekstem oraz drukowania obrazów w Photoshopie. Jest to kolejna pozycja z omawianych tutaj opisująca od podstaw wykorzystanie możliwości Photoshopa, która dedykowana jest początkującym. Warto dodać, że praktycznie każda akcja jest uwieńczona zdjęciem z opisem, dzięki temu nauka z programem może być dużo łatwiejsza.
webinside.pl Dawid Kulbaka

Junior sam w domu albo Oskar de la Mancha, Rycerz Nieasertywnego Oblicza i Ludzie, których lubię najmniej

Nie lubiłem Macaulay′a Culkina. Kiedy na świecie zapanowało szaleństwo na punkcie młodego aktora, związane z serią filmów "Kevin sam... gdzieś tam", zastanawiałem się z czego ono wynika. 10-letni Culkin grał sztywno jakby połknął kij od szczotki wraz z włosiem i szufelką, a na jego twarz-plastelinka, za duże uszy i mięsisto-gąbczaste usta wprost patrzeć nie mogłem (szczególnie po spożytym posiłku). Dochodzące zza oceanu wiadomości o zachowaniu świeżo upieczonej gwiazdy utwierdzały mnie tylko w przekonaniu, że oto mamy do czynienia z kolejnym rozpuszczonym jak dziadowski bicz gówniarzem...

Aktora przyprawiłem w ostrym sosie antypatii i bez spożywania spuściłem w ubikacji -- o wrzody na żołądku trzeba dbać. Dla pewności dwa razy ciągnąłem za skobelek...

I wtedy wpadła mi w ręce jego książka "Junior sam w domu albo Oskar de la Mancha, Rycerz Nieasertywnego Oblicza i Ludzie, których lubię najmniej". Już sam tytuł wywołał burzę niezlasowanych jeszcze życiem w tym kraju komórek mózgowych. Znając nieco (nawet jeśli to "nieco" oparte jest na doniesieniach prasowych) realia życia w Hollywood nie dziwi ostatni jego człon. Tam wszyscy się sympatycznie nienawidzą, a lista wzajemnych antypatii przebiłaby niejedną książkę telefoniczną średnio-dużego miasta.

Zastanowiło użycie sformułowań "Oskar de la Mancha" -- co w czasach, gdy większa część amerykańskiej młodzieży nie potrafi pokazać na mapie sąsiadującej z USA Kanady, świadczy o wiedzy/oczytaniu autora, oraz "Nieasertywnego" -- co w dobie sms-owych nieortograficznych skrótów myślowych zadziwia podwójnie. Prawdziwe zaskoczenie przyszło jednak, kiedy okazało się, że nie trzymam oto w ręku kolejnej wygładzonej biografii hollywoodzkiej gwiazdy, spisanej przez dorabiającego na boku akademika, po kilku seansach terapeutycznych wynurzeń, lecz... No właśnie. Z czym tak właściwie mamy do czynienia?

Już od pierwszych stron Culkin przekonuje nas do swego literackiego dyletanctwa -- mało tego -- prawie do wtórnego analfabetyzmu, która to cecha skutecznie utrudnia: jemu -- pisanie, nam zaś -- zamierzony odbiór przekazu! Aż trudno w to uwierzyć, bowiem podobnego pióra mógłby mu pozazdrościć niejeden domorosły pisarzyna (czyli jakieś 80% nazwisk zalegających społem i hurtem w księgarniach).

Sama książka to jeden wielki pocięty na nierówne kawałki monolog Juniora (bo tak nazwał się autor). Raz jest to fragment opowiadania, raz lista osób nielubianych (co Ci chłopie zrobił Kopernik!), raz opatrzona napisem "pusta strona" pusta strona. Choć sam Culkin wielokrotnie zwraca się do Czytelnika, odnosi się wrażenie, że "Junior" to książka pisana dla niego samego, że to spowiedź w pustym konfesjonale, to próba samooczyszczenia i samorozgrzeszenia. W kilku miejscach monolog przekształca się w rozmowę z ojcem, z którym nigdy nie miał dobrych stosunków i którego szczerze nienawidził, przybierającą formę niewysłanych listów. Macaulay stawia mu długą listę zarzutów, które skutecznie wypaczyły życie jemu i jego matce, choć nie unika odpowiedzialności za swój, o wiele większy w obliczu przewin ojca -- grzech zaniechania, brak reakcji, spolegliwość.

Książka nie jest jednak pasmem nienawistnych zarzutów, jest również świadectwem przeżywanej miłości i zrozumienia swego dotychczasowego życia. Jest również listą marzeń i planowanych zmian. Choć Junior nie stawia grubej kreski w życiorysie i nie odżegnuje się od przeszłości, to daje jasno do zrozumienia, że dorósł i doświadczył błogosławieństwa dojrzałości.

Nie lubiłem Macaulay′a Culkina, lecz po lekturze "Juniora" musiałem zrewidować swoje poglądy. Choć nadal uważam, że chłopina w "Kevinach sam... gdzieś tam" grał jakby połknął kij od szczotki wraz z włosiem i szufelką, to jego plastelinkowa twarz nie wzbudza już odruchów wymiotnych, powiem więcej -- zaczyna budzić sympatię. Choć książkę szczerze polecam (w 10-stopniowej skali mocna ósemka), to nadal nie mogę zrozumieć czemu aktor dołączył naszego astronoma do listy osób nielubianych. W całej książce nie padło ani jedno złe słowo na słabą płeć, a przecież Kopernik również była kobietą!

DużeKa Grzegorz Raczek; 10/2007

Photoshop. Pluginy i efekty specjalne

Sekret potęgi jednego z najpopularniejszych edytorów graficznych, Adobe Photoshopa, opiera się między innymi na nieograniczonej wręcz możliwości rozbudowywania biblioteki filtrów dzięki instalacji dodatkowych wtyczek. Do tej pory z pewnością brakowało na rynku pozycji, która opisywałaby warte uwagi dodatki do tego edytora graficznego i efekty specjalne.

W polecanej przez nas książce zgromadzono dość szczegółową charakterystykę kilkudziesięciu wtyczek, które pozwalają między innymi na takie operacje, jak wyostrzanie fotografii, przekształcanie jej w szkic, usuwanie zniekształceń geometrycznych wywołanych niedoskonałością obiektywu aparatu cyfrowego, tworzenie fotomontaży, przyciemnianie i rozjaśnianie, szybkie usuwanie określonych elementów ze zdjęcia czy dodawanie efektów różnego typu zjawisk atmosferycznych.

Każdy rozdział poświęcono jednemu producentowi wtyczek. Opisywany jest proces instalacji oraz najważniejsze elementy interfejsu i podstawowe funkcje. Na płycie dołączonej do książki znajdziesz zarówno próbne i pełne wersje opisywanych wtyczek, jak i krótkie przewodniki oraz sposób korzystania z nich. Na pochwałę zasługuje relatywnie niska cena.

PC World Sebastian Górski; 10/2007

Fotografia cyfrowa. Krajobrazy i natura w Photoshopie CS2

Jeżeli chcesz poprawić jakość kilku fotek z wakacji, nie warto sięgać po tę książkę. To podręcznik dla pasjonatów fotografowania przyrody, którzy poświęcają temu zajęciu dużo czasu. Informacje warsztatowe zawarte w książce nie są skomplikowane, większe znaczenie ma ukazanie Photoshopa jako... środka artystycznego wyrazu. Miłośnikom fotografii może przypaść do gustu entuzjastyczny sposób opisu programu, choć niektóre określenia, np. nazywanie wyjęcia aparatu z pokrowca prewizualizacją", trącą pseudofilozofią...
PC Format 07/2007

Photoshop CS2/CS2 PL. Biblia profesjonalisty

Photoshop jest bez wątpienia królem wśród programów graficznych do obróbki cyfrowych obrazów. Jego twórcy nie ustają w udoskonalaniu go, a profesjonaliści chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami. Dobrym przykładem takiej praktyki jest książka wydawnictwa Helion "Photoshop CS2/CS2 PL. Biblia profesjonalisty", której autorami są: Deke McClelland, Laurie Ulrich Fuller i Robert C. Fuller.

Dla nieco mniej zaawansowanych przeznaczona jest "Biblia" tych samych autorów, która wprowadza w tajniki aplikacji. W omawianej księdze autorzy założyli, że podstawy są znane i pokazują, jak sięgnąć głębiej i wydobyć z Photoshopa wszystkie skrywane opcje i możliwości. Autorzy pogrupowali wiedzę w rozdziały o określonej tematyce - malowanie przy pomocy pędzli, klonowanie, korygowanie i wzory, maskowanie, praca z warstwami, tryby mieszania, kształty i style, korekcja filtrami i efekty własne, korekcja barw i nasycenia, poziomy oraz krzywe i cienie. Nie ma więc konieczności czytania wszystkiego po kolei - zwłaszcza, że objętość pozycji (niemalże 700 stron) jest znaczna.

Dziennik Łódzki pio; 06-07-2007