WĘGRY KONTRA EUROPA Pakiet 2 książki - Bogdan Góralczyk, Stanisław Parzymies

Kup ebooka

92.00 zł
55.20 zł (55,20 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Druga wojna światowa w sposób zasadniczy zmieniła układ sił w świecie w porównaniu z sytuacją sprzed 1939 roku. W stosunkach międzynarodowych zakończył się okres dominacji mocarstw europejskich na korzyść dwóch supermocarstw, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Inne państwa, takie jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Włochy, które walczyły o pierwszeństwo w świecie, przestały być w istocie wielkimi mocarstwami, i to niezależnie od tego, czy wyszły z wojny jako zwycięzcy, czy jako zwyciężeni[1]. Problem niemiecki był tą kwestią europejską, wokół której koncentrowały się stosunki międzynarodowe w Europie po II wojnie aż do zjednoczenia Niemiec w 1990 r. Nawiązana w okresie wojny współpraca wielkich mocarstw, której podstawowym celem było wspólne pokonanie hitlerowskich Niemiec, czemu służyły uchwały na konferencjach Wielkiej Trójki w Teheranie i Jałcie, zaczęła się stopniowo załamywać, począwszy od konferencji w Poczdamie. Rozdźwięki między sojusznikami potęgowały się w miarę upływu czasu, kiedy przyszło realizować wspólne decyzje wobec zwyciężonych Niemiec.

Zimna wojna dwóch systemów, której Niemcy były jednym z głównych obiektów, zaowocowała trwającym ponad czterdzieści lat podziałem Niemiec i kryzysami berlińskimi, które stawiały świat na krawędzi wojny. Doprowadziła również do podziału Europy na dwa wrogie sobie bloki państw, w których podjęto działania na rzecz integracji gospodarczej oraz współpracy polityczno-wojskowej. Wynikiem tych działań było powstanie struktur, takich jak po stronie zachodniej Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego, Unia Zachodnioeuropejska, Wspólnoty Europejskie oraz Rada Europy, a po stronie wschodniej - Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej oraz Organizacja Układu Warszawskiego.

Odprężenie w Europie w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, którego przejawem była Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, wniosło nową jakość do stosunków międzynarodowych na kontynencie europejskim, ale nie zlikwidowało najpoważniejszych sprzeczności, jakie istniały między dwoma przeciwstawnymi sobie ideologicznie blokami polityczno-wojskowymi. Dopiero osłabienie systemu totalitarnego w Związku Radzieckim i w krajach satelickich - ze względu na jego niereformowalność i niepowodzenie w rywalizacji z systemem zachodnim w sferach gospodarczej i militarnej - umożliwiło zjednoczenie Niemiec, co otworzyło drogę do zjednoczenia całej Europy. Dzięki temu w Europie, przygotowującej się do współpracy w ramach programu stopniowego poszerzenia na wschód Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego, związanego strategicznym partnerstwem z Rosją, narodził się nowy porządek międzynarodowy. Jednocząca się Europa stała się jednym z trzech najpotężniejszych centrów politycznych, gospodarczych i militarnych w świecie, obok Ameryki Północnej ze Stanami Zjednoczonymi oraz strefy Azji i Pacyfiku z Japonią i Chinami.

Od momentu zakończenia II wojny światowej minęło już prawie siedemdziesiąt pięć lat, ale w tym czasie nie wydarzyło się w świecie nic, co by swoim ogromem, swoim tragizmem, swoim znaczeniem i swoimi konsekwencjami dla przyszłości Europy i świata przesłoniło tę wojnę. Dlatego też w badaniach, rozważaniach i analizach dotyczących stosunków międzynarodowych datę 8 maja 1945 r. traktujemy jako rozpoczęcie nowej epoki w historii Europy i całego świata.

Czas, który od tej daty upłynął, podzielić można na sześć okresów. Jest to podział, który nie tylko porządkuje wydarzenia w Europie w minionych blisko siedemdziesięciu pięciu latach, ale eksponuje również zmiany jakościowe, które zaszły w stosunkach międzynarodowych w tym okresie.

Pierwszy okres obejmuje lata 1945-1955. Za jego początek uznać należy konferencję jałtańską Wielkiej Trójki, najważniejszą, jeśli chodzi o podjęte decyzje dotyczące kształtu powojennej Europy. Okres ten zamyka przyjęcie Republiki Federalnej Niemiec do NATO - 5 maja 1955 r. Jest to czas narodzin, kształtowania się i utrwalania blokowego podziału Europy.

Drugi okres zaczął się w połowie 1955 r. i trwał do roku 1969. Należy go nazwać okresem pokojowego współistnienia w Europie. Można wówczas zaobserwować przejawy odprężenia między blokami, do których zaliczyć należy konferencję szefów rządów czterech mocarstw w Genewie w lipcu 1955 r. (tzw. duch Genewy w stosunkach międzynarodowych), XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego w 1956 r., spotkanie Kennedy'ego z Chruszczowem w Wiedniu w 1961 r., a także zapoczątkowane w 1964 r. starania o zwołanie konferencji w sprawie bezpieczeństwa i współpracy w Europie. Był to jednocześnie okres napięć w stosunkach międzynarodowych wywołanych interwencją wojskową ZSRR na Węgrzech w 1956 r., kryzysem berlińskim w 1958 r., wzniesieniem muru berlińskiego w 1961 r., czy wreszcie interwencją wojsk państw Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w 1968 r. Okres ten zakończyło przyjęcie w drugiej połowie 1969 r. w Pradze przez państwa Układu Warszawskiego porządku dziennego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, który uwzględniał propozycje państw zachodnich.

Trzeci okres, lata 1970-1990, bez wątpienia zasługuje na nazwanie go okresem odprężenia. Otwierają go porozumienia w sprawie normalizacji stosunków zawarte przez RFN w 1970 r. z ZSRR i Polską. Obejmuje trzy fazy procesu KBWE, zakończone przyjęciem 1 sierpnia 1975 r. Aktu końcowego KBWE, negocjacje rozbrojeniowe USA-ZSRR, negocjacje w Wiedniu w sprawie wzajemnej redukcji sił zbrojnych i zbrojeń w Europie Środkowej, zawarcie przez Stany Zjednoczone i Związek Radziecki w 1987 r. Traktatu INF o zakazie produkcji jądrowych pocisków pośredniego i średniego zasięgu (od 500 do 5000 kilometrów) i badań nad nimi, transformację demokratyczną w Polsce i innych krajach Europy Środkowej oraz zburzenie muru berlińskiego w 1989 r. i zjednoczenie Niemiec w październiku 1990 r. Okres ten zamyka przyjęcie w Paryżu w listopadzie 1990 r. Paryskiej Karty Nowej Europy oraz Traktatu o konwencjonalnych siłach w Europie.

Okres czwarty przypadł na lata 1991-2004, kiedy to położone zostały podwaliny pod budowę nowego ładu międzynarodowego w Europie. W miejsce ZSRR powstało wiele niepodległych państw, a otwarcie na wschód zadeklarowały Rada Europy, Unia Zachodnioeuropejska, Wspólnoty Europejskie oraz Sojusz Północnoatlantycki. W tym okresie toczył się proces jednoczenia Europy w ramach tych struktur. Wszystkie kraje Europy Środkowej i Europy Wschodniej z wyjątkiem Białorusi stały się członkami Rady Europejskiej, która liczy obecnie 47 członków. W 1999 r. Polska, Republika Czeska i Węgry zapoczątkowały proces rozszerzenia na wschód Sojuszu Północnoatlantyckiego, który po przyjęciu w następnych latach kolejnych państw z Europy Środkowej liczy obecnie 29 członków.

Piąty okres w historii stosunków międzynarodowych w Europie rozpoczął się 1 maja 2004 r. wraz z historycznym rozszerzeniem Unii Europejskiej o dziesięć nowych państw. Osiem z nich to państwa Europy Środkowej, znajdujące się w czasach zimnej wojny bądź w strefie wpływów Związku Radzieckiego, bądź wręcz stanowiące jego część. W ten sposób zakończył się pojałtański podział Europy. Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy, podpisany przez państwa członkowskie Unii Europejskiej w Rzymie 29 października 2004 r., nie został ratyfikowany przez wszystkich 25 członków Unii i nie wszedł w życie, chociaż stanowił ważny krok w kierunku budowy federacji europejskich państw narodowych.

Ostatnie dziesięć lat w historii Europy, które zamyka rok 2019, możemy nazwać dekadą kryzysów. Na początku tej dekady Unia Europejska weszła w fazę recesji w wielu dziedzinach. Były to przede wszystkim kryzys gospodarczy i finansowy będący następstwem upadku w 2008 r. banku Lehman Brothers w USA, kryzys strefy euro i związany ze spłatą zadłużeń począwszy od 2010 r., kryzys uchodźczy od lata 2015 r., kryzys związany z nasileniem tendencji eurosceptycznych, populistycznych i nacjonalistycznych w państwach członkowskich, jak też kryzys przywództwa[2].

Jednocześnie w 2009 r. wszedł w życie Traktat Lizboński o Unii Europejskiej, stwarzający formalne warunki, aby Unia stała się podmiotem liczącym się na scenie międzynarodowej bardziej niż do tej pory. W 2010 r. nowym członkiem Unii Europejskiej stała się Chorwacja, a Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Macedonia Północna, Serbia oraz Albania znajdują się na liście państw oczekujących na akcesję do Unii. Wydarzeniem bez precedensu w historii integracji europejskiej była decyzja o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, przyjęta przez Brytyjczyków 26 czerwca 2016 r. - niewielką większością głosów w ogólnonarodowym referendum. Ze względu na sprzeciw brytyjskiego parlamentu decyzji tej nie udało się jednak rządowi brytyjskiemu zrealizować w terminie do 28 marca 2019 r., przewidzianym w porozumieniu wynegocjowanym z Unią Europejską. Rozstrzygnięcie tej kwestii odłożone zostało za obopólną zgodą do 31 stycznia 2020 r. W niektórych innych krajach członkowskich Unii rosną tendencje odśrodkowe, jak na przykład w Hiszpanii, gdzie niepodległości domaga się Katalonia. Również w Wielkiej Brytanii dążenie do niepodległości, zwłaszcza w przypadku dojścia brexitu do skutku, demonstrowali Szkoci.

W 2008 r. Rosja, łamiąc swoje zobowiązania międzynarodowe wynikające z Karty Narodów Zjednoczonych oraz Aktu Końcowego KBWE, dokonała agresji przeciwko Gruzji, zajmując dwa jej regiony, Abchazję i Osetię Południową. W 2014 r. z kolei Rosja dokonała agresji przeciwko Ukrainie, okupując Krym i Ukrainę Wschodnią. W ten sposób Rosja pogwałciła zasady nienaruszalności granic i nieużycia siły w stosunkach międzynarodowych zawarte w Karcie Narodów Zjednoczonych i w Akcie Końcowym KBWE. Agresywne działania Rosji wobec jej sąsiadów doprowadziły do zwiększenia obecności sił NATO w niektórych krajach członkowskich Europy Środkowej. Naruszenie przez Rosję zawartego w 1987 r. przez USA i ZSRR Traktatu o zakazie produkcji pocisków jądrowych pośredniego i średniego zasięgu i badań nad nimi (INF) spowodowało wypowiedzenie przez Stany Zjednoczone tego traktatu.

Ewolucję stosunków międzynarodowych w Europie po II wojnie światowej analizuje autor w niniejszej pracy przede wszystkim na podstawie dokumentów dyplomatycznych dotyczących tego okresu. Takie podejście oddaje najlepiej rzeczywistość międzynarodową i intencje współtworzących ją podmiotów stosunków międzynarodowych. Analiza dokumentów dyplomatycznych, uwzględniająca wszelkie okoliczności ich powstania, jest podstawowym warunkiem rzetelnych badań stosunków międzynarodowych. Autor często odwołuje się również do syntez dziejów świata, w tym Europy po II wojnie światowej, które ukazały się w Polsce i poza jej granicami.

Jeśli chodzi o polskich autorów, to brał pod uwagę przede wszystkim książki Józefa Kukułki - Historia współczesna stosunków międzynarodowych 1945-2000, Jerzego Krasuskiego Historia polityczna Europy Zachodniej 1945-2002, Wojciecha Roszkowskiego Półwiecze. Historia polityczna świata po 1945 roku, trzytomowy podręcznik akademicki pod redakcją Artura Patka, Jana Rydla, Janusza Józefa Węca Najnowsza historia świata 1945-1995, pracę pod redakcją Włodzimierza Malendowskiego Spory i konflikty międzynarodowe. Aspekty prawne i polityczne oraz pracę pod redakcją Tomasza Kubina i Mieczysław Stolarczyka Kryzysy w Unii Europejskiej w drugiej dekadzie XXI wieku. Uwarunkowania-przebieg-implikacje. Jeśli chodzi o autorów zagranicznych, to zwraca przede wszystkim uwagę na wydane w tłumaczeniu na język polski książki: Zbigniewa Brzezińskiego Wielka szachownica. Główne cele polityki amerykańskiej, Petera Calvocoressi Polityka międzynarodowa po 1945 roku, Paula Johnsona Historia świata od roku 1917 do lat 90-tych, Henry'ego Kissingera Dyplomacja oraz Normana Daviesa Europa.

Jest pewna liczba autorów zagranicznych, których prace dotyczące historii stosunków międzynarodowych w Europie po II wojnie światowej nie ukazały się w tłumaczeniu na język polski, a zasługują na uwagę. Wymienić tu należy przede wszystkim książki następujących autorów: David Stone: War Summits. The Meetings that Shaped Word War II and the Postwar World, Maurice Va?sse: Les relations internationales depuis 1945, Georges-Henri Soutou: La guerre de Cinquante Ans. Les relations Est-Ouest 1943-1990, Charles Zorgbibe: Histoire des relations internationales 1945-1962 et 1962 a nos jours. Ivan T. Berend Against European Integration. The European Union and its Discontents.

Sięgnięcie do tych i innych książek oraz do dokumentów i artykułów naukowych winno umożliwić czytelnikom pogłębienie wiedzy, która ze względu na ograniczoną objętość pracy została podana w sposób skondensowany.

W pracy nie zostały oczywiście poddane analizie wszystkie zasługujące na uwagę wydarzenia międzynarodowe, których byliśmy świadkami w Europie po II wojnie światowej. Uczyniono to tylko w odniesieniu do wybranych kwestii stosunków międzynarodowych, które w tym okresie w decydującej mierze determinowały sytuację w Europie. Zawarto je w piętnastu blokach tematycznych.

Rozdział I

Konsekwencje II wojny światowej

1. Kształtowanie się Wielkiej Koalicji

Inwazja Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. nie spowodowała rzeczywistego zaangażowania wielkich mocarstw w wojnę przeciwko Niemcom i ich sojusznikom z Osi - Włochom i Japonii. Wprawdzie 3 września 1939 r., zgodnie z wcześniejszymi zobowiązaniami sojuszniczymi, Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Niemcom, ale nie podjęły działań wojennych przeciwko nim, dopóki Niemcy nie zaatakowały ich w 1940 r. Tymczasem Stany Zjednoczone, wierne idei izolacjonizmu, w obliczu wojny w Europie ogłosiły 5 września 1939 r. neutralność. Związek Radziecki nie tylko nie przyszedł Polsce z pomocą, ale wbrew zawartemu z nią 25 lipca 1932 r. układowi o nieagresji zaatakował Polskę 17 września 1939 r. i w porozumieniu z Niemcami dokonał podziału jej terytorium, nazywając to misją wyzwoleńczą zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi. I tak 28 września 1939 r. Niemcy uznały nową zachodnią granicę Rosji na tzw. linii Curzona, którą Związek Radziecki przedstawił jako swoją nową rubież bezpieczeństwa. Opinia publiczna we Francji, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii potępiła ten akt bezprawia, ale niektórzy politycy zachodni ze zrozumieniem odnieśli się do radzieckiej interpretacji strategicznego znaczenia nowych granic.

Druga wojna stała się naprawdę światową dopiero po napaści Niemiec na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 r. Było to wydarzenie niecierpliwie oczekiwane przez Zachód, szczególnie przez Winstona Churchilla, który obawiał się, że bez udziału ZSRR w wojnie przeciwko Niemcom nie będzie można ich pokonać. Dlatego też premier Wielkiej Brytanii bardzo chętnie przystał na propozycję Stalina i przy aprobacie USA zgodził się na podpisanie już 12 lipca 1941 r. układu z ZSRR o wzajemnej pomocy i poparciu w wojnie z Niemcami. Również USA, jakkolwiek nie były jeszcze w stanie wojny z Niemcami, wydały 23 czerwca 1941 r. oświadczenie, że głównym zagrożeniem nie jest dla nich ZSRR, lecz armie hitlerowskie. Podjęte w Londynie rozmowy polsko-radzieckie doprowadziły do podpisania 30 lipca 1941 r. układu, w którym ZSRR uznał, że radziecko-niemieckie traktaty z 1939 r. "dotyczące zmian terytorialnych w Polsce utraciły swoją moc", jednak kwestia polskiej granicy wschodniej nie została rozstrzygnięta. ZSRR wyraził zgodę na utworzenie na swym terytorium armii polskiej, która w sprawach operacyjnych podlegać miała naczelnemu dowództwu wojskowemu ZSRR. Oba państwa nawiązały ze sobą stosunki dyplomatyczne[1].

W dniach od 9 do 14 sierpnia 1941 r. odbyło się koło Nowej Fundlandii, na pokładzie krążownika "Prince of Wales", spotkanie prezydenta USA Franklina D. Roosevelta i premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla. Wynikiem spotkania było ogłoszenie 14 sierpnia 1941 r. wspólnej deklaracji, znanej pod nazwą Karta Atlantycka, w której przedstawiono zasady organizacji powojennego świata, w tym m.in. zapowiedziano utworzenie stałego systemu powszechnego bezpieczeństwa międzynarodowego, poszanowanie prawa narodów do samostanowienia, zapewnienie swobody handlu międzynarodowego, dostępu do surowców oraz wolności mórz[2]. W kilka tygodni po ogłoszeniu Karty Atlantyckiej, we wrześniu 1941 r., przyłączyły się do niej Polska, Belgia, Czechosłowacja, Grecja, Holandia, Jugosławia, Luksemburg, Norwegia, Związek Radziecki oraz Francuski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Ogłoszona przez ZSRR 24 września 1941 r. deklaracja z okazji podpisania Karty Atlantyckiej jest rzadkim, nawet w stosunkach międzynarodowych, przykładem hipokryzji i cynizmu, zwłaszcza w świetle dokonanej dwa lata wcześniej agresji na Polskę. Czytamy w niej mianowicie, że "Związek Radziecki w swej polityce zagranicznej urzeczywistniał i nadal urzeczywistnia szczytne zasady poszanowania suwerennych praw narodów", bądź że "niezmiennie występował z całą konsekwencją i stanowczością przeciwko wszelkim naruszeniom suwerennych praw narodów, przeciwko agresji i agresorom"[3].

Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny dopiero 8 grudnia 1941 r., wypowiadając ją wraz z Wielką Brytanią Japonii po tym, jak dzień wcześniej japońskie lotnictwo zniszczyło z zaskoczenia amerykański port Pearl Harbor na Hawajach. Z kolei 11 grudnia 1941 r. wojnę Stanom Zjednoczonym wypowiedziały Niemcy i Włochy. W ten sposób przeciwko państwom Osi powstała Wielka Koalicja, złożona ze Stanów Zjednoczonych, Związku Radzieckiego i Wielkiej Brytanii oraz wielu innych państw.

Formalnym potwierdzeniem powstania Wielkiej Koalicji było podpisanie w Waszyngtonie 1 stycznia 1942 r. przez przedstawicieli 26 państw Deklaracji Narodów Zjednoczonych. Wśród sygnatariuszy deklaracji, obok wymienionych trzech wielkich mocarstw, znajdowały się między innymi Chiny oraz Polska. W deklaracji zawarte było zobowiązanie państw-sygnatariuszy - nawiązujące do Karty Atlantyckiej - do użycia w pełni swych zasobów wojskowych i gospodarczych przeciwko tym uczestnikom paktu trójstronnego i ich wspólnikom, z którymi pozostają w stanie wojny, oraz do wzajemnego współdziałania i niezawierania z wrogiem odrębnego zawieszenia broni lub pokoju[4].

Podpisanie Deklaracji Narodów Zjednoczonych zakończyło proces budowania Wielkiej Koalicji walczącej z państwami Osi.

2. Konferencja w Teheranie

Po bardzo trudnym dla Wielkiej Koalicji roku 1942 i bezskutecznym domaganiu się przez Józefa Stalina od zachodnich aliantów otwarcia drugiego frontu, czego dotyczył ostry w tonie list Stalina do Churchilla z 23 lipca 1942 r., w styczniu i lutym 1943 r. Armia Czerwona, rozbiwszy wojska niemieckie w okolicach Stalingradu, przeszła do generalnej ofensywy. Miało to ogromne znaczenie psychologiczne dla dalszych losów wojny, ale także bardzo wzmocniło pozycję ZSRR w Wielkiej Koalicji.

To wzmocnienie pozycji ZSRR w Wielkiej Koalicji bardziej utrudniało niż sprzyjało znalezieniu przez ZSRR, USA i Wielką Brytanię porozumienia w sprawie polskiej, zgodnego z oczekiwaniami rządu RP na wychodźstwie. Ten jedyny wówczas legalny rząd polski, uznawany przez wszystkie trzy mocarstwa, tworzące Wielką Koalicję, w sposób właściwy definiujący interesy Polski na czas po zakończeniu wojny, nie potrafił właściwie ocenić, jakie były w ówczesnych warunkach możliwości realizacji tych interesów, ani nie posiadał wystarczająco sprawnego aparatu dyplomatycznego, który mógłby o realizację tych interesów zabiegać. Rząd RP na wychodźstwie nie był w stanie wykorzystać słabej pozycji międzynarodowej ZSRR po niemieckiej agresji z 22 czerwca 1941 r. i w porozumieniu Sikorski-Majski, czy też w deklaracji polsko-radzieckiej z 4 grudnia 1941 r. po rozmowach Sikorskiego w Moskwie nie potrafił uzyskać od ZSRR gwarancji w sprawie przywrócenia po wojnie granicy radziecko-polskiej sprzed 1 września 1939 r.[5]. Z tego względu Układu nie akceptował prezydent Raczkiewicz i dlatego w Układzie przewidziano, że jego wejście w życie jest natychmiastowe i nie wymaga ratyfikacji, której musiałby dokonać prezydent. Brak jednoznacznego sformułowania w Układzie w kwestii granicy wschodniej Polski był również przyczyną rozłamu w rządzie polskim w Londynie, z którego wystąpiło trzech ministrów, w tej liczbie minister spraw zagranicznych Zaleski. Dodajmy, że w sprawie granicy rząd polski nie otrzymał w późniejszych rokowaniach Wielkiej Trójki poparcia ze strony rządu brytyjskiego mimo, że bezpośrednio po podpisaniu Układu minister Eden wręczył Sikorskiemu notę, w której rząd brytyjski stwierdzał, że "nie uznaje żadnych zmian terytorialnych, które zostały dokonane w Polsce od sierpnia 1939 r."[6].

Trudno też zrozumieć, jakich korzyści politycznych upatrywał rząd polski na wychodźstwie, zabiegając, czy też godząc się na wyprowadzenie na wiosnę 1942 r. Armii Polskiej z ZSRR, której utworzenie przewidywał Układ Sikorski-Majski[7]. Wkraczając u boku Armii Czerwonej na tereny polskie, Armia Polska na Wschodzie, wzbogacona o żołnierzy Armii Krajowej - pod warunkiem, że Stalin by do tego dopuścił - byłaby dla rządu RP na wychodźstwie i dla jego amerykańskich i brytyjskich sojuszników atutem w dyskusjach z ZSRR o przyszłym statusie politycznym Polski. Mogłaby też być realnym wsparciem dla powstania warszawskiego, bardziej pewnym niż brygada spadochroniarzy generała Sosabowskiego, która nigdy do Warszawy nie doleciała.

Błędem rządu RP na wychodźstwie było postępowanie w sprawie zbrodni katyńskiej. Jeśli w porozumieniu Sikorski-Majski rząd polski potrafił przejść, w celu stworzenia warunków do współpracy wzajemnej, do porządku dziennego nad radziecką agresją z 17 września 1939 r., nad faktem wywiezienia setek tysięcy Polaków z Kresów Wschodnich Polski w głąb Związku Radzieckiego, z których część pozbawiono życia, to nasuwa się pytanie, jaki polityczny sens miało wystąpienie tego rządu w czasie trwania wojny do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o przeprowadzenie dochodzenia w sprawie ujawnionej przez Niemców w kwietniu 1943 r. radzieckiej zbrodni w Katyniu, gdzie w kwietniu 1940 r. Sowieci zamordowali kilka tysięcy polskich oficerów, jeńców wojennych[8]? Generał Anders, były dowódca Armii Polskiej w ZSRR, dopiero w kwietniu 1948 r. napisał w przedmowie do wydanego w Londynie zbioru dokumentów Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów, że "ofiarami mordu katyńskiego byli żołnierze polscy, przeważnie oficerowie wzięci do niewoli przez czerwoną armię w 1939 r. (...), którzy najdłużej walcząc z niemieckim najeźdźcą, zostali zagarnięci przez wojska radzieckie, uderzając na nas od tyłu. W roku 1941 (...) mieli oni stać się żołnierzami, tworzącej się wówczas armii"[9].

Zbrodnia katyńska była typową zbrodnią wojenną, ale wystąpienie przez rząd polski w Londynie do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża - bez uprzedzenia o tym rządów brytyjskiego i amerykańskiego - o zbadanie tej zbrodni, o którą ZSRR oskarżył Niemców, po tym jak takie wystąpienie do MCK wystosował rząd niemiecki, było w ówczesnej sytuacji politycznej niewybaczalnym błędem, a wręcz brakiem politycznej odpowiedzialności. Rooseveltowi i Churchillowi zależało przede wszystkim na jak największym zaangażowaniu ZSRR w walce z hitlerowskimi Niemcami i nie chcieli, aby cokolwiek mogło zakłócić to zaangażowanie. Stalin wykorzystał polskie wystąpienie do MCK jako pretekst do zerwania 25 kwietnia 1943 r. stosunków dyplomatycznych z rządem polskim, motywując swoje stanowisko tym, że jak napisano w nocie rządu ZSRR do ambasadora polskiego w Moskwie - "wykorzystując oszczerczy falsyfikat [polski rząd] chce wymusić ustępstwa terytorialne kosztem radzieckiej Ukrainy, Białorusi i Litwy"[10]. Sowieci nie tylko nie przyznali się do zbrodni, obciążając nią "niemiecko-faszystowskich oprawców", ale jeszcze obrócili całą sprawę przeciwko Polsce, uznając polskie żądanie przeprowadzenia dochodzenia przez MCK za "naruszające wszelkie zasady i normy przyjęte w stosunkach między dwoma państwami sojuszniczymi"- jak pisał 21 kwietnia 1943 r. Stalin do Churchilla. Protesty prezydenta USA Roosevelta i premiera Wielkiej Brytanii Churchilla przeciwko tej decyzji przekazane na ręce Stalina oraz prośba ambasadora RP w Moskwie o jej cofnięcie nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. Jednocześnie władze ZSRR zapewniały, jak wynikało z wypowiedzi radzieckiego ambasadora przy rządach sojuszniczych na wychodźstwie w Londynie A. Bogomołowa, iż w żadnym wypadku "nie myślą o utworzeniu w Moskwie polskiego rządu komunistycznego", stwarzając pozory, że przywrócenie stosunków z rządem RP było możliwe[11]. Jak się okazało nie było możliwe, gdyż Stalin przygotowywał się do sowietyzacji Polski i dalszą współpracę z polskim rządem na wychodźstwie uznał za przeszkodę w realizacji tego celu.

W ten sposób do spornej w stosunkach polsko-radzieckich sprawy wyprowadzenia do Iranu wiosną 1942 r. Armii Polskiej generała Andersa i do utrzymującego się napięcia wokół kwestii przyszłej granicy polsko-radzieckiej, która nie została ostatecznie i jednoznacznie uregulowana w porozumieniu Sikorski-Majski, doszła zbrodnia katyńska, najbardziej bulwersująca z ludzkiego punktu widzenia. Wszystko to spowodowało, że tzw. sprawa polska stała się jedną z poważnych przyczyn rozbieżności w łonie Wielkiej Trójki, co paradoksalnie nie zjednywało Polakom sympatii również u zachodnich aliantów. Jak dalece sytuacja ta była nie pomyśli zachodnich sojuszników zarówno Polski jak i ZSRR świadczył fakt, że 24 kwietnia 1943 r. brytyjski szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Eden poprosił premiera Sikorskiego o złożenie oświadczenia, że to Niemcy są odpowiedzialni za zbrodnię katyńską, czego premier odmówił[12]. Zgodne z prawdą, ale sformułowane w niewłaściwym czasie oskarżenie ZSRR przez rząd polski na wychodźstwie o zbrodnię katyńską utrudniło, wbrew intencjom tego rządu, przyjęcie przez Wielką Trójkę na konferencjach w Teheranie i Jałcie oczekiwanych przez rząd polski rozwiązań dotyczących polskiej granicy wschodniej. Dowodziło to, że dyplomacja rządu RP na wychodźstwie zarówno w stosunkach z ZSRR, jak i z USA oraz Wielką Brytanią, niewątpliwie niezwykle złożonych i trudnych, w których mocarstwa dbały przede wszystkim o własne interesy, nie była w stanie sprostać pokładanym w niej nadziejom zdecydowanej większości Polaków. Warto pamiętać, że Amerykanie i Brytyjczycy, traktujący ZSRR jako swego głównego sojusznika w wojnie z Niemcami, dopiero podczas procesu niemieckich zbrodniarzy wojennych, który, rozpoczęty w Berlinie w październiku 1945 r., toczył się następnie w Norymberdze od listopada 1945 r. do października 1946 r. - czyli już po zakończeniu wojny - zdecydowanie sprzeciwili się radzieckiej próbie oskarżenia Niemiec o zbrodnię katyńską.

Późną jesienią 1943 r., w dniach od 28 listopada do 1 grudnia, odbyła się w Teheranie pierwsza z trzech konferencji Wielkiej Trójki, czyli szefów rządów Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego. Konferencje te określiły warunki współpracy w prowadzeniu wojny oraz porządek międzynarodowy w powojennej Europie. Historycy oceniają, że konferencja w Teheranie, nosząca kryptonim Eureka, była apogeum zgodnej współpracy Wielkiej Trójki. W momencie rozpoczęcia konferencji, w której uczestniczyli prezydent Stanów Zjednoczonych, Franklin D. Roosevelt, premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill oraz premier Związku Radzieckiego, Józef Stalin, w sojuszu z Niemcami pozostawały następujące państwa: Japonia, Włochy - a ściśle od 13 X 1943 r. rząd Mussoliniego, gdyż rząd królewski gen. Pietro Badoglio był w stanie wojny z Niemcami - jak również Bułgaria, Rumunia, Węgry i Finlandia. Losy wojny nie były jeszcze przesądzone, ale inicjatywę przejęła Wielka Koalicja.

Na konferencji w Teheranie omawiano głównie zagadnienia wojskowe i europejskie sprawy polityczne. Nie miała ona ustalonego porządku obrad, wymiana poglądów była raczej swobodna. W przyjętej deklaracji trzy mocarstwa potwierdziły wolę kontynuowania współpracy podczas wojny w celu zniszczenia sił niemieckich (ataki na Niemcy będą bezwzględne i coraz bardziej intensywne) i przywrócenia pokoju. Obiecywano, że będzie to pokój aprobowany przez większość narodów, który na szereg pokoleń oddali groźbę wojny. Zapowiadano po wojnie współpracę wielkich i małych narodów, które pragną usunięcia tyranii, niewolnictwa, ucisku i nietolerancji[13]. Ponadto omawiano sprawę otwarcia drugiego frontu, co nastąpiło 6 czerwca 1944 r.

W kwestii granic powojennej Polski ustalono, na wniosek Churchilla, że na zachodzie granica przebiegać będzie na Odrze (ale nie na Nysie Łużyckiej), a na wschodzie - wzdłuż linii Curzona. Na uwagę zasługuje fakt, że przywódcy trzech mocarstw określili wschodnią granicę Polski bez konsultacji z polskim rządem w Londynie, co wyraźnie pozostawało w sprzeczności z zasadami wyrażonymi w Karcie Atlantyckiej[14]. Mołotow nie omieszkał przypomnieć, że linię Curzona jako wschodnią granicę Polski wymyślili Brytyjczycy jeszcze przed konferencją wersalską, kończącą I wojnę światową. Stalin z kolei argumentował, że osoby narodowości polskiej, które znajdą się na wschód od tej linii, będą mogły być przesiedlone. Churchill i Roosevelt zwracali uwagę na znaczenie Polski jako sojusznika w walce z Niemcami. Ich celem było przywrócenie stosunków dyplomatycznych ZSRR z polskim rządem emigracyjnym, co im się jednak nie udało. Trzej przywódcy opowiedzieli się za powstaniem niezależnej i silnej Polski, ale ani Brytyjczycy, ani Amerykanie nie poinformowali po konferencji w Teheranie premiera rządu RP w Londynie, Stanisława Mikołajczyka, że kwestia wschodniej granicy Polski na tzw. linii Curzona została tam definitywnie rozstrzygnięta.

O ustaleniach między trzema mocarstwami, dotyczących wschodniej granicy, polski premier Mikołajczyk dowiedział się dopiero 13 października 1944 r. od Mołotowa podczas rozmów w Moskwie, które odbyły się zaledwie dziesięć dni po upadku powstania warszawskiego. "Premier został z kretesem oszukany - nie tyle przez Sowietów, którzy byli brutalnie szczerzy, ile przez zachodnich aliantów" - pisze Norman Davies[15]. Mikołajczyk liczył, że uda mu się osiągnąć w Moskwie jakiś konkretny dla Polski kompromis, gdyż uzyskał w tej kwestii zapewnienie o poparciu ze strony Amerykanów i Brytyjczyków - tymczasem sprawa została przesądzona w Teheranie. Dlatego też brytyjski autor David Stone mógł napisać, że po konferencji w Teheranie "Stalin i Mołotow uwierzyli teraz, że mieli bezwzględne poparcie Roosevelta w sprawie przyszłości Polski i jej powojennych granic ze Związkiem Radzieckim, aczkolwiek prezydent USA nie mógł "upublicznić" tego właśnie teraz z powodu politycznego uwrażliwienia na tę sprawę w Stanach Zjednoczonych"[16]. Dodajmy, że 27 lipca 1944 r. przebywająca w Moskwie delegacja Krajowej Rady Narodowej, podziemnego parlamentu komunistycznej lewicy polskiej, podpisała z rządem ZSRR porozumienie dwustronne o polsko-radzieckiej granicy państwowej, przyjmując jako zasadę rozgraniczenia również tzw. linię Curzona[17].

Na konferencji w Teheranie omawiano przedstawioną przez Roosevelta koncepcję uniwersalnego systemu zbiorowego bezpieczeństwa oraz utworzenia nowej organizacji międzynarodowej, czyli późniejszej ONZ, w której "czterej policjanci", tzn. USA, ZSRR, Wielka Brytania i Chiny, stać będą na straży światowego pokoju. Jak napisał Henry Kissinger: "Powodem, dla którego Roosevelt w Teheranie z taką ostrożnością przedstawiał amerykańskie cele polityczne, było to, że za swoje główne zadanie uznawał realizację koncepcji Czterech Policjantów"[18].

W kwestii Niemiec przeważała idea ich zdecydowanego osłabienia po wojnie poprzez rozczłonkowanie. Roosevelt przedstawił propozycję utworzenia na obszarze Niemiec pięciu państw, a Churchill - dwóch. Stalin odnosił się sceptycznie do koncepcji rozczłonkowania Niemiec. Trzej szefowie rządów potwierdzili konieczność surowego ukarania niemieckich przestępców wojennych[19].

3. Konferencja w Jałcie

Konferencja w Jałcie, mająca kryptonim Argonaut, odbyła się w dniach od 4 do 11 lutego 1945 r. Uczestniczyli w niej, tak jak w Teheranie, Churchill, Roosevelt i Stalin[20]. W Jałcie również, podobnie jak w Teheranie, nie było ustalonego porządku obrad. Każda z delegacji zgłaszała kwestie, które jej zdaniem winny były być przedmiotem rozstrzygnięć. Dyskutowano głównie na temat ładu powojennego w Europie. Dominowała sprawa przyszłości Niemiec. Podczas siedmiu z ośmiu posiedzeń zastanawiano się również nad przyszłością Polski. Edward R. Stettinius, obecny w Jałcie amerykański sekretarz stanu, oceniając wyniki konferencji, pisał, że przywódcy trzech państw osiągnęli na niej podstawowe porozumienie w sprawie sposobu rozwiązania powojennych problemów. Szefowie sztabów szczegółowo omówili swoje plany. W sumie konferencja wykazała wysoki poziom współpracy trzech mocarstw w kwestiach dotyczących wojny i powojennych uregulowań[21].

W momencie rozpoczęcia konferencji Armia Czerwona znajdowała się w odległości 75 km od Berlina, podczas gdy wojska zachodnie nie mogły przełamać tzw. linii Zygfryda, czyli umocnień o głębokości 30 kilometrów, ciągnących się wzdłuż zachodniej granicy Niemiec między Akwizgranem i granicą szwajcarską. Ponadto Roosevelt zabiegał u Stalina o poparcie dla idei utworzenia ONZ oraz przystąpienie ZSRR, po pokonaniu Niemiec, do wojny przeciw Japonii. Churchill miał na konferencji zdecydowanie najsłabszą pozycję, gdyż brakowało mu takich argumentów w rozmowach ze Stalinem, których Stalin nie mógłby odrzucić. Do udziału w konferencji, wobec sprzeciwu Stalina i Roosevelta, nie został zaproszony de Gaulle, jakkolwiek kierowany przez niego Tymczasowy Rząd Repub-liki Francuskiej został uznany na jesieni 1944 r. przez trzy wielkie mocarstwa. Był to wyraz niskiej oceny znaczenia wkładu Francji do koalicji antyniemieckiej. Wszystko to dodawało Stalinowi pewności siebie i potęgowało nieustępliwość w dyskusji.

W końcu 1944 r., a więc kilka tygodni przed konferencją Wielkiej Trójki w Jałcie, w koalicji antyniemieckiej uczestniczyło czterdzieści państw. Ponadto Argentyna i Turcja, które dotąd utrzymywały z Niemcami stosunki dyplomatyczne, zerwały je. Neutralność w wojnie zachowywały nadal Szwajcaria i Szwecja, a także, chociaż bardziej formalną niż rzeczywistą, Hiszpania, Irlandia i Portugalia. W drugiej połowie 1944 r. opuścili Niemcy ich dotychczasowi sojusznicy i zawarli układy z obozem koalicji. Pierwsza uczyniła to 12 września Rumunia, następnie 19 września Finlandia, wreszcie 28 października Bułgaria. Na Węgrzech - w części wyzwolonej przez Armię Czerwoną - powstał w końcu grudnia 1944 r. rząd lewicowy, który 31 grudnia wypowiedział wojnę Niemcom. Sojusznikiem Niemiec pozostał jednak faszystowski rząd Szalasiego[22].

Zanim doszło do spotkania Wielkiej Trójki w Jałcie, premier Churchill, zaniepokojony zwycięskim marszem Armii Czerwonej na Bałkanach, zaproponował w rozmowach ze Stalinem w Moskwie, prowadzonych 9 i 10 października 1944 r., podział wpływów w powojennej Europie. Stalin zaakceptował, aby 90% wpływów w Grecji należało do Wielkiej Brytanii, natomiast w Rumunii - 90% do ZSRR. Na Węgrzech i w Jugosławii wpływy obu mocarstw miały się równoważyć, natomiast w Bułgarii 75% wpływów miało przypadać ZSRR. Polski i Czechosłowacji ten przetarg nie dotyczył[23]. Nie bardzo wiadomo, jak w praktyce ten podział wpływów miał wyglądać. Stalin nie bardzo się o to troszczył, gdyż był przekonany, że we właściwym czasie ZSRR zapewni sobie 100% wpływów na Bałkanach. Tak się też stało, gdyż poza Grecją, całe Bałkany znalazły się w strefie wpływów ZSRR.

Konferencja jałtańska, zwana również krymską, przyjęła obszerny, składający się z dziewięciu części komunikat. Niektóre kwestie uregulowano w Protokole pracy konferencji krymskiej. Trzy pierwsze części komunikatu dotyczyły pokonania Niemiec, okupacji i kontroli nad nimi oraz odszkodowań. Szefowie trzech rządów ustalili plan ostatecznego rozgromienia Niemiec. Udzielono sobie wzajemnie niezbędnych informacji. Stwierdzono, że Niemcy narodowosocjalistyczne są skazane na zagładę. Osiągnięto porozumienie w sprawie wymuszenia na nich bezwarunkowej kapitulacji. Przewidziano utworzenie czterech stref okupacyjnych: amerykańskiej, brytyjskiej, radzieckiej i francuskiej. Ogłoszono zamiar zniszczenia niemieckiego militaryzmu i narodowego socjalizmu. Zgodzono się co do rozbrojenia i rozwiązania niemieckich sił zbrojnych, zlikwidowania sztabu generalnego, poddania kontroli przemysłu wojennego, ukarania zbrodniarzy wojennych, wyegzekwowania odszkodowania w naturze za zniszczenia dokonane przez Niemców oraz unicestwienia partii, organizacji, instytucji i ustaw narodowosocjalistycznych. Jednocześnie postanowiono doprowadzić do usunięcia wszelkich wpływów narodowosocjalistycznych z urzędów, gospodarki i życia kulturalnego Niemiec. Jednocześnie podkreślono, że nie jest zamiarem trzech mocarstw zniszczenie narodu niemieckiego. Uzgodniono powołanie komisji do spraw odszkodowań z siedzibą w Moskwie, która nadzorować miała wykonanie przez Niemcy nałożonego na nie obowiązku naprawienia szkód w naturze "w możliwie najszerszych rozmiarach"[24].

Część czwarta dotyczyła utworzenia powszechnej organizacji międzynarodowej w celu ustanowienia pokoju i bezpieczeństwa. Uzgodniono datę i miejsce zwołania konferencji założycielskiej Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz skład stałych członków jej Rady Bezpieczeństwa. Ustalono, że konferencja odbędzie się w San Francisco, a jej rozpoczęcie nastąpi 25 kwietnia 1945 r. Postanowiono, że państwami zapraszającymi na konferencję będą Stany Zjednoczone, Związek Radziecki, Wielka Brytania, Chiny i Francja, czyli mocarstwa, które weszły następnie jako stali członkowie do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Osiągnięto również porozumienie w sprawie ważnej procedury głosowania, której ogłoszenie odłożono do czasu konsultacji z Chinami i Francją. Ustalono mianowicie, że każdy członek Rady Bezpieczeństwa będzie miał jeden głos, a jej decyzje - w innych sprawach niż proceduralne - zapadać będą większością siedmiu głosów, w tym głosów wszystkich stałych członków Rady.

Część piąta komunikatu z Jałty nosiła nazwę Deklaracja o wyzwolonej Europie i była zapisem obietnic trzech mocarstw pod adresem państw europejskich wyzwolonych z totalitarnego ucisku. Obietnice te dotyczyły przeprowadzenia w tych państwach wolnych wyborów, rozwiązywania w sposób demokratyczny pilnych problemów, przestrzegania zasad Karty Atlantyckiej i Deklaracji Narodów Zjednoczonych, ale - jak wiadomo - nigdy nie zostały dotrzymane. Deklaracja o wyzwolonej Europie jest tą częścią komunikatu konferencji jałtańskiej, która dotyczyła pomocy trzech mocarstw dla narodów uwolnionych od panowania Niemiec narodowosocjalistycznych, a także dla narodów byłych państw-satelitów Osi w Europie - "przy rozwiązywaniu przez nie sposobami demokratycznymi ich pilnych zagadnień w dziedzinie politycznej i gospodarczej".

W deklaracji podkreśla się zatem, że cel ten powinien być osiągnięty przez utworzenie w tych państwach instytucji demokratycznych na drodze wolnych wyborów. Jednocześnie, powołując się na Kartę Atlantycką, przypomina się, że wszystkie narody mają prawo wybrać sobie taką formę rządu, pod jaką pragną żyć. Zapowiada się przywrócenie suwerennych praw i samorządu tym ludom, które zostały ich pozbawione siłą przez narody napastnicze. Pomoc trzech mocarstw dla narodów wyzwolonej Europy dotyczyć miała przede wszystkim ustanowienia warunków pokoju wewnętrznego, utworzenia tymczasowych władz samorządowych na podstawach demokratycznych, doprowadzenia do powstania jak najrychlej, w drodze wolnych wyborów, rządów zgodnych z wolą narodów oraz ułatwienia - w razie potrzeby - odbycia się takich wyborów. Trzy rządy zapowiedziały, że będą się porozumiewały w kwestii środków niezbędnych do wprowadzenia w czyn ich wspólnej deklaracji. Potwierdziły również swą wiarę w zasady Karty Atlantyckiej i Deklaracji Narodów Zjednoczonych oraz postanowienie zaprowadzenia, wspólnie z innymi narodami, porządku opartego na prawie, pokoju, bezpieczeństwie, wolności i ogólnym dobrobycie. O przyłączenie się do proponowanej działalności poproszono Francję[25].

Deklaracja o wyzwolonej Europie zapowiadała wspólne działanie Wielkiej Trójki w sprawach, do których Stalin i jego zachodni partnerzy mieli zasadniczo odmienne podejście, jak na przykład demokracja i wolne wybory. Była to deklaracja o wyraźnie propagandowym charakterze, na użytek opinii publicznej - głównie w państwach zachodnich i w państwach wyzwolonej Europy - której żaden z jej sygnatariuszy nie brał na serio. Oceniana była również jako podjęta przez zachodnich uczestników konferencji próba ratowania wpływów w Europie Środkowej i Południowej - po nieudanych zabiegach Churchilla w sprawie przeforsowania koncepcji podziału stref wpływów na Bałkanach[26].

W podstawowych sprawach, których deklaracja dotyczyła, czyli demokracji i wolnych wyborów, Stalin nie zamierzał jej realizować, mimo że dziennik "Prawda" opublikował, a radio Moskwa ogłosiło jej integralny tekst[27]. Tymczasem Churchill i Roosevelt ani nie chcieli, ani nie byli w stanie go do tego zmusić. Henry Kissinger pisze[28], że Amerykanie nie byli gotowi do kolejnej konfrontacji, a jeszcze mniej - do wojny nuklearnej o polityczny pluralizm w Europie Wschodniej, czy o kształt granic w tym rejonie. Tymczasem z tą właśnie deklaracją narody wyzwolonej Europy, a zwłaszcza naród polski, wiązały największe nadzieje na lepsze życie po sześciu latach wojny. Jej podstawowe treści - mówiące o demokracji i wolnych wyborach - powtórzone zostały także w tej części komunikatu z konferencji jałtańskiej, która dotyczyła Polski. Zresztą w dyskusji na temat spraw polskich, domagając się "czystości" wyborów w Polsce, prezydent Roosevelt mówił, że będą one urzeczywistnieniem w praktyce Deklaracji o wyzwolonej Europie. Należy dodać, że podczas konferencji poczdamskiej prezydent Truman zarówno w dyskusji na temat spraw Polski, jak i państw Europy Środkowej, byłych sojuszników Niemiec, przypominał o konieczności stosowania zasad przewidzianych w Deklaracji o wyzwolonej Europie. Nie przyniosło to jednak pożądanych efektów.

Jest rzeczą zaskakującą, że stosunkowo rzadko historycy i politolodzy wiązali porządek pojałtański, panujący w Europie Środkowej i Wschodniej w okresie zimnej wojny, z niewykonaniem przez trzy mocarstwa, w tym przede wszystkim przez Związek Radziecki, postanowień Deklaracji o wyzwolonej Europie. Tymczasem trudno odmówić racji Wojciechowi Roszkowskiemu, gdy pisze, że "wbrew głoszonym hasłom Wielka Trójka okazała się zgodna w pogardzie dla interesów mniejszych państw"[29]. Należy tylko dodać, że ta pogarda ujawniła się zarówno w treści niektórych uzgodnień z Jałty, jak i w braku realizacji innych.

Henry Kissinger nazywa Deklarację o wyzwolonej Europie, w której obiecywano - jak pisze - wolne wybory i utworzenie demokratycznych rządów w Europie Wschodniej, ustępstwem Stalina na rzecz sojuszników. Wyjaśnia przy tym, że zdaniem Stalina jego obietnica dotyczyła radzieckiej wersji wolnych wyborów, szczególnie że kraje, do których deklaracja się odnosiła, były już zajęte przez Armię Czerwoną. Przypomina również, że Amerykanie oskarżali Stalina o niedotrzymanie obietnicy danej w Jałcie. Postawę Stalina jednoznacznie ocenia również Wiesław Dobrzycki, pisząc, że "przez jednostronne działania, będące złamaniem przyjętych zobowiązań, Stalin dokonał własnej interpretacji porozumień jałtańskich, doprowadzając w ten sposób do podziału Europy"[30]. Paul Johnson pisze, że Mołotow już 23 marca 1945 r. oznajmił na posiedzeniu komisji do spraw wolnych wyborów powołanej w Jałcie, że przeprowadzone one będą na modłę radziecką. Przytacza również ostrą rozmowę nowego prezydenta USA, Harry'ego Trumana, z Mołotowem w Waszyngtonie 23 kwietnia 1945 r. - zawierającą żądanie pod adresem Rosji, aby wypełniła postanowienia porozumienia jałtańskiego w sprawie Polski[31]. Było to jednak wszystko, na co Stany Zjednoczone mogły się zdobyć.

Najdoskonalszą ilustracją konsekwencji, do jakich doprowadziło zaniechanie przez Wielką Trójkę realizacji Deklaracji o wyzwolonej Europie, była sytuacja Polski po II wojnie światowej, której dotyczyła szósta część komunikatu z Jałty. Według komunikatu Polska miała stać się państwem silnym, wolnym, niepodległym i demokratycznym. Zapowiadano przeprowadzenie, możliwie jak najszybciej, wolnych i nieskrępowanych wyborów. Przyjęto do wiadomości, że wschodnia granica Polski będzie biec wzdłuż linii Curzona, natomiast na zachodzie i północy Polska uzyska znaczny przyrost terytorialny, a ostateczne ustalenie granicy zachodniej Polski nastąpi na konferencji pokojowej. Podkreślono w komunikacie, co było zgodne z prawdą, ale brzmiało jak swego rodzaju konstatacja bezsilności zachodnich aliantów w sprawie Polski, że w Polsce powstała nowa sytuacja na skutek wyzwolenia całego jej terytorium przez Armię Czerwoną.

Na konferencji w Jałcie sprawy polskie należały do tych trudnych. Stosunkowo najłatwiej porozumiano się w kwestii przebiegu polskiej granicy wschodniej zgodnie z linią Curzona, co zaproponował Stalin, a z czym zgodzili się zarówno Churchill, jak i Roosevelt. Prezydent Stanów Zjednoczonych dowodził nawet, że z taką granicą zgadza się większość Polaków zamieszkujących Stany Zjednoczone, domagając się jedynie zmian na korzyść Polski w południowym odcinku linii Curzona, co oznaczało pozostawienie Lwowa i pól naftowych w granicach Polski[32]. Jednakże zarówno Stalin, jak i Churchill byli temu przeciwni.

Większe trudności napotkało porozumienie przywódców trzech mocarstw w sprawie rządu polskiego. Stalin oskarżał rząd RP na wychodźstwie o nastawienie antyradzieckie. Churchill podważał reprezentatywność rządu lubelskiego. Kompromisem było ustalenie, że działający już w Polsce Rząd Tymczasowy powinien być "zorganizowany na szerszej podstawie demokratycznej z włączeniem przywódców demokratycznych z samej Polski i Polaków z zagranicy", i przyjąć nazwę Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej. Uzgodniono także, że TRJN będzie miał obowiązek przeprowadzenia możliwie jak najszybciej wolnych, powszechnych i tajnych wyborów, w których prawo uczestnictwa i wystawienia kandydatów będą miały wszystkie partie demokratyczne i antyfaszystowskie. Rządy trzech mocarstw zobowiązały się wymienić ambasadorów z TRJN[33].

W myśl tych ustaleń Stany Zjednoczone i Wielka Brytania oraz ZSRR odmówiły rządowi RP na wychodźstwie prawa reprezentowania Polski na konferencji założycielskiej ONZ w San Francisco, a oba mocarstwa zachodnie sprzeciwiły się żądaniom Stalina, aby tę reprezentację powierzono komunistycznemu Rządowi Tymczasowemu, od stycznia 1945 r. urzędującemu w Warszawie. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania wywierały natomiast presję na Stanisława Mikołajczyka, premiera rządu RP na wychodźstwie, aby wraz z grupą innych działaczy demokratycznych przebywających na emigracji dołączył jak najszybciej do Rządu Tymczasowego w Warszawie, przyczyniając się w ten sposób do realizacji decyzji trzech wielkich mocarstw z Jałty o utworzeniu TRJN. 21 czerwca 1945 r. w Moskwie, z upoważnienia Konferencji Jałtańskiej, doszło w tej sprawie do konsultacji między komisarzem ludowym spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesławem Mołotowem, brytyjskim ambasadorem w Moskwie Archibaldem Clarkiem Kerrem oraz amerykańskim ambasadorem w Moskwie Williamem A. Harrimanem z jednej strony i członkami Tymczasowego Rządu w Warszawie oraz Stanisławem Mikołajczykiem i innymi demokratycznymi działaczami z Polski i zagranicy z drugiej strony[34].

Ustalenia w Jałcie dotyczące Polski były dyplomatycznym sukcesem Stalina. W Polsce uznane zostały przez większość społeczeństwa za klęskę narodowych aspiracji. Rząd RP w Londynie stwierdził w opublikowanym 13 lutego 1945 r. oświadczeniu, że "decyzje konferencji Trzech dotyczące Polski nie mogą być uznane przez Rząd Polski i nie mogą obowiązywać Narodu Polskiego". Jak napisał Andrzej Garlicki, "Jałta stała się symbolem zdrady Polski przez jej zachodnich sojuszników"[35]. Jest rzeczą znamienną, że zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy wyrażali zadowolenie z rozwiązań przyjętych w Jałcie w sprawie polskiej[36]. Z satysfakcją przyjął to rozwiązanie również Rząd Tymczasowy RP urzędujący już w Warszawie, przekonany, że oznaczają one zapowiedź stopniowej marginalizacji rządu RP na wychodźstwie[37].

Stalin nie miał zamiaru dotrzymać przyjętych w Jałcie zobowiązań dotyczących utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej i nie zamierzał wprowadzać do istniejącego w Polsce Rządu Tymczasowego działaczy niepodległościowych z kraju i zagranicy. Aresztowanie i uwięzienie przez Rosjan w marcu 1945 r. szesnastu przywódców polskiego państwa podziemnego miało prawdopodobnie na celu wyeliminowanie ich jako ewentualnych kandydatów do nowego rządu.

Jak pisze Henry Kissinger, "w kwietniu 1945 r., w dwa miesiące po Jałcie, Stalin już jawnie łamał Deklarację Jałtańską w sprawie Europy, szczególnie w odniesieniu do Polski"[38]. Chodziło o to, że Stalin nie godził się na włączenie do Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej żadnego z członków polskiego rządu emigracyjnego w Londynie. Jak wynikało z listu przesłanego 5 maja 1945 r. przez Stalina do Churchilla, nie satysfakcjonowało go, że proponowane do rządu osoby nie reprezentują "stanowiska zasadniczo antyradzieckiego" lub że wyłączone zostaną osoby "krańcowo nieprzyjazne wobec Rosji". Stalinowi chodziło wyłącznie o osoby, "które wykazywały się aktywnie przyjaźnią wobec Związku Radzieckiego i które są gotowe uczciwie i szczerze współpracować z ZSRR"[39].

Ostatecznie, wskutek interwencji Churchilla w maju 1945 r., Stalin zgodził się na udział w TRJN Stanisława Mikołajczyka, byłego premiera rządu emigracyjnego w Londynie - po tym, jak publicznie złożył on deklarację, że akceptuje decyzje jałtańskie dotyczące Polski. Jak pisano 8 maja 1945 r. w artykule wstępnym francuskiego dziennika "Le Monde", "Mikołajczyk stawiał warunki przed akceptacją [udziału w rządzie]. Chciał mieć gwarancje, że będzie mógł swobodnie działać w rządzie. Ogólnie rzecz biorąc, pragnął przed podjęciem decyzji uzyskać poważne zapewnienie, że nowa Polska będzie naprawdę demokratyczna i niezależna, i będą mogły się w niej odbyć wolne wybory". Oczekiwania Mikołajczyka, które odnotował "Le Monde", świadczą o tym, jak mało wiarygodne w oczach polskich demokratów i demokratycznej Europy były już w dniu kapitulacji Niemiec podjęte przez Stalina w Jałcie zobowiązania o odbudowie demokratycznej Polski, gdzie władzę sprawować miał rząd wybrany w wolnych wyborach.

Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, w którym wicepremierem i ministrem rolnictwa został Mikołajczyk, powstał, ze względu na trudności tworzone przez Stalina, dopiero 28 czerwca 1945 r. Następnego dnia uznany został przez Francję. W dniu 5 lipca 1945 r. TRJN zyskał uznanie Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Oznaczało to jednoczesne wycofanie uznania przez oba mocarstwa dla rezydującego w Londynie polskiego rządu emigracyjnego[40]. W deklaracji złożonej rządom sojuszniczym 25 czerwca 1945 r. polski rząd emigracyjny zaprotestował przeciwko trybowi powołania i składowi nowego rządu polskiego, a w odezwie skierowanej w tym samym dniu do kraju zapowiedział, że "nawet w razie cofnięcia mu uznania nie przestanie być prawowitym rządem"[41].

Pozostałe uzgodnienia, ujęte w dalszych częściach komunikatu z Jałty, dotyczyły Jugosławii, konferencji ministrów spraw zagranicznych trzech mocarstw oraz współdziałania w prowadzeniu wojny i organizacji pokoju.

Uzgodniony przez trzy mocarstwa tekst w sprawie Jugosławii zawierał zalecenie skierowane do marszałka Tito - przewodniczącego Narodowego Komitetu Wyzwolenia Jugosławii i dowódcy armii jugosłowiańskiej, i do dr. Šubašicia - premiera rządu jugosłowiańskiego na emigracji w Londynie, dotyczące natychmiastowego wprowadzenia w życie zawartego między nimi 1 listopada 1944 r. porozumienia o utworzeniu rządu tymczasowego. Jednocześnie zobowiązywano ten rząd, aby zaraz po utworzeniu oświadczył, że Antyfaszystowskie Zgromadzenie Wyzwolenia Narodowego Jugosławii zostanie rozszerzone o tych członków ostatniej jugosłowiańskiej Skupsztyny, którzy nie skompromitowali się współpracą z wrogiem. W ten sposób powstały organ nazwany miał być Parlamentem Tymczasowym. Było to wezwanie do utworzenia, podobnie jak w przypadku Polski, jednolitej władzy.

Konferencja postanowiła również utworzyć stały organ "w celu regularnego porozumiewania się ministrów spraw zagranicznych" trzech mocarstw, którzy mieli się spotykać co trzy lub cztery miesiące, kolejno w ich stolicach.

Ostatnia, dziewiąta część wspólnego komunikatu z konferencji w Jałcie dotyczyła "jedności w organizacji pokoju i prowadzeniu wojny". Deklarowano w niej wspólne postanowienie uczestników konferencji "utrzymania i wzmocnienia w okresie nadchodzącego pokoju" porozumienia, które umożliwiło im zwycięstwo w wojnie. Uznano, że jedność taka jest obowiązkiem wobec własnych narodów i narodów świata. Jedność ta, wyrażająca się zwiększoną współpracą i kontaktami, miała gwarantować trwały i pewny pokój, który według cytowanego sformułowania Karty Atlantyckiej "będzie rękojmią, że wszyscy ludzie we wszystkich krajach będą mogli pędzić swe życie wolni od strachu i niedostatku". Było to więc kolejne w komunikacie jałtańskim zobowiązanie jego sygnatariuszy bez pokrycia, gdyż przynajmniej w Europie Środkowej i Wschodniej przez następne ponad czterdzieści lat nie zapewniono ludziom życia wolnego od strachu i niedostatku.

Drugim dokumentem ogłoszonym po konferencji w Jałcie był Protokół pracy konferencji krymskiej[42]. W protokole rozwinięto postanowienia, które znalazły się już w komunikacie z konferencji krymskiej, dotyczące powszechnej organizacji międzynarodowej, francuskiej strefy okupacyjnej, Rady Kontroli Niemiec oraz odszkodowań i ukarania zbrodniarzy wojennych. Przedstawiono także nowe uzgodnienia dotyczące powiernictwa terytorialnego, jeńców wojennych państw sojuszniczych i obywateli cywilnych tych państw oraz do Dalekiego Wschodu.

Jeśli chodzi o organizację powszechną, czyli późniejszą ONZ, uściślenia dotyczyły kryteriów uczestnictwa w konferencji założycielskiej, tekstu zaproszenia i zasad głosowania. W odniesieniu do francuskiej strefy okupacyjnej w Niemczech stwierdzono, że zostanie ona wydzielona ze stref brytyjskiej i amerykańskiej oraz że Francja powinna być zaproszona do prac w Radzie Kontroli Niemiec. W sprawie odszkodowań ustalenia dotyczyły:

- form odszkodowań niemieckich (jednorazowa konfiskata przeprowadzona w ciągu dwóch lat po kapitulacji Niemiec zarówno na ich terytorium, jak i poza granicami, której głównym celem miała być likwidacja potencjału militarnego Niemiec; roczne dostawy z produkcji bieżącej; wykorzystanie pracy niemieckiej);

- powołania i kompetencji międzysojuszniczej komisji ds. odszkodowań z siedzibą w Moskwie;

- wysokości odszkodowań, które wstępnie ustalono na 20 mld USD, z czego 50% miało przypaść ZSRR.

Sprawę głównych zbrodniarzy wojennych konferencja odesłała do rozpatrzenia przez ministrów spraw zagranicznych, których zobowiązano do przedstawienia stosownych propozycji.

Ustalenia dotyczące powiernictwa terytorialnego przewidywały, że państwa, które będą miały stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa nowej organizacji, odbędą wzajemne konsultacje na temat powiernictwa terytorialnego, określą też jego kryteria. Miało ono być stosowane jedynie wobec trzech kategorii terytoriów: istniejących mandatów Ligi Narodów, terytoriów oderwanych od wrogich państw w wyniku obecnej wojny, każdego terytorium dobrowolnie przekazanego pod powiernictwo.

Porozumienie między trzema państwami sojuszniczymi co do jeńców wojennych i obywateli cywilnych tych państw dotyczyło wspólnych przedsięwzięć w celu ich ochrony, utrzymywania i repatriacji w przypadku wyzwolenia przez sojusznicze siły zbrojne wkraczające na terytorium Niemiec. Trzy rządy zobowiązywały się do udzielenia sobie wszechstronnej pomocy w szybkiej repatriacji jeńców wojennych i osób cywilnych.

W porozumieniu trzech wielkich mocarstw w sprawie Dalekiego Wschodu Związek Radziecki zobowiązał się, że "w dwa lub trzy miesiące po kapitulacji Niemiec i zakończeniu wojny w Europie (...) przystąpi do wojny przeciwko Japonii u boku państw sprzymierzonych". Zobowiązanie to obwarowane zostało jednak następującymi warunkami:

- utrzymanie status quo w Mongolskiej Republice Ludowej;

- przywrócenie Rosji dawnych praw, pogwałconych przez Japonię w następstwie jej napaści w 1904 r. - to znaczy zwrot południowego Sachalina i przyległych wysp Rosji, umiędzynarodowienie portu Dairen, wydzierżawienie ZSRR Port Arthur na bazę morską.

Jednocześnie ZSRR żądał odstąpienia mu Wysp Kurylskich oraz umożliwienia zawarcia paktu przyjaźni i przymierza z rządem narodowym Chin. Ponadto oczekiwał, że eksploatacja linii kolejowych dających dostęp do portu Dairen prowadzona będzie przez towarzystwo mieszane, chińsko-radzieckie.

Zainteresowanie USA włączeniem się ZSRR do wojny przeciwko Japonii podyktowane było obawą Amerykanów, popartą opiniami ekspertów wojskowych, że w innym przypadku wojna z Japonią może potrwać jeszcze do 1949 r. i pochłonąć około miliona amerykańskich ofiar.

Gdyby chcieć sformułować z dzisiejszej perspektywy opinię charakteryzującą konferencję w Jałcie, należałoby stwierdzić, że była to demonstracja jedności i spoistości Wielkiej Trójki, bardziej jednak wymuszona potrzebami trwającej jeszcze wojny przeciwko Niemcom i Japonii niż oparta na wspólnej wizji powojennej Europy i świata. Była to jednocześnie konferencja daleko idących kompromisów, które zawierano w imię utrzymania tej pozornej jedności, z pełną świadomością, że znaczna ich część nie doczeka się nigdy realizacji. Chodzi zwłaszcza o rozwiązania proponowane w Deklaracji o wyzwolonej Europie dla całej Europy Środkowej i Wschodniej, w tym szczególnie dla Polski, jak również zapowiedzi dotyczących powojennej współpracy koalicjantów.

Uzgodnienia z Jałty w najszerszym zakresie zostały zrealizowane w odniesieniu do Niemiec. W stosunku do Polski wypełniono je tylko w sprawach terytorialnych. W całości wykonane zostały decyzje Wielkiej Trójki dotyczące utworzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Zaskoczeniem i przyczyną "uczucia głębokiej irytacji" Francuzów było niezaproszenie na konferencję jałtańską de Gaulle'a, premiera Tymczasowego Rządu Republiki Francuskiej. O wynikach konferencji Francja została poinformowana już 12 lutego 1945 r., a były one dla Francji niezwykle korzystne. Otrzymała strefę okupacyjną w Niemczech oraz miejsce w Sojuszniczej Radzie Kontroli Niemiec. Zaproponowano jej także włączenie się do grupy pięciu państw zapraszających na konferencję założycielską ONZ w San Francisco. Było to równoznaczne z przyznaniem jej stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a zatem odzyskaniem pozycji wielkiego mocarstwa. De Gaulle uznał znaczenie uchwał jałtańskich na rzecz Francji, stwierdzając, że "decyzje przyjęte i nas dotyczące nie mają w sobie nic obraźliwego"[43]. Z innych źródeł wiadomo jednak, że de Gaulle uważał, iż konferencja w Jałcie stanowiła "zanegowanie Francji jako mocarstwa". Jałta była również dla de Gaulle'a symbolem sowietyzacji Polski. Generał żałował, że nie mógł niczego zrobić, aby wyrwać Polskę, tego tradycyjnego sojusznika Francji - jak pisze jego syn - "spod władzy komunistycznego barbarzyństwa"[44].

4. Między Jałtą i Poczdamem

W trwającym ponad pięć miesięcy okresie, który dzielił konferencje Wielkiej Trójki w Jałcie i Poczdamie, doszło do wielu ważnych wydarzeń, takich jak przeniesienie działań wojennych na obszar Niemiec ze wszystkimi tego konsekwencjami, zwłaszcza dla ludności cywilnej, czy śmierć Roosevelta i Hitlera. Dwa z nich zasługują jednak na szczególną uwagę: bezwarunkowa kapitulacja Niemiec kończąca wojnę w Europie oraz utworzenie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Po konferencji w Jałcie sytuacja Niemiec, zarówno wojskowa, jak i gospodarcza, stała się katastrofalna. W lutym i marcu 1945 r. wojnę Niemcom wypowiedziały państwa, które jeszcze do niedawna utrzymywały z nimi stosunki, a mianowicie: Turcja, Egipt, Syria, Liban, Arabia Saudyjska, Finlandia i jako ostatnia Argentyna, zamykając tym samym listę 53 państw, które podczas II wojny światowej pozostawały w stanie wojny z Niemcami[45]. Jednocześnie ze strony niemieckiej były podejmowane próby odrębnego "ułożenia się" z mocarstwami zachodnimi. Już po Jałcie doszło w Szwajcarii do spotkania przedstawicieli amerykańskiego wywiadu wojskowego i generała SS Karla Wolffa. W kwietniu 1945 r. naczelny dowódca SS i policji niemieckiej, Heinrich Himmler, sygnalizując gotowość kapitulacji Wehrmachtu na froncie zachodnim, oświadczył wobec hrabiego Folke Bernadotte ze Szwedzkiego Czerwonego Krzyża: "Dla nas Niemców (...) kapitulacja przed Rosjanami jest niemożliwa. Będziemy się bić z nimi, póki mocarstwa zachodnie nie przyjdą zastąpić nas na linii walki"[46]. Mocarstwa zachodnie odrzuciły te propozycje i powiadomiły o nich Stalina.

Należy dodać, że wydarzenia te miały miejsce w czasie, gdy w łonie Wielkiej Trójki potęgowały się kontrowersje wokół różnych spraw, w tym odnośnie do spraw polskich oraz planu rozczłonkowania Niemiec, który Rosjanie traktowali jako jedną z hipotetycznych możliwości. Jednoznacznie stanowisko ZSRR w tej sprawie określił dopiero Stalin w przemówieniu 9 maja 1945 r. z okazji dnia zwycięstwa, kiedy oświadczył, że Związek Radziecki nie ma zamiaru ani dokonać rozbioru Niemiec, ani ich unicestwić[47]. Po zdobyciu Berlina przez Armię Czerwoną i walczące obok niej wojsko polskie 2 maja 1945 r. opór wojsk niemieckich stał się bezzasadny i niemiecki sztab generalny zgodził się na bezwarunkową kapitulację.

Akt bezwarunkowej kapitulacji Niemiec podpisywany był dwukrotnie: 7 maja 1945 r. w Reims we Francji i 8 maja w Berlinie. Akt bezwarunkowej kapitulacji podpisany w Reims, gdzie mieściła się główna kwatera generała Dwighta Eisenhowera, naczelnego dowódcy wojsk sprzymierzonych na froncie zachodnim, był dokumentem czysto wojskowym, a nie politycznym. Przygotowany został w pośpiechu na prośbę niemieckiego naczelnego dowództwa, które za wszelką cenę chciało poddać jak największą część armii niemieckiej Amerykanom i Brytyjczykom, a nie Rosjanom[48]. Wobec szefa sztabu sił sprzymierzonych w Europie, amerykańskiego generała Waltera Smitha, akt bezwarunkowej kapitulacji w imieniu dowództwa niemieckiego podpisał w Reims generał Alfred Gustaw Jodl, szef sztabu dowodzenia w naczelnym dowództwie niemieckim.

Dowództwo Armii Czerwonej przeciwne było podpisywaniu takiego aktu na froncie zachodnim, uważając że powinno to nastąpić w Berlinie, stolicy pokonanego wroga. Ostatecznie Stalin potraktował akt niemieckiej kapitulacji podpisany w Reims jako dokument tymczasowy, który następnie został potwierdzony w Berlinie. Doszło do tego 8 maja 1945 r. o godz. 22.30. W Moskwie było to już trzydzieści minut po północy 9 maja 1945 r. Marszałek Gieorgij Żukow w towarzystwie brytyjskiego marszałka lotnictwa Arthura Teddera, który reprezentował naczelnego wodza wojsk alianckich na froncie zachodnim, oraz amerykańskiego generała Karla Spaatza i francuskiego generała Jeana de Lattre de Tassigny, przyjął bezwarunkową kapitulację od feldmarszałka Wilhelma Keitla.

Akt o kapitulacji niemieckich sił zbrojnych, bo taka jest oficjalna nazwa tego dokumentu, składa się z sześciu punktów. Mówi się w nim o bezwarunkowej kapitulacji wszystkich niemieckich sił zbrojnych na lądzie, na morzu i w powietrzu wobec Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej i Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił Ekspedycyjnych. Niemieckie Naczelne Dowództwo zobowiązywało się do wydania rozkazu o przerwaniu działań wojennych 8 maja 1945 r. o godz. 23.01. Siły niemieckie zobowiązywały się do wykonywania od tego czasu wszystkich rozkazów wydawanych przez dowództwo sił sojuszniczych. W dokumencie dopuszczono możliwość zastąpienia go przez inny dokument o kapitulacji wydany przez Narody Zjednoczone lub w ich imieniu. Dowództwa sojusznicze zastrzegały sobie prawo do podjęcia nieodzownych represji, w przypadku jeśli siły niemieckie nie będą postępowały zgodnie z aktem kapitulacji[49].

Również akt bezwarunkowej kapitulacji podpisany w Berlinie był przede wszystkim dokumentem o charakterze wojskowym. Ale dokument ten miał także ogromne znaczenie polityczne. Znaczenie to wyrażało się w tym, że była to kapitulacja bezwarunkowa, która określiła charakter decyzji podjętych w sprawie Niemiec w Poczdamie. Niemcy nie zostały zaproszone na konferencję do Poczdamu, były tam więc przedmiotem, a nie podmiotem decyzji, podejmowanych w ich sprawie przez Wielką Trójkę. Bezwarunkowa kapitulacja oznaczała również, że decyzje w sprawie Niemiec podjęte w Poczdamie były i pozostają dla nich wiążące w myśl obowiązujących zasad prawa międzynarodowego.

W niespełna miesiąc po podpisaniu aktu bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, 5 czerwca 1945 r., spotkali się w Berlinie czterej naczelni dowódcy armii sojuszniczych okupujących Niemcy: radziecki marszałek Żukow, brytyjski marszałek Montgomery, amerykański generał Eisenhower i francuski generał de Lattre de Tassigny. Rezultatem spotkania było przyjęcie trzech dokumentów dotyczących Niemiec. Pierwszym z tych dokumentów była Deklaracja dotycząca klęski Niemiec i objęcia nad Niemcami najwyższej władzy przez rządy ZSRR, Wielkiej Brytanii, USA oraz Tymczasowy Rząd Republiki Francuskiej. Została ona przygotowana przez Europejską Komisję Doradczą, która pracowała w Londynie od stycznia 1944 r. W deklaracji stwierdzono, że po bezwarunkowej kapitulacji Niemiec nie ma w tym kraju żadnego rządu centralnego ani żadnej władzy, która byłaby w stanie "wziąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie porządku, za zarząd krajem i wykonanie żądań mocarstw zwycięskich". Wobec tego rządy czterech mocarstw "obejmują najwyższą władzę nad Niemcami (...), co nie oznacza aneksji Niemiec" - stwierdza się w deklaracji[50].

Drugi z przyjętych wspólnie dokumentów dotyczył podziału Niemiec w granicach z 31 grudnia 1937 r. na cztery strefy okupacyjne, z których każda administrowana miała być przez jedno z czterech mocarstw. Warto nadmienić, że podział Niemiec na trzy strefy okupacyjne uzgodniono już w 1944 r., według projektu brytyjskiego. Po konferencji w Jałcie ze stref zachodnich wykrojono czwartą strefę, którą oddano pod okupację Francji. Również obszar Wielkiego Berlina został podzielony na cztery sektory, jednakże zarządzane łącznie przez Sojuszniczą Komendanturę[51]. W trzecim z przyjętych dokumentów zawarte było postanowienie, że najwyższa władza w Niemczech sprawowana będzie przez cztery mocarstwa za pośrednictwem czterech gubernatorów wojskowych, tworzących Sojuszniczą Radę Kontroli, podejmującą decyzje na zasadzie jednomyślności[52].

Wydarzeniem międzynarodowym o wymiarze ogólnoświatowym, a nie tylko europejskim, było powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1945 r. Zapowiedź utworzenia uniwersalnej organizacji bezpieczeństwa zawierała Karta Atlantycka. Do wstępnej konkretyzacji tej idei doszło na konferencji ministrów spraw zagranicznych trzech mocarstw: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i ZSRR w październiku 1943 r. w Moskwie. W Teheranie Churchill, Roosevelt i Stalin potwierdzili zamiar powołania takiej organizacji. W okresie od 21 sierpnia do 9 października 1944 r. odbyła się w Dumbarton Oaks koło Waszyngtonu konferencja przygotowawcza z udziałem przedstawicieli Wielkiej Trójki, do których w drugiej fazie konferencji dołączył przedstawiciel Chin. W Dumbarton Oaks na wniosek amerykański zaproponowano, aby organizacja nosiła nazwę Narody Zjednoczone, a jej statut zwał się Kartą Narodów Zjednoczonych. Zaproponowano również nazwy dla większości głównych organów nowej organizacji. Miały to być: Zgromadzenie Ogólne, Rada Bezpieczeństwa, Rada Gospodarcza i Społeczna, Sekretariat Generalny i Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Na stałych członków Rady Bezpieczeństwa rekomendowano Stany Zjednoczone, Związek Radziecki, Wielką Brytanię i Chiny.

Zgodnie z decyzją podjętą przez szefów rządów Wielkiej Trójki w Jałcie konferencja założycielska Narodów Zjednoczonych rozpoczęła się 25 kwietnia 1945 r. w San Francisco i trwała do 26 czerwca 1945 r. Przewodnictwo konferencji sprawowali kolejno przedstawiciele mocarstw zapraszających: Stanów Zjednoczonych, Związku Radzieckiego, Wielkiej Brytanii, Chin i Francji, która została również stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Prace toczyły się na posiedzeniach plenarnych oraz w czterech komisjach podzielonych na dwanaście komitetów technicznych. Na konferencji określono ostatecznie prerogatywy Zgromadzenia Ogólnego i Rady Bezpieczeństwa oraz pozostałych organów ONZ. Zaakceptowano propozycje konferencji przygotowawczej, aby Rada Bezpieczeństwa liczyła 11 członków, w tym 5 stałych, dysponujących prawem weta. Do pięciu głównych organów organizacji zgłoszonych na konferencji przygotowawczej dodano szósty pod nazwą Rada Powiernicza.

Karta Narodów Zjednoczonych i Statut Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, przyjęte jednogłośnie w głosowaniu 23 czerwca 1945 r., zostały podpisane 26 czerwca przez delegacje wszystkich 50 państw uczestniczących w konferencji[53].

Karta Narodów Zjednoczonych składa się ze wstępu i XIX rozdziałów obejmujących 111 artykułów. Załącznikiem do Karty NZ jest Statut Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości złożony z 70 artykułów. Poszczególne rozdziały Karty dotyczą kolejno: celów i zasad organizacji, członkostwa, organów, Zgromadzenia Ogólnego, Rady Bezpieczeństwa, pokojowego rozstrzygania sporów, wspólnych działań w sytuacji zagrożenia pokoju, układów regionalnych, międzynarodowej współpracy gospodarczej i społecznej, Rady Gospodarczej i Społecznej, obszarów niesamodzielnych, systemu międzynarodowego powiernictwa, Rady Powierniczej, Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, Sekretariatu, postanowień różnych, postanowień przejściowych w sprawie bezpieczeństwa, poprawek oraz ratyfikacji i podpisania[54].

W konferencji założycielskiej ONZ wzięło udział początkowo 46 państw, a w trakcie jej trwania zaproszono 4 dalsze: Argentynę, Danię oraz dwie związkowe republiki Związku Radzieckiego, Białoruś i Ukrainę. Należy przypomnieć, że Związek Radziecki domagał się, aby wszystkie 16 republik związkowych ZSRR uczestniczyło w konferencji założycielskiej ONZ, a następnie zostało jej członkami. Wśród 50 państw uczestniczących w konferencji nie było Polski, gdyż do czasu rozpoczęcia konferencji nie wypełniła sformułowanego wobec niej w Jałcie zalecenia, dotyczącego utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej[55]. Utworzenie TRJN blokował Związek Radziecki, nie akceptując przez długi czas proponowanych do tego rządu, zgodnie z ustaleniami z Jałty, przedstawicieli polskich sił demokratycznych przebywających za granicą. Przed otwarciem konferencji w San Francisco nowy prezydent USA Harry Truman odbył rozmowę z ministrem spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesławem Mołotowem, w której domagał się od Moskwy respektowania porozumień z Jałty w sprawie Polski, grożąc, że bez uregulowania tej kwestii amerykański Senat nie ratyfikuje Karty NZ. Mołotow odpowiedział, że ZSRR stoi na stanowisku "poszerzenia rządu lubelskiego"[56].

Jednocześnie ZSRR postulował zaproszenie na konferencję przedstawicieli uznawanego przez siebie Tymczasowego Rządu Polskiego, czemu sprzeciwiały się Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Aby jednak umożliwić Polsce, której narodowi wyrażono na konferencji w specjalnej rezolucji "sympatię i podziw"[57], znalezienie się w grupie członków-założycieli ONZ, konferencja w San Francisco przyjęła uchwałę, że członkami założycielami organizacji będą państwa, które uczestniczyły w konferencji oraz państwa, które podpisały Deklarację Narodów Zjednoczonych z 1 stycznia 1942 r.

Kartę Narodów Zjednoczonych podpisał w imieniu Polski 16 października 1945 r. minister spraw zagranicznych, Wincenty Rzymowski. Polska była 29. krajem, który złożył swój podpis pod Kartą, spełniając w ten sposób przewidziany artykułem 110 wymóg jej wejścia w życie (złożenie dokumentów ratyfikacyjnych przez 5 stałych członków Rady Bezpieczeństwa oraz większość pozostałych sygnatariuszy). Dzień wejścia w życie Karty NZ, czyli 24 października, obchodzony jest jako Dzień ONZ. Formalne upoważnienie do ratyfikacji Karty NZ uzyskał rząd polski od jedynego istniejącego wówczas w Polsce ciała ustawodawczego, jakim była Krajowa Rada Narodowa, dopiero 31 grudnia 1945 r. Żaden kraj, nawet Stany Zjednoczone, depozytariusz Karty Narodów Zjednoczonych, nigdy nie podważał ważności polskiej ratyfikacji tej międzynarodowej umowy. Ratyfikacja dokonana przez Polskę nie może być również ex post uznana za nieważną.

5. Konferencja w Poczdamie

Było rzeczą oczywistą, że ani akt bezwarunkowej kapitulacji, ani postanowienia z 5 czerwca 1945 r. czterech naczelnych dowódców armii sojuszniczych okupujących Niemcy, dotyczące objęcia nad Niemcami najwyższej władzy przez rządy czterech mocarstw, nie mogły być jedynymi dokumentami kończącymi II wojnę światową. W tej sprawie społeczność międzynarodowa oczekiwała decyzji politycznych podjętych na najwyższym szczeblu. Winston Churchill w telegramie z 12 maja 1945 r., adresowanym do nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, wystąpił z inicjatywą ponownego spotkania szefów rządów Wielkiej Trójki w celu przyjęcia ustaleń w związku z zakończeniem wojny. Premier Wielkiej Brytanii zainteresowany był jak najszybszym spotkaniem, gdyż wiązał z nim pewne nadzieje na poprawienie szans partii konserwatywnej w zbliżających się wyborach w Wielkiej Brytanii.

Znamienne, że już wówczas Churchill, informując nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych o dążeniach Stalina do podporządkowania sobie państw Europy Środkowej i rozszerzenia swych wpływów na inne części Europy, użył terminu "żelazna kurtyna", która opadła na linii Lubeka-Triest-Korfu. Twierdził, że Rosjanie będą niedługo mieli w swym ręku rządy znajdujące się poza tą linią. Pisał o nowym układzie sił w Europie i wyłaniającej się potędze radzieckiej. Przestrzegał, że jeśli wojska amerykańskie i brytyjskie wycofają się z kontynentu europejskiego, to Rosjanie niedługo znajdą się nad Atlantykiem i Morzem Północnym. Oskarżał ZSRR o fałszywą interpretację porozumień jałtańskich i o niewłaściwy stosunek do Polski[58]. Premierowi Wielkiej Brytanii chodziło zapewne o to, że Rosjanie blokowali jeszcze w tym czasie utworzenie przewidzianego w Jałcie polskiego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, nie zgadzając się na wejście doń Mikołajczyka i niektórych innych polityków emigracyjnych, co było warunkiem uznania tego rządu przez Zachód. "Le Monde" pisał w związku z tym 8 maja 1945 r. o "polskim kryzysie".

Truman i Stalin wyrazili zgodę na propozycję Churchilla. Trzecie spotkanie Wielkiej Trójki odbyło się w dniach od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 r. w Poczdamie[59]. Uczestniczyli w nim: Winston Churchill i Clement Attlee - szef opozycji, który po ogłoszeniu wyniku wyborów w Wielkiej Brytanii zastąpił Churchilla zarówno na stanowisku szefa rządu, jak i szefa delegacji brytyjskiej na konferencji, premier Związku Radzieckiego Józef Stalin i nowy prezydent USA Harry Truman. W czasie trwania konferencji szefowie trzech rządów odbyli w sumie trzynaście spotkań.

Podstawowym celem konferencji było ustalenie wspólnego stanowiska Wielkiej Trójki w sprawie przyszłości zwyciężonych Niemiec oraz innych państw, zarówno sprzymierzeńców Niemiec, jak i członków koalicji antyniemieckiej, oraz określenie zasad porządku międzynarodowego w Europie po II wojnie światowej. W efekcie jednym z rezultatów konferencji poczdamskiej było zapoczątkowanie podziału Europy na dwa bloki, które nie były niczym innym jak strefami wpływów dwóch supermocarstw, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego.

Uchwały konferencji poczdamskiej składają się z czternastu części[60]. W częś- ci I zawarto informacje o przebiegu konferencji. Część II dotyczy utworzenia Rady Ministrów Spraw Zagranicznych, złożonej z ministrów spraw zagranicznych pięciu mocarstw: Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych, Chin i Francji. Celem Rady miało być "prowadzenie dalszych koniecznych prac przygotowawczych w związku z zawarciem pokoju". Rada miała się zbierać w Londynie, chociaż nie wykluczano spotkań w innych stolicach. Za najpilniejsze zadanie Rady uznano opracowanie i przedstawienie Narodom Zjednoczonym traktatów pokojowych z Włochami, Rumunią, Bułgarią, Węgrami i Finlandią oraz propozycji uregulowania niezałatwionych problemów terytorialnych w związku z zakończeniem wojny w Europie. Rada miała się także zająć przygotowaniem układu pokojowego z Niemcami, "który rząd niemiecki przyjmie, gdy powstanie rząd zdatny do tego". Przy rozpatrywaniu spraw interesujących bezpośrednio państwa niereprezentowane w Radzie, przedstawiciele tych państw będą zapraszani do wzięcia udziału w dyskusji nad nimi. Wyraźnie zaznaczono, że powołanie Rady nie koliduje z periodycznymi konsultacjami ministrów spraw zagranicznych Wielkiej Trójki, o których postanowiono na konferencji w Jałcie. Jednocześnie podjęto decyzję o rozwiązaniu Europejskiej Komisji Doradczej ze względu na wykonanie przez nią zadań dotyczących bezwarunkowej kapitulacji Niemiec, ustanowienia stref okupacyjnych w Niemczech i Austrii oraz kontroli międzysojuszniczej w tych krajach.

Części od III do VII dotyczą Niemiec[61]. W części III wyraźnie podkreśla się, że nie leży w zamiarach sprzymierzonych zniszczenie narodu niemieckiego lub obrócenie go w niewolników, lecz doprowadzenie, na drodze demokratycznej i pokojowej, do rodziny narodów świata. W tej części przedstawione zostały uzgodnione przez Wielką Trójkę zasady polityczne i gospodarcze, mające służyć za podstawę stosunku do Niemiec w początkowym okresie kontroli. Część IV traktuje o odszkodowaniach niemieckich, część V o flocie, część VI o mieście Königsberg, czyli o Królewcu i przyległym do niego obszarze, część VII o przestępcach wojennych, natomiast część VIII o Austrii.

Polsce poświęcono IX część uchwał. Jest tam mowa o uznaniu przez trzy mocarstwa Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej oraz o cofnięciu uznania rządowi polskiemu w Londynie, "który więcej nie istnieje". Trzy mocarstwa wyraziły gotowość udzielenia pomocy polskiemu TRJN w przeprowadzeniu repatriacji do Polski wszystkich Polaków, "którzy pragną wrócić, włączając w to członków polskich sił zbrojnych i marynarki handlowej". Przypomniano ponadto, że polski TRJN zgodził się, stosownie do postanowień konferencji jałtańskiej, na przeprowadzenie, możliwie jak najszybciej, wyborów "wolnych i nieskrępowanych, powszechnych i tajnych" - z prawem uczestnictwa wszystkich stronnictw demokratycznych i antynazistowskich, w obecności korzystających z pełnej swobody przedstawicieli prasy sojuszniczej. W sprawie odszkodowań niemieckich dla Polski mocarstwa zachodnie zgodziły się z propozycją ZSRR, że zaspokoi on polskie żądania odszkodowawcze ze swojej części odszkodowań, co jak się później okazało, nie było rozwiązaniem korzystnym dla Polski.

Co do nabytków terytorialnych Polski stwierdzono, że byłe terytoria niemieckie znajdujące się na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej oraz część Prus Wschodnich, jak też obszar byłego Wolnego Miasta Gdańska przekazane będą pod polską administrację i nie będą wchodzić do radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec. Jednakże zachodnia i północna granica Polski zostanie ostatecznie określona dopiero w ramach regulacji pokojowej. Zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy przeciwni byli początkowo przyjęciu linii Nysy Łużyckiej jako południowego odcinka zachodniej granicy Polski. Największe zastrzeżenia co do słuszności takiego uregulowania zgłaszał Winston Churchill, obawiając się, że przyznanie Polsce tak dużego terytorium nie wyjdzie jej na dobre, a ponadto negatywnie wpłynie na sytuację gospodarczą Niemiec i obciąży mocarstwa okupacyjne koniecznością dostaw żywności i opału dla ich zachodniej części[62]. Decyzje dotyczące zachodniej i północnej granicy Polski podjęte zostały przez Wielką Trójkę po spotkaniu 24 lipca 1945 r. z delegacją polską w składzie: prezydent, premier, dwaj wicepremierzy (jednym z nich był Stanisław Mikołajczyk) i minister spraw zagranicznych. Delegacja ta przedstawiła w memorandum stanowisko Polski w sprawie zachodnich granic[63]. W kwestii granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej, którą społeczeństwo polskie traktowało jako uzasadnioną rekompensatę za starty terytorialne na wschodzie, wystąpienie polskiej delegacji było solidarne i jednolite. Niemcy utraciły na podstawie decyzji podjętych przez Wielką Trójkę w Poczdamie 23% swego terytorium z 1937 r.

Część XIII uchwał dotyczyła przesiedlenia ludności niemieckiej z Polski, Czechosłowacji i Węgier do Niemiec. Podkreślono, że powinno się to odbyć w sposób zorganizowany i humanitarny - z uwzględnieniem sprawiedliwego podziału między cztery strefy okupacyjne[64]. Decyzja o przesiedleniu rozumiana była jako potwierdzenie przez Wielką Trójkę ostatecznego charakteru polsko-niemieckiej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej[65].

W części X trzy rządy opowiedziały się za zawarciem traktatów pokojowych z Włochami, Bułgarią, Finlandią, Węgrami i Rumunią, uważając to za warunek poparcia próśb tych państw o przyjęcie do ONZ. Jednocześnie sprzeciwiły się przyjęciu do ONZ Hiszpanii. Części XI, XII i XIV uchwał poczdamskich dotyczyły odpowiednio terytoriów powierniczych, rewizji procedury działania sojuszniczych komisji kontroli w Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech oraz rozmów szefów sztabów trzech państw w sprawach wojskowych.

Na marginesie obrad konferencji poczdamskiej prezydent Truman poinformował Stalina o pomyślnych próbach z bronią atomową przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych[66]. Truman był zdziwiony, że Stalin 24 lipca 1945 r. nie wyraził specjalnego zainteresowania tą informacją. W rzeczywistości wywołała ona wyścig zbrojeń atomowych między obu mocarstwami, gdyż ZSRR zintensyfikował realizację swego programu atomowego i w cztery lata później także przeprowadził zakończoną sukcesem próbę jądrową.

Decyzje konferencji poczdamskiej w sprawie Polski były dla niej korzystne. Dzięki nabytkom terytorialnym na zachodzie, uzyskanym kosztem Niemiec, Polska wyszła z II wojny światowej tylko z 20-procentowymi stratami w stosunku do terytorium sprzed wojny. Jakkolwiek nie można kwestionować słuszności decyzji Wielkiej Trójki o przesiedleniu ludności niemieckiej z terytoriów przekazanych Polsce, pogłębiło to jednak animozje między Polakami i Niemcami. Niekorzystne, z punktu widzenia suwerenności Polski, było odłożenie do czasu regulacji pokojowej definitywnego uznania przez państwa zachodnie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, gdyż przez 45 lat jedynym gwarantem tej granicy czyniło ono Związek Radziecki. To, co dla Polski było sprawą życia i śmierci, czyli egzystencja państwa nieokrojonego do granic Księstwa Warszawskiego, dla Stalina było tylko sposobem uniemożliwienia Niemcom odbudowy potęgi na wschodzie i pogłębienia i tak już ogromnej wrogości między Niemcami i Polakami. Dodajmy, że w podobny sposób argumentował swoje poparcie dla proponowanej granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej generał de Gaulle w rozmowie ze Stalinem w grudniu 1944 r.[67]. Henry Kissinger pisze na ten temat co następuje: "Stalin najwyraźniej uważał, że jeśli Polska zajmie ziemie należące od wieków do Niemiec, łącznie z Wrocławiem, i wysiedli ponad 5 milionów Niemców, wrogość między Polską a Niemcami będzie nie do przezwyciężenia. (...) Zastrzeżenie to [zastrzeżenie mocarstw zachodnich, że ostateczny charakter granicy uznany zostanie dopiero w regulacji pokojowej] jedynie pogłębiło uzależnienie Polski od Związku Radzieckiego i miało wyłącznie wartość pustego gestu, jako że chodziło o tereny, z których ludność niemiecka była już wysiedlona"[68].

Francja, która nie była zaproszona do udziału w konferencji poczdamskiej, została poinformowana o jej wynikach już 31 lipca 1945 r. Swój stosunek do uchwał konferencji rząd francuski wyraził 7 sierpnia 1945 r. w sześciu jedno-brzmiących listach wręczonych ambasadorom Wielkiej Trójki w Paryżu. Z lis-tów wynikało, że rząd francuski akceptuje bez zastrzeżeń podstawowe decyzje konferencji z wyjątkiem tych, które dotyczyły odbudowy Niemiec jako zjednoczonego i centralnie rządzonego państwa. Chodziło o decyzje, które zdaniem rządu francuskiego zdawały się przesądzać przyszłą ewolucję polityczną Niemiec, a trudno było powiedzieć w momencie ich podejmowania, czy ewolucja ta bę-dzie odpowiadać interesom pokoju europejskiego oraz życzeniom ludności, której dotyczy[69].

W stanowisku tym wyraźnie była widoczna odmienność w podejściu Francji, w porównaniu z Wielką Trójką, do problemu zarówno ostatecznego charakteru zachodniej granicy Niemiec, jak i ich przyszłego statusu politycznego. "Le Monde" z 5-6 sierpnia 1945 r. pozytywnie oceniał decyzje konferencji poczdamskiej o demilitaryzacji Niemiec, ale jednocześnie zwracał uwagę, że proponowana administracja niemiecka jest zbyt scentralizowana. W późniejszym czasie Francja niejednokrotnie próbowała kwestionować niektóre uchwały poczdamskie, co w sumie osłabiało jej wpływ na kwestię niemiecką, i dlatego ostatecznie odstąpiła od takich praktyk.

6. Traktaty pokojowe z sojusznikami Niemiec

Decyzja w sprawie zawarcia traktatów pokojowych z sojusznikami Niemiec w Europie: Włochami, Bułgarią, Finlandią, Rumunią i Węgrami, podjęta została na konferencji poczdamskiej Wielkiej Trójki. Zawarcie traktatów miało uregulować nienormalną sytuację międzynarodową tych krajów. Sprawę przygotowania traktatów z tymi państwami powierzono Radzie Ministrów Spraw Zagranicznych. Przyjęto zasadę, że w pracach nad traktatami z poszczególnymi krajami uczestniczyć będą tylko te mocarstwa, które z danym krajem podpisały układ kapitulacyjny lub rozejmowy. Ustalono, że traktat pokoju należy przede wszystkim podpisać z Włochami, które same uwolniły się od systemu faszystowskiego i uczyniły znaczny postęp w przywracaniu u siebie porządku demokratycznego. Ponadto Włochy były pierwszym państwem Osi, które zerwało z Niemcami, materialnie przyczyniło się do klęski Niemiec, a następnie przyłączyło się do wojny przeciw Japonii. Zawarcie z Włochami traktatu pokojowego miało im utorować drogę do członkostwa w ONZ. Temu między innymi miały służyć również traktaty pokojowe z Bułgarią, Finlandią, Węgrami i Rumunią.

Przygotowanie projektów traktatów trwało kilkanaście miesięcy oraz wymagało kilku konferencji międzynarodowych, na których ujawniło się wiele kontrowersji między państwami Wielkiej Trójki[70]. Jedna z głównych dotyczyła składu konferencji pokojowej. Stany Zjednoczone domagały się zaproszenia na konferencję wszystkich europejskich i części pozaeuropejskich członków ONZ, natomiast Związek Radziecki przewidywał udział tylko rzeczywistych uczestników wojny przeciwko państwom satelickim Niemiec. Kompromisowe uzgodnienie przewidywało zaproszenie na konferencję pokojową 21 państw. Do spraw kontrowersyjnych zaliczyć należy również problemy gospodarcze. Zachód domagał się mianowicie umieszczenia w traktatach pokojowych z satelitami Niemiec klauzul o wolności handlu i równych z miejscowymi podmiotami gospodarczymi możliwościach dla obcego kapitału w tych krajach. Domagano się również, co Związek Radziecki zdecydowanie odrzucił, rekompensat za straty poniesione w wyniku działań wojennych przez obywateli państw koalicji na terenie państw satelickich Niemiec. Spory dotyczyły również międzynarodowego statusu Dunaju, granicy włosko-jugosłowiańskiej, czyli tzw. kwestii Triestu, oraz spraw kolonii i odszkodowań włoskich. Nie obyło się też bez ostrych dyskusji na temat procedury obrad i głosowania na konferencji pokojowej. Zasadzie zwykłej większości przy podejmowaniu decyzji, proponowanej przez mocarstwa zachodnie, ZSRR przeciwstawił korzystniejszą dla siebie zasadę większości dwóch trzecich głosów, którą ostatecznie przyjęto.

Konferencja w sprawie traktatów pokojowych z sojusznikami Niemiec odbyła się w Paryżu w dniach od 29 lipca do 15 października 1946 r.[71]. Wzięło w niej udział 21 państw: oprócz pięciu wielkich mocarstw i dwóch republik związkowych ZSRR - Białorusi i Ukrainy, również Austria, Belgia, Brazylia, Czechosłowacja, Etiopia, Grecja, Holandia, Indie, Jugosławia, Kanada, Norwegia, Nowa Zelandia, Polska i Związek Południowej Afryki. Polska była aktywnym uczestnikiem konferencji paryskiej, wspierając na ogół postulaty będące wyrazem słowiańskiej solidarności[72].

Traktaty pokojowe z Bułgarią, Finlandią, Rumunią, Węgrami i Włochami, po ich zatwierdzeniu przez Radę Ministrów Spraw Zagranicznych na sesji w Nowym Jorku w grudniu 1946 r., podpisano 10 lutego 1947 r. w Paryżu[73]. Po ratyfikacji weszły w życie 15 września 1947 r. Traktaty zbudowane były według jednolitego schematu: zawierały klauzule terytorialne, polityczne, wojskowe i ekonomiczne[74]. Większość ich postanowień przejęta była z zawartych wcześniej z tymi krajami układów o zawieszeniu broni i układów kapitulacyjnych. Ustalały one granice wymienionych państw według stanu sprzed wojny, ale z mniejszymi lub większymi zmianami. W przypadku Bułgarii, Rumunii i Włoch była to data 1 stycznia 1941 r. Jeśli chodzi o Finlandię, był to stan z 12 marca 1940 r., a jeśli chodzi o Węgry - z 1 stycznia 1938 r. Największe różnice w zestawieniu z sytuacją przedwojenną dotyczyły Włoch i Węgier. Traktaty nie przeszkodziły Związkowi Radzieckiemu w ideologicznym i politycznym podporządkowaniu sobie Bułgarii, Rumunii i Węgier[75].

Traktat pokojowy z Bułgarią oparty był na układzie rozejmowym podpisanym w Moskwie 28 października 1944 r. Jego klauzule polityczne dotyczyły zobowiązań Bułgarii do przestrzegania praw człowieka, rozwiązania wszystkich organizacji typu faszystowskiego oraz osądzenia zbrodniarzy wojennych. Klauzule wojskowe zezwalały Bułgarii na posiadanie armii lądowej liczącej 55 000 osób, marynarki - 3500 osób i okręty o łącznej wyporności 7250 ton oraz lotnictwa w sile 90 samolotów, 5200 żołnierzy i oficerów. Granica z Grecją została zdemilitaryzowana. Wojska okupacyjne miały być wycofane z Bułgarii w ciągu 90 dni od daty wejścia w życie traktatu pokojowego. W myśl klauzul ekonomicznych Bułgaria zobowiązana była zapłacić 70 mln dolarów reparacji, z tego 45 mln na rzecz Grecji i 25 mln na rzecz Jugosławii[76].

Podstawę traktatu pokojowego z Włochami stanowił akt bezwarunkowej kapitulacji Włoch podpisany 3 września 1943 r. w okolicach Neapolu. Klauzule terytorialne traktatu przewidywały odstąpienie na rzecz Francji doliny Aosty, liczącej 700 km2, oddanie Grecji wysp Dodekanezu, a Jugosławii wysp na Adriatyku, utrzymanie południowego Tyrolu, Górnej Adygi i Trientino w granicach Włoch z szeroką autonomią dla zamieszkałych tam Austriaków. Na mocy traktatu powstało Wolne Terytorium Triestu, które zgodnie z porozumieniem londyńskim z 5 października 1954 r. wróciło jednak do Włoch.

Klauzule polityczne traktatu przewidywały uznanie przez Włochy niepodległości Etiopii i Albanii, postawienie przed sądem zbrodniarzy wojennych, zdelegalizowanie organizacji faszystowskich, zagwarantowanie przestrzegania praw człowieka.

Postanowienia wojskowe dopuszczały maksymalną liczebność włoskiej armii lądowej do 185 tysięcy osób, marynarki wojennej do 25 tysięcy i lotnictwa również do 25 tysięcy. Korpus karabinierów mógł liczyć 65 tysięcy osób. Traktat nakazywał zwolnienie z sił zbrojnych oficerów i podoficerów mających za sobą służbę w armii faszystowskiej. Włochy pozbawione zostały prawa do posiadania broni jądrowej. Zobowiązały się do zniszczenia fortyfikacji na granicach z Francją i Jugosławią. Wojska okupacyjne miały opuścić Włochy w terminie 90 dni od wejścia w życie traktatu.

Na Włochy nałożono obowiązek wypłacenia w ciągu siedmiu lat 360 mln dolarów reparacji, w tym 125 mln na rzecz Jugosławii, 105 mln dla Grecji, 100 mln - ZSRR, 25 mln - Etiopii i 5 mln - Albanii. Reparacje przyznane Francji miały pochodzić z majątku włoskiego znajdującego się na terenie tego kraju[77].

Traktat pokojowy z Rumunią zawierał pewne elementy z układu rozejmowego podpisanego w Moskwie 12 września 1944 r. W kwestiach terytorialnych za podstawę rozstrzygnięć przyjęto granice według stanu z 1 stycznia 1941 r. Niezmieniona pozostała jedynie granica rumuńsko-jugosłowiańska. Potwierdzano przejęcie Besarabii i północnej Bukowiny przez ZSRR, na podstawie porozumienia radziecko-rumuńskiego z 28 czerwca 1940 r., oraz południowej Dobrudży przez Bułgarię, na podstawie porozumienia rumuńsko-bułgarskiego z 7 września 1940 r. Przywrócono natomiast granicę rumuńsko-węgierską według stanu z 1 stycznia 1938 r., unieważniając w ten sposób tzw. drugi arbitraż wiedeński z 30 sierpnia 1940 r., na podstawie którego Rumunia straciła na rzecz Węgier północno-zachodnią część Siedmiogrodu, w sumie 43,5 tys. km2.

Rumunia zobowiązana została do osądzenia zbrodniarzy wojennych oraz do rozwiązania organizacji faszystowskich. Miała zapewnić na swoim terytorium przestrzeganie praw człowieka. Postanowienia wojskowe traktatu dopuszczały maksymalną liczebność rumuńskich sił zbrojnych do 138 tys. osób, w tym 5 tys. w marynarce wojennej i 8 tys. w lotnictwie. Rumunia obłożona została zakazem posiadania i produkowania niektórych rodzajów broni. Wojska okupacyjne miały być wycofane z Rumunii w terminie 90 dni od wejścia w życie traktatu, z wyjątkiem oddziałów przeznaczonych do ochrony linii komunikacyjnych łączących ZSRR z Austrią. Rumunię zobligowano do zapłacenia 300 mln dolarów reparacji na rzecz ZSRR. W traktacie zabezpieczone zostały interesy gospodarcze obywateli państw zachodnich w Rumunii, głównie w rumuńskim przemyśle naftowym[78].

Traktat pokojowy z Węgrami uwzględniał postanowienia układu rozejmowego podpisanego w Moskwie 20 stycznia 1945 r. Istotnym zmianom uległo terytorium Węgier. Unieważniając arbitraże wiedeńskie z 1938 i 1940 r., traktat przywracał przedwojenne granice Węgier z Czechosłowacją i Rumunią. Nakazywał także zwrot Jugosławii terytoriów utraconych na podstawie układu z Trianon. Traktat nakładał na Węgry obowiązek zagwarantowania praw człowieka wszystkim osobom znajdującym się pod węgierską jurysdykcją, bez względu na rasę i wyznanie. Rozwiązane miały zostać organizacje faszystowskie, a zbrodniarze wojenni ukarani.

Liczebność wszystkich rodzajów węgierskich sił zbrojnych ograniczono do 70 tys. osób. Wojska okupacyjne miały zostać wycofane w ciągu 90 dni od wejścia w życie traktatu pokojowego, z wyjątkiem oddziałów przeznaczonych do ochrony połączeń kolejowych z Austrią. Węgry spłacały tytułem reparacji, w formie dostaw towarów, w sumie 300 mln dolarów. Z tej kwoty 200 mln przypadało na ZSRR, 70 mln na Jugosławię i 30 mln na Czechosłowację[79].

Podstawę traktatu pokojowego z Finlandią stanowił układ rozejmowy zawarty w Moskwie 19 września 1944 r. oraz układ pokojowy radziecko-fiński z 17 grudnia 1944 r. Traktat przywracał granice Finlandii z 1 stycznia 1941 r., czyniąc wyjątek dla rejonu Petsamo, który został przekazany ZSRR. Równocześnie na okres 50 lat ZSRR wydzierżawił od Finlandii bazę w Porkkala-Ud.

W części politycznej traktat pokojowy zakazywał Finlandii zawierania jakichkolwiek układów międzynarodowych skierowanych przeciwko sygnatariuszom traktatu pokojowego. Zobowiązywał Finlandię do delegalizacji organizacji faszystowskich i ukarania przestępców wojennych. Maksymalną liczebność wojsk lądowych Finlandii określono na 34 tys. osób, marynarki wojennej na 4,5 tys., a lotnictwa na 3 tys. Ponadto zakazano Finlandii posiadania niektórych rodzajów okrętów wojennych i samolotów bojowych. Wysokość reparacji, jakie Finlandia miała spłacić ZSRR, określono na 300 mln dolarów[80].

Słowa kluczowe:

Wielka Koalicja, Karta Atlantycka, Katyń, Teheran, Jałta, Poczdam, ONZ, proces norymberski, sojusznicy Niemiec.

Pytania:

1. Jak kształtowała się Wielka Koalicja mocarstw przeciwko państwom Osi?

2. Jakie były ustalenia Wielkiej Trójki na konferencji w Teheranie?

3. Jakie były ustalenia Wielkiej Trójki w sprawie Polski na konferencjach w Jałcie i Poczdamie?

4. Kiedy i gdzie odbyła się konferencja założycielska Organizacji Narodów Zjednoczonych i dlaczego Polska nie była na niej reprezentowana?

5. Jakie państwa europejskie należały do sojuszników Niemiec w czasie II wojny światowej?

Rozdział II

Problem Niemiec. Początki zimnej wojny w Europie i podział Europy

Problem Niemiec był główną kwestią stosunków międzynarodowych w Europie po II wojnie światowej. Walka o to, które z dwóch zwycięskich supermocarstw - Związek Radziecki czy Stany Zjednoczone - podporządkuje sobie Niemcy, rozpoczęła się bezpośrednio po podpisaniu przez nie aktu bezwarunkowej kapitulacji. Była to walka o oblicze powojennej Europy. Nazajutrz po podpisaniu przez Niemcy bezwarunkowej kapitulacji, czyli 9 maja 1945 r., Stalin odrzucił w przemówieniu wygłoszonym w Moskwie ideę rozbicia Niemiec na wiele małych państw i zapewnił, że nie jest zamiarem ZSRR unicestwienie narodu niemieckiego[1]. Już na konferencji poczdamskiej ujawniły się między Związkiem Radzieckim z jednej strony oraz Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią z drugiej zasadnicze różnice stanowisk natury politycznej i gospodarczej odnośnie rozwiązania kwestii niemieckiej. Chodziło nie tylko o sposób kontroli Niemiec, ściągania reparacji, określenia winy i ukarania zbrodniarzy wojennych czy ustanowienia stosunków między strefami okupacyjnymi, ale o sprawy bardziej zasadnicze, jak perspektywy traktatu pokojowego, model ustrojowy okupowanych Niemiec czy też polityka gospodarcza na obszarze całego kraju.

Jeśli nawet udało się w Poczdamie uzgodnić wspólną politykę wobec Niemiec, to szybko okazało się, że cztery mocarstwa - gdyż bezpośrednio po konferencji porozumienia poczdamskie zaakceptowała, jak wiadomo, nieobecna w Poczdamie Francja - odmiennie rozumieją ich realizację. Rozbieżności w polityce mocarstw okupacyjnych najwyraźniej ujawniały się na zwoływanych dwa razy do roku konferencjach ich ministrów spraw zagranicznych w sprawie Niemiec. Zimna wojna zaczęła się praktycznie bezpośrednio po zakończeniu konferencji poczdamskiej. Wbrew ustaleniom przyjętym w sprawie Niemiec przez mocarstwa sojusznicze, rozpoczęły one działania zmierzające do pozyskania całych Niemiec dla swych politycznych celów.

1. Uchwały konferencji poczdamskiej w sprawie Niemiec

Niemcy były głównym przedmiotem dyskusji i ustaleń na konferencji poczdamskiej Wielkiej Trójki. Z pięciu części uchwał poczdamskich[2] najważniejsza była część zatytułowana O Niemczech, poświęcona Zasadom politycznym i gospodarczym, mającym służyć za podstawę do traktowania Niemiec w początkowym okresie kontroli. Stwierdza się tam na wstępie, że armie sojusznicze okupują całe Niemcy oraz że nadszedł czas, aby naród niemiecki spłacił dług za straszliwe zbrodnie popełnione pod kierunkiem tych, których uczynki "otwarcie aprobował i którym był ślepo posłuszny". Podkreśla się następnie, że na konferencji osiągnięto porozumienie co do zasad politycznych i gospodarczych postępowania sprzymierzeńców w stosunku do zwyciężonych Niemiec przez cały okres, w którym sojusznicy sprawować będą nad Niemcami kontrolę. Stwierdza się, że celem porozumienia jest wprowadzenie w życie Deklaracji Krymskiej dotyczącej Niemiec, a jego istota sprowadza się do tego, aby "Niemcy już nigdy więcej nie stały się groźbą dla swych sąsiadów i dla zachowania pokoju światowego". Odżegnując się od zamiaru zniszczenia narodu niemieckiego lub obrócenia go w niewolników, sojusznicy deklarują jednocześnie zamiar dania narodowi niemieckiemu sposobności odbudowy swego życia na podstawach demokratycznych i pokojowych, i jeśli z tej sposobności skorzysta, zajęcia miejsca wśród wolnych i pokojowych narodów świata.

Sam tekst porozumienia, dotyczącego politycznych i gospodarczych zasad traktowania Niemiec, składa się z dziewiętnastu punktów, z czego dziesięć poświęconych jest kwestiom politycznym, a pozostałe gospodarczym. Najważniejsza zasada, tak zwane pięć "D", mówiła o konieczności demilitaryzacji, denazyfikacji, decentralizacji, demokratyzacji oraz dekartelizacji Niemiec.

W części odnoszącej się do zasad politycznych służących za podstawę traktowania Niemiec znajdujemy stwierdzenie, że władzę najwyższą w Niemczech sprawować będą głównodowodzący siłami zbrojnymi czterech mocarstw. Każdy z nich miałby działać według instrukcji swojego rządu we własnej strefie okupacyjnej. Jako członkowie Rady Kontroli mogli oni również wspólnie decydować w sprawach dotyczących Niemiec jako całości. Za podstawowe cele okupacji Niemiec, które determinować miały działalność Rady Kontroli, uznano:

- zupełne rozbrojenie i demilitaryzację Niemiec oraz likwidację całego przemysłu niemieckiego użytego do produkcji wojennej lub nadzór nad nim;

- przekonanie narodu niemieckiego, że nie może uchylać się od odpowiedzialności za swój los, gdyż sam ściągnął na siebie chaos i cierpienia;

- zniszczenie partii narodowosocjalistycznej i związanych z nią organizacji oraz zakazanie jakiejkolwiek propagandy narodowosocjalistycznej i militarystycznej;

- przygotowanie do odbudowy niemieckiego życia politycznego na podstawie demokratycznej i do ewentualnego powrotu Niemiec do współpracy pokojowej w życiu międzynarodowym.

W związku z tym zapowiedziano uchylenie wszystkich ustaw narodowosocjalistycznych o charakterze ustrojowym lub wprowadzających dyskryminację z racji rasy, wyznania lub przekonań politycznych; przestępcy wojenni, przywódcy narodowosocjalistyczni, wpływowi zwolennicy nazizmu oraz osoby czynnie przeciwstawiające się okupacji lub jej celom będą aresztowani i oddani pod sąd lub internowani; wszyscy aktywni członkowie partii narodowosocjalistycznej oraz osoby wrogie celom sojuszników mają być usunięte z urzędów publicznych oraz z odpowiedzialnych stanowisk w ważnych przedsiębiorstwach prywatnych; edukacja i sądownictwo będą zreorganizowane w duchu demokracji; administracja powinna być oparta na zasadzie decentralizacji ustroju politycznego i rozwoju samorządności lokalnej, co oznacza swobodę działania demokratycznych partii politycznych, wprowadzenie systemu przedstawicielskiego w administracji okręgowej, prowincjonalnej i w landach, natomiast czasowo nie będzie tworzony centralny rząd niemiecki, a ważniejsze działy administracji ogólnoniemieckiej (finanse, transport, łączność, handel zagraniczny i przemysł), kierowane przez sekretarzy stanu, będą funkcjonować pod kierunkiem Rady Kontroli. Dopuszczono wolność słowa, prasy i religii oraz tworzenia związków zawodowych z ograniczeniami wynikającymi z potrzeb bezpieczeństwa wojskowego.

Zasady gospodarcze przewidywały przede wszystkim eliminację niemieckiego potencjału wojennego w drodze zakazu produkcji broni, amunicji i sprzętu wojskowego oraz likwidacji bazy produkcyjnej. Nakazano decentralizację gospodarki niemieckiej w celu likwidacji jej nadmiernej koncentracji i przestawienie jej na rozwój rolnictwa i przemysłu o charakterze pokojowym. Jednocześnie w okresie okupacji Niemcy miały być traktowane jako jednolita całość gospodarcza, a nadzór nad gospodarką niemiecką miał się odbywać tylko w zakresie niezbędnym dla realizacji celów okupacji oraz zaspokojenia potrzeb armii okupacyjnych. Do sprawowania nadzoru nad przestrzeganiem zasad kontroli gospodarczej ustanowionej przez Radę Kontroli mieli być włączeni sami Niemcy. Zapowiedziano poczynienie kroków w celu remontu środków transportu, zwiększenia wydobycia węgla oraz produkcji rolnej, jak też odbudowy domów mieszkalnych i podstawowych przedsiębiorstw komunalnych. Nakazano także Radzie Kontroli objęcie nadzorem i przejęcie do swojej dyspozycji kapitałów niemieckich znajdujących się za granicą. Przyjęto zasadę, że po wypłaceniu przez Niemcy odszkodowań powinno pozostać im tyle zasobów, aby naród niemiecki nie musiał korzystać z pomocy z zewnątrz.

Odrębna część uchwał poczdamskich, złożona z dziesięciu punktów, dotyczyła odszkodowań niemieckich na rzecz koalicji. Ustalono, że żądania odszkodowawcze każde z czterech mocarstw zaspokoi w swojej strefie okupacyjnej oraz z majątku niemieckiego znajdującego się za granicą. W dopełnieniu odszkodowań ze swojej strefy ZSRR miał otrzymać w ciągu pięciu lat dodatkowe odszkodowania ze stref zachodnich. Jednocześnie ZSRR zrzekał się wszelkich pretensji z tytułu odszkodowań z udziałów niemieckich w obcych przedsiębiorstwach znajdujących się w strefach zachodnich oraz do aktywów niemieckich za granicą we wszystkich krajach, z wyjątkiem Bułgarii, Finlandii, Węgier, Rumunii i wschodniej Austrii. Z kolei USA i Wielka Brytania rezygnowały z podobnych pretensji we wschodniej strefie okupacyjnej, jak również w wymienionych wyżej krajach. ZSRR nie zgłaszał ponadto pretensji do złota zdobytego w Niemczech przez wojska sojuszników.

Kolejne ustalenia Wielkiej Trójki odnoszące się do Niemiec to: porozumienie w sprawie floty niemieckiej i statków handlowych, decyzja przekazania ZSRR miasta Königsberg z obszarem przyległym, "zanim sprawy terytorialne zostaną ostatecznie załatwione w traktacie pokojowym" oraz zapowiedź decyzji dotyczących przestępców wojennych. Chodziło o tych przestępców, których zbrodni, zgodnie z Deklaracją Moskiewską z 1943 r., "nie można związać z określoną miejscowością geograficzną". Trzy mocarstwa potwierdziły swój zamiar szybkiego przekazania tych przestępców wymiarowi sprawiedliwości, gdy tylko zakończą się w tej sprawie rozmowy w Londynie między przedstawicielami Francji, USA, Wielkiej Brytanii i ZSRR.

2. Realizacja uchwał poczdamskich w sprawie Niemiec przez cztery mocarstwa

W dniu 30 sierpnia 1945 r. władzę zwierzchnią nad Niemcami objęła Sojusznicza Rada Kontroli, mająca swoją siedzibę w Berlinie, złożona z gubernatorów wojskowych czterech stref okupacyjnych, którymi byli: Dwight D. Eisenhower, Gieorgij K. Żukow, Bernard L. Montgomery oraz Pierre Koenig. Strefa amerykańska obejmowała środkowe i południowo-wschodnie Niemcy, a więc Hesję, Bawarię i część Badenii-Wirtembergii oraz enklawę wokół Bremy na północy. Strefa radziecka obejmowała Niemcy północno-wschodnie z Meklemburgią, Brandenburgią, Saksonią i Turyngią. Strefę brytyjską stanowiły Niemcy północno-zachodnie ze Szlezwikiem-Holsztynem, Dolną Saksonią, Westfalią i północną Nadrenią. W skład okupacyjnej strefy francuskiej, najmniejszej z czterech stref, usytuowanej w południowo-zachodnich Niemczech wzdłuż granicy z Francją wchodziły: część Badenii-Wirtembergii, kraj Saary oraz Nadrenia Palatynat.

Zgodnie z uchwałami poczdamskimi Sojusznicza Rada Kontroli miała prowadzić jednolitą politykę okupacyjną w całych Niemczech, co wymagało stosowania zasady jednomyślności przy podejmowaniu decyzji. Jeśli nawet udało się w Poczdamie uzgodnić wspólną politykę wobec Niemiec, to szybko okazało się, że cztery mocarstwa odpowiedzialne za Niemcy odmiennie rozumieją jej realizację. Najczęściej odrębne stanowisko demonstrowali przedstawiciele Związku Radzieckiego i Francji. W przypadku Związku Radzieckiego chodziło o zasadnicze różnice natury ideologicznej, które zeszły na drugi plan, kiedy trzeba było walczyć ze wspólnym wrogiem, ale które musiały ponownie się ujawnić w warunkach zwycięstwa. Dotyczyło to przede wszystkim wdrażania w Niemczech zasad demokratycznych w życiu społecznym oraz zasad wolnorynkowych w gospodarce. W przypadku Francji, która dążyła do trwałego osłabienia Niemiec poprzez ich rozczłonkowanie, a co najmniej daleko idącą decentralizację, występowały kontrowersje z trzema pozostałymi sojusznikami w tej właśnie dziedzinie[3]. Daleko idąca zbieżność między Związkiem Radzieckim i Francją dała się zauważyć w zakresie polityki reparacyjnej, której celem był maksymalny demontaż niemieckiego przemysłu, gdy tymczasem Stany Zjednoczone i Wielka Brytania myślały o jak najszybszej odbudowie gospodarki niemieckiej jako silnego składnika zachodniego systemu gospodarczego.

Zanim rozbieżności nabrały tak poważnego charakteru, że dalsza współpraca okazała się niemożliwa, Sojusznicza Rada Kontroli odnotowała pewne osiągnięcia w sferze legislacyjnej. Przyjęto szereg aktów prawnych w odniesieniu do całych Niemiec. Dotyczyły one m.in. zniesienia ustaw wyjątkowych wprowadzonych przez władze nazistowskie, likwidacji wszelkich organizacji faszystowskich, ustalenia wysokości produkcji stali na poziomie 5,8 mln ton rocznie, reorganizacji sądownictwa, warunków i przebiegu przymusowych przesiedleń ludności niemieckiej z Austrii, Czechosłowacji, Polski i Węgier, planu reparacji i uprzemysłowienia powojennych Niemiec[4]. Za jedną z najważniejszych, ale również ostatnich wspólnych decyzji zwycięskich aliantów uznać należy ustawę Sojuszniczej Rady Kontroli Niemiec z 25 lutego 1947 r. o likwidacji państwa pruskiego. Stwierdza się tam, że państwo pruskie, które od dawna było kolebką militaryzmu i reakcji w Niemczech, jego rząd centralny i wszystkie jego organy zostają rozwiązane[5].

Przejawem wcześniejszych zgodnych działań czterech mocarstw było ustalenie zasad pociągnięcia do odpowiedzialności oraz osądzenia niemieckich zbrodniarzy wojennych. Cztery mocarstwa podpisały 8 sierpnia 1945 r. w Londynie porozumienie "w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych oraz statutu Międzynarodowego Trybunału Wojskowego"[6]. Powołany na podstawie porozumienia Międzynarodowy Trybunał Wojskowy odbył pierwsze posiedzenie w Berlinie 18 października 1945 r. Następnie w dniach od 20 listopada 1945 r. do 1 października 1946 r. procedował w Norymberdze. Niemieckich zbrodniarzy oskarżono o zbrodnie przeciwko pokojowi, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Jeżeli zbrodnie przeciwko pokojowi, polegające na wszczynaniu i prowadzeniu wojny agresywnej zakazanej przez Pakt Brianda-Kelloga oraz zbrodnie wojenne, polegające na nieprzestrzeganiu praw i zwyczajów wojennych (konwencje haskie) były naruszeniem istniejącego prawa międzynarodowego, to zbrodnie przeciwko ludzkości nie były dotąd zakazane żadną konwencją w prawie międzynarodowym jako czyny przestępcze i trybunał musiał w tym wypadku odwołać się do prawa naturalnego[7].

Aktem oskarżenia objętych było 22 zbrodniarzy: członków rządu, przywódców partii hitlerowskiej NSDAP, naczelnych dowódców Wehrmachtu. Skazano 19 osób, z czego 12 na karę śmierci przez powieszenie, 7 na długoletnie więzienie, a 3 osoby uniewinniono. Sprawa przemysłowca Kruppa została oddalona ze względu na zły stan jego zdrowia. Najwyższą karę otrzymali: zaocznie Martin Bormann - zastępca Hitlera, Hermann Göring - marszałek Rzeszy (przed egzekucją popełnił samobójstwo zażywając truciznę), feldmarszałek Wilhelm Keitel - szef sztabu Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu, generał Alfred Jodl - szef sztabu dowodzenia w Naczelnym Dowództwie Wehrmachtu, Joachim von Ribbentrop - minister spraw zagranicznych Niemiec oraz Ernst Kaltenbrunner, Hans Frank, Wilhelm Frick, Alfred Rosenberg, Fritz Sauckel, Arthur Seyss-Inquart, Julius Streicher. Trybunał uznał przestępczy charakter kierownictwa NSDAP, tajnej policji państwowej gestapo, służby bezpieczeństwa SD oraz sztafet ochronnych, czyli SS. Kwalifikacja ta nie dotyczyła aparatu biurowego i techniczno-administracyjnego tych struktur. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w rezolucji z 11 grudnia 1946 r. uznało podstawy orzekania Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze, zawarte w jego statucie i w wydanym wyroku, za obowiązujące zasady prawa międzynarodowego. W styczniu 1946 r. powołany został Międzynarodowy Trybunał Wojskowy ds. Dalekiego Wschodu, którego statut był identyczny ze statutem trybunału norymberskiego.

Proces norymberski był jednym z ostatnich ważnych przejawów wspólnych działań koalicji antyniemieckiej, stanowiącym - jak pisze Józef Kukułka - "prawne, psychologiczne i moralne uwieńczenie wysiłków wojskowych i politycznych koalicji antyhitlerowskiej"[8]. Nie obyło się jednak bez votum separatum sędziego radzieckiego w stosunku do wyroku trybunału. Sprzeciwił się on uniewinnieniu trzech oskarżonych, karę dożywotniego więzienia dla Hessa uznał za zbyt niską, a także zakwestionował fakt nieuznania za organizacje przestępcze rządu III Rzeszy, sztabu generalnego oraz naczelnego dowództwa Wehrmachtu. Należy dodać, że ZSRR udało się nie dopuścić do przedstawienia w procesie materiałów dowodowych odnoszących się do paktu Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r. i do konsekwencji tego paktu, obejmujących okres od czasu jego zawarcia do czerwca 1941 r. Występującemu w procesie radzieckiemu prokuratorowi Rudence nie powiodła się natomiast próba obciążenia niemieckich zbrodniarzy wojennych odpowiedzialnością za zbrodnię katyńską.

Proces norymberski nie zakończył ścigania niemieckich zbrodniarzy wojennych. Dalsze procesy odbyły się zarówno na terenie Niemiec, jak i poza ich granicami. W zachodnich strefach okupacyjnych Niemiec oskarżono łącznie 12 457 osób, z czego skazano 6100, w tym 9 na karę śmierci. W strefie radzieckiej pociągnięto do odpowiedzialności w sumie 16 572 osoby, z czego skazano 12 807, w tym 118 na karę śmierci. W procesach przeciwko niemieckim przestępcom wojennym prowadzonych poza granicami Niemiec wydano łącznie około 50 tys. wyroków skazujących. Około 30 tys. osób podejrzanych o przestępstwa wojenne schroniło się prawdopodobnie w Ameryce Łacińskiej i Kanadzie[9].

Rozbieżności w polityce mocarstw okupacyjnych wobec Niemiec najwyraźniej ujawniały się na zwoływanych dwa razy do roku konferencjach ich ministrów spraw zagranicznych. W latach 1945-1949 odbyło się sześć takich konferencji. Na każdej z nich problem niemiecki był w mniejszym lub większym zakresie przedmiotem dyskusji, chociaż omawiano również inne kwestie. Najwięcej uwagi poświęcono mu podczas posiedzeń w Paryżu wiosną i latem 1946 r., w Moskwie w marcu i kwietniu 1947 r., w Londynie w listopadzie i grudniu 1947 r. oraz ponownie w Paryżu w maju i czerwcu 1949 r.

Francja już na pierwszym posiedzeniu Rady Ministrów Spraw Zagranicznych, które odbywało się w Londynie od 26 września do 2 października 1945 r. próbowała zakwestionować porozumienie Wielkiej Trójki z konferencji poczdamskiej co do Zasad politycznych i gospodarczych mających służyć za podstawę do traktowania Niemiec w początkowym okresie kontroli. Zastrzeżenia francuskie dotyczyły "przewidywanego przywrócenia centralnego rządu w Niemczech, przywrócenia działalności partii politycznych dla całych Niemiec oraz utworzenia centralnych ośrodków administracyjnych, które byłyby kierowane przez sekretarzy stanu o uprawnieniach rozciągających się na całe terytorium niemieckie". Francja proponowała, aby w przypadku ustanowienia centralnej administracji niemieckiej wyłączyć spod jej kompetencji region reńsko-westfalski, który zawsze był bazą wypadową Niemiec przeciwko ich zachodnim sąsiadom[10].

Wobec tego, że żadne z pozostałych trzech mocarstw okupacyjnych nie chciało poprzeć stanowiska Francji, Rada Ministrów Spraw Zagranicznych, obradująca w Londynie, nie podjęła dyskusji nad jej propozycją, co spowodowało, że Francja odmówiła wszelkich rozmów w Sojuszniczej Radzie Kontroli na temat jedności administracyjnej, gospodarczej i politycznej Niemiec. Zasada jednomyślności podejmowanych decyzji utrudniała Radzie funkcjonowanie. Stany Zjednoczone rozpatrywały wówczas możliwość rewizji postanowień poczdamskich, dotyczących jednomyślności decyzji Sojuszniczej Rady Kontroli lub wyłączenia okupacyjnej strefy francuskiej przy tworzeniu centralnej administracji niemieckiej, czemu sprzeciwiła się jednak Wielka Brytania.

Świadomość konieczności zmiany polityki amerykańskiej w stosunku do Niemiec pojawiła się w Stanach Zjednoczonych dość szybko po Poczdamie, a wiązała się z polityką faktów dokonanych, jaką ZSRR prowadził w Europie Środkowej. Już 5 stycznia 1946 r. prezydent Truman stwierdził w rozmowie z sekretarzem stanu Jamsem Byrnesem: "Myślę, że dłużej nie możemy bawić się w kompromisy"[11]. W dwa miesiące później Churchill powtórzył publicznie na amerykańskim uniwersytecie w Fulton to, co napisał do Trumana w maju 1945 r. o "żelaznej kurtynie", która dzieli Europę, nie jak poprzednio wzdłuż linii od Lubeki do Korfu, ale od Szczecina do Triestu[12].

Niemniej jednak Stany Zjednoczone jeszcze co najmniej do połowy 1946 r. stały na stanowisku, że problem niemiecki należy rozwiązać na drodze porozumienia czterech mocarstw odpowiedzialnych za Niemcy. Jeszcze w kwietniu 1946 r. amerykański sekretarz stanu James F. Byrnes przedłożył na posiedzeniu Rady Ministrów Spraw Zagranicznych w Paryżu plan w sprawie Niemiec, przewidujący zjednoczenie Niemiec jako państwa neutralnego, pozostającego przez 25 lat pod kontrolą czterech mocarstw. Cel, jaki przyświecał temu planowi, sprowadzał się de facto do zagwarantowania bezpieczeństwa państwom europejskim, zwłaszcza Francji, Wielkiej Brytanii i ZSRR, pozbawiając tym samym racji bytu sprzeciw Francji wobec jedności ekonomicznej Niemiec, usankcjonowania amerykańskiej obecności wojskowej w Europie oraz ograniczenia twardej polityki reparacyjnej ZSRR w jego strefie okupacyjnej.

Realizacja planu miała w zamyśle jego autorów powstrzymać ZSRR przed dalszą sowietyzacją państw Europy Środkowej[13]. Plan Byrnesa nie zyskał jednak aprobaty żadnego z trzech pozostałych mocarstw odpowiedzialnych za Niemcy. Wielka Brytania wobec rosnącej dominacji ZSRR w Europie Środkowej obawiała się podobnej polityki w strefie radzieckiej i opowiadała się już za rozpoczęciem integracji trzech stref zachodnich. Francja od początku przeciwna była tworzeniu wszelkich centralnych organów władzy w Niemczech, o czym próbowała bezskutecznie przekonać partnerów na posiedzeniu Rady Ministrów Spraw Zagranicznych w Paryżu. ZSRR, który generalnie opowiadał się za jednością Niemiec, co potwierdził Mołotow w Paryżu, skrytykował plan Byrnesa, gdyż przeciwny był utrwaleniu obecności amerykańskiej w Europie, a ponadto obawiał się, że zjednoczenie Niemiec spowoduje trudności ze spłatą odszkodowań wojennych. Reasumując, należy stwierdzić, że problem Niemiec był dla mocarstw okupacyjnych najważniejszym problemem w Europie jeszcze długo po Poczdamie. Obawiano się, że Niemcy szybko podniosą się po klęsce i będą szukać okazji do rewanżu. Stopniowo w świadomości sojuszników zachodnich rodziło się jednak przekonanie, że głównym zagrożeniem dla nich nie są Niemcy, ale ZSRR[14].

3. Powstanie dwóch państw niemieckich

W tej sytuacji doszło do zmiany amerykańskiej polityki w sprawie Niemiec. Ważnym wydarzeniem, które zapoczątkowało tę zmianę, było przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa Byrnesa, wygłoszone w Stuttgarcie 6 września 1946 r., w którym zapowiedział połączenie trzech zachodnich stref okupacyjnych. Amerykański sekretarz stanu opowiedział się za szybkim utworzeniem w Niemczech centralnej administracji, powołaniem tymczasowego federalnego rządu niemieckiego, powrotem Niemców do rodziny narodów wolnych i miłujących pokój, sprzeciwił się rozczłonkowaniu Niemiec w drodze odłączenia od nich Zagłębia Ruhry i Nadrenii, zaproponował odbudowę ekonomicznej jedności Niemiec poprzez połączenie pozostałych stref okupacyjnych. Zaproponował jednocześnie zawarcie traktatu między czterema mocarstwami w sprawie rozbrojenia i demilitaryzacji Niemiec na okres 40 lat. James Byrnes zakwestionował także wielkość terytorium przyznanego Polsce na konferencji poczdamskiej oraz ostateczny charakter granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej[15]. W tym samym duchu na początku października 1946 r. wypowiedział się w Izbie Gmin premier Wielkiej Brytanii - Clement Attlee. Skłoniło to Stalina do zabrania głosu na temat przyszłości Niemiec. W wywiadzie, udzielonym 23 października 1946 r. amerykańskiemu dziennikarzowi Hughowi Bailliemu, premier Związku Radzieckiego opowiedział się za demilitaryzacją i demokratyzacją Niemiec, ale także za ich gospodarczym i politycznym zjednoczeniem[16].

Oznaczało to, że niedawni sojusznicy rozpoczęli już walkę o względy Niemców. Ich deklaracje w sprawie Niemiec z września i października 1946 r. uważa się za początek zimnej wojny między systemem komunistycznym i skupionymi wokół USA demokracjami zachodnimi. W tej rozgrywce chwilowo nie mogła jeszcze określić swego miejsca Francja, będąca z jednej strony pod presją zachodnich sojuszników oczekujących jej przyłączenia się do ich koncepcji odbudowy państwa niemieckiego, a z drugiej - własnego społeczeństwa popierającego gaullistowską ideę przeciwstawienia się odbudowie zjednoczonego państwa niemieckiego. Dlatego też Francja nie zaakceptowała od razu układu brytyjsko-amerykańskiego z 2 grudnia 1946 r. o połączeniu stref okupacyjnych, którego wynikiem było powstanie 1 stycznia 1947 r. tzw. Bizonii i wyłączenie jej spod kompetencji Sojuszniczej Rady Kontroli[17]. Francja doprowadziła natomiast, za zgodą trzech pozostałych mocarstw, do połączenia 22 grudnia 1946 r. unią celną, walutową i gospodarczą ze swoim terytorium niemieckiego okręgu Saary. Ten stan usankcjonowany został w konstytucji Saary uchwalonej 15 grudnia 1947 r., która ponadto przewidywała, że w przyszłości Saara będzie politycznie niezależna od Niemiec, a jej interesy w dziedzinie polityki zagranicznej i obronnej reprezentować będzie Francja[18].

Sfałszowane wybory powszechne w Polsce i na Węgrzech, represje wobec polityków demokratycznych w Bułgarii i Rumunii, wreszcie znacznie późniejszy tzw. komunistyczny przewrót w Pradze w lutym 1948 r., uświadomiły Zachodowi, że Stalin wszelkimi środkami gotów był poszerzać strefę wpływów Związku Radzieckiego[19]. Dlatego też działania te spotkały się z ripostą ze strony Stanów Zjednoczonych w formie tzw. doktryny Trumana. Pod tą właśnie nazwą znane jest orędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych, Harry'ego Trumana, wygłoszone 12 marca 1947 r. na wspólnej sesji Kongresu, w którym stwierdził, że "narzucone wolnym narodom, w wyniku agresji bezpośredniej czy pośredniej, reżimy totalitarne podważają fundamenty pokoju międzynarodowego i tym samym bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych"[20]. Doktryna Trumana i będąca jej rozwinięciem - proklamowana również w 1947 r. przez USA - "doktryna powstrzymywania" komunizmu stworzyły dodatkowy impuls do odejścia mocarstw zachodnich w ich polityce wobec Niemiec od ustaleń poczdamskich. Nawet Francja zaczęła powoli akceptować ideę połączenia trzech stref zachodnich w jeden organizm, ułatwiając zawieranie w konkretnych dziedzinach porozumień przez strefę francuską z Bizonią. Dopiero jednak 8 kwietnia 1949 r. strefa francuska przyłączyła się do Bizonii, czego rezultatem było powstanie tzw. Trizonii.

Im bardziej realne stawały się plany połączenia zachodnich stref okupacyjnych Niemiec i utworzenia na ich obszarze państwa zachodnioniemieckiego, tym aktywniej Związek Radziecki występował z ideą odbudowy zjednoczonych Niemiec w granicach czterech stref okupacyjnych. Na sesji Rady Ministrów Spraw Zagranicznych w Londynie, która trwała od 25 listopada do 15 grudnia 1947 r., ZSRR wystąpił z inicjatywą utworzenia ogólnoniemieckiego rządu i zawarcia z Niemcami traktatu pokojowego na podstawie ustaleń konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie i Jałcie. Stany Zjednoczone, przy poparciu Wielkiej Brytanii i Francji, odmówiły jednak dyskusji na ten temat, co ostatecznie położyło kres współpracy czterech mocarstw w sprawie Niemiec. Jednocześnie Stany Zjednoczone w porozumieniu z Wielką Brytanią podjęły przygotowania do realizacji wniosku komisji doradczej prezydenta Trumana z 7 listopada 1947 r., który przewidywał utworzenie rządu zachodnioniemieckiego.

Kolejny ważny etap w ewolucji kwestii niemieckiej stanowiła konferencja dziewięciu państw zachodnich, która odbyła się w Londynie w okresie od 23 lutego do 6 marca oraz od 2 kwietnia do 1 czerwca 1948 r., na której przedmiotem dyskusji były zasady konstytucyjne państwa zachodnioniemieckiego[21]. Kiedy mocarstwa zachodnie odmówiły poinformowania ZSRR o przebiegu konferencji londyńskiej, 20 marca 1948 r. marszałek Sokołowski, reprezentujący ZSRR w sojuszniczej Radzie Kontroli Niemiec, zerwał posiedzenie Rady, paraliżując w ten sposób funkcjonowanie ostatniego forum koordynacji polityki czterech mocarstw wobec Niemiec. Jednocześnie 31 marca 1948 r. ZSRR wprowadził kontrolę połączeń lądowych między zachodnimi strefami okupacyjnymi i Berlinem Zachodnim.

Gdy 18 czerwca 1948 r. alianci zachodni przeprowadzili na terenie swoich stref okupacyjnych reformę walutową i utworzyli wspólny dla trzech stref bank państwowy, w odpowiedzi komendant strefy radzieckiej ogłosił 23 czerwca 1948 r. całkowitą lądową blokadę Berlina. Wywołało to pierwszy kryzys wokół Berlina, grożący wybuchem wojny, gdyż wojska amerykańskie i brytyjskie postawione zostały w stan pogotowia. Odblokowanie miasta ZSRR uzależnił od wprowadzenia w zachodnich sektorach Berlina marki obowiązującej w sektorze wschodnim. Mocarstwa zachodnie odmówiły przyjęcia tego warunku, a 26 czerwca 1948 r. prezydent Truman podjął decyzję o utworzeniu mostu powietrznego, zapewniającego z jednej strony przewóz do Berlina pasażerów i żywności, a z drugiej wywóz berlińskiej produkcji przemysłowej. W operacji tej brało codziennie udział około 300 samolotów amerykańskich i brytyjskich. Jej całkowity koszt wyniósł około 2 mld marek niemieckich z 1938 r., czyli około 0,5 mld USD. Równało się to 0,4% ówczesnego rocznego budżetu USA[22]. Dzienne dostawy żywności do Berlina Zachodniego wynosiły 8000 ton. W sumie w ciągu trwającej 322 dni blokady przetransportowano do Berlina drogą powietrzną około 1,6 mln ton zaopatrzenia. Cała operacja lotnicza wymagała 277 264 lotów. W szczytowym okresie samoloty lądowały na lotnisku Tempelhof co minutę[23].

Kryzys berliński wywołany został przez ZSRR w celu zademonstrowania sprzeciwu wobec decyzji konferencji londyńskiej o odbudowie państwa niemieckiego, podjętej bez udziału Moskwy[24]. Na zorganizowanej w Warszawie 24 czerwca 1948 r. konferencji ministrów spraw zagranicznych ZSRR oraz sześciu państw satelickich: Bułgarii, Czechosłowacji, Jugosławii, Polski, Rumunii i Węgier, wyniki konferencji londyńskiej uznano za działania sprzeczne z umową poczdamską, zmierzające do rozbicia Niemiec i tworzenia podstaw "zachodniego sojuszu wojskowego". Postulowano utworzenie w Niemczech demokratycznego rządu ogólnoniemieckiego, zawarcie traktatu pokojowego z Niemcami, wycofanie w terminie rocznym wszystkich wojsk okupacyjnych z Niemiec oraz opracowanie planu realizacji przez Niemcy ich zobowiązań reparacyjnych[25].

Stalin nie ukrywał podczas rozmowy z ambasadorami zachodnimi w Moskwie 2 sierpnia 1948 r., że blokada Berlina była retorsją za decyzje konferencji londyńskiej, prowadzące do podziału Niemiec. Oświadczył, że blokada zostanie zniesiona pod warunkiem wprowadzenia jednolitej waluty na obszarze całego Berlina i odroczenia tworzenia odrębnych władz w Niemczech Zachodnich. Sprawa blokady Berlina przez ZSRR została wniesiona przez mocarstwa zachodnie na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ i była rozpatrywana w dniach od 5 do 25 października 1948 r. Związek Radziecki zgłosił weto wobec projektu rezolucji Rady Bezpieczeństwa w tej sprawie, który potępiał blokadę, i rezolucja nie została przyjęta[26]. Powstała sytuacja była jednym z ostrzejszych przejawów zimnej wojny.

Blokada komunikacji z Berlinem została częściowo zniesiona przez ZSRR dopiero 11 maja 1949 r. Wiązało się to ze zwołaną do Paryża konferencją ministrów spraw zagranicznych czterech mocarstw, która rozpoczęła się 23 maja i trwała do 20 czerwca 1949 r. Mocarstwa zachodnie zaproponowały na konferencji objęcie strefy radzieckiej zmianami, ze wspólną walutą włącznie, które miały dotyczyć pierwotnie stref zachodnich, tworzących od 8 kwietnia 1949 r. tzw. Trizonię. ZSRR odmówił i zaproponował 10 czerwca 1949 r. zawarcie z Niemcami traktatu pokojowego, który przewidywałby wycofanie wojsk okupacyjnych z Niemiec w ciągu roku. Przy tak ogromnych różnicach, jakie istniały między ZSRR i pozostałymi mocarstwami okupującymi Niemcy w sprawie rozwiązania problemu niemieckiego, propozycje żadnej ze stron nie miały szans na przyjęcie przez drugą stronę. Niemniej jednak ustalono, że kontakty w sprawie Niemiec będą utrzymywane.

Kryzys berliński zjednoczył mocarstwa zachodnie wokół idei przywrócenia państwowości niemieckiej i włączenia Niemiec Zachodnich do zachodniego systemu obronnego. Zniesienie przez ZSRR blokady Berlina bez osiągnięcia oczekiwanych celów, jako że nastąpiło to w trzy dni po tym, jak zachodni komendanci stref okupacyjnych zaakceptowali Ustawę Zasadniczą państwa niemieckiego, uchwaloną przez niemiecką Radę Parlamentarną[27], oznaczało definitywną utratę przez ZSRR bezpośredniego wpływu na sytuację w zachodnich strefach okupacyjnych. Stanowisko mocarstw zachodnich było rezultatem spotkania ich ministrów spraw zagranicznych, które odbyło się w dniach 5-8 kwietnia 1949 r. w Waszyngtonie. W cztery dni po zawarciu Sojuszu Północnoatlantyckiego USA, Wielka Brytania i Francja zawarły w Waszyngtonie porozumienie o połączeniu trzech stref okupacyjnych w państwo zachodnioniemieckie pozostające jednak pod ich najwyższą władzą.

Po przezwyciężeniu sprzeczności z Francją[28], dotyczących realizacji porozumienia londyńskiego w sprawie Niemiec, w częściach odnoszących się do zmniejszenia reparacji i przekazania władzy przyszłemu rządowi niemieckiemu doszło do uzgodnień, które obejmowały trzy główne kwestie. Ustalono, że przyznana zostanie Niemcom autonomia, połączona z okupacją[29]. W gestii trzech mocarstw pozostawały takie sfery zastrzeżone, jak: rozbrojenie, demilitaryzacja, kontrola Zagłębia Ruhry, restytucje mienia, reparacje, dekartelizacja, obce interesy w Niemczech oraz sprawy zagraniczne. Pozostałe sprawy miały przejść do rąk niemieckich władz federalnych i władz landów tworzących federację. Zachodnich komendantów wojskowych postanowiono zastąpić komisarzami cywilnymi[30].

Pierwsze wybory do parlamentu przyszłej RFN, który miał nosić nazwę Bundestag, odbyły się 14 sierpnia 1949 r.[31]. Dzień 7 września 1949 r. uznano za datę powstania Republiki Federalnej Niemiec, państwa złożonego z jedenastu landów, dysponujących własną konstytucją i znaczną samodzielnością, liczącego łącznie z Berlinem Zachodnim, który z prawnego punktu widzenia nie był jej częścią, i z Saarą 248,4 tys. km2. Stolicą nowego państwa zostało Bonn, niewielkie miasto w Nadrenii. Teodor Heuss, liberał, został wybrany 12 września 1949 r. pierwszym prezydentem RFN, a 15 września 1949 r. Konrad Adenauer, polityk CDU - pierwszym kanclerzem RFN. Kierowany przez Konrada Adenauera rząd rozpoczął działalność 20 września 1949 r., czyniąc w ten sposób bezprzedmiotowym przewidziane na ten dzień spotkanie w ONZ przedstawicieli czterech mocarstw w sprawie Niemiec[32].

Reakcją ZSRR na powstanie RFN było przekształcenie 7 października 1949 r. radzieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech w państwo zwane Niemiecką Republiką Demokratyczną, posiadającą własną konstytucję oraz rząd, którego pierwszym premierem został Otto Grotewohl, mianowany przez Tymczasową Izbę Ludową. Wraz z Berlinem Wschodnim, który został stolicą NRD, jakkolwiek formalnie nie należał do tego państwa, jej terytorium liczyło 108,2 tys. km2. W rzeczywistości suwerenność NRD była bardzo ograniczona, gdyż Związek Radziecki zachował kontrolę nad wszystkimi organami tego państwa. W nocie - skierowanej 10 października 1949 r. do rządów Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji - rząd Związku Radzieckiego oskarżył mocarstwa zachodnie o pogwałcenie układu poczdamskiego w związku z utworzeniem państwa zachodnioniemieckiego[33].

Powstanie RFN i NRD zinstytucjonalizowało podział Niemiec i zapoczątkowało licytację inicjatyw w sprawie zjednoczenia, pochodzących to od jednego, to od drugiego państwa niemieckiego. Podczas jednak gdy RFN i trzy mocarstwa zachodnie stały na stanowisku, że zjednoczenie może się dokonać jedynie w następstwie wolnych wyborów na obszarze całych Niemiec, to NRD i Związek Radziecki opowiadały się za zjednoczeniem w formie konfederacji dwóch państw, zachowujących swoją odrębność ustrojową, co oczywiście nie stwarzało szans na zjednoczenie. Odmowa ZSRR wyrażenia zgody na przeprowadzenie wolnych wyborów na terenie NRD była jedną z przyczyn, oprócz kolektywizacji rolnictwa i podniesienia norm produkcyjnych w przemyśle, strajku generalnego, który 17 czerwca 1953 r. objął Berlin Wschodni i niektóre większe miasta NRD, i który został stłumiony przez oddziały Armii Czerwonej.

Powstanie RFN było sukcesem Stanów Zjednoczonych, gdyż umocniło ich pozycję polityczną, wojskową i gospodarczą w Europie oraz zapowiadało włączenie RFN do zachodniego systemu gospodarczego i polityczno-obronnego. W niedługim czasie po utworzeniu RFN, bo już 22 listopada 1949 r., na spotkaniu kanclerza Konrada Adenauera z wysokimi komisarzami trzech mocarstw zachodnich w Petersbergu, doszło do pierwszej rewizji Statutu Okupacyjnego, gdyż podpisano porozumienie między RFN i trzema mocarstwami zachodnimi, które faktycznie zwalniało RFN z dalszego spłacania reparacji tym mocarstwom. Na spotkaniu kanclerz Adenauer zaproponował ponadto włączenie kontyngentu żołnierzy niemieckich do zachodnioeuropejskich sił zbrojnych, upatrując w tym sposób na uzyskanie przez RFN pełnej suwerenności. Sprawa omawiana była na brukselskiej sesji Rady Północnoatlantyckiej w dniach 18 i 19 grudnia 1949 r.

Stany Zjednoczone udzieliły Republice Federalnej Niemiec 1,3 mld USD bezzwrotnej pomocy. 10 października 1949 r. RFN weszła w skład Organizacji Europejskiej Współpracy Gospodarczej (OEEC), a w 1951 r. do Rady Europy[34].

4. Droga Republiki Federalnej Niemiec do zachodnich struktur współpracy gospodarczej i polityczno-wojskowej

W atmosferze napięcia wywołanego wybuchem wojny w Korei, 29 sierpnia 1950 r., kanclerz Adenauer skierował do trzech mocarstw zachodnich memorandum, w którym zaproponował zakończenie stanu wojny z Niemcami. Uzasadnił potrzebę utrzymania sił okupacyjnych w Niemczech względami bezpieczeństwa zewnętrznego oraz uregulowania wzajemnych stosunków na podstawie nowych porozumień[35]. Na konferencji w Nowym Jorku, która odbyła się 19 września 1950 r., ministrowie spraw zagranicznych trzech mocarstw zachodnich "wzięli pod uwagę poglądy wyrażone (...) przez rząd Republiki Federalnej". Trzy mocarstwa podzieliły dążenia narodu niemieckiego do zjednoczenia na zasadach uwzględniających podstawowe wolności, ale podkreśliły, że będzie to możliwe jedynie w drodze ogólnoniemieckich demokratycznych wyborów. W oczekiwaniu na zjednoczenie Niemiec "trzy rządy uznają Rząd RFN za jedyny rząd niemiecki swobodnie i legalnie utworzony i tym samym uprawniony do występowania w imieniu Niemiec jako przedstawiciel narodu niemieckiego w dziedzinie stosunków międzynarodowych"[36].

Komunikat z konferencji zapowiadał następnie zakończenie przez trzy mocarstwa stanu wojny z Niemcami, powierzenie ich siłom okupacyjnym w Niemczech zadania "ochrony i obrony wolnego świata, włączając w to RFN i zachodnie strefy Berlina", rozważenie udziału RFN we wspólnej obronie Europy[37], znaczne rozszerzenie zakresu władzy Rządu Federalnego, który został upoważniony m.in. do utworzenia MSZ i do nawiązania stosunków dyplomatycznych z innymi krajami, a także poddanie rewizji porozumienia w sprawie przemysłów zabronionych i ograniczonych. W intencji trzech mocarstw decyzje te służyć miały stopniowemu powrotowi Niemiec do uczestnictwa w rozwiązywaniu spraw Europy Zachodniej[38].

Komunikat ten, w którym na szczególną uwagę zasługiwało sformułowanie o udziale RFN we wspólnej obronie Europy, spotkał się z ripostą państw bloku wschodniego. W deklaracji kończącej spotkanie w Pradze 21 października 1950 r. ministrowie spraw zagranicznych ZSRR, Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Polski, Rumunii, Węgier i NRD potępili przyjętą w Nowym Jorku uchwałę trzech mocarstw, podkreślając, że dotyczy ona remilitaryzacji Niemiec Zachodnich. Zapowiedź remilitaryzacji RFN i ewentualnego jej włączenia do Sojuszu Północnoatlantyckiego wywołała protesty również w krajach zachodnioeuropejskich i w samej RFN, gdzie sprzeciw wyrażali komuniści i socjaldemokraci. Francja odrzuciła wręcz możliwość przyjęcia RFN do NATO, natomiast 24 października 1950 r. francuski premier René Pleven wystąpił z inicjatywą utworzenia armii europejskiej z udziałem Niemców. Inicjatywa miała na celu zapobieżenie utworzeniu w RFN armii narodowej, a jednocześnie umożliwienie wykorzystania niemieckiego potencjału wojskowego dla potrzeb Zachodu na wypadek ewentualnej konfrontacji ze Związkiem Radzieckim. Trzy mocarstwa zachodnie jednostronnie ogłosiły 9 grudnia 1951 r. zakończenie stanu wojny z Niemcami.

Rok 1952 był szczególnie ważny w procesie uzyskiwania przez Republikę Federalną Niemiec podmiotowości prawnomiędzynarodowej, a jednocześnie jej integrowania się z gospodarczym i wojskowym systemem zachodnim. Dlatego też Związek Radziecki podejmował próby, aby ten proces zahamować i wymóc na mocarstwach zachodnich powrót do polityki współpracy w sprawie przyszłości Niemiec. Temu służyła nota rządu ZSRR do rządów trzech mocarstw zachodnich z 10 marca 1952 r., znana jako nota Stalina, dotycząca zawarcia traktatu pokojowego z Niemcami. ZSRR proponował w niej natychmiastowe utworzenie rządu ogólnoniemieckiego na podstawie zgodnej decyzji czterech mocarstw odpowiedzialnych za Niemcy, a następnie zawarcie traktatu pokojowego z Niemcami, którego projekt był dołączony do noty i który przewidywał neutralizację zjednoczonych Niemiec[39]. Próby te przy istniejących różnicach ideologicznych i w świetle polityki dominacji prowadzonej przez ZSRR wobec krajów Europy Środkowej nie mogły się powieść. Propozycja ZSRR uznana została za gest propagandowy i odrzucona przez mocarstwa, jakkolwiek w samych Niemczech Zachodnich wzbudziła w niektórych kołach politycznych, szczególnie związanych z SPD, duże zainteresowanie. SPD uznała propozycje ZSRR za dobrą podstawę dla zjednoczenia Niemiec.

Procesu integrowania się RFN z gospodarczym i militarnym systemem zachodnim nie można już było zatrzymać. I tak 26 maja 1952 r. ministrowie spraw zagranicznych Stanów Zjednoczonych - Dean Acheson, Wielkiej Brytanii - Anthony Eden, i Francji - Robert Schuman, oraz kanclerz RFN - Konrad Adenauer podpisali w Bonn układ ogólny o stosunkach RFN z trzema mocarstwami. Znosił on status okupacyjny Niemiec, likwidował Wysoką Komisję Sojuszniczą i zapowiadał nawiązanie stosunków dyplomatycznych przez trzy mocarstwa z RFN. Na mocy układu RFN otrzymała pełnię władzy wewnętrznej i zewnętrznej i zobowiązywała się do udziału w armii europejskiej. Wojska trzech mocarstw miały nadal stacjonować w RFN, aż do zjednoczenia Niemiec na zasadach demokratycznych. Połowę kosztów utrzymania tych wojsk zobowiązała się pokrywać RFN, zakupując uzbrojenie w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii[40].

W trakcie rokowań nad układem ogólnym mocarstwa zachodnie odmówiły rządowi RFN poparcia w sprawie rewizji granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Kanclerz Adenauer został zmuszony podczas tych negocjacji do podjęcia w imieniu rządu federalnego następującego zobowiązania: "Rząd federalny rezygnuje z roszczeń i nie oczekuje żadnych zobowiązań od aliantów odnośnie do terytoriów na wschód od Odry-Nysy. Oczekuje jednak, że także alianci nie podejmą żadnych zobowiązań wobec strony trzeciej, na przykład Polski. Problem ten powinien być zastrzeżony aż do regulacji pokojowej". W artykule VII ustęp 1 układu ogólnego zostało określone, że kryterium regulacji pokojowej będzie zasadą zrównoważonych interesów stron w celu zabezpieczenia trwałego pokoju, nie zaś proponowana przez Adenauera w nawiązaniu do Karty Atlantyckiej z 14 sierpnia 1941 r. zasada samostanowienia narodów[41].

Jednocześnie 27 maja 1952 r. sześć państw członkowskich Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali podpisało w Paryżu traktat w sprawie utworzenia Europejskiej Wspólnoty Obronnej, organizacji o charakterze integracyjnym (ponadnarodowym), działającej w ramach NATO, dysponującej własnymi siłami zbrojnymi oraz wspólnym budżetem. Ustalano, że każde państwo członkowskie EWO wprowadzi do armii europejskiej stosowną liczbę dywizji, z czego na RFN przypadło 12. Traktat wymagał ratyfikacji przez parlamenty krajów członkowskich. Bundestag ratyfikował traktat 19 marca 1953 r. Uczyniły to również parlamenty krajów Beneluksu. Parlament włoski uzależnił swą zgodę na ratyfikację od ratyfikacji przez francuskie Zgromadzenie Narodowe, które jednakże 30 sierpnia 1954 r. odrzuciło traktat.

W tej sytuacji w dniach od 28 września do 3 października 1954 r. zebrała się w Londynie konferencja sześciu państw niedoszłej EWO oraz USA, Kanady i Wielkiej Brytanii. Ustalono wygaśnięcie Statutu Okupacyjnego oraz przyznanie RFN ograniczonej suwerenności. Francja zgodziła się na wejście RFN do NATO w zamian za gwarancję ze strony Wielkiej Brytanii stałego udziału w obronie Europy. Kanclerz Adenauer zobowiązał się, że RFN nie będzie produkować na swoim terytorium broni ABC (atomowej, bakteriologicznej i chemicznej)[42]. Po ratyfikacji tych ustaleń przez francuskie Zgromadzenie Narodowe, przedstawiciele tych samych państw zebrali się ponownie na konferencji w Paryżu w dniach 20-23 października 1954 r., gdzie podpisali szereg porozumień, znanych jako układy paryskie, potwierdzających ustalenia londyńskie, zwłaszcza zaś przewidujących wejście RFN do NATO i do nowo powstałej Unii Zachodnioeuropejskiej[43].

RFN i Włochy przystąpiły do zmodyfikowanego w Paryżu 23 października 1954 r. Traktatu o współpracy w dziedzinie gospodarczej, społecznej, kulturalnej oraz zbiorowej samoobrony, podpisanego w Brukseli 17 marca 1948 r., poprawionego protokołem modyfikacyjnym i uzupełniającym Traktat Brukselski oraz do towarzyszących traktatowi czterech protokołów[44]. W protokołach do traktatu przewidziano ograniczenia zbrojeń wszystkich sygnatariuszy, zwłaszcza jednak RFN, a ich kontrolę powierzono Agencji Kontroli Zbrojeń[45].

RFN zobowiązała się w układach paryskich, że nigdy nie użyje siły w celu zjednoczenia Niemiec bądź zmiany ich obecnych granic. W zamian uzyskała ograniczoną suwerenność, gdyż zniesiony został status okupacyjny, a trzy mocarstwa zachodnie zachowały jedynie prawa i odpowiedzialność dotyczące Berlina i Niemiec jako całości oraz zapewnienia bezpieczeństwa ich siłom zbrojnym stacjonującym na terenie RFN. Ustalono, że przyszłe zjednoczone Niemcy obejmować będą obszar RFN, NRD i Berlina. Republika Federalna zobowiązała się do współdziałania z mocarstwami zachodnimi w procesie zjednoczenia Niemiec oraz ich zintegrowania z Europą Zachodnią. Otrzymała zapewnienie uczestnictwa w regulacji pokojowej dotyczącej Niemiec i zgodziła się, by wschodnia granica Niemiec na Odrze i Nysie Łużyckiej została ustalona ostatecznie w przyszłości zgodnie z wymogami utrzymania trwałego pokoju, a nie prawa narodów do samostanowienia. Było to ustalenie identyczne z tym, jakie zapisano w układzie ogólnym w sprawie Niemiec z 26 maja 1952 r., który nie wszedł w życie podobnie jak podpisany dzień później Traktat o Europejskiej Wspólnocie Obronnej. Układy paryskie ratyfikowane zostały przez ich sygnatariuszy w końcu 1954 r. i na początku 1955 r., a weszły w życie 6 maja 1955 r.[46]. W ten sposób w dziesięć lat po podpisaniu przez faszystowskie Niemcy aktu bezwarunkowej kapitulacji, RFN stała się członkiem NATO i UZE. W ówczesnej Europie było to wydarzenie o poważnych konsekwencjach polityczno-strategicznych.

Słowa kluczowe:

konferencja poczdamska, okupacja Niemiec, zimna wojna, kryzys berliński, Republika Federalna Niemiec, Konrad Adenauer, Niemiecka Republika Demokratyczna, układy paryskie.

Pytania:

1. Jakie były wspólne zasady okupacji Niemiec ustalone na konferencji poczdamskiej przez trzy mocarstwa?

2. Jakie były przyczyny, przebieg i skutki kryzysu berlińskiego 1948 r.?

3. Jak doszło do powstania dwóch państw niemieckich: Republiki Federalnej Niemiec i Niemieckiej Republiki Demokratycznej?

4. Jak przebiegał proces integrowania się Republiki Federalnej Niemiec z zachodnimi strukturami gospodarczymi i polityczno-obronnymi?

Przypisy

Wstęp

[1] W 1950 r. USA wydały na cele wojskowe 14,5 mld USD, ZSRR 15,5 mld USD, podczas gdy Wielka Brytania 2,3 mld USD, Francja 1,4 mld USD, Włochy 0,5 mld USD, a Niemcy i Japonia były nadal zdemilitaryzowane. Dane za: P. Kennedy, Mocarstwa świata. Narodziny, rozkwit, upadek, Warszawa 1994, s. 261-262.
[2] T. Kubin, M. Stolarczyk, Kryzysy w Unii Europejskiej w drugiej dekadzie XXI wieku. Uwarunkowania-przebieg-implikacje, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2018, s. 7.

Rozdział I

[1] L. Gelberg (wstęp i oprac.), Prawo międzynarodowe i historia dyplomatyczna. Wybór dokumentów, tom III, Warszawa 1960, s. 26-27.
[2] Tamże, s. 27-28.
[3] Tamże, s. 28-30.
[4] Tamże, s. 44.
[5] Zob. 1941, lipiec 30, Londyn - Układ między rządem ZSRR a rządem polskim, w: Stefania Stanisławska (red. nauk.), Sprawa polska w czasie drugiej wojny światowej na arenie międzynarodowej. Zbiór dokumentów, PWN, Warszawa 1965, s. 226 i 251.
[6] Wojciech Materski, Walka dyplomacji polskiej o normalizację stosunków z ZSRR (czerwiec 1941-lipiec 1942), w: Historia dyplomacji polskiej. Tom V. 1939-1945, PWN, Warszawa 1999, s. 225.
[7] W tej kwestii zob. szerzej Wojciech Materski, op. cit., s. 250.
[8] J. Łojek, Dzieje sprawy Katynia, Białystok 1989.
[9] Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów. Z przedmową Władysława Andersa. Wydanie czwarte, "Gryf'', Londyn 1989, s. V.
[10] L. Gelberg, op. cit.
[11] Zofia Zaks, Stosunki polsko-radzieckie w 1943 r. w świetle francuskich dokumentów dyplomatycznych, "Dzieje Najnowsze'', 1987 r., nr 2, dok. 10, s. 133.
[12] Edward Raczyński, W sojuszniczym Londynie. Dziennik ambasadora Edwarda Raczyńskiego 1919-1945, Londyn 1960, s. 173.
[13] Deklaracja trzech mocarstw, Teheran, 1 grudnia 1943 r. w: L. Gelberg, op. cit., s. 82-83.
[14] M. K. Kamiński, Rząd RP Stanisława Mikołajczyka wobec konferencji przywódców Wielkiej Brytanii, Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych w Teheranie (28 listopada-1 grudnia 1943 r.), w: J. Machnik, J. Stawowy-Kawka (red.), Prace Komisji Środkowoeuropejskiej, Tom V, Kraków 1997, s. 109-127.
[15] N. Davies, Powstanie 44, Kraków 2004, s. 581.
[16] David Stone, War Summits. The Meetings that Shaped World War II and the Postwar World, Potomac Books, Inc. Washington D.C., 2006, s. 138.
[17] Zob. Wojciech Materski, Dyplomacja Polski "Lubelskiej". Lipiec 1944-marzec 1947, Wyd. Rytna, Warszawa 2007, s. 16.
[18] H. Kissinger, Dyplomacja, Warszawa 1996, s. 448.
[19] Teheran-Jałta-Poczdam. Dokumenty konferencji szefów rządów trzech wielkich mocarstw, Warszawa 1972, s. 3-90.
[20] D. Stone, op.cit., s. 214-225.
[21] E. R., Stettinius jun., Roosevelt and the Russians. The Yalta Conference, London 1950, s. 13.
[22] H. Batowski, Wojna a dyplomacja 1945, Poznań 1972, s. 17-19.
[23] J. Krasucki, Historia polityczna Europy Zachodniej 1945-2002, Poznań 2003, s. 15.
[24] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 201-203.
[25] Tamże, s. 206.
[26] J. Kukułka, Historia współczesna stosunków międzynarodowych 1945-2000, Warszawa 2001, s. 24.
[27] Ch. Zorgbibe, Histoire des relations internationales 1945-1962, Paris 1995, s. 22.
[28] H. Kissinger, Dyplomacja, op. cit., s. 475.
[29] W. Roszkowski, Półwiecze. Historia polityczna świata po 1945 roku, Warszawa1997, s. 15.
[30] W. Dobrzycki, Historia stosunków międzynarodowych w czasach nowożytnych, Warszawa 1996, s. 561.
[31] P. Johnson, Historia świata od roku 1917 do lat 90-tych, Londyn 1992, s. 584-585.
[32] E. R. Stettinius, op. cit., s. 46.
[33] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 207.
[34] Komunikat radziecki o wyniku konsultacji w sprawie utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej (1945, czerwiec 21, Moskwa), w: Sprawa polska w czasie drugiej wojny światowej na arenie międzynarodowej. Zbiór dokumentów, PWN, Warszawa 1965, s. 757-759.
[35] A. Garlicki, Historia 1939-1996/97. Polska i świat, Warszawa 1997, s. 131.
[36] W. Materski, Teheran, Jałta, San Francisco, Poczdam, Warszawa 1987, s. 157.
[37] W. Magierski, Dyplomacja Polski "lubelskiej'', op. cit., s. 52
[38] H. Kissinger, Dyplomacja, op. cit., s. 455.
[39] Tamże, s. 455.
[40] T. Wolsza, Rząd RP na obczyźnie wobec wydarzeń w kraju 1945-1950, Warszawa 1998, s. 14-18.
[41] Cyt. za: K. Tarka, Emigracyjna dyplomacja. Polityka zagraniczna rządu RP na uchodźctwie 1945-1990, Warszawa 2003, s. 14.
[42] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 210-217.
[43] Ch. Zorgbibe, op. cit., s. 22.
[44] Ph. de Gaulle, De Gaulle mon p?re, Paris 2003, s. 269.
[45] W. Materski, Teheran..., op. cit., s. 195.
[46] J. de Launay, Historia tajnej dyplomacji od 1914 do 1945, Kraków 1970, s. 375.
[47] L. Gelberg, op. cit., s. 133-134.
[48] M. Va?sse, Remarques sur la capitulation á Reims w: 8 mai: la victoire en Europe, Lyon 1985, s. 148-149.
[49] L. Gelberg, op. cit., s. 132-133.
[50] Tamże, s. 135-140.
[51] J. Krasuski, Polityka czterech mocarstw wobec Niemiec, Poznań 1967, s. 16.
[52] Tamże.
[53] W. Materski, Teheran..., op. cit., s. 189.
[54] S. Bieleń, Prawo w stosunkach międzynarodowych. Wybór dokumentów, Warszawa 1996, s. 22-45.
[55] W. Morawiecki, Narody Zjednoczone. Zamierzenia i rzeczywistość, Warszawa 1970, s. 54-56 oraz S. Parzymies, Polska w Organizacji Narodów Zjednoczonych, w: Janusz Symonides (red.), Organizacja Narodów Zjednoczonych. Bilans i perspektywy, Warszawa 2006, s. 425-463.
[56] Ch. Zorgbibe, op. cit., s. 27.
[57] Documents of the UN Conference on International Organization. San Francisco 1945. Tom I, London - New York 1945, s. 168.
[58] D. David (red.), Est-Ouest 1945/1990, Paris 1992, s. 45.
[59] D. Stone, op. cit., s. 237-263.
[60] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 459-491.
[61] Postanowienia w sprawie Niemiec zostaną szczegółowo omówione w rozdziale II książki.
[62] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 495-507.
[63] Zob. szerzej W. Materski, Dyplomacja Polski "lubelskiej", lipiec 1944-marzec 1947, op. cit., s. 211-222.
[64] Zob. Demart A., Wysiedlenia, wypędzenia i ucieczki 1939-1959. Atlas ziem Polski, Warszawa 2008, s. 239: "Z obawy przed wkraczającymi jednostkami Armii Czerwonej oraz na rozkaz władz nazistowskich z zachodnich i centralnych ziem Polski oraz Prus Wschodnich, Pomorza Zachodniego, wschodniej Brandenburgii i Śląska ewakuowało się i uciekło około 7,5 mln ludzi. Spośród Niemców, którzy pozostali na miejscu, radzieckie służby bezpieczeństwa wywiozły do prac przymusowych w głąb ZSRR co najmniej 140 tys. osób. W wyniku wysiedleń, zarządzonych na mocy decyzji przywódców trzech wielkich mocarstw, w latach 1945-1950 z ziem polskich wysiedlono 3,2 mln ludzi. W latach 50., w ramach tzw. akcji łączenia rodzin, wyjechało z Polski do obu państw niemieckich jeszcze około 280 tys. osób".
[65] Sprawa polska w czasie drugiej wojny światowej na arenie międzynarodowej, "Zbiór Dokumentów", Warszawa 1965, dokument nr 156, s. 763.
[66] D. Holloway, Stalin and the Bomb, New Heven 1994, s. 116-117.
[67] Ch. de Gaulle, Pamiętniki wojenne, t. III. Ocalenie 1944-1946, Warszawa 1966, s. 321 oraz Georges-Henri Soutou, La guerre de Cinquante Ans. Les relations Est-Ost 1943-1990, Paris 2001, s. 66. Francuski historyk pisze, że Stalin wymusił na de Gaulle'u wymianę przedstawicieli między rządem francuskim i PKWN. Podpisanie traktatu radziecko-francuskiego w grudniu 1944 r. oraz sprawę PKWN chciał Stalin wykorzystać dla dyplomatycznego podporządkowania sobie Francji i wykorzystania jej historii i politycznej roli w celu łatwiejszego podporządkowania sobie Europy Wschodniej.
[68] H. Kissinger, Dyplomacja, op. cit., s. 474.
[69] Documents français relatifs a l'Allemagne (Ao?t 1945-Février 1947), Paris 1947, s. 8-9.
[70] R. Zięba, Stanowisko Polski w sprawie paryskich traktatów pokojowych, Warszawa 1981, s. 11-28.
[71] A. Kastory, Pokój z Rumunią, Bułgarią i Węgrami w polityce wielkich mocarstw (1944-1947), Rzeszów 1981, s. 215-307.
[72] Tamże, s. 77-157.
[73] G.-H. Soutou, op. cit., s. 141-143.
[74] J. B. Duroselle, Histoire diplomatique de 1919 a nos jours, Paris 1971, s. 424-436.
[75] J. Kukułka, Historia współczesna, s. 37.
[76] Najnowsza historia świata 1945-1995, tom I pod red. A. Patka i in., Kraków 1997, s. 53 oraz United Nations Treaty Series, vol. 41, 1949, s. 50-149.
[77] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 54-55; L. Gelberg, op. cit., s. 226-268.
[78] Najnowsza historia świata..., op. cit. s. 55-56; oraz United Nations Treaty Series, vol. 42, 1949, s. 34-93.
[79] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 56-57; oraz United Nations Treaty Series, vol. 41, 1949, s. 168-229.
[80] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 57-58; oraz United Nations Treaty Series, vol. 48, 1950, s. 228-274.

Rozdział II

[1] Orędzie J. Stalina do narodu, Moskwa, 9 maja 1945 r,. w: L. Gelberg, op. cit., s. 133-134.
[2] Teheran-Jałta-Poczdam, op. cit., s. 462-474 oraz D. Stone, op. cit., s. 237-263.
[3] S. Parzymies, Przyjaźń z rozsądku. Francja i Niemcy w nowej Europie, Warszawa 1994, s. 11-28.
[4] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 30-31.
[5] L. Gelberg, op. cit., s. 268.
[6] "Zbiór Dokumentów", 1946 r., nr 4, poz. 13.
[7] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 31-33.
[8] J. Kukułka, op. cit., s. 31.
[9] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 32-33.
[10] Documents relatif a l'Allemagne, op. cit., s. 14.
[11] P. Johnson, Historia świata od roku 1917 do lat 90-tych, Londyn 1992, s. 586.
[12] "Zbiór Dokumentów", 1996 r., nr 10-11, s. 287-314.
[13] Najnowsza historia świata..., op. cit., s. 34.
[14] Por. G.-H. Soutou, op. cit., s. 21.
[15] "Zbiór Dokumentów", 1946 r., nr 10-11, s. 335-338.
[16] "Zbiór Dokumentów", 1946 r., nr 10-11, s. 373-381.
[17] L. Gelberg, op. cit., s. 221-226.
[18] M. Vaďsse, Les relations internationales depuis 1945, Paris 1995, s. 60. W plebiscycie, który odbył się 23 października 1955 r., ludność Saary opowiedziała się za przyłączeniem do Niemiec, co też nastąpiło w dziedzinie politycznej 1 stycznia 1957 r., a w dziedzinie gospodarczej trzy lata później.
[19] J.-B. Duroselle, Histoire diplomatique de 1919 a nos jours, Paris 1993, s. 491-499.
[20] L. Gelberg, op. cit., s. 269-270.
[21] Komunikat Konferencji Londyńskiej, Londyn 7 czerwca 1948 r. w: "Zbiór Dokumentów", 1948 r., nr 7, s. 399-416.
[22] J.-B. Duroselle, op. cit.
[23] N. Davies: Europa, op. cit., s. 1141.
[24] Zob. szerzej: J. Krasuski, op. cit., s. 117-123.
[25] "Zbiór Dokumentów", 1948 r., nr 7, s. 445-465.
[26] Yearbook of the United Nations 1948-1949, New York 1950, s. 286.
[27] Rada Parlamentarna składała się z deputowanych wydelegowanych do pracy w Radzie przez parlamenty krajowe trzech zachodnich stref okupacyjnych.
[28] G.-H. Soutou, op. cit., s. 203: Parlament francuski zaakceptował 17 czerwca 1948 r. nieznaczną większością zalecenia konwencji londyńskiej, co ostatecznie pozbawiło ZSRR nadziei, że Francja zablokuje powstanie państwa na obszarze trzech zachodnich stref okupacyjnych Niemiec.
[29] Ogłoszony przez trzy mocarstwa 12 maja 1949 r. Statut Okupacyjny, utrzymujący ich szerokie kompetencje kontrolne nad RFN, łącznie z możliwością ponownego przejęcia całkowitej władzy w państwie w razie zagrożenia jego bezpieczeństwa zewnętrznego lub wewnętrznego, miał wejść w życie po utworzeniu rządu federalnego.
[30] W tym celu 20 czerwca 1949 r. w Paryżu ministrowie spraw zagranicznych trzech mocarstw zachodnich podpisali Statut Wysokiej Komisji Sojuszniczej, która po powstaniu RFN miała być organem współpracy trzech cywilnych komisarzy, powołanych w miejsce dotychczasowych komendantów wojskowych stref okupacyjnych. Komisarzami zostali: John McCloy (USA), Brian Robertson (Wielka Brytania) oraz André François-Poncet (Francja).
[31] Rozkład głosów w wyborach był następujący: CDU/CSU - 31%, SPD - 29,2%, FDP - 11,9%, KPD - 5,7%, Partia Bawarska - 4,2%, Partia Niemiecka - 4%, Partia Centrum - 3,1%, Zjednoczenie Gospodarczej Odbudowy - 2,9%, inne ugrupowania w sumie 5,1%.
[32] Zob. szerzej: J. Krasuski, op. cit., s. 125-130.
[33] "Zbiór Dokumentów", 1949 r., nr 10, s. 827-837.
[34] A. Czubiński, Historia powszechna XX wieku, Poznań 2003, s. 511-512.
[35] J. Kukułka, op. cit., s. 78.
[36] L. Gelberg, op. cit., s. 382-385.
[37] Por. G.-H. Soutou, op. cit., s. 247-252.
[38] Tamże, s. 385-391.
[39] "Zbiór Dokumentów", 1952 r., nr 4, s. 1351-1358.
[40] Układ w sprawie stosunków między Stanami Zjednoczonymi Ameryki, Wielką Brytanią i Francją a Niemiecką Republiką Związkową (Bonn, 26 maja 1952 r.), w: "Zbiór Dokumentów", 1952 r., nr 7-8, s. 1989-2013.
[41] J. J. Węc, Sprawa ustanowienia stosunków dyplomatycznych między Polską a RFN w latach pięćdziesiątych, w: M. Pułaski (red.), Z dziejów przemian w Europie Środkowo-Południowo-Wschodniej po drugiej wojnie światowej, Kraków 1993, s. 122-123.
[42] "Sprawy Międzynarodowe", 1963 r., nr 6, s. 117.
[43] Zob. szerzej: G.-H. Soutou, op. cit., s. 299-301.
[44] "Studia i Materiały PISM", marzec 1994 r., nr 76, zeszyt 1, s. 11-36.
[45] Tamże.
[46] Tamże.

Rozdział I

Wielka żałoba

Na piątek 4 czerwca 1920 roku władze w Budapeszcie ogłosiły żałobę narodową. W stolicy i na obszarze całego kraju na niepracujących w tym dniu urzędach i budynkach publicznych flagi opuszczono do połowy masztu. Szkoły i sklepy, poza spożywczymi, zamknięto. Najważniejsze gazety ukazały się z czarnymi obwódkami. Wyglądały tego dnia jak nekrologi. Odwołano wszelkie koncerty i imprezy kulturalne oraz masowe. Zamiast nich były msze, przebiegające w ciszy demonstracje oraz skromne, choć podniosłe uroczystości o charakterze religijnym i państwowym.

Pogoda dopasowała się do nastroju chwili: było chłodno, ponuro, szaro, bez słońca. Nad ranem w stolicy padało, potem mżyło, przez cały dzień było pochmurnie, a temperatura tego dnia nie przekroczyła 13 stopni[1]. Zamiast początków lata powiało jesienią - tak jakby również Matka Natura żegnała najlepszą aurę w dziejach narodu węgierskiego, niedawny czas jego znakomitych zbiorów i wielkiej chwały.

Już o 8.30 rano na Placu Bohaterów w Budapeszcie, przed ustawionym w 1895 roku na tysiąclecie państwowości, a potem do 1910 roku powoli zapełnianym i prezentującym się dumnie do dziś panteonem węgierskich królów, począł zbierać się tłum. Był złożony głównie z uchodźców i uciekinierów z odległych stron, z pograniczy rozległego do niedawna państwa i Królestwa, któremu tego dnia przyszło żegnać się z blisko tysiącletnią, burzliwą, pełną (rzadkich) wzlotów i (częstszych) upadków historią spójności ziem i wymieszanego z innymi narodu. Zebrani dzierżyli napisy i transparenty: "Górne Węgry", rozumiane jako dzisiejsza Słowacja, "Siedmiogród", "Kraina Południowa", czyli głównie dzisiejsza Wojwodina na terenie Serbii, chociaż też Chorwacja, do niedawna w unii personalnej z Królestwem Węgier. Powiewały one wśród narodowych i jeszcze częściej spotykanych czarnych flag.

Po godzinie z miejsca zbiórki tłum ruszył aleją Andrássyego, śpiewając na przemian hymn narodowy oraz pieśni patriotyczne, a niektórzy wykrzykiwali: "Precz z ententą!", "To nie pokój!", "Sprawiedliwość dla Węgier!", zyskując poklask zebranych po obu stronach alei mieszkańców miasta, z których wielu dołączyło do maszerujących. Szli w kierunku centrum, ku bazylice św. Stefana, gdzie tuż po godzinie 10 rozpoczęła się okolicznościowa msza. Kulminację zaplanowano dokładnie na tę godzinę, bo tak pierwotnie planowano uroczystość w Wersalu, którą jednak ostatecznie przeniesiono na popołudnie. Przyjętego harmonogramu w Budapeszcie i na terenie całego kraju jednak nie zmieniono.

Zanim msza się zaczęła, tak jak wcześniej zaplanowano, stanęły tramwaje, a na pięć minut nawet wszystkie pociągi w kraju oraz statki na Dunaju, natomiast w stolicy zabrzmiały wszystkie dzwony. Uroczystości religijne odbyły się nie tylko w katolickiej bazylice, ale też w pobliskim kościele luterańskim na placu Deáka, w kalwińskim przy placu Kalwina oraz unickim przy ulicy Hold (Księżycowej). O tej samej porze specjalną mszę koncelebrowano również w kościele akademickim, u wejścia do obecnego Uniwersytetu ELTE, w obecności rektora Aladára Ballagiego oraz całego kolegium rektorskiego i dziekańskiego.

Prowadzący mszę w bazylice pod nieobecność chorego biskupa Istvána Zadravecza opat Kálmán Kovács mówił w kazaniu do zebranych: "żyjemy w bezkresnym morzu bólu i nie wiemy, czy zatrzymamy się już tutaj, czy też dalej będziemy podążali tą bolesną ścieżką". Kapłan dawał jednak nadzieję: "Pokażemy, że chcemy żyć i żyć będziemy. Nie zgorzknienie i nie nienawiść wiodą nas, gdyż wierzymy w odrodzenie, lepszą przyszłość, w którą z pomocą boską nieustannie ufamy"[2]. Tu też na zakończenie zebrani w bazylice odśpiewali hymn.

Po mszy jej uczestnicy ruszyli dalej krętymi ulicami miasta, udając się aż pod odległy, położony nad Dunajem, stojący tam i dziś pomnik narodowego poety Sándora Petőfiego. Tam raz jeszcze odśpiewano hymn, wygłoszono kilka patriotycznych mów - i dopiero potem zgromadzenie rozwiązano. Gdy rozchodzono się do domów, z podniosłego nastroju zebranego tłumu pozostał indywidualny smutek, rozgoryczenie i żal. Każdy doskonale wiedział, jak dużo tego dnia Węgrzy stracili, choć mało kto zdawał sobie w tamtej chwili sprawę z tego, czym to się zakończy i do czego ten złowieszczy wówczas traktat z Trianon doprowadzi.

W tym samym czasie, gdy tłumy ruszyły z Bazyliki, o 11.05 zebrało się Zgromadzenie Narodowe. Podczas tego posiedzenia parlamentu głos zabrał jedynie jego przewodniczący, reprezentujący komitat Veszprém, István Rakovszky. Odczytał tylko, przy głosach aprobaty z sali i rzadkich okrzykach niezadowolenia, krótkie oświadczenie w imieniu zebranych parlamentarzystów. Wypowiedział gorzkie, ale jakże prorocze słowa:

W dniu dzisiejszym Węgry znalazły się w historycznym punkcie zwrotnym. Dziś podpisany zostanie układ pokojowy, który oznacza rozdrobnienie naszego tysiącletniego państwa. Nazywają traktatem pokojowym to, co nie gwarantuje wiecznego pokoju, lecz wieczny niepokój (Właśnie, właśnie - głosy z sali), nie gwarantuje spokoju, lecz wieczny niepokój (Właśnie, właśnie - głosy z sali).

Mówca zaznaczył, że "pod przymusem ten tzw. układ pokojowy podpiszemy", ale od razu dodał:

[...] nikogo nie można przymusić do czegoś, co jest niewykonalne. Albowiem ten traktat zarówno w sensie moralnym, jak materialnym zawiera takie niemożliwe do spełnienia warunki (tak jest, tak jest! - słychać z całej sali), których spełnić się nie da (Nie da, nie da - słychać z sali).

Przewodniczący parlamentu wspomniał jeszcze o "dniu żałoby" i zwrócił się nie tyle do zebranych w sali, ile do wszystkich Węgrów, "którzy dziś są od nas odcinani: po tysiącletnim wspólnym życiu i losie musimy się rozejść, ale nie na zawsze! (Z sali: Nie na zawsze! Nigdy!)"[3]. Posiedzenie trwało krótko, a prowadzący obrady, powołując się na "nadzwyczajne okoliczności tego dnia", przy aprobacie zebranych, przeniósł posiedzenie na dzień następny.

Nadzwyczajne okoliczności tego tragicznego dla Węgier dnia w rzeczywistości nadeszły dopiero po godzinie 16, kiedy to dwaj delegaci tego państwa, w istocie przymuszeni do tej roli, bo nikt z wcześniejszych negocjatorów nie chciał wziąć na siebie takiego odium, minister pracy i opieki socjalnej Ágost Benard oraz ambasador Alfréd Drasche-Lázár w obecności przedstawicieli 22 państw reprezentujących zwycięską ententę w pałacu Grand Trianon, budynku wybudowanym przez króla Ludwika XIV na terenie ogrodów wersalskich, podpisali składający się z aż 364 artykułów traktat pokojowy. Dyktował on przegranym Węgrom straszliwe warunki: na rzecz Rumunii traciły one obszar 103 093 km2 i 5 257 467 ludności, na rzecz Czechosłowacji 61 633 km2 i 3 517 568 ludności, na rzecz Królestwa Serbii, Chorwacji i Słowenii (nie było jeszcze Jugosławii) 20 551 km2 oraz 1 509 295 ludności, a na drobne ustępstwa Węgrzy zostali zmuszeni jeszcze pójść wobec Austrii w Burgenlandzie (4020 km2), Włoch i nawet Polski (dwie wioski na Spiszu, zamieszkałe przez 230 osób). Kraj, który do wojny liczył 282 870 km2, został okrojony o 189 907 km2 i zmniejszył się do rozmiarów 92 963 km2, natomiast z szacowanej na 18 mln 264 tys. ludności stracił ponad 10 mln 649 tys. (z czego ponad 30 proc. to byli rodowici Węgrzy) i zmniejszył się ludnościowo do zaledwie 7 615 117 osób. Natomiast gdyby liczyć to wszystko jeszcze z Chorwacją, która do I wojny światowej znajdowała się w unii personalnej i pewnej podległości wobec Budapesztu (w mniejszym stopniu Wiednia), to wtedy obszar państwa wynosiłby 325 411 km2, a w takim rozumieniu kraj tracił dwie trzecie terytorium i niemal trzy czwarte ludności[4].

Na podstawie tych decyzji 3,227 mln Węgrów znalazło się w diasporze w państwach ościennych. Na mocy tego jednego aktu, podyktowanego przez wielkie mocarstwa i zwanego traktatem pokojowym, Węgrzy, którzy na terenie Siedmiogrodu oraz dzisiejszej Słowacji byli posiadaczami ziemskimi i zamieszkiwali głównie miasta, zamienili się rolami: z dotychczas uprzywilejowanych, zamienili się w sekowaną mniejszość.

Poprzednią, tak piękną dla Madziarów epokę plastycznie opisywał podróżujący po tych terenach Włoch Claudio Magris:

Większość panów zamieszkujących te posiadłości stanowili Węgrzy. Dla słowackich chłopów pozostawały drevenice, chaty lub małe domy z desek, połączonych słomą i suchym nawozem. W zamku Oravský Podzámok, w dolinie Orawy, na jednym z obrazów widnieje Celsissimus Princeps Nicolaus Esterházy, o bladej karnacji i pulchnych dłoniach, gdy tymczasem ręce chłopek z leżącej u podnóża zamku wioski dziś jeszcze są barwy ziemi, wysuszone i sękate niczym korzenie drzew, torujące sobie drogę pośród kamieni. Różnica w wyglądzie owych dłoni jest symbolem losów tych ludzi; przez wieki Słowacy byli ludem ignorowanym, nieznanym substratem i tkanką swego kraju, podobnym owej słomie i suchemu nawozowi, które spajają drevenice[5].

Dotychczasowi panowie i posiadacze ziemscy utracili swoje majątki, natomiast państwo straciło prawdziwe perły swojej państwowości, mówiące o świetności dawnej Korony, jak bogaty Kolozsvár (Cluj-Napoca; Kluż-Napoka)[6], przez lata stolica i siedziba węgierskiego parlamentu Pozsony, czyli Bratysława, ważne centra mieszczańskie, jak chociażby z taką pieczołowitością opisywana przez wywodzącego się z niej wybitnego pisarza Sándora Máraiego Kassa, czyli Koszyce, lub Arad czy Temesvár (Timişoara) w Siedmiogrodzie; tym Siedmiogrodzie, który w czasach tureckiego jarzma (1541-1687) był ostoją węgierskiej kultury i w jakiejś mierze także kontynuacją i ostoją państwowości.

Trianon wymienia się jednym tchem obok klęski z Turkami pod Mohaczem (1526) jako największą tragedię w całych dziejach państwa i narodu. Ten ponury dla Węgier akt po jego podpisaniu i ratyfikacji na długie lata stał się podstawowym punktem odniesienia nie tylko w rządowej propagandzie, ale przede wszystkim oświacie oraz dyplomacji państwa. W oczach rządzących po 1920 roku stał się symbolem tragicznych losów narodu, "węgierską Kalwarią" i "smutnym przystankiem na węgierskiej drodze krzyżowej", "wielkim cmentarzyskiem wspaniałości narodu"[7]. Węgry rozebrano, czy wręcz poćwiartowano, jak twierdzono w dominującym po Trianon nurcie rządowej polityki i propagandy, a kraj popadł w stan, który nazywam na potrzeby tej książki Węgierskim Syndromem. Na czym polegał, czy polega? Jak go definiować?

Państwu z wielkimi ambicjami, o bogatej kulturze, przed Wielką Wojną w rozkwicie, zwycięskie mocarstwa podyktowały w Trianon warunki porównywane do dawnych rozbiorów Polski (przynajmniej do czasów istnienia Księstwa Warszawskiego), a u siebie - powtórzymy, bo to ważne - z klęską pod Mohaczem. Wywołano narodową traumę, pogłębiając poczucie osamotnienia, wynikające z jednej strony z unikatowego (niektórzy mówią: sierocego), hermetycznego języka, a teraz z kolei z racji dyktatu ze strony ówczesnych wielkich mocarstw.

Ogromne ambicje i potencjał zderzyły się z brutalnymi realiami. Dotychczasową dumę i wielkość zamknięto w małej, jak na Węgrów, szkatułce, a na dodatek rozsypano ich w diasporze po krajach ościennych. Kraj wielki, jak na europejskie rozmiary, ze stolicą światowego formatu i jej imperialną architekturą, zamieniono w mało znaczącego liliputa, z czym praktycznie żaden Węgier się nie godził i nie godzi. Stąd blisko do drugiej strony tego zwierciadła: poczucia krzywdy, rozgoryczenia, chęci rewanżu, prowadzących do nacjonalizmu oraz poszukiwania za wszelką cenę, bez względu na rozsądek, rozwiązań mających przynieść zmianę tego niepożądanego stanu.

A że sąsiedzi myślą na ten temat dokładnie odwrotnie, a wielkie mocarstwa zrobiły swoje i już się nieszczęściem Węgrów nie interesują? To jeszcze bardziej pogłębia u Madziarów poczucie krzywdy i przygnębienia, budzi złość lub apatię na pograniczu zbiorowej psychozy, która tylko czeka na hasło lub polityka gotowego, cynicznie lub pragmatycznie, po ten wielki drzemiący w Węgrach potencjał niezadowolenia sięgnąć. To jest struna, na której można dużo ugrać. To jest tonacja, którą poza Węgrami trudno zrozumieć. Bo jak pojąć ukute jeszcze za tureckiego jarzma i do dziś popularne powiedzenie, niedawno przypomniane w popularnym utworze przez ikonę węgierskiej popularnej piosenki, Zsuzsę Koncz: Sirva vigad a magyar - "Węgier cieszy się płacząc"?

Trianon to otwarta rana, która krwawi. Nic dziwnego, że w języku potocznym pojawiło się irredentystyczne z natury powiedzenie, w użyciu do dziś: "Nie jest prawdziwym Węgrem ten, którego nie boli Trianon". Odtąd na wszystkich uroczystościach wołano: "Nie, nie, nigdy!" oraz "Okrojone Węgry to nie kraj, Wielkie Węgry to raj". Natomiast dzieci w szkołach rozpoczynały lekcje od takiego oto "wyznania wiary", napisanego przez panią Elemérné Papp-Váry (Szerenę Sziklai), "dziewczynę z oderwanej Górnej Prowincji" (czyli Słowacji) w specjalnie rozpisanym konkursie na temat utraconych ziem. Tekst ten został szybko określony w języku potocznym jako "odwieczna Boska prawda" dla Węgrów i zadekretowany jako obowiązkowy w szkołach już w końcu 1920 roku przez ówczesnego ministra oświaty:

Wierzę w Boga i w Ojczyznę

W wieczne prawdy trwanie

Wierzę w Węgrów zmartwychwstanie

Amen![8]

Wiersz nagrodzony w konkursie był znacznie dłuższy, liczył łącznie aż 15 zwrotek, ale jako "wyznanie wiary" trafił do urzędów i na oficjalne uroczystości tylko w tej pierwszej, przytoczonej powyżej wersji. Na symbol wystarczyło. Ma rację wywodzący się z Węgier, od 1957 roku żyjący w Austrii Paul Lendvai, pisząc: "Trianon był szokiem, z którego Węgrzy - bez względu na poszczególne postawy polityczne - w zasadzie do dzisiaj się nie otrząsnęli"[9]. Ponownie, jak pod tureckim jarzmem, kraj wszedł w okres smuty i zbiorowej neurozy, był nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie poobijany, a zarówno elity, jak i cały naród pożądały rewanżu i w żadnej mierze nie chciały pogodzić się z tym, co się stało. Gniew dotyczył sąsiadów, przede wszystkim Rumunów, Serbów i Słowaków (z Czechami włącznie, a może jeszcze bardziej), ale w nie mniejszym stopniu wielkich mocarstw, Francji i Anglii (w tej właśnie kolejności), które Trianon podyktowały. A w ten sposób droga w objęcia również niepogodzonych z końcowymi warunkami wojny Niemców była otwarta. Nawet nie trzeba było długo czekać, by tzw. siły rewanżystowskie wobec wojennych zwycięzców otwarcie weszły na scenę i gdzie tylko się dało, jednoczyły szeregi.

Ta niełatwa historia powinna być opowiedziana i należycie zanalizowana, albowiem najpierw złe własne polityczne wybory w okresie Monarchii, a potem nieposkromiona chęć rewanżu po wojennej klęsce zaprowadziły Węgry w objęcia Mussoliniego i Hitlera. W efekcie po II wojnie światowej doszło do powtórki Trianon, podyktowanej raz jeszcze w 1947 roku w Paryżu.

W epoce międzywojennej, utożsamianej z admirałem Miklósem Horthym, rządzącym, a raczej panującym w latach 1920-1944, mocno okaleczony przez mocarstwa kraj żądał tylko jednego - rewanżu. Tak bardzo nie godził się ze swym losem, podyktowanym w pałacu Grand Trianon, że łatwo raz jeszcze popadł w nacjonalistyczną pułapkę - ponownie miał kłopoty z mniejszościami, które wcześniej gnębił lub negował ich racje. Tyle, że po Trianon na okrojonych Węgrzech praktycznie nie było ich wiele, więc wtedy, także z przyczyn ideowych i ideologicznych, doszło do starcia z innym "obcym", nie do końca przekonanym do narzucanego wówczas odgórnie kanonu, opartego na wartościach chrześcijańskich i narodowych, czyli wyznawcami judaizmu. Powodów, duchowych i materialnych, tych uprzedzeń było więcej, ale bezpośrednio wiązały się z krótkim, ale bolesnym i traumatycznym doświadczeniem Węgierskiej Republiki Rad (1919), w której władzach dominowali przedstawiciele narodowości żydowskiej. To zwarcie z kolei doprowadziło do ustaw antyżydowskich, praktycznego stosowania u siebie wykluczających zasad numerus clausus i wreszcie w 1944 roku ludobójstwa i Holocaustu, w dużej mierze we własnym, a nie tylko niemieckim wydaniu.

Oparta na żądzy rewanżu, rewizjonizmie i powiązanym z nimi nacjonalizmie oraz na zrozumiałej nostalgii za straconą wspaniałą epoką, a tym samym tradycjonalistyczna i konserwatywna, a przy tym w elitach pyszna ("węgierski barok"), zaś wśród ludu dość siermiężna ("trzy miliony biedaków"), epoka Horthyego w ogóle była dziwna i trudna do zrozumienia, jeśli patrzy się na nią z zewnątrz. No bo jak zrozumieć monarchię bez króla, rządzoną przez admirała w państwie bez dostępu do morza? Dobrze ten stan odzwierciedla zachowana w amerykańskich archiwach pachnąca anegdotą wymiana zdań, kiedy prezydent Franklin Delano Roosevelt po zaangażowaniu się nieznanych mu Węgier, ciągle z nazwy królestwa, w wojnę wzywa do siebie specjalizującego się w regionie doradcę i pyta:

FDR: Jak się nazywa król?

Doradca: Węgry nie mają króla.

FDR: To kto nimi rządzi?

Doradca: Regent, admirał Miklós Horthy.

FDR: Admirał? Więc mają potężną flotę?

Doradca: Nie mają floty. Nie mają nawet dostępu do morza.

FDR: Wojny często toczą się z przyczyn religijnych. Jaka tam panuje religia?

Doradca: Katolicyzm, panie prezydencie. Ale admirał Horthy jest protestantem.

FDR: Może więc ten admirał wypowiedział nam wojnę z powodu roszczeń terytorialnych?

Doradca: Węgry mają roszczenia terytorialne wobec Rumunii[10].

Nic dziwnego, że takich Węgier nikt nie rozumiał i nie zrozumiał, nie tylko ze względu na hermetyczny język. Rewanżyzm zaprowadził je w objęcia Hitlera, więc II wojnę też sromotnie przegrały. A mocarstwa ponownie podyktowały im twarde warunki. Nie można było jednak nic na ten temat przez dekady powiedzieć, bo Węgry wpadły w sowiecką orbitę, a tam obowiązywała formuła "internacjonalistycznego braterstwa", także z Rumunami czy Czecho-Słowakami. Niemal do przełomu 1989 roku temat Trianon był objęty politycznym i publicznym tabu. Po przełomie i zmianie systemu pojawił się ponownie w dyskursie publicznym, ale w natłoku wyzwań i wydarzeń systemowej transformacji początkowo nie trafił do głównego nurtu. Mimo wielkiej historycznej traumy, o której naturalnie pamiętano, było jednak wiele innych, bardziej palących zagadnień na porządku dnia.

Dopiero premier Viktor Orbán, gdy wiosną 2010 roku objął w kraju niepodzielną władzę, wrócił - z całą mocą i otwarcie wyrażaną polityczną wolą - do tego tak bolesnego zagadnienia. Jak bolesnego? O tym właśnie będzie traktowała ta książka: o wielkiej narodowej traumie i jej konsekwencjach; o rozdartej węgierskiej duszy i poszatkowanym przez wielkich tego świata narodzie; o klęsce sprzed stu lat, z którą trudno się pogodzić do dziś, bo przecież, to już wiemy, "nie jest prawdziwym Węgrem ten, którego nie boli Trianon".

Syndrom Trianon powrócił. Co ze sobą przyniesie? Jakie da efekty? Jak go dzisiaj ujmować i rozumieć? No i czy da udręczonemu narodowi węgierskiemu prawdziwe ukojenie, czy wręcz przeciwnie, znów wpędzi go w ślepy zaułek i spór z sąsiadami oraz wielkimi tego świata, jak już niejednokrotnie bywało? Innymi słowy: czy grozi Węgrom i ich charyzmatycznemu wodzowi (to lepsze, bardziej adekwatne pojęcie niż premier) Viktorowi Orbánowi powtórka z historii?

Wiele jest tych pytań, co tylko dowodzi, jak ważny to temat, poza Węgrami jednak stanowczo zbyt mało znany i rozumiany. Może przynajmniej w Polsce, która przecież doświadczyła rozbiorów przez państwa ościenne, akurat ta tematyka znajdzie empatię i zrozumienie? Ale nawet jeśli tak będzie, to od razu trzeba zaznaczyć, że w stosunku do Trianon, w przeciwieństwie do powszechnej negacji rozbiorów Polski, aż takiej jednolitości poglądów na scenie międzynarodowej nigdy nie było. Wystarczy spytać Słowaka, Rumuna, Serba czy Chorwata, by się o tym mocno przekonać. Węgrzy mają swoje "prawdy", oni swoje, a jedne do drugich w żaden sposób nie przystają. Narracja węgierska nie pokrywa się z czeską czy słowacką, podobnie jak z rumuńską, chorwacką czy serbską. Tu nie ma jednej powszechnie uzgodnionej prawdy i raczej jej nie będzie. Opowiadane więc są i będą nieco różne historie, każda z nieco innymi bohaterami.

Ta praca pisana jest jednak z perspektywy węgierskiej i w oparciu przede wszystkim o węgierskie źródła, u nas w zdecydowanej większości nieznane, nigdy nietłumaczone. Z góry należy więc prosić o wybaczenie Czechów, Słowaków, Rumunów i innych węgierskich sąsiadów, że ich prawdy są albo niedocenione, albo przeoczone. Na łamach tej pracy podjęta będzie bowiem próba spojrzenia na Trianon od wewnątrz, z węgierskiej perspektywy. Nie jest jej celem czy zamiarem pisanie powszechnej historii tych ziem.

Taki zamysł, by patrzeć na tę kwestię przede wszystkim "przez węgierskie okulary", ma przy tym jeszcze jeden, jakże ważny, a na zewnątrz niemal nieznany wymiar. Chodzi o to, że, wbrew pozorom, podejście Węgrów do Trianon wcale nie jest takie jednolite, jak by się wydawało. Inne jest na terenie samych Węgier, a nieco inne w diasporze, co przecież po tylu latach i dekadach (stuleciu) rozłąki musi być oczywiste i zrozumiałe. Ale na to nakładają się jeszcze, wcale nie mniejsze, różnice ideowe, religijne czy światopoglądowe: jedni chcą "Węgier dla Węgrów", a inni opowiadają się za wielokulturowością i otwartymi granicami, jakkolwiek je rozumiemy. Nacjonalizmy różnej maści, chcąc nie chcąc, także stają się jednym z lejtmotywów tej pracy.

Trzeba bowiem już na samym wstępie założyć i przyjąć, że tak jak nikt z Węgrów nie kwestionuje surowości dyktatu z 4 czerwca 1920 roku, tak zarówno co do jego przyczyn i powodów, jak w nie mniejszym stopniu jego skutków i konsekwencji w tamtejszej historiografii, życiu publicznym i politycznym do dziś trwa zażarty i ciągle otwarty spór. Nie da się tego podstawowego faktu zanegować, nawet jeśli został on w ostatnich latach, po 2010 roku, wyraźnie przykryty przez oficjalne stanowisko władz, w tym zakrojone na wielką skalę uroczystości rocznicowe stulecia Trianon. Jedni uznają to podejście za słuszne, inni za mniej słuszne, a nawet błędne.

To tylko jeszcze jeden dowód na postawioną już wyżej tezę, że Trianon to temat ciągle żywy, a tym samym znakomicie nadający się do wykorzystania dla własnych celów politycznych, a bynajmniej nie tylko do podniosłych celebracji lub symbolicznych aktów. Ujmując krótko: Trianon nawet w sto lat po jego podpisaniu to temat nadal aktualny, czy się to komu podoba, czy nie. Dlaczego tak jest - o tym traktuje ta książka.

Przypisy

Rozdział I

[1] Trianon arcai. Naplók, visszemlékezések, levelek (Twarze Trianon. Pamiętniki, wspomnienia, listy), G. Kunt, B. Balogh, A. Schmidt (red.), Libri Kiadó, Budapest 2018. Informacje o dniu 4 czerwca 1920 r. z pamiętników Györgya Kinya, s. 194 oraz Jánosa Lowetinszkyego, s. 205.
[2] E. Raffay, Magyar tragédia. Trianon 75 éve (Węgierska tragedia. 75 lat Trianon), Püski, Budapest 1996, s. 171. Jeśli nie podano inaczej, wszystkie cytaty ze źródeł obcojęzycznych są tłumaczone przez Bogdana Góralczyka - B.G.
[3] Ze stenogramu, zawartego w podstawowym tomie dokumentów Trianon, M. Zeidler (red.), (dalej: Trianon), Osiris Kiadó, Budapest 2003, s. 158, 159.
[4] A Magyar békeküldöttség naplója. Neuilly-Versaillles-Budapest 1920 (Dziennik węgierskej delegacji na rozmowy pokojowe...), M. Zeidler (red.), MTA Bolcsésztudományi Kutatóközpont, Budapest 2018, s. 43.
[5] C. Magris, Dunaj, tłum. J. Ugniewska, A. Osmólska-Mętrak, Czytelnik, Warszawa 1999, s. 215-216.
[6] Na potrzeby tej pracy, ze względu na jej węgierską specyfikę, stosuję w tekście najpierw nazwy węgierskie, a potem aktualnie obowiązujące lub ogólnie przyjęte (jeśli nie zaznaczono tego inaczej).
[7] M. Zeidler, A reviziós gondolat (Myśl rewizjonistyczna), Osiris Könyvkiadó, Budapest 2001, s. 7.
[8] Pełna treść i historia: J. Vonyó, A magyar Hiszekegy születése (Narodziny węgierskiego wyznania wiary), "História" 2002, Április, https://web.archive.org/web/20070606230028/http://www.historia.hu/archivum/2002/0201vonyo.htm.
[9] P. Lendvai, Węgrzy. Tysiąc lat zwycięstw w klęskach, tłum. A. Krzemiński, B. Nowacki, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2016, s. 543.
[10] Ch. Gati, Co to za facet ten Orbán?, "Gazeta Wyborcza" 11 maja 2012. Charles (Károly) Gati to znany na Węgrzech i w naszym regionie (również osobiście autorowi) amerykański profesor, który opuścił Węgry późną jesienią 1956 roku.