Włochy północne
To był ciepły wieczór po bardzo ulewnym popołudniu, okolice Mantui - "mglistego miasta", jak mawiają o nim Włosi. Wszystko paruje, mgła unosi się lekko nad rozlewiskami rzeki Mincio, która przybywa aż z Gardy, i malarsko rozmywa kształty krajobrazu. Czaple dostojnie pozowały do zdjęć. Łódki flisaków, grzecznie zacumowane, urozmaicały kadr. Szumiała trzcina, kaczki rozsuwały dywan z liści lilii wodnych. Zabiły dzwony w opactwie, w którym nie ma już zakonników.
To tylko jeden z wielu momentów, gdy na północy Włoch nie czuliśmy się jak w Italii. To dobrze czy źle? Zdecydowanie dobrze! Północ jest tak zróżnicowana, intrygująca i spowita tyloma ciekawymi historiami, biografiami, wpływami kulturowymi i tradycjami, że sama w sobie jest materiałem na opasłą księgę. Bez Rzymu, Florencji, Neapolu czy Palermo. Jednak to północ formalnie dała Włochom Włochy.
Wielu Polaków czuje największą więź z północą Italii, nawet my, z uwagi na korzenie naszych rodzin osadzone w Galicji i związane z koleją, czujemy delikatną, bardzo odległą, ale prawdziwą nić porozumienia z odmiennością, z której dumne są regiony Friuli-Wenecja Julijska i Wenecja Euganejska czy Trydent. Nasi czytelnicy swego czasu zagłosowali w ciekawej sondzie. Pytanie brzmiało: "W jakiej części Włoch chciałbyś/chciałabyś mieć swój drugi dom?". Z małą przewagą, ale... północ wygrała z południem. Być może wiąże się to też z pragmatycznym podejściem do sprawy. Wielu mieszkańców południowej części Polski po wyjeździe wcześnie rano z domu może osiągnąć północnowłoskie prowincje samochodem jeszcze wieczorem tego samego dnia. "Z roku na rok coraz więcej Polaków przybywa nad Gardę, zwłaszcza w maju i czerwcu" - słyszymy od turystycznych władz regionu. Staliśmy się już grupą turystów numer trzy. Przypadek? Trudno tak sądzić.
Wyruszamy w podróż od słynących z najbardziej miękkiej wody dolin alpejskich koło Bielli, po doki i pochylnie portu "najbardziej niewłoskiego" z włoskich miast. Zadzieramy głowę, by podziwiać malowidła w zachwycających krużgankach miasta Bressanone, a kończymy na rzucających na kolana mozaikach w Rawennie i łapiąc słoneczne refleksy odbijające się w jeziorach Como czy Garda, spokojnych wodach lagun adriatyckich, jak również wśród fal rozbijających się o riwiery w Ligurii.
01 Vicenza
W wielu rankingach Vicenza bryluje w kategoriach "najlepsze włoskie miasto do życia" albo "najbogatsi mieszkańcy". Doskonale i markowo ubrani dystyngowani ludzie, dużo drogich butików, czystość ulic i luksusowe samochody oraz sporo ludzi na rowerach. Turystom znana jest jednak przede wszystkim z wyjątkowej bazyliki.
W miejscu forum rzymskiej Vicetii, czyli Piazza dei Signori nad wszystkim czuwa uważnie wenecki lew. W samym środku miasta stoi bazylika, która jest arcydziełem architektonicznym Andrei Palladia. Sługa Padwy i Wenecji swoje najpiękniejsze budowle stworzył tu. A jedna z nich stała się wzorem dla wielu innych na świecie.
Budowle wybitne
Nie sposób nie zainteresować się Basilica Palladiana z XVI/XVII w., gdyż jej gigantyczny kadłubowy dach unosi się ponad innymi budynkami, ustępując jedynie wieży katedry oraz gotyckiej, lekko pochyłej Torre dei Bissari. Obecna otoczona spektakularnymi loggiami i powtarzalnymi serlianami (oknami weneckimi) budowla to eksperyment, którego sukces zrodził sławę autora. Jej wnętrza to pozostałości średniowiecznej zabudowy miasta, a to, co na zewnątrz, jest klasyką renesansu. Podobna do Palazzo della Ragione w Padwie, ale bardziej wyeksponowana. Co ciekawe 40-letni Palladio otrzymał za budowę wynagrodzenie w formie... abonamentu. Wypłacano mu kilku dukatów co miesiąc przez większość życia. Może zleceniodawcy obawiali się zawalenia budowli?
Nie tylko budowla sakralna
Nazwa "bazylika" nie jest zarezerwowana tylko dla kościołów, nawet wczesnochrześcijańskich. To forma antycznej głównie targowo-handlowej budowli. Choćby bazylika Julia w Rzymie przy Forum Romanum (urzędy i sklepy) czy bazylika Konstantyna z Trewiru (sala tronowa).
Po drugiej stronie miasta, bliżej rzeki Bacchiglione i centrum informacji turystycznej, stoi schowany nieco na uboczu, poza wzrokiem przechodniów, kolejny skarb i duma miasta. Tym razem "bazylika sztuki", czyli Teatro Olimpico, który z kolei był zwieńczeniem kariery Andrei Palladia. W mieście, które od zawsze było bogate i wpływowe, powstał związek naukowo-literacki Akademia Olimpijska, który zapragnął mieć własny teatr. Już od samego początku Teatro Olimpico stał się wzorem dla teatrów a l'ancienne w całej Europie. Prace ukończono w 1585 r., a teatr zainaugurowano wystawieniem Króla Edypa . Częściami zwiedzania są: krótki spektakl światło-dźwięk i odwiedziny w odeonie. Największe wrażenie może budzić doświadczenie pewnej iluzji optycznej na linii widownia-scena-scenografia. Warto tego doświadczyć.
WARTO ZJEŚĆ I KUPIĆ
Vicenza to miasto pełne smaków, które łączą tradycję włoską z lokalnymi akcentami regionu Wenecji Euganejskiej i Alp. Koniecznie spróbuj baccala alla vicentina - dorsza w gęstym, kremowym sosie, podawanego z polentą. W lokalu Osteria Il Cursore znajdziesz także inne specjały, takie jak risotto z białymi szparagami czy makaron bigoli w sosie z kaczki. Na szybki autentyczny posiłek zajrzyjcie do Righetti lub Il Ceppo, gdzie można skosztować prostych, ale pysznych dań, takich jak sopressa ( lokalna kiełbasa) z polentą czy gnocchi z masłem i szałwią. Deser? Szybka przekąska w biegu? To może w niepozornym lokalu Pane, Pizza e...; w ofercie także rzeczy bezglutenowe. Warto poszukać zaeti (lub gialetti ) - regionalnych ciasteczek z mąki kukurydzianej z rodzynkami, np. w Pasticceria Venezia. W centrum Vicenzy w weekendy działa targ Campania Amica, gdzie znajdziecie lokalne produkty, takie jak oliwa, sery czy wina z okolicznych winnic, w tym słynne białe Vespaiolo czy czerwone Torcolato.
Daleko poza centrum miasta, ale za to dość blisko dworca kolejowego, stoi jeszcze Basilica dei Santi Felice e Fortunato. Piękna świątynia skrywa w podziemiach wczesnochrześcijański cmentarz z IV w. Bazylika jest w stylu romańskim, surowym, z dużą liczbą cegieł, co jest typowe dla okolic Vicenzy i Werony.
Warto zobaczyć w okolicy
Colli Berici
Łagodne wzgórza o płaskich wierzchowinach na południe od Vicenzy, ukochane przez kolarzy szosowych, a także mieszkańców miasta, którzy przybywają tu, aby wypocząć i popływać nad jeziorem Fimon. Nazwę tę kojarzą również miłośnicy wina ze względu na powstające tu cenione trunki z oznaczeniem DOC. W północnej części wzgórz znajdują się dwa arcydzieła architektury. Jedno wyszło spod ręki Andrea Palladia. To Villa Rotonda, której charakterystyczny kształt z kopułą, wzorowany na rzymskich termach, stał się wzorem i inspiracją dla wielu innych europejskich willi, pałaców i zamków powstałych w stylu nazwanym potem palladiańskim. Jedną z takich budowli jest pałac w Lubostroniu na Kujawach.
Kierując się do dzieła Palladia, na pewno zainteresujemy się też Villą Valmarana. Pobieżnie za sprawą pięknego ogrodu, strzeżonego przez kamienne figurki 17 karłów zwanych "Nani", a bardziej szczegółowo ze względu na wybitne XVIII-wieczne freski Giovanniego Battisty i Giovanniego Domenica Tiepolów.
Oba powyższe obiekty można zwiedzać za opłatą. Natomiast położony kilkanaście minut stąd na zachód już za darmo. Nad wzgórzami dominuje kopuła i wieża XV-wiecznego opactwa z bazyliką Santa Maria di Monte Berico. Prowadzi do niej prawie z opłotków miasta Portici di Monte Berico - długi portyk. Wewnątrz świątyni znajduje się osobliwy obraz: Wieczerza św. Grzegorza ( Cena di san Gregorio Magno ) autorstwa Paola Veronesego z 1572 r. Z tarasu pod kościołem doskonale widać łańcuch Alp i Monte Grappa. Zapewne o bitwach i froncie wojennym tamże traktuje wystawa w położonym kilka kroków na południe Muzeum Wojny oraz Risorgimento (Zjednoczenia Włoch), otoczonym zabytkowym, ale nieco zaniedbanym parkiem z pięknymi widokami. Wszystkie cztery miejsca można zobaczyć w czasie półdniowej wędrówki.
Najbliższe lotnisko
Werona (VRN), Treviso (TSF), Wenecja (VCE)
Dla rodzin z dziećmi
W brzydką pogodę
Infrastruktura turystyczna
Warto rozważyć w okolicy
Inne rejony Wzgórz Berici Średniowieczne warowne miasteczko Cittadella Montecchio Maggiore z zamkami Romea i Julii oraz Villa Cordellina
Z czym łatwo połączyć podczas urlopu
Werona, Padwa, Wzgórza Euganejskie, Wenecja, Treviso
02 Triest
To dla nas jedno z najbliżej położonych dużych miast Italii, ale często pomijane, bo autostrada do podręcznikowego "włoskiego urlopu" biegnie zaledwie kilkadziesiąt kilometrów stąd. W tym zakątku kraju panuje jednak specyficzny klimat. Dosłownie i w przenośni. Najbardziej na północ wysunięty śródziemnomorski i najbardziej na południe środkowoeuropejski. Gdyby tylko pewien cesarz Meksyku to bardziej docenił. To by dłużej... żył.
Może być truizmem powtarzanie tego, ale trzeba to napisać. Będąc w Trieście, nie czujemy się do końca jak we Włoszech. Podobne odczucia można mieć w Turynie, w Bolzano czy nawet Udine. Ale tu szczególnie. Ten historyczny konglomerat wenecko-austriacko-słowiańsko-włoski jest naprawdę niezwykły. Jednocześnie ma w sobie dwa składniki, które na włoskość zawsze bardzo się składają: zapach kawy i miłość do morza. Miasto przez lata będące bramą na morski świat dla imperium Habsburgów jest dziś jednym z kilku najważniejszych włoskich portów. Między innymi by ubezpieczać statki, towary, handlowe transakcje i magazyny, to właśnie tu narodziła się jedna z najbardziej znanych włoskich firm: Generali. Z weneckim lwem w logo. Oczywiście nie bez powodu.
Fenomen Triestu
Wenetowie najpierw uciekali na północnoadriatyckie laguny, a po wiekach osiedlali się w tej części Europy. Również na terenach obecnego Triestu. W II w. p.n.e. opanowali je Rzymianie. Tergeste, jak wówczas nazywało się miasto, otrzymał prawa kolonii rzymskiej. Jego najstarsze skrawki, w postaci dobrze zachowanego teatru rzymskiego oraz łuku Arco di Ricardo, można odnaleźć u północnych skłonów wzgórza, na którym dominuje surowy zamek - Castello di San Giusto. Poniżej stoi również surowa gotycka katedra o romańskich wnętrzach z pięknymi wczesnośredniowiecznymi mozaikami ponad absydami. Znajduje się ona w miejscu antycznej świątyni. Rozpościerają się stąd bardzo przyjemne widoki na miasto i Zatokę Triesteńską. Zabudowa okolicznych ulic jest najstarsza w Trieście, ale naprawdę bardziej przypomina Wiedeń, Salzburg czy Pragę niż Rzym lub Neapol. Im bliżej morza, tym większy ruch, gwar, robi się bardziej elegancko, dosłownie po zrobieniu 300-400 kroków przenosimy się w czasie. Na spektakularne place i aleje otoczone secesyjnymi latarniami i kamienicami. Zapach kawy miesza się z wilgocią morskich nabrzeży, w zależności od tego, jaki zawieje wiatr. Czy zimna porywcza bora, czy cieplejsze sirocco.
Nazwy włoskich wiatrów można sobie przypomnieć przy przepięknej róży wiatrów na końcu Molo Audace. Przybijali tu Wenecjanie i Austriacy, kupcy i handlarze czekali na towary kolonialne i doskonałe ziarna kawy z Afryki i Ameryki, w końcu tu wylądował korpus włoski, odbijający miasto oraz okolice i przywracający je państwu włoskiemu. Pięknie widać stąd cały front Triestu, zrodzonego i oddanego morzu. Kapitanat, Teatr Verdiego, siedzibę regionu Friuli-Wenecja Euganejska czy pełen przepychu hotel Savoia Excelsior. Jest też jeden z pierwszych modernistycznych budynków Europy, czerwony, ceglany Palazzo Berlam, siedziba znanego ubezpieczyciela (wcześniej zajmował sąsiedni Palazzo Carciotti). Stąd ciągnie się w głąb zabudowy Canal Grande, osobliwy śródmiejski dok, w którym jeszcze w XIX w. cumowało mnóstwo statków. Dziś Triest zyskał unikatową przestrzeń miejską, swoistą "wodną aleję", ciągnącą się wraz z dwoma ulicami aż do placu i kościoła San Antonio. Woda w kanale jest niezwykle czysta, w głąb widać muszle ostryg, a na tafli kołyszą się odbicia kopuł zabytkowej serbskiej cerkwi prawosławnej (można zwiedzać wnętrza) oraz kawiarnianych ogródków. Wśród nich jest jedna z najważniejszych i najstarszych kawiarni w mieście, choć nieco przebudowana, Caff? Illy.
Zapewne w którejś przebywał James Joyce i rozpoczął pisanie słynnego Ulyssesa .
Kawiarnie Triestu
Można spędzić cały, zwłaszcza deszczowy dzień na wędrówce ich śladem. Większość ma historyczne znaczenie. Szlak może wieść od Caff? San Marco z własną księgarnią przez najstarszą Caff? Tommaseo (po części restauracja) do Caff? degli Spegli (Lustrzana), wspaniale położonej, wystawionej na słońce i Piazza dell'Unita. Coś słodkiego można dokupić w cukierni - Pasticceria La Bomboniera, przypominającej wiedeńską, lub mikroskopijnej Pasticceria Pirona po drugiej stronie miasta, niedaleko osobliwych "Schodów Gigantów". Marki kaw Illy i Hausbrandt również są z Triestu. Ta pierwsza stworzyła nawet klub edukacyjny Universita del Caff? z kursami i degustacjami kawowymi.
Co jeszcze warto zobaczyć w centrum Triestu? Na pewno sporo, ale preferujemy nieoczywiste zakamarki. Przy Piazza Vittorio Veneto znajdują się dwa ogromne gmaszyska, a w jednym z nich - potężna, wciąż działająca poczta oraz... kameralne muzeum Telegrafu i dawnej poczty. Opiekujący się obiektem pan Adriano dużo wie o historii miasta, c.k. monarchii i co ciekawe również Polski. Natomiast kawiarnia i kiosk przy Piazza Oberdan, ulokowane w dawnej stacyjce szynowego połączenia z położoną za górą Opizina, to gratka dla miłośników komunikacji, ale tym razem w znaczeniu transportowym. Wagony wspinały się po szynach z wkładką zębatą, co czyniło tramwaj wyjątkowym. Niestety już nie kursuje, jednak tory w większości jeszcze istnieją.
WARTO ZJEŚĆ I KUPIĆ
O kawach już było, ale Triest to też kuchnia morska, inna niż na południu. Zmieszana z wpływami z Bałkanów i Austrii. W niepozornym, ale cenionym przez mieszkańców Buffet Da Gildo spróbujecie rozgrzewającej zupy jota z kapustą, ziemniakami, fasolą i mięsem, serwuje się tu też kalmary, sardynki w słodkiej zalewie, doskonałe rag?. Menu czasami jest pisane ręcznie na kartkach. Inne dania tego ciekawego miasta to zupa rybna calandraca czy risi e bisi , risotto z zielonym groszkiem. Zarówno ich, jak i przypominającej naszą "ciapkapustę" potrawy crauti można poszukać w Buffet da Pepi lub Ai Fiori. Bardziej tradycyjnie włosko jest np. w Al Barattolo, Casa Pepe i oczywiście Eataly, gdzie skusić może hugo - drink winny z limonką i miętą.
Pałac inny niż wszystkie
W weekendowe, zwłaszcza słoneczne dni (nie tylko latem) można spotkać spore grupki spacerowiczów podążających w stronę zachodu, wzdłuż brzegów zatoki. W wersji dłuższej aż spod okolic starego portu i Muzeum Morskiego (Museo del Mare), a w wersji krótszej - z okolic Faro della Vittoria i miasteczka Barcola. Promenada Lungomare biegnie wzdłuż sosnowego parku i kilku popularnych plaż i kąpielisk, zwanych Topolini. Wszystkie noszą imiona sławnych mieszkańców Triestu. Są Cesare Maldini, piłkarz i trener, czy Primo Rovis, przedsiębiorca, twórca marki Cremcaffé, ale nie ma Franza Kafki czy... Maksymiliana I. Może słusznie, bo nie mieszkali tu długo. Ten pierwszy przebywał w mieście na stażu w centrali firmy, a ten drugi miał tu letni pałac-zamek bezpośrednio nad brzegiem morza. Do owego obiektu wędruje zapewne większość wspomnianych spacerowiczów, ale też całkiem sporo turystów. Zamek Miramare położony jest na drugim końcu pięknej riwiery, nad którą wisi pas krasowych wzgórz, poszatkowanych jaskiniami i bunkrami. Otoczony ogromnym ogrodem i parkiem sprawia bajkowe wrażenie. Nawet w lutym i listopadzie można tu dojrzeć kwitnące kwiaty, mimo śnieżnych czap na sąsiednich Alpach Julijskich.
Zespół pałacowy został wzniesiony na początku XIX w. przez Karola Maksymiliana Habsburga, następcę tronu Austrii, głównie dla żony Charlotty Coburg, ale skoro przyszły cesarz miał słabość do dwóch rzeczy: marynistyki i botaniki, więc pewnie i dla niego. W zachodniej części kompleksu znajdują się ogród włoski, kawiarnia i dodatkowy zameczek romantyczny. Wzdłuż parkowych alei dojrzymy cedry libańskie, sekwoje, miłorzęby, cyprysy, sosny syryjskie oraz piękne kamelie i magnolie. Morze, skały i widok zamku na półwyspie. Trudno się tu nie rozmarzyć. Przepiękny pocztówkowy widok roztacza się też z zamkowych komnat, nieco skrzypiących od nadmiaru drewna i paneli. Komnata cesarza miała odtwarzać wnętrza cesarskiej fregaty Novara, która w 1859 r. opłynęła świat. Cesarz trafił finalnie do Meksyku, niefortunnie jednak na okres rewolucji, czego finałem była śmierć od kul rebeliantów. Gdyby został w Miramare, mógłby żyć tu długo i szczęśliwie.
Dojazd do Miramare
Samochodem z węzła autostradowego pod Palmanovą to zaledwie 35 minut. Wąski parking po stronie wschodniej. Można też dojechać pociągiem do stacji Miramare i autobusem nr 6 z centrum Triestu.
Warto zobaczyć w okolicy
Muggia
Wycieczkę można odbyć promem lub połączyć prom z autobusem. Dla pewności trzeba zasięgnąć języka, ale promy odchodzą z molo Bersaglieri. Płyną zaledwie pół godziny, mijając potężny triesteński port, z pochylniami, dokami i statkami. Muggia przypadnie do gustu tym, którym brakuje w Trieście średniowiecznej architektury. Najstarsze i najpiękniejsze budowle ostały się wzdłuż Calle Oberdan. Miasteczko jest ładnie rozłożone na wzgórzach, wokół zachowanego zamczyska, można je obejść w zaledwie dwie godziny, chyba że kogoś skusi wędrówka w pięknych okolicznościach śródziemnomorskiej przyrody do stanowiska archeologicznego Muggia Vecchia. To wszystko wokół to ostatni skrawek Istrii, który ostał się Włochom po jej bezpowrotnym utraceniu w 1954 r., gdy Wolne Terytorium Triestu przypadło w większości Jugosławii.
Najbliższe lotnisko
Triest (TRS), Wenecja (VCE)
Dla rodzin z dziećmi
W brzydką pogodę
Infrastruktura turystyczna
Warto rozważyć w okolicy
Szlak widokowy Sentiero Rilke oraz zamek w Duino MuCa - muzeum historii statków w Monfalcone Jaskinia Gigante ze wspaniałą szatą naciekową Wąwóz Val Rosandra Plaże wzdłuż Punta Olmi
Z czym łatwo połączyć podczas urlopu
Monfalcone, Gorycja/Nova Gorica, Grado, Akwileja, Słowenia (pociągi do Lublany)
03 Po Lagunie Weneckiej
Wpisana na listę UNESCO Laguna Wenecka ciągnie się od okolic rzeki Sile na północy po rzekę Brenta przy Isola Verde na południu. Została mocno przekształcona przez działalność człowieka, który kopał tu kanały, osuszał rozlewiska i bagna, zakładał miasta, stawiał domy na mocnych, drewnianych palach. Przez wieki ta część świata była jedną z najbardziej wpływowych, bogatych i potężnych. Wszystko dzięki Republice Weneckiej.
Swoją nazwę laguna wzięła oczywiście od Wenecji - miasta założonego na ponad stu wyspach. No bo kto nie zna tej Perły Adriatyku z jej Canale Grande, wzdłuż którego ciągną się wspaniałe pałace jak Ca d'Oro, placem św. Marka, zachwycającą bazyliką pod tym samym wezwaniem, Pałacem Dożów czy mostem Rialto? Ale przecież laguna to nie tylko Serenissima (Najjaśniejsza), jak nazywana jest Wenecja. Bo choć inne wysepki nie świecą tak mocnym blaskiem jak ona, to gwarantują o wiele bardziej kameralną atmosferę pozwalającą nieco odpocząć od swojej potężniejszej siostry.
Murano i Burano
Wenecja już wiele wieków temu zasłynęła ze szkła i produkcji wyrobów szklanych. Jak twierdził Georgius Agricola, wybitny XVI-wieczny chemik, biolog i mineralog, dzięki swojej podwójnej naturze - czyli umiejętności łączenia wody i kamienia w jedno. W XIII w., w obawie przed częstymi pożarami, całą produkcję szkła przeniesiono z Wenecji na nieodległą wyspę Murano. Weneccy szklarze podobnie jak Żydzi z getta (notabene to właśnie w Wenecji narodziły się idea i pojęcie getta) nie mogli wyprowadzić się z nowej wyspy Murano, a wywiezienie poza Wenecję sekretu tworzenia szkła groziło śmiercią. Była to wiedza niezwykle cenna, niczym wiedza tajemna. Kunszt i fach weneckich szklarzy był tak niezwykły, że przybywali do nich najznamienitsi malarze renesansu. Ale po co? Aby uczyć się o kolorach i pigmentach. Ta wiedza była niezwykle ważna i pożądana zwłaszcza w tym środowisku. Kto wie, być może byli tu nawet sam Tycjan lub Tintoretto - przedstawiciele weneckiej szkoły malarstwa.
Dziś wszystkie sklepy na wyspie przyciągają swoimi witrynami, w których prezentowane są tutejsze wyroby ze szkła - figurki, rzeźby, naczynia, ozdoby, żyrandole itd. Restauracje zaś serwują napoje w charakterystycznych szklankach z tutejszego szkła. Wcale nie dziwi też, że to właśnie tutaj, na Murano, znajduje się Muzeum Szkła (wstęp płatny).
Muranów i Murano
Nazwa warszawskiego Muranowa ma związek z królewskim architektem rodem z Murano. Służył on zarówno królowi Michałowi Korybutowi Wiśniowieckiemu, jak i Janowi III Sobieskiemu. Simone Giuseppe Belotti (Szymon Józef Belotti), bo o nim mowa, został sprowadzony do Warszawy i tam osiadł, budując sobie pałac o nazwie Murano. Od niego zaś wzięła pośrednio nazwę cała dzielnica. Między innymi to ten architekt odpowiadał za wystrój barokowego pałacu w Wilanowie czy bazyliki św. Krzyża.
Burano to wyspa pełna kolorowych domków. Jak z bajki. Po prostu cudowna, nawet w nieco bardziej pochmurny dzień. O ile Murano słynie ze szkła i wyrobów szklanych, o tyle Burano kojarzy się z koronkami (stąd też znajdujące się tutaj Muzeum Koronek - Museo del Merletto), które rozchwytywane były przez możnych zwłaszcza w XVI w. Najlepiej jest po prostu przejść się po tutejszych uliczkach, wzdłuż których ulokowały się żółte, różowe, niebieskie, pomarańczowe i zielone domy, przez środek niczym główna ulica w mieście płynie kanał, a po jego przeciwnej stronie dokładnie to samo - kolory, kolory i jeszcze raz kolory. Można podjąć wyzwanie i znaleźć ten najbardziej barwny.
Torcello i San Michele
Torcello to chyba najmniej znana wyspa laguny, a niezwykle interesująca i ważna. Uważa się, że to najpierw tutaj przybyli pierwsi osadnicy, którzy potem przenieśli się do Wenecji. To tutaj także już od VII w. funkcjonowało biskupstwo. Nie dziwi więc, że największą atrakcją jest romańska bazylika Wniebowzięcia NMP (Santa Maria Assunta di Torcello), której ściany wewnątrz pokryte są cudownymi mozaikami, z których największa przedstawia Sąd Ostateczny. Zachwycające są także posadzki oraz ikonostas. Zdobienia te nie są tak spektakularne i bogate jak w weneckiej świątyni na placu św. Marka, ale robią niesamowite wrażenie. Można także wejść na wieżę kościoła, z której roztacza się widok na lagunę. Romańska bazylika wraz z pozostałościami baptysterium oraz kościołem Santa Fosca tworzą wspaniały zespół architektury sakralnej - najstarszy w całej Lagunie Weneckiej.
WARTO ZJEŚĆ I KUPIĆ
Szklane wyroby z wyspy Murano są świetną pamiątką z podróży, podobnie jak koronki z Burano. Wybór jest ogromny. Zwiedzając Lagunę Wenecką, koniecznie trzeba spróbować owoców morza i ryb. W Wenecji bardzo popularne są cicchetti , czyli przekąski podawane do lampki wina zwanej tu ombra (czyli cień). Wśród nich prym wiodą crostini , czyli kanapeczki na bazie bagietki z przeróżnymi dodatkami, które serwowane są w barach zwanych tu bacari . Chyba najsmaczniejsze (choć to kwestia gustu) to te serwowane z puszystą pastą z suszonego dorsza, czyli crostini di baccala mantecato . Dorsza podaje się także z polentą.
San Michele widać bardzo dobrze z Murano, wracając tramwajem wodnym do Wenecji, przepływa się tuż przy jej murach. To wyspa, która praktycznie w całości pełni funkcję... cmentarza. Pochowani są tu różni znani ludzie związani z Wenecją lub w niej niegdyś mieszkający. Między innymi kompozytor i dyrygent Igor Strawiński, fizyk i matematyk Christian Doppler czy poeta i pisarz Josif Brodski - twórca być może jednych z najpiękniejszych opisów Wenecji w swoim dziele pt. Znak wodny .
Jak się poruszać?
Do wszystkich tych wysp można się dostać tramwajami wodnymi, czyli vaporetti . Warto kupić na przykład 48-godzinny karnet (Venezia Unica City Pass) na transport w Wenecji i wyspach laguny. Taka karta sporo kosztuje, ale jest warta swojej ceny, jeśli chce się odwiedzić chociażby Murano i Burano.
Warto zobaczyć w okolicy
Chioggia
Piękne, kolorowe miasteczko, które określa się mianem "małej Wenecji". Znawcom kulinariów Chioggia może kojarzyć się z... burakiem. Istnieje bowiem odmiana tego warzywa o tej właśnie nazwie i z tej części Włoch pochodząca. Nie jest to jednak burak zwykły, podobnie jak zwykłym miasteczkiem nie jest Chioggia. Po przekrojeniu jasnej czerwono-różowej bulwy pokazuje piękne wnętrze - z jasnymi wzorami ułożonymi w kształt spirali. Przyznać trzeba, że Chioggia - miasteczko nie ukrywa tak bardzo przed światem swojego piękna. Wręcz przeciwnie - chwali się nim od razu.
Miejscowość została założona pomiędzy Deltą Padu a Laguną Wenecką (jej południowa część) na wysepce poprzecinanej kanałami. Ich brzegi łączą się dzięki kamiennym mostkom. Główną arterią jest tu malowniczy Canal Vena (jego pieszym odpowiednikiem jest równoległe Corso del Popolo), który prezentuje się uroczo ze szczytu mostu Vigo (zaraz obok malowniczy placyk i przystań promów na wyspę Pellestrina). Ten zaś przypomina wenecki Ponte di Rialto, ale w pomniejszeniu.
W przeszłości Chioggia zawdzięczała swój rozwój salinom i handlowi cenną solą. Serenissima, od której Chioggia była zależna, leży mniej więcej 50 minut drogi stąd, a turystów jest tu z całą pewnością dużo mniej. Stąd też i atmosfera jest o wiele bardziej autentyczna i niespieszna. Można tu spokojnie cieszyć się pięknem miasteczka i chłonąć jego prawdziwe życie.
Miasteczko dzieli się na dwie części: nowszą i starszą. Ta druga jest oczywiście o wiele bardziej interesująca i związana z wielowiekową tradycją rybołówstwa. To tutaj wzdłuż kanałów stoją przeglądające się w wodzie domki z kolorowymi fasadami. Bardzo ważny jest tu targ rybny. Sprzedawcy rozkładają swoje towary bardzo wcześnie rano na straganach przy Palazzo Granaio. W mieście odbywa się także Festiwal Rybny. Chioggia słynie również z rękodzieła, a konkretnie z pięknych koronek.
Chioggia jest doskonałym miejscem, by zażyć przyjemnego odpoczynku na plażach. Na przykład na Spiaggia di Sottomarina z dobrą infrastrukturą, rozciągającą się w części Sottomarina, która jest połączona z Chioggią mostem. Plaże są naprawdę bardzo malownicze, szerokie i z jasnym piaskiem, położone bezpośrednio nad wodami Adriatyku. Są też plaże Zielonej Wyspy (Isola Verde), gdzie Adyga i Brenta uchodzą do morza. Czas można spędzić równie miło na spacerach i przejażdżkach rowerowych, zwłaszcza, że istnieją tu specjalnie do tego przeznaczone ścieżki. Stąd już naprawdę blisko do naturalnych atrakcji wpisanego na listę UNESCO Parku Delty Padu (Parco del Delta del Po).
Starożytna Klodia
Istnieje legenda o założeniu Chioggii, która mówi, że Eneasz, uciekając ze zniszczonej Troi, miał wśród swoich towarzyszy niejakiego Klodiusza. I to właśnie on miał być mitycznym założycielem Chioggii, czyli starożytnej Klodii.
Najbliższe lotnisko
Wenecja-Marco Polo (VCE), Treviso (TSF)
Dla rodzin z dziećmi
W brzydką pogodę
Infrastruktura turystyczna
Warto rozważyć w okolicy
Torre Abate - wieża z XVI w. w Mensoli Opactwo Pomposa - jedno z najcenniejszych pod względem architektonicznym i historycznym opactw w tej części Włoch Adria - miasto założone przez Etrusków w VI w. p.n.e. Rosolina Mare - dla plażowiczów Poprzecinane kanałami Comacchio Delta Padu - królestwo przyrody Nadmorskie Lido di Volano
Z czym łatwo połączyć podczas urlopu
Padwa, Vicenza, Mantua, Ferrara, Werona, Rawenna, Lido di Jesolo, Rimini
04 Werona
Nazwę tego włoskiego miasta położonego w północno -wschodniej części kraju kojarzy chyba każdy. Wszyscy też znają je jako miejsce tragicznych, ale i romantycznych, wydarzeń opisanych w dramacie Williama Szekspira. Choć domniemany balkon Julii jest najchętniej odwiedzaną atrakcją w Weronie, to miasto może pochwalić się wieloma o niebo ważniejszymi i ciekawszymi zabytkami. W tym z listy UNESCO.
Miasto zostało założone już przez Celtów, więc długiej historii nie można mu odmówić. W 89 r. p.n.e. wraz z całą Galią Przedalpejską zostało podbite przez Imperium Rzymskie. Ślady tych czasów można tu odnaleźć bez większego problemu. Rzymska Verona była całkiem potężną kolonią i jednym z najważniejszych miast na północy wczesnego imperium. Głównie dlatego, że znajdowała się na skrzyżowaniu ważnych dróg: Via Gallica, Via Claudia Augusta, Vicum Veronensium i Via Postumia. No i była pierwszym (albo też ostatnim) miastem na trudnym szlaku przez Alpy.
W późniejszych latach o Weronę rywalizowało wielu. W średniowieczu wciąż jeszcze była ona ważnym miastem, traktowanym na równi z Mediolanem i Pawią. To właśnie w wiekach średnich nad szumiącą Adygą wzniesiono zamek Castelvecchio. Dziś można go zwiedzać - wewnątrz mieści się ciekawe muzeum (Museo di Castelvecchio) z bogatą kolekcją sztuki z okresu od średniowiecza do XVIII w. (zamknięte w poniedziałki, wstęp płatny, a w pierwszą niedzielę miesiąca od listopada do marca - 1 EUR). Z przeciwległym brzegiem zakręcającej tu dość odważnie rzeki zamek spina oryginalny, zbudowany z cegły i posiadający blanki, most - Ponte Scaligero. Budowla związana jest z ważnym dla miasta rodem Della Scala (Scaligeri) - ich herb w postaci drabiny (po włosku scala to drabina) można zauważyć w wielu punktach Werony. Piękne gotyckie sarkofagi członów tego rodu można zobaczyć, co dość zaskakujące, nie wewnątrz, a przy romańskim kościele Rettoriale di Santa Maria Antica.
Walki gladiatorów i przedstawienia operowe
Śladami po rzymskim panowaniu są w Weronie m.in.: teatr znajdujący się pod szczytem dawnego Kapitolu (dziś mieści Muzeum Archeologiczne), Kamienny Most (Ponte Pietra), Łuk Gawiuszów (Arco dei Gavi) na skwerze przy Castelvecchio, a przede wszystkim on - Amfiteatr, zwany częściej, po prostu, Areną. Zabytkowa budowla jest największą ozdobą Piazza Bra, gdzie, jak to zwykle we Włoszech, rozkładają się stoliki kawiarń i restauracji. Patrząc na wybudowaną w połowie I w. n.e. (koniec rządów Augusta, początek panowania Klaudiusza) eliptyczną konstrukcję z tej perspektywy (czyli z zewnątrz), nie ma się wrażenia, że mogła ona pomieścić aż tylu widzów. W czasach, gdy toczyły się tu walki gladiatorów czy z dzikimi zwierzętami, liczba ta dochodziła nawet do 30 tysięcy osób, a sama budowla znajdowała się poza murami miasta. Dziś stoi niemal w samym jego centrum. Gdy spaceruje się po marmurowych stopniach i koronie Areny, wielkość ta jest już widoczna. W końcu to trzeci co do wielkości - po rzymskim Koloseum i po amfiteatrze w Kapui - tego typu obiekt we Włoszech.
Verona Card
Planując intensywne zwiedzanie biletowanych obiektów Werony, warto rozważyć zakup Verona Card. Karta jest dość droga, ale zapewnia wstęp do wszystkich muzeów miejskich Werony i innych najbardziej popularnych zabytków, jak Arena i działające w niej Muzeum Archeologiczne, Dom Julii, Muzeum Castelvecchio, czy romańskich i gotyckich kościołów.
Co ciekawe wciąż organizowane są tutaj wydarzenia gromadzące tłumy, jak koncerty i przedstawienia operowe (w miesiącach letnich odbywa się festiwal operowy Arena di Verona). Tradycja ich wystawiania w rzymskim amfiteatrze jest już długa, bo sięga początku XX w. i trwa nieprzerwanie (z wyjątkiem czasów wojennych) po dziś dzień. Ci, którzy interesują się operą, zapewne wiedzą, że to właśnie tutaj swoją karierę we Włoszech rozpoczęła słynna grecka śpiewaczka operowa Maria Callas. W 2026 r. Arena będzie także sceną innego wydarzenia - będzie można tu podziwiać uroczyste zamknięcie XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich organizowanych przez Mediolan i Cortinę d'Ampezzo. Arenę można oczywiście zwiedzać (od wtorku do niedzieli, wstęp płatny, a w pierwszą niedzielę miesiąca od listopada do marca - 1 EUR).
WARTO ZJEŚĆ I KUPIĆ
Typowym włoskim deserem, który wywodzi się z Werony, jest pandoro . To babka, którą tradycyjnie jada się na święta Bożego Narodzenia (podobne, choć bogatszym, bo z rodzynkami, jest pochodzące z Mediolanu panettone ). Jej nazwa wzięła się od dwóch włoskich słów: pane - chleb i oro - złoty. Rzeczywiście, po przekrojeniu oprószonej cukrem pudrem babki ukaże się nam jej żółto-złote wnętrze (to zasługa sporej ilości masła i żółtek). Z okolic Werony pochodzi doskonale nadający się na risotto i inne potrawy na bazie ryżu Riso Nano Vialone Veronese, posiadający chronione oznaczenie geograficzne (ChOG). Najbardziej typowym daniem z tym ryżem w roli głównej jest kremowe risotto all'Isolana z mięsem wieprzowym i odrobiną cynamonu. W Weronie jada się także dość kontrowersyjne danie, czyli gulasz z koniną - pastissada de caval . Serwuje się go np. z polentą. Ta część Włoch słynie także z doskonałych win jak Soave czy Valpolicella.
Place Werony
Werona pięknymi placami stoi. Bez wątpienia takim jest Piazza dei Signori z pomnikiem poety Dantego Alighieri, który przyjechał do Werony na zaproszenie Cangrandego della Scali, po tym jak został wygnany z rodzinnej Florencji. Tutaj też wznoszą się zabytkowe budowle takie jak: Palazzo del Podesta, Palazzo di Cansignorio i Loggia del Consiglio. Jednym z najbardziej popularnych i charakterystycznych placów w Weronie jest Piazza delle Erbe. To tutaj niegdyś znajdowało się Forum Romanum, potem zaś działał plac targowy. Zresztą do dzisiaj jest on poprzetykany licznymi pstrokatymi kramami. Ozdobą placu jest bez wątpienia Palazzo Maffei, który dziś mieści muzeum sztuki, a także kolumnada z weneckim lwem. Na plac, ale nie tylko na niego, warto spojrzeć ze szczytu charakterystycznej, wysokiej na ponad 80 m, XII-wiecznej wieży - Torre dei Lamberti, wznoszącej się przy współgrającym architektonicznie Palazzo della Ragione (wstęp płatny). To jednak nie wszystko, bo można tu również dostrzec domy niegdyś należące do najbogatszych rodzin w Weronie, których górne części fasad ozdobione są freskami - Case Mazzanti. No i jeszcze wspomniany Piazza Bra, przy którym wznosi się nie tylko słynna Arena, lecz także kolorowe kamienice z knajpkami, a prowadzi tu piękna brama - Portoni della Bra.
Romańskie kościoły
Romańskie i gotyckie kościoły w Weronie należą do jednych z piękniejszych i cenniejszych w całych Włoszech. Choć w Weronie kościołów naliczono około czterdziestu, to na szczególną uwagę zasługują cztery. Są to: kościół św. Anastazji (Sant'Anastasia), bazylika św. Zenona (San Zeno Maggiore) - poza zabytkowym centrum miasta, kościół św. Firmusa (Chiesa di San Fermo Maggiore) oraz wspaniała katedra (Santa Maria Matricolare). Aby je zwiedzić, trzeba kupić bilet - warto zaopatrzyć się w jeden łączony, który pozwala na wejście do czterech historycznych świątyń (dla posiadaczy Verona Card wstęp jest bezpłatny). Każda z osobna jest niesamowitą skarbnicą sztuki: są przepełnione znakomitymi freskami, malowidłami, obrazami i rzeźbami oraz urzekającymi elementami zdobniczymi. Ich bryły zaś prezentują doskonały sznyt i są świadectwem mistrzostwa swoich budowniczych.
Najbardziej znana historia miłosna