Rozdział I. Dlaczego Żydzi nienawidzą Polaków?
Rozdział IDlaczego Żydzi nienawidzą Polaków?
Bartosz Węglarczyk: Zacznijmy od łatwego pytania, na które powinieneśbez problemu odpowiedzieć.
Jonny Daniels: Tak?
BW: Dlaczego Żydzi nienawidzą Polaków?
JD: "Nienawidzą" to mocne słowo. Jest wiele złości i obwiniania, ale w pewnym stopniu... tak, to prawda. To znaczy... Widzisz, to jest naprawdętrudne pytanie, bo sam dorastałem w atmosferze nienawiści do Polaków.
BW: Nienawiść w twojej rodzinie?
JD: W rzeczy samej. W mojej rodzinie. I nie tylko w mojej, lecz także u wszystkich naszych sąsiadów. Trzeba na to spojrzeć z szerszejperspektywy, choć muszę podkreślić, że mówię jedynie w swoim imieniu i na podstawie swoich doświadczeń. Chciałbym, żeby to było absolutniejasne: nie reprezentuję nikogo poza samym sobą; inni oczywiście mogli tesprawy odbierać odmiennie. Ale tak właśnie było - tak dawniejpostrzegałem Polaków.
Od moich najmłodszych lat krążyła niepodważalna "prawda", że w czasachHolokaustu Polacy byli równie źli - jeśli nie gorsi - jak naziści. Niebyło co do tego wątpliwości, że naprawdę nienawidzili Żydów. Dorastałemw takim przekonaniu. Ważne jest jednak oddzielenie faktu, że toprzekonanie dotyczyło przeszłości. Niekoniecznie współczesności. Toznaczy nigdy w dzieciństwie nie słyszałem żartów ani żadnych informacjio dzisiejszych Polakach.
BW: Mieszkasz w Polsce, ale też w Anglii i w Izraelu. Czy Żydzi, zarównoz Izraela, jak i z Wielkiej Brytanii, nienawidzą Polaków?
JD: Tak, to znaczy jest wiele... Może inaczej: w ciągu ostatnich prawiedziesięciu lat prowadzenia przeze mnie fundacji From the Depthsprzywróciliśmy w Polsce tysiące nagrobków na żydowskich cmentarzach.Setkom polityków, dziennikarzy i influencerów pomogliśmy głębiejzrozumieć potworności Holokaustu. Część z tego, co robimy w fundacji,dodaje blasku Sprawiedliwym wśród Narodów Świata; naprawdę uważam, żeich opowieści mają ogromną wagę, jeśli chodzi o edukację przyszłychpokoleń w zakresie postaw, które są słuszne, na temat tego, co to znaczybyć bohaterem w najcięższych czasach. Mimo to ze strony Żydów spotkałemsię z wielką falą krytyki dotyczącej mojej działalności. Zarzucano mi,że skupiam się jedynie na dobru. Zdarza się, że ludzie mówią: Hej,Jonny, wiesz przecież, że oni byli źli, a nawet jeszcze gorsi. Wiesz, żePolacy byli za to odpowiedzialni. Wiele ważnych osobistości oskarżaPolaków o Holokaust.
Zanim zorganizowałem pierwszą uroczystość - pierwszą w imieniu fundacji- dla uczczenia pamięci sześćdziesiątej dziewiątej rocznicy wyzwoleniaAuschwitz-Birkenau, jednym z pomysłów strony polskiej była propozycjawydania wspólnego oświadczenia na temat prawidłowego określanianazistowskich obozów, które czasami mylnie nazywano polskimi. Wieleznanych osób mówiło mi wtedy: Był przecież powód, dla którego te obozyzlokalizowano w Polsce.
BW: Nie wierzę, Jonny. Ludzie naprawdę mówili, że nazistowskie Niemcymiały powody, by zbudować obozy śmierci właśnie w Polsce? Jakie powody?
JD: Z czasem zdałem sobie sprawę - z całym szacunkiem dla tych osób - żenie zgadzam się z ich zdaniem. Musimy powiedzieć to bardzo wyraźnie:naród polski nie ponosi odpowiedzialności za Holokaust. Nie chciałniemieckich nazistowskich obozów na swojej ziemi. Lokalizowano je naterenach rolniczych w kraju znajdującym się pod okupacją, w celuzamaskowania faktu, że masowo mordowano tam Żydów, a także Polaków.
Oczywiście nie można zaprzeczyć, że zdarzali się źli Polacy. Pojedynczeosoby, niekiedy całe grupy. Niektórzy dopuszczali się najpotworniejszychczynów - w każdym narodzie znajdą się kryminaliści. Myślę jednak, że w czasie wojny i ogromnej biedy, która wtedy panowała, większość ludzitutaj chciała po prostu przeżyć. Uważam, że brak zrozumienia i wiedzy o cierpieniach tego narodu prowadzi do niesłusznych oskarżeń przezspołeczności żydowskie. Nie dotyczy to oczywiście każdego Żyda, ale jakmówiłem, ja sam dorastałem w takim przekonaniu.
BW: Czy poza dziadkiem ktoś z twojej rodziny przeżył Holokaust?
JD: Z najbliższej rodziny nikt nie ocalał. Bracia dziadka, a także jegosiostry, matka, kuzyni - wszyscy zostali zamordowani. W rodzinie mojejbyłej żony przeżyło dwoje dziadków. Jej babcia ukrywała się we Francji,a dziadek wyjechał przed wojną z Radomia do Izraela.
BW: Dziadek i jego rodzina byli Polakami? Czy może polskimi Żydami?
JD: Węgierskimi Żydami. Pradziadek opuścił Polskę przed wojną. Cała jegorodzina żyła jednak w Dobrzyniu nad Wisłą. I cała została zabita. Nawetdzisiaj, po sześciu latach pobytu w Polsce, wciąż nie wiem, co się z nimi stało. Babka dorastała bez wujków i ciotek, bez kuzynów, samotna, a jej ojciec nigdy nie wspominał o Polsce. Nigdy nie słyszała, żebyodezwał się po polsku. To było dla niego za trudne.
BW: Wytłumacz mi, proszę, jak Żydzi mogą myśleć, że Polacy odpowiadająza Holokaust w równym stopniu co Niemcy? Ja rozumiem, że wielu z nichnie odwiedzało naszego kraju od czasów wojny, ale przecież powinni conieco wiedzieć. Mówienie o Polakach, którzy uczestniczyli w zbrodniachna ich żydowskich sąsiadach, to jedno, ale twierdzenie, że Polacy jakonaród brali udział w Holokauście, to drugie - i jest to kłamstwo.
JD: Problem polega na tym, że ci spośród ocalałych, którzy byli tutaj w czasie wojny, i ci, którzy odwiedzili Polskę po wojnie, a nawet odbylipodróż szlakiem Holokaustu, często nie rozumieją, co tak naprawdę tu sięstało. Wśród ocalałych było mało polskich Żydów, bo większość z nichzostała wymordowana przez niemieckich nazistów. A ktoś, kto przeżył towszystko, ale nie urodził się w tym kraju, wie tylko tyle, że jegonajcięższe doświadczenia związane z Holokaustem miały miejsce naterenach okupowanej Polski. Kojarzy Holokaust z Auschwitz-Birkenau. Niema wspomnień związanych z dorastaniem w Polsce, nie wie, jak tu było. I myślę, że ma wypaczone pojęcie o tym kraju. Myślę też, że kiedy ludziezwiedzają dzisiaj obozy koncentracyjne i widzą tam polską policję,która, swoją drogą, jest konieczna dla zapewnienia im bezpieczeństwa, a potem wychodzą z takich miejsc, są przepojeni nienawiścią i złością. I obwiniają Polaków.
BW: Pozwól mi to dobrze zrozumieć: niektórzy ludzie uważają, że Polskabyła zamieszana w Shoah, ponieważ obecnie polscy policjanci pilnująporządku i zapewniają bezpieczeństwo w Muzeum Auschwitz-Birkenau? Ktowedług tych ludzi miałby pilnować tego muzeum? A może uważasz, żepowinno zostać bez ochrony?
JD: W żadnym wypadku, nie to miałem na myśli. Wiem, że Polacy nie sąwinni Zagłady. Jestem pewien, że Holokaust nie zdarzyłby się, gdyby nienazistowskie Niemcy. Czy w Polsce istniałby antysemityzm? Absolutnietak. Był tutaj przed wojną. Przez tysiąc lat wspólnego z Żydamidziedzictwa i historii istniała wzajemna wrogość. Antysemityzm nienarodził się jednak w Polsce. Uważam, że obecnie o wiele bardziej szerzysię w Stanach Zjednoczonych. W dzisiejszej Ameryce zdarzają się pogromyŻydów. Pogrom to zorganizowana zbrodnia na jakiejś grupie etnicznej i doczegoś takiego - stwierdzam ze smutkiem - dochodzi teraz w USA. W Polscenie słyszy się o strzelaniu w synagogach, o Żydach ranionych maczetamiczy bitych na ulicach.
Kiedy patrzy się na to wszystko z perspektywy historycznej, oczywistyjest wniosek, że Holokaust nie zdarzyłby się bez niemieckich nazistów.To oni byli jego inspiratorami i go forsowali. Polacy w większościpróbowali jedynie utrzymać się przy życiu pod niemiecką okupacją. Terazłatwo nam wytykać palcami. Sam kiedyś widziałem te sprawy inaczej i pytałem: Dlaczego więcej Polaków nie ratowało Żydów? Wreszcie sampostarałem się dociec, jak to było. Spotkałem się ze Sprawiedliwymiwśród Narodów Świata i wysłuchałem ich opowieści, spędziłem z nimitrochę czasu. Kiedyś powiedziałbym: Wiesz, to obrzydliwe tak patrzeć,jak twoich sąsiadów wywożą na śmierć. Brakowało mi wiedzy i faktówdotyczących doświadczeń Polaków w czasie wojny. Nie wiedziałem, jakniebezpieczne były próby ratowania Żydów, że za każdą taką próbę groziłaśmierć.
Jako Żyd zwykłem uważać swój naród za wyjątkową ofiarę Holokaustu. Niepostrzegałem w podobny sposób Polaków, ponieważ nigdy nie uczyłem sięwaszej historii. Nie potrafiłem zrozumieć, że Polacy też cierpieli,umierali z głodu, byli bici, torturowani i wysyłani do obozówkoncentracyjnych. Tego nie potrafiłem dostrzec. Widziałem tę historiętylko z jednej perspektywy. Każdy naród ma swoją narrację, którąrozpowszechnia. Żydzi mają swoją dotyczącą Holokaustu, a Polacy swoją.Sprawę pogorszył fakt, że po wojnie Polska została podbita przezSowietów i przez dziesięciolecia żyła w brutalnym komunizmie. Ale nawetdzisiaj nie opowiada swojej historii szczerze. A jeśli Polska jej nieopowie, to nikt za nią tego nie zrobi.
BW: Próbuję zrozumieć, co mówisz, ale mimo tylu pytań i odpowiedzi wciążnie mam pojęcia, dlaczego Polacy mieliby w większym stopniu ponosićodpowiedzialność za Holokaust niż Niemcy czy na przykład Francuzi,którzy do obozów zagłady wysyłali obywateli własnego kraju. Mówię o rządzie Vichy, który kolaborował z Niemcami. Wiedział, że ci ludziezostaną tam zabici. Nie mogę przejść do porządku dziennego nad faktem,że ktoś wini Polaków, ale nie ma problemu z tym, że w czasie okupacjirządy w Europie Zachodniej skazywały swoich Żydów na śmierć.
JD: Ludzie nie znają historii. Wiesz, Bartosz, kiedy Polacy...
BW: Próbujesz mi wmówić, że są tacy ludzie, którzy przeżyli Holokaust i nie znają historii?
JD: Sądzę, że często patrzą na nią jedynie ze swojej perspektywy.Pomyśl, nawet gdy mówimy o Powstaniu Warszawskim... Kiedy Polacy walczyliz okupantem, w Paryżu zajadano się ślimakami i pito szampana. Chcę przezto powiedzieć, że to były inne światy. Naprawdę nie wierzę, by zwykliFrancuzi wiedzieli wtedy, że Polacy próbują stawić czoło nazistom i z nimi walczą. Prawdą jest, że ta walka nie trwała długo. Ale prawdą jestteż, że niektórzy Polacy kolaborowali z Niemcami, że zdarzały sięwypadki jak w Jedwabnem, że po wojnie dochodziło do pogromów jak w Kielcach.
Ludzie nie rozumieją waszej historii. Nie pojmują jej. Kiedyprzyjechałem do Polski, okazało się, że każdy, z kim tutaj rozmawiałem,miał w rodzinie jakąś tragedię związaną z drugą wojną światową. Miałpradziadka zamordowanego przez Sowietów w Katyniu na początku wojny lubprzez Niemców w obozie koncentracyjnym takim jak Auschwitz-Birkenau,gdzie mordowano też Polaków. Albo w kaźniach w Warszawie, na Mokotowie.Na każdej ulicy na Żoliborzu są tablice upamiętniające zatrzymanych tami rozstrzelanych Polaków. I nie sądzę, żebyśmy my, Żydzi, znali czyrozumieli historię Polski, także w odniesieniu do Holokaustu. Dlategołatwo nam wytykać palcami. Na przykład ja... Sam wiesz. Nasłuchałem się o Polakach, że tylko czekali na wyprowadzenie się Żydów, aby dostać się doich domów i wykraść wszystko, co się dało; że Polacy byli strażnikami w obozach koncentracyjnych, że wydawali Żydów. Później zrozumiałem, że niewszystko to było prawdą. Na przykład nigdy nie było polskich strażnikóww obozach zagłady. Oczywiście byli polscy kapo, ale byli też kapożydowscy. Jako żydowska wspólnota tego nie rozumiemy. Tylko czypowinniśmy rozumieć?
BW: Tak to wygląda, ponieważ Polska nie opowiedziała światu swojejhistorii? W czasach komunizmu uczyliśmy się o Holokauście i o tym, cosię stało z polskimi Żydami, ale już o relacjach polsko-żydowskichdowiadywałem się tylko z podziemnej prasy, i to bardzo wiele.
Miałem osiemnaście lat, kiedy obalono komunizm, a o powstaniu w getciewarszawskim prawie nic nie wiedziałem. Jeżeli samemu nie szukało sięinformacji na ten temat, to można było nie mieć o tym zielonego pojęcia.W szkołach o tym nie uczono. Czy to oznacza, że poza Polską nie ma naświecie wiedzy o relacjach polsko-żydowskich w czasie wojny?
JD: Myślę, że to część prawdy. Myślę również, że jest wiele innychczęści tej prawdy. Na przykład taka, że Żydzi najwięcej wysiłku włożyliw przebaczenie Niemcom. I ma to oczywiście związek z reparacjami i olbrzymimi kwotami, które przekazano do Izraela.
BW: Mówisz o powojennym wsparciu finansowym dokonanym przez niemieckirząd?
JD: Tak. To wsparcie trwa do dzisiaj, chociaż faktem jest, że Niemcywciąż są antysemitami.
BW: Tak myślisz? Ja tak nie uważam. Naprawdę nie dostrzegam wielu oznakantysemityzmu u współczesnych Niemców.
JD: Nie mam cienia wątpliwości. Niemcy są wybitnie antysemickim narodemdo dziś. Jestem przekonany, że starają się zakryć ten fakt pieniędzmi i innym działaniami. No i akceptują własną historię.
Większość zamordowanych Żydów pochodziła z Polski. W waszym przypadku tonie pomaga. Tak samo jak fakt, że do Zagłady doszło na tym terenie.Kiedy ktoś chce odwiedzić miejsca związane z Holokaustem, to przyjeżdżado Polski. Nie jedzie do Niemiec. Większości swoich okropnych zbrodniNiemcy nie dokonywali u siebie, a jeżeli nawet, to prawie wszystkiedowody uległy zniszczeniu. To również w pewnym sensie prowadzi do tychnieustannych negatywnych odczuć w stosunku do Polski.
W ciągu ostatnich pięciu lat sprowadziłem tutaj setki dziennikarzy,polityków i wpływowych postaci, zarówno ze społeczności żydowskich, jaki spoza nich. I jedno wrażenie pozostaje zawsze niezmienne: aż trudnouwierzyć, jak zdziwieni są ci ludzie po przyjeździe do Polski.Spodziewają się przybyć... Sam wiesz, jakie mają wyobrażenia... My, Żydzi,postrzegamy wasz kraj w czarno-białych barwach. A kiedy już tu jesteś,to widzisz tętniące życiem miasta, jak Warszawa czy Kraków. Wspaniałerestauracje z doskonałym jedzeniem, otwartość, chęć poznania i akceptację dla społeczności żydowskiej. To szokuje i zadziwia gości.Przed czasami pandemii COVID-19 nie pamiętam żadnego weekendu bezprzyjazdu kogoś z Izraela na zakupy lub żeby się zabawić.
BW: Jeżeli problemem było to, że Polska nie przekazała światu swojejwizji historii w czasach komunizmu, to stało się tak dlatego, że niemogliśmy o niej mówić. Jak wiemy, komuniści sami byli antysemitami,ponadto istniała cenzura. Komunizm jednak upadł. Co się wobec tego stałow ciągu ostatnich dwudziestu, trzydziestu lat, kiedy już mogliśmyzaprezentować dowolną opowieść i dowolną wersję historii? Śledziłeś możedyskusję o Jedwabnem, Holokauście i roli, jaką odegrała w nim Polska? Tadebata miała dla mnie ogromne znaczenie, wiele się z niej dowiedziałem o Polakach. A ty?
JD: Myślę, że trzeba głębiej zajrzeć w waszą psychikę. Mnie jest trudnoją pojąć. Wy wszystko rozumiecie inaczej. Dorastaliście w komunizmie.Dzięki Bogu nigdy tego nie doświadczyłem. Komunizm przybliżyła midopiero wizyta na Kubie kilka lat temu. To całkowicie zmieniło mojespojrzenie na ten temat. Wszyscy mówią, że jest to miejsce ze wspaniałąmuzyką, kulturą, świetnym jedzeniem, tymczasem dla mnie pobyt tam byłgłęboko depresyjnym przeżyciem, bo w oczach spotykanych ludzi widziałemstrach, z którym zmagają się na co dzień, począwszy od najprostszychkwestii. Przykładowo: doskonała restauracja, która ma na zewnątrz sześćstolików. Pytam właściciela, dlaczego nie dostawi więcej, skoro wokółjest tyle miejsca. Nie, tego mu nie wolno. Jak to nie wolno? Niedostanie zezwolenia. Powiedziałem mu: żartujesz? A on na to, że bezzezwolenia pójdzie do więzienia. Może go tam doprowadzić samowystąpienie o ten dokument. Albo taksówkarz, który trząsł się ze strachuna widok przejeżdżającego obok policyjnego radiowozu.
Kiedy widzi się taki strach u ludzi, to można zrozumieć, czegodoświadczyli Polacy, żyjąc przez wiele lat w podobnych warunkach, w dodatku po tym, jak ich zgwałcono i wypędzono, jak wymordowano częśćludności, doprowadzono do ruiny całe miasta, jak Warszawa, która byłazniszczona w osiemdziesięciu ośmiu procentach.
Wasze losy to jest coś, czego nie rozumiemy.
Za każdym razem, kiedy zabierałem dziennikarzy i polityków na StareMiasto w Warszawie, wszyscy się zachwycali, jakie jest piękne.Wyjaśniałem im, że to, na co patrzą, było całkowicie zniszczone i zostało w całości odbudowane. Wcześniej o tym nie wiedzieli. Tak samozapewne nie rozumieją komunizmu, a problem polega na tym, że ludziom,których uciskano w Polsce przez tak długi czas, a którzy wreszcie z tegowyszli, trudno jest przyznać się do zła, które sami kiedyś wyrządzili.To jest poważny problem.
Prawica uważa, że rzetelna konfrontacja z historią jest nie doprzyjęcia. I nie chodzi tu jedynie o Jedwabne. To miejsce wzbudzakontrowersje, ponieważ Żydzi nie zgadzają się na wykopaliska. Częśćludzi ma wątpliwości. Niektórzy wręcz nie chcą uwierzyć, że to się w ogóle wydarzyło.
BW: Nie rozumieją religijnych przesłanek odmowy zgody na ekshumację.
JD: No właśnie, bo...
BW: Bo to takie proste: wykopmy wszystko i policzmy, ilu ludzi zginęło w Jedwabnem. Wtedy będziemy wiedzieli. A może znajdziemy jeszcze jakieśdowody na to, co tam się wydarzyło. Nie chcesz wiedzieć, czy Jan TomaszGross, który napisał książkę Sąsiedzi o Jedwabnem, miał rację, czynie? Nie chcesz poznać całej prawdy?
JD: Cóż, widzisz... Myślę, że jest kilka aspektów tej sprawy. Pierwszyjest natury religijnej. Żydzi wierzą, że ciało jest połączone z duszą,dlatego po śmierci nie wykopuje się ciała bez nadzwyczajnej przyczyny.
BW: A nie uważasz, że w tym przypadku mamy do czynienia z takąnadzwyczajną przyczyną? Czy to nie wystarczy, żeby dokonać ekshumacji?
JD: Nie. Bo tak naprawdę co to może zmienić? Jest już wystarczająco dużodowodów na to, co tam się wydarzyło. Według mnie ci, którzy nie wierzą,że Polacy brali udział w tym mordzie, i tak nie uwierzą, żadne kolejnedowody tego nie zmienią. Jest potwierdzona prawie w stu procentachrelacja historyków i naocznych świadków, a przeciwnicy twierdzą, że sąto opowieści kłamców opłacanych przez Żydów... Bla, bla... To naprawdę nicnie zmieni. Uważam, że ci, którzy nie chcą uwierzyć, i tak nie uwierzą.W takim razie po co naruszać spokój zmarłych?
BW: Czyli Żydzi nigdy nie przenoszą ciał zmarłych...
JD: Znane są przypadki przenoszenia grobów. Z konkretnych powodów.Niektórzy na przykład ekshumują zmarłych i chowają ich ponownie w Izraelu, bo wierzą, że kiedy nadejdzie Mesjasz, zmarli wstaną z grobów i pójdą do Jerozolimy. Tak więc zdarzają się takie przypadki, ale to sąwyjątki.
Jeszcze raz powtarzam: moim skromnym zdaniem nie ma wystarczającychpowodów do przeprowadzenia ekshumacji w Jedwabnem. Nie ma, ponieważ, jakpowiedziałem, istnieją niepodważalne dowody, które zaakceptowało wieluhistoryków z każdej strony. To nie jest tylko wymysł Jana TomaszaGrossa. Swego czasu nawet prezydent Aleksander Kwaśniewski przepraszałza to wydarzenie. To, co było dobrze udokumentowane, z czasem stało sięproblemem, ale tak naprawdę tylko dla polskiej ekstremalnej prawicy,która po prostu odmawia przyznania się do jakichkolwiek złych uczynkówPolaków.
BW: Czyli jesteś przeciwnikiem ekshumacji ofiar Jedwabnego?
JD: Bez cienia wątpliwości, jestem przeciw.
BW: Nawet gdybyśmy mieli ustalić dzięki temu, ile naprawdę było ofiar?
JD: Czy to robi jakąś zasadniczą różnicę?
BW: To robi różnicę. W tym sensie, że wszystkie opowieści o Jedwabnemstałyby się mniej lub bardziej wiarygodne. To co innego, jeśli znajdujesię pięćdziesiąt ciał, a co innego jeśli znajduje się ich sześćset.
JD: W tym wypadku problem nie polega, jak sądzę, na liczbie ofiar, leczna rodzaju śmierci. Prawda jest taka, że ci, których zdaniem zbrodnia w Jedwabnem nigdy się nie wydarzyła albo że to nie Polacy zamordowaliŻydów, nigdy nie będą zadowoleni. Jeśli dostaną niezbite dowodyprzeczące ich tezie, to stwierdzą, że zostały one podrzucone.
BW: Albo że zrobili to Niemcy.
JD: Albo że zrobili to Niemcy. Albo że nie ma to znaczenia. Nie wierzę,żeby ekshumacja sprawiła jakąś różnicę.
Szczerze mówiąc, jestem przekonany, że nigdy nie dojdzie do ekshumacji w Jedwabnem. Jestem pewny. A wiesz czemu? Ponieważ międzynarodowaspołeczność żydowska dostałaby szału, a to jest zbyt duże ryzyko dlaPolski. I całkowicie niepotrzebne. Nic się przez to nie uzyska.
BW: I to wszystko z powodów religijnych, o których mówiłeś?
JD: A jakie inne powody mogłyby istnieć? Czemu nie można podejść do tejsprawy uczciwie? Jest wystarczająco wiele zeznań naocznych świadków,dosyć informacji, dosyć badań już przeprowadzono. Znamy prawdę o tym, cosię tam wydarzyło. A nawet jeśli jakieś szczegóły, jak ta liczbazamordowanych, są wątpliwe, to nadal uważam, że nie powinniśmy wykopywaćciał. Ci ludzie zostali zamordowani i wystarczająco się nacierpieli. Niezasługują na to, żeby cierpieć ponownie.
BW: Ich dusze na to nie zasługują.
JD: Ich dusze nie zasługują na ponowne cierpienia.
BW: Uważasz, że wiemy już wszystko, co powinniśmy wiedzieć, na tematrelacji polsko-żydowskich w czasie wojny i po wojnie? Czy jest coś,czego wciąż nie wiemy, ale powinniśmy wiedzieć?
JD: Oczywiście. Sądzę... Widzisz, zrozumiałem właściwie jedno: jakniewiele wiemy. Ledwo napoczęliśmy ten temat. Mogę to stwierdzić napodstawie swoich działań w fundacji From the Depths i projektu SilentHero, w ramach którego nagrywamy wspomnienia ludzi biorących udział w ratowaniu Żydów podczas drugiej wojny światowej. Dotarliśmy do bohaterówz Polski, Litwy, Ukrainy, Białorusi, ze Słowacji, z Albanii i innychkrajów. Ich liczba jest naprawdę zaskakująca. Czasami wystarczałowrzucić przez mur getta kawałek chleba. Czy to uratowało komuś życie?Nie wiemy. Ale istotny jest sam fakt ryzykowania życia dla ratowaniaczyjegoś istnienia. Skala i zakres tego typu działań w Polsce okazałysię większe niż do tej pory sądziliśmy. Nagraliśmy opowieści ludzi,którzy brali udział w ratowaniu Żydów, a których nigdy nie nagrodzono zaich działania - albo dlatego że po fakcie ocaleni nikomu o tym niepowiedzieli, albo, jak w przypadku rodziny Skoczylasów z Rekówki1, dlatego że za udzielenie pomocy spotkała ich śmierć,a Żydzi, których ukrywali, zginęli.
Jest jeszcze inny aspekt takich spraw. Chodzi o kolaborantów i szmalcowników. Polaków zachowujących się haniebnie. O nich równieżmusimy porozmawiać. Powinniśmy być otwarci.
BW: Uważasz, że przez ostatnie trzydzieści lat wiedza o rzeczywistościHolokaustu uległa zmianie w Izraelu, a także w światowej społecznościżydowskiej?
JD: Nie sądzę. Naprawdę nie sądzę. Jeśli mam być całkiem szczery, towcale nie słyszymy polskiej opowieści.
BW: Wciąż jej nie słyszycie? W 2024 roku? Zadziwiające.
JD: Nie. Zupełnie jej nie słyszymy. Prawdę mówiąc, jedynym dobrymskutkiem nowelizacji ustawy o IPN dotyczącej Holokaustu było to, że poraz pierwszy ludzie za granicą poznali polskie spojrzenie na ten temat.I niektórym dało to do myślenia.
Pomagałem sprowadzić tutaj grupę dziennikarzy z Izraela, którzy zaraz pouchwaleniu ustawy przeprowadzali wywiady z premierem Morawieckim, i miałem okazję uczestniczyć w tych rozmowach. Byli mocno zszokowani. A mówimy o wykształconych dziennikarzach, najlepszych w swoichspecjalnościach. Kiedy na przykład zwiedzali Muzeum PowstaniaWarszawskiego, byli zdumieni informacją, że Warszawa została zniszczonaw około osiemdziesięciu procentach. I tym, że miliony Polaków wysłano doobozów koncentracyjnych i tam zamordowano. Powtarzam: nie słyszymypolskiej opowieści, więc nic nie wiemy.
Postawa Żydów wobec Polaków jest pod tym względem całkowicie skrzywiona.I z pewnością nieprawidłowa. Poza tym, żeby pozostać szczerym, międzytymi narodami wydarzyło się wiele dobrego i wiele złego. Trudno mi o tymmówić, bo zanim jeszcze założyłem fundację, jednym z pierwszych moichrozmówców był Elie Wiesel. Ocalał z Holokaustu, został laureatem NagrodyNobla i był postacią światowej sławy. Siedziałem z nim i się martwiłem...Powiedziałem: Elie, jak mogę ośmielić się mówić na taki temat? Kim jajestem? Nie przeżyłem Holokaustu. Nie jestem historykiem. Nigdyformalnie nie studiowałem tej dziedziny. Jak mam ośmielić sięrozdrapywać taki temat? A on mi odpowiedział: Nie, Jonny, źle do tegopodchodzisz. Musisz to zrobić. Jesteś moim świadkiem. Jeżeli twojepokolenie nie stawi temu czoła, nie stanie się świadkiem świadków, towszystko, co mamy, dzieło naszego życia, zostanie stracone. Myślę, żejest to znaczący fakt dla zrozumienia tej historii. Tak samo jak to, żez oczywistych względów mnie wtedy tutaj nie było. Mogę jedynie opieraćsię na opowieściach ocalałych z Holokaustu, z którymi rozmawiałemosobiście. Na książkach, które przeczytałem, setkach godzin wywiadów.
Zdarzało się, że Żydzi też źle postępowali. I znowu - wiele osób mówi,że trudno to osądzać. Gdybym w tamtych czasach znalazł się w getcie -Boże chroń! - razem z rodziną i umieralibyśmy z głodu, a ja mógłbymzostać żydowskim policjantem i dostawałbym z tego tytułu kromkę chlebawięcej, i ta kromka mogłaby uratować moje dzieci, to czy mogę ci z całąpewnością powiedzieć, że nie przystąpiłbym do żydowskiej policji? Czymogę ci powiedzieć, że nie zachowywałbym się niegodnie? I że władza nieuderzyłaby mi do głowy i nie zacząłbym krzywdzić innych? Żydzi w tamtychczasach mieli nadzieję, że to się szybko skończy. Sam więc rozumiesz...Stawali przed decyzją, czy zgłosić się do policji na jakiś czas i utrzymywać w getcie ład i porządek. Szczerze mówiąc, może sam bym takpostąpił.
BW: Powiedziałeś wcześniej, że Żydzi na świecie niewiele wiedzą o tym,co Polacy przeszli w czasie drugiej wojny światowej. Wiedzą jednak, coŻydzi wtedy przeszli, prawda?
JD: Oczywiście.
BW: Wiem, że toczyła się dyskusja o winie Żydów - o żydowskiej policji w gettach czy o Żydach, którzy pomagali Niemcom w Holokauście.
JD: Niewystarczająca. Zawsze uważano, że jest na to zbyt wcześnie. Chcęprzez to powiedzieć, że ten temat jest dla nas kontrowersyjny. Można sięspotkać z masową krytyką za samo jego poruszenie i coś czuję, że tarozmowa ściągnie na mnie kłopoty, wywoła wściekłość. Trzeba przy tymzachować właściwe proporcje, bo prawda jest taka, że różnie takolaboracja wyglądała.
BW: Ludzie wściekną się na ciebie? Mówisz o Żydach? Zezłoszczą się naciebie, bo nie należy rozmawiać o Żydach pomagających Niemcom w czasiewojny?
JD: Tak, mówię o Żydach. Będą niesamowicie źli, że ktokolwiek ośmieliłsię mówić o tych sprawach. Szczerze mówiąc, kolaborantów było naprawdęniewielu. Nie podam konkretnych liczb, ale to pewne, że wśród Żydów byłoich mało. O wiele mniej niż wśród Polaków, Litwinów, Czechów, Ukraińców...Musimy jednak o tym mówić dla zachowania perspektywy historycznej.Pomyśl, za dziesięć lat - oby dłużej - nie pozostanie już przy życiunikt z tych, którzy ocaleli z Holokaustu. I każda nieścisłość, każdanieprawda zostanie wykorzystana przeciwko nam. Nie ma cieniawątpliwości. Zacznie się mówienie: Żydzi tego nie robili, Żydzi tamtegonie robili. Tamten zrobił to, inny co innego. Polacy postępują tak.Polacy postępują inaczej. Sam wiesz, jak to jest. Dlatego uważam, żenależy walczyć o prawdę.
To interesujące, bo właśnie przypomniałem sobie, jak spotkałem ElieWiesela podczas kampanii Mitta Romneya, który ubiegał się o stanowiskoprezydenta USA. Elie nigdy nie zajmował się polityką, ale ostro wystąpiłprzeciwko Romneyowi, ponieważ był on mormonem2. Powódstanowiło to, że mormoni wierzą w pośmiertne nawrócenie. Stworzylinajwiększą i najdokładniejszą listę ofiar Holokaustu. Wciąż ją mają i zresztą dzielą się nią z Jad Waszem. Trzymają te dokumenty, ponieważpośmiertnie chrzczą tych ludzi i konwertują ich do swojego Kościoła.
BW: Stop. Co takiego? O czym ty mówisz? Co oni robią?
JD: Dokładnie to, co powiedziałem. Pamiętam, że spytałem Elie: Czemusię tym przejmujesz? Szczerze mówiąc, kiedy umrę i ktoś zechce dokonaćpodobnej ceremonii po mojej śmierci, to co to za różnica? Dla mnie niebędzie to miało żadnego znaczenia. A on odpowiedział: Nie rozumiesz,Jonny. Za dwieście lat ludzie mogą zacząć się zastanawiać, jakie to byłostraszne, że tylu mormonów pomordowano w czasie Holokaustu. Konwersjatych ofiar doprowadzi do chaosu w historii i nie tylko. Głęboko torozumiem. I dlatego jeszcze żarliwiej walczę o takie kwestie, jakużywanie właściwej terminologii. Jak w przypadku wyrażenia "polskieobozy śmierci". Przecież już dzisiaj niektórzy ludzie uważają, że toPolacy byli odpowiedzialni za Holokaust, a za dwieście lat ta opiniamoże być powszechna.
BW: Naprawdę wierzysz, że wszyscy, którzy stosują zwrot "polskie obozyśmierci", sądzą, że zbudowali je i wykorzystywali Polacy, a nie żeleżały one na terenie Polski w sensie geograficznym?
JD: Oczywiście. Nie mam cienia wątpliwości. Mogę to z całą pewnościąpotwierdzić, ponieważ - jak mówiłem już wcześniej - wielu ludzi poprostu nie zna historii. Takie opinie występują nawet wśród Żydów.Niektórzy wierzą, że Polacy są równie odpowiedzialni jak Niemcy. To trwado dzisiaj. Tak więc owszem, część z tych, którzy używają nazwy "polskieobozy śmierci", wie, że chodzi o niemieckie obozy, i ma na myślipołożenie geograficzne, ale są i tacy, którzy nazywają jeniemiecko-polskimi obozami. W wielu miejscach bez wątpienia wykorzystujesię tę nazwę do obarczania winą Polaków.
BW: Ten temat pojawił się w naszych rozmowach tuż po zatwierdzeniu przezrząd PiS-u tak zwanej ustawy o Holokauście, w czasie wielkiego kryzysu w relacjach polsko-izraelskich, który wywołało przyjęcie tego dokumentu. Z tego, co powiedziałeś wcześniej, wnioskuję, że ideę przyświecającą tejustawie uważasz za słuszną. To jak sądzisz, dlaczego aż do końca rządówPrawa i Sprawiedliwości mieliśmy tak poważny kryzys dyplomatyczny nalinii Polska-Izrael?
JD: Cóż, wprowadzenie tego prawa w życie nie było dobre. OczywiściePolska jest suwerennym krajem i może - a nawet powinna - robić to, couważa za słuszne, jeśli tylko nie narusza praw innych nacji. Każdy naródma prawo robić to, co uważa za stosowne. Kiedy jednak ma się doczynienia z materią, która jest tak umiędzynarodowiona i której wydźwiękjest tak szeroki, to trzeba być wyjątkowo uważnym. Na przykład napoczątku nie było dostępu do angielskiej wersji ustawy. To jestniezdrowe, bo na czym mieli bazować dziennikarze z zagranicy, którzychcieli napisać o tym artykuł. Musieli się opierać na przekazach gazet,które o tym pisały jako pierwsze, co często ograniczało się do takichtytułów, jak "Gazeta Wyborcza", która jest lewicowa i nawet gdybyówczesny rząd umieścił człowieka na Księżycu lub sprawił, że wszyscyPolacy zostaliby miliarderami, to i tak znalazłaby w tym coś złego.Wiesz, że to środowisko nienawidzi PiS. Sam więc rozumiesz, że nienależy używać publikacji tej gazety jako jedynego punktu odniesienia.
BW: Powinienem w tym miejscu zaznaczyć, że przez dwadzieścia trzy latapracowałem dla "Gazety Wyborczej".
JD: Ale czy lubisz jej dzisiejszą wersję?
BW: Nasza rozmowa nie jest o tym.
JD: Pytam poważnie. Kiedy ją przeglądasz, nie widzisz w niej nicśmiesznego? To nie jest dziennikarstwo, to prezentowanie jednostronnychopinii.
BW: Uważam, że ta gazeta zrobiła wiele dobrego dla stosunkówpolsko-żydowskich i dla relacji między Polską a Izraelem.
JD: Obecnie?
BW: Tak, obecnie. Uczynili to, krytykując prawo o Holokauście, przyjęciektórego było zwykłą głupotą.
JD: Tak, ale czy kiedy przeglądałeś "Wyborczą" w czasie władzy PiS,widywałeś w niej jakieś artykuły donoszące o pozytywnych działaniachrządu?
BW: Myślę, że mają prawo krytykować każdy rząd za co tylko chcą.
JD: Daj spokój! Oczywiście, że należy krytykować. Ale na poważnie! Bądźszczery. To nie jest dziennikarstwo. To jest zanadto jednostronne. I dotyczy to każdej strony. Media dzisiaj nie są uczciwe. Każdy trzymaczyjąś stronę. Na drugim krańcu była na przykład TVP, która nieskrytykowałaby rządu PiS, choćby uczynił najgorszą rzecz na świecie.Wszyscy są stronniczy.
BW: Nie wszyscy.
JD: Oczywiście, Onet nie jest! Ale "Wyborcza" była przez osiem lat tylkogrupą próbującą zniszczyć rząd, co też nieszczególnie jej wychodziło.
BW: Niezbyt cię lubią, więc ty też ich nie lubisz. Taka jest prawda.
JD: Cóż, nie wpisuję się w ich narrację. Nic na to nie poradzę. Przezlata mieli monopol na relacje polsko-żydowskie i ich głos stał sięistotny, ale nie odnajduję się w ich ideale lewicowego Żyda.
Może jednak o twoich przyjaciołach porozmawiamy w kolejnej książce.Faktem jest, że brakowało angielskiego tłumaczenia tamtej ustawy, i faktem jest, że jej założenia nie zostały rzetelnie wyjaśnione. Jaksądzę - i mówiłem o tym w tamtym czasie - gdyby ktoś z rządu PiSprzyszedł i powiedział: Wiecie co? Zbliżamy się do wyjątkowej rocznicy,albo nawet do zwykłej rocznicy związanej z Holokaustem, i Polska chcesię spotkać z Izraelem i Ameryką. Spotkajmy się i zróbmy coś w sprawie"polskich obozów śmierci", bo to jest historycznie nieprawdziwe. Teobozy zostały zbudowane na terenie okupowanej Polski przez niemieckichnazistów. Ten zwrot jest nadużywany, to nie fair w stosunku do nas.Uchwalmy rezolucję w Kongresie USA, niech Kneset też wygłosioświadczenie. Wszyscy zróbmy to jednego dnia. Uważam, że coś takiegonaprawdę mogłoby się udać.
Problem z tą ustawą polegał na sposobie jej wdrożenia i był... Za szybkowybiegam do przodu. Ustawa została zgłoszona, przegłosowana i w tymmomencie polski rząd się zorientował, że nie ma odwrotu.
BW: A nie sądzisz, że jeśli ktoś miałby iść do więzienia z powoduprzekazywania historii niezgodnie z tym, jak chce rząd, to taki pomysł w XXI wieku i w środku Europy jest po prostu zły?
JD: Jest zły, ale ustawa o tym nie mówiła.
BW: Mówiła właśnie o tym: człowiek, który opowiada historię Polskiniezgodnie z wizją rządu, może zostać wtrącony do więzienia.
JD: A więc można by pójść do więzienia za publiczne stwierdzenie, żePolacy - naród polski - byli odpowiedzialni za Holokaust. Co jestkłamstwem. Nie mógłbym się pogodzić z myślą, że wysyła się kogoś dowięzienia za poglądy. Tu chodzi o wolność słowa. Wierzę, że każdypowinien mieć prawo mówić, co chce, w sposób, w jaki chce, pod warunkiemże nie rani to innych. W to wierzę. Ale uważam też, że jeżelidemokratycznie wybrany rząd i demokratycznie wybrane ciałoreprezentujące naród jakiegoś kraju wspólnie postanawiają, że należywprowadzić jakieś prawo, to je wdrażają.
BW: Nie zgadzam się z tobą z tylu powodów, że aż mnie wszystko boli.Skoro twoim zdaniem polski rząd miał rację, to dlaczego był tak mocnoatakowany za wprowadzenie tego prawa? I dlaczego się z niego w końcuwycofał?
JD: Był atakowany, ponieważ ludzie nie zrozumieli dobrze tego prawa i z powodu powszechnego postrzegania ryzyka ograniczenia wolności słowa. Niezgadzałem się z tą ustawą, ale podkreślam, że wychowałem się w duchuposzanowania praw każdego kraju. Jeżeli ludzie nie zgadzają się z jakimiś postanowieniami, to po to mają wybory, żeby zagłosować za nowymrządem, a nowy rząd je zmieni. To część życia w demokracji.
BW: Czyli uważasz, że słynny izraelski dziennikarz Ronen Bergman, któryrozmawiał z polskim premierem o antysemityzmie polskiego rządu nakonferencji w Monachium dotyczącej bezpieczeństwa, nie miał racji? Ktowedług ciebie miał rację w tej dyskusji? Bergman został zaatakowanyprzez wiele polskich mediów. Z drugiej strony premier był atakowanyprzez media zarówno w Polsce, jak i za granicą. Co z tego wynika?Uważasz, że dużą rolę w relacjach polsko-żydowskich odgrywa język, w jakim toczą się rozmowy?
JD: Holokaust jest wciąż otwartą raną. Niesłychanie trudno się o nimrozmawia. Zarówno Żydom, jak i Polakom. Sądzę, że dziennikarze powinnimieć prawo zadawać dowolne pytania. Uważam, że odpowiedź premieraMorawieckiego w Monachium była niefortunna; że o pewnych sprawach niepowinno się mówić.
BW: Na przykład?
JD: Na przykład nie należy mówić o żydowskich sprawcach3.
BW: Ale już potwierdziłeś, że to prawda. Byli żydowscy kolaboranci w czasach Holokaustu.
JD: Tak, byli żydowscy kolaboranci, ale "sprawcy"... Słowo, którego użyłpremier, oznacza co innego. Szczerze mówiąc, jestem rozdarty w tejsprawie. Osobiście nie mam problemu z rozmową na ten temat, ale widzęniebezpieczeństwo w uogólnianiu. Każda próba uogólniania jest głupia i się nie sprawdza, niemniej przez wzgląd na ten spór, jeżeli mamyuogólniać, to przecież istnieje zdecydowana różnica między żydowską a polską kolaboracją. Nie ma co do tego wątpliwości.
BW: W takim razie jaka była różnica między żydowską i polską kolaboracjąw czasie Holokaustu?
JD: Żydzi w zdecydowanej większości - myślę tu przede wszystkim o kapo -kolaborowali, aby przeżyć. Wiesz, jak to działa: zrobię coś i możedostanę trochę więcej chleba. Oczywiście zdarzali się też ludzie,którymi kierowała chciwość czy inne pobudki, ale przeważnie chodziło o utrzymanie się przy życiu. Polakami natomiast powodowały najczęściejchciwość i nienawiść. I na tym polega różnica. Różnica widoczna jest teżw liczbie kolaborantów.
BW: Czyli inne motywy popychały ich do popełniania zbrodni przeciwkoludzkości?
JD: Tak, widoczne są różnice w motywacji. A co do premiera Morawieckiego- w innej części swojej mowy jednym tchem wymienił sprawców polskich,ukraińskich, litewskich i żydowskich. Moim zdaniem był to duży błąd, bona przykład Ukraińcy kolaborowali z Niemcami i byli sprawcami brutalnychmorderstw na szeroką skalę. Odwiedziłem Litwę, gdzie można znaleźć takiemiejsca jak garaż w Kownie 4. Lokalna ludność spędziła tammiejscowych Żydów i brutalnie zmasakrowała. Rabina przywiązali dokrzesła i odpiłowali mu głowę, a ludzie podnosili na rękach do okiendzieci, żeby mogły na to popatrzeć. Już po tym, jak kijami zatłukli naśmierć wszystkich Żydów, zaśpiewali swój hymn. O takich rzeczach niesłyszało się w Polsce poza straszliwym przypadkiem Jedwabnego. Tak więcsą różnice.
Każda sprawa wymaga indywidualnego podejścia, ale także pewnejpoprawności politycznej. To coś, w czym sam nie jestem zbyt dobry, alewiele osób bardzo się nią przejmuje. Są sprawy, o których nie powinnosię wspominać. Wzmianka o kolaborantach żydowskich, zanim wspólnotażydowska sama uporała się z tym tematem, wywołała burzę po wypowiedzipremiera. Zwłaszcza wymienienie ich jednym tchem z innymi. Niefortunnebyło przede wszystkim jednak użycie słowa "sprawcy".
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki