PRZEDMOWA
W czasie gdy pisałem niniejszą książkę, świat się zmienił. Inwazja Władimira Putina na Ukrainę, rozpoczęta 24 lutego 2022 roku, wywołała najbrutalniejszy konflikt w Europie od czasów II wojny światowej. Siedem dekad starań o utrzymanie pokoju zostało zniweczonych przez powrót epoki mocarstwowego zastraszania siłą. Paranoiczny dyktator rozpętał niczym niesprowokowaną wojnę przeciwko swojemu żyjącemu w pokoju sąsiadowi, rozkazując dokonać ataków rakietowych, w których giną kobiety i dzieci, igrając z nuklearnym armagedonem poprzez ostrzeliwanie elektrowni atomowej, wystawiając swoich własnych młodych poborowych na niewyobrażalne potworności i patrząc, jak tysiące z nich wracają w workach na zwłoki.
Putin okłamał naród rosyjski. Twierdził, że jego celem jest denazyfikacja kraju, który w rzeczywistości jest praworządną demokracją, na czele której stoi mający żydowskie korzenie prezydent. Nazwał to specjalną operacją wojskową i prześladował tych, którzy mówili prawdę o bezsensownym akcie agresji. Zakazał działalności niezależnej prasie, telewizji i rozgłośniom radiowym, osobiście dyktując wypaczoną wersję wydarzeń, którą propagują rosyjskie media państwowe. Czytelnicy i widzowie byli karmieni kłamstwami godzina po godzinie, dzień po dniu - i większość z nich w nie uwierzyła. Rosjanie nie widzieli obrazów zrujnowanych miast, przerażonych małoletnich uchodźców, spalonych rosyjskich czołgów i walecznych Ukraińców broniących swojej ojczyzny. Nie słyszeli o wziętych do niewoli rosyjskich żołnierzach, o międzynarodowym oburzeniu i spekulacjach na temat stanu zdrowia psychicznego Władimira Putina. Słyszeli jedynie, że jego "operacja specjalna" przebiega zgodnie z planem.
Kreml był tak przerażony mocą prawdy, że ustanowił prawo karzące wyrokami 15 lat więzienia każdego, kto został uznany za winnego rozpowszechniania "fałszywych informacji" (w rzeczywistości prawdziwych) na temat kampanii wojennej. Efektem tego była narastająca lawina absurdów, w ramach której Ukraińców obwiniano o wszystko - łącznie z bombardowaniem własnych elektrowni atomowych, celowym rozmieszczaniem cywilów na linii rosyjskiego ognia, używaniem studentów z Chin jako żywych tarcz (co miało być sygnałem dla Pekinu, że powinien zaoferować większe wsparcie) i strzelaniem do uchodźców, by ich powstrzymać przed ucieczką. Jedynym, czego rosyjskie media nie zdołały dostarczyć, były podnoszące na duchu obrazy rosyjskich żołnierzy witanych jako wyzwoliciele przez wdzięczną ludność.
Nawet w putinowskim urojonym świecie realpolitik ta inwazja była pozbawiona logiki. Niezależnie od wyników początkowej ofensywy jasne było, że przysporzy mu ona trudnych do rozwiązania problemów. Nawet gdyby ostatecznie obwieścił, że pokonał Ukrainę, nie zdołałby ujarzmić rozwścieczonej, wrogo nastawionej ludności, wśród której dziesiątki tysięcy osób wyposażono w broń automatyczną. Nawet rosyjskojęzyczna mniejszość na wschodzie kraju, w której obronie rzekomo rozpoczęto tę inwazję, była przerażona skalą przemocy. Perspektywa przewlekłych zmagań z ruchem oporu i strat wśród wojsk okupacyjnych od kul partyzantów kontrolujących niezmierzone połacie kraju była mało atrakcyjna.
Wbrew jego ostentacyjnie lekceważącej postawie wobec sankcji Zachodu Putin ma świadomość, że stanowią one poważne zagrożenie. Rosyjska gospodarka od dawna sukcesywnie podupada i wykluczenie jej z globalnego systemu bankowego może ostatecznie zepchnąć ją na boczny tor. Rosjanie boleśnie odczuli kontrolę dewizową, galopującą inflację i niedobory gotówki. Zawieszenie systemu płatności elektronicznej spowodowało kolejki nawet przed wejściem do metra. Młodsze pokolenie źle przyjęło ograniczenia w komunikacji elektronicznej i dostępie do gier komputerowych. Wszystko to podsycało społeczne niezadowolenie.
Antywojenne demonstracje w Moskwie i Petersburgu w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu inwazji zostały szybko stłumione, ale nawet Putin nie może aresztować wszystkich. Perspektywa zjednoczenia się krajowej opozycji wokół kwestii Ukrainy martwi go, tym bardziej że w mediach społecznościowych ukazuje się coraz więcej obrazów rosyjskich jeńców wojennych oraz zabitych i rannych żołnierzy jego armii.
Świat był zdumiony i zaskoczony lutową inwazją. Putin już wcześniej, wiosną 2021 roku, skoncentrował swoje siły zbrojne na granicy z Ukrainą, ale po tej eskalacji napięcia wycofał je. Kiedy więc w grudniu 2021 roku wznowił przemieszczanie wojsk, światowa społeczność uznała, że także tym razem blefuje. Spekulowano na temat jego zamiarów, okazywano pewne zrozumienie dla jego pretensji wobec ekspansji NATO w Europie Wschodniej i dyskutowano nad ustępstwami, które mógłby poczynić Zachód. Cała ta sympatia - i wszystkie sugestie zachodnich liberałów, że Putinowi należy się kredyt zaufania - wyparowała, kiedy rosyjskie czołgi wtargnęły na terytorium Ukrainy.
Ten "szok i niedowierzanie" cywilizowanego świata wywołały u mnie pewne rozbawienie. W przeciwieństwie do tych, którzy upierali się przy ustępstwach wobec Putina, przymykając oko na jego prowokacje w nadziei, że w zamian "będzie dla nas miły", nie mam wobec niego takich złudzeń, chociaż przyznaję, że metody i skala jego inwazji zdumiały nawet mnie. Moje wieloletnie bolesne doświadczenia z Władimirem Putinem nauczyły mnie, że nie można mu ufać, że jest on zdolny do najstraszniejszych zbrodni oraz że jego obietnice współpracy i wzajemnego zrozumienia, deklarowane z uśmiechem na twarzy, zawsze okazywały się nic niewarte.
Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jestem przekonany, że to dyktator, którego trzeba powstrzymać, nie bacząc na ryzyko i koszty, jakie będziemy musieli przy tym ponieść. Nasze udręki bledną w porównaniu z bombardowaniem niewinnych cywilów. Jeśli bowiem nie powstrzymamy Putina w Ukrainie, nieuchronnie doprowadzi nas do wojny światowej. Porównania z Hitlerem mogą wydawać się przesadzone, ale powinniśmy być bardzo ostrożni, próbując obłaskawiać Putina w ten sam sposób, w jaki daliśmy Hitlerowi swobodę działania w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Nie wolno nam powtórzyć tego błędu. Będzie zbyt kosztowny dla nas wszystkich. Celem, jaki mi przyświecał przy pisaniu niniejszej książki, było pokazanie i objaśnienie szkód, jakie dwie dekady władzy Putina wyrządziły Rosji i relacjom Wschód-Zachód, a także zasugerowanie konstruktywnej drogi wyjścia teraz, gdy międzynarodowa społeczność jest już świadoma prawdy.
21 marca 2022 roku
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki