Recenzje

Rewolucja social media

Media społecznościowe (social media) rozwinęły się w przeciągu ostatnich lat błyskawicznie. Coraz więcej osób ma dostęp do internetu, w przeciągu szczęść dziesięciu sekund swój profil na Facebooku uaktualnia ponad 696 tysięcy osób, pół miliona zostawia po sobie ślad w postaci komentarza*.Internet stał się nie tylko medium, które skupia wokół siebie społeczności - coraz więcej firm oraz organizacji przenosi biznes do sieci, ale także tam promuje swój produkt i markę. Główny Urząd Statystyczny podaje, że aż 94 proc. przedsiębiorstw jest podłączona do sieci. Z tak ogromnym zasięgiem Internetu, narzędzi, które nam oferuje, szans oraz zagrożeń - naturalnym krokiem dla każdego, kto chce profesjonalnie prowadzić swoje działania w sieci, jest sięgnięcie po literaturę. Dlatego też przeczytałam książkę Rewolucja Social Media Michała Sadowskiego, jednego z moich autorytetów w branży, która w przystępny sposób nakreśla etapy rozwoju social mediów.

Co musicie wiedzieć o samym autorze - Sadowski jest założycielem prężnie rozwijającej się firmy, podbijającej międzynarodowe rynki - Brand24 SA, która oferuje swoim klientom monitoring internetu, w tym, co istotne mediów społecznościowych. W ten sposób marka nie ma problemu ze znalezieniem w sieci wzmianek o sobie, może szybko i sprawnie zareagować np. na pytanie klienta lub też sytuację kryzysową. Śledząc profil na Facebooku Michała Sadowskiego można bez zawahania stwierdzić, że potrafi odnaleźć się w internecie - wydaje się szalenie sympatyczny, wyluzowany i zorientowany w branży social mediów.

Jaka tematyka poruszana jest w książce? Pierwszy rozdział dotyczy zmian, jakie może zaobserwować w social mediach oraz pojawiających się trendów, bardzo podoba mi się przejrzyste ukazanie historii mediów społecznościowych - autor nakreśla, od czego tak naprawdę się zaczęło, podaje ciekawostki oraz interesujące statystyki. Następnie skupia się na swoim ulubionym temacie, czyli monitoringu internetu. Dalej porusza tematykę reputacji w sieci i tym, jak nią zarządzać - to przydatne rady szczególnie dla osób, które dbają o dobry wizerunek w sieci. Kolejno patrzy nieco z szerszej perspektywy na samą markę w social mediach, obsługę klienta, czy też zastanawia się, co stanowi przyszłość mediów społecznościowych. Rewolucja Social Media jest z 2013 roku, przez ten czas zaobserwowaliśmy wiele zmian w sieci, pojawiło się kilka nowości, jestem ciekawa, czy autor nie chciałby znowu swoją wiedzą i doświadczeniem podzielić się w nowej książce.

Największą zaletą książki są krótkie opisy - autor nie zanudza nas długimi wyjaśnieniami, w przejrzysty sposób nakreśla dany temat, często posługuje się wypunktowaniem, co sprawia, że tę pozycję czyta się szybko i przyjemnie. Jednakże brakowało mi zgłębienia tematu w niektórych podpunktach - uważam, że książka jest jak najbardziej do rozwinięcia. Autor mógł pokusić się o jakieś dłuższe wprowadzenie. Zauważyłam, że w pojawiającej się literaturze na temat social mediów często nie ma podstawowych pojęć, a osoba, która np. po raz pierwszy chce zgłębić ten temat, może nie do końca wiedzieć czym np. są platformy social commerce. Dopiero w książkach nieco starszych można znaleźć definicję mediów społecznościowych. Sama obecnie piszę pracę magisterską i miałam trudność w zdefiniowaniu samej podstawy, po której dopiero później mogę przejść do konkretów. Dlatego też uważam, że ta pozycja jest dla osób ze środowiska, zajmujących się już social mediami, posiadających swoje firmy, czy prowadzących blogi.

W jednym z rozdziałów Sadowski opisuje pokrótce kilka konkretnych case study - to bardzo dobry krok, wtedy też najlepiej zapamiętać daną treść, którą autor chce przekazać i wpoić czytelnikom. Najszybciej uczymy się na przykładach, dlatego też był to mój ulubiony fragment książki i powinno ich być więcej. Gdy przeczytałam, że autor sam zaprojektował okładkę, byłam mile zaskoczona. Jest charakterystyczna i rzuca się w oczy, a więc też raczej nie da się jej przegapić w księgarni.

Książka jest bardzo przejrzysta - każdy temat jest wyodrębniony, a poszczególne rozdziały są krótkie. Dla mnie Rewolucja w Social Mediach ma formę podręcznego poradnika, jak skutecznie działać w mediach społecznościowych. Widzę to tak, mam swój biznes lub też z nim zaczynam, nie wiem jak do końca funkcjonować w sieci, a więc sięgam po książkę Sadowskiego i nieco mi się to wszystko rozjaśnia. Autor przypomina, wydaje się, że takie najprostsze rzeczy, jak podziękowanie klientowi - wychodzi na to, że marki często zapominają o czymś, co czasem wydaje się być naturalne.

Co mi się podoba - Sadowski pisze językiem prostym i bardzo przystępnym dla czytelnika. Oprócz kilku określeń, do których brakuje mi jakichś wyjaśnień np. w przypisach (bo jak wspomniałam, że nie każdy od razu jest znawcą tematu), to książkę czyta się lekko.

Na końcu autor poleca kilka blogów, co jest bardzo dobrym pomysłem dla tych, którzy chcą jeszcze poczytać o tej tematyce, a za bardzo nie wiedzą, gdzie się udać. Jest także miejsce na notatki, niewielkie, ale może się przydać.

Polecam przede wszystkim osobom, które są obecne już w dziedzinie social mediów. Potrzebują jednak kilku rad, jak poradzić sobie z klientem, ułożyć strategię, promować markę - wtedy Rewolucja w social mediach jest dla nich w sam raz. Dla tych, którzy dopiero stykają się z tematem, mogą od razu nie załapać, o co w tym wszystkim chodzi, jednak mogą też próbować - książka jest cienka, każde zagadnienie rozpisane jest krótko, więc nie ma większego problemu z przyswojeniem tej wiedzy. To ciekawa książka, która ukazuje przede wszystkim potencjał drzemiący w social mediach, który przy dobrych chęciach, pomyśle i pozytywnym podejściu można wykorzystać w swoim życiu.

Polecam, dla tych zainteresowanych tematem social mediów, jak i działających w branży, to must have, które każdy musi mieć na swojej półce.

recenzentkaksiazek.blog.pl Gaba; 2016-01-31

Internet ewoluuje. Na skalę niemożliwą do wyobrażenia. Facebook, Youtube, Twitter, Google, LinkedIn, portale, blogi i inne tworzą przyszłość kształtując konsumenckie postawy. Walka o klienta trwa. Tym razem jest jednak o wiele ciekawsza. Do niedawna Internet traktowano, jak zabawę. Dzisiaj Twitter, Facebook, Google, Youtube zmieniają rzeczywistość. Dobrze dopasowane do strategii jakiejkolwiek firmy media to podstawa jej egzystencji. Przy pomocy Internetu nawet niewielki biznes w niewielkiej miejscowości może dzisiaj świadczyć swoje usługi całemu światu. Superblogi, social commerce, geotagowanie, social gaming, czy wyszukiwarki społecznościowe mogą wprawić nieobytego z materią czytelnika w zakłopotanie. Tymczasem wiele osób korzysta z Facebooka, przegląda filmy na Youtube, prowadzi bloga, dodaje posty na Twitterze i gra w gry na Facebooku tworząc internetową rzeczywistość. Dzisiaj Internet jest bezsprzecznie potęgą. Dzięki niemu realia i promocja biznesu to już nie tylko akademickie podejście do marketingu, znane każdemu studentowi, jako produkt, miejsce, cena i promocja. Dziś, cytując guru marketingu, ta sfera dotyczy doświadczenia, bycia wszędzie, wymiany i edukacji. Bezsprzecznie w umysłach i psychice ludzkiej nastąpiły dzięki temu ogromne zmiany. Za pomocą Internetu coraz więcej firm szuka rozwiązań na styku psychologii oraz technologii w kontekście, właśnie social media. Obecnie to zjawisko można nazwać społeczną rewolucją w kontekście usług społecznościowych. Konsument ewoluuje, staje się świadomy sposobów rozwiązywania problemów dzięki internetowym narzędziom. Co więcej, zdaje sobie sprawę z siły swojego głosu. Książka Michała Sadowskiego w sposób bardzo oryginalny przybliża czytelnikowi sferę social media. Mówi o rewolucji, która sprzyja na rynku tym przystosowanym. Wskazuje na skuteczny dialog online i prezentuje wiele możliwości oraz kanałów komunikacji. W dodatku autor omawia po krótce każdą z możliwości dodając coraz bardziej popularne odnośniki do tekstów tzw. QRcode. Za ich pomocą i coraz bardziej popularnego smartfona czytelnik przenieść się może z wymiaru książki w świat interaktywny, gdzie tekst jest ilustrowany np. filmem. Bez wątpienia nadszedł czas rewolucji. Czas social media. Internet jest medium potężnym, stale ewoluującym i w dużej mierze niezależnym. Wszystko na to wskazuje, że jego znaczenie będzie rosnąć z ogromną siłą wraz ze stale zwiększającym się dostępem do niego i wraz z umiejętnościami i świadomością korzystania z tego zasobu przez użytkownika. Potencjał jest ogromny. To właśnie tutaj dojrzewają biznesy i kształtują się światopoglądy. Warto sięgnąć po doskonale dokumentującą ten fakt książkę Sadowskiego i zgłębić wiadomości tu zawarte, aby z pełną świadomością podążać za nowymi trendami. Walka o klienta trwa. Za pomocą rewolucji. Rewolucji rozpoczętej właśnie w social media.

wiadomosci24.pl Marek Bachorski-Rudnicki

Marketing zmienia się na naszych oczach z dnia na dzień. Pojawienie się Facebooka, Naszej Klasy, Tweetera, smartphonów spowodowało pojawienie się zupełnie nowych narzędzi. Teraz marketer coraz mniej albo nawet wcale nie korzysta z szablonów w reklamie. W związku z nowymi trendami na tym polu musi wykazywać się umiejętnością szybkiego wynajdywania i przyswajania informacji. Aby osiągnąć sukces powinienem być innowatorem z kreatywnymi pomysłami.
Kluczowe znaczenie w rozwoju mają Social Media. Ostatnie dziesięć lat to absolutna rewolucja. Pojawiło się mnóstwo nowych narzędzi odbioru treści. Ponad miliard ludzi korzysta z różnych portali społecznościowych. Publikuje komentarze, ustawia statusy, lubi posty, statusy innych ludzi, filmy, marki, wydarzenia. Tak naprawdę każdy może w błyskawiczny sposób dotrzeć do innej osoby czy firmy znajdującej się w jakimkolwiek miejscu na Ziemi. Żyjemy w niesamowitych czasach. Człowiek przyswaja parędziesiąt razy więcej informacji w ciągu dnia niż to robił kilkanaście lat temu.
W książce "Rewolucja Social Media" Michał Sadowski pokazuje z punktu widzenia marketera w jaki sposób można okiełznać tzw. Social. Dosyć mocno skupia się na różnych narzędziach monitoringu zdarzeń w Internecie. Przyznaję, że nie używałem tych narzędzi, a z opisu wydają się bardzo ciekawe.
Poza tym autor ostrzega przed błędami i pokazuje jak im przeciwdziałać, jak dbać o wizerunek i reputację.
Na naszym rynku jest ciągle mało książek poświęconych ebiznesowi, social mediom czy startupom. Dlatego warto przeczytać tę książkę, która podpowiada jak komunikować się z konsumentami w obecnych czasach.

pokonac.blogspot.com 2013-09-23

Media społecznościowe od kilku lat intensywnie wyrabiają sobie dogodną pozycję w skutecznym nawiązywaniu kontaktów międzyludzkich. Skupiają wokół siebie ponad miliard ludzi na całym świecie. Potencjał Social Media już dawno został zauważony przez przedsiębiorców, którzy z miesiąca na miesiąc inwestują w nie coraz większą część budżetu i prowadzą kampanie reklamowe w oparciu o ich najlepsze cechy. Tej nowości w strategiach marketingowych, a wg autora książki wręcz rewolucji, towarzyszy zmiana najskuteczniejszych narzędzi i kanałów dotarcia do klienta, a także sposobów monitorowania i mierzenia efektywności przekazu reklamowego. Dialog online z klientem wszedł na wyższy level, stając się ważniejszy niż dotychczas. Powiedzenie "klient nasz Pan" nabrało w XXI wieku nowego znaczenia.
Michał Sadowski jest znaną postacią w branży IT. Jako założyciel i prezes firmy Brand24, którą zresztą co rusz promuje na łamach swojej książki ( jest się czym chwalić), posiada niezbędne doświadczenie, aby opisywane pojęcia streścić szczerze i obrazowo. Książka traktuje przede wszystkim o marce w sieci. To bardzo ogólne określenie, bowiem autor skrupulatnie opisuje min. obsługę klienta obline, wsparcie sprzedaży i cały Social Business. Przy tym często wspiera się case studies. Autor zwraca uwagę na istotę uczestnictwa praktycznie każdej firmy, z każdej branży w życiu Social Media, ale uczestnictwa świadomego, najlepiej opartego o wiedzę specjalistów.
Bez wątpienia obecność firmy w sieci nie może skupiać się tylko na stronie WWW, bowiem to właśnie dzięki mediom społecznościowym, przedsiębiorca może bezpośrednio przekonać się czego potrzebują klienci i na co narzekają. To niezbędna wiedza, która pozwala sprostać oczekiwaniom, chronić reputację marki i budować wizerunek online firmy, zgodnie z jej wartościami offline.
Warto również zwrócić uwagę na szatę graficzną książki. Rozdziały i podrozdziały są bardzo przejrzyste ( jest ich dużo, traktuję to jako zaletę), układ stron surowy, a przed to konkretny, a do tego uwagę zwraca zastosowanie podlinkowanych kodów QR, które poszerzają wartość merytoryczną.

openkontakt.com Andrzej Maj, 2013-05-27

Kto nie słyszał o mediach społecznościowych, ten prawdopodobnie nie żyje. A nawet jeśli żyje, to już na pewno bardzo trudno mu poruszać się w biznesowej rzeczywistości. W sieci 2.0 chce być dziś każdy. A nawet jak nie chce, to i tak musi Bo wie, że rewolucja social media pozwala mu dotrzeć do nowych klientów taniej niż przed nastaniem ery Facebooka. Tym cenniejszy jest poradnik Michała Sadowskiego, który pomaga oddzielić społecznościowe ziarno od plew.

DZIENNIK GAZETA PRAWNA 2013-04-12

Dwie chyba najgłośniejsze publikacje o mediach społecznościowych na polskim rynku. Wydane mniej więcej w tym samym czasie, aż proszą się o recenzję porównawczą. Rozstrzygnijmy więc, która jest bardziej warta naszej uwagi.

Książkę Michała recenzowałem jakiś czas temu i podsumowałem w zasadzie jednym zdaniem: ktoś w miarę ogarniający social media niczego się z niej nie dowie. W moim przekonaniu powinni po nią sięgnąć ludzie spoza branży. Tacy, którzy dopiero próbują zrozumieć fenomen mediów społecznościowych.

W przypadku Anny Miotk z kolei wcześniej zetknąłem się ze świetnymi Badaniami w public relations, stąd spodziewałem się pracy na równie wysokim poziomie.

Po przeczytaniu obu nasunęło mi się kilka rzeczy, które można w nich porównać i na tej podstawie rozstrzygnąć, która jest bardziej wartościowa:

1) Chęć powrotu do lektury

Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek wrócił do książki Michała. Tymczasem Anna Miotk w Skutecznych social mediach opublikowała tyle zgrabnie ujętych elementów porządkujących wiedzę (tabel, zestawień, wyników analiz, itd.), że do ściągawek na pewno raz na jakiś czas chętnie zajrzę. Ku przypomnieniu. W przypadku Rewolucji social media cały czas miałem wrażenie, że jest ona w większym stopniu płynną narracją. Nie mógłbym wracać do konkretnych fragmentów. Skanowanie kodów QR mnie nie bawi, więc ta wartość dodana odpada.

2) Wgryzienie się w temat

Publikacje na temat mediów społecznościowych można podzielić na trzy typy.

Pierwszy bije pianę nad ich fenomenem, lecz nie daje żadnych porad biznesowych. Charakteryzuje je wodolejstwo i mętność wywodu. Jest ich niestety najwięcej…

Drugi omawia temat przystępnie, przekrojowo. Mówi czytelnikowi: „Patrz, jest coś takiego, takiego i jeszcze takiego. To robi to, to robi tamto, fajne, na pewno Ci się przyda!”. Przekonuje, dlaczego dane narzędzia działają, rzuca kejsami, lecz wiedzę jak je wykorzystać musisz znaleźć już gdzieś indziej. Tu umieściłbym książkę Michała.

Trzeci typ to publikacja fachowa, podparta zapleczem teoretycznym, jak np. „Sekrety pomiarów w mediach społecznościowych”. Przeważnie są to kilkusetstronicowe kobyły, przez które ciężko przebrnąć. Dla przeciętnego czytelnika są już średnio przyswajalne. Skuteczne social media prawie spełniają warunki, by być taką książką. Nie jest aż tak kompleksowa, pewne tematy traktuje skrótowo, ale za to dzięki temu nie zarzuca czytelnika masą informacji i jest przyjemna w lekturze. Powiedziałbym więc, że Skuteczne social media są kilka kroków dalej niż Rewolucja social media.

3) Szerokość ujęcia tematu

Brawa dla obojga za mówienie o sile monitoringu internetu, ale biorąc pod uwagę ich ścieżkę zawodową, nic w tym dziwnego… ;)

Jeżeli jednak chodzi o wypływanie na szerokie wody, znów wygrywa dla mnie Anna. Punktem docelowym jej książki jest mierzenie efektów obecności w social media, wychodzi więc od analogii między narzędziami i metodami pomiaru społecznościówek i innych działań komunikacyjnych. Większy akcent jest tu położony również na budowanie strategii. Czytając Rewolucję social media miałem wrażenie, że Michał pokazuje dużo przykładów możliwości ich wykorzystania, ale nie mówi o tym, jak sprzęgnąć to wszystko w spójny plan. Anna sporo miejsca poświęca na istotność strategii i jak się przygotować do jej zbudowania.

4) Werdykt

Zakładam, że Rewolucja social media jest przeznaczona dla początkujących. Michał porządkuje wiedzę na podstawowym poziomie. Jest w moim odczuciu publikacją popularyzatorską, która zawiera praktyczne wskazówki czy przykłady, ale mają one raczej inspirować niż dawać gotowe narzędzia do samodzielnego ogarniania social mediów.

Książka Anny Miotk jest publikacją fachową. Zorientowaną na przekazanie wiedzy. Nie twierdzę, że po jej przeczytaniu ktoś jest gotowy do samodzielnego prowadzenia marki w mediach społecznościowych i przygotowany na wszystko. Tak czy owak, czytając jej książkę miałem wrażenie, że dostaję więcej.Dokładniej. Lepiej.

Moim zdaniem z tego pojedynku zwycięsko wychodzi Anna Miotk. Książka Michała to taki literacki iPhone social media. Świetnie wypromowana, wciąż się o niej mówi, twórca (Jobsadowski) i produkt nieustannie powiększają grono wyznawców i z drugiej strony – zbierają hejt (hi, Tomasz Reich). Kiedy jednak przyjrzeć się mu bliżej, iPhone Social Media niekoniecznie musi być lepszy od konkurencyjnego Samsunga.

jeszczejedenblog.pl 2013-03-14

Dawno nie było recenzji książki poświęconej marketingowi internetowemu, więc najwyższa pora na jakąś lekturę. Tym razem wszystko będzie kręcić się wokoło social mediów, a dokładniej pewnej rewolucji z nimi związanej.

Pod koniec zeszłego roku ukazała się książka „Rewolucja Social Media” opracowana przez Michała Sadowskiego, i jak tytuł wskazuje skupiła się na zagadnieniu mediów społecznościowych. Myślisz pewnie: nuda? Kolejny socjofun czy inny napaleniec będzie Ci chrzanił jak to facebook wsysa Internet i że warto tam być, jak to powinieneś eksponować przyrodzenia na twitterze, żeby wywołać jeszcze większy buzz w G+. Jednak każda osoba spodziewająca się takiego „przemiału” na poziomie gimnazjalisty – przeżyje prawdziwe zaskoczenie.

Książka zabiera nas w podróż po różnych zagadnieniach social mediów - od monitoringu marki, obsługi klienta w sieci przez ochronę reputacji czy wsparcie sprzedaży realizowane przez te wyjątkowe kanały komunikacji. Pomyli się każdy kto sądzi, że „Rewolucja…” to książka sucho informująca o dostępnych opcjach różnych serwisów społecznościowych – stanowiąca mechaniczny instruktaż na poziomie „minimalnego wejścia i odhaczenia”. Minimaliści – dla was pozostawiono jedynie oprawę graficzną i aranżację publikacji (również mocno na plus – nieprzesadzona, stonowana, klarowna).

A co w środku tak konkretnie?

- Opis cech, które warto rozważyć przy wyborze narzędzi monitorujących dyskusję o marce w sieci
- 30 świetnie opisanych przykładów mierzalnych i skutecznych działań w social mediach - a tak osobiście: świetnych i inspirujących pomysłów, które warto wykorzystać!
- Zestaw dobrych praktyk działań w mediach społecznościowych – od video, uczłowieczania przez nieco świeższe byty marketingu jak Pinterest i Instagram
- Pomocne wskazówki co robić, podbudowane mocnymi przykładami, w sytuacji kryzysu wizerunkowego w social’u.

Jak na autora, który jest współtwórcą jednego z narzędzi monitoringu internetu pod kątem opinii o marce – Brand24 – spodziewać się można było solidnej dawki analityki. I pewnie wielu to ucieszy, bo jest to taki wymiar analityki jaki nie zabija „pierwszym oddechem” i ciężarem wykresów – to powiew świeżości, uwrażliwiający jak ważne jest wsłuchiwanie się w głos twoich odbiorców.

Znając tendencję do wykorzystywania książki do promocji swoich produktów przystępując do lektury miałem pewne wątpliwości, czy aby autor nie popłynie. Jednak i tu Michał świetnie sobie z tym poradził – opisał szerokie grono konkurentów, wskazał czytelnikom cechy, którymi powinni się kierować wg swoich potrzeb i po prostu pozostawił im decyzję.

Dylemat jaki pozostawia dla mnie ta książka – to jej charakter. Z jednej stanowi ona pewne wskazanie co uwzględnić planując obecność w social mediach – co ja rozumiem jako podnoszenie świadomości osób chcących istnieć w sieci ze swoim biznesem. Część mniej doświadczonych, początkujących osób – które kupią książkę z nastawieniem na nabycie z niej konkretnych umiejętności (co zrobić krok po kroku, żeby…) poczuje niedosyt – ale w mojej opinii to lepiej, dostały ogromny zastrzyk-impuls do dalszego poszukiwania, zgłębiania się w tym co ich zainteresowało, a bardzo możliwe – że niektórych porwie temat obsługi klienta , a jeszcze inni zainteresuje bardziej mierzalnością efektów działań społecznościowych.

Być może kiedyś autor szarpnie się na kolejną książkę – z pewnością przydało by się więcej zagadnień związanych z monitoringiem internetowym, z tym jak skutecznie i w pełni wykorzystywać narzędzie zarówno to, którym zarządza autor jak i innymi równie pomocnymi w marketingu społecznościowym.

Kupić, przeczytać, stosować!

WebSEM.pl Sebastian Jakubiec, 2013-03-10

„Rewolucja social media" Michała Sadowskiego to bardzo interesująca próba zobrazowania przepaści, jaka nas dzieli od czasów, gdy internet dla nas zaistniał w latach 90. ubiegłego wieku - do chwili obecnej, epoki social mediów. Zobrazowania i skupienia się na tych ostatnich.

Najwyższy na to czas, gdyż social media grupują wokół siebie już ponad miliard internautów na całym świecie, a co trzeci z nich dzieli się z innymi wrażeniami na temat prezentowanych marek. Trudno to zlekceważyć w czasach, gdy kilka chwytliwych wpisów (i polemik) może wpłynąć na efektywność nawet najbardziej misternie skonstruowanej kampanii reklamowej.

POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-03-04

Proces zachodzący w Internecie, polegający na rozwoju portali społecznościowych, wszelakich for, porównywarek cenowych, blogów i komunikatorów sprawia, że znaczenie informacji i przekazu zawartego w sieci ciągle wzrasta. W latach 90-tych użytkownik Internetu był w zasadzie anonimowy, dzisiaj -stał się bardziej społecznościowy niż kiedykolwiek dotąd - pisze Michał Sadowski w książce „Rewolucja social media". Trendy zachodzące w Internecie, mające na celu odtworzenie relacji z realnego życia, odwzorowane sieci kontaktów osiągnęły jednak znacznie większy zasięg, przeto także znaczenie. To co dla jednych (klient) jest dobrodziejstwem, gdyż walka z największymi korporacjami nagle stała się możliwa (poprzez solidarność uczestników i masowy odbiór komunikatu), dla innych jest początkiem nowej strategii biznesowej, nakierowanej nie tylko na promocję produktu (przy czym zmianie ulega także sam proces promocyjny, który przyjmuje zupełnie nowe formy), ale także stały kontakt ze swoimi klientami. Ci natomiast nie chcą już wyłącznie oceniać zakupionej rzeczy, chcą (!) brać udział w życiu kampanii, uczestniczyć w procesie kreowania marki, już na etapie pomysłu. Doszło zatem do przetasowania sił, klient staje się coraz bardziej świadomy swojej siły, a nawet władzy. Opinia jednostki jest, może się wydawać mało ważna, jednakże - przy wykorzystaniu możliwości jakie dają dzisiejsze media społecznościowe, jej rozpowszechnienie i społeczny odzew w myśl zasady - może ktoś też spotkał się z podobną sytuacją, zachowaniem, błędem, ogólnie „przypadkiem nadzwyczajnym" - staje się siłą, z którą nie można się nie liczyć. Jeden wpis może decydować o dalszych losach spółki, wywołać jej poważną transformację, bądź nawet przyczynić się do jej upadku. Doskonałym przykładem jest historia marki Dell. „Jeszcze w 2005 roku wpływowy bloger Jeff Jarvis skrytykował obsługę klienta w firmie Dell Artykuł był cytowany przez wiele milionów użytkowników sieci [...] trzeciego największego producenta komputerów na świecie, artykuł kosztował tak wiele, że spadł kurs akcji Della, a wizerunek firmy został mocno nadwyrężony na wiele następnych miesięcy" - podaje w swojej książce Michał Sadowski, jako jeden z wielu przykładów wpływu oceny internetowej na działalność spółki. Szybkość zachodzących obecnie procesów, rozmiar, zakres oddziaływania pozwala twierdzić, że nie jest to ewolucja. Mówić wypada raczej o rewolucji, której następstwem będzie wykształcenie się nowej kategorii biznesu - społecznościowego, w którym to właśnie klient internauta, korzystający z przekazu online jest na pierwszym miejscu, a jego opinia - tym aspektem, na który kładzie się ogromny nacisk.

MIESIĘCZNIK KAPITAŁOWY BB, 2013-02-21

Nie jest łatwo recenzować książkę autora, o którym wiadomo, że jego pasją są sporty walki. A gdy wiemy, że tekst ukaże się w internecie, monitorowanym głęboko przez jego firmę, to już nie przelewki. Pióro drży przed postawieniem złego słowa... Ale odstawmy żarty na bok i przejdźmy do rzeczy. Bo “Rewolucja social media” Michała Sadowskiego to książka, obok której nie warto przejść obojętnie. Zapraszamy na gościnny wpis Łukasza Maślanki z bloga ksiazkowisko.blogspot.com.

Jeden z najbardziej cenionych przeze mnie polskich publicystów, red. Edwin Bendyk z tygodnika "Polityka", napisał niedawno fascynujący tekst pt. "Wróżenie z danych". Materiał ten, by podsumować go w skrócie, opisuje jedną z najbardziej pożądanych współcześnie umiejętności, czyli analityczne i kreatywne podejście do przetwarzania ton informacji, w którym każdy z nas codziennie zanurza się po uszy. Jak twierdzi autor, to właśnie Informacja (z dużej litery, bo podkreślić rangę zjawiska) będzie dla XXI w. tym, czym dla poprzedniego stulecia i rozwoju światowej gospodarki była ropa naftowa.

Pompą, która nieustannie dolewa wody do tego oceanu informacji, jest internet. Dowód? - Od zarania dziejów do 2003 r. ludzkość wyprodukowała pięć eksabajtów danych. To bardzo dużo, a jednak oszałamia coś innego: dziś produkujemy tyle co dwa dni - uświadamia publicysta "Polityki".

Trzymając się porównania współczesnej rzeczywistości informacyjnej do oceanu można powiedzieć, że każdy z nas codziennie wyprawia się w podróż swoim małym statkiem po tej wielkiej wodzie. A gdyby nazwać każdego lajka na Facebooku czy wysłanego tweeta jednym ruchem wiosła, okazuje się, że to wiosłowanie idzie nam całkiem dobrze. Podkreśla to w "Rewolucji social media" Michał Sadowski, wskazując jednocześnie, jak potężnym agregatem informacji są media społecznościowe i niejako ustawiając sobie czytelnika przed dalszą lekturą książki:

- Z serwisów społecznościowych korzysta już ponad miliard ludzi na całym świecie. Co minutę na Facebooku pojawia się ponad 700 tys. nowych statusów i pół miliona komentarzy. W tym samym czasie na YouTube jest dodawanych 25 godzin nowych materiałów wideo, a na Twitterze 100 tys. wpisów.

Codziennie galaktyka cała informacji przelatuje nam nad głową. A wraz z nią sporo pytań. Jak się w tej rzeczywistości odnaleźć? Jak ją zrozumieć i wykorzystać narzędzia social media do własnych celów? I odwrotnie - czego nie robić, by społecznościówkami nie zrobić sobie krzywdy? Przecież nawet córka polskiego ministra finansów, kobieta wykształcona i bywała w świecie, strzeliła sobie wizerunkowego gola do własnej bramki właśnie przez Facebooka. Co więc ma powiedzieć szary zjadacz internetowego chleba? Rosnące znaczenie social mediów stawia też nowe pytania przed światem biznesu czy nauki. Czy w social media być, jeśli tak, to jak i co zrobić, żeby na tym zarobić, nie stosując jednocześnie marketingowej propagandy rodem z plakatów partii komunistycznej w Korei Północnej?

Szukając odpowiedzi na powyższe pytania, warto sięgnąć właśnie po "Rewolucję social media". Nie jest to być może książka przełomowa, ale też autor raczej nie miał takich aspiracji, by dokonać kopernikańskiego przewrotu w dziedzinie e-PR czy marketingu internetowego. Aspirować do pisania o mediach społecznościowych z planem, by coś przełomowego odkryć w teoriach, nie miałoby zresztą większego sensu. Bo ta sfera zmienia się praktycznie co dnia i w każdej chwili może się pojawić w sieci produkt czy usługa, która przeora świadomość zarówno internautów, jak też marketerów czy PR-owców.

Ot, przykład z ostatnich dni, czyli losy stworzonego przez załogę Twittera serwisu Vine. Ledwie zdążył zadebiutować, a już mówi się o nim, że będzie to odpowiednik Instagrama dla nagrań wideo - i to nie tylko dla indywidualnych użytkowników, ale też dla ekspertów czy agencji mediowych kreujących wizerunek marki czy promujących dane produkty. A za nowym produktem idą nowe case studies oraz potrzeba zmodyfikowania strategii marki w social media. Dlatego to, co dziś jest słuszną teorią, w obecnych realiach internetowych może być ważyć tyle, ile waży plik Worda czy Open Office'a, na którym tę strategię zapisano. Michał Sadowski tę rafę opłynął sprawnie i w "Rewolucji social media" przede wszystkim podjął się zadania, by obecny stan wiedzy o mediach społecznościowych uporządkować, podsumować i zebrać w spójne całości, przy okazji dostarczając praktycznych przykładów, jak można kreować komunikację na linii klient - marka oraz marka-klient.

Autor właśnie sferę komunikacji wskazuje jako sferę, gdzie obecnie toczy się brzemienna w skutkach rewolucja. Bo social media to przede wszystkim dialog, a smartfony czy tablety to narzędzia, które biernego konsumenta pozwalają szybko zmienić w świadomego prosumenta. Świadomego nie oznacza przy tym, że zawsze racjonalnego. Są marki, jak Nestle, które na własnej skórze przekonały się, jak głębokie rany na wizerunku marki może wyrządzić rozczarowanie jednego klienta. Czy słusznie, czy nie - to inna sprawa. Tyle, że ludziom zdarza się reagować histerycznie, a media społecznościowe są idealną agorą, by swoją histerią podzielić się z innymi użytkownikami, przy okazji przyprawiając PR-owców danej firmy o przedwczesne siwienie włosów. A firmy często są bezbronne wobec fali histerii, bo... nie wiedzą, że mówi się o nich w internecie. Gdy zaś już się dowiedzą, często mogą tylko dogaszać zgliszcza, bo szansę na realną walkę z wizerunkowym ogniem przespały w błogiej nieświadomości.

Tutaj pojawia się kolejna zaleta "Rewolucji social media", czyli bogaty rozdział o konieczności monitorowania wizerunku marki w internecie lub też, ujmując to w szerszej kategorii, jej rola edukacyjna. Sadowski pokazuje, jak można to robić i że to się opłaca - nie tylko dlatego, że profilaktyka jest lepsza niż leczenie, ale też z tego powodu, że reagując zawczasu, można sprytnie przemienić klienta nastawionego wrogo w ambasadora marki. A taki klient dopieszczony to klient zadowolony, który innych klientów zachęci, podkręcając w ten sposób sprzedaż. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że gro polskich firm (często nawet duże, popularne marki) internet i social media traktują nie tyle po macoszemu, bo zdają sobie sprawę z jego znaczenia, ale z pewną taką... nieśmiałością. Bez pomysłu, bez celu, bez planu i bez monitoringu. Wypada wierzyć, że po książkę Michała Sadowskiego sięgnęli już (albo, że planują to zrobić) PR-owcy krajowych przedsiębiorstw. Bo za jakość internetu i mediów społecznościowych odpowiadają jego użytkownicy, a widząc "czary z mleka" niektórych marek na Facebooku można nabrać przekonania, że niektórym dostęp do sieci www powinno się komisyjnie reglamentować...

"Rewolucja social media" to książka rzetelna i pożyteczna. I, mówiąc kolokwialnie, dopieszczona, bo autor zadbał o takie detale, jak kody QR odnoszące do stron internetowych opisujących szerzej poruszony temat czy infografiki. Jak wiadomo, detale często decydują o całości danego dzieła, a w przypadku "Rewolucji social media" udowadniają, że Sadowski nie tylko pisze, co wie, ale przede wszystkim - że dobrze wie, o czym pisze. A to nie zawsze jest ze sobą zbieżne. Uczciwie też trzeba przyznać, że niektóre fragmenty książki Michała Sadowskiego są nieco nudnawe - bywa, że po przyjemnych i wciągających opisach dostajemy partie tekstu zdecydowanie mniej przyjazne w odbiorze, która na kilka chwil zmienia lekturę w zajęcie dość żmudne. Tyle, że takich fragmentów nie ma znowu aż tak wiele, a na pewno nie rzutują one na ogólną ocenę książki.

Michał Sadowski w "Rewolucji social media" pokazał, że internet oraz sferę social media rozumie i w sposób przystępny zarówno dla zwykłego użytkownika sieci, jak dla nieco bardziej zaawansowanego internauty, wyłożył swoją wiedzę. Tak, jak pisałem wcześniej, książka Michała Sadowskiego nie jest rewolucyjna. Zdecydowanie bardziej pasuje do niej określenie reFolucyjna (rewolucja przez płynne reformy, a nie karkołomne zmiany), pochodzące od prof. Timothy Garton Asha, który opisał w ten sposób przemiany państw Europy Środkowo-Wschodniej po 1989 r. Autor pokazuje małe kroki, które mogą doprowadzić do dużych, pozytywnych rezultatów. Bo też social media same w sobie są komunikacyjną rewolucją, do której cegiełkę dokłada każdy ich użytkownik. Są tacy, którzy wymyślają przełomowe usługi webowe, jak Facebook czy Twitter, ale ich późniejszy charakter zależy w dużej mierze od tych, którzy ich używają. I od każdego zależy jakość tej rewolucji. Jakości bez wiedzy nie będzie, a skąd tę wiedzę czerpać? Moim zdaniem,"Rewolucja social media" pasuje tutaj jak ulał, będąc jednocześnie dobrym kluczem za kulisy komunikacyjnej rewolucji.

studiumprzypadku.com 2013-02-17

Długo mi zajęło zakończenie lektury książki Michała Sadowskiego Rewolucja w social mediach. Ale udało się. Cały czas miałam wrażenie, że czytam książkę z instrukcją obsługi do zakupionego produktu. Ale sama książka z tego rodzaju broszurką nie ma nic wspólnego. Jeśli macie w domu/pracy stosy książek o mediach społecznościowych czy choćby o samym Facebooku – możecie je wyrzucić do kosza. Nie tylko dlatego, że na końcu tego posta traficie na opis konkursu, w którym, dzięki uprzejmości Onepress, możecie wygrać jeden z trzech egzemplarzy książki Michała. To naprawdę kawał wartościowej książki.

Książka podzielona jest na kilka części. Niektóre z nich zawierają “oczywiste oczywistości”. Jednak to nic złego z kilku powodów. Po pierwsze, do tej pory spotkałam (Wy zapewne też) wiele osób, którym takie oczywiste rzeczy powinno się wpakować do głowy. Po drugie gdy jest się na początku drogi trzeba taką kompleksową dawkę nawet najbardziej oczywistych rzeczy przyjąć. Po trzecie – zajmując się na co dzień komunikacją warto od czasu do czasu przyswoić pewne informacje od podstaw, aby o tych elementarnych rzeczach nie zapominać.

W Rewolucji znajdziecie informacje krok po kroku – na co zwracać uwagę w komunikacji budowanej w oparciu o media społecznościowe, wskazówki jak na negatywne komentarze reagować oraz jak wykorzystywać okazje, które mogą się przytrafić. Wszystko poparte ciekawymi przykładami, które można zobaczyć dzięki umieszczonym w książce QR kodom. Dwie części książki szczególnie mocno kojarzą mi się z wspomnianą instrukcją obsługi. Są to fragment dotyczący narzędzi monitoringu oraz analizy i pomiaru skuteczności działań w ms (To pewnie dlatego, że sama na co dzień korzystam z Brand24:)). Szacunek dla Michała za to, że w rozdziale prezentującym narzędzia, obok tego współtworzonego przez siebie pokazał kilka innych. I to neutralnie.

Pominęłam tylko jeden rozdział, ten o przyszłości social media – tylko dlatego, że nie lubię takiego prorokowania:)

Podsumowując – książkę polecam. Najbardziej początkującym oraz osobom, które nie rozumieją społecznościowego zrywu i często na tym tracą (te osoby lub reprezentowane przez nie marki). Naprawdę możecie wyrzucić wrzucić wszystkie inne książki o social media i Facebooku, które ukazały się w Polsce.

marketingdokobiet.pl 2013-02-04

Bardzo popularne od paru lat powiedzenie, że „jeśli nie ma cię w Internecie, to znaczy że nie istniejesz” staje się aktualne również w świecie biznesowym. Każda osoba prowadząca działalność biznesową wie, że media społecznościowe są obecnie najlepszym miejscem do reklamy i promocji. Jak skutecznie reklamować się w tej przestrzeni podpowiada Michał Sadowski w książce „Rewolucja social media”.

Social media zmieniło oblicze Internetu. Portale społecznościowe to nie tylko moda, trend czy „lajkowanie” zdjęć. To obecnie duży potencjał do budowania brandu firmowego, z czego coraz więcej przedsiębiorców zdaje sobie sprawę.

Michał Sadowski zjawisko popularności promocji marki w mediach społecznościowych przedstawia z perspektywy firm, które na tym polu osiągnęły wielki sukces. Autor podejmuje w swojej publikacji także ważne zagadnienie zmiany narzędzi i kanałów dotarcia do potencjalnego klienta. A co za tym idzie, wskazuje na przeobrażenie sposobu zawiązywania i utrzymywania handlowej relacji, w której dialog za pośrednictwem Internetu odgrywa coraz większą rolę. W promowanej przez nas publikacji czytelnik znajdzie również omówienie kwestii ochrony reputacji, trendów w Social Media, monitoringu Internetu czy działań brandowych.

„Rewolucja social media” to najnowsza pozycja z działu e-marketingu, która doskonale opisuje zagadnienie działań promocyjnych w przestrzeni social media. Ta ciekawa pozycja znajdzie uznanie nie tylko wśród tych „zarabiających” w Sieci, ale także u wszystkich zainteresowanych nowych obliczem brandingu, jaki dokonał się za sprawą mediów społecznościowych.

treco.pl Aleksandra Kiernas, 2013-01-31

Dowiedz się, jak najefektywniej wykorzystać możliwości oferowane przez portale społecznościowe.

Michał Sadowski jest jednym z najbardziej aktywnych obserwatorów współczesnego internetu, na co dzień zajmującym się monitoringiem sieci. W oparciu o jego doświadczenie powstała publikacja, będącą przekrojowym spojrzeniem na zagadnienie społecznościowego aspektu internetu w zakresie kreacji marki, obsługi klienta czy komunikacji, stanowiącej nieodłączny element każdego biznesu. Autor w swej książce dzieli się bogatą wiedzą odnośnie monitoringu i szczegółowej analizy portali społecznościowych pod kątem maksymalnie efektywnego wykorzystania ich możliwości. Historia nowoczesnego internetu pokazała, że wiele marek osiągnęło swą pozycję właśnie poprzez kreację i dbałość o wizerunek przy pomocy tego typu mediów. Sadowski skrupulatnie opisuje metody, dzięki którym można podnieść reputację danego podmiotu przy jednoczesnym zachowaniu jego „ludzkiej twarzy".

magazynt3.pl 2013-02

Pisanie książek dotyczących social media wydaje się być bezzasadne zważając na to jak szybko zachodzą zmiany w zakresie tej dziedziny. Myślałby kto, że cokolwiek można napisać zdezaktualizuje się jeszcze przed zamknięciem procesu wydawniczego, a jego produkt końcowy będzie wczorajszy już w pierwszych chwilach swojego istnienia. Niemniej, jak się okazuje, Michałowi Sadowskiemu udało się zamknąć w pigułce całkiem sporo prawd objawionych i zasad uniwersalnych, co jest świetnym rezultatem. Moje spostrzeżenia na temat Rewolucji Social Media (Wydawnictwo Onepress).

Do zawartej w książce wizji socialmediowych praktyk należy niemniej podchodzić z dystansem i nie bezkrytycznie. Podoba mi się pomysł na kolektywną wiedzę na temat problemów produktu i ich rozwiązywania – warto czerpać z doświadczenia Michała gdyż jego propozycje są godne uwagi. Obawiam się jednak, że Michał wiele rzeczy widzi przez nadto różowe okulary i niektóre proponowane przez niego mechanizmy mogą zaistnieć tylko w tak zwanym „idealnym świecie”. „Prowadzenie biznesu i komunikacji zorientowanej na klienta wymaga od firmy zaufania względem pracowników. Wiary w to, że pracownik jest zdolny do reprezentowania marki i nastawionej na konsumenta kompletnej obsługi.” – z tych zdań bije przekonanie, że jakiekolwiek bariery weryfikacyjne dla publikacji w imieniu marki powinny runąć niczym mur berliński.

Idea jest piękna, ale nie do zrealizowania. Lub inaczej – nie powinna być realizowana. Oczywiście, każdy pracownik jest twarzą firmy i każdy ją, mniej lub bardziej, sobą reprezentuje. Niemniej, dawanie wszystkim po megafonie i zachęcanie do agitacji na rzecz marki jest chyba zbyt liberalnym podejściem do kwestii. Osobiście bliższa jestem zdaniu, że SM to medium jak każde tradycyjne. Co za tym idzie powinno być kontrolowane pod kątem publikacji (w granicach rozsądku oczywiście, bo czym innym jest przygotowywanie polityki postępowania kryzysowego; jak wiadomo, w kryzysie bieganie za akceptami wpisów jest stratą cennego czasu.) Ponadto osoba, która wejście w rzeczywistość korporacyjną ma jeszcze przed sobą, po przyjęciu takiego modelu może się przykro roztrzaskać o całą górę procedur, z którą zetknie się w praktyce. Nie oznacza to oczywiście, że góra procedur jest dobra – twierdzę po prostu, że proponowanie na jej miejsce równiny także nie jest najlepszym rozwiązaniem.

Książkę mogę polecić z czystym sercem i wymienione wyżej uwagi nie zmieniają faktu, że całość jest napisana przystępnie i zwięźle – co z uwagi na permanentny brak czasu doskwierający wszystkim, bez wyjątku, czyni ją pozycją łatwo przyswajalną. Niemniej mam poczucie, że przez to brak wielu bardzo istotnych szczegółów, co czyni książkę świetnym „wstępem do” tematu mediów społecznościowych, ale z nikogo na pewno nie zrobi specjalisty.

Wobec powyższego na pewno szczerze poleciłabym książkę studentom kierunków wszelakich, którzy zapatrują się na social media nindżyzm i chcą podjąć staże zawodowe w agencjach prowadzących działania tego typu – jest to świetna baza pod doświadczenia praktyczne. Powinna to być także obowiązkowa lektura dla osób, które nie do końca rozumieją dlaczego social media stają się coraz ważniejszym kanałem komunikacji z klientem. Jak pisze Sadowski: „(…) konsumenci są zmęczeni jednostronną komunikacją. Ludzie oczekują interakcji i szansy na wykształcenie relacji z marką.”

Osobiście powiedziałabym raczej „żaden konsument nigdzie nie szuka i nie oczekuje komunikatu reklamowego. Jednak ewolucja w stronę social media jest jedynym sposobem na przetrwanie w okolicznościach wykształcenia przez ludzi ślepoty na reklamę tradycyjną. Stosowanie kanałów komunikacji reklamowej, do których konsumenci jeszcze nadto nie nawykli, a które stanowią ich naturalne środowisko funkcjonowania w mediach sprawia, że reklama może być nadal zauważana, angażująca i akceptowana w zalewie treści kultury.” W jednym się na pewno z Michałem Sadowskim zgadzam – trzeba robić internety, a ci, którzy tego nie pojmują, zginą.

przerwanareklame.pl taida.zaradna, 2013-01-18

Krajobraz po zmianie, jaka dokonała się za sprawą mediów społecznościowych, prezentuje się obiecująco i niepokojąco zarazem - czytamy w tekście zapowiadającym książkę Michała Sadowskiego Rewolucja social media. Wbrew pozorom, publikacja ta nie jest opisem czy analizą owego krajobrazu. Autor wskazuje natomiast, do czego można wykorzystać social media i dlaczego warto prowadzić monitoring mediów społecznościowych. Wymienia też na popularne narzędzia, które można - i należy - stosować oraz pokazuje, jak to czynić. Tym samym Rewolucja social media staje się podręcznym niezbędnikiem każdego człowieka odpowiedzialnego za wizerunek czy promocję marki w serwisach społecznościowych. Tylko tyle - i aż tyle.

Ochrona reputacji firmy i prowadzenie social businessu, budowanie marki, pozyskiwanie consumer insights, obsługa klienta i wsparcie sprzedaży - do wszystkich tych działań wykorzystywać można media społecznościowe. W kolejnych rozdziałach Michał Sadowski omawia wspomniane zagadnienia, wskazuje przykłady najbardziej skutecznych działań różnych firm we wskazanych obszarach, wymienia również narzędzia, z których warto skorzystać. Autor pokazuje, jak prowadzić monitoring internetu i jak analizować czy mierzyć skuteczność działań w social media. Ponadto w kilku słowach omawia, jak przebiegała tytułowa rewolucja social media i stara się wskazać, jak wyglądać ma ich przyszłość.

Praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. To słowo kluczowe jest dla publikacji Sadowskiego. Mało tu informacji o charakterze teoretycznym, autor skupia się na praktyce i narzędziach stosowanych w pracy analityka czy marketera w social media. Sporo też analiz wybranych przykładów, wskazywania dobrych wzorców i korzyści płynących z obecności marki w social media.

Sadowski pisze lakonicznie, konkretnie. Każdemu tematowi, narzędziu, przykładowi poświęca najwyżej kilka krótkich zdań. Pewnym uzupełnieniem tekstu mają być kody QR, odsyłające do dodatkowych, dużo bardziej obszernych materiałów pochodzących z różnych źródeł.

Owa lakoniczność wywodu sprawia, że ogromnie trudno jest ocenić Rewolucję social media. Widać bowiem, że autor w opisywanym temacie orientuje się znakomicie. Jest specjalistą wysokiej klasy i sprawnie prowadzi swojego czytelnika poprzez kolejne tematy. Rzecz w tym, że książka Sadowskiego jest zbyt krótka, by poszczególne tematy wyczerpać czy - chociażby - aby zaprezentować ich pogłębioną analizę. Nie musi to być wada - Rewolucję social media traktować można jako swoisty przewodnik, jako przegląd aktualnych trendów czy narzędzi do analizy social media, jako przegląd możliwości, które social media dają. Jako zestaw linków źródłowych, jako źródło inspiracji. Jako swego rodzaju "wstęp do social media" czy "social media w pigułce". Wówczas publikacja sprawdzi się doskonale. Ale przyznam szczerze, że od prezesa zarządu firmy udostępniającej jedno z najlepszych narzędzi do monitoringu marki oczekiwać można było nieco więcej.

Cóż, może doczekamy się tego w kolejnej (?) książce.

granice.pl Sławomir Krempa

Książka potrzebna

Taka książka musiała się w końcu pojawić na naszym podwórku. Zmiany w podejściu do klientów i tego, gdzie spędzają swój czas oraz rozwój technologii aż się prosiły. Bardzo dobrze, że napisał ją znający się na temacie praktyk, który sam używa opisywanych serwisów i w każdym z nich stara się efektywnie zaistnieć. Na przykład promując tę książkę.

Po drugie zwięzła forma i streszczone konkrety pozwalają szybko zapoznać się z całym światem mediów społecznościowych bez konieczności spędzania tygodni na ninja-szkoleniach. Choć istnieje też ryzyko, że na jej podstawie ukryte nindże, które teraz są na bezrobociu, ujawnią się w internetach. Jest to książka głównie dla ludzi, którzy chcą zacząć przygodę z mediami społecznościowymi. Potrzebują pokazania im co, jak i gdzie, a także podsunięcia narzędzi. Zwłaszcza jednego, którego nazwa przewija się przez całą książkę, ale może książka to też dobre narzędzie marketingowe.

Żeby za szybko nie skończyć chwalenia to plusy za:

- konkret,
- dużą ilość przykładów,
- sporo cytowań,
- zestawienie się z konkurencją,

i ten największy za podjęcie wysiłku zebrania informacji, które niby są na wyciągnięcie ręki, a jednak wcale nie tak łatwo je znaleźć.

Mój top 3 cytatów

1.

"Dziś już nie wystarczy, że udasz się na konferencję raz do roku i w ten sposób nadążysz za pojawiającymi się z tygodnia na tydzień trendami. Tak naprawdę musisz sam ocenić, co jest ważne w dobie nowoczesnego marketingu."

2.

"Dzisiaj coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z mocy swojego głosu. Głosu wyrażającego pełną gamę emocji. (…) W czasach, w których ewoluuje forma relacji międzyludzkich, prywatności i naszej zdolności do wpływania na innych, musimy odpowiedzieć dobie na pytanie: jak zareagujemy na te zmiany?"

3.

"Obecność w mediach społecznościowych niechybnie doprowadzi do pojawiania się przeróżnych komentarzy. Część z nich będzie pozytywna, część negatywna. To, jak na nie zareagujesz (i, czy za reagujesz), doprowadzi do zatrzymania, utraty lub pozyskania klientów."

Forma przeciętna

Trochę pochwaliłem, a teraz trochę ponarzekam dla równowagi. Forma Rewolucji Social Media nie porywa. Treść przeszła kompresję po tym jak została streszczona i obok konkretów pojawiają się truizmy. Obok języka branżowego wyjaśnienia w stylu:

"Ludzie mają trudność z komunikowaniem się jedynie z marką lub logotypem. Naturalny jest dla nas kontakt z innymi ludźmi. Dzięki reprezentowaniu Twojej firmy przez konkretną osobę (…) ułatwiasz ludziom nawiązanie z Tobą więzi."

Doprawione nazwą narzędzia do monitoringu sieci. No i niby fajnie, bo to prawda, a narzędzie przyjemne (miałem nawet płatne konto). Może jednak trzeba było zdecydować się na ograniczenie potencjalnej liczby odbiorców i pisać dla branży, albo podstawy podstaw wrzucić w jeden rozdział, który ciut bardziej zaawansowani mogliby pominąć, albo może jakieś specyficzne oznaczenie fragmentów - jakaś mała lama na marginesie, czy "cuś".

Drażni mnie też trochę telegraficzny skrót niektórych, dla mnie istotnych aspektów. Jeśli na ekranie Kindle-a czasami mieściły się dwa, to znaczy, że nie jestem się w stanie zagłębić w temat, bo zanim przełożę, go na własną rzeczywistość jestem już spory kawałek dalej.
Rozumiem, że autor chciał opisać cały horyzont i stworzyć podstawę do dalszych (mam nadzieję) publikacji, które będą bardziej specyficzne, ale czułem się trochę jak czytając tablicę na facebooku, czyli dużo, szybko i po łebkach.

Oprócz tego, chciałbym, żeby książka miała jakąś myśl przewodnią, może czasami jakąś historię, fabułę. Może coś jak u opisywanego ostatnio Kominka (kurde napisałem to), albo u Tkaczyka, gdzie przez kolejne rozdziały się płynie.
Nie popadające w skrajność podsumowanie
Książkę warto przeczytać i obserwować co się dzieje z nią w sieci. Już teraz widać, że stała się bestsellerem - numerem 1 ostatnich 30 dni na Helionie. Dla mnie oznacza to jedno: mądre działania w social mediach przynoszą wymierne rezultaty, a autor nie ściemnia, tylko siedzi bada i wyciąga wnioski. Osobiście czekam na coś bardziej skupionego na konkretnych narzędziach i dedykowanego tym, którzy już coś wiedzą.

blog.2edu.pl 2012-12-19

Branża social media media rządzi się swoimi prawami. Tak jak wszyscy znają się na piłce nożnej, skokach narciarskich czy boksie, tak praktycznie każdy uważa, że zna się na „prowadzeniu Facebooka”. Od chwili, gdy social media zaczęły zyskiwać na popularności pojawiło się kilka książek, które najczęściej powielały utarte schematy prezentując wiedzę dla większości dość oczywistą. Jak więc na ich tle wypada „Rewolucja Social Media”?

Nie ukrywam, książka ta jest jedną z niewielu, na której pojawienie się czekałem zamiast zdecydować się na nią przypadkiem, po dłuższym czasie od jej wydania, jak to ma miejsce z większością pozycji. Powodów było jak zwykle kilka. Głównym z nich był zadziwiający niedobór sensownych publikacji związanych z social media, szczególnie z serwisami innymi niż Facebook. Co prawda kilka lektur mam już za sobą, jednak żadna nie wniosła do mojej wiedzy nic nowego, poza tym co poznałem dzięki zagranicznym blogom.

Jaki autor, taka książka. Prawdopodobnie.

Drugim z powodów była osoba Michała Sadowskiego, który znany jest większości osób mających styczność z mediami społecznościowymi większą niż znikomą. Genialne narzędzie Brand24 to tylko jeden z projektów, który pozwolił mu stać się jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci branży social media w Polsce. Wiedza praktyczna, która za nim stoi, musiała być więc jednym z atutów książki. Kwestią czasu było jej powstanie, co wydaje się być naturalną drogą promocji nie tylko własnej osoby ale i biznesu. Pozostawało więc pytanie dla kogo ta publikacja będzie faktycznie wartościowa?

Mam konto na Facebooku, co dalej?

Wiecie za co ceniłem najbardziej książki Pawła Tkaczyka? Za prosty język, który sprawiał, że nawet osoby spoza branży mogły dowiedzieć się czegoś nowego. Uważam to zresztą za jeden z powodów tak rekordowej sprzedaży. Niełatwa to sztuka i od samego początku ciekaw byłem jak z tym „problemem” poradził sobie Michał. Jak się jednak okazało książkę skończyłem w zaledwie 2 dni, bez konieczności poszukiwania dodatkowych wyjaśnień gdzieś w sieci. Wszystko było jasne i czytelne, osoba rozpoczynająca swoją przygodę z mediami społecznościowymi poradzi sobie ze zrozumieniem tematu bez problemu. Zdecydowanie na plus.

Jestem specjalistą i nic mnie nie zaskoczy.

Tutaj mała niespodzianka. W książce znaleźć można bowiem wiele przykładów wyszukanych gdzieś w zakamarkach Internetu, dzięki czemu praktycznie każdy odnajdzie coś, czego do tej pory nie znał, o czym nie wiedział. Czy warto czytać książkę dla jednej nieznanej do tej pory ciekawostki? Zapewne nie, cały czas uważam jednak, że w naszym kraju tzw. „social media ninja” istnieje zaledwie garstka, pozostali uważają że wiedzą wszystko bo mają konto na Google Plus. Może ta książka poskromi trochę ego większości z nich?

Kody QR w papierowej książce… say what?

Chyba największe zaskoczenie dla mnie osobiście. Zawsze uważałem, że kody QR wyprzedziły swoją epokę pojawiając się w czasach, gdy inteligentne telefony nie były na tyle popularne by tego typu forma przekazu mogła być skuteczna. Czasu się nie cofnie, chociaż przykładów na ciekawe wykorzystanie kodów QR prezentowałem już sporo. Książka zawiera niemałą ich ilość, większość z nich udało mi się jednak odwiedzić. Dzięki temu prostemu zabiegowi lektura się nie nudzi a jej interaktywność podnosi tylko poziom pozyskiwanej wiedzy. Póki co nie natrafiłem na taki przypadek, co jednak w sytuacji gdy artykuły bądź statystyki do których prowadzą przestaną istnieć? Użytkownik może czuć się odrobinę zawiedziony. Mimo wszystko cały pomysł oceniam bardzo pozytywnie.

Case’ów Ci u nas dostatek. I bardzo dobrze.

Główna zaleta książki, bez której prawdopodobnie nie sięgnąłbym po ten tytuł. Gotowe przykłady strategii, projektów czy realizacji to najciekawsza część dla kogoś, kto podstawy już zna i czytał je na dziesiątkach blogów. Cieszę się, że Michał nie bał się pominąć tematyki zwrotu z inwestycji, o czym większość osób stara się z premedytacją nie wspominać. Problematyka pomiaru konwersji przewija się wielokrotnie, co mam nadzieję otworzy oczy nie tylko domorosłym specjalistom, ale również klientom, których lektura tej książki nie powinna ominąć. Czasem warto wiedzieć czy agencja, której powierzamy nasze pieniądze na pewno wie o czym mówi.

Minęło kilka dni, znów wracam do lektury.

Wracał będę zapewne niejednokrotnie. Gotowe pomysły, które staną się prawdopodobnie tematem niejednej prezentacji, sprawiają że warto przypomnieć sobie to o czym branża mówi na co dzień. Dzięki zastosowaniu kodów QR książka stała się bogatym źródłem wiedzy dla każdego, nie tylko dla tych pracujących w agencjach na co dzień, w szczególności bowiem dla pasjonatów, którzy starają się zdobywać wiedzę na własną rękę. Zdecydowanie polecam lekturę przedsiębiorcom, którzy może nie nauczą się dzięki niej jak samemu odnosić wielkie sukcesy w social media, lecz pomoże ona zrozumieć pewne mechanizmy, dzięki którym skuteczniej i efektywniej zaczną oni wydawać własne fundusze.

newcreative.pl 2012-12-31

To najnowsza pozycja na mojej liście. I bardzo dobrze, bo dotyczy tematu który ulega najszybszym zmianom – mediom społecznościowym. Napisana jest przez szefa Brand24 – serwisu, który umożliwia monitorowanie tego, co mówią o naszej marce w sieci. Ponieważ tego typu literatury, osadzonej w Polskich realiach (chociaż autor podaje sporo zagranicznych przykładów) jest tak niewiele, to uważam, że ta pozycja powinna być wliczona w opłatę semestralną na każdych studiach związanych z marketingiem i rozdawana od razu na pierwszym semestrze. Szybkie, krótkie rozdziały da się przeczytać podczas dojazdu na uczelnie czy w przerwach między zajęciami. „Rewolucja Social Media” pokazuje jakimi narzędziami dysponuje dzisiaj współczesny konsument, jak reaguje i gdzie wyraża swoje opinię oraz jak firma może to monitorować, wykorzystać a negatywną opinię przekuć na swój sukces. Strasznie żałuję, że jest to tylko 200 stron, bo wiele tematów wymaga o wiele szerszego opisu.

blog.mediafun.pl Maciej Budzich, 2012-12-18

Michał Sadowski jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci branży internetowej w Polsce. Ba, dzięki hitowi "Internety robię" w mojej ocenie stał się wręcz twarzą polskiego biznesu www i okolic. Gdy ktoś tak mocno zakorzeniony w sieci pisze książkę o fenomenie mediów społecznościowych, warto ten głos potraktować poważnie.

Wydana w tych dniach książka Michała Sadowskiego nosi tytuł "Rewolucja social media". I samo to wskazuje, czego możemy się spodziewać w tej pracy. Autor od kilku lat prowadzi dobrze prosperującą firmę Brand24, zajmującą się wszechstronnym monitoringiem sieci m.in. na potrzeby firm i marek. I codziennie widzi, jak media społecznościowe (a także, co dla mnie wydaje się tu kluczowe, ich swoista migracja do kieszeni każdego z nas, czyli do smartfonów i tabletów) modelują od nowa relacje na linii klient - firma/instytucja.

Nasze czasy to już nie epoka, gdy złożenie reklamacji czy zdobycie szczegółowej informacji o jakości danego produktu było jak droga po pustyni. Dziś każdą markę klienci mogą "sprasować" tak, jak na początku lat 90. poprzedniego stulecia George Soros "sprasował" funta brytyjskiego. Za sprawą mediów społecznościowym, powiedzenie "Klient nasz Pan" nabrało zupełnie nowego wymiaru. Pan doli i niedoli firmy lub marki, kapryśny Pan, chciałoby się dodać. Kto tego nie zrozumie, będzie miał problem, by poradzić sobie we współczesnym biznesie czy handlu.

Ta wiedza to już truizm, tyle, że nie każdy wie, gdzie szukać przydatnych porad. I tutaj pomoże m.in. właśnie książka Michała Sadowskiego. Jak monitorować (bo wiemy, że pytania "Po co" zadawać dziś nie ma sensu) wizerunek marki w internecie? Co robić, by social media nie było tylko wizerunkową podpórką firmy, ale pomagały generować przychody? Jak obsługiwać klienta online, nie narażając się na lincz, który - moim zdaniem - w social media wisi nieustannie nad każdym content czy community managerem jak niewidzialny topór? Jak planować aktywność w sieci oraz w social media, by w ten sposób generować sprzedaż, a nie sprowadzić ją do - odwołajmy się do klasyka branży - "pieprznięcia sobie fejsa"?

O tym wszystkim mówi "Rewolucja social media". Jako uważny obserwator nowinek technologicznych, nałogowy użytkownik mediów społecznościowych, ale też codzienny praktyk zachęcam, by sięgnąć po tę lekturę. Żeby być na czasie, zrozumieć procesy zachodzące za sprawą social media, a przede wszystkim po to, by dostrzec, że komunikacja w internecie musi być komunikacją wysokiej jakości, a nie bełkotem opartym na pomyśle: "Są tam wszyscy, bądźmy i my, chociaż nie bardzo wiemy, po co i jak".

ksiazkowisko.blogspot.com Łukasz Maślanka, 2012-12-09

Do księgarń właśnie trafia “Rewolucja Social Media” – pozycja, którą każdy użytkownik mediów społecznościowych musi mieć. To książka o Tobie - wszechwładnym konsumencie, którego jeden wpis może mieć wpływ na los praktycznie każdej marki i produktu.

Rewolucja Social Media opisuje krajobraz po zmianach, jakie przyniosły nam wszystkim media społecznościowe. To co widzimy w oknach mieszkań i wyszukiwarek prezentuje się obiecująco i często niepokojąco zarazem. Social media to dzisiaj ponad miliard ludzi na całym świecie. Co trzeci z nich pisze o markach. W ciągu ostatnich kilku lat (nie kilkunastu) zmieniły się narzędzia i kanały dotarcia do klienta, modyfikacji uległ wzór utrzymywania relacji. Przewartościowały się pozycje uważane przez lata za najskuteczniejsze. Pojawiły się nowe sposoby mierzenia efektywności przekazu reklamowego. Dialog z klientem online stał się ważniejszy i bardziej spersonalizowany niż kiedykolwiek.

Pozycja porusza między innymi tematykę monitoringu marki, social media ROI, obsługę klienta online, nowoczesne wsparcie sprzedaży, social business, ochronę reputacji.

Autorem Rewolucji Social Media jest Michał Sadowski, założyciel i Prezes Brand24 S.A. Ostatnio rekordy klikalności bił filmik z udziałem jego i drugiego wspólnika Brand24 – Karola Wnukiewicza – Internety robię. Klip zabawnie i w zdystansowany sposób pokazuje szeroko rozumianą filozofię branży internetowej. W ciągu kilkunastu tygodni obejrzało go ponad 330 tysięcy ludzi. To też kawałek filozofii życiowej Sadowskiego, który uważa, że w każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec i czasami wydostaje się na zewnątrz.

Na co dzień Brand24 to jednak kawał ciężkiej roboty. Firma zajmuje się monitoringiem Internetu. Świadczy usługi dla poważnych graczy na tym rynku. Pozycję lidera dostaców rzeczowych raportów o tym co w sieci, ugruntowały w tym roku dwie nagrody - Aulery 2012 oraz Ekomersy 2012.

Największą wartością Rewolucji Social Media jest optyka autora. Sadowski to codzienny praktyk, programista, grafik i czynny bloger komentujący zjawiska związane z Internetem, do tego absolwent Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, częsty prelegent i panelista największych konferencji branżowych. Intuicjonista, który wie co w internecine piszczy. Potwierdza to choćby opublikowany tydzień temu i podjęty przez poważne media ekonomiczne szeroko komentowany raport Brand24 o bankowości w sieci.

Albert Einstein powiedział, że wolność nauczania i wyrażania opinii w książkach i prasie stanowi podstawę zdrowego i naturalnego rozwoju każdego społeczeństwa. Sadowski idzie krok dalej. Jeden z rozdziałów Rewolucji Social Media napisał specjalnie dla hejterów tej pozycji. Autor sam wskazał obszary książki do krytykowania. Każdy zazdrosny, który nie będzie potrafił lub chciał podzielić sukcesu Sadowskiego będzie mógł wytknąć mu wszystkie możliwe wady nie nadwyrężając swoich zwojów mózgowych, lecz jedynie pukając palcem w kartkę książki. Jeżeli jesteś hejterem – kup tę pozycję: bez specjalnego wysiłku intelektualnego, będziesz mógł przekartkować całość i poczuć się po hejtersku usatysfakcjonowanym. Jeżeli jednak cenisz merytorykę i rzeczową analizę – to książka z kategorii “must have” - przeczytasz ją tak jak ja z wypiekami na twarzy.

artursikorski.natemat.pl 2012-12-09

Dzisiaj oficjalną premierę ma książka Michała Sadowskiego z Brand24. Podtytuł książki mówi dużo na temat tego, o czym ona będzie: "Budowa biznesu, marki i relacji z klientami w dobie mediów społecznościowych."

Zachęcam do zapoznania się ze stroną książki w której mamy możliwość pobrania części rozdziału, zapoznania się z autorem, skontaktowania się z nim, zamówienia książki. Bardzo fajną częścią strony jest zakładka "dla hejterów", która daje przygotowane specjalnie dla hejterów teksty, które mogą wpisać w swój status np na Facebooku;)

infosocialmedia.blogspot.com Łukasz Dębski, 2012-12-09

Dzisiaj premierę ma “Rewolucja Social Media” autorstwa Michała Sadowskiego. Wielu naszym czytelnikom nie trzeba go przedstawiać. Współtwórca Brand24.pl, brzydsza połowa Bitsy Boys (bo internet wie, że wszystkie lecą na Wnukiewicza), bloger oraz ojciec najbardziej fotogenicznego dziecka w polskich social media. A teraz także autor.

“Rewolucję” kupiłem w piątek w przedsprzedaży. Wydawnictwo Helion znów stanęło na wysokości zadania, gdyż kupując wersję papierową, za dopłatą 3zł dostajecie również eBooka w jednym z trzech formatów (.pdf, .mobi, lub .epub). Bez DRM, za to ze znakiem wodnym. Wczesną nocą rozpocząłem podróż przez świat monitoringu sieci, budowy marki w social media i relacji z klientami. Nie jest to temat, którym zajmuję się zawodowo, natomiast jest to coś, czym interesuję się od jakiegoś czasu. I mimo że część kwestii była dla mnie oczywista, to forma w jakiej zostały zaprezentowane, bardzo przypadła mi do gustu. “Rewolucja” to książka bardzo interaktywna, uzupełniona o filmy, prezentacje i artykuły. Z jednej strony jest to bardzo dobre zagranie, pozwalające zgłębić temat, oraz zapoznać się samodzielnie z opisywanymi przypadkami; z drugiej – lektura taka bywa chwilami męcząca. W pewnej chwili zacząłem czytać po prostu całe rozdziały, a potem powracać do opisywanych wcześniej dodatków. Michał zadbał przy tym o komfort czytelnika. W wersji elektronicznej są krótkie linki, natomiast wersja papierowa została wyposażona również w kody QR.

Książkę czyta się bardzo szybko. Ponad 200 stron wiedzy bez zbędnego “bullshitu” wraz z większością towarzyszących materiałów przyswoiłem w czasie kilku godzin. Na Blog Forum Gdańsk byłem na prezentacji u Michała – szybkiej, merytorycznej i bardzo interesującej. I ta książka jest właśnie jak dobra prezentacja.

Bezbłędny był też sposób, w który Michał wypromował swoją książkę. Na stronie Haters umieścił zebrane wcześniej gotowe komentarze dla hejterów. W piątkowy wieczór rozpoczęło się zaś szaleństwo umieszczania na tablicach co lepszych komentarzy wraz z linkiem do stony. Hype nakręcił się sam. Genialne posunięcie!

Szczerze polecam każdemu!

PS
Drogi polski oddziale Seagate. Droga firmo kurierska DPD. To jest właśnie książka dla Was, która uzmysłowi Wam, dlaczego popełniacie błąd nie istniejąc w zasadzie w świecie social media.

Ittechblog.pl Krzysztof Kotkowicz, 2012-12-09

Krajobraz po zmianie, jaka dokonała się za sprawą mediów społecznościowych, prezentuje się obiecująco i niepokojąco zarazem. Social media skupiają już wokół siebie ponad miliard ludzi na całym świecie. Co trzeci z nich dzieli się wrażeniami dotyczącymi konkretnych marek. Tej rewolucji towarzyszy zmiana najskuteczniejszych narzędzi i kanałów dotarcia do klienta. Modyfikacji uległ też wzór utrzymywania relacji. Pojawiły się nowe sposoby mierzenia efektywności przekazu reklamowego, a dialog z klientem on-line stał się ważniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Wszystkim rządzi wszechwładny konsument, którego jeden wpis może decydować o losach dużych i małych marek czy produktów. Publikacja porusza więc tak istotne obecnie zagadnienia dotyczące m.in. monitoringu marki, social media ROI, obsługi klienta on-line, wsparcia sprzedaży oraz ochrony reputacji.



Personel Plus nz

Zamknij