Recenzje:
Mamaczyta bardzo lubi podróżować. Dlatego dziś polecamy "Mój dziennik podróży" Dominiki Zaręby i Ani Jamróz wydany przez Bezdroża. To propozycja dla tych młodych podróżników, którzy lubią kolekcjonować pamiątki i wspomnienia z podróży, i szukają ciekawej formy, w ramach której mogliby te swoje zapiski, rysunki, pocztówki, bilety z muzeów i inne ciekawostki zaprezentować i w ten sposób ocalić od zapomnienia.

Mamy tam miejsce na listę rzeczy niezbędnych, o których nie można zapomnieć; miejsce na pieczątki z parków narodowych, zapisanie ciekawostek ze szlaków, wklejenie biletów z podróży, a także prowadzenie tradycyjnych zapisków-wspomnień. My rodzice powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na zamieszczony na końcu książki Kodeks Małego Wędrowcy. Przeczytajcie go z dziećmi przez wyruszeniem w podróż, to zbiór dobrych rad i ciekawych spostrzeżeń dotyczących wspólnego podróżowania i życia "w drodze".

Mamaczytowe dzieci zawsze prowadzą swoje pamiętniki z podróży. Bardzo lubimy do nich wracać. Prowadzenie podróżniczych zapisków serdecznie polecamy tak małym, jak średnim i całkiem dorosłym.

Mamaczyta.pl Marta


Mój Dziennik Podróży to nowa propozycja dla wszystkich młodych odkrywców wydana przez wydawnictwo Bezdroża. Jest to książka w formacie zeszytowym i twardej oprawie do stworzenia przez właściciela. Można w nim pisać, bazgrać, rysować, wklejać zdjęcia, mapki, bilety i inne nazbierane papierowe skarby. Dzięki temu każdy dziennik podróży jest unikatowy. Oczywiście, aby móc wypełnić nasz dziennik potrzebujemy nożyczek, kleju i kolorowych długopisów lub kredek.

Koncepcja Dziennika przypomina trochę bardzo popularny wśród młodzieży „Zniszcz ten dziennik” z ta różnicą, że zadania, które wykonuje właściciel nie służą unicestwieniu książki, a stworzeniu pamiątki, do której z chęcią będziemy wracać po latach. Tak szczerze mówiąc to myślę, że wypełniony dziennik mógłby być ciekawym, nostalgicznym prezentem dla rodziców lub dziadków. Umiem sobie wyobrazić, że za kilkanaście lat z przyjemnością sięgam podczas przekopywania pamiątek rodzinnych po „Mój Dziennik Podróży” wypełniony przez moją córkę podczas jednej ze wspólnych wypraw. No chyba, że dziennik miałby być sekretny i wtedy trzeba uszanować prywatność latorośli.
Niewątpliwą zaletą dziennika jest zachęcenie dzieci do planowania podróży np. przez uzupełnienie listy „co zabierasz w podróż”. Warto, aby dzieci były coraz bardziej samodzielne również w pakowaniu się na wyprawę. Kolejną zaletą , szczególnie dla mnie mamy 9latki, jest zmotywowanie do samodzielnego pisania na przykład poprzez zadania typu „opisz najlepszą przygodę” i pobudzanie kreatywności zadaniami o tworzeniu własnego języka i szyfrów.
Dużym plusem jest ciekawa, nieprzegadana i stworzona dla tej publikacji (nieskopiowana z czegoś innego) szata graficzna. Uważam, że współczesny młody czytelnik zasługuje na dobrej jakości rysunki i takie właśnie w tej książce dostanie. Główni bohaterowie narysowani lekką, trochę zawadiacką kreską co kilka kartek puszczają do nas oko i zachęcają do pomyślenia lub stworzenia czegoś nowego.
Kodeks Małego Wędrowcy na ostatniej stronie jest lekturą obowiązkową dla rodziców. Szczerze mówiąc sama czasami o tym zapominam, że dzieci w czasie podróży nie lubią nudnych muzeów ani siedzieć cicho. W efekcie z wypełnionego przez moją córkę Mojego Dziennika Podróży dowiedziałam się, że najnudniejsza była wizyta na Wawelu (gdzie trzeba siedzieć cicho nic nie dotykać i nawet kapci do ślizgania już nie dają)… a ja tyle czasu spędziłam w kolejce po bilety!

Nie można zapomnieć o ładnych wycinankach, które po bardzo przystępnej cenie (1,40 zł) znajdziemy na stronie wydawnictwa. Wycinanki stylem pasują do dziennika. Wymagają jednak dostępu do kolorowej drukarki. Do wyboru mamy 20 różnych kierunków podróży, część w Polsce, cześć w Europie.

Wydawnictwo sugeruje grupę odbiorców jako 5-10lat. Chyba słusznie, aczkolwiek dla najmłodszych tylko rysowanie i wklejanie wchodzi w grę oraz pisanie przy pomocy rodziców. Im starsi tym więcej młodzi użytkownicy mogą zrobić samodzielnie i po swojemu. Moja córka jako 9latka idealnie się w grupę wiekową wpisuje i twierdzi, że daje dwa kciuki w górę Dziennikowi.

No to teraz trochę czepiactwa, co by nie było tylko słodko. Rozmiar książki jest w sam raz, ale ja bym wolała coś lżejszego (skoro dziecko ma dziennik nosić przy sobie) i na kółkach jak kołonotatnik. Dziennik nadaje się na dłuższą co najmniej kilkudniową wyprawę np. wakacyjną, ale nie na jedno czy dwudniową.  To jest jednak trochę ograniczenie i jakiś pomysł na nową pozycję „Dziennik Moich Podróży w roku 2017”.

Pozostaje mi tylko zachęcić Was do zaopatrzenia się w Mój Dziennik Podróży np na stronie wydawnictwa Bezdroża przed kolejną podróżą, szczególnie, że drogi nie jest (19zł), a może okazać się wartościowym elementem bagażu. Zachęcać do badania, odkrywania i dokumentowania odkryć przez małego podróżnika.

podrozezmamaitata.wordpress.com


Wakacje w pełni. Jedni ruszają do babci na wieś, inni nad ciepłe morze, jeszcze inni zwiedzają wielkie miasta. Każda wyprawa to dla małych podróżników niesamowite emocje, fantastyczne przygody i zaskakujące odkrycia.Co zrobić, żeby wakacyjne wspomnienia nie zatarły się z czasem? Notować na bieżąco! Przecież każdy szanujący się podróżnik prowadzi dziennik.

Mój dziennik podróży to uniwersalna księga dziecięcych wspomnień z każdej, dowolnej wyprawy. Można zabrać go na długie wakacje i weekendowy wypad za miasto. Sprawdzi się podczas wycieczek po Polsce i w trakcie zagranicznych wojaży. Bez względu na kierunek wyprawy - wszędzie czekają przygody, które warto utrwalić, zanim wspomnienia wyblakną. Wypełniony dziennik stanie się niepowtarzalnym przewodnikiem - pamiętnikiem z podróży.

Mój dziennik podróży powstał z myślą o kilkulatkach - tych, które podróżowanie mają we krwi, i tych, którym rodzice dopiero próbują zaszczepić podróżniczego bakcyla. Zabawę z nim można zacząć, jeszcze zanim zamknie się walizkę. Do każdej podróży trzeba się dobrze przygotować, a dziennik pozwala wciągnąć w te przygotowania nawet najmłodszych. Zaczynamy od listy ekwipunku i narysowania trasy wyprawy. Z listą samodzielnie spakuje się nawet przedszkolak (i nie zapomni ani czapki z daszkiem, ani ukochanego misia), a własnoręcznie nakreślona mapa pomoże wyobrazić sobie, co ciekawego będzie się działo podczas podróży.

W drogę! Teraz Mój dziennik podróży będzie eksploatowany pełną parą. Przecież jest tak wiele do opisania. Najfajniejszy dzień wyprawy i ten najgorszy lub najnudniejszy. Ciekawi ludzie i nowi przyjaciele (może będą chcieli odcisnąć w dzienniku swoją dłoń?). Nieznane dotychczas rośliny i zwierzęta, słowniczek podstawowych zwrotów. W dzienniku jest też miejsce na wspomnienia kulinarne, bo w podróży poznaje się mnóstwo nowych smaków. Zaskakujące połączenia, nieznane - pyszne i okropne - potrawy, zabawne nazwy, wszystko jest warte zanotowania. Maluchy swoje wspomnienia mogą rysować, a rysunki uzupełniać zdjęciami, starszaki bez problemu poradzą sobie z pisaniem. W Moim dzienniku podróży jest mnóstwo wolnego miejsca na dowolne notatki - dzieci będą doskonale wiedziały, jak je wykorzystać. Może wkleją tam bilety wstępu do muzeów albo ulotki z odwiedzanych miejsc?

Mój dziennik podróży to niezwykły, interaktywny notatnik, który można dostosować do własnych potrzeb i wybranego celu wyprawy. Ma poręczny format i bez trudu zmieści się do plecaczka małego podróżnika. Przecież chodzi o to, żeby mieć go zawsze przy sobie i wspomnienia utrwalać na bieżąco. Do uzupełniania dziennika w opcji minimum wystarczy długopis lub ołówek, przy poważniejszych pracach przydadzą się klej, nożyczki i kredki. Koniec z nudnym czekaniem na obiad czy ciągnącą się w nieskończoność kolejką do kasy muzeum!

Mój dziennik podróży stworzyły Dominika Zaręba - podróżniczka i pionierka ekoturystyki w Polsce oraz Ania Jamróz - absolwentka krakowskiej ASP, graficzka i fotografka.

dziecisawazne.pl Agnieszka Radziszowska