Wstęp
Historia chrześcijaństwa w formie, w jakiej przedstawia ją Kościół katolicki, jest pełna niedopowiedzeń, przeinaczeń i ewidentnych przekłamań wymuszanych oficjalną doktryną. Doktryna ta formowała się w specyficznych warunkach. Żydzi i ich religia w okresie kształtowania się chrześcijaństwa byli w Rzymie, ale także w całym Cesarstwie Rzymskim, agresywnie represjonowani, czy wręcz brutalnie tępieni. W oficjalnej teologii Kościoła wspomina się o męczennikach chrześcijańskich pożeranych przez lwy na rzymskich arenach; mało się jednak mówi o pogromie Żydów, którzy w nie mniej brutalny sposób byli wówczas zwalczani. Można by nawet wysunąć tezę, że chrześcijaństwo rozwinęło się jako zakamuflowany judaizm, który w tamtych czasach nie miał szans na rozwinięcie skrzydeł. W celach ewangelizacyjnych skrybowie żydowscy, jakimi byli praktycznie wszyscy pierwsi chrześcijanie, przerabiali historię Jana Chrzciciela, Jezusa oraz jego uczniów, często wkładając w ich usta politycznie poprawne sformułowania. Dzisiejsze badania nad tą epoką historyczną ujawniają szereg nieścisłości w relacjach ewangelistów, które zdecydowanie odbiegają od sytuacji politycznej Żydów prezentowanej przez ówczesnych kronikarzy.
Dużo nowego światła na podstawy chrześcijaństwa rzuca badanie losów Tomasza, jednego z uczniów Jezusa, apostoła, który zdecydował się ewangelizować Indie. Jego oderwana od rzymskiej hegemonii w Europie i od związanych z tym niekorzystnych warunków politycznych Ewangelia zachowuje świeżość dziewiczego chrystianizmu, ewidentnie wskazując na jego korzenie w kulturach Wschodu. Niekanoniczne księgi, a także najnowsze odkrycia archeologiczne rzucają się cieniem na przekonania, które rozwijały się przez ostatnie dwa milenia, wydobywając z Pisma Świętego nowe, nieznane wcześniej treści. Badanie historii Jezusa pod kątem nowych ustaleń historycznych daje możliwość spojrzenia na chrześcijaństwo w sposób, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia.
Okazuje się bowiem, że nauki Jana Chrzciciela i esseńczyków zamieszkujących okolice Morza Martwego są uderzająco podobne do praktyk buddyjskich i hinduskich, typowych dla Indii pierwszego wieku naszej ery. Związków tradycji katolickiej z religiami Wschodu jest znacznie więcej, nie tylko tych spowodowanych długotrwałą niewolą Żydów w Babilonie, podczas której ich tradycje nasiąknęły tamtejszymi wierzeniami, ale także poprzez ich odwiecznie żywy temperament i żyłkę do biznesu, które poprzez liczne szlaki handlowe popychały ich w często najodleglejsze regiony znanego ówcześnie świata. Judaizm jest więc kompilacją wielu różnych religii, natomiast warunki polityczne w średniowieczu tę kompilację dodatkowo poszatkowało i wymieszało z całym bukietem zapachów i smaków lokalnych wierzeń, legend i tradycji, wypiekając w efekcie dzisiejsze wierzenia chrześcijańskie.
Kościół katolicki w Polsce obecnie jest jednym z najbardziej ortodoksyjnych na świecie, wyjątkowo walecznie broniąc upadających pod presją nauki przekonań. Głosów próbujących podważyć oficjalną wersję Kościoła jest niewiele, a i te nieliczne są ostro piętnowane przez kościelnych patriarchów. Badacze dziejów chrześcijaństwa stoją więc przed trudnym wyborem; albo zachowają wierność swojej religii, przeinaczając fakty, albo uczciwie je przedstawią, narażając się na brutalną i często agresywną krytykę oraz społeczne potępienie. Natomiast na laicyzującym się Zachodzie prawda historyczna zaczyna docierać do rozsądku nawet zagorzałych katolików, którzy dzięki jej poznaniu dużo lepiej rozumieją nauki Jezusa, separując je od naleciałości wynikających z tradycji, kultury, czy zmieniających się warunków politycznych.
Znajomość innych religii, rytuałów i praktyk z odległych części świata, a także wierzeń obecnych od zarania dziejów, a które ukształtowały zarówno judaizm, jak i chrześcijaństwo, pozwala bardziej tolerancyjnie i z większym zrozumieniem podejść do własnej religii, czy jest nim chrześcijaństwo, judaizm, islam, czy buddyzm.
Pielgrzymując niedawno po Polsce, odwiedziłem jednego z bardziej znanych duchownych katolickich, księdza Piotra Natanka. Okazał się niezwykle miłym, niezwykle pracowitym i bezgranicznie oddanym swoim parafianom duszpasterzem. Pomimo mojej odmiennej przynależności religijnej, przybyłem do niego wszak w szacie buddyjskiego mnicha, choć z wielkim zdziwieniem, przyjął mnie bardzo serdecznie, okazując typowo polską gościnność. Dopiero gdy sprowokowałem go, siadając na trawniku do medytacji, poprosił mnie grzecznie o opuszczenie terenu jego świątyni.
Sytuacja ta jest kuriozalna, gdyż medytacja nie jest niczym innym, niż spokojnym siedzeniem, podczas którego umysł koncentrowany jest na oddechu. W ten sam sposób mógłbym usiąść w ławce kościoła, klęknąć przed ołtarzem, czy wręcz położyć się przed nim na brzuchu, rozkładając jednocześnie ręce po bokach, a już nie tylko nie naraziłbym się na naganę, co zyskał olbrzymi szacunek w oczach owego księdza. Tymczasem ojciec Natanek nie zdaje sobie sprawy, że praktyka odmawiania różańca została zapożyczona z hinduizmu, w którym przekładaniu w palcach 108-miu koralików towarzyszy kolejne wymienianie imion boga Kryszny. Natomiast buddyjska medytacja w Kościele katolickim nazywana jest kontemplacją i jest to praktycznie jedyna różnica pomiędzy obiema praktykami. Jednocześnie katechizm definiuje kontemplację, jako "poddanie się wewnętrznemu tchnieniu Ducha Świętego. Autentyczna kontemplacja prowadzi do zrzucenia wszelkich masek i poznania prawdy o sobie w świetle Boga. Osoba zostaje przez nią oczyszczona i przekształcona, by całe swe życie oddać Umiłowanemu. Kontemplacja wprowadza też w komunię, wspólnotę miłości z innymi chrześcijanami, w której sama Trójca Święta kształtuje w kontemplacji człowieka - obraz Boży - "na swoje podobieństwo" (wikipedia).
Kiedyś jeden z moich znajomych zwrócił mi uwagę, że homofobia najczęściej dotyczy osób, które są przywiązane do jednego miejsca i do tych samych ludzi. Ludzie, którzy dużo podróżują, są zwykle bardziej tolerancyjni. Popularne jest też przekonanie, że podróże kształcą. Nie jest ta mądrość ograniczona jednak jedynie do wiedzy geograficznej. Kształcenie owo kształtuje także człowieka, dając mu możliwość spojrzenia na rzeczywistość z innej perspektywy, konfrontacji z innymi poglądami, kulturami i wierzeniami, a także pozwala próbować oceniać w ciągle zmieniających się stanach emocjonalnych, które przecież podróże wywołują.
Praktyka pielgrzymowania była bardzo ceniona przez starożytnych mędrców i przywódców duchowych. Mojżesz wyprowadził żydów z Egiptu, Jezus głosił Dobrą Nowinę chodząc od miejsca do miejsca, podobnie i średniowieczni misjonarze. Tymczasem pierwowzorem dla Jezusa mogli być hinduscy śramani, wędrowni mędrcy, którzy przemierzali piechotą kraj, żyjąc z jałmużny i nigdzie się nie osiedlając. Styl życia śramanów przejęty został przez buddyjskich mnichów, których nauczyciel, podobnie jak Jezus, głosił Dobrą Nowinę (choć z nieco innej perspektywy), przemierzając piechotą północne Indie. Badając i porównując religie Wschodu z zachodnimi, trudno oprzeć się wrażeniu, że są one praktycznie tym samym przekazem, wykorzystującym jednak odmienną nomenklaturę i inną perspektywę, a także zabarwionym osobistą ignorancją, co właśnie spowodowało moje nieporozumienie z księdzem Natankiem.
Niezależnie więc, czy uważasz się Drogi Czytelniku za chrześcijanina, żyda, mahometanina, hindusa, czy zaratusztrianina, warto zagłębić się w opowieść o Tomaszu Apostole, który po okresie spędzonym w Izraelu ruszył ku swej wielkiej przygodzie do Indii, i dzięki misji którego obecnie mamy możliwość pełniejszego przyjrzenia się zagadnieniom poruszanym przez wiarę chrześcijan, do czego serdecznie zachęcam.
Niektóre postacie Nowego Testamentu
Nowy Testament przedstawia wiele osób oprócz Maryi i Jezusa Chrystusa. Maryja odgrywa unikalną rolę matki Jezusa. jako przyszłej matki Kościoła, choć w większości milczy. Święty Józef znika wkrótce po dzieciństwie Jezusa. Wśród apostołów, którzy zostali bezpośrednio powołani przez Jezusa w początkowej fazie jego posługi prowadzonej wokół Morza Galilejskiego, najważniejszą rolę odgrywa Piotr. Prosty z natury i entuzjastyczny temperamentem Piotr wielokrotnie kontaktował się z Jezusem. W rzeczywistości zostaje powołany do prowadzenia Kościoła po odejściu Jezusa (Mt 16:13-20; J 21:15-19). Podczas gdy ludzka słabość Piotra uwidacznia się w jego przykrym wyparciu się Jezusa, staje się on człowiekiem odważnym i przewodzi Kościołowi po zmartwychwstaniu Nauczyciela. W rzeczywistości jednak dopiero jego rola w nawróceniu Korneliusza wyznacza wzór misji Kościoła wśród pogan (Dz 10-11).
Paweł z Tarsu, którego powołanie na apostoła Jezusa miało wyjątkowy charakter (Dz 9:1-19), był rzeczywiście "tym, który urodził się w nieodpowiednim czasie", jak to wyrażają jego własne słowa (1 Kor 15:9). Chociaż nie miał on do odegrania żadnej roli za życia Jezusa, to jednak jeśli chodzi o chrześcijaństwo, można go uważać za drugiego założyciela po samym Jezusie Chrystusie. Jego misyjne podróże podejmowane były z wielką gorliwością, a listy przekazujące najważniejsze doktryny chrześcijaństwa zachowują ponadczasową świeżość.
Jakub i Jan, określani jako boanergesi[1], również w niezwykły sposób współpracowali z Jezusem. Podobnie było i z Piotrem. Owo trio miało zaszczyt być świadkiem przemienienia Jezusa (Mk 9:2-8), wskrzeszenia córki Jaira (Mk 5:37), a także agonii Jezusa w ogrodzie Getsemani (Mk 14:32-34) Wpływy Jana we wczesnym Kościele, a także w długiej tradycji chrześcijańskiej, były bardzo wielkie dzięki czwartej Ewangelii, której był autorem, nadając Kościołowi klasycznego hellenistycznego akcentu.
Spośród innych apostołów bezpośrednio powołanych przez Jezusa w Galilei większość odgrywa jedynie marginalną rolę w pierwszych trzech Ewangeliach, z wyjątkiem niesławnego Judasza, który zdradził Jezusa. W historii Kościoła pierwszego wieku, jak przedstawiają to Dzieje Apostolskie, nie znajdujemy o nich zbyt wielu wzmianek. Jakub, wspomniany jako "brat Pański" (Mt 13:55; Mk 6:3 Ga 1:19), wydaje się być dość znaczącą postacią w społeczności chrześcijańskiej Jerozolimy. Odgrywał kluczową rolę na Pierwszym Soborze w Jerozolimie, na którym zadecydowano, że poganie, którzy się przyłączyli do wiary chrześcijańskiej, nie muszą być obciążeni niepotrzebnymi żydowskimi obowiązkami. Byli tam też tacy jak Barnaba, Tymoteusz, Tytus, Łukasz i Marek, którzy byli oddanymi uczniami Pawła lub Piotra, a niektórym z nich przypisano również napisanie niektórych części literatury Nowego Testamentu.
Ale co stało się z Tomaszem? W jaki sposób został przedstawiony w Nowym Testamencie?
Św. Tomasz w Nowym Testamencie
Pierwsze trzy Ewangelie, mianowicie Marka, Mateusza i Łukasza, nie zawierają żadnych innych informacji na temat Tomasza, poza umieszczeniem go na liście dwunastu apostołów powołanych przez Jezusa w początkowej fazie jego posługi w Galilei (Mk 3:17; Mt 10:3; Łk 6:15). W innej księdze Nowego Testamentu, a mianowicie w Dziejach Apostolskich, Tomasz wymieniony jest także na liście dwunastu apostołów, którzy po Wniebowstąpieniu Jezusa oczekują na łaskę Ducha Świętego (Dz 1:13). Tomasz zwykle zajmuje przeciętne miejsce w trzech pierwszych Ewangeliach i Dziejach Apostolskich. Natomiast czwarta Ewangelia, a mianowicie Jana, zawiera krótki, ale bardzo istotny tekst dotyczących roli Tomasza w życiu i posłudze Jezusa. Tylko dzięki zawartym tam informacjom możemy w pewien sposób zrekonstruować charakterystyczne cechy Tomasza, a nawet dowiedzieć się czegoś o jego życiu. To właśnie Jan, czwarty ewangelista, hojniej obdarza uwagą apostoła Tomasza, wspominając go nie mniej niż cztery razy w swojej Ewangelii i łącząc z ważnymi wydarzeniami z życia Jezusa.
Ewangelia Jana została napisana pod koniec pierwszego wieku. Podczas gdy Ewangelie synoptyczne przedstawiają Jezusa jako nauczyciela i cudotwórcę w historycznych ramach, Jan przyjmuje zupełnie inne podejście do wydarzeń z życia Chrystusa. Przedstawia on swoją Ewangelię jako wyjątkowy wyraz wiary w Jezusa Chrystusa, który istniał wcześniej już od wieków. Jezus przyszedł na świat, abyśmy mogli prowadzić życie w Jego imieniu (J 20:31). W tym celu Jan przedstawia Jezusa jako chleb życia (J 6:35), światło świata (J 8:12), dobrego pasterza (J 10:11), zmartwychwstanie i życie (J 11:25), drogę, prawdę i życie (J 14:6) itd. W rzeczywistości Jan bardzo umiejętnie przywiązuje te atrybuty do Jezusa z boskim samo-określeniem: "Jestem", które znowu przypomina nam o Bogu Jahwe ze Starego Testamentu, objawionemu Mojżeszowi imieniem "Jestem, który jestem" (Wj 3:14). Dlatego Jan stara się ustalić bosko-ludzki charakter Jezusa za pomocą takich oświadczeń Chrystusa, jak: "Jestem światłością świata", "Jestem chlebem życia" itd. Taki właśnie jest sposób Jana na potwierdzenie równości Jezusa z Bogiem. Niezależnie od charakteru, który przedstawia w swojej Ewangelii Jan, czwarty ewangelista czyni to tylko po to, aby wzmocnić swoje podstawowe idee teologiczne. Właśnie z takiej perspektywy powinny być traktowane relacje dotyczące Tomasza w Ewangelii Jana. Jakie zatem cztery ważne narracje wspomina o Tomaszu Jan? W jaki sposób pomogą one zrekonstruować postać Tomasza? Zanim tak ważne kwestie zostaną omówione, spójrzmy na pisemne relacje Ewangelii Jana na temat naszego apostoła Tomasza.
(J 11:16): Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: "Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć"
Okazało się, że Jezus chciał udać się do Judei, do Betanii na obrzeżach Jerozolimy. Jezus właśnie dowiedział się, że jego przyjaciel Łazarz jest chory. Uczniowie byli bardzo niechętni tej podróży, ponieważ zaledwie kilka dni wcześniej Jezus miał zostać ukamienowany przez jerozolimskich Żydów za potwierdzenie swojej całkowitej tożsamości z Ojcem: "Ja i Ojciec jedno jesteśmy" (J 10:30). Jezus jednak nalegał na tę trudną podróż mimo niechęci swoich uczniów. Wtedy Tomasz zajął zupełnie inne stanowisko, potwierdzając swoje oddanie: "Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć" (J 11:16). To, co wyłania się jako cecha Tomasza w powyższym przykładzie, to bezgraniczna odwaga apostoła. Nie bał się Żydów z Jerozolimy, na których największy wpływ wywarli fundamentalistyczni faryzeusze i egocentryczna klasa kapłańska. Akt odwagi Tomasza mógł mieć także specyficzne tło.
W czasach Jezusa gorliwość u wielu żydowskich młodych mężczyzn była powszechna. Angażowano się w odważne, a nawet gwałtowne stanowisko w sprawie wyzwolenia ziemi żydowskiej spod okupacji Rzymian. Wielu uczniów Jezusa było częścią takiego ruchu. Pomimo głoszenia przez Jezusa miłości i przebaczenia w misji Królestwa, nadal istniał animusz ruchu narodowo-wyzwoleńczego. Dowodem takiej właśnie postawy są słowa Tomasza, który jest gotów zginąć za ojczyznę i do podobnego poświęcenia nawołuje też innych. Następnym dowodem wskazującym na taki podtekst jest późniejszy werset Ewangelii (J 14:6): "Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?". Słowa te zostały wypowiedziane podczas ostatniej wieczerzy Jezusa i wskazują, że pomimo spędzenia z nim dłuższego okresu czasu, uczniowie nadal wierzyli w narodowo-wyzwoleńczy charakter tworzonej grupy. Wesoły nastrój uroczystej kolacji zaczął przybierać jednak coraz bardziej patetyczny charakter, by następnie okryć uczniów chmurą powagi, gdy Jezus obmywa im nogi, dając wspaniały przykład służby. Przypomina im, że i oni powinni wziąć z niego wzór, ponieważ "słudzy nie są więksi od swego pana". Gdy Jezus przepowiada swoją zdradę przez jednego z nich (J 13:21): "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi", uczniów ogarnia konsternacja i smutek. Chociaż tożsamość zdrajcy była dla nich nieznana, Jezus nadal mówi o swojej śmierci: "Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy" (J 13:32).
Potem detonuje kolejną bombę, mówiąc Piotrowi: "zanim kogut zapieje, trzy razy mnie się wyprzesz" (J 13:38). To musiało być zbyt wiele, by uczniowie mogli go zrozumieć. Gdy te przepowiednie zaczynają prześladować uczniów, Jezus próbuje ich rozweselić, mówiąc o "domu Ojca", z jego "wieloma mieszkaniami" i o tym, jak "pójdzie przygotować im miejsce" (J 14:2-3). Gdy Jezus upewnia się, że uczniowie poznali drogę do miejsca, do którego podąża, to właśnie Tomasz przełamuje ponurą ciszę, utrzymywaną dotychczas przez uczniów. W tonie głębokiego niepokoju dotyczącego sposobu, w jaki sprawy ewoluują, skruszony Tomasz wychodzi z bardzo prostym pytaniem do Jezusa: "Panie, nie wiemy, dokąd zmierzasz. Jak możemy poznać drogę?" (J 14:5). Ta prosta i szczera deklaracja porusza Jezusa, a on stara się uspokoić lęk swojego szczerego ucznia słowami: "Jam jest drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście" (J 14:6-7).
Święty Jan przedstawia nam w tym fragmencie zacną cechę apostoła, którą jest spokój i prostota. Choć zaniepokojony nowymi wytycznymi, które Jezus próbował im przekazać, a o których do tej pory nie wspominał, najwyraźniej jest rzecznikiem innych uczniów w celu wyjaśnienia. Szczere pytanie Tomasza jest przyczyną wielkiego objawienia Jezusa, który deklaruje: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem". Odpowiedź Jezusa mogła nie dać uczniom natychmiastowego zaufania, ale w ciągu kolejnych wieków owa deklaracja stała się źródłem pocieszenia dla milionów wiernych.
"Pan mój i Bóg mój" (J 20:28)
Opowiadana w ewangelii Jana scena przedstawiająca zmartwychwstanie Jezusa jest najbardziej uderzająca. Jezus ukazał się uczniom, gdy Tomasz był nieobecny. Kiedy mu o tym opowiedziano, uparcie odmawia uwierzenia, ponieważ nie może sobie wyobrazić, jak ciężko poranione i przebite włócznią ciało Jezusa może zostać przywrócone do życia. Jezus ponownie pojawia się przed uczniami i konfrontuje Tomasza bezpośrednio ze swoim zmartwychwstałym ciałem, w które ten nie wierzy. Właśnie wtedy Tomasz wychodzi ze swoim całkowitym poddaniem się Jezusowi z wyznaniem wiary, które staje się przykładem wiary chrześcijańskiej na przestrzeni kolejnych wieków: "Pan mój i Bóg mój" (J 20:28).
Nie tylko Tomasz wątpił w zmartwychwstanie Jezusa. Też inni uczniowie nie byli w stanie zaakceptować takiego wyczynu ze strony Jezusa. Ewangelia Mateusza wyraźnie stwierdza, że chociaż Jezus zmartwychwstały zlecał uczniom głoszenie Ewangelii, "niektórzy jednak wątpili" (Mt 28:17). Marek wspomina, że świadectwo Marii Magdaleny, iż widziała Jezusa i że żył, nie zostało przyjęte na słowo; powiedziane zostało, że "nie uwierzyli" (Mk 16:11 i 13). Jezus jest przedstawiany przez Marka jako ganiący uczniów za ich brak wiary i upór" (Mk 16:14). Uczniowie podążający do Emaus opuścili Jerozolimę całkowicie Jezusem rozczarowani. Nie uwierzyli w zmartwychwstanie, o którym donosiły kobiety odwiedzające jego grób. Również tutaj Jezus wyraża swoje niezadowolenie z powodu braku wiary uczniów (Łk 24:25). W Ewangelii św. Jana Tomaszowi zarzuca się wątpliwości w stosunku do aktu zmartwychwstania Jezusa (J 20:25). Nie widzimy tu już żadnej innej osoby, która ma problem ze zmartwychwstaniem. Wydaje się, że ewangelista przenosi temat zmartwychwstania Jezusa na znacznie wyższy poziom. Tomasz symbolizuje powszechne niedowierzanie wśród pierwszych uczniów Jezusa Chrystusa. Większość uczonych jest zdania, że Jan świadomie zapisał w swojej Ewangelii wiele objawień zmartwychwstania, aby przekonać tych, którzy nadal byli sceptyczni co do tej prawdy. Tomasz jednocześnie jest również przedstawiany jako człowiek poddający się Jezusowi, ofiarując mu swoją głęboką wiarę, choć nieco spóźnioną. Został zmuszony do bezpośredniego kontaktu ze wszystkimi fizycznymi aspektami zmartwychwstałego Jezusa i przyjmuje go z całkowitym poddaniem się, wraz z przyznaniem się do porażki. Jego wyznanie "Pan mój i Bóg mój" wyraża głęboką wiarę. Dzięki postawie Tomasza przypominany jest fakt, że zmartwychwstanie Jezusa dotyczy wyższej sfery wiary. Nie musi ona opierać się na uwarunkowaniach dowodami fizycznymi. W rzeczywistości Jezus chwali wszystkich, którzy wyrażają swoją wiarę w Jego zmartwychwstanie, nie żądając żadnego zewnętrznego uzasadnienia. Należy również zauważyć, że wyznanie wiary przez Tomasza jest jedynym, do tego najbardziej wyraźnym wyznaniem wiary w całej Ewangelii Jana, świadczącym o boskości Jezusa. W ten sposób Tomasz, symbol całkowitego braku wiary, staje się symbolem całkowitego poddania się wierze. Staje się doskonałym wzorem chrześcijańskim dla kolejnych pokoleń.
(J 21:2) Tomasz nad jeziorem Genezaret
Tutaj ma miejsce ostatnie objawienie zmartwychwstałego Jezusa. Jezioro leży w północnej części regionu Galilei, nazywane jest także morzem Galilejskim lub Tyberiadzkim. Choć w Ewangeliach często jest nazywane morzem, to Genezaret jest tylko dużym jeziorem. Greckie słowo thalassa może oznaczać zarówno bezgraniczny ocean, jak i jezioro. W tym pojawieniu się Jezusa najistotniejsza jest rola Tomasza, jaką miał odegrać w Kościele po zmartwychwstaniu. Na podanej tutaj liście apostołów jest umieszczony bezpośrednio za Szymonem Piotrem, w przeciwieństwie do dość przeciętnej kolejności, którą zajmował na listach wcześniejszych. Poprzedził nawet synów Zebedeusza, którzy zwykle byli umieszczani zaraz po Piotrze. Odpowiedni fragment brzmi następująco: "Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów" (J 21:2).
W tej ostatniej wzmiance o Tomaszu w Ewangelii Jana pojawia się kolejne pytanie: Jakie było miejsce Tomasza we wczesnym Kościele? Ewangelista Jan dał tak ważne miejsce Tomaszowi, że należy przypuszczać, iż odegrał on jakąś ważną rolę w szkole Jana pierwszego wieku, która później przyniosła Ewangelię św. Jana. Tomasz wyznaje głęboką wiarę w Jezusa, nawet jeśli poprzedza ją całkowita nieufność do tego samego Jezusa. Stąd właśnie się bierze jego miejsce obok samego Piotra. Tę ważną rolę nadaną Tomaszowi we wczesnym Kościele jeszcze bardziej potwierdzają teksty apokryficzne, które powstały w pierwszych trzech stuleciach.
Jerozolima
W czasach Jezusa dumną częścią otoczonego murami miasta Jeruzalem była tylko świątynia zbudowana przez króla Salomona w VIII wieku p.n.e., każdego roku przyciągająca setki tysięcy Żydów. Położona w Judei Jerozolima była jednocześnie stolicą Palestyny. Wszyscy przywódcy religijni, a także władze polityczne rezydowały w Jerozolimie. Najwyższy Kapłan, najważniejsza osoba w społeczności żydowskiej, nie tylko przewodniczył kultowi, ale był także prezydentem Sanhedrynu, żydowskiej rady religijnej, która oceniała wszystkie sprawy dotyczące judaizmu.
Jerozolima była także miejscem, w którym skrybowie i faryzeusze obnosili się ze swoją uprzywilejowaną pozycją zyskaną odpowiednimi funkcjami religijnymi. Ci pierwsi byli oficjalnymi interpretatorami Prawa, a drudzy prawnie uznanymi opiekunami żydowskiego kultu i tradycji.
Społeczeństwo żydowskie było całkowicie teokratyczne, a fundamentalistyczne tradycje kultu i prawa dominowały w każdym calu życia codziennego. Jednymi z najostrzejszych przejawów takiego fundamentalizmu były surowe wymagania przestrzegania sabatu. Surowe traktowanie spotykało Samarytan, pogan, kobiety, poborców podatków, z których wszyscy byli uważani za "grzeszników". Na ogół klasa grzeszników obejmowała wszystkich biednych w Palestynie, którzy stanowili prawie osiemdziesiąt procent całej populacji. Byli to ubodzy rolnicy, którzy mierzyli się z łaską i niełaską urodzaju oraz towarzyszącego mu głodu, niewykształceni rybacy wokół Jeziora Galilejskiego oraz liczna grupa chorych, takich jak niewidomi, chromi, sparaliżowani, czy trędowaci. Większość z nich okaleczana była od urodzenia przez własne matki, które zmuszone biedą używały własnych dzieci, aby żebrały o strawę. Fundamentalne żydowskie przywództwo religijne przyzwyczaiło się już do nędznych warunków społeczno-ekonomicznych swojego ludu. Rzymski okupant nakładał drakońskie podatki, ale by zapobiegać ruchom powstańczym, wszelki niedostatek przypisywano karze boskiej za popełnione grzechy.
Jezus tymczasem przejawiał zupełnie inne podejście do ludzi. Styl funkcjonowania Jezusa był wyjątkowy. Był osobą totalnie oddaną ludziom i zaspokajającą zarówno ich potrzeby duchowe, jak i doczesne. W centrum ubóstwa gospodarczego, dyskryminacji społecznej i ucisku politycznego naród pokłada nadzieję w Mesjaszu, który wkrótce przyjdzie i pomoże im wyjść z nędzy. To był czas niespełnionych oczekiwań. Jezus zapewnił ich, że przybył, aby ulżyć ich nędzy. W rzeczywistości inaugurację jego misji w synagodze z Nazaretu, wyrażoną tekstem z księgi Izajasza (Iz 60:1-2) z wyraźnymi aluzjami do misji przyszłego Mesjasza wobec ubogich i potrzebujących, Jezus w pełni poparł słowami: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli" (Łk 4:21). Zapewnił ludzi, że wkrótce nadejdzie dla nich nowe społeczeństwo miłości i sprawiedliwości, wydając uroczyste orędzie słowami: "Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1:15); podniósł nadzieję ubogich, zapewniając ich: "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie!" (Mt 5:3); pocieszał wszystkich, mówiąc: "Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości."(J 10:10); bronił słuszności swoich uzdrowień dokonywanych nawet w bardzo restrykcyjnie przestrzeganych dniach szabatu, kiedy wszelka praca była zakazana. Jego życiodajnej misji nie powinny przeszkadzać bezsensowne regulacje: "To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu"(Mk 2:27-28). Ratował kobiety przyłapane na cudzołóstwie, postępując wbrew staremu prawu Mojżesza, a nawet rzucił wyzwanie jej oskarżycielom: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień"(J 8:7). Ortodoksyjni Żydzi, ale i ci, którzy mają pieniądze i władzę podobnie jak faryzeusze, zwłaszcza uczeni w Piśmie i kapłani, walczyli więc przeciwko Jezusowi, widząc w nim zagrożenie dla ustalonego porządku prawnego i politycznego. Nie byli w stanie zaakceptować faktu, że Jezus przyciągał tłumy ludzi, szczególnie porywając za sobą masę biednych. Prowadzona misja na cześć Królestwa Bożego ze wszystkimi jego cechami, takimi jak miłość, współczucie, sprawiedliwość i równość społeczna nie mogła nie zachwycić ubogich. Jezus nie zgadzał się z przestarzałymi i niehumanitarnymi zasadami wiary żydowskiej, w większości odrzucając je. Ewangelie ukazują prominentów żydowskich jako wrogo nastawionych do Jezusa, którzy jedynie szukają okazji, by go zlikwidować (Mk 3:8). Jerozolima, jako centrum władzy żydowskiej, była rzekomo agresywnie nastawiona przeciw niemu, traktując Jezusa jako swojego wroga.
Będący do końca swoich dni wiernym Żydem Jezus nie omieszkał udać się do Jerozolimy, w celu oddania czci w świątyni. Wizyta Jezusa w tym świętym mieście skończyła się kontrowersją. Czwarty ewangelista odnotowuje kilka wizyt Jezusa w Jerozolimie, a każda z nich wydaje się być doniosła właśnie z powodu wytwarzającej się wokół niego kontrowersji.
Pierwsza wizyta Jezusa
Pierwsza oficjalna wizyta Jezusa w Jerozolimie odbyła się z okazji święta Paschy (J 2:13-25). W rzeczywistości pielgrzymka do najświętszego miejsca była pragnieniem każdego Żyda. Tradycja nakazywała, by przynajmniej raz w życiu celebrować w Jerozolimie to najważniejsze święto żydowskiej religii. Gdziekolwiek rodzina obchodziła święto Paschy, ceremoniał kończył się tymi wyrażającymi gorące życzenie słowami: "W przyszłym roku w Jerozolimie!". Pascha przypomniała im o wyzwoleniu, jakie otrzymali od Jahwe z niewoli egipskiej, a także poniekąd zachęcała ich, by okazywali podobną troskę o ubogich i potrzebujących w swoim otoczeniu.
Pierwsza wizyta Jezusa w święto Paschy stała się kontrowersyjna ze względu na uzewnętrznienie jego gwałtownego temperamentu w obrębie samej świątyni. Była ona bez wątpienia w tym dniu zatłoczona wiernymi, którzy zeszli się tam z całej Palestyny, składając swoje świąteczne ofiary. To, co miało być w założeniu czysto religijną praktyką, stopniowo przekształciło się w głośny biznes, polegający na sprzedaży ptaków i zwierząt na ofiarę oraz wymianie pieniędzy na składanie ofiar. Z pewnością laicyzacja ta miała miejsce przy aprobacie władz świątynnych i kapłanów, którzy sprzeniewierzali się religijnym nakazom w zamian za olbrzymi zysk, jaki ów biznes przynosił. Na pierwszy widok tej sceny Jezusa ogarnął gniew. Biorąc bicz do ręki, pozwolił sobie na najbardziej nieoczekiwane zachowanie, jakiego się spodziewamy po przepojonym miłością i współczuciem nauczycielu, mianowicie na wypędzenie handlarzy ze świątyni gwałtownym użyciem bata. Skąd takie agresywne działanie Jezusa?
Obecnie Jezusa kojarzymy z ruchem chrześcijan, którzy odcinają się od tradycji żydowskich, wprowadzając nowy kult i nowy system religijnych wierzeń. Tymczasem scena w Świątyni Jerozolimskiej ukazuje Jezusa jako zapalonego żyda, można wręcz rzec o skrajnie ortodoksyjnych zapędach. Jezus odwiedza Świątynię Jerozolimską, zwaną wówczas już Świątynią Heroda. Na jej dziedzińcu znajdowało się wiele zwierząt oraz stołów bankierów, którzy zamieniali monety greckie i rzymskie na monety żydowskie (jedyne, których można było używać podczas uroczystości świątynnych). Jezus był wzburzony tym widokiem na tyle, że sporządził bicz ze sznurków i wypędził zwierzęta oraz poprzewracał stoły bankierów i sprzedawców.
Według Ewangelii synoptycznych Jezus, zwracając się do kupców, cytował Księgę Izajasza i Jeremiasza: "Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów" (Iz 56:7), "Może jaskinią zbójców stał się w waszych oczach ten dom" (Jr 7:11). Wydarzenie to ma miejsce w ostatnim roku życia Jezusa, natomiast w Ewangelii Jana - na początku jego działalności publicznej. Oczyszczenie świątyni pojawia się we wszystkich czterech Ewangeliach kanonicznych. Na uwagę zasługuje jednak pewien fakt.
Do Jerozolimskiej Świątyni w czasie Święta Paschy ściągają tłumy wiernych. Miejsce to jest pod ochroną zarówno strażników świątynnych, jak i wojsk rzymskiego okupanta. Akt agresji skierowany przeciwko handlarzom i bankierom nie uszedłby ich uwagi. Sami poszkodowani także raczej biernie nie przyglądali się całemu zajściu, aktywnie uczestnicząc w przepychance/bójce. Należy zatem przypuszczać, że albo wydarzenie zostało celowo w Ewangeliach wyeksponowane, albo Jezus w Jerozolimie nie przebywał sam, lecz otaczała go grupa oddanych i zapewne równie agresywnych naśladowców. Niemniej jednak należy zauważyć, że opisywane wydarzenie uświadamia rolę Jezusa, jaką sobie wyznaczał w religii Izraela. Nie zamierzał jej w żaden sposób zmieniać, lecz wręcz przywrócić do oryginalnej, skrajnie ortodoksyjnej postaci. Uważał się za bojownika na rzecz żydowskiej czystości religijnej.
W okresie spisywania Ewangelii Żydzi byli jako naród trzebieni, a ich religia zakazywana. Świadectwa nauk Jezusa spisywano pod dyktaturą rzymskiego okupanta. Według Flawiusza Rzymianie wyrżnęli w okresie pięciu lat przed zburzeniem Świątyni Jerozolimskiej ponad milion Żydów. Pół wieku później pogrom żydów przeprowadzono w całym Cesarstwie, nie wyłączając stolicy, w której to przecież kształtowało się obecne chrześcijaństwo. Pod taką właśnie presją spisywane były Ewangelie. Należy więc na nie spojrzeć z perspektywy czasu i ówczesnych warunków politycznych, a nie zawartych w nich dogmatów religijnych. Według wydarzeń historycznych Jezus był oddanym tradycji i wierze żydem, walczącym wręcz o czystość swojej religii. Choć wprowadzał elementy nauk Jana Chrzciciela, sam ani nie chrzcił, ani nie oddawał się pustelnictwu, ani nadmiernej ascezie. W cudzie Khany Galilejskiej wodę zamienił w wino. Przeciwnicy zarzucali mu wręcz pijaństwo, a należy zauważyć, że upijanie się było i jest częścią religijnego ceremoniału w tradycji żydowskiej.
Jezus został zgładzony najprawdopodobniej przez Rzymian, którzy w dość burzliwych czasach dmuchali na zimne, krwawo rozprawiając się ze wszelkimi przejawami ruchu narodowo-wyzwoleńczego. Schwytano go podstępem. Ówczesna broń miała krótki promień rażenia. Wykorzystywano wszak głównie miecze. Wyłapanie rebeliantów przez wojska rzymskie było niemal niewykonalne. Postanowiono więc schwytać herszta bandy, a następnie, podczas niezwykle brutalnego przesłuchania, zdobyć informacje o reszcie jej członków. Społeczność żydowska, oprócz oficjalnych namiestników religijnych i politycznych, nie kolaborowała z okupantem. Jezus jednak nie wydał swoich uczniów, o których wiemy, że podczas aresztowania byli także uzbrojeni w miecze (przynajmniej niektórzy z nich). Wszystkie te informacje ewangeliści musieli przekazać w formie nie uwłaczającej Rzymianom. Część z niewygodnych wydarzeń została więc pominięta, część przeformułowana, a część pewnie dodano, by chrześcijaństwo w ogóle mogło się rozprzestrzeniać po terenie Cesarstwa Rzymskiego. Śmierć Jezusa z naturalną konsekwencją została przypisana znienawidzonym przez Rzymian żydom, przeciwstawiając judaizm naukom Jezusa. Niezwykle ważna wobec tego okazuje się misja Świętego Apostoła Tomasza, który był wolny od tego typu problemów.
Druga wizyta Jezusa
Druga wizyta Jezusa w Jerozolimie opisana została w Ewangelii św. Jana (J 5:1-18). Mogła ona mieć miejsce przy innym święcie Paschy lub Namiotów. Ta wizyta również staje się kontrowersyjna, dotyczy bowiem uzdrowienia sparaliżowanego, który cierpiał z powodu swojej fizycznej ułomności od ponad 38 lat. Jego marzenie uzdrowienia w źródle Betsaidy, dzięki cudownym mocom jej wody, nigdy nie mogło zostać zrealizowane, ponieważ ciągle ktoś przed nim stawał się beneficjentem owych, całkowicie je wyczerpując. Tymczasem Jezus uzdrawia go natychmiast i prosi, aby poszedł do domu, niosąc pod pachą swoje łóżko, co symbolizuje całkowite uzdrowienie.
Uzdrowienie to staje się kontrowersyjne dlatego, że ma miejsce w dzień szabatu. W danych przez Boga Mojżeszowi dziesięciu przykazaniach lud Izraela został poproszony o zaprzestanie w szabat wszelkich działań (Wj 20:8-10; Pwt 5:12-14). Żydowskie rozumienie pochodzenia szabatu z jego podstawową zasadą zaprzestania wszelkiej pracy wiązane jest z samym Bogiem. Odpoczywa on i uświęca siódmy dzień po zakończeniu dzieła stworzenia, które odbywało się w ciągu pierwszych sześciu dni (Rdz 2: 1-3). Dlatego Szabat miał boską konotację i musiał być traktowany poważnie. Tymczasem w regułę wkradła się ortodoksyjna przesada przestrzegania szabatu. Faryzeusze zwiększali swoje poczucie własnej wartości, proklamując się opiekunami szabatu. Wprowadzili wiele związanych z szabatem absurdalnych zakazów naruszających podstawowe prawa człowieka. Niektóre z nich wspominały o noszeniu łóżka (J 5:10), opiece nad chorym (Mk 3:2; Łk 13:14), zbieraniu plonów, by zaspokoić głód (Mt 12:2), podróżowaniu dalej niż zalecana odległość (Dz 1:12). Jezus nie potępił samego szabatu, unikając jednak niedorzecznych zakazów z nim związanych. Głosił, że obowiązki religijne powinny ustąpić pierwszeństwa miłości bliźniego. Szabat wszak został uczyniony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk 2:27). Poza tym pewne istotne działania Boże trwają nawet w dzień szabatu, a przywrócenie zdrowia jest z pewnością aktywnością, przy której Bóg jest aktywnie obecny. Stąd twierdzenie Jezusa przy źródle Betsaidy: "Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam" (J 5:17). Akt uzdrawiania w czasie szabatu według ewangelisty smakował faryzeuszom nutą goryczy. Było to rzekomo powodem, by Żydzi rozpoczęli podejmować starania zabicia go. Nie tylko zresztą za złamanie szabatu, ale także za publiczne oświadczenie, że rzekomo Bóg miał być jego Ojcem (J 5:18). Po tej kontrowersyjnej akcji Żydzi szukali okazji do zabicia Jezusa, a on nie chciał chodzić po Judei tak swobodnie, jak po terytorium Galilei (J 7:1).
Przedstawienie sytuacji przez ewangelistę w ten sposób urąga poczuciu rzeczywistości, jest w swoim przekazie mocno odrealnione, wykazuje ewidentne cechy agitacji przeciwko ortodoksji żydowskiej. Akt uzdrawiania nie jest wszak cechą charakterystyczną przeciętnych ludzkich możliwości i niemal z automatu budzi respekt oraz podziw wśród obywateli. Intencją skryby była ewidentna deprecjacja oponentów religijnych, przedstawionych tutaj ich jako głupców, ślepców i bezdusznych fundamentalistów religijnych. W rysowanym przez niego obrazie Jezus jest prawym wyzwolicielem uciemiężonych przez establishment żydowski biedaków, chorych i z różnych powodów dyskryminowanych obywateli. Z perspektywy czasu relacja ta brzmi jednak topornie. Adresowana jest do ludzi prostych, pełnych kompleksów i uprzedzeń, bez rozeznania życiowego. Tylko w takim środowisku mogła znaleźć podatny grunt. Tymczasem to środowisko jest przytłaczająco najliczniejsze. Adresowanie jemu Ewangelii nosi charakter polityczny, agituje nowych członków tworzącej się właśnie społeczności.
Trzecia wizyta Jezusa
Trzecia wizyta Jezusa w Jerozolimie również miała miejsce podczas święta Namiotów, jednej z okazji odbycia pielgrzymki do świętego miasta. Zasadniczo jest to festiwal rolniczy organizowany z okazji zbierania plonów, współczesne dożynki (Pwt 16:13-15). Święto to upamiętniało również osiedlenie się Izraelitów na żyznych pastwiskach Kanaanu po trudnym pobycie w Egipcie, a także później na pustyni Synaj (Pwt 26:6-11). Kiedy Jezus odwiedził Świątynię Jerozolimską podczas tego święta, jak to było w jego zwyczaju, zaczął nauczać zgromadzonych tam ludzi. Tym razem jego mowy miały charakter przepraszający, broniący jego pracy z ludem. W ostatni dzień Święta Namiotów Jezus dokonuje ważnego, ale także kontrowersyjnego objawienia swojej misji. Według ewangelisty twierdzenia Jezusa mogły poirytować żydowskich przywódców i zwiększyć ich wrogość wobec niego. Jeszcze bardziej sytuację pogorszyć mógł fakt, że wielu zwykłych ludzi stopniowo zaczęło za nim podążać:
- "Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza" (J 7:37-38) i natychmiastowa reakcja tłumu brzmiała: "Ten prawdziwie jest prorokiem... To jest Mesjasz" (J 7:40).
- "Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia"(J 8:12) - to oświadczenie Jezusa nastąpiło po wydarzeniu, w którym ocalił życie kobiety przyłapanej na cudzołóstwie, całkowicie zbijając tym z tropu jej oskarżycieli, ortodoksyjnych Żydów.
- "Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał" (J 8:18).
- "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM" (8:58). Po tym odważnym zapewnieniu Jezusa niektórzy z żydów podnieśli kamienie, aby w niego nimi rzucić, po czym opuścił świątynię (J 8:59).
Według ewangelisty Jana Jerozolima oraz okolice świątyni były dość niebezpieczne zarówno dla Jezusa, jak i jego uczniów. Betania natomiast leżała zaledwie dwa kilometry od Jerozolimy. Wersja znana z Ewangelii przedstawia żydowskich prominentów religijnych jako pałających nienawiścią do Jezusa, próbujących za wszelką cenę przeszkodzić mu w kontynuowaniu jego misji, w której zachęcał do przeciwstawiania się ich odwiecznym tradycjom. Choć Jezus nie zaprzeczał prawdom Starego Testamentu, wiernie go raczej broniąc, niż się jemu przeciwstawiając, jego nauki zostały przedstawione jako całkowita zmiana żydowskich perspektyw i poglądów. Stąd narysowano przywódców religijnych jako wrogich wobec Jezusa. Tymczasem Jezus postanowił udać się do Betanii, do rodziny Łazarza i uzdrowić go pomimo niebezpieczeństw czyhających na jego życie.
Ukazanie zdecydowanej odwagi dzielnego Tomasza, który deklaruje wsparcie dla Jezusa i chęć pójścia za nim nawet na śmierć, rzeczywiście wywiera bardzo pozytywny wpływ na jego imię. Z pewnością Tomasz prezentował głębokie przywiązanie do osoby i przesłania Jezusa. Przez lata rozwinął w sobie dojrzałą osobowość, która zaowocowała na krytycznym etapie odpowiednią postawą oddania dla Jezusa. Ta zadziwiająca cecha Tomasza mogła również znaleźć odzwierciedlenie w czwartej Ewangelii dzięki roli, jaką odegrał w chrześcijańskiej wspólnocie pierwszego wieku, w której rozwijała się ta Ewangelia. A co z uporem, który ten sam apostoł Tomasz objawił kilka dni później, nie przyjmując wiary w zmartwychwstałego Jezusa?
Jak już wcześniej wspomniano, Tomasz uczciwie reprezentował nastroje panujące w jego czasach; ale jeszcze ważniejsze jest to, że całkowicie odwraca się od wątpliwości, dzięki doskonałemu podejściu do wiary i całkowitemu poddaniu się Jezusowi. Tutaj znowu Apostoł pokazał swoją dzielną osobowość. Miał odwagę radykalnie zmienić swoje stanowisko po konfrontacji z Jezusem. Rany otrzymane przez Jezusa na krzyżu, które pierwotnie go upokorzyły, są teraz przedstawiane jako symbol tryumfu zmartwychwstałego Jezusa. Nie potrzebował już żadnego więcej dowodu, gdy poddał się głębokiej spowiedzi: "Pan mój i Bóg mój!" (J 20:28).
[1] Kolofon (stgr. ??????? koloph?n "szczyt, wierzchołek; zwieńczenie pracy") - formuła umieszczona na końcu średniowiecznej książki rękopiśmiennej, zawierająca explicit z tytułem dzieła, datację, imię pisarza, czasem jego funkcję (np. praesbiter, organista itp.)
[2] Słowo pleroma oznacza przede wszystkim "pełnię, wypełnienie". W Starym Testamencie wielokrotnie zostało użyte w odniesieniu do ziemi i morza oraz "tego, co je napełnia" (Ps. 24:1; por. 50:12; 89:12; 96:11; 98:7) i tak też zostało zacytowane w I Kor. 10:26-28. W świeckiej grece pleroma odnosi się do skompletowania załogi statku albo sumy niezbędnej do zawarcia transakcji finansowej. W Kol. 1:19 i 2:9 Paweł używa tego słowa, by opisać sumę funkcji boskości.
[3] Papirus Oxyrhynchus
[4] Źródło Q, Ewangelia Galilejska (od niemieckiego Quelle - źródło) - hipotetyczny dokument wczesnochrześcijański, spisany w języku greckim przed ukształtowaniem się Ewangelii Nowego Testamentu, być może w Galilei w latach 50. Z dokumentu mieli korzystać autorzy Ewangelii Mateusza i Łukasza pisząc swoje Ewangelie.
[5] Terminus post quem (łac. "zakończony po czasie") - termin używany w archeologii odnoszący się do datowania względnego. Przez to pojęcie rozumieć należy, że można określić jedynie, czy dany obiekt lub warstwa związana ze znaleziskiem jest młodsza od tego znaleziska.
[6] Pseudonimizacja - przetworzenie danych osobowych w taki sposób, by nie można ich było już przypisać konkretnej osobie, której dotyczą, bez użycia dodatkowych informacji, pod warunkiem że takie dodatkowe informacje są przechowywane osobno i są objęte środkami uniemożliwiającymi ich zidentyfikowanie.