Recenzje:
Nadmorskich atrakcji turystycznych przybyło wiele, gdyż przedsiębiorczy rodacy świetnie wiedzą, jak przez trzy letnie miesiące zarobić na swe całoroczne utrzymanie. Latarnie, foki wielbłądy Urlop nad polskim morzem wymaga przygotowania się na błyskawiczną zmianę planów. Ponieważ naprawdę upalnych dni I (powyżej 25 stopni C) jest latem ledwie kilkanaście, warto wiedzieć, co zrobić z czasem, gdy pada lub wieje. Nadmorskich atrakcji turystycznych przybyto wiele, gdyż przedsiębiorczy rodacy świetnie wiedzą, jak przez trzy letnie miesiące zarobić na swe całoroczne utrzymanie. Stąd masa pomysłów o różnym stopniu jakości, ale przynajmniej jest w czym wybierać. Szczególnie gdy wakacje spędza się z dziećmi. Mamy więc wesołe miasteczko we Władysławowie i kino 4D w nieodległej Ustce. Trwa na miejscu słynny oliwski ogród zoologiczny i tysiące ludzi przyciąga helskie fokarium, ale dla kogoś, kto wypoczywa na zachodnim Wybrzeżu, bliżej będzie obejrzeć menażerię z... wosku, czyli Muzeum Figur Woskowych w Międzyzdrojach. Kogo to nie podnieci, może w Sławnie karmić wielbłądy, podglądać żubry w międzyzdrojskim rezerwacie albo - w ostateczności - wdrapywać się na latarnie morskie. Dla ambitniejszych jest kaszubska Jerozolima, czyli kalwaria wejherowska, jedno z najważniejszych w Polsce sanktuariów, kacet-muzeum w Stutthofie oraz góra Rowokół koło Smołdzina, miejsce pogańskiego kultu leżące na wzgórzu, skąd przy dobrej pogodzie widać Bornholm, Rejsy wycieczkowe na duńską wyspę z Kołobrzegu, Ustki czy Świnoujścia obsługuje Polska Żegluga Bałtycka, ale nie tylko. Wyspę warto odwiedzić, choć trzeba być przygotowanym na ekstremalne ceny, ale infrastruktura turystyczna i tchnienie spokoju, którego próżno szukać na hałaśliwym polskim Wybrzeżu, są warte tego wysiłku. Można wyspę poznawać z roweru, można skorzystać z autobusu, a nawet z łodzi, gdyż niewielki Bornholm ma 18 świetnie przygotowanych do obsługi turystów portów żeglarskich. Do tego czyste powietrze, śledzie i flegmatyczni mieszkańcy.

Tygodnik Angora Ł. Azik


Początek letniego sezonu turystycznego już blisko. Bezdroża przygotowały nań dużą, nową serię, lub kolejnych wydań travelbooków w nieco zmienionej zewnętrznie szacie graficznej. Ich omawianie zaczynam od „Wybrzeża Bałtyku i Bornholmu”. Autorzy i wydawnictwo uznali bowiem, że ta duńska wyspa leży tak blisko Polski, że warto promować wyjazdy także na nią. Przewodnik, jak wszystkie w tej serii, wydany na dobrym papierze, jest bogato ilustrowany. Zawiera blisko 130 kolorowych zdjęć, 16 planów i mapek oraz 37 informacji i ciekawostek w ramkach. Na wstępie znajdują się informacje i zdjęcia głównych, zdaniem autorów, atrakcji Wybrzeża Bałtyku. Generalnie oczywistych, chociaż w szczegółach można by uwzględnić również inne. Wśród 8-miu „:Najciekawszych obiektów” znalazł się „Sad Ostateczny” Hansa Memlinga, Fontanna Neptuna w Gdańsku, Katedra we Fromborku, Bazylika Mariacka w Gdańsku, Katedra w Kamieniu Pomorskim, Klasztor i kościół w Żarnowcu, Katedra w Kołobrzegu i Molo w Sopocie. Na pewno wszystkie szczególnie warte poznania. Ale dlaczego np. tylko fontanna na Długim Targu, a nie on cały, lub w ogóle gdańska Starówka, jedne z najpiękniejszych miejsc w kraju? Podobnie dyskusyjny jest dobór „Najciekawszych budowli”: Most w Darłówku, Baszta Czarownic w Słupsku, Ruiny kościoła w Trzęsaczu, Dom Rybaka we Władysławowie, Latarnia morska i Świnoujściu i Żuraw w Gdańsku. Czy wymienione 7 „Miejsc nie do pominięcia”. Chyba najmniej wątpliwości budzi 7 „Miejsc przyjaznych dzieciom”. Ale, oczywiście, autorzy mają prawo do subiektywnego wyboru takich miejsc i obiektów oraz zachęcania czytelników i turystów do poznawania ich przede wszystkim. Rozdział wstępny: „Informacje krajoznawcze” zawiera, przynajmniej w podtytule, „Krajoznawcze ABC”. Chyba automatycznie przeniesione z innych tomików tej serii, bo w tym przypadku nie ma żadnych haseł w porządku alfabetycznym, a jedynie krótka prezentacja klimatu, Bałtyku, fauny i flory morskiej, wybrzeża oraz jego fauny i flory, a także historii tego regionu z paroma słowami o turystyce i jej tamtejszych tradycjach. Podstawowa część przewodnika, to obszerne „Wybrzeże Bałtyku” i zaledwie kilkunastostronicowe „Bornholm”. W pierwszej są informacje o nadmorskich lub położonych w pobliżu miejscowościach od Świnoujścia i Międzyzdrojów na zachodzie, poprzez Wybrzeże środkowe i gdańskie, do Fromborka i Elbląga. W przypadku większych miejscowości i popularnych nadbałtyckich ich krótka historia, sugestie co w nich, ewentualnie w okolicach, warto zobaczyć, na końcu zaś, w zielonych ramkach, Informacje turystyczne: jak tam dojechać, noclegi, wyżywienie, ew. także rozrywki. Informacje o poszczególnych miejscowościach, poza dotyczącymi największych i najważniejszych miast, są bardzo, niekiedy wręcz przesadnie zwięzłe. Np. o Dźwirzynie czy Stegnie po 14 jednoszpaltowych wierszy + informacje praktyczne, o Ustroniu Morskim 16 itp. W przypadku ważniejszych zabytków, muzeów i niektórych innych obiektów uwzglednionio jednak ich adresy, numery telefonów, strony www., informacje o dniach i godzinach otwarcia oraz cenach biletów. Podobnie o Bornholmie. Z krótkim Krajoznawczym ABC zawierającym informacje ogólne, trochę o geografii i historii wyspy, zaś w Praktycznym ABC o dojeździe na nią, transporcie lokalnym, noclegach, wyżywieniu i aktywnym wypoczynku. Osobno, każde na 2 stronach ze zdjęciami, przedstawione są miasta: największe tam Rønne oraz Åkirkeby i Nexø. Ponadto Północne wybrzeże i archipelag Ertholmene. Teksty w przewodnkku wzbogacają wspomniane informacje i ciekawostki w ramkach. Np. „Najciekawsze obiekty natury”. „Znaczenie koloru flagi na kąpielisku”. „Rezerwat pokazowy żubrów”. „Szlaki turystyczne Wolina”. „Wikingowie na Wolinie”. „Legenda o olbrzymim kamieniu”. „Wyspa Chrząszczewska”. „Sól koło brzegu”. „Dziki Zachód” w Kołobrzegu”. „Kaszana legenda”, „Kaper, korsarz czy pirat?”. „Ołtarz z Darłowa”. „Wielbłądy w Sławnie”. „Niedźwiadek szczęścia”. „Ostatnia słupska czarownica”. „Naturyzm”. „Jarmark Dominikański”. „Oliwskie organy”. „Kopernik i Frombork”. „Wiatraki”. Na końcu przewodnika znajduje się Indeks z bardzo ubogim zestawem haseł, co utrudnia znalezienie w razie potrzeby miejscowości i obiektów pominiętych w nim, chociaż omówionych w tekście. Ale to, moim zdaniem, jest najsłabsza strona tej serii przewodników.

kurier365.pl Cezary Rudziński