Wstęp
Osoby pracujące seksualne są wszędzie1. Jesteśmy waszymi
sąsiadkami i sąsiadami. Mijamy się na ulicy. Nasze dzieci chodzą do tych
samych szkół. Stoimy za wami w kolejce do kasy samoobsługowej, ze
słoiczkami dla bobasów i butelką pinot grigio. Osoby, które sprzedają
usługi seksualne, są w waszej stołówce w pracy, w partii politycznej, w samorządzie rodzicielskim, w poczekalni u lekarza, w kościele czy innym
miejscu kultu religijnego. Osoby pracujące seksualnie tkwią zamknięte w ośrodkach detencyjnych dla imigrantów i protestują pod ich murami.
Chociaż jesteśmy wszędzie, większość ludzi niewiele wie o tym, jak
naprawdę wygląda nasze życie. Osoby pracujące seksualnie wzbudzają z jednej strony ciekawość, a z drugiej burzliwe dyskusje w popkulturze,
dziennikarstwie i polityce. Kiedy jesteśmy widoczne i widoczni podczas
pracy - na zewnątrz, w oznakowanych agencjach2, w przestrzeni
cyfrowej - nasza obecność wzbudza dyskomfort. Coraz częściej widać nas
także w przestrzeni politycznej, i tam również wzbudzamy dyskomfort.
Wielu chciałoby, żebyśmy przestały i przestali świadczyć usługi
seksualne, chciałoby naprawić świat, żeby świadczenie tych usług
przestało być konieczne, albo po prostu wolałoby nie musieć na nas
patrzeć. Słyniemy jednak z tego, że nie tak łatwo się nas pozbyć, w każdym razie nie za pomocą instrumentów prawa karnego.
Prostytucja3 jest zjawiskiem silnie nacechowanym i wyciąga
na światło dzienne głęboko odczuwane emocje. Dotyczy to zwłaszcza ludzi,
którzy nigdy nie sprzedawali seksu i postrzegają świadczenie usług
seksualnych na poziomie symbolicznym. Samo pojęcie prostytucji prowokuje
do pytań o naturę pracy, męskość, klasy społeczne, cielesność, a także o archetypiczną nieprawość i karę, o to, kto na co "zasługuje", o specyfikę życia w społeczności i wreszcie o to, co znaczy wypychanie
pewnych osób poza jej granice. Stosunek do prostytucji od zawsze wiąże
się z kwestiami rasy, granic, migracji i tożsamości narodowej, czasami
otwarcie, ale częściej w sposób niewidoczny na pierwszy rzut oka. Praca
seksualna jest jak skrytka, w której społeczeństwo przechowuje swoje
najgłębsze obawy i lęki.
Być może najtrudniejsze pytania prowokowane przez prostytucję dotyczą
tego, co znaczy być kobietą w patriarchalnym społeczeństwie.
Feministyczna pisarka Kate Millett zauważa, że zgodnie z retoryką
feministek "wszystkie kobiety to prostytutki, a małżeństwo jest
prostytucją"q1. Osoby pracujące seksualnie od dawna zdają
sobie sprawę z wzajemnego przenikania się prostytucji jako metafory i jako konkretnego zawodu. W 1977 roku kolektyw osób pracujących
seksualnie PROS - Programme for Reform of the Law on Soliciting -
napisał w kultowym brytyjskim magazynie feministycznym "Spare Rib", że
oczekuje od ruchu wyzwolenia kobiet "przemyślenia tej sprawy
[prostytucji] i podjęcia dyskusji, ale nie wykorzystywania jej",
wyjaśniając, że ruch kobiecy "wykorzystywał określenie "prostytutka" w bardzo paskudny sposób, odnosząc się do gospodyń domowych, w celu ujęcia
jednym słowem swojej wizji sytuacji uciskanych kobiet"q2. W tekście zwracano także uwagę na to, że za gotowością do sięgania po
prostytucję jako metaforę nie idzie praktyczne wsparcie osób pracujących
seksualnie w walce o dekryminalizację ich pracy.
Pod pewnymi względami niewiele się zmieniło. W niechęci współczesnych
feministek do prostytucji nie ma cienia pragmatyzmu. Więcej energii
politycznej zużywa się na utrudnianie pracy seksualnej niż na to, czego
rzeczywiście potrzeba, czyli na przykład pomoc osobom pracującym
seksualnie w unikaniu ścigania przez sądy czy zapewnienie im
alternatywnych źródeł dochodu, które byłyby czymś więcej niż powszechnie
szanowaną harówką. Jak powiedziała Ceyenne Doroshow, transpłciowa
pracownica seksualna i jedna z ważniejszych działaczek w swojej
społeczności: "Skarbie, jeśli nie chcesz, żeby osoby pracujące seksualne
wykonywały tę pracę, to je zatrudniaj! Zatrudniaj je, przedstaw jakieś
rozwiązanie!"q3.
Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo i przetrwanie osób, które
sprzedają seks. Tak jak Doroshow czy kiedyś PROS, skupiamy się przede
wszystkim na kwestiach praktycznych i materialnych, a nie na wymiarze
symbolicznym czy metaforycznym. Podejście do seksu z tej perspektywy
prowokuje pewne pytania. W jakich warunkach osobie, która chce
zrezygnować z pracy seksualnej, najłatwiej jest to zrobić? Jakie warunki
skłaniają ludzi do świadczenia usług seksualnych albo czynią z pracy
seksualnej jedyną szansę na przeżycie? Co wzmacnia pozycję osoby
pracującej seksualnie w negocjacjach z pracodawcą, a co ją osłabia?
Osoby pracujące seksualnie na całym świecie korzystają z podobnych
strategii bezpieczeństwa: pilnują, żeby w sąsiednim pokoju była zaufana
osoba, a na ulicy trzymają się w niewielkich grupkach, otwarcie spisują
numer rejestracyjny samochodu klienta albo każą mu się wylegitymować,
żeby uświadomić mu, że nie jest anonimowy. Czy osoba pracująca
seksualnie może poprosić o wsparcie koleżankę czy kolegę, jeśli na
przykład klient odmówi założenia prezerwatywy? Jakie mogą być
konsekwencje wezwania policji albo samego faktu, że funkcjonariusze
zauważą taką grupkę na ulicy? Co dla osoby pracującej seksualnie
oznacza, że klient albo szef boi się policji? Kto jest zagrożony
deportacją albo bezdomnością i dlaczego? Takie właśnie kwestie, związane
z materialnymi warunkami życia, są ciekawe dla nas jako autorek i jako
pracownic seksualnych.
To nie jest pamiętnik
W tej książce - a także w perspektywie współczesnego lewicowego ruchu
osób pracujących seksualnie - nie chodzi o czerpanie przyjemności z pracy seksualnej. Nie będziemy tu wysuwać argumentów, że praca seksualna
to źródło "uwłasnowolnienia" [ang. empowerment]. Nie interesuje nas
budowanie narracji wokół kwestii wolności seksualnej czy domniemanej
zdolności branży usług seksualnych do umożliwienia pracownicom i pracownikom oraz klientom i klientkom seksualnej samorealizacji. Wbrew
oczekiwaniu, żebyśmy jako osoby pracujące seksualnie "podzieliły się
swoją historią", ta książka nie jest pamiętnikiem i nie zawiera opisów
orgii. (Chociaż jak powiedziały osoby założycielskie "$pread" w wywiadzie udzielonym z okazji wydania pierwszego numeru tego czasopisma
osób pracujących seksualnie: "Nie planujemy nikogo podniecać, ale ludzi
kręcą najróżniejsze rzeczy, więc niewykluczone, że ktoś się podnieci
walką o sprawiedliwość społeczną dla osób pracujących
seksualnie")q4. Nie interesuje nas tworzenie wspólnego ruchu
z mężczyznami kupującymi seks. Nie jesteśmy tu po to, żeby budować
pomnik "życzliwego" klienta ani propagować ideę, że jakikolwiek klient
ma "prawo" do seksu. Nie chcemy na pierwszym miejscu stawiać dyskusji o tym, czy branża usług seksualnych, a nawet sam seks, jest zjawiskiem z natury dobrym lub złym4. Co więcej - jak pokażemy w kolejnych
rozdziałach tej książki - nie traktujemy też bezkrytycznie tego, co
oznacza "praca" w warunkach nienasyconego globalnego kapitalizmu i nadchodzącej katastrofy klimatycznej.
Niektórzy zwolennicy praw osób pracujących seksualnie próbują okazać
swoje wsparcie, używając argumentu, że branża usług seksualnych wcale
nie jest siedliskiem seksizmu i mizoginii - naszym zdaniem to mocno
nietrafione. Branża seksualna jest seksistowska i mizoginiczna. Nie
twierdzimy, że w ramach pracy seksualnej nikomu nie dzieje się krzywda
albo że ewentualna krzywda jest niewielka i można ją zbagatelizować.
Wręcz przeciwnie, nasza książka koncentruje się właśnie na zagrożeniach
związanych z pracą seksualną, takich jak przemoc, wyzysk, aresztowanie,
pozbawienie wolności, eksmisje czy deportacja.
Jesteśmy feministkami. Kobiety, zarówno trans-, jak i cispłciowe, stoją
w centrum naszej polityki, a co za tym idzie, także tej książki. Usługi
seksualne świadczą osoby wszystkich płci: trans- i cispłciowi mężczyźni,
osoby niebinarne, a także identyfikujące się z płciami występującymi w społeczeństwach rdzennych i poza globalnym Zachodem, takimi jak
hidźra, fa'afafine czy two-spirit. Ważne, żeby o tym pamiętać,
gdyż płeć poszczególnych osób kształtuje ich drogę do pracy seksualnej,
doświadczenia w tej branży oraz późniejsze życie. Jednocześnie nie można
zapominać, że branża usług seksualnych jest upłciowiona [gendered]:
większość osób sprzedających seks to kobiety, a większość osób za seks
płacących to mężczyźni. W książce często piszemy o osobach pracujących
seksualnie w rodzaju żeńskim, a o ich klientach - w męskim. Nie tkwimy w błędnym przeświadczeniu, że dotyczy to absolutnie każdej sytuacji, ale
nie jest to też pomyłka czy nieprzemyślany zabieg. To świadomy wybór,
ponieważ naszym zdaniem odzwierciedla on realia branży usług
seksualnych, a także nasze osobiste feministyczne przekonania i priorytety.
Być może spodziewacie się statystyk i danych liczbowych na "dowód", że
prostytucja jest taka albo siaka. Tego typu argumenty padają w wielu
istniejących już książkach opowiadających się za dekryminalizacją pracy
seksualnej (lub jej przeciwnych). Dane są oczywiście przydatne, a w wielu kontekstach wręcz nie można się bez nich obejść. Kiedy WHO
(Światowa Organizacja Zdrowia) zastanawia się, jak ograniczyć skalę
zakażeń wirusem HIV wśród osób pracujących seksualnie, potrzebuje danych
liczbowych. Czasami jednak kurczowe trzymanie się statystyk może
przerodzić się w formę "argumentu z autorytetu": ktoś powołuje się na
wnioski z jednego badania, ktoś na przeciwne wnioski z innego, a dyskusję "wygrywa" ten, czyje cyferki łatwiej zapamiętać albo czyje
badanie opublikowano w bardziej prestiżowym czasopiśmie. Niektóre
badania mają niską jakość albo są niewłaściwie wykorzystywane przez
komentujących i w rezultacie marnuje się czas na dyskusje o wiarygodności danego artykułu, zamiast odwołać się do prostej logiki i empatii. Poleganie na statystykach w debacie o prostytucji wynika często
z naszej niewidzialności oraz z faktu, że nie jesteśmy traktowane
poważnie jako uczestniczki dyskusji. Osoby pracujące seksualnie mogą
wydawać się obce i tajemnicze, a podnoszone przez nas kwestie zbyt
polityczne, gdy tymczasem liczby dodają otuchy, wydają się apolityczne i mądre.
Owszem, używamy danych liczbowych - zarówno w naszych książkach, jak i w działalności aktywistycznej - ale nie są one dla nas najważniejsze.
Zamiast rzucić kilkoma kluczowymi wskaźnikami, które "potwierdzą
słuszność" argumentacji osób pracujących seksualnie, chcemy raczej, żeby
czytelniczki empatycznie zastanowiły się nad tym, jak zmiany w prawie
karnym wpływają na zmianę motywacji i zachowań osób świadczących usługi
seksualne, a także klientów, policji, menedżerów i osób wynajmujących
lokale, w których świadczy się te usługi. Jeśli zrozumiecie, jak i dlaczego zmieniają się te zachowania, dużo lepiej zrozumiecie to, jak
zmiany w prawie karnym przekładają się na zwiększenie - lub zmniejszenie
- bezpieczeństwa osób świadczących usługi seksualne.
"Wystarczą dwie minuty, żeby upolitycznić dziwkę"
Pracownice seksualne były pierwszymi feministkami. Choć często
postrzegano je jako skazane na łaskę cudzych kaprysów, osoby pracujące
seksualnie uczestniczyły w budowie i kształtowaniu ruchów społecznych na
całym świecie. W średniowiecznej Europie pracownice "domów publicznych"
zrzeszały się w gildiach i od czasu do czasu organizowały strajki lub
protesty uliczne w odpowiedzi na brutalne akcje organów ścigania,
zamykanie miejsc pracy lub nieakceptowalne warunki pracyq5. W XV
wieku w Bawarii postawione w stan oskarżenia prostytutki oznajmiły
rajcom miejskim, że ich działalność stanowi pracę, a nie
grzechq6. W 1859 roku pewna prostytutka (pod pseudonimem Kolejna
Nieszczęśnica) tak napisała w liście do "The Times of London": "Ja
postępuję roztropnie i za nic sobie mam was i waszych policjantów.
Stoicie tacy gładziutcy i gadacie o moralności, dlaczego? Czym jest
moralność?"q7. W roku 1917 dwieście prostytutek wzięło udział
w marszu w San Francisco - wydarzenie to nazywa się czasem "pierwszym
marszem kobiet" - sprzeciwiając się zamykaniu "domów publicznych". Jedna
z osób przemawiających podczas marszu oznajmiła: "Niemal wszystkie z tych kobiet są matkami lub mają kogoś innego na utrzymaniu. To sytuacja
ekonomiczna zmusza je do takiego życia [...]. Atakując nas, niczego nie
wskóracie. Może zajmijcie się raczej tą sytuacją
ekonomiczną?"q8.
Wzajemna troska jest aktem politycznym. W czasach drugiej fali feminizmu
wiele radykalnych pionierek ruchu wspólnie wychowywało dzieci i opiekowało się sobą nawzajem, wykraczając poza ograniczenia biologicznej
rodziny. Znacznie mniej znane i pomijane w tradycyjnych przekazach o historii feminizmu są dużo wcześniejsze podobne działania pracownic
seksualnych. Na przykład w XIX-wiecznych Wielkiej Brytanii i Irlandii
prostytutki tworzyły społeczności samopomocowe, dzieląc się dochodami i opieką nad dziećmi. Jeden z ówczesnych dziennikarzy napisał, że
"naczelną zasadą jest dzielenie się tym, co się posiada [...]. W trudnych czasach jedna rodzina chętnie pomaga innej albo kilka składa
się na jedną [...]. Wszystkie dochody trafiają do jednej kasy i z nich
utrzymuje się wspólne ognisko domowe"q9.
Podobnie watembezi [kobiety pracujące na zewnątrz] w Nairobi w czasach kolonialnych tworzyły więzi finansowe, płaciły za siebie
wzajemnie grzywny albo przekazywały sobie majątek po śmierciq10.
Choć z zewnątrz tego nie widać, zwyczaj dzielenia się zasobami - w tym
pieniędzmi, przestrzenią do pracy, a nawet klientami - utrzymuje się do
dziś jako ważny element aktywizmu osób pracujących seksualnie.
Osoby pracujące często organizują zrzutki, żeby zapobiec eksmisji albo
zapewnić mieszkanie w razie nagłej potrzeby. Takie wspólnotowe dzielenie
się zasobami stanowi często jedyną siatkę bezpieczeństwa dla osób
pracujących seksualnie, które padły ofiarą kradzieży lub napaści, przez
co muszą wziąć wolne, żeby wydobrzeć.
Działania kolektywne dotyczą także wzajemnej obrony. Kiedy w 2010 roku w miasteczku Thika w Kenii zamordowano osiem pracownic seksualnych, z całego kraju ściągnęły tłumy innych, żeby wyrazić wsparcie. Jak pisze
Phelister Abdalla z Kenya Sex Workers Alliance: "W Thice protestowały
setki osób pracujących seksualnie z różnych regionów Kenii [...]
zamordowano nasze siostry, więc miarka się przebrała"q11.
Odwaga i siła osób pracujących seksualnie odegrała ważną rolę w wielu
ruchach wyzwoleńczych. W latach pięćdziesiątych XX wieku prostytutki
brały udział w powstaniu Mau Mau, które doprowadziło do wyzwolenia Kenii
spod kolonialnej władzy Brytyjczykówq12. W następnych dwóch
dekadach uczestniczyły w zamieszkach w Compton's Cafeteria w San
Francisco i w nowojorskim Stonewall Inn, które stanowiły katalizator
walki o prawa osób LGBTQ w Stanach Zjednoczonychq13. W czasach szybkich przemian społecznych osoby pracujące seksualnie z klasy
robotniczej często znajdują się w centrum wydarzeń. Jak ujęła to Margo
St. James, aktywistka na rzecz praw osób pracujących seksualnie,
"wystarczą dwie minuty, żeby upolitycznić dziwkę"q14.
St. James zaciekle broniła nękanych przez policję "dewiantów i dewiantek
seksualnych" w San Francisco, gdzie mieszkała. "Czas najwyższy, żeby
dziwki się zorganizowały", powiedziała kiedyś w wywiadzie.
"Homoseksualiści się zorganizowali i teraz gliniarze boją się ich
prześladować"q15. W latach siedemdziesiątych, kiedy osoby
pracujące seksualnie nie miały praktycznie żadnej publicznej platformy,
St. James działała w ruchu walki o prawa gejów i otwarcie identyfikowała
się jako "dziwka" w szczerej rozmowie z "Rolling Stone", przedstawiając
swoją wizję uwolnienia kobiecej seksualności od "cipkowego patrolu"
państwa. Założyła organizację COYOTE (Call Off Your Old Tired Ethics),
ukróciła powszechną w Kalifornii praktykę przymusowej kwarantanny i podawania leków aresztowanym osobom pracującym seksualnie, a w jej
"Balach Dziwek" wzięło udział 12 tysięcy gości i gościń, w tym celebryci
i polityczkiq16. Powiązanie prostytucji z polityką na rzecz
przyjemności i ruchu queer - w szczytowym okresie rozwoju kontrkultury
lat siedemdziesiątych - okazało się skutecznym sposobem zwrócenia uwagi
na prawa osób pracujących seksualnie.
W 1974 roku w Etiopii osoby świadczące usługi seksualne przyłączyły się
do nowo powstałej Konfederacji Związków Zawodowych Etiopii
[Confederation of Ethiopian Labour Unions, CELU] i uczestniczyły w strajku, który przyczynił się do obalenia rząduq17. W Europie
korzenie współczesnego ruchu sięgają roku 1975, kiedy we Francji
pracownice seksualne zaczęły okupować kościoły, żeby zaprotestować
przeciwko kryminalizacji, biedzie i brutalności policji. Stanowiło to
impuls do podobnych działań w Londynie, gdzie w 1980 roku członkinie
English Collective of Prostitutes urządziły okupację kościołów na King's
Crossq18. W późniejszych latach osoby pracujące seksualnie
angażowały się na przykład w procesy przeciwko gentryfikacji parku Gezi
w Stambuleq19.
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych w Wielkiej Brytanii ruch
na rzecz praw osób pracujących seksualnie łączył się ściśle z kampanią
"płaca za prace domowe" [wages for housework]. Marksistowskie
feministki wskazały na wartość nieodpłatnej pracy reprodukcyjnej i domowej kobiet i domagały się radykalnej reorganizacji społeczeństwa,
tak by zaczęto doceniać pracę kobiet. Mniej więcej w tym samym okresie
grupa feministyczna Wages Due Lesbians połączyła kwestie prac domowych,
pracy seksualnej i pracy kobiet w heteroseksualnych związkach w deklaracji solidarnościowej wydanej w 1977 roku w odpowiedzi na represje
ze strony policji obyczajowej: "Za każdym razem, kiedy kobietom udaje
się wywalczyć przynajmniej część należnego nam wynagrodzenia, to
wzmacnia nas wszystkie i dowodzi, że usług kobiet nie można traktować
jako czegoś oczywistego"q20.
W latach osiemdziesiątych ruch na rzecz praw osób pracujących seksualnie
coraz bardziej się umiędzynarodawiał. W Amsterdamie i Brukseli odbyły
się odpowiednio pierwszy i drugi Światowy Kongres Dziwek [World Whores'
Congress], a nowe grupy zaczęły powstawać w Australii, Tajlandii,
Brazylii, RPA, Urugwaju i wielu innych krajach.
W roku 1997 cztery tysiące osób pracujących seksualnie wzięło udział w historycznej pierwszej Krajowej Konferencji Osób Pracujących Seksualnie
[National Conference of Sex Workers] w Indiach, zorganizowanej przez
Durbar Mahila Samanwaya Committee (DMSC). Na kolejnym spotkaniu, w roku
2001, do Kolkaty przybyło już 25 tysięcy uczestniczek i uczestników,
żeby nagłośnić swoje żądania, z transparentami o treści: "Chcemy chleba.
Chcemy też róż"5.
W Boliwii w połowie pierwszej dekady XXI wieku 35 tysięcy pracownic
seksualnych z całego kraju wzięło udział w serii kolektywnych akcji
przeciwko brutalności policji i zamykaniu miejsc pracy. "Walczymy o prawo do pracy i o przetrwanie naszych rodzin", mówiła Lily Cortez,
liderka Asociación de Trabajadoras Nocturnas z El Alto, otoczona przez
prostytutki, które w geście protestu zaszyły sobie usta. "Jutro
pogrzebiemy się żywcem, jeśli nie doczekamy się natychmiastowej
reakcji"q21.
Część osób w ramach strajku odmówiła poddawania się obowiązkowym
badaniom na infekcje przenoszone drogą płciową, "dopóki nie będziemy
mogły spokojnie pracować bez nękania"q22. Inne blokowały ruch
uliczny albo urządzały strajki głodoweq23. "Jesteśmy niekochanymi
córkami Boliwii", mówiła Yuly Perez z Organización Nacional para la
Emancipación de las Mujeres en Estado de Prostitución. "Jesteśmy
znienawidzone przez społeczeństwo, które regularnie korzysta z naszych
usług, i ignorowane przez instytucje, które mają obowiązek nas chronić
[...]. [Będziemy] ze wszystkich sił walczyły o należne nam
prawa"q24.
"Rozpętało się piekło - między prostytutką a ruchem feministycznym"
Choć prostytutki można uznać za pionierki feminizmu, ich stosunki z szerszym ruchem feministycznym od zawsze były dość napięte. W połowie
XIX wieku, kiedy kobiety z klasy średniej podejmowały pracę zawodową i tym samym wkraczały do sfery publicznej, stworzono nową rolę, która
łączyła idealne wartości i atrybuty przypisywane kobietom z klasy
średniej z pracą zarobkową. W jakimś sensie można by to uznać za projekt
feministyczny, ponieważ rzekoma moralna wyższość tych kobiet uzasadniała
ich rosnący udział w życiu publicznym, w tym pracę poza domem, prawo
własności, prawo głosu i tak dalej. Równocześnie profesjonalizacja roli
opiekuńczej w ramach działań filantropijnych czy pracy socjalnej
opierała się raczej na reprodukowaniu ustalonych ról płciowych niż na
ich kwestionowaniu. Kobiety te umacniały swoją pozycję w hierarchii
społecznej, sytuując się ponad klasą robotniczą, a zwłaszcza kobietami i dziećmi z tej klasy, które traktowano jako obiekty maternalistycznych i represyjnych form "troski"q25.
To zaś doprowadziło do powstania "przemysłu ratunkowego" (zgodnie z nazewnictwem zaproponowanym przez antropolożkę Laurę Agustín), czyli
rozmaitych systemów społecznych nagród związanych z "nawracaniem"
prostytutek, a także ochroną dzieci i ratowaniem zwierzątq26. (W ramach tych nowych działań filantropijnych wrzucano więc dzieci,
zwierzęta i prostytutki do jednego worka, co w prawdzie nie wprost, ale
pozwala nam się zorientować, jak postrzegano wówczas kobiety świadczące
usługi seksualne). Przemysł ratunkowy umożliwiał kobietom z klasy
średniej wywalczenie sobie przestrzeni jako obywatelkom i podmiotom
politycznym w sferze publicznej - kosztem ich sióstr z klasy
robotniczej, których życie coraz silniej nadzorowanoq27. W 1877 roku wybuchł skandal, kiedy National Society for the Prevention of
Cruelty to Children (NSPCC) po raz pierwszy postawiło zarzuty
okrucieństwa wobec dzieci przedstawicielom klasy wyższej: wcześniej
"przeprowadzili już trzydzieści osiem podobnych spraw przeciwko biednym,
niewykształconym rodzinom"q28. Nawet kiedy ich interesy czasem
się pokrywały, jak w przypadku wspólnej walki przeciwko Ustawom o chorobach zakaźnych [Contagious Diseases Acts] w latach
sześćdziesiątych XIX wieku, sufrażystki i inne feministki zwykle nie
postrzegały pracownic seksualnych jako równych sobie. (Porównywanie
pracownic seksualnych do zwierząt nadal mocno się trzyma w niektórych
kręgach feministycznego aktywizmu antyprostytucyjnego, gdzie kobiety
pracujące seksualnie przyrównuje się do psich asystentów, zwierzątek
domowych i pokemonów)q29.
Dyskomfort, jaki u feministek wywoływała bliskość pracownic seksualnych,
osiągnął szczytowy poziom w czasie tak zwanych wojen seksualnych w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Radykalne
feministki ścierały się wówczas z feministkami "proseksualnymi" w kwestiach pornografii i prostytucjiq30. Z perspektywy
radykalnych feministek praca seksualna utrwala patriarchalną przemoc
wobec kobiet (będąc jednocześnie jej rezultatem). Pogląd ten rozciągał
się czasem nawet na wszystkie heteronormatywne zachowania seksualne, a także seks w miejscach publicznych i kink (praktyki kojarzone zwykle z BDSM, czyli "wiązaniem, dominacją, sadyzmem i masochizmem").
W ówczesnej epoce skupiano się przede wszystkim na cenzorowaniu
pornografii i "zwiększaniu świadomości", nie dążono do kryminalizacji
pracy seksualnej, niemniej jednak w ruchu feministycznym upowszechniła
się postawa żarliwego sprzeciwu wobec prostytucji. Pisarka Janice
Raymond twierdziła, że "prostytucja to gwałt, za który dostaje się
pieniądze", zdaniem Kathleen Barry kupowanie i sprzedawanie seksu jest
zaś "destrukcyjne dla ludzkiego życia"q31.
W reakcji pojawiła się linia obrony pornografii i prostytucji, oparta na
ideach wyzwolenia seksualnego poprzez nonkonformistyczną ekspresję
seksualną, jak BDSM czy "queerowanie" tożsamości gejów i lesbijek. Wiele
feministek "proseksualnych" czy "radykalnie seksualnych" twierdziło, że
oglądanie pornografii nie tylko jest źródłem przyjemności i edukacji,
lecz może wręcz położyć kres patriarchalnej kontroli nad ekspresją
seksualną kobietq32. Co więcej, branża usług seksualnych
pokazywała środkowy palec instytucji małżeństwa, ukazując hipokryzję
konserwatywnej, monogamicznej heteronormy. Choć duża część osób
walczących o wolność seksualną pracowała seksualnie - na przykład
aktywistka na rzecz osób z AIDS i społeczności LGBTQ Amber Hollibaugh -
wiele działaczek proseksualnych wysuwało swoje argumenty z perspektywy
"cywilów". Obrona pornografii często oznaczała raczej obronę prawa do
jej oglądania niż do występowania w tego typu materiałach.
Radykalne feministki nazywały te proseksualne "wujami Tomami"6,
podporządkowującymi się prymatowi męskiej seksualności, same zaś
mierzyły się z kolei z zarzutem bycia "cnotkami"q33, które dążą
do utrwalenia seksualnego purytanizmu. Zamiast koncentrować się na
"pracy" w pracy seksualnej, zarówno feministki proseksualne, jak i antyprostytucyjne zajmowały się seksem w wymiarze symbolicznym. Obie
grupy zastanawiały się, jakie implikacje dla ich pozycji jako kobiet ma
istnienie branży usług seksualnych; obie grupy uważały też te rozważania
za ważniejsze niż na przykład kwestia tego, jak można materialnie
poprawić jakość życia pracownic seksualnych w ich społecznościach.
Feministki zawiesiły się na idei seksu i tego, czy jest "dobry", czy
"zły" dla kobiet (upierając się przy tym, że tylko jedna odpowiedź może
być poprawna), łatwo więc przyszło im postrzeganie figury Prostytutki
wyłącznie przez pryzmat tego, co dla nich reprezentowała. Przywłaszczały
sobie doświadczenia pracownic seksualnych, żeby lepiej zrozumieć swoje
własne.
O takim podejściu feministek mówiła na przykład aktywistka
antyprostytucyjna Dorchen Leidholdt: "Ta odindywidualizowana,
zdehumanizowana istota reprezentuje typową kobietę [...]. Zastępuje ona
nas wszystkie i bierze na siebie przemoc, której my zaczynamy się
przeciwstawiać"q34. To w tym kontekście twórczość Andrei
Dworkin, byłej prostytutki, zaczęła wywierać wielki wpływ na cały ruch,
nadając nowy ton krytyce pracy seksualnej. Jak pisała, Prostytutka
"dosłownie żyje na co dzień jako kobieta brudna, splugawiona. To nie
jest żadna metafora. To kobieta pokryta brudem, to znaczy, że każdy
mężczyzna, który kiedykolwiek na niej leżał, zostawił kawałek siebie
[...]. Postrzega się ją i traktuje jak - zapamiętajcie to, bo to prawda
- śluz z pochwy"q35.
Z uwagi na tak konfrontacyjny styl pisania - oraz doświadczenie w branży
usług seksualnych - Dworkin przyczyniła się do legitymizacji i normalizacji użycia podobnie obrazowego i mizoginicznego języka w "feministycznej" debacie o pracownicach seksualnych i ich ciałach.
Barry, działająca w tych samych czasach co Dworkin, porównywała
prostytutki do dmuchanych lalek, "wyposażonych w otwory do penetracji i ejakulacji", Leidholdt zaś pytała: "kolejni obcy mężczyźni używają jej
ciała jak spluwaczki na spermę [...]. Czy istnieje inny zawód tak silnie
związany z płcią, że narzędzia pracy ograniczają się do biustu, pochwy i odbytu?"q36. Naukowczynie Cecilie H?ig?rd i Liv Finstad pisały o kobietach świadczących usługi seksualne, że "w głębi duszy doświadczają
samych siebie tylko jako tanich dziwek"q37.
Feministki pracujące seksualnie od dawna mierzą się z brutalnym
wykluczeniem, nie tylko pod postacią odczłowieczającego języka w wywodach naukowych, lecz także dosłownie, kiedy nie są zapraszane w konkretne miejsca. Kate Millett wspomina konferencję feministyczną
poświęconą prostytucji, która odbyła się w 1971 roku. Rozgoryczone
pracownice seksualne zaczęły domagać się miejsca przy stole:
Organizatorki wspięły się na wyżyny nietaktu i lekkomyślności - na
ulotkach wypisano tytuł programu obrad tamtego dnia: "W kierunku
eliminacji prostytucji". W panelu eksperckim nie zasiadała ani jedna
prostytutka [...]. Rozpętało się piekło - między prostytutką a ruchem
feministycznym. Ponieważ, wbrew wszelkim oczekiwaniom, prostytutki
jednak zjawiły się na konferencji [...]. Miały wiele do powiedzenia o arogancji kobiet, którym wydawało się, że mogą debatować, decydować czy
choćby omawiać naszą sytuację, która nie dotyczyła ich w najmniejszym
stopniuq38.
W odróżnieniu od nieprzyjaznego środowiska radykalnego feminizmu,
działaczki proseksualne okazywały pracownicom seksualnym życzliwość i wsparcie. Ich wpływ przyczynił się do ukształtowania rozwijającego się
ruchu. W 1974 roku COYOTE zorganizowało pierwszy Krajowy Zjazd Dziwek
[National Hookers' Convention]. Jaskrawopomarańczowe ulotki
nawiązywały do praktyki wykluczania prostytutek z ruchu kobiecego: pod
obrazkiem przedstawiającym dłoń dotykającą wulwy widniało hasło "Our
Convention is Different: We Want Everyone to Come7"q39.
W kolejnych dziesięcioleciach takie rzeczniczki jak Amber Hollibaugh i Annie Sprinkle, Kathleen Hanna i Amber Rose, łączyły kwestie pracy
seksualnej z seksualnością. Wiele osób pracujących seksualnie działało
lub działa w ruchach LGBTQ, HIV/AIDS czy riot grrrl, bierze udział w "marszach szmat", angażuje się w kampanie na rzecz świadomej zgody,
edukacji seksualnej czy niemonogamii.
Jak jednak omówimy głębiej w rozdziale 2, sekspozytywność może być
zupełnie nieskutecznym punktem wyjścia do rozmowy o warunkach realnie
panujących w branży usług seksualnych. Osoby pracujące seksualnie z klasy robotniczej i niebiałe od dawna krytykują rasowy i klasowy
przywilej, którym obarczona jest taka polityka: prawa pracownicze i bezpieczeństwo nie są tożsame z przyjemnością, a osoby doświadczające
satysfakcji seksualnej w pracy to zwykle te, które mają największą
kontrolę nad warunkami, w jakich pracująq40. W miarę jak w epoce
internetu debata o prostytucji stawała się coraz szersza i bardziej
złożona, osoby pracujące seksualnie zaczęły zauważać, że koncentracja na
sekspozytywności stała się reakcją obronną na stygmatyzujące wizerunki
prostytutek w mediachq41.
W ostatnich latach widać wyraźną zmianę w ruchu osób pracujących
seksualnie - odejście od mitów o "szczęśliwych dziwkach" ku analizie
marksistowsko-feministycznej, skupionej na kwestiach pracyq42.
Coraz częściej do głosu dochodzą też osoby pracujące seksualnie z doświadczeniem przemocy, dla których te właśnie przeżycia oraz
doświadczenie kryminalizacji stanowią impuls do działalności
aktywistycznej.
Także aktywistki antyprostytucyjne często przyciąga do feminizmu ich
własne doświadczenie przemocy. Nierzadko identyfikują się z przetrwankami prostytucji opowiadającymi się za kryminalizacją,
nazywanymi także exited women, czyli "uwolnionymi"8. Z uwagi na wstrząsające świadectwa doznanej przemocy - oraz twarde
stanowisko w sprawie karania mężczyzn płacących za seks - "uwolnione"
postrzega się jako ostateczne ucieleśnienie krzywdy kobiet, a kryminalizację klientów jako wyraz feministycznej sprawiedliwości.
Zawłaszczanie przez wiele feministek tematu prostytucji wywołuje
dyskusję na temat tego, komu wolno wypowiadać się w imieniu osób
pracujących seksualnie. W dyskursie antyprostytucyjnym przewijają się
komentarze, że aktywistki na rzecz praw osób pracujących seksualnie to
przykrywki opłacane przez wyzyskujących szefów, pejoratywnie określane
jako "lobby sutenerskie"q43. Kiedy w 2009 roku osoby
pracujące seksualnie zorganizowały protest we francuskim senacie, jedna
z polityczek w nazwała je "alfonsami9 przebranymi za
prostytutki"q44. W roku 2016 irlandzka organizacja
antyprostytucyjna Ruhama niechcący przesłała wewnętrzne mejle do
redakcji gazety uniwersyteckiej. Prezes organizacji pisał w nich, że
jeśli młodzi dziennikarze napiszą krytyczny artykuł, Ruhama może go
zbagatelizować, nazywając efektem "myślenia sutenerskiego". Przyłapany
musiał później przeprosić za swoje słowaq45.
Kiedy Amnesty International ogłosiła, że zamierza wspierać osoby
pracujące seksualnie, feministki organizujące kampanie antyprostytucyjne
zalały media społecznościowe hasztagiem "#NoAmnesty4Pimps"
[#NieAmnestiiDlaAlfonsów]q46. Przerobiły w Photoshopie charakterystyczne logo organizacji, zastępując świeczkę
penisem w chwili wytrysku i dopisując hasła "Chrońmy męskie orgazmy"
oraz "Chrońmy prawo mężczyzn do wykorzystywania klasy
prostytuowanej"q47.
To, że w feministycznych fantazjach dochodzi do pomieszania praw osób
pracujących seksualnie z interesami mężczyzn, sprawia, że kobietom,
które nie są prostytutkami, łatwo się od nas odwrócić. Finn Mackay,
aktywistka antyprostytucyjna, napisała kiedyś: "Pora opowiedzieć się po
którejś ze stron, ponieważ wielomiliardowa "branża seksualna" radzi
sobie świetnie, nie potrzebuje naszego wsparcia, a zwłaszcza naszej
ochrony"q48.
Dzisiaj przeciwnicy i przeciwniczki prostytucji dążą przede wszystkim do
eliminacji pracy seksualnej za pomocą surowszych kar dla klientów. Mimo
że do ruchu tego należą właściwie wyłącznie osoby, które sprzedawały
seks w przeszłości lub nie robiły tego nigdy i mało kogo spośród ich
szeregów realnie dotknie zaostrzenie przepisów dotyczących prostytucji,
współczesne kampanie mają na celu odebranie narzędzi, dzięki którym
osoby, które obecnie utrzymują się z pracy seksualnej, mogą sprzedawać
seks.
Relacje między różnorodnymi podejściami do prostytucji -
sekspozytywnymi, radykalnymi, liberalnymi, libertariańskimi,
marksistowskimi, karceralnymi czy opartymi na osobistych doświadczeniach
przetrwanek - są dziś niezwykle napięte. Zarówno feministki
antyprostytucyjne, jak i osoby pracujące seksualnie co jakiś czas
jeszcze silniej okopują się na swoich pozycjach, żeby w jakimś stopniu
ochronić się przed traumatyzującymi interakcjami z przeciwnikiem, gdyż
każda ze stron postrzega tę drugą jako wroga. Agresywne debaty krążą
wokół kwestii "zmuszania" i "wyboru", widma handlu ludźmi oraz punktów
stycznych biedy i patriarchatu. Nieliczne osoby pracujące seksualnie,
które odważają się wypowiedzieć, spotykają się z naciskami, żeby nie
wykraczały poza ciasne granice narracyjne w relacjach ze swoich
doświadczeń. Niezależnie od tego, w jaki sposób opowiadamy swoje
historie, nasz ruch wciąż pada ofiarą ataków tych, którzy stawiają
chochoła "szczęśliwej dziwki", żeby podważać naszą politykę i nie
pozwalać na bardziej złożoną dyskusję. W końcu - o czym wie każda
kobieta - trudno zostać usłyszaną, kiedy krytycy mogą nas zredukować do
"zdzir".
Gliniarze, granice i feminizm karceralny
Jako "rozwiązanie problemu" prostytucji często proponuje się działania
policyjne, w tym zaostrzenie kontroli granic. Takie propozycje zgłaszają
także osoby o poglądach lewicowych. Zastanawiające jednak, jak niewiele
w zasadzie mówi się w takich dyskusjach konkretnie o policji czy
granicach. W tej sytuacji powstaje złudzenie, że można rozmawiać o przepisach regulujących pracę seksualną, jednocześnie nie poruszając
kwestii tego, jak i przez kogo takie przepisy są wcielane w życie. A przecież przepisy prawa nie są tylko "przesłaniem", określają to, co
wolno policji w realnym świecie.
Instytucje policji czy granic państwowych mogą wydawać się nam naturalne
czy niemożliwe do uniknięcia, ale to stosunkowo nowe wynalazki. We
współczesnej postaci sięgają korzeniami zaledwie XIX wieku, a jeśli
przyjrzymy się ich historii, lepiej zrozumiemy obecną sytuację.
Na południu Stanów Zjednoczonych pierwszymi scentralizowanymi i wyspecjalizowanymi organizacjami stojącymi na straży porządku
publicznego były patrole, których głównym zadaniem było łapanie i karanie uciekinierów i uciekinierek z plantacji. Historycy zajmujący się
tym regionem USA stawiają tezę, że "powinno się je uznać za prekursorów
współczesnej amerykańskiej policji"q49.
Na początku XIX wieku w północnych Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej
Brytanii profesjonalne siły porządkowe stworzono w odpowiedzi na
samoorganizację miejskiej klasy robotniczej buntującej się przeciwko
złym warunkom pracy i mieszkaniowym. Jak wyjaśnia historyk David
Whitehouse, państwo potrzebowało narzędzia kontrolowania rozrastających
się tłumów, protestów i strajków, tak żeby nie musieć wysyłać wojska na
ulice, co mogłoby poskutkować stworzeniem męczenników z klasy
robotniczej i jeszcze silniejszą radykalizacją obywateliq50.
Policja w założeniu miała więc stosować przemoc, ale nieprowadzącą do
śmierci, żeby chronić interesy kapitalizmu i państwa. Dzisiaj historia w dużym stopniu się powtarza - na przykład kiedy policja powołuje się na
"upoważnienie od prezesa McDonald's", żeby uzasadnić aresztowanie
pracowników restauracji domagających się podwyżekq51.
Kontrola imigracji to również w dużym stopniu produkt XIX wieku. Opiera
się na koncepcji niższości rasowej, propagowanej przez Europejczyków dla
usprawiedliwienia niewolnictwa i kolonializmu. Żydowskich uchodźców,
którzy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku
przybyli do Wielkiej Brytanii, powitała fala antysemityzmu; w ówczesnych
rozprawach antysemickich twierdzono, że "handel białymi niewolnicami
[jest prowadzony] wszędzie [...] przez Żydów"q52. Rasistowska
panika doprowadziła do uchwalenia w 1905 roku Ustawy o cudzoziemcach
[Aliens Act], w której zawarto pierwsze rozwiązania antyimigracyjne w nowoczesnej Wielkiej Brytaniiq53. W USA pierwsze restrykcje
imigracyjne na poziomie federalnym to między innymi Ustawa Page'a [Page
Act] z 1875 roku, Ustawa o wykluczeniu imigrantów z Chin [Chinese
Exclusion Act] z roku 1882 czy Ustawa Scotta [Scott Act] z 1888.
Ustawy te wymierzono w migrantów z Chin, zwłaszcza osoby pracujące
seksualnie, aczkolwiek przeznaczano spore środki na próby odróżnienia
żon od prostytutekq54.
Obok rasizmu także obawy wiążące się z płatnym seksem są mocno wpisane w historię kontroli imigracji. Oto przestrzenie legislacyjne, w których
rasa i płeć współtworzą rasistowskie kategorie wykluczenia: niebiali
mężczyźni jako handlarze ludźmi, niebiałe kobiety jako bezbronne,
uwodzicielskie, roznoszące choroby, jedni i drugie jako zagrożenie dla
organizmu państwowegoq55. Historia pokazuje nam, że
brutalność policji i służb granicznych to nie anomalia ani pojedyncze
przypadki "czarnych owiec", ale nieodłączny element tych instytucji.
Ruch feministyczny powinien więc sceptycznie podchodzić do sposobów
zaprowadzenia sprawiedliwości płciowej, które opierają się na
rozszerzaniu uprawnień policji czy służb imigracyjnych. Czarne
feministki, na przykład Angela Davis, od dawna krytykują przywiązanie
feminizmu do organów porządku publicznego i zwracają uwagę, że
policjanci jawią się jako dobrotliwi obrońcy przede wszystkim tym,
którzy najrzadziej mają z nimi do czynienia. Z perspektywy osób
pracujących seksualnie oraz innych marginalizowanych i kryminalizowanych
grup policja nie symbolizuje bezpieczeństwa, ale realne uosobienie idei
kontroli i kary.
Feminizm wspierający działania policji nazywa się feminizmem karceralnym
[carceral feminism]. Socjolożka Elizabeth Bernstein, jedna z pierwszych osób, które posłużyły się tym terminem, używa go w odniesieniu do podejścia stawiającego na pierwszym miejscu "doktrynę
praworządności", odejście "od państwa dobrobytu na rzecz państwa
karceralnego traktowanego jako jedyny aparat wdrażania idei
feministycznych"q56. Feminizm karceralny koncentruje się
na egzekwowaniu prawa i kryminalizacji jako na kluczowych metodach
zaprowadzenia sprawiedliwości.
Feminizm karceralny zyskuje na popularności, mimo że to właśnie policja
- i szerzej: wymiar sprawiedliwości karnej - to najczęstsi sprawcy
przemocy wobec kobiet. W Stanach Zjednoczonych funkcjonariusze policji
nieproporcjonalnie często stosują przemoc wobec swoich partnerek i dzieciq57. Na służbie regularnie dopuszczają się napaści, gwałtów
i nękaniaq58. Napaść seksualna to druga (po nadmiernym użyciu
siły) najczęściej zgłaszana forma policyjnej przemocy w Stanach
Zjednoczonych, policjanci na służbie popełniają zaś ponad dwukrotnie
więcej napaści na tle seksualnym niż średnia dla populacji USAq59. A mowa tu tylko o przypadkach, które załapały się do statystyk: wiele osób
nigdy nie odważy się zgłosić napaści koledze napastnika. Zresztą służba
policyjna z natury wiąże się z przemocą: podczas aresztowań czy
współpracy przy wsadzaniu do więzienia, inwigilacji czy deportacji. W 2017 roku w Wielkiej Brytanii wybuchł skandal, kiedy okazało się, że
kobietę, która zgłosiła się jako ofiara gwałtu, londyńska policja
aresztowała pod zarzutem nielegalnej imigracjiq60. Tymczasem na
porządku dziennym są sytuacje, w której policja grozi osobom pracującym
seksualnie aresztowaniem lub deportacją, nawet jeśli zgłosiły się same
jako ofiary przemocyq61.
Feminizm karceralny często dochodzi do głosu w debacie o branży usług
seksualnych. Komentatorki utrzymują, że "musimy wzmocnić aparat
policyjny"q62, że kryminalizacja to "jedyny sposób", żeby
skończyć z handlem seksem"q63, czy że niektóre przejawy
kryminalizacji bywają stosunkowo "nieszkodliwe"q64.
Feministka antyprostytucyjna Catherine McKinnon w pewnym stopniu
pochwala nawet "krótkie wyroki" dla prostytutek, twierdząc, że więzienie
może zapewnić "oddech od alfonsów i życia na ulicy". Cytuje inne
feministki wyznające podobne poglądy, takie jak to, że "więzienie to dla
wielu prostytuujących się kobiet najbliższy odpowiednik schroniska dla
ofiar przemocy" czy że "z uwagi na brak schronisk czy przytułków, areszt
zapewnia tymczasowe bezpieczne schronienie"q65.
Osoby pracujące seksualnie nie podzielają tej różowej wizji aresztu i więzienia. Pewna pracownica seksualna w Norwegii powiedziała badaczom:
"Policję wzywa się tylko wtedy, kiedy człowiek się boi, że umrze [...].
Dzwoniąc po policję, ryzykuje się, że straci się wszystko"q66.
Osoby świadczące usługi seksualne z Kirgistanu, Ukrainy, Syberii, Litwy,
Macedonii i Bułgarii postrzegają policję jako większe zagrożenie dla
swojego bezpieczeństwa niż jakąkolwiek inną grupę, jak wynika z badań
Sex Workers' Rights Advocacy Network (SWAN)q67. W 2017 roku w Nowym
Jorku kobieta Yang Song znalazła się w środku tajnej akcji policyjnej w salonie masażu, w którym pracowała. Dwa miesiące wcześniej aresztowano
ją za prostytucję, w tym samym okresie padła ofiarą napaści seksualnej
ze strony mężczyzny, który podawał się za funkcjonariusza policji (nie
udało się ustalić, czy mówił prawdę)q68. Kiedy policja wróciła do
salonu, żeby znowu aresztować ją za prostytucję, kobieta wypadła,
wyskoczyła lub została wypchnięta przez okno na czwartym piętrze. Yang
Song straciła życieq69.
Niech nas usłyszą
Kim są prostytutki? Poglądy na tę kwestię oscylują wokół przeciwstawnych
stereotypów, co nie powinno zaskakiwać w przypadku grupy, o której
częściej się mówi, niż z nią rozmawia. Tak jak imigrantów postrzega się
jako leniwych darmozjadów, którzy jednocześnie jakimś cudem kradną pracę
"porządnym ludziom", tak pracownice seksualne są jednocześnie ofiarami i współwinnymi, rozpustnicami i bezbronnymi dziewczętami.
Kiedy nasze społeczeństwo próbuje pogodzić te diametralnie różne
wyobrażenia, prosi się osoby pracujące seksualne o wyznaczenie
rzeczniczki lub rzecznika, którzy będą "reprezentować społeczność". Jest
to jednak niemożliwe - tak jak nie da się znaleźć "reprezentatywnej",
symbolicznej kobiety, która będzie się wypowiadać za każdym razem, kiedy
ktoś weźmie na tapet "kwestie kobiece". Dwie osoby pracujące seksualnie
mogą różnić się od siebie pod każdym względem, od tożsamości przez
okoliczności życiowe po stan zdrowia i przyzwyczajenia. Samodzielna
matka pracująca w tygodniu w salonie masażu w Szkocji, młoda hostessa w barze w Kambodży marząca o podróży od Europy, grupa czarnych
transpłciowych pracownic seksualnych zakładająca kolektywy polityczne w Kapsztadzie, nieudokumentowana imigrantka z Nigerii pracująca na ulicach
Sztokholmu, globalna Północ i globalne Południe, różnice wieku sięgające
kilkudziesięciu lat - osoby pracujące seksualnie są niewyobrażalnie
zróżnicowane pod względem rasy, religii, pochodzenia etnicznego, klasy,
płci kulturowej, seksualności i (niepełno)sprawności. Żeby choć zbliżyć
się do prawdziwej reprezentacji, tę książkę musiałyby napisać tysiące
osób.
Wiele aktywistek pracujących seksualnie spotyka się z lekceważeniem ich
świadectw w przestrzeniach feministycznych, co bywa uzasadniane
argumentem, że jako działaczki nie są reprezentatywne, że wypowiadają
się z wyjątkowej, uprzywilejowanej i nietypowej pozycji10.
Pytanie o to, czy osoba pracująca seksualnie jest "reprezentatywna",
prowadzi do powstania błędnego koła: przeciwnicy i przeciwniczki
prostytucji twierdzą, że chcą posłuchać "pozbawionych głosu", a jednocześnie każdą osobę, którą słyszą, pozycjonują jako kogoś, kto już
nie potrzebuje zostać wysłuchany. Oczywiście logiki tej nie stosują do
swoich własnych głosów.
Autorki tej książki bynajmniej nie uważają się za reprezentatywne dla
wszystkich osób pracujących seksualnie. Obie jesteśmy cispłciowe i białe, urodziłyśmy się i wychowałyśmy na globalnej Północy, mieszkamy w kraju, w którym nasza praca seksualna nie jest tak silnie
kryminalizowana, mamy wykształcenie typowe da klasy średniej, a więc
dostęp do władzy i kapitału, z jakimi się to wiąże. Nieprzypadkowo
propozycje wypowiadania się w telewizji, publikowania artykułów i zajmowania płatnych stanowisk w ruchu aktywistycznym trafiają do nas
albo do osób takich jak my. Tak jak w każdym radykalnym ruchu, wybranej
grupce niesłusznie przypisuje się zasługi za takie same działania, jakie
u ich boku wykonują osoby bardziej marginalizowane, które nie mogą
ryzykować publicznej działalności.
Samo istnienie tej książki - napisanej po angielsku i skupiającej się na
Wielkiej Brytanii, gdzie mieszkamy i pracujemy - pokazuje, jak niektóre
rodzaje dyskusji są legitymizowane przez społeczeństwo, a inne zupełnie
pomijane. Świadczenie usług i budowanie społeczności przez
marginalizowane, zorganizowane oddolnie środowiska nie jest zjawiskiem
powszechnie znanym. Takie efemeryczne formy oporu potrafią przynieść
wielką radość albo nawet uratować życie, a wspomnienia o nich są dla
ruchu bezcenne. Choć książki, blogi i oficjalne dokumenty to takie formy
rzecznictwa, które pozwalają zapisać się w historii. Książka zapewnia
wystarczającą przestrzeń, żeby krytycznie przyjrzeć się często bolesnym
aspektom polityki pracy seksualnej - przestrzeń i możliwość niuansowania
niedostępną osobom, które podczas demonstracji dostają megafon na dwie
minuty. Ta książka została napisana z naszej perspektywy, a naszą
perspektywę kształtują nasze przywileje. Robimy jednak wszystko, co w naszej mocy, żeby uwzględnić w niej jak najszerszy wachlarz głosów osób
pracujących seksualnie - wyrażających zarówno triumf, jak i refleksję
czy krytykę, a nawet żal. Wszystkie te odcienie wypowiedzi politycznych
są uprawnione.
Osoby pracujące seksualnie muszą nieraz płacić wysoką cenę za wypowiedzi
polityczne. W 2004 roku działaczka związkowa Sandra Cabrera została
zastrzelona we własnym domu w odwecie za sprzeciwianie się korupcji i brutalności w policji wymierzonej w osoby pracujące
seksualnieq70. Oficjalnie nie udało się ustalić sprawców
morderstwa. Kabita Roy, aktywistka ze związku zawodowego osób
pracujących seksualnie w Indiach, padła ofiarą zabójstwa w biurze
związku w Kolkacie w 2016 rokuq71. W styczniu 2018 roku w Brazylii
zamordowano trzy prominentne działaczki na rzecz praw osób pracujących
seksualnieq72. W roku 2011 gangsterzy zamordowali
przewodniczącą związku zawodowego osób migranckich pracujących
seksualnie. Angela Villón Bustamante, koleżanka zamordowanej działaczki,
zauważyła, że "organizowanie się pracownic seksualnych nie leży w interesie mafii"q73.
Warto też zauważyć, że nie wszystkie osoby pracujące seksualnie płacą
równie wysoką cenę za wypowiedzi publiczne. Nieuregulowany status
imigracyjny, lęk przed eksmisją i brutalnością policji czy ryzyko utraty
praw do opieki nad dzieckiem sprawiają, że dla migrantek i migrantów,
osób z rdzennych społeczności, nieposiadających pewnego i bezpiecznego
miejsca zamieszkania, a także rodziców (zwłaszcza matek), którzy
zrzeszają się lub występują publicznie, gra toczy się o znacznie wyższą
stawkę niż w przypadku osób świadczących usługi seksualne, które mają
zabezpieczony wynajem długoterminowy, posiadają paszport czy
obywatelstwo danego kraju albo są bezdzietne. Osoby cispłciowe ryzykują
mniej niż transpłciowe, białe są mniej narażone na niebezpieczeństwo niż
czarne.
Niemniej jednak, nawet dla osób pracujących seksualnie i dysponujących
stosunkowo dużą władzą, udowodnienie, że możemy same wypowiadać się w swoim imieniu, bywa żmudnym zadaniem. "Debatę o prostytucji" pod wieloma
względami w znacznie większym stopniu kształtują niewidzialni aktorzy -
pracownicy mediów, którzy piszą nagłówki artykułów i wybierają
ilustrujące je zdjęcia, lokalni urzędnicy rozpatrujący wnioski o pozwolenie na budowę - niż osoby, które rzeczywiście sprzedają seks.
Nawet najbardziej uprzywilejowane osoby z branży usług seksualnych
podejmują niemałe ryzyko, decydując się na publiczne zabranie głosu,
więc anonimowość, na jaką można liczyć w internecie, stanowi istotne
narzędzie zapewniające obecność zróżnicowanych głosów. Jednak niektórzy
wykorzystują tę anonimowość w celu dyskredytowania nas jako nikczemnych
"lobbystów przemysłu seksualnego". Serwisy, za pośrednictwem których
osoby pracujące seksualnie kontaktują się anonimowo z opinią publiczną,
ze sobą nawzajem i z klientami, są błyskawicznie zdejmowane. W chwili,
gdy nasza książka trafiała do druku, prezydent USA Donald Trump
podpisywał właśnie ustawę, której celem jest uniemożliwienie osobom
pracującym seksualnie komunikacji online, co może mieć katastrofalne
skutki nie tylko dla prywatności i aktywizmu politycznego, lecz także
dla bezpieczeństwa, a nawet przetrwania osób z branży11.
Ani na chwilę nie zapominamy o tym, jaką mamy pozycję, ale jednocześnie
towarzyszy nam poczucie głębokiej satysfakcji, że oto trzymacie w rękach
książkę o prostytucji napisaną przez prostytutki. Niestety, zdarza się
to zdecydowanie zbyt rzadko. To osoby pracujące seksualnie są
ekspertkami w dziedzinie pracy seksualnej - nie dziennikarze, polityczki
czy policja. Zarówno w działalności aktywistycznej, jak i w procesie
pisania towarzyszą nam nasze doświadczenia kryminalizacji, gwałtu,
napaści, przemocy ze strony partnerów, aborcji, choroby psychicznej,
używania narkotyków i przemocy epistemicznej12. Wnosimy
całą wiedzę, którą zdobyłyśmy dzięki zanurzeniu w przestrzeni
samoorganizacji osób pracujących seksualnie - przestrzeni wzajemnej
pomocy i współdziałania na rzecz kolektywnego wyzwolenia. Jako dwie
przyjaciółki razem piszące tę książkę staramy się jak najwyraźniej
ukazać postulaty naszego ruchu.
Mężczyzna odpowiedzialny za serię zabójstw w kenijskiej Thice został
zatrzymany w 2010 roku. Przyznał się do winy i oznajmił, że zamierzał
zabijać tak długo, aż doszedłby do stu prostytutek: "Zabiłem
siedemnaście, zostały mi jeszcze osiemdziesiąt trzy"q74. Aisha,
pracownica seksualna z Thiki, która wraz z koleżankami brała udział w ulicznych protestach, organizowanych jeszcze zanim złapano sprawcę, tak
wspomina ten przerażający okres: "Chciałyśmy, żeby ludzie się
dowiedzieli, że nazywamy się pracownicami seksualnymi, bo to my
zarabiamy na chleb dla naszych rodzin". Mimo tak niebezpiecznej sytuacji
po raz pierwszy otwarcie zaprezentowały się jako pracownice seksualne w przestrzeni publicznej, założyły jaskrawoczerwone koszulki i głośno
skandowałyq75. Jak zauważyła jedna z uczestniczek protestu:
"Społeczeństwo musi wiedzieć, że istniejemy. Nie ma już
powrotu"q76.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Millett, K., The Prostitution Papers: A Quartet for Female Voice, Ballantine Books, New York 1976. [wróć]
Green, V., "We're not criminals": Prostitutes organize, "Spare Rib" 56, marzec 1977, cyt. za: Kinnell, H. Violence and Sex Work in Britain. Routledge, Oxford 2008, s. 22. [wróć]
Wypowiedź anonimowa ("suzyhooker"), Black Trans Sex Worker Leaders Reflect On December 17th, "Tits and Sass", titsandsass.com, 14 grudnia 2017. [wróć]
Aimee, R., Kaiser, E., Ray, A., "A short history of $pread", [w:] $pread: The Best of the Magazine That Illuminated The Sex Industry and Started a Media Revolution, The Feminist Press, New York 2015, s. 20. [wróć]
Otis, L.L., Prostitution in Medieval Society: The History of an Urban Institution in Languedoc, University of Chicago Press, Chicago 1985, s. 61. [wróć]
Roper, L., Discipline and Respectability: Prostitution and the Reformation in Augsburg, "History Workshop" 19 (wiosna 1985), s. 3-28. [wróć]
Agustín, L., Letter from the prostitute that didn't want saving, 1858, "The Naked Anthropologist", lauraagustin.com, 2012. [wróć]
Anderson, L., 100 Years Ago Today, Sex Workers Marched for Their Rights in San Francisco, "San Francisco Magazine", modernluxury.com, 25 stycznia 2017. [wróć]
Luddy, M., An outcast community: The "wrens" of the curragh, "Women's History Review" 1:3 (1992), s. 341-55. [wróć]
Mgbako, C.A., To Live Freely in This World: Sex Worker Activism in Africa, NYU Press, New York 2016, s. 92. [wróć]
White, L., The Comforts of Home: Prostitution in Colonial Nairobi, University of Chicago Press, Chicago 1990, s. 206. [wróć]
Mgbako, C.A., dz. cyt., s. 14. [wróć]
Schlaffer, N., The Unsung Heroines of Stonewall: Marsha P. Johnson and Sylvia Rivera, "Femmes Fatales", sites.psu.edu/womeninhistory, 23 października 2016; Yaeger, L., Before Stonewall: Remembering the Compton's Cafeteria Riot, "Vogue", vogue.com, 19 sierpnia 2016. [wróć]
Booth, M.L., New Tricks in the Labor Zone, "Harvard Crimson", thecrimson.com, 18 lutego 1976. [wróć]
Chateauvert, M., Sex Workers Unite: A History of the Movement from Stonewall to SlutWalk, Beacon Press, Boston 2014, s. 47-82. [wróć]
Tamże. [wróć]
Prunier, G., "The Ethiopian Revolution and the Derg Regime" [w:] Prunier, G., Ficquet, E. (red.), Understanding Contemporary Ethiopia: Monarchy, Revolution and the Legacy of Meles Zenawi, C. Hurst & Co, London 2015, s. 209-232. [wróć]
James, S., "Hookers in the House of the Lord" [w:] Sex, Race and Class, the Perspective of Winning: A Selection of Writings 1952-2011, The Merlin Press, Pontypool 2012, s. 110-129. [wróć]
Krajeski, J., Loud and Proud, "Slate", slate.com, 28 marca 2014. [wróć]
Martin, L.R, "All the Work We Do As Women": Feminist Manifestos on Prostitution and the State, 1977, "LIES: A Journal of Materialist Feminism" 1 (2012), s. 217-234. [wróć]
Reuters, Prostitutes sew lips together in protest, reuters.com, 25 października 2007. [wróć]
Friedman-Rudovsky, J., Prostitutes Strike in Bolivia, "Time", time.com, 24 października 2007. [wróć]
Gall, G., Sex Worker Unionization Global Developments Challenges and Possibilities, Palgrave Macmillan, London 2016. [wróć]
Friedman-Rudovsky, dz. cyt. [wróć]
Millett, dz. cyt.; Agustín, L.M., Sex at the Margins: Migration, Labour Markets and the Rescue Industry, Zed Books, London 2007 (zob. zwłaszcza rozdział 4). [wróć]
Millett, dz. cyt. [wróć]
Gillis, J., Youth and History: Tradition and Change in European Age Relations, 1770-Present, Academic Press, Cambridge 1981, s 166-167; Iriye, A., Saunie, P. (red.), The Palgrave Dictionary of Transnational History: From the Mid-19th Century to the Present Day, Palgrave Macmillan, Basingstoke 2009, s. 45. [wróć]
UCL Bloomsbury Project, Society for the Prevention of Cruelty to Children - History, ucl.ac.uk/bloomsbury-project/institutions/nspcc.htm, 2011. [wróć]
Vegan Feminist Network, A Feminist Critique of "Service" Dogs, veganfeministnetwork.com, 13 marca 2015; Vegan Feminist Network, The Reality of Sex Trafficking in the U.S. and Women-Positive Alternatives to LUSH Cosmetics, veganfeministnetwork.com, 1 lutego 2015; Williams, J., Why is Pokemon Go like prostitution?, "Nordic Model Now!", nordicmodelnow.org, 2 grudnia 2016. [wróć]
Phipps, A., Sex Wars Revisited: A Rhetorical Economy of Sex Industry Opposition, "Journal of International Women's Studies" 18:4 (2017), s. 6-320. [wróć]
Raymond, J.G., Perspective on human rights: Prostitution is rape that's paid for, "Los Angeles Times", 11 grudnia 1995; Barry, K.L., The Prostitution of Sexuality, NYU Press, New York 1995, s. 70. [wróć]
Zob. Willis, E., Lust horizons: Is the women's movement pro-sex? [w:] No More Nice Girls: Countercultural Essays, University of Minnesota Press, Minneapolis 1979/1992, s. 3-14. [wróć]
Ferguson, A., Sex War: The Debate between Radical and Libertarian Feminists, "Signs" 10:1 (1984), s. 106-112; Chancer, L.S., Pornography to Sadomasochism: Reconciling Feminist Differences, "Annals of the American Academy of Political and Social Science" 571 (2000), s. 77-88 [wróć]
Leidholdt, D., Prostitution: A violation of women's human rights, "Cardozo Women's Law Journal" 1:1 (1993), s. 133-147. [wróć]
Dworkin, A., Prostitution and Male Supremacy, "Michigan Journal of Gender and Law" 1:1 (1993), s. 1-12. [wróć]
Leidholdt, D., dz. cyt. [wróć]
H?ig?rd, C., Finstad, L., Backstreets: Prostitution, Money, and Love, Polity Press, Cambridge 1992, s. 114-115. [wróć]
Millett, dz. cyt. [wróć]
Chateauvert, dz. cyt. [wróć]
Lockett, G., Lawson, M., Irie, J., Gold, G., B, Hima., Aarens, B., "Showing Up Fully; Women of Colour Discuss Sex Work" [w:] Nagle, J. (red.), Whores and Other Feminists, Routledge, New York 1997, s. 209. [wróć]
Mann, S., More Than Survival Strategies: Sex Workers' Unhappy Stories, Athabasca University, Alberta 2014 (praca magisterska). [wróć]
Ray, A., Why the Sex Positive Movement is Bad for Sex Workers' Rights, "Audacia Ray" blog, audaciaray.tumblr.com, 31 marca 2013. [wróć]
Mullin, F., Sorry, UK Sex Work Protesters, There's No Such Thing as a "Pimp Lobby", "Vice", vice.com, 11 lutego 2015. [wróć]
International Committee on the Rights of Sex Workers in Europe, Feminism Needs Sex Workers, Sex Workers Need Feminism: Towards a Sex-Worker Inclusive Women's Rights Movement, "Intersection briefing paper #2", sexworkeurope.org, marzec 2016. [wróć]
Flynn, J., The Church's Lingering Shadows on Sex Work in Ireland, "University Times", universitytimes.ie., 22 kwietnia 2016. [wróć]
Amnesty International, Global movement votes to adopt policy to protect human rights of sex workers, amnesty.org, 11 sierpnia 2015. [wróć]
Wybrane przykłady: Alabama Whitman (@lunarfish1524) Twitter, 23 października 2015, 6.07; Liberation Language, Amnesty International for Traffickers of Women, "Liberation Language", liberationlanguage.wordpress.com, 30 stycznia 2014; Mix, J., On Prostitution, the Left has Taken a Right-Wing Turn, "Medium" (@JonahMix), medium.com, 19 sierpnia 2015. [wróć]
Mackay, F., Arguing against the industry of prostitution: Beyond the abolitionist versus sex worker binary, "Feminist Current", feministcurrent.com, 24 czerwca 2013. [wróć]
Turner, K.B., Giacopassi, D., Vandiver, M., Ignoring the Past: Coverage of Slavery and Slave Patrols in Criminal Justice Texts, "Journal of Criminal Justice Education" 17:1 (2006), s. 181-195. [wróć]
Whitehouse, D., Origins of the police, libcom.org, 24 grudnia 2014. [wróć]
Rushe, D., Police say they were "authorized by McDonald's" to arrest protesters, suit claims, "The Guardian", theguardian.com, 1 marca 2017. [wróć]
Hayter, T., Open Borders: The Case Against Immigration Controls, Pluto Press, London 2004, s. 25. [wróć]
Tamże, s. 36-43. [wróć]
Luibhéid, E., Entry Denied: Controlling Sexuality at the Border, University of Minnesota Press, Minneapolis 2002, s. 41. [wróć]
Tamże. [wróć]
Bernstein, E., The Sexual Politics of the "New Abolitionism", "Differences" 18:3 (2007), s. 128-151. Zob. też Bernstein, E., Militarized Humanitarianism Meets Carceral Feminism: The Politics of Sex, Rights, and Freedom in Contemporary Antitrafficking Campaigns, "Signs" 36:1 (2010), s. 45-71. [wróć]
Bianco, M., One Group Has a Higher Domestic Violence Rate Than Everyone Else - And It's Not the NFL, "Mic", mic.com, 19 grudnia 2014. [wróć]
Laville, S., Woman strip-searched and left naked wins damages from Met police, "The Guardian", theguardian.com, 14 czerwca 2015. [wróć]
Packman, D., 2010 NPMSRP Police Misconduct Statistical Report, "National Police Misconduct Reporting Project", policemisconduct.net, 5 kwietnia 2011. [wróć]
Bloomer, N., Woman reports rape to police - and is arrested on immigration charges, Politics.co.uk, 28 listopada 2017. [wróć]
Corvid, M., London's Romanian Sex Workers Are Worried That Brexit Would Screw Them, "Vice", vice.com, 2016. [wróć]
Eigendorf, J., Neller, M., Nur eine Welt ohne Prostitution ist human [Tylko świat bez prostytucji może być humanitarny], "Die Welt", welt.de, 2013. [wróć]
Bindel, J., Decriminalising the sex trade will not protect its workers from abuse, "The Guardian", theguradian.com, 13 lipca 2016. [wróć]
Bindel, J., The Pimping of Prostitution: Abolishing the Sex Work Myth, Palgrave Macmillan, London 2017. [wróć]
MacKinnon, C.A., Trafficking, Prostitution, and Inequality, "Harvard Civil Rights - Civil Liberties Law Review" 46 (2011), s. 271-309. [wróć]
Amnesty International, The Human Cost of "Crushing" the Market: Criminalization of Sex Work in Norway, raport, EUR/36/4024/2016, amnesty.org, 26 maja 2016. [wróć]
Sex Workers' Rights Advocacy Network (SWAN), Arrest the Violence: Human rights abuses against sex workers in central and eastern Europe and central Asia, "Open Society Foundations", opensocietyfoundations.org, listopad 2009. [wróć]
Whitford, E., Gira Grant, M., Xiaoqing, R., Family, Former Attorney of Queens Woman Who Fell to Her Death in Vice Sting Say She Was Sexually Assaulted, Pressured to Become an Informant, "The Appeal", theappeal.org, 15 grudnia 2017. [wróć]
Tamże. [wróć]
Hardy, K., "If you shut up, they kill you": Sex Worker Resistance in Argentina [w:] Hardy, K., Kingston, S., Sanders, T. (red.), New Sociologies of Sex Work, Routledge, London 2010, s. 167-180. [wróć]
Ray, S., Sex-workers' rights activist's death shrouded in mystery, "The Times of India", timesofindia.indiatimes.com, 2 listopada 2016. [wróć]
Revista Forum, Denúncia: Prostitutas que defendem o reconhecimento da profiss?o s?o assassinadas em Belém [Prostytutki domagające się uznania ich profesji zamordowane w Belém], "Revista Forum", revistaforum.com.br, 2018. [wróć]
Havell, C., Lee, V., Stevenson, L., The Honey Bringer: Stories from Sex Worker Freedom Festival, Sex Worker Open University, wideo, Vimeo (użytkownik: documentary x), vimeo.com/113934399, 5 stycznia 2013. [wróć]
Nation Team, I still have 83 more women to kill, "Daily Nation", nation.co.ke, 9 czerwca 2010. [wróć]
Haron, M., Sex Workers Protest Raw Footage in Thika', wideo, YouTube (użytkownik: Musa Haron), youtube.com/watch?v=gNImWNzPDHY, 20 września 2012. [wróć]
Mgbako, dz. cyt., s. 195. [wróć]