Recenzje:
Bieganie jest dosyć popularną postacią aktywności fizycznej. Zarówno w miastach oraz na terenach podmiejskich, jak i w górach. W Polsce nie tak bardzo jeszcze, jak w niektórych innych krajach europejskich czy w USA, ale uprawia je sporo ludzi, zarówno przeważających w tym mężczyzn, jak i kobiet. Być może chęć większej aktywizacji tych drugich skłoniła Natalię Tomasiak biegającą po górach od 2014 roku, do napisania na ten temat poradnika. Niewątpliwym bodźcem, o którym wspomina we wstępie do niego, była wcześniej otrzymana Nagroda Magellana za jej pierwszą książkę – „najlepszy przewodnik dla aktywnych” : „Przez polskie góry. Przewodnik biegacza”. Zaś podtytuł „Babskich” Gór: „Kobiecy sposób na trekking, bieganie, skitury oraz rower” ma być dodatkowym argumentem, zwłaszcza chyba dla feministek, aby sięgnęły po ten poradnik. Bo „kobiecej specyfiki” uprawiania aktywności fizycznej w nich znalazłem w tym przewodniku niewiele. Trochę o rzeczywiście trudniejszym w niektórych sytuacjach utrzymywaniu przez nie higieny osobistej. Oczywistych różnicach w odzieniu, a zwłaszcza bieliźnie. Mniejszym udziale pań niż panów w bieganiu po górach, czy jeździe po nich na rowerach lub nartach. No i doświadczeń autorki, jej kobiecego punktu widzenia spraw, o których pisze oraz w niektórych miejscach „babskiego”, że nawiążę do tytułu książki bez złych intencji, rozgadania. „Chcę pokazać, pisze we wstępie, że kobieta w górach może być szczęśliwa, może czerpać z nich dużo radości, nie wyruszając od razu w Alpy czy Himalaje. Chcę zachęcić do aktywności, rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące stroju, sprzętu, odżywiania, czyli tego wszystkiego, co jest potrzebne, żeby postawić pierwsze kroki w górach”. .. „..książka została napisana z myślą o kobietach, które zaczynają górska przygodę lub szukają pomysłu na kolejny krok w stronę bardziej zaawansowanych aktywności.” I chwała jej za to! Chociaż ogromna większość informacji, rad czy sugestii autorki tego przewodnika jest równie ważna i ciekawa dla przedstawicieli obu płci. Mam więc wątpliwości, czy ten podtytuł nie zniechęci mężczyzn do sięgnięcia po niego. A przecież i oni, zwłaszcza początkujący, lub zamierzający dopiero w ten sposób aktywizować fizycznie swoje życie, mogą się przecież sporo, czytając go, dowiedzieć na te tematy. Nie brak w tej książce wspomnień i wątków osobistych autorki. Niekiedy zdumiewających, tak jak zdumiony był pan Jourdain, bohater molierowskiego „Mieszczanina szlachcicem”, gdy dowiedział się, że mówi prozą. „Mimo iż pochodzę z Krynicy – Zdroju, czytam we wstępie autorki, nigdy wcześniej nie byłam w górach”. Które zafascynowały ją dopiero podczas wycieczki, jako nastolatki, na Hrebieniok w słowackich Tatrach. Bo – kontynuuje – „… gdy byłam dzieckiem, nie postrzegałam swojego miejsca zamieszkania jako świetnego startu do tego, żeby móc spełniać się w górskich wyprawach, uprawianiu narciarstwa czy innych outdoorowych aktywności.” Są w pierwszym rozdziale („Góry są dla kobiet”) przypomnienia ich walki o to, aby na wyprawach traktowane były na równi z mężczyznami oraz kobiecych sukcesów na tym polu. Chociaż akurat to, jak mi się wydaje, zostało już dawno rozstrzygnięte na ich korzyść. Sporo jest o fascynacji górami, miłości do nich, ale to przecież nie jest tylko kobiecą specyfiką, i zachęty do ich poznawania. Podobnie jak wymienienie rodzajów górskiej aktywności. Ogromna większość treści tego przewodnika poświęcona jest informacjom i radom jak je uprawiać. Chociaż z „kobiecego” punktu widzenia. Np. w rozdziale („Szafa „Mountain Woman”) o odzieży, rodzajach materiałów, okularach, obuwiu itp. Jak gdyby one poza rozmiarami, kształtem i niektórymi detalami różniły się od męskich. Podobnie w przypadku innych („Górskie gadżety, które warto mieć”: plecaki (nigdy nie ośmieliłbym się nazwać ich „gadżetami” – przecież to podstawowe wyposażenie wędrowca), czołówki, termosy, kuchenki do gotowania itp. Sporo w tym niepotrzebnego gadulstwa, ale i ważnych informacji oraz uwag. Np. „… wybór czołówki może nam przysporzyć sporo problemów z racji bogatej oferty tych urządzeń na rynku. Przede wszystkim musimy odpowiedzieć sobie na pytanie gdzie latarka będzie wykorzystywana oraz ile pieniędzy planujemy na nią przeznaczyć”. I dalej dwie bite strony podobnych rozważań o tych czołówkach, z przykładami z własnych doświadczeń. Bardzo istotne jest przypomnienie przez autorkę, przy okazji omawiania różnego typu, wagi i paliwa, kuchenek do gotowania, że lecąc samolotem nie przewiezie się gazu. Pięknie, ale o podobnym zakazie dotyczącym spirytusu, benzyny i innego paliwa płynnego już ani słowa! Kolejne rozdziały poświecone są pogodzie w górach o różnych porach roku oraz konieczności wielokrotnego jej (i gdzie) sprawdzania. Bezpieczeństwu (pominięto jednak spotkania z dzikimi zwierzętami, u nas zwłaszcza niedźwiedziami, chociaż nie tylko) oraz umiejętnościom niezbędnym w górach. O trekkingu, biegach górskich, skiturach (zimowej turystyce narciarskiej) oraz rowerach na górskich szlakach. Na wszystkie te tematy autorka ma dużo do powiedzenia, również na podstawie własnych doświadczeń. Sporo informacji i ciekawostek znalazło się w ramkach na zielonym tle, włamanych w tekst. Szkoda, że brak ich indeksu. Przykładowo wspomnę więc o niektórych: „Jak najdłużej zachować wysoką temperaturę napoju w termosie?”. „Biwakowe drobiazgi”. „O czym warto pamiętać?” (wybierając śpiwór). „Babcine skarpetki”. „Apteczki w górach”. „Jaką mapę kupić?”. „Gotowanie w namiocie”. „Ogrzewacze”. „Zagrożenia lawinowe”. „Pamiętajmy o żelazie!” (w posiłkach). „Pamiętajmy o wodzie!”. „Skitury, czyli „wyjście na fokę”. „Mój ekwipunek skiturowy”. I cała seria, niekiedy obszerniejszych, informacji i wspomnień różnych sytuacji w których bywała autorka, pod wspólnym tytułem „Z życia wzięte”. Jest więc o czym poczytać i sporo można się dowiedzieć, a także obejrzeć na ponad 70 zdjęciach oraz dodatkowo rysunkach.. Zwłaszcza gdy jest się początkującą (ym) biegaczką czy wędrowcem, lub zamierza się nim (nią) zostać.

Globtroter Cezary Rudziński


Kochasz polskie góry i uwielbiasz po nich wędrować? A może wspinasz się już na tysięczniki? Zjadłaś zęby na wspinaniu po Alpach, Andach i Pirenejach? A może chciałabyś spróbować nowych aktywności, takich jak jazda rowerem po górach, biegi górskie czy jazda na nartach? Może nawet nigdy nie byłaś w górach i jest to twoje marzenie? Niezależnie od tego, które z tych pytań opisuje twoją sytuację, to i tak możesz sięgnąć po książkę Natalii Tomasiak, pt. „Babskie góry. Kobiecy sposób na trekking, bieganie, skitury oraz rower”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Helion książka, to swego rodzaju poradnik, który zawiera treści adresowane do różnych użytkowników, zarówno do tych „zaprawionych w bojach”, jak i do tych, którzy swoją przygodę z górami dopiero zaczynają. Szeroki zakres tematyczny, obejmujący podstawowe wskazówki dla tych, którzy w góry wybierają się po raz pierwszy na spacer, jak i teksty dotyczące tak poważnych kwestii, jak lawin, jak i innych zagrożeń, które trzeba wziąć pod uwagę sprawia, że to książka uniwersalna, która – być może – w przyszłości uratuje komuś zdrowie lub życie. Z uwagi na tak szeroką rozpiętość tematów warto, aby każdy z czytelników wykorzystał ją w sposób dla siebie optymalny, niekoniecznie czytając dokładnie wszystkie rozdziały, ale wybierając te, szczególnie dla nas interesujące. Dzięki książce nie tylko przekonamy się, że góry są dla kobiet, ale poznamy kobiety, które przetarły górskie szlaki, takie jak Wanda Rutkiewicz czy Anna Czerwińska. Zrozumiemy także, czym jest ta magia gór i co tak naprawdę sprawia, że chcemy przemierzać górskie szlaki, że same góry potrafią nas odmienić, odmienić nasze życie. Poznamy ponadto rodzaje górskich aktywności, które wykraczają daleko poza turystykę pieszą, także te o ekstremalnym charakterze. W kolejnych rozdziałach dowiemy się, w jakie ciuchy z przeznaczeniem na górskie aktywności warto inwestować – wszak mają one służyć nam długie lata. Autorka radzi, aby wybierać te droższe produkty, ale tym samym dobrej jakości. Poznamy podstawowe pojęcia związane z odzieżą outdoorową, dowiemy się, jakie warstwy odzieży powinnyśmy mieć na sobie, Tomasiak dzieli się z nami ponadto wskazówkami dotyczącymi odzieży. Omawia też rodzaje materiałów stosowanych w odzieży outdoorowej oraz doradza, czym powinnyśmy uzupełnić naszą garderobę. Zagłębimy się również w świat butów – autorka wyróżnia kilka rodzajów obuwia przydatnego w trakcie górskich aktywności, doradza nam także, na jakie górskie gadżety warto postawić oraz pomaga poruszać się w świecie termosów i kubków termicznych, kuchenek do gotowania oraz butelek i naczyń na wodę. Dokładnie analizuje również temat śpiworów i namiotów, zwracając uwagę na ich rodzaje, materiały, z których zostały wykonane i oznaczenia, krótko charakteryzuje również zegarki sportowe / outdoorowe, porusza również szczególnie istotną (zwłaszcza dla kobiet) kwestię higieny osobistej, zdradzając m.in. kilka pomysłów na prysznic w najbardziej ekstremalnych warunkach. Dowiemy się ponadto nieco o pogodzie w górach, a szczególnie o spodziewanych zjawiskach w określonych porach roku. Sporo miejsca Tomasiak poświęciła kwestii bezpieczeństwa, a także umiejętnościom niezbędnym w górach. To zaledwie kilkanaście ze wszystkich poruszonych przez autorkę tematów, które sprawiają, że w książce „Babskie góry”, każdy znajdzie coś dla siebie. Zrozumiały nawet dla laika język książki czyni ją niezwykle użyteczną i pozbawia kompleksów tych, którzy jeszcze nie potrafią się poruszać w gąszczu takich nazw, jak wiązania turowe, membrana czy primaloft bądź pertex. Co więcej, lektura tego poradnika inspiruje i sprawia, że nawet jeśli dotychczas nie myśleliśmy o górach inaczej, niż w kontekście wędrówek po nich czy biwaków, to mimowolnie zaczynamy planować zakup nart, czy też – jak w moim przypadku – interesować się biegami górskimi.

QulturaSlowa Justyna Gul