Wielka Korona Tatr. Przewodnik po 14 ośmiotysięcznikach tatrzańskich. Wydanie 2 - Andrzej Marcisz

Kup książkę

99.00 zł
59.40 zł (59,40 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP

Wielka Korona Tatr (WKT) przypisana jest do 14 ośmiotysięczników tatrzańskich, które spełniają dwa kryteria: mają ponad 8000 stóp wysokości (1 stopa = 30,48 cm) oraz wypiętrzają się powyżej 100 metrów nad przełęczą oddzielającą je od najwyższego szczytu w okolicy.

Takiego zestawienia na początku lat 90. ubiegłego stulecia dokonał Piotr Mielus, kartograf i miłośnik Tatr w jednym. W numerze 46 magazynu "Góry" opublikował artykuł, w którym dokładnie opisał swoje spostrzeżenia. Wielu znawców tematu uważało, że zaproponowany przez niego podział jest bardzo sztuczny. Kwestionowano głównie przyjętą wybitność szczytu, czyli owo wyniesienie 100 metrów ponad przełęcz. Bo dlaczego nie 10, 20 czy 50? W ten sposób "padły" takie znane tatrzańskie kolosy: Wielki Szczyt Wideł, Mały Durny, Mały Kieżmarski, Lodowa Kopa, Zadni Gerlach... Największym przegranym, pomimo swych wspaniałych wyniosłości, był Wielki Mięguszowiecki Szczyt, któremu brakuje niemal centymetrów do tego, by być ośmiotysięcznikiem "stopowym". Niemniej jednak, siła publikacji okazała się zwycięska i miłośnicy tatrzańskich wędrówek podchwycili temat zdobywania Wielkiej Korony Tatr!

Nr

Szczyt

Wys. w m n.p.m.

Wys. w stopach

1

Gerlach

2655

8708

2

Łomnica

2633

8636

3

Lodowy Szczyt

2629

8623

4

Durny Szczyt

2621

8597

5

Kieżmarski Szczyt

2560

8397

6

Wysoka

2558

8390

7

Kończysta

2536

8318

8

Baranie Rogi

2530

8298

9

Rysy

2501

8203

10

Krywań

2494

8180

11

Staroleśny Szczyt

2489

8164

12

Ganek

2464

8082

13

Sławkowski Szczyt

2452

8043

14

Pośrednia Grań

2439

8000

Pierwszym zdobywcą Wielkiej Korony Tatr był prawdopodobnie Janusz Chmielowski, który jako ostatni szczyt z tego zestawienia zdobył Ganek w 1897 roku.

Moja rzeczywista przygoda z Wielką Koroną Tatr zaczęła się po przejściu Głównej Grani Tatr Wysokich pięć lat temu. Przyjaciel poprosił mnie o radę i zaplanowanie zdobycia wszystkich 14 szczytów WKT w ataku non-stop, proponując mi ewentualne dołączenie do zespołu szturmowego. Pochyliłem się wówczas nad mapami i zacząłem planować kolejność wejść na szczyty i warianty przejścia pomiędzy nimi. Spekulowałem, kiedy taki atak mógłby nastąpić i jaka będzie pokrywa śniegu w tatrzańskich żlebach. Po moim dokładnym rozplanowaniu okazało się, że cała akcja musi trwać co najmniej 40 godzin. Zdobywanie trzeba zacząć podobnie jak Grań Tatr Wysokich - na wschodzie i iść ze słońcem na zachód! Zaczęło mi się to podobać, był to bardzo ambitny cel! W moim życiu nastąpił jednak ciąg kłopotów zdrowotnych, więc stało się jasne, że w tak ekstremalnie trudnym wydolnościowo przedsięwzięciu nie będę w stanie uczestniczyć...

PAWEŁ ORAWIEC

Aż tu nagle rok później Paweł Orawiec, będący zakopiańskim przewodnikiem, zdobył WKT w niespełna trzy dni, w czasie 58 godzin. Co ciekawe, wybrał taką samą kolejność wejścia na szczyty jak zaplanowana przeze mnie, choć szczegółowe rozwiązania przejść były odmienne. Należy jednak podkreślić, że Paweł nie wybrał najłatwiejszej i najbezpieczniejszej drogi oraz to, że przeszedł ją samotnie, niosąc ze sobą jedzenie i sprzęt biwakowy. Wystartował z Tatrzańskiej Łomnicy w sobotę 27 sierpnia 2016 roku o godzinie 4:40. Tego dnia wszedł na: Kieżmarski Szczyt (7:34), Łomnicę (9:35), Durny Szczyt (10:26), Baranie Rogi (12:00), Lodowy Szczyt (13:35), Pośrednią Grań (16:55) i zabiwakował w Dolinie Staroleśnej. Kolejnego dnia dodał: Sławkowski Szczyt (7:23), Staroleśny Szczyt (10:46), Gerlach (14:31), Kończystą (18:05), po czym biwakował na Stwolskiej Przełęczy. Trzeciego dnia wszedł na Ganek (7:49), Wysoką (9:53), Rysy (10:54) i Krywań (16:01), a na rozwidleniu szlaków przy Jamskim Stawie był o 17:21, skąd wrócił do Szczyrbskiego Jeziora, aby "elektriczką" dotrzeć do samochodu w Łomnicy.

Kiedy Paweł kończył swoje przejście, niemal po jego świeżych śladach, nie mając wiedzy o tym ataku, w trasę ruszyła Alicja Paszczak, doświadczona alpinistka oraz ultramaratonistka. Jej nastawienie było wybitnie sportowe, początkujące - jak sądzę - erę tatrzańskiego climb-runningu. O ile Paweł wspinał się i szedł tak szybko, jak tylko potrafił, o tyle Alicja wystartowała z celem skompletowania Korony w czasie poniżej 48 godzin. Zrezygnowała z wszelkiego sprzętu poza piciem i jedzeniem, tak aby móc biec na mniej stromych fragmentach! Ostatecznie wyśrubowała rekord do nieco ponad 49 godzin, co na warunki tatrzańskie jest niesamowitym wyczynem.

ALICJA PASZCZAK

13 sierpnia 2020 roku o 2:40 z parkingu w Tatrzańskiej Łomnicy swoją próbę rozpoczął Kacper Tekieli. Tempo nadawała mu jedynie intuicja, choć był przyzwyczajony do długich wspinaczek, czasami bez snu, ale nigdy wcześniej nie był w ciągłym i intensywnym ruchu przez blisko 40 godzin. Po trzech godzinach podejścia i wspinaczki (drogi nr D3+D4 w tym przewodniku), zameldował się na Kieżmarskim Szczycie, skąd rozpoczął najbardziej wspinaczkowy odcinek całości przedsięwzięcia, czyli Grań Wideł. Na ten fragment zabrał butki wspinaczkowe, których rzeczywiście użył w dwóch najtrudniejszych miejscach grani. O godzinie 7:20 jest już na Łomnicy i rozpoczyna zejście Jordanką (D17 w przeciwnym kierunku), by następnie nieznanym mu odcinkiem grani zdobyć Durny Szczyt od Klimkowej Przełęczy D21 (8:03). Graniowe przejście traktował jako środek, nie cel sam w sobie, optymalizując linię prowadzącą na interesujący go szczyt. Również nieznanym dla niego terenem schodzi najłatwiejszymi wariantami Spiską Granią (D25) na Baranią Przełęcz i o 9:16 staje na Baranich Rogach. Kontynuuje wspinaczkę granią (D35) w odwrotnym kierunku do Pośredniej Baraniej Ławki i Baranim Chodnikiem schodzi na Baranie Pola. Poziomym niemal trawersem łączy się z D38 na Lodowy Szczyt w miejscu, gdzie piargi wchodzą w skalisty teren i przez Lodowe Ramię i Konia o 10:30 jest na Lodowym Szczycie. Litą i dobrze znaną mu granią (D44) przechodzi na Lodową Kopę i D42 schodzi na Lodową Przełęcz. Stamtąd niemalże prosto, najpierw w dół Lodowej Dolinki i D48 na Przełączkę pod Żółtą Ścianą, skąd D47 przez Ławkę Dubkego na Wyżnią Pośrednią Przełączkę, skąd D50 wprost na Pośrednią Grań (12:16). Co warto dodać D48+47+48 nie była mu znana. Ze szczytu schodzi w dół D53 przez Wyżnią Pośrednią Przełączkę, Małą Pośrednią Grań i znanym mu zejściem na Pośrednią Przełęcz, skąd dalej, czujnie długim żlebem do Doliny Staroleśnej (D53). Po osiągnięciu dna doliny idzie szlakiem do Warzęchowej Kotliny i D55 na azymut w stronę Sławkowskiej Przełęczy. Tam zostawia plecak i szybko Sławkowską Granią na Sławkowski (15:21), na którym czekała półmetkowa nagroda - krótkie spotkanie z żoną Justyną, która zrobiła tego dnia trzeci trening, by dodać mu otuchy.

ANTEK

Następnie wraca na Sławkowską Przełęcz, by znaną ze swojej fatalnej jakości skały Nowoleśną Granią (celowo, ze względu na kruchość tej grani nie opisałem jej w przewodniku), wejść najpierw na Tajbrową Turnię, a później na Klimkową Turnię, czyli najwyższe wierzchołki Staroleśnego Szczytu (17:56). Zejście rozpoczyna D63 Kwietnikowym Żlebem do Doliny Wielickiej. Stamtąd szlakiem w stronę Polskiego Grzebienia, by w odpowiednim miejscu odbić w drogę Tatarki (D69) na Gerlach (20:40). Na Gerlachu zakończył się dzień, a rozpoczęła mglista i bardzo ciemna noc. Jak wspomina, jego tempo zdecydowanie tutaj spadło. Schodzi Batyżowiecką Próbą (D67) i po poziomicy powyżej Batyżowieckiego Stawu dochodzi do drogi D76 z mozolnym podejściem do szczytu Kończystej (0:16). Kolejny etap, to powolne zejście na Stwolską Przełęcz (D75), skąd D79 do Doliny Złomisk, a dalej do Doliny Rumanowej drogą D82 na Ganek. Na dobrze znanym mu szczycie (4:20) rozpoczynał się powoli kolejny dzień. Wraca na Gankową Przełęcz i Rumanową Ławką, pod zachodnimi ścianami Ganku trawersuje na Wschodnią Rumanową Przełęcz. Tam rozpoczął się finalny etap przedsięwzięcia. W założeniu miał ominąć pod granią Wschodnią Rumanową Czubę, ale nie znając tego obejścia, zdecydował się założyć butki wspinaczkowe i przejść znanym mu ostrzem grani (D91). Jest to o tyle istotne, że poza nim nikt nie przechodził tego fragmentu grani samotnie bez sprzętu do zjazdu uskokiem w kierunku Pośredniej Rumanowej Przełęczy!

JUSTYNA KOWALCZYK I KACPER TEKIELI

Sam Kacper tak to wspomina: "Schodząc uskokiem, zawisnąłem na rękach i szybko przypomniałem sobie miejsce, w którym kiedyś sporo się nakombinowałem, by zejść nie mając liny. Brakowało mi metr do półki, która była pode mną. Maksymalny dopływ adrenaliny z powodzeniem zastąpił mi poranną kawę - wróciła pełna koncentracja i spokojnie po kilku wytężających ruchach stałem w bezpiecznym miejscu. Poczułem się obudzony i z impetem pokonałem dalszą grań, 'wbiegłem' na oba wierzchołki Wysokiej (7:05), granią poprzez Ciężki Szczyt (D89) zbiegłem na Wagę. Z niej poruszałem się już tylko szlakami; najpierw (D94) na Rysy (8:30), a następnie przez Szczyrbskie Jezioro (D99) na Krywań (14:08). Przy jeziorze dołączyła do mnie Justynka, która nadała tempo dalszej wycieczki i sprawiła, że szczęśliwa dla mnie chwila najpierw wejścia na Krywań, a później zejścia do Trzech Źródeł (16:08), była jeszcze piękniejsza.

W czasie akcji górskiej trwającej bez przerwy 37 h i 28 minut zrobiłem 57,9 km w tym 8160 m podejść i 7914 m zejść. Po raz pierwszy w życiu byłem na Durnym, Pośredniej Grani, Kończystej i Krywaniu. Nie korzystałem z depozytów i wsparcia materialnego (za wsparcie mentalne uważam obecność żony w dwóch strategicznych miejscach)."

W marcu 2019 roku zaproponowano mi napisanie tego przewodnika. Podpisałem umowę, a kilka dni później okazało się, że zostałem doradcą i szefem zabezpieczenia planu przy holenderskiej produkcji filmu Urszuli Antoniak - Magic Mountains. Wiosną i początkiem lata spędziłem w Tatrach Słowackich kilkadziesiąt dni. Równocześnie narodził się też pomysł rodzinnego wejścia na WKT z żoną Asią i naszym wówczas 9-letnim synem Antkiem, co ostatecznie udało się zrealizować w ciągu wakacyjnej przerwy w nauce.

KACPER TEKIELI

Przewodnik, który trzymacie Państwo w rękach, zawiera opisy 101 szlaków, tras i dróg wspinaczkowych, jakimi można zdobyć WKT. Jest to mój subiektywny wybór. Opisuję je w identycznej kolejności, jak zdobywali je wspomniani wyżej Paweł, Alicja i Kacper, ponieważ w takim zestawieniu szczyty są blisko siebie, a informacje wzajemnie się zazębiają. Adresatem tego przewodnika są nie tylko taternicy, lecz także doświadczeni turyści wysokogórscy, którzy korzystając z usług uprawnionych przewodników górskich zechcą stanąć na tych 14 wybitnych szczytach Tatr. Przewodnik zawiera mapy przygotowane przez zawodowego kartografa i tatrzańskiego hobbystę - Rafała Jońcę, w oparciu o najnowsze mapy w technologii Lidar. Mapa powstała na podstawie numerycznego modelu terenu o rozdzielczości 1 m (DMR 5.0), pochodnego lidarowej chmury punktów, wykonanego w roku 2018 przez UGKK SR. Dodatkowo wspólnie wraz z Darkiem Marciniakiem, administratorem strony internetowej www.dagomar.eu poświęconej tatrzańskim panoramom, sporządziliśmy schematyczne graniówki omawianych rejonów. Główne informacje i szczegóły zaznaczyłem na ponad 500 obrazach topograficznych! Do ich wykonania wykorzystałem kilka tysięcy zdjęć, które połączone w panoramy dały pożądany przeze mnie obraz. Wszystkie szczyty znajdują się w słowackiej części Tatr Wysokich, dlatego 100 dróg z przewodnika zlokalizowanych jest na Słowacji i tylko jedna - na otarcie łez - wiedzie od polskiej strony!

SPRZĘT, UBIÓR, BEZPIECZEŃSTWO

Zawsze starałem się używać najlepszego dostępnego na rynku sprzętu oraz ubrań! Dzięki temu w ciągu mojej 42-letniej kariery wspinaczkowej uniknąłem epizodów typu złamanie czekana, pęknięcie raków, urwanie się pętli, liny czy cięgieł przy kościach. Takich incydentów z problemami ze sprzętem wspinaczkowym mógłbym podać dziesiątki, ale nie o to tutaj chodzi. Oczywiście prawdą jest, że dawniej ubrania były "pancerne" - jak mercedesy z lat siedemdziesiątych! Kiedy zaczynałem przygodę ze wspinaczką, wśród starszych taterników panowała opinia, że każdy debiutant marzy o skompletowaniu super sprzętu. A jak każdy już go skompletuje, to przestaje się wspinać! Ja wciąż go wymieniam i ulepszam, pewnie dlatego też ciągle się wspinam!

Podstawową wiedzą bezpiecznej działalności w górach jest prawidłowa ocena własnych możliwości w stosunku do zamierzonego celu. Ponieważ wspinanie z natury opiera się na partnerstwie, a od zarania wspinano się zespołowo, kluczowe ponad wszystko wydają się być ocena własnych możliwości, jak i dobór partnera! Dlatego lubię przytaczać ostatnio opowieść Kura, znajomego słowackiego przewodnika, który będąc młodym ratownikiem miał taką przygodę... Byłem przypadkowo na Czerwonej Ławce, gdzie młoda dziewczyna, idąca w towarzystwie kilku chłopaków, skręciła sobie nogę i nie mogła iść dalej. Nie mogli się dodzwonić po pomoc i byli załamani, gdyż zbliżała się noc i nie wiedzieli, co mają robić! Nie namyślając się wiele wziąłem dziewczynę na plecy i zacząłem z nią schodzić w dół. Na to ona zaczęła krzyczeć, że ma jeszcze plecak. Koledzy nie chcieli zabrać tego plecaka, wziąłem go zatem w rękę i tak z nią, moim i jej plecakiem zszedłem do Zbójnickiej Chaty szybciej niż jej "kamaraci"! Lubię tę opowieść, ponieważ wiele lat wcześniej, gdy kręciliśmy Deklarację nieśmiertelności, reżyser zapytał mnie: Czy nie boisz się wspinać w Tatrach z Szalonym? Odpowiedziałem nie po myśli filmowca: sportowa rywalizacja to inna bajka! W górach, na wspinaniu, ufam mu całkowicie! Mam przekonanie, że gdyby coś się stało i przyszła taka potrzeba, byłby w stanie znieść mnie na plecach. Pewnie on czuje podobnie! Dlatego jeśli idziemy w góry, warto jest wiedzieć z kim się idzie, jakie ta osoba ma doświadczenie i możliwości, a nie - jak to jest ostatnio modne - umawiać się przez internet!

Tatry są górami o relatywnie niewielkiej wysokości bezwzględnej. Jednak każdy ze szczytów WKT liczy ponad 2400 metrów n.p.m., co oznacza, że latem może tam być plus 30 stopni, a zimą minus 30. Doświadczyłem w tych górach wielu niespodzianek - w upalny dzień temperatura podczas burzy może spaść o przeszło dwadzieścia stopni, a wszystkimi żlebami płyną wówczas rwące strumienie tocząc wielkie głazy. Można się utopić lub zostać uderzonym kamieniem! Kiedy jesteś "przelany do szpiku kości", nawet przy temperaturze już kilku stopni powyżej zera można umrzeć z wychłodzenia. Z kolei na burze z piorunami nie ma ani recepty, ani nie ma mądrych - jesteś w złym miejscu o złej godzinie i albo trafi piorun, albo miałeś jednak szczęście. Historia uczy, że nie wszyscy je mają! Dlatego trzeba wiedzieć, kiedy należy się wycofać. Doświadczenie zdobywa się jednak długimi latami! Podstawą jest również mądre analizowanie prognoz pogody. W dobie wszechobecnego internetu jesteśmy naprawdę w stanie to sprawdzić!

Konieczne jest też posiadanie odpowiedniego sprzętu i ubrania dobranego do pory roku oraz panujących w górach warunków (stan pokrywy śnieżnej) i pogody. Właściwie to tylko trzy rzeczy, ale optymalny dobór jest kwestią wielu lat praktyki, a już na pewno nie spędzenia czasu na poradach ze stron internetowych. Jeśli jest się choćby początkującym taternikiem, powinno mieć się podstawową wiedzę o tym, co spakować do plecaka, a przewodnik ten nie jest podręcznikiem nauki wspinania w Tatrach. Tę wiedzę taternicy powinni posiadać!

W mediach panuje ostatnio pogląd, że warunki w Tatrach są trudne i zaleca się posiadanie raków i czekana. Co to w praktyce oznacza! Jeśli trafimy faktycznie na trudne warunki, gdzie góry "są szklane" i pokryte twardym lodem, samo posiadanie czekana i raków niewiele pomaga. Dlaczego? Elementarna zasada wspinaczki na stoku, którego nachylenie jest większe niż 45-50 stopni - zasada tak zwanych trzech punktów podparcia - nie jest zachowana. Tylko posiadając dwa czekany (lub czekan i czekanomłotek) w tak stromym, zalodzonym terenie możemy mówić o bezpiecznej wspinaczce. Wiedzą to doświadczeni wspinacze. Sytuacja jest dużo bardziej niebezpieczna, gdy z jednym czekanem wyrusza początkujący taternik, bez wyrobionych odruchów, jak prawidłowo zachować się w czasie "potknięcia". Takich umiejętności nie nabywa się podczas kilkudniowego kursu nauki chodzenia w rakach i używania czekana, tylko latami i przez dziesiątki pobytów w góry!

Sam zresztą uważam, że bez względu na to, ile tutaj przestróg bym nie napisał, teoria jest niczym bez praktyki! Stąd moja najlepsza rada - jeśli w Tatrach nie czujecie się wystarczająco pewnie, skorzystajcie z pomocy doświadczonych i uprawnionych do prowadzenia wejść przewodników. Szczególnie na tych trudniejszych szczytach, bo na Rysy, Sławkowski czy Krywań można wejść znakowanym szlakiem turystycznym. Lecz jak pokazuje historia, wejście zimą na Rysy może zaskoczyć nawet bardzo doświadczonych wspinaczy!

Każdy posiada tylko jedno życie, zdobycie Wielkiej Korony Tatr to nie gra komputerowa, miejcie tego świadomość i poczucie odpowiedzialności za siebie i swoich partnerów!

Osobisty sprzęt wspinacza w warunkach letnich to: plecak ok. 30 litrów, kask, uprząż, karabinek z przyrządem asekuracyjno-zjazdowym, 2-3 karabinki ekstra, najlepiej zakręcane, pętle do autoasekuracji typu daisy lub inne 60 cm długości, cienka pętelka 40 cm o dużej wytrzymałości, służąca do autoasekuracji podczas zjazdu, 1-2 pętle awaryjne, czołówka (latarka z zapasowymi bateriami).

W warunkach wiosennych, jesiennych i zimowych zalecam posiadanie: plecaka 40-45 litrów, raków dopasowanych do stosowanych butów (automatyczne, półautomatyczne lub manualne - paskowe), czekana lub dwóch, w zależności od potrzeby; rekomenduję również posiadanie lonży asekuracyjnych do czekana lub czekanów.

W warunkach zagrożenia lawinowego należy również rozważyć posiadanie tzw. zestawu lawinowego ABC, w skład którego wchodzą: detektor lawinowy, sonda i łopata lawinowa.

Zespół powinien mieć również apteczkę, dobrym zwyczajem jest mieć z sobą płachtę nrc, mapę i oczywiście przewodnik... Wszelkie urządzenia do nawigacji GPS są bardzo pomocne, choć ich wadą jest brak działania bez zasilania. Większość zegarków przy długotrwałym załączeniu przestaje działać! Dlatego jeśli idziecie w zespole, warto jeden z nich mieć wyłączony, a uruchomić go dopiero wtedy, kiedy zużyje się bateria u partnera!

Ponad wymieniony wyżej sprzęt osobisty do wspinaczki będą jeszcze potrzebne (ilość w zależności od drogi): lina 30-60 metrów, haki, przyrządy do asekuracji ruchomej typu friendy i kości, pętle asekuracyjne, karabinki, ekspresy, śruby lodowe, igły lub haki typu "buldog" do zamarzniętych traw.

POLSKIE STOWARZYSZENIE PRZEWODNIKÓW WYSOKOGÓRSKICH PSPW - IVBV - IFMGA - UIAGM

PSPW powstało w roku 1996, a w 2000, po kilku latach wymagających szkoleń i egzaminów, zostało przyjęte do Międzynarodowej Federacji Związków Przewodnickich IFMGA - International Federation of Mountain Guide Associations. Jest to jedyna w Polsce organizacja pracująca i szkoląca swoich członków według zunifikowanego międzynarodowego standardu.

IFMGA - IVBV - UIAGM powstała w 1965 roku z inicjatywy państw alpejskich: Austrii, Francji, Szwajcarii i Włoch. Zrzesza organizacje przewodnickie z większości górskich państw świata, kreując i wdrażając standardy nowoczesnego przewodnictwa technicznego.

Nasi przewodnicy to czołówka polskich wspinaczy, narciarzy, himalaistów i zawodowych ratowników. Oferta to tatrzańskie szczyty, granie i wspinaczki ścianowe oraz góry lodowcowe od łatwego alpinizmu po trudne granie i ściany.

Jesteśmy specjalistami od bezpiecznego spełniania górskich marzeń.

UBEZPIECZENIE!

Na terenie Słowacji akcje ratunkowe są płatne, a ich koszt w Tatrach może wynieść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlatego radzę wykupić sobie stosowne ubezpieczenie od kosztów wypadku i akcji ratunkowej obejmujące sporty ekstremalne w tym wspinanie/alpinizm!

W Polsce służba ratownicza jest bezpłatna, finansowana z budżetu państwa polskiego.

SŁUŻBY RATUNKOWE

Słowacja:

HZS - Horská záchranná služba

Telefon alarmowy: 112 lub 18300

Polska:

TOPR - Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe

Telefon alarmowy: 985 lub 112

Mimo postępu techniki i rozwoju telefonii w Tatrach, szczególnie w słowackiej części wciąż istnieje wiele miejsc, gdzie nie ma zasięgu i nie można wykonać połączenia. Z doświadczenia wiem, że najlepiej jest wówczas zadzwonić na numer 112 i nawet jeśli nie uzyskamy połączenia, jest duża szansa na to, że nasz numer zostanie zlokalizowany jako wybierany numer alarmowy. Wówczas po chwili służby ratunkowe mogą oddzwonić korzystając z lepszych technologii połączenia. Mogą, ale nie muszą! Takie przypadki też są mi znane!

Wybierając się w Tatry warto mieć w pełni naładowany telefon i brać pod uwagę, że robienie nim zdjęć, szczególnie w niskich temperaturach - najczęściej powoduje błyskawiczne jego rozładowanie. Wtedy możemy nie mieć możliwości zadzwonić po pomoc! Warto nosić też z sobą przenośny power-bank!

Jeśli wybieramy się na te najwyższe szczyty, dobrze jest znać ich topografię by wiedzieć, jak można się wycofać choćby po to, by wezwać pomoc!

Należy znać międzynarodowe znaki wzywające pomoc śmigłowca:

Y - pozycja stojąca z oboma ramionami uniesionymi ku górze znaczy Yes. Tak, proszę o pomoc, proszę lądować.

N - pozycja stojąca, jedno ramię uniesione, drugie opuszczone do dołu znaczy No. Nie potrzebuję pomocy, proszę nie lądować.

PARKI NARODOWE

Opisane drogi znajdują się na obszarze parków narodowych na Słowacji i w Polsce. Są to:

Tatrzański Park Narodowy - TPN

www.tpn.pl

Kuźnice 1, 34-500 Zakopane

Sekretariat: (+48) 18 20 23 200

Informacja turystyczna: (+48) 18 20 23 300

Straż Parku: (+48) 18 20 23 280

Sekretariat: [email protected]

Informacja turystyczna: [email protected].

Tatranský národný park - TANAP

www.tanap.org,

P.O.Box 21, 059 41 Tatranská Štrba 75

Tel./fax: +421-(0)52-4484217

Email: [email protected]

PODZIĘKOWANIA

Niniejszym pragnę gorąco podziękować mojej żonie Asi, że dzieli ze mną wspólną pasję i zmotywowała mnie do ukończenia tego przewodnika.

Specjalne podziękowanie składam Michałowi Kasperczykowi za udostępnienie jego wspaniałych zdjęć, jak również za pomoc w obróbce kolorystycznej moich fotografii.

Serdecznie dziękuję również pozostałym autorom za udostępnienie fotografii wymienionych na stronie 511.

Podziękowania niech zechcą również przyjąć: Kamila Watychowicz, Władek Vermessy, Maciek Pawlik, Arek Ceremuga, Rafał Jońca, Darek Marciniak, Iwonna i Tadziu Hudowscy.

KIEŻMARSKI SZCZYT

2560 m n.p.m.

Kieżmarski Szczyt (Kežmarský štít) wraz z Małym Kieżmarskim Szczytem (Malý Kežmarský štít, 2513 m n.p.m.) stanowi potężny masyw w słowackich Tatrach Wysokich, który góruje nad Doliną Zieloną Kieżmarską (Dolina Zeleného plesa) od jej północno-wschodniej strony imponującym urwiskiem, 900-metrową "najwspanialszą ścianą Tatr".

Kieżmarski Szczyt wznosi się w odnodze Łomnicy, która od płd.-zach. i płd. obramowuje górne piętra Doliny Kieżmarskiej. Od Łomnicy oddziela się granią Wideł. Na wierzchołku rozgałęzia się i biegnie w stronę płd.-wsch., w kierunku Huncowskiej Przełęczy i Huncowskiego Szczytu.

Nazwa tego wybitnego szczytu nawiązuje do spiskiego miasta w Dolinie Popradzkiej - Kieżmarka (z niemieckiego Käsemarkt znaczy "targ serowy"), niemniej w przeszłości nazywano go także Huncowskim Szczytem. U Georga Buchholtza Seniora, spiskiego badacza, autora kilku prac o historii i przyrodzie Tatr, szczyt funkcjonuje pod nawą Kesmarkter Spitze (1719). O Wirchu Kiezmarkim (ówczesna nazwa polska) pisał w 1845 r. prawnik i turysta Ludwik Pietrusiński. Mały Kieżmarski Szczyt wyodrębnił się nazewniczo w roku 1894 jako Weberspitze (długo uważany był za niższy wierzchołek masywu Kieżmarskiego Szczytu). Miejscowi górale używali nazwy Weberov štít. Obecna forma nazwy pojawiła się w druku w 1909 r.

To z Kieżmarku nauczyciele wiedli swoich uczniów na górskie wycieczki, z tego miasta pochodził pierwszy wspinacz David Fröhlich, ówczesny gimnazjalista, który stanął na szczycie w czerwcu 1615 r., o czym pisał w swoich późniejszych dziełach. Wiadomo jednak, że szczyt był odwiedzany już na początku XVII wieku. Możliwe, że pierwszego wejścia dokonali koziarze, polujący na kozice. Sama Dolina Kieżmarska, podobnie jak Dolina Kościeliska, była terenem przyciągającym pasterzy oraz poszukiwaczy skarbów (XVI i XVII w.). Okolica Zielonego Stawu stanowiła cel pierwszych odnotowanych wycieczek tatrzańskich. Okalające ją piękne wybitne szczyty grupy Łomnicy i Głównej Grani Tatr (GGT) stały się ambicją wspinaczy. Pierwszego zimowego wejścia na Kieżmarski Szczyt dokonał taternik-alpinista, wówczas wrocławski student geologii Günter Oskar Dyhrenfurth wraz ze starszym i bardziej doświadczonym towarzyszem Alfredem Martinem 8 marca 1906 r.

Ważnym wydarzeniem było przejście przez Wincentego Birkenmajera i Kazimierza Dorawskiego w 1930 r. południowej ściany (dolna część środkiem ściany, a później filarem).

1. GRANIĄ OD RAKUSKIEJ CZUBY PRZEZ KIEŻMARSKĄ KOPĘ I MAŁY KIEŻMARSKI SZCZYT

Czas wejścia: 3-4 h Czas zejścia: 2-3 h W górę: ok. 850 m Trudność: I/II Zejście drogą nr: 1

Ruszamy Magistralą Tatrzańską od strony Łomnickiego Stawu (Skalnatego Plesa) (1-1.15 h) lub od schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim (1.30-2 h) w stronę na Rakuski Przechód (2023 m n.p.m.). Warto z niego w kilka minut wejść na Rakuską Czubę, skąd mamy zdecydowanie ciekawszy widok. Wracamy z powrotem na przechód i granią łagodnie ruszamy przez Rakuską Kopę na Rakuską Przełęcz. Jeśli komuś nie zależy na wejściu na Rakuską Czubę (2038 m n.p.m.), to podchodząc zarówno od strony północnej jak i południowej, może ominąć Rakuską Kopę, od razu kierując się na Rakuską Przełęcz (rozwiązanie praktykowane najczęściej przy zejściu). Rakuska Przełęcz jest rozległa, a grań w kierunku zachodnim długo wznosi się bardzo łagodnie. Wiedzie nią ścieżka, którą gubimy jedynie przy przejściach przez rumowiska głazów i fragmenty skalne. W okolicach Złotej Czuby musimy nieco się wspinać, a następnie trafiamy na łatwy odcinek aż po Kieżmarską Kopę (2233 m n.p.m.), lecz schodząc na Niżnią Kieżmarską Przełęcz musimy być bardziej uważni. Ponad nią grań staje dęba a do pokonania mamy około 300 m w pionie, choć jedynie pierwszy odcinek jest trudniejszy. Generalnie wspinamy się po stronie Doliny Huncowskiej i po przejściu jedynkowo-dwójkowej ścianki i eksponowanej grańki nad nią, teren staje się już mniej stromy i sukcesywnie pniemy się granią na wierzchołek Małego Kieżmarskiego Szczytu, lub jeśli nam nie zależy na wejściu na niego, kilkanaście metrów pod jego blokiem szczytowym możemy przetrawersować od razu na Wyżnią Kieżmarską Przełęcz. Samo wejście i zejście na Mały Kieżmarski Szczyt jest łatwe i zajmie nam kilka minut. Z Wyżniej Kieżmarskiej Przełęczy po południowej stronie grani idziemy trawiasto-skalistymi zachodami, a pod szczytem nieco bardziej eksponowaną granią na najwyższe wzniesienie Kieżmarskiego Szczytu.

Kieżmarska Kopa
Niżnia Kieżmarska Przełęcz
Płn.-wsch. grań Małego Kieżmarskiego Szczytu
Mały Kieżmarski Szczyt
Wyżnia Kieżmarska Przełęcz
Kieżmarski Szczyt
Turnia Szczepańskiego/Kieżmarski Kopiniak
Turnia Pająków/Złoty Kopiniak
Złoty Kocioł i początek Niemieckiej Drabiny
Niemiecka Drabina - górna część
Złoty Strażnik
Kieżmarska Kazalnica
Droga 5  (s. 45)
Droga 13. (s. 87)
Kieżmarska Kopa
Niżnia Kieżmarska Przełęcz
Płn.-wsch. grań Małego Kieżmarskiego Szczytu
Hawrań
Płaczliwa Skała
Szalony Wierch
Świstówka Huncowska
Rakuska Czuba
Rakuski Przechód
Rakuska Kopa
Rakuska Przełęcz
Złota Czuba
Złote Wrótka
Kieżmarska Kopa
Niżnia Kieżmarska Przełęcz
Płn.-wsch. grań Małego Kieżmarskie Szczytu
Mały Kieżmarski Szczyt
Wyżnia Kieżmarska Przełęcz
Kieżmarski Szczyt
Świstówka Huncowska
Łomnica
Poślednia Turnia
Zębata Turnia
Durna Turniczka
Durny Szczyt
Durna Igła
Mały Durny Szczyt

MARCIN KOSZAŁKA NA MAŁYM KIEŻMARSKIM - POWYŻEJ KIEŻMARSKI I ŁOMNICA

Huncowski Szczyt
Kieżmarska Czuba
Kieżmarski Szczyt
Wyżnia Kieżmarska Przełęcz
Mały Kieżmarski Szczyt

2. GRANIĄ PRZEZ HUNCOWSKI SZCZYT NA HUNCOWSKĄ PRZEŁĘCZ

Czas wejścia: 2 h Czas zejścia: 1.30 h W górę: ok. 470 m Trudność: 0+/I Zejście drogą nr: 2

Ruszamy Magistralą Tatrzańską od strony Łomnickiego Stawu (Skalnatego Plesa) w stronę na Rakuski Przechód, mijając po prawej obserwatorium, skąd kilka minut w górę zmierzamy aż do ogromnej wanty, przy której ścieżka skręca w prawo. My idziemy dalej na wprost. Kiedyś istniał tu szlak turystyczny, który wchodził do Lejkowego Kotła, jednak obecnie jest zamknięty. Staramy się ominąć kosówki z lewej strony i trzymać się miernej ścieżynki, która jednak jest pomocna i prowadzi jakby najlepszym terenem, gdzieniegdzie gubiąc się wśród piargu i pojawiając znów na trawiastym fragmencie. Huncowski Szczyt po naszej południowej stronie przypomina bardziej gołoborze niż tatrzańską grań, dopiero w górnej części, kiedy dotrzemy do jego wschodnich urwisk, robi się zdecydowanie powietrznie, choć ścieżka poprowadzona jest bardzo rozsądnie. Ostatni fragment kieruje nas jakby z zachodu na wschód, wychodząc na łagodną przełęcz pomiędzy Jaszczerzycką Kopą z prawej i Huncowskim Szczytem z lewej. W kilka chwil możemy zdobyć Jaszczerzycką Kopę, z której mamy lepszy widok na szczyty dookoła nas. Na Huncowski Szczyt trzeba się nieco powspinać, najpierw wchodzimy na wierzchołek południowo-wschodni (2353 m n.p.m.), a później na główny, czyli północno-zachodni. Grań za głównym wierzchołkiem urywa się stromym uskokiem, natomiast po wschodniej stronie łatwo dostrzeżemy ślady ścieżki, którą bez większego trudu zejdziemy na Huncowską Przełęcz (2307 m n.p.m.). Z Huncowskiej Przełęczy drogą numer 4 na Kieżmarski Szczyt.

Cmentarzysko
Wielki Szczyt Wideł
Wschodni Szczyt Wideł
Kieżmarska Przełęcz
Kieżmarski Szczyt
Kieżmarska Czuba
Huncowska Przełęcz
Huncowski Szczyt
Jaszczerzycka Kopa