Wstęp
Po upływie dekady od wydania przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego mojej pierwszej rozprawy poświęconej obecności Polaków nad Nilem, zdecydowałem się na ponowne spojrzenie na ten temat[1]. Decyzja nie była łatwa, chociażby z tego powodu, iż wcześniej pracowałem nad tym zagadnieniem i wydawało się, że niewiele nowego mogę wnieść do tej problematyki. Zdaję sobie też sprawę z tego, że nadal nie jest to pełna wiedza o Polakach odwiedzających Egipt, chociaż tymczasem znacząco wzbogacił się mój zasób wiadomości na ten temat. Dotarłem bowiem do nowych informacji, udało mi się też nawiązać kontakty z osobami zajmującymi podobnym tematem w innych krajach. Po ukazaniu się mojej książki pojawiło się wiele publikacji poświęconych tej tematyce o różnym stopniu szczegółowości i wartości merytorycznej. Na pewno pozwoliło to na uzupełnienie tekstu o nowe nazwiska i nowe spojrzenie na recepcję starożytnej cywilizacji egipskiej i kultury muzułmańskiej przez odwiedzających krainę nad Nilem, co zaowocowało nowym rozdziałem, zatytułowanym Rozrywki i zabawy. Prowadzone przeze mnie badania w ramach projektu NPRH nr 2bH 15 056 83 pt. Transfer kulturowy jako transdyscyplinarny element nauki o stosunkach międzykulturowych na przykładzie kultury arabskiej w dziedzictwie kulturowym Polski pozwoliło spojrzeć trochę inaczej na różne zagadnienia poruszane we wcześniejszej publikacji. Wiele z problemów, które stawiałem przed sobą jako przyszłe cele badawcze, ciągle jeszcze nie zostało przestudiowane.
Nadal pozostają do spenetrowania zasoby archiwów i bibliotek dawnych ziem Polski, dzisiaj znajdujących się poza granicami naszego państwa. Jak też w znacznej mierze nierozpoznane są zasoby muzealne. Może niewiele wniosą do prowadzonych przeze mnie badań, ale należałoby je także przejrzeć.
Mimo licznych zachęt ze strony wielu osób, swoje badania kończę na momencie wybuchu I wojny światowej. Okres międzywojenny zmienił nie tylko sytuację polityczną, ale przede wszystkim przyniósł też zwiększenie liczby turystów udających się z Polski nad Nil. Niestety, nie wiemy o nich zbyt wiele. Drukowane i rękopiśmienne pamiętniki, w przeciwieństwie do czasów, którymi zajmuję się w swojej książce, nie stanowią już podstawowego źródła informacji; by ustalić liczbę uczestników owych wycieczek należałoby przebadać archiwa ówczesnych biur podróży i list podróżnych polskich statków obsługujących ruch pielgrzymkowy na Bliski Wschód.
Za życzliwe zabiegi wokół włączenia mojej poprzedniej publikacji w te studia, chciałbym podziękować redaktor Elżbiecie Zarzyckiej z Wydawnictwa Naukowego US. Osobne podziękowania należą się dr hab. Agacie S. Nalborczyk oraz dr. Mustafie Switatowi z Warszawy za podjęte starania, by ta książka została wydana.
Chciałbym podziękować też pracownikom licznych bibliotek i archiwów za ich cierpliwość i życzliwą pomoc w poszukiwaniach. Wielkie dzięki należą się też prof. Barbarze Stępniewskiej-Holzer (Warszawa), profesorom: Peterowi Csendesowi (Wiedeń), Arturowi Kijasowi (Poznań), Andrzejowi Niwińskiemu (Warszawa), dr. Rudolfowi Agstnerowi (Wiedeń), dr. Zbigniewowi Szafrańskiemu (Warszawa), dr. hab. Leszkowi Zinkowowi (Kraków) i Rogerowi de Keersmaeckerowi (Mortsel), za życzliwą pomoc w wyszukiwaniu materiałów, wnikliwą lekturę i liczne wskazówki oraz uzupełnienia, które pozwoliły na usunięcie szeregu niedociągnięć i uzupełnienie braków.
Osobne podziękowania należą się Bogusławowi R. Zagórskiemu oraz dr hab. Agacie S. Nalborczyk za trud włożony w przygotowanie książki w zakresie onomastyki arabskiej.
Szczególne podziękowania należą się profesorom: Stefanowi Zawadzkiemu (Szczecin i Poznań) i Andrzejowi Witkowskiemu, byłemu prorektorowi Uniwersytetu Szczecińskiego, za życzliwe "kibicowanie" moim zmaganiom i wielkie wsparcie udzielane w chwilach zwątpienia, zwłaszcza na początkowym etapie zajmowania się tą problematyką w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. To oni przyczynili się do tego, że mimo piętrzących się trudności pozamerytorycznych, ta praca powstała i przed dziesięciu laty była podstawą mojej habilitacji.
1. Stan badań
Podjęty w pracy temat był do tej pory traktowany w polskich badaniach marginalnie. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka, przede wszystkim skromna i rozproszona baza źródłowa oraz brak opracowań szczegółowych. Od kilku dziesięcioleci staram się zebrać jak najwięcej rozsianych po różnych polskich i zagranicznych publikacjach i archiwaliach informacji o Polakach przebywających na Bliskim Wschodzie. Zgromadzony dotychczas materiał obejmuje kilka tysięcy nazwisk osób goszczących na tym obszarze (Egipt, Palestyna, Liban, Syria, Mezopotamia i Iran) od pierwszych wzmianek (1147 rok) po, w zasadzie, 1914 rok[2]. Rok ten uważam zresztą za ważną cezurę w dziejach polskich podróży po Bliskim Wschodzie, jako że już od końca XIX wieku wzrasta liczba wycieczek (większość z nich liczyła po kilkuset uczestników) poruszających się według z góry ustalonego szczegółowego planu podróży i niepozwalających na indywidualne oględziny obiektów innych, niż wybrane przez organizatorów. Krótkość tych wyjazdów (tydzień lub dwa), ilość zabytków do zobaczenia in situ oraz rozległy teren ich lokalizacji powodowały też kumulację zwiedzanych obiektów w jednym dniu, co skutkowało pobieżnym ich oglądem i brakiem czasu na własne refleksje. Wyraźne odzwierciedlenie tego sposobu podróżowania już w drugiej połowie XIX wieku stanowią spisane przez pątników wspomnienia, w których często skarżą się na brak czasu na dokładniejsze zapoznanie się z pamiątkami przeszłości. Wcześniej czas przeznaczony przez indywidualnego turystę na zwiedzanie obiektów zabytkowych ustalał on sam, jak napisał o tym Józef Hussarzewski[3], natomiast w przypadku wycieczki grupowej wynikało to z programu przygotowanego przez organizatorów, nieuwzględniającego zainteresowań pątników. Nie były to już więc indywidualne wyprawy, połączone najczęściej z licznymi trudnościami i niespodziankami, często niosącymi zagrożenia dla zdrowia lub życia pielgrzyma (chociaż nadal i takie się zdarzały), ale wycieczki, które zapewniały turyście wygodę, dzisiaj łącznie z klimatyzowanym hotelem, autobusem i regularnymi posiłkami oraz określonym programem, odzierając podróż z dotychczasowego romantyzmu. Taki "zagoniony" turysta nie miał też czasu na prowadzenie własnych obserwacji, ani na osobiste spostrzeżenia, a przecież w celu odniesienia korzyści z pielgrzymki-wycieczki, jak twierdził Iwo (Józef) Drohojowski (1739 lub 1740-1811), należało przybrać dwie towarzyszki:
[...] pierwszą pobożność, drugą ciekawość, które podróżnym zdają się bydź koniecznie potrzebnemi[4].
Drugim ważnym powodem uznania tej daty za przełomową, jest pojawienie się narodowych pielgrzymek na Bliski Wschód organizowanych przez polskie biura podróży. Możliwość znalezienia w pobliżu kogoś, bez konieczności czasochłonnej korespondencji, kto podejmie się trudu organizacji wyjazdu, także skłaniała do udziału w dalekiej wyprawie i czyniła pielgrzymkę masową. Innym powodem wyznaczenia dla tej książki krańcowej daty - roku 1914 - była chęć nawiązania do książki Jana Bystronia Polacy w Ziemi Świętej, Syrji i Egipcie 1147-1914, dotychczasowego "elementarza" każdego zajmującego się problematyką pobytu Polaków na Bliskim Wschodzie.
Wielu pątników odwiedzających Bliski Wschód nie pozostawiło trwałego śladu swej wędrówki. To kolejne utrudnienie w odtworzeniu ich pełnej listy. O podróżach niektórych z nich świadczy, jak w przypadku Artura Kościelskiego, szczęśliwie zachowany paszport, wydany w Egipcie w 1852 roku i potwierdzający, bez szczegółów, sam jego pobyt w Egipcie i Palestynie[5]. Podobnie, paszportami i rachunkami hotelowymi, możemy udokumentować pobyt na arabskim Bliskim Wschodzie w 1862 roku małżeństwa Elżbiety (1830-1899)[6] i Jana (1828-1880) Działyńskich[7]. Zachował się także paszport turecki dla Jana Wilińskiego, weterynarza z Chrestówki, który udawał się do Egiptu w 1888 lub 1889 roku, by zakupić konie dla stadniny księcia Romana Sanguszki[8].
O wizycie w Egipcie niektórych pielgrzymów dowiadujemy się też z inwentarzy muzealnych, jak na przykład o Piotrze Kwiecińskim[9], który przywiezione przez siebie w 1859 roku z Aleksandrii zabytki, podobnie jak uczynił to w 1895 roku Izydor Jabłoński[10] (1835-1905), ofiarował Muzeum Towarzystwa Naukowego Krakowskiego[11]. Do zbiorów Muzeum Książąt Czartoryskich trafiły brązowe posążki Ozyrysa i bogini Bastet, przywiezione z Egiptu i darowane przez Augusta Czartoryskiego (1858-1893)[12]. Z zabytków egipskich do zbiorów muzealnych Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk uczyniła dar Maria z Mycielskich Sułkowska (1821-1891) wraz z synem Antonim Ryszardem księciem Sułkowskim (1844-1909), członkiem dziedzicznym Pruskiej Izby Panów. Przekazali oni 10 skarabeuszy, przywiezionych przez Augusta Antoniego księcia Sułkowskiego (1820-1882)[13]. Jego pobyt w Egipcie należy łączyć z rocznym pobytem jego syna Józefa Stanisława (1845-1880), chorującego na suchoty[14].
Do kolekcji muzealnych trafiały także czasami, z naszego punktu widzenia, dziwaczne pamiątki z Egiptu. W 1875 roku ksiądz Teofil Kegel ofiarował do zbiorów PTPN swoje "skarby", przywiezione z pielgrzymki do Ziemi Świętej i Egiptu, którą odbył w 1872 roku. Dar obejmował "Kamień przez wodę wyżłobiony w kształt postaci ludzkiej, cztery amulety egipskie z okolic piramid, złomki mozajki"[15].
W Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się portret mumiowy chłopca, zakupiony w 1898 w Egipcie przez krakowskiego architekta Józefa Pakiesa (1858-1925)[16]. To niektóre przykłady zainteresowań kolekcjonerskich polskich turystów w Egipcie.
W dziewiętnastowiecznej codziennej prasie polskiej i zagranicznej z rzadka pojawiały się informacje o podróżach na Bliski Wschód, podjętych przez różne osoby. Są to niekiedy, jak w przypadku Michała Tyszkiewicza, wiadomości o odbytej podróży[17].
Innych pątników możemy zidentyfikować tylko dlatego, że ich potomkowie zechcieli w inskrypcji nagrobnej podać informację, iż zmarły był na przykład rycerzem Grobu Bożego - posiadał tytuł, który otrzymywano wyłącznie w Jerozolimie, gdzie znajduje się Grób Chrystusa. Takich epitafiów, niestety, zachowało się niewiele, a badania prosopograficzne w Polsce przebiegają powoli i na pełne ich rezultaty trzeba będzie jeszcze długo czekać.
Inną grupę stanowią turyści, którzy zechcieli upamiętnić swój pobyt napisem na obiektach zabytkowych, jak Leon Chałaczkiewicz, podpisany w Dolinie Królów w grobowcu Ramzesa III (1183/82-1152/51 p.n.e.)[18]. Swój pobyt w Karnaku, w wielkiej kolumnadzie na pierwszej kolumnie od wejścia, z datą 1850, zapewne w drodze powrotnej z pielgrzymki do Ziemi Świętej, upamiętnił Kazimierz Wróblewski[19].
Informacje o inskrypcjach z nazwiskami Polaków pojawiają się sporadycznie w literaturze przedmiotu. Jednak podczas ich identyfikacji z konkretnymi osobami i chronologii umieszczenia inskrypcji pojawia się kolejny problem. Przy nazwiskach zazwyczaj brakuje daty zapisu, zaś autorzy publikujący je nie podejmują prób, by znalezione graffiti umieścić w jakimś przedziale czasowym. Część inskrypcji jest już nieczytelna, a ich odkrywcy, nie zawsze znający język, w którym zostały zapisane, mocno je przekręcają.
Nikt nie przeprowadził dotąd w Egipcie pełnej inwentaryzacji napisów pozostawionych przez turystów od starożytności po czasy współczesne, stąd literatury poświęconej inskrypcjom na egipskich zabytkach jest niewiele. Dotyczy ona tylko kilku zabytków. Graffiti z piramidy Cheopsa zebrał i opublikował Georges Goyon w 1944 roku[20], z nubijskiej świątyni w Amadzie (Am?da) - Michel Dewachter[21], z grobowca Ramzesa X - Jürgen Horn i Roger de Keersmaecker[22]. Niektórzy autorzy, publikujący rezultaty swoich badań terenowych, przy nowożytnych graffiti ograniczają się do podania kilku przykładów inskrypcji, pozostawionych przez znane powszechnie osoby[23].
Pojedyncze nazwiska z graffiti na zabytkach spisali także podróżnicy, którzy w swej podróży natykali się na nie. Ignacy Żagiell (1826-1891) odnotował, że widział w ruinach świątyni w File (F?la) inskrypcje Jana Zamoyskiego, Tomasza Potockiego, Aleksandra i Konstantego Branickich oraz Michała Tyszkiewicza, dziewiętnastowiecznych turystów[24]. Sam pozostawił swój podpis w grobowcu Reneniego w Al-Kabie (Al-K?b), ale o tym nie wspomniał. Nasza wiedza o tego rodzaju inskrypcjach jest więc przypadkowa.
O napotkanych w Egipcie Polakach napomykają w pamiętnikach niektórzy wędrowcy po Bliskim Wschodzie[25]. Nie zawsze podawali nazwiska napotkanych rodaków, czasami zapisywano tylko inicjał nazwiska, a czasami wymieniano tylko, skąd przybyli[26]. W tej sytuacji rzadko udaje się zidentyfikować osoby, o których pisze pielgrzym.
Duży problem przy identyfikacji podróżnych stanowiła dość powszechna, w zasadzie do końca XIX wieku, oboczność w zapisach ich nazwisk, o czym przypomina znakomity znawca historii XIX wieku, Stefan Kieniewicz[27]. Innym problemem, związanym z odtworzeniem nazwisk polskich turystów w różnych krajach, są zniekształcenia powstałe z winy osoby wpisującej gościa do ksiąg hotelowych.
Podstawowych danych o Polakach w Ziemi Świętej dostarczyły rękopiśmienne materiały zgromadzone przez Norberta Golichowskiego (1848-1921), który na podstawie wpisów do ksiąg gości w Jerozolimie stworzył listę osób z ziem polskich, odwiedzających to miasto, często odnotowując też wcześniejszy pobyt pielgrzyma w Egipcie, jego pochodzenie społeczne i terytorialne. Wykaz obejmuje przede wszystkim dziewiętnastowiecznych podróżników, ale znajdziemy w nim i informacje o wcześniejszych pątnikach, chociaż nie zawsze mamy pewność, że pochodzili z ziem dawnej Polski. Zastosowane przez Golichowskiego kryterium wyznaniowe (rzymskokatolickie) i słowiańskie brzmienie nazwiska czasami powoduje poważne kłopoty w identyfikacji rzeczywistego pochodzenia pielgrzyma.
Z różnych przyczyn nie dotarłem do ksiąg gości hotelowych w krajach Bliskiego Wschodu[28], a z całą pewnością takie istniały. Świadczy o tym chociażby notatka Tadeusza Smoleńskiego (1884-1909)[29], zamieszczona w jego dzienniku, o znalezieniu na liście gości kairskiego hotelu Victoria polskiego nazwiska Andruszewski. Być może badania na cmentarzach tego obszaru przyniosłyby również nowe i interesujące wiadomości o przebywających tam Polakach[30].
Obszerność zebranego materiału pamiętnikarskiego i archiwalnego spowodowała konieczność ograniczenia się do prześledzenia kontaktów Polaków z jednym krajem, mianowicie z Egiptem. Wybór tego kraju, obecności w nim Polaków i ich widzenie krajów arabskich jako obszaru badań wydaje się uzasadnione, ponieważ zachowały się liczne opisy podróży po Egipcie z różnych epok, począwszy od XVI wieku. Ważny jest też fakt, że nie był to kraj wyłącznie pielgrzymkowy, a więc wspomnienia informują nie tylko o przeżyciach religijnych, ale także - dużo częściej - przynoszą wiadomości o napotykanych ludziach, ich obyczajach, zabytkach i zjawiskach przyrodniczych. Poza tym temat ten nie został dotychczas w Polsce przebadany w pełni.
Próby prześledzenia historii kontaktów Polaków z innymi arabskimi krajami Bliskiego Wschodu podjęto z różnymi rezultatami już wcześniej. Badania nad dziejami kontaktów Polski z Iranem[31] i Libanem[32] w latach czterdziestych XX wieku prowadził Stanisław Kościałkowski (1881-1960), zaś z Palestyną w latach pięćdziesiątych Stanisław Korwin[33] i ostatnio Agnieszka Teterycz-Puzio[34]. Kontaktami Polaków w XIX wieku z Mezopotamią zajmował się Jan Reychman (1910-1975)[35].
Próbę napisania syntezy poświęconej Polakom na całym Bliskim Wschodzie podjął już, w latach dwudziestych XX wieku, Bystroń[36]. Jego wspomniana wyżej publikacja to niestety pozbawiony warsztatu naukowego esej, w którym autor zajmuje się obecnością Polaków nie tylko w Egipcie, ale na całym terytorium Bliskiego Wschodu, poczynając od średniowiecza. Przy tak szeroko zakrojonym obszarze geograficznym i czasowym badań nieunikniona stała się pewna powierzchowność sądów, warsztatowe potknięcia, omyłki faktograficzne, a także pominięcia, gdyż autor nie dotarł do wielu ważnych źródeł, zwłaszcza archiwalnych. Książkę Bystronia należy w tej sytuacji traktować jako dobry szkic wstępny, dający ogólny pogląd na dzieje Polaków na Bliskim Wschodzie i ich tam dokonania.
W ostatnich latach pojawiają się w nauce europejskiej i amerykańskiej próby przedstawienia recepcji kultury starożytnego Egiptu przez Europejczyków na przestrzeni dziejów[37]. Najciekawszym opracowaniem jest dwutomowa publikacja Jean-Marie Carré o francuskich podróżnikach w Egipcie[38]. Jej autor ograniczył się przede wszystkim do osób, które pozostawiły pamiętniki, a jako moment końcowy wybrał otwarcie Kanału Sueskiego. Inną problematyką zajął się w swej pracy John David Wortham, który skupił się na badaniach prowadzonych w Egipcie przez Brytyjczyków[39]. Powstała także praca poświęcona podróżom Brytyjczyków[40]. Większość autorów zajmujących się podróżnictwem własnych rodaków skupia się jednak na XIX wieku.
Ukazały się również albumy poświęcone podróżnikom-malarzom w Egipcie[41], w tym przypadku także dotyczy to głównie XIX wieku.
Należy też przypomnieć pomnikowe dziewiętnastowieczne dzieło Reinholda Röhrichta, Bibliotheca Geografica Palaestinae, gdzie, chociaż w niewielkiej liczbie, pojawiają się też polskie nazwiska autorów wspomnień, którzy poza Ziemią Świętą odwiedzili Egipt. Współpracownikiem Röhrichta[42] w tej części był lwowski profesor Ksawery Liske (1838-1891). Należy pamiętać też o wcześniejszej publikacji Tytusa Toblera o podobnym charakterze[43].
Pojawiają się też próby nowego całościowego spojrzenia na orientalizm, który w Europie zagościł bardzo wyraźnie w XVIII wieku. Problemem tym w ostatnich latach zajmowali się Erazm Kuźma[44], Edward W. Said[45] i Timothy Mitchell[46].
Wśród licznych tematów badawczych pojawiają się także kwestie podróżników. W Rochester (USA), w 2004 roku ukazała się rozprawa Izabeli Kalinowskiej, poświęcona podróżom Polaków i Rosjan w XIX wieku na Bliski Wschód. Niezbyt dobrze znam kryteria doboru materiałów do tej publikacji, ale liczba polskich podróżników przedstawionych na kilkudziesięciu (s. 61-103) kartach publikacji jest bardzo niewielka. Autorka ograniczyła się wyłącznie do zaprezentowania goszczących tam kilku przedstawicieli polskiego romantyzmu - Juliusz Słowacki (1809-1849)[47], Władysław Wężyk (1816-1848)[48]), a kilku innym podróżnikom, jak: Mikołaj Krzysztof Radziwiłł "Sierotka" (1549-1616), Jan Potocki (1761-1815), Józef Sękowski (1800-1858), Ignacy Pietraszewski (1796-1869)[49], Iwo (Józef) Drohojowski oraz Wacław Rzewuski (1785-1831), znany też jako emir Tadż-el-Feher Abd-el-Niszan (Tadż al-Fachr Abd an-Niszan; T?? al-Fa?r 'Abd an-Niš?n) ofiarowała po zdaniu.
Bliskowschodnim podróżom Józefa Sękowskiego dużo uwagi poświęcają Rosjanie[50]. W Polsce ostatnio o jego podróży po Bliskim Wschodzie pisali Daria Ambroziak i Joachim Śliwa[51].
W Polsce temat ten podjął Leszek Zinkow, który w wydanej w 2006 roku rozprawie o recepcji kultury starożytnego Egiptu w literaturze polskiej, dedykował dziewiętnastowiecznym podróżnikom po arabskim Wschodzie kilkadziesiąt stron[52]. Nie zdecydował się jednak na sięgnięcie do wszystkich znanych pamiętników, ograniczając się tylko do najbardziej popularnych drukowanych wspomnień.
Aleksandra Niewiara kilka lat temu dokonała przeglądu polskich pamiętników od XVI po XIX wiek pod kątem stereotypów różnych narodów[53]. Swój ogląd Araba, beduina i Egipcjanina oparła tylko na dwóch najbardziej znanych pamiętnikach polskich turystów (Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła "Sierotki" i Michała Tyszkiewicza). Z tego powodu, jak sądzę, otrzymany obraz jest bardzo płaski, a przez to niezupełnie prawdziwy. Gdy śledzimy pamiętniki większej liczby podróżników, rysuje się dużo bogatszy i urozmaicony obraz dobrych i złych cech narodów zamieszkujących muzułmański Bliski Wschód.
Podobnie, jako powierzchowny i mało przydatny, można scharakteryzować artykuł o recepcji kultury starożytnego Egiptu Hanny Szymańskiej i Krzysztofa Babraja, archeologów z krakowskiego Muzeum Archeologicznego[54]. Niewiele też dowiemy się o Polakach z dzieła Martina R. Kalfatovica, poświęconego podróżnikom w Egipcie[55]. Ze względów bibliograficznych należy też wymienić wydaną w 1981 roku pracę Tadeusza Dzierżykray-Rogalskiego, poświęconą dziejom polskiej antropologii w Afryce, w której znalazł się też krótki rozdział Polskie tradycje afrykanistyczne[56] z licznymi, ale często bałamutnymi informacjami o Polakach w Egipcie.
Wartościowa dla badań nad wizerunkiem krajów arabskich w XIX wieku w oczach Polaków wydaje się rozprawa Mazena Arafe[57]. Napisana przez mieszkańca Bliskiego Wschodu, znającego jednocześnie realia społeczne i polityczne tych obszarów, a zarazem osobę pozbawioną ciągot europocentrycznych, których nie da się uniknąć chociażby w niewielkim nawet stopniu najbardziej obiektywnemu badaczowi z Europy, powinna przynieść nowe spojrzenie na stosunki Polaków z ludnością muzułmańską zamieszkującą tereny Azji Przedniej, Syrii i Egiptu. Zainteresowania tego autora obejmują szerszy krąg problemów, zarówno pod względem obszaru geograficznego (cały arabski Bliski Wschód), jak i gatunków literackich (poza wspomnieniami z podróży także encyklopedie) i dlatego mógł poświęcić podróżnikom i ich wspomnieniom zaledwie jeden rozdział - rozdział 2, zatytułowany XIX-wieczne piśmiennictwo podróżników polskich do świata arabskiego (s. 112-153). Należy również żałować, że swoje badania ograniczył tylko do XIX wieku. Wnioski wysunięte przez niego, dotyczące odbioru przez Polaków islamu i ludności arabskiej Bliskiego Wschodu, są interesujące, chociaż nie zawsze adekwatne do poglądów prezentowanych przez nich w rzeczywistości. Nie można zgodzić się z postawioną przez Arafe tezą, że Wschód także w Polsce widziano wyłącznie przez pryzmat literatury pięknej Orientu (Baśnie tysiąca i jednej nocy czy inne), którą "karmiła się" Europa począwszy od XVIII wieku, chociaż jeszcze w XIX wieku do porównań zastanej w Egipcie rzeczywistości z Baśniami tysiąca i jednej nocy przyznaje się Stanisław Tarnowski (1837-1917)[58].
Nie należy, jako o źródle wiedzy Polaków i szerzej Europejczyków o Bliskim Wschodzie, zapominać również o podręcznikach szkolnych (historii i geografii), których gruntowną znajomość wynosiło się do końca XIX wieku z gimnazjum[59].
Z całą pewnością na wyobrażenia o Wschodzie w Polsce duży wpływ miała też europejska literatura podróżnicza. Sądzę jednak, że jeszcze większy wpływ na obraz arabskiego Bliskiego Wschodu w pamiętnikach goszczących tam Europejczyków wywierał szok kulturowy, jakiego podróżni doznawali jeszcze w XIX wieku, po zetknięciu się z obszarami arabskiej Afryki czy Syrii. Wydaje się, że obok uprzedzeń wyniesionych z literatury, uwzględniając nawet europocentryzm podróżników z Polski czy też megalomanię narodową licznych pielgrzymów, a później turystów - autorów diariuszy i wspomnień z podróży, nim właśnie należy tłumaczyć wiele ze stwierdzeń pątników o ludziach tam zamieszkujących. To rzeczywistość, z jaką się stykali po wylądowaniu w portach tego obszaru (apatia ludzi, stagnacja, brud czy niechęć do nowości technicznych i kulturowych niesionych przez Europejczyków) oraz nachalność wobec nich (np. nieustanne domaganie się bakszyszu [ba?š?š]), a czasami okazywana im otwarta wrogość, wywoływała wiele negatywnych ocen zarejestrowanych na kartach pamiętników[60]. Część z nich być może została przejaskrawiona w wyniku owego szoku, ale służyło to podkreśleniu inności obyczajów i tradycji, z którymi przybysze zetknęli się na obcej ziemi.
W ubiegłym stuleciu podjęto też badania nad polskimi hodowlami koni arabskich[61]. W opracowaniach dziejów takich hodowli znajdziemy wiadomości o podejmowanych wyprawach na Bliski Wschód, także do Egiptu, w celu pozyskania świeżego materiału zarodowego. Pojawiają się w nich informacje o stadninach koni arabskich istniejących w Egipcie oraz o Polakach hodujących tam konie.
Obfity materiał biograficzny osób z ziem polskich przebywających na Bliskim Wschodzie znajdziemy w słownikach biograficznych, w tym specjalistycznych, jak Henryka Mrossa, Tadeusza Orackiego, Anzelma Szteinkego, Jana Ludwika Gadacza, Mariana Tyrowicza, Stanisława Kośmińskiego, Piotra Szarejki i Marka M. Dziekana, w Encyklopedii wiedzy o jezuitach oraz w innych, tu niewymienionych. Dużo informacji o polskich pątnikach do Ziemi Świętej i Egiptu znajduje się w Polskim słowniku biograficznym, niestety nieukończonym, gdzie biogramy są zaopatrzone w bogatą literaturę przedmiotu, co pozwala na poszerzenie wiedzy o te momenty, które w Słowniku z przyczyn obiektywnych musiały zostać skrócone.
Niedawno wydana Encyklopedia polskiej emigracji i Polonii wnosi niewiele nowego do poznania historii kontaktów Polaków z Egiptem. Większość haseł osobowych przetwarza tylko już wcześniej znane informacje z Polskiego słownika biograficznego, a znaczna ich część dotyczy okresu po I wojnie światowej. Podobnie postąpili także niektórzy autorzy haseł w publikacji Polacy w historii i kulturze krajów Europy Zachodniej. Słownik biograficzny.
Równie ogólnikowe są dwie prace Wacława Słabczyńskiego: Polscy podróżnicy i odkrywcy oraz napisany wspólnie z Tadeuszem Słabczyńskim Słownik podróżników polskich, które tylko w skromnym zakresie informują o Polakach w Egipcie, a czasami zawierają błędne informacje. Hasła w tym Słowniku są bardzo lakoniczne i nie pozwalają na głębsze poznanie charakteru "odwiedzin" Polaków nad Nilem. Dla podjętych tutaj badań obie publikacje mają charakter pomocniczy, mimo bogactwa zebranego materiału. Podobny charakter ma opublikowany w 1937 roku słownik biograficzny Józefa Hieronima Retingera oraz wydany w 1999 roku Słownik masonerii Ludwika Hassa.
Bardzo skromnie prezentują się dwa opracowane przez Stanisława Zielińskiego słowniki biograficzne, wydane w Warszawie w 1933 i 1935 roku. Zawierają one podstawowe informacje biograficzne o Polakach poza granicami, ale ich autor nie ustrzegł się omyłek faktograficznych, zwłaszcza w datach. Niewiele też wnosi do interesującej nas problematyki praca Wiktora Szczerby[62], będąca w dużej mierze streszczeniem poglądów Bystronia.
Pewną wartość dla badań nad dziejami "turystycznych" stosunków polsko-egipskich ma monografia Jerzego Pertka o związkach Polski z morzem - Polacy na morzach i oceanach, której pierwszy tom, obejmujący okres od początku państwowości polskiej do 1795 roku, ukazał się w Poznaniu w 1981 roku. Liczne wzmianki o polskich podróżnikach w Egipcie znajdują się w rozdziale VI (Pielgrzymi i kawalerowie maltańscy, s. 296-384) tego tomu. Zachowana w zbiorach Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu (akc. rkp. JP/69) spuścizna literacka i naukowa Pertka świadczy, że prace nad pozostałymi tomami nie wyszły poza etap wstępny.
Bliskowschodnim pielgrzymkom Polaków poświęcił marginalnie uwagę w wielu swych badaniach historycznych także Alojzy Sajkowski[63].
Niektóre ze szczegółowych problemów doczekały się osobnych opracowań. Dotyczy to uczestnictwa Polaków w egipskiej ekspedycji Napoleona Bonapartego w latach 1798-1801. Sama wyprawa została bowiem opisana i zanalizowana przez licznych zagranicznych i krajowych badaczy. Publikowano również wspomnienia i materiały archiwalne związane z uczestnikami tej niezwykłej ekspedycji, z jednej strony militarnej, a z drugiej naukowej. Niezwykle cenne są wydane w 1910 roku przez Adama Mieczysława Skałkowskiego (1877-1951) materiały archiwalne tyczące udziału w niej Polaków. Niektóre z zachowanych pamiętników polskich uczestników ekspedycji ukazały się już w XIX wieku, patrz Józef Sułkowski (1770/1773-1798)[64], Józef Szumlański (1774-1839)[65]. Niedawno Robert Bielecki i Andrzej Tyszka ponownie wydali fragmenty wspomnień Józefa Szumlańskiego. Całą znaną dotychczas wersję drukowaną i - nieznaną szerszemu gronu czytelników - rękopiśmienną jego wspomnień opublikowała przed kilku laty Ewa M. Ziółek[66].
Niektórzy polscy uczestnicy tej wyprawy doczekali się osobnych biografii - gen. Józef Zajączek (1752-1826)[67], mjr Józef Joachim Grabiński (1771-1843)[68] - lub specjalnych studiów o ich działalności w Egipcie (Zajączek[69]). Mniejsze szczęście do biografów ma Józef Sułkowski, gdyż do tej pory brak jego solidnej monografii naukowej[70]. Biogramy Polaków biorących udział w wyprawie orientalnej Napoleona znajdziemy również w wydanym pośmiertnie Słowniku biograficznym oficerów Legionów Polskich 1796-1807 Jana Pachońskiego, w Polskim słowniku biograficznym czy w opracowanej przez Roberta Bieleckiego Encyklopedii wojen napoleońskich.
Drugi okres w dziejach wzajemnych stosunków Polaków i Egiptu, czas misji gen. Henryka Dembińskiego (1791-1864) nad Nilem w latach 1833-1834, także posiada bogatą literaturę. Dokumenty (wspomnienia, listy, memoriały uczestników) opublikował Adam Jerzy Benis, wykorzystując zasoby Archiwum Czartoryskich[71]. Liczne materiały źródłowe, dotyczące tej wyprawy, odnajdziemy w zasobach archiwalnych Biblioteki Czartoryskich w Krakowie. W przeciwieństwie do czasów egipskiej wyprawy Bonapartego, tylko główny bohater - Henryk Dembiński - doczekał się dobrej monografii[72]. Bogata natomiast jest literatura dotycząca Wielkiej Emigracji i wschodniej polityki Hotelu Lambert[73]. Cennym źródłem informacji o polskich oficerach po powstaniu listopadowym, którzy zamierzali zatrudnić się w armii Muhammada Alego (Mu?ammad 'Al?; 1805-1848), jest z całą pewnością wydawany przez Bieleckiego w latach 1995-1998 znakomity, niestety niedokończony, Słownik biograficzny polskich oficerów powstania listopadowego. Ostatnio tym problemem zajmował się też Hubert Chudzio[74].
Ważną część literatury obejmującej interesującą nas problematykę, stanowią biografie osób, które dotarły do Egiptu w jakimś momencie swego życia, jednakże nie zawsze zawierają one obszerniejsze informacje o ich peregrynacjach po Bliskim Wschodzie. Czasami ich autorzy ograniczają się do krótkiej informacji o samym fakcie i niektórych okolicznościach z tym związanych. Możemy odnotować w tym miejscu biografie Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła "Sierotki"[75], Augusta Czartoryskiego[76], Władysława Zamoyskiego[77], Jana Działyńskiego[78], Mariana Morawskiego[79], Mieczysława Geniusza[80]. Cenniejsze są drobne przyczynki omawiające bytność w Egipcie pojedynczych Polaków, jak na przykład Łukasza Dobrzańskiego (1864-1909)[81], Karoliny i Józefa Hussarzewskich[82], Józefa Kościelskiego[83], Maurycego Manna[84], Jana Potockiego, Adama Sierakowskiego[85], Stanisława Tarnowskiego[86], Michała Tyszkiewicza[87], Tomasza Wolskiego[88].
Zapewne więcej uwagi i opracowań niż pielgrzymka Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła "Sierotki" [89], i to nie tylko polskich literaturoznawców i historyków, doczekała się podróż po Wschodzie Juliusza Słowackiego[90]. Są to przede wszystkim drobne przyczynki wyjaśniające niektóre jej aspekty, czy też ich reminiscencje w twórczości tego wielkiego poety polskiego romantyzmu. Znajdziemy też obszerne studia nad całością jego pielgrzymowania po Bliskim Wschodzie.
Osobną postacią spośród tych, którzy odbyli wojaże po Wschodzie, był z całą pewnością zafascynowany arabskim Wschodem, wspomniany wyżej Wacław Rzewuski, budujący wokół siebie atmosferę tajemniczości, tworzący za życia własną legendę[91].
Brak jest nadal całościowego opracowania dotyczącego wyłącznie polskiej obecności w Egipcie. Większość dotychczas opublikowanych rozpraw to krótkie artykuły, poświęcone przede wszystkim polskim badaniom starożytnej cywilizacji, która rozkwitła nad Nilem wiele tysięcy lat temu, czy przyczynki na temat wspomnianej wyżej polskiej próby umieszczenia wojskowych emigrantów po powstaniu listopadowym 1830 roku w służbie u Muhammada Alego w Egipcie. W studiach nad dziejami polskiej archeologii Andrzej Abramowicz znalazł także miejsce na omówienie polskich osiągnięć w badaniach nad starożytnym Egiptem.
Ostatnio problematyką emigracji polskiej w Egipcie, głównie XX wieku, zajmuje się Jacek Knopek[92]. W większości swych publikacji ograniczył się jednak do streszczenia istniejących już opracowań, rzadko sięgając do pamiętników samych podróżników. Efektem tego jest pewna schematyczność i pośrednie cytowanie pamiętników pielgrzymów itp. W licznych publikacjach powiela niestety błędy swoich poprzedników, nie podejmując się ich weryfikacji.
W ostatnich latach wzrasta zainteresowanie obecnością Polaków na arabskim Bliskim Wschodzie. W 1996 roku w "Polonezie", polonijnym czasopiśmie ukazującym się w Kairze, zamieszczono odezwę do podejmowania badań nad Polakami w Egipcie. Jej efektem jest do tej pory kilka krótkich artykułów wydrukowanych w tym czasopiśmie, bez większej wartości merytorycznej. Kilkanaście lat temu na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie powołano zespół badaczy zajmujących się pielgrzymkami. Wydawany przez niego od 1996 roku periodyk "Peregrinus Cracoviensis" zawiera nieliczne publikacje poświęcone pielgrzymom i podróżnikom po Egipcie[93].
Sądzę, że ciekawe byłoby ukazanie stosunku własnego społeczeństwa do owych podróżników, czy też pielgrzymów, jaki rysuje się z ówczesnych wspomnień. Wymaga to jednak dalszych studiów. Ich opowiadania o dalekich krajach czy pojawianie się na salonach w strojach orientalnych, jak chociażby Władysława Wężyka[94], było, jak można sądzić po lekturze wielu pamiętników, ważnym elementem życia towarzyskiego.
Goszczono ich chętnie nie tylko ze względu na egzotykę stroju, w jakim się pojawiali w gościnnych progach, ale także dlatego, że ich przybycie pozwalało słuchaczom - bywalcom takiego salonu - przeżyć wspaniałe przygody bez wychylania nosa poza dom, a przede wszystkim dawało możliwość choćby skromnego zapoznania się z tajemniczym Orientem i zaspokojenia własnej ciekawości, rozbudzonej obfitymi odwołaniami w literaturze do tej problematyki[95]. Tak jak i dziś, nie każdy jest gotów porzucić domowe pielesze, by zaznać przygód i niewygód, chociaż te ostatnie w czasach, gdy wszelkimi sposobami walczy się o turystę i związane z nim dochody, są przecież minimalne. Tak jednak nie było w ubiegłych wiekach, kiedy każda wyprawa zawsze wiązała się z dużymi niewygodami i realnym niebezpieczeństwem.
Dla osób prowadzących "dom otwarty" taka osoba była też cenna, podnosiła bowiem w kręgach towarzyskich pozycję salonu, przyciągała kolejnych ciekawych gości, którymi można się było pochwalić. Z całą pewnością dziewiętnastowieczne salony arystokratyczne i mieszczańskie hołdowały modzie na egzotyczne kurioza z innych części świata, nie tylko Orientu, jak słusznie zauważył Mazen Arafe[96]. Europa XIX wieku chętnie widziała na swych salonach elementy orientalne, o czym świadczą chociażby wystawy światowe w Paryżu (1867, 1889) z wiernymi rekonstrukcjami elementów miast orientalnych (np. Kairu). Dotyczyło to nie tylko architektury, ale też elementów życia codziennego tych regionów, takich jak w przypadku Kairu osłów wraz z poganiaczami, sprowadzonymi specjalnie z Egiptu, i możliwość przejażdżki nimi, czy warsztaty rzemieślnicze[97].
Zagadnieniem interesującym badawczo, ale wymagającym dodatkowych studiów, jest również znajomość przeszłości Egiptu, nie tylko tej najstarszej, ale też nowszej, znajdująca odbicie na kartach wspomnień z podróży. Dotyczy to zwłaszcza jej źródeł. Tylko w ten sposób można ustalić, jak dalece zdobycze ówczesnej nauki docierały do zwykłych, wykształconych i czytających prasę i książki ludzi; na ile korzystali z wiedzy zdobytej w szkole; na ile ich wiedza była odbiciem informacji zyskanych od tłumaczy zw. dragomanami (arab. tardżuman; tar?um?n), z których usług i pośrednictwa korzystali w podróży, a na ile była oparta na własnych obserwacjach. Oczywiście większość z podróżnych, nawet tych wykazujących zainteresowanie Egiptem, stawała przed barierą językową i nie mogła się obejść bez usług osób znających język arabski. Sytuacja uległa niewielkiej zmianie w momencie pojawienia się w Egipcie prasy francusko-, a później też anglojęzycznej. W ten sposób można było uzupełniać swoją wiedzę o najważniejszych wydarzeniach politycznych zachodzących w tym kraju.
Warto też byłoby przebadać wpływ, jaki na obraz Egiptu u podróżników wywierali również inni przygodni informatorzy, na przykład powracający z pielgrzymki czy misji na Bliskim Wschodzie. Należy się zastanowić nad dokonywanym przez wędrowców wyborem elementów etnograficznych, przeznaczonych do uwiecznienia na kartach dziennika podróży. Na swej pątniczej drodze stykali się bowiem z wieloma przejawami życia codziennego, w większości całkowicie im obcymi, a czasami wręcz dziwnymi. Można przyjąć, że zwykle decydowano się na opis jakiegoś wydarzenia, stroju czy innego elementu obyczajowości jedynie ze względu na jego rażącą obcość w stosunku do tego, z czym się podróżny stykał we własnym kraju, czy ogólnie do kultury europejskiej, ale czy tylko? Może decydowała o tym częstotliwość, z jaką mieli do czynienia z takim lub innym, w ich oczach dziwnym i obcym, zjawiskiem. Być może należałoby się zastanowić, dlaczego w taki a nie inny sposób dokonywano interpretacji zastanych na miejscu warunków społecznych i politycznych. Na podstawie zachowanych wspomnień można prześledzić zwłaszcza zmiany w stosunku polskich podróżników do miejscowej ludności i jej religii.
Większość wspomnień w ich ostatecznym kształcie powstała dopiero po powrocie z pielgrzymki, kiedy autorzy chętnie uzupełniali swe wrażenia o wiadomości z literatury naukowej, często ją dosłownie cytując, chociaż nie zawsze się do tego przyznając. Wykorzystywano nie tylko autorów antycznych, ale też nowożytnych. Tak, jak należy sądzić, uczynił Radziwiłł "Sierotka"[98], którego wspomnienia z podróży po Egipcie i Ziemi Świętej już od momentu wydania drukiem cieszyły się dużą popularnością i doczekały się w XVII i XVIII wieku licznych wydań nie tylko łacińskich, ale i w językach narodowych[99]. Co ciekawe, krążyły nie tylko po Polsce także w odpisach rękopiśmiennych[100]. W staropolskiej literaturze podróżniczej z całą pewnością zajmują one bardzo wysokie miejsce. Powstanie ostatecznej rękopiśmiennej wersji wspomnień Radziwiłła "Sierotki" datuje się obecnie na lata 1588-1593[101], 1588-1592[102] lub do roku 1599[103], przy czym najbardziej prawdopodobna wydaje się data 1588-1592, jak wykazał to Stanisław Alexandrowicz. To, z jednej strony, wystarczający czas, by zatarły się szczegóły wspomnień i straciły na ostrości wrażenia, a z drugiej, by przeszukać własną bibliotekę i znaleźć odpowiednią literaturę. Sajkowski sugeruje, że Radziwiłł mógł również przy redagowaniu ostatecznej wersji korzystać ze wspomnień swoich dworzan, zarazem towarzyszy podróży[104]. Wiemy, że podróżował z Biblią, a nowożytni historycy ustalili aż dziesięciu autorów dzieł, z których dodatkowo korzystał. Były to nie tylko rozprawy autorów antycznych, ale też i jemu współczesnych[105], przy czym z poglądami niektórych z nich polemizuje. Wymienia swoich informatorów, w tym włoskich zakonników, z którymi przeprowadził przed wyjazdem "wywiady" - franciszkanów Jana z Krety (Joannes de Candia) i Hieronima de Bressa[106]. Rozmowa z nimi dotyczyła drogi i zachowania się podczas pielgrzymki[107]. Chociaż Radziwiłł "Sierotka" nie miał możliwości bliższego poznania kraju, po którym podróżował, jednak zebrał dużo informacji o życiu codziennym i obyczajach jego mieszkańców. W interesujący sposób odnotowywał obserwowane zjawiska. Jego wspomnienia zawierają też wiadomości o starożytnych zabytkach, w mniejszym stopniu dotyczą spraw politycznych, którymi przesiąknięte są dzienniki podróżne dziewiętnastowiecznych pielgrzymów. Przepracowane, przetłumaczone na łacinę i wydane w formie listów, cieszyły się dużą popularnością. Dostarczały bowiem, tak jak dzisiejsza telewizja emitująca horrory, wielu emocji z egzotycznego świata, nie każąc czytelnikowi (słuchaczowi) ruszać się z miejsca - przytulnego domu, by ich osobiście doświadczyć.
Wydaje się, że podróż do Egiptu także Tytus Liwiusz Boratini (1616-1681 lub 1682) poprzedził lekturą autorów antycznych - Diodora Sycylijskiego (I w. p.n.e.), Pliniusza Starszego i innych, sięgnął też do dzieł nowszych: sekretarza Rady Dziesięciu Republiki Weneckiej, Giovanniego Battisty Ramusio (1486-1557), Girolama Fracastora (1483-1553) i Prospera Alpini.
Interesującym problemem badawczym są wykorzystywane przez podróżników przewodniki i inne opracowania, używane na etapie przygotowań do wyprawy, ale wymaga to dalszych studiów. Podstawowym, chociaż jak sądzę nie jedynym, przewodnikiem każdego chrześcijańskiego pielgrzyma była Biblia - wyznaczająca trasę i opowiadająca o zdarzeniach, do jakich doszło tam w czasach patriarchów, proroków, królów oraz Jezusa. Do jej zabierania w drogę nawoływali wielokrotnie księża i jest bardzo często wymieniana jako towarzyszka pielgrzyma[108]. Wiemy również, że niektórzy podróżni, jak na przykład Karolina i Józef Hussarzewscy, wozili ze sobą odpowiednie przewodniki, być może kupując je nawet na miejscu[109]. Ks. Stanisław Trzeciak w podróży korzystał zapewne z polskiego przewodnika pióra Łukaszkiewicza[110]. Zapewne w związku z zapotrzebowaniem przewodniki turystyczne pojawiły się już w średniowieczu[111].
Celem podjętych badań jest uporządkowanie dotychczasowej wiedzy o stosunkach Polski z Bliskim Wschodem na przykładzie Egiptu, kraju w XIX wieku szczególnie chętnie odwiedzanego. Przyjęte w rozważaniach krańcowe daty - przełom wieku XV/XVI oraz koniec wieku XIX (1914/1918) - można uzasadnić faktem, że właśnie z przełomu wieków XV i XVI posiadamy pierwsze pewne informacje o dotarciu Polaków do Egiptu, zaś zmiany, jakie wywołała w Europie I wojna światowa (powstanie państwa polskiego[112], pojawienie się krajowych biur podróży) są ważnym powodem, by zamknąć ramy rozważań nad kontaktami Polaków z tym krajem.
Kontaktom tym, mimo ich intensywności, w dotychczasowej literaturze poświęcono niewiele miejsca. Nie przeszukano też szczegółowo archiwów pod tym kątem, w efekcie czego nie wykorzystano bogactwa materiału wspomnieniowego dotychczas niewydanego drukiem. Niniejsza rozprawa jest jednocześnie pierwszą próbą zebrania pełnej bibliografii pamiętników i opracowań dotyczących kontaktów Polski z Egiptem. Z tego powodu starałem się wykorzystać, oprócz wydanych drukiem, wspomnienia zachowane w postaci rękopiśmiennej, przechowywane w bibliotekach i archiwach w Polsce. Pod tym kątem przebadano przede wszystkim zasoby rękopiśmienne Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu, Biblioteki Czartoryskich i Biblioteki Jagiellońskiej w Krakowie, Miejskiej Biblioteki Publicznej w Łodzi, Biblioteki Publicznej m.st. Warszawy, Biblioteki Narodowej, Centralnej Biblioteki Lekarskiej w Warszawie, Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu, Biblioteki Kórnickiej, Biblioteki Śląskiej w Katowicach oraz archiwów oo. bernardynów oraz oo. reformatów w Krakowie i Archiwum Archidiecezjalnego Warszawskiego.
Z powodu ogromu materiału i niemożliwości dotarcia do wielu polskich archiwaliów, licznych kataklizmów, jakie przetoczyły się przez ziemie polskie (wojny, rewolucje czy tylko zwyczajne pożary) i spustoszyły archiwa, biblioteki prywatne i państwowe, a także stanu inwentaryzacji wielu zbiorów, zawarte tutaj informacje z pewnością nie są pełne. Na podstawie zgromadzonej dokumentacji można jednak podjąć się zbudowania nowego obrazu kontaktów Polski z Egiptem, odmiennego w znacznym zakresie od istniejącego w dotychczasowej polskiej literaturze naukowej. W wyniku przeprowadzonych badań nowe światło rzucone zostało przede wszystkim na polską emigrację zarobkową w Egipcie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki