Patopaństwo. O tym, jak elity pustoszą nasz kraj - Jan Śpiewak

Kup ebooka

43.99 zł
36.51 zł (30,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Idee głoszone przez ekonomistów oraz myślicieli politycznych, bez względu na to, czy są słuszne, czy błędne, mają większą siłę, niż się powszechnie przypuszcza. W rzeczywistości to one właśnie rządzą światem1.

John Maynard Keynes

To jest książka o inteligencji i liberalizmie. A właściwie o polskich elitach wywodzących się z inteligencji i ich interpretacji liberalizmu. Sam wychowałem się w inteligenckim i liberalnym domu. Wszyscy w naszej czteroosobowej rodzinie zrobiliśmy doktoraty z socjologii (ojciec dodatkowo miał habilitację i był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego). Dziadek Szymon Datner, ojciec matki, był historykiem tropiącym zbrodnie Niemców w Polsce, poliglotą i zapalonym sportowcem. Jego żona, babcia Edwarda, odpowiadała w PZPR za emancypację kobiet. Rodzice ojca - Anna Kamieńska i Jan Śpiewak - byli poetami. Babcia Anna była praktykującą katoliczką. To właśnie jej po śmierci dziadka ksiądz Jan Twardowski dedykował słynne słowa: "Śpieszmy się kochać ludzi". Szymon uczył Annę hebrajskiego, a ona wykorzystała tę wiedzę do tłumaczenia psalmów. Słowa, teksty, litery, czytanie, pisanie i działanie.

Wychowałem się w środowisku, które bezrefleksyjnie zaakceptowało terapię szokową, liberalizm i Balcerowicza. Czytało "Gazetę Wyborczą" i oglądało TVN. Trzymało kciuki za Kongres Liberalno-Demokratyczny, potem Unię Wolności, a później głosowało na Tuska. Nie było w tym koniunkturalizmu. Nie należeliśmy do wielkich wygranych transformacji. Taka postawa była po prostu dla nas oczywista.

Moje związki z liberalizmem są więc niemal związkami krwi. Mój ojciec jako jeden z pierwszych w Polsce odkrył liberałów. Na domowym seminarium, które w latach 70. organizował wraz z Jerzym Jedlickim i Marcinem Królem, czytali autorów broniących wolności i przeciwstawiających się tyranii i totalitaryzmowi. Na bazie tych lektur powstała podziemna "Res Publica". Dżin liberalizmu został wypuszczony z butelki. Wydawane w drugim obiegu pismo przyczyniło się do powstania kolejnego inteligenckiego środowiska w Polsce - środowiska gdańskich liberałów.

W 1983 roku dwudziestosześcioletni Donald Tusk współzałożył podziemny "Przegląd Polityczny" - pismo, które miało zmienić bieg historii Polski. Wydawanie periodyku umożliwiało realizację trzech najważniejszych celów: krystalizację programu intelektualnego, budowanie sieci towarzyskiej oraz zdobywanie uznania w oczach innych inteligentów. To właśnie kapitał kulturowy i społeczny są kluczowymi dla inteligencji zasobami, które można zamienić w twardą walutę i władzę.

"Przegląd Polityczny" był kolebką nowej, nieznanej wcześniej idei: neoliberalizmu. To zupełnie inny liberalizm niż ten wykładany na domowym seminarium współprowadzonym przez mojego ojca. Rozważania o dobru wspólnym schodziły na dalszy plan. Najważniejsze były gospodarka, wolny rynek, prawa własności, prywatyzacja, jednostka i jasno określona hierarchia społeczna. Żadnych dyrdymałów o Solidarności i brataniu się z ludem.

Moje odchodzenie od liberalizmu trwało wiele lat. Zakończyło się spektakularnie, gdy zostałem radnym i na dobre zająłem się warszawską reprywatyzacją. Przez kilka lat nagłaśnialiśmy przypadki kradzieży nieruchomości w stolicy i towarzyszącą temu krzywdę tysięcy mieszkańców. Mogłem się przekonać z bliska, jak wygląda praworządność po polsku, jak działają "wolne sądy", prokuratura, policja, urzędnicy, adwokaci i politycy. Jak media odwracają wzrok. To wtedy ukułem hasło "państwo z dykty", które z czasem zaczęło funkcjonować jako "państwo z kartonu". Dykta, karton, paździerz - budulce Patopolski. Państwa, które przy silniejszym podmuchu wiatru rozsypie się jak domek z kart. Jednocześnie to samo państwo było w stanie sprawnie i bez ceregieli przeprowadzić operację wyrzucenia kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Warszawy z ich domów na podstawie świstków papieru i haseł o świętej własności prywatnej. O nie. Po czymś takim nie mogłem już wierzyć w liberalizm. Widziałem tylko nienasyconą elitę, która korzysta z wolnościowych haseł, by trzymać ludzi w niewoli. Elitę, która chce, żeby państwo było słabe, bo wtedy ona może być silna.

Nie jestem już w polityce. Zająłem się pisaniem i dziennikarstwem - choć to dziennikarstwo szczególnego rodzaju. Skanuję i chłonę rzeczywistość. Czytam relacje z samych trzewi polskiego społeczeństwa. Na Instagramie ludzie dzielą się ze mną intymnymi historiami, które układają się w rzekę rozterek, strachu, traum i nadziei - niewielką część tych opowieści postanowiłem opublikować w tej książce. Czuję ogromną wdzięczność i dziękuję za zaufanie, którym obdarzają mnie ich autorzy. Czytam teksty kultury, felietony, wywiady, ogłoszenia dotyczące pracy i sprzedaży nieruchomości, oglądam reklamy. Analizuję zwroty i wyrażenia, szukam wzorców zachowań. Głowa mi od tego pęka, ale widzę, jak układa się to w kolejną nitkę opowieści o naszej rzeczywistości.

Zawsze lubiłem cytaty. Mój ojciec był historykiem idei. Też czytał i też wyciągał wnioski z ulotnych tekstów, formacyjnych wystąpień, fragmentów audycji, filmów. To w słowach ukryty jest klucz do naszej rzeczywistości. Oprócz znaczenia słów ważne jest, kto je wypowiada, jaką autor może mieć motywację. Często tej motywacji sam nawet nie jest świadomy. Ktoś inny to mówi. On tylko porusza ustami. Widywałem to wielokrotnie.

Właśnie taki mechanizm rekonstruuję w książce. Jest to mój komentarz. Zdecydowanie za bardzo mój, by mógł zyskać miano obiektywnego. Przytaczam tu również słowa tych, którzy sprawują władzę lub wywierają wpływ na społeczeństwo, czyli najczęściej przedstawicieli elit wywodzących się z kręgów inteligencji. A są oni jak ten człowiek z internetowych obrazków, dzwoniący do kogoś, żeby tylko dać znać, że nie może rozmawiać. Nikt nie pytał inteligencji o zdanie, ale ona zawsze chętnie się swoim zdaniem ze wszystkimi podzieli. Czuje się w końcu stworzona do przewodzenia polskiemu narodowi. To w niej płynie rycerska, sienkiewiczowska krew. To w jej sercach bije szlacheckie umiłowanie wolności. To przed nią klęka "cham", którego ta uczy jeść widelcem. To ona musiała opuścić dwór i folwark niczym Adam i Ewa opuścili raj po zjedzeniu zakazanego owocu. Niechętnie i wbrew własnej woli zostawiła swoją arkadię.

Folwark jednak w niej został. W PRL-u inteligencja musiała jeszcze udawać, że brata się z ludem. W III RP mogła przestać się wstydzić szlacheckich odruchów i okazywania pogardy. Odkryła, że liberalizm najlepiej pasuje do jej feudalnej i anachronicznej formy. Złota wolność szlachecka stała się złotą wolnością przedsiębiorcy. Egoizm i zachłanność stały się biznesowymi cnotami.

Mama zawsze mi mówiła, że trzeba być po stronie słabych. "Podziel się tym, co masz". "Broń tych, którzy nie mogą się bronić". "Patrz dalej niż inni". Nie mam dzieci, ale bronię rodziców. Nie mam kredytu, ale bronię kredytobiorców. Nie mieszkam w patodeweloperce, ale bronię poszkodowanych przez deweloperów. Nie pracuję na etacie, ale bronię godności pracowników. Nie jestem dorosłym dzieckiem alkoholików, ale bronię ofiar alkoholu. Miałem dobry start i chcę, żeby inni mieli równe szanse. Chcę, żebyśmy równali w górę, a nie w dół. Takie jest moje credo.

Patoelity

Naród powinien dbać o swoje elity2.

Jacek Jaśkowiak

Ten rozdział to wstęp do refleksji na temat stanu polskich elit i tego, jaką drogę przeszły one w ostatnich deka5dach: od bratania się z ludem do otwartego gardzenia nim. Przykładem tej ewolucji jest postać Krystyny Jandy.

W niedzielę, 27 grudnia 2020 roku, w Polsce ruszyły długo oczekiwane szczepienia przeciwko koronawirusowi. Pandemia zdążyła już sparaliżować system ochrony zdrowia i funkcjonowanie państwa, które działało po omacku. Oficjalne statystyki Ministerstwa Zdrowia mówiły o 28,5 tysiąca zgonów z powodu COVID-19 w samym 2020 roku, ale nie były one specjalnie wiarygodne. W Polsce wykonano niemal najmniej testów na COVID-19 w całej Unii Europejskiej, a niemal najwięcej z nich dawało wynik pozytywny. Nasz kraj był także na pierwszym miejscu unijnego wskaźnika nadmiarowych zgonów. W 2020 roku zmarło ponad 80 tysięcy osób więcej, niż wynosiła średnia z poprzednich czterech lat. Wedle danych Ministerstwa Cyfryzacji listopad był pod tym względem najgorszym miesiącem roku: zmarło 60 tysięcy ludzi, dwukrotnie więcej niż zazwyczaj. Pod koniec grudnia rozpoczęły się szczepienia w grupie "zero". Miały nimi być objęte osoby z pierwszej linii frontu walki z pandemią: lekarze, ratownicy medyczni, pielęgniarki i tak dalej.

Pulę 450 szczepionek otrzymał Warszawski Uniwersytet Medyczny - jedna z najlepszych i najbardziej elitarnych publicznych placówek tego typu w kraju. Przypomnijmy może oczywistą rzecz: szczepionki były wtedy na wagę złota, bo wirus każdego dnia zabijał wiele osób. Już kilka dni później na uczelnię zaczęły przybywać znane i wpływowe osoby. Informacja o tym, że szczepionki nie trafiają do wyznaczonych wcześniej pracowników systemu ochrony zdrowia, szybko pojawiła się w mediach społecznościowych na profilach skupiających młodych medyków i studentów WUM. Szczepieniami, zamiast personelu medycznego, objęto popularnych aktorów, biznesmenów i ludzi mediów. Władze uczelni, próbując ratować sytuację, ogłosiły, że ruszyła akcja promocji szczepień. Na stronie WUM opublikowano oświadczenie, że zaszczepiono 18 znanych aktorów, mających uczestniczyć w tej akcji. Deklaracja nie sprawiała wrażenia szczególnie wiarygodnej. Jeśli była to akcja promocyjna, to gdzie były kamery, gdzie byli fotografowie? Dlaczego nikt nie wysłał do mediów informacji prasowej? I przede wszystkim: dlaczego lista ambasadorów szczepień była poufna?

Informację ze strony WUM udostępniła na swoim profilu na Facebooku Krystyna Janda. Aktorka najpierw napisała, że cieszy się, iż została zaszczepiona, ponieważ jest w grupie ryzyka, a potem jednak zmieniła wpis i dodała: "Tak, jestem jedną z osób zaszczepionych w ramach propagowania szczepień. Jestem królikiem i jestem z tego powodu szczęśliwa i czuję się świetnie. Dziękuję za tę możliwość, bo jestem w grupie ryzyka"3. Z kontekstu można było się domyślić, że aktorce chodziło o królika doświadczalnego testującego szczepionkę, choć preparat był już oficjalnie dopuszczony do użytku w całej Europie. Wyszedł na jaw również mail, wysłany kilka dni wcześniej przez współpracowniczkę Krystyny Jandy, z informacją, że aktorzy teatru Jandy zyskają możliwość wcześniejszych szczepień. Nie było w nim słowa o akcji promocyjnej4.

W obawie, że sprawa przejdzie bez echa, napisałem na swoim profilu na Facebooku list do Krystyny Jandy5. Zarzuciłem jej, że często komentując wydarzenia jako osoba publiczna, wyraża pogardę wobec biednych i myślących inaczej niż ona. Oskarżyłem ją o wykorzystanie koneksji, aby bez kolejki zaszczepić się na COVID-19, odbierając tym samym dawkę, która powinna trafić do medyków walczących z pandemią. "Swoim zachowaniem pokazała Pani prawdziwą twarz polskich "elit": egoistycznych, pełnych pogardy, skorumpowanych, które wykorzystując swoje znajomości, zdobywają sobie różne "dodatki". W przypadku szczepionki nie mówimy o talonie na pralkę. Mówimy o czyimś życiu"6 - napisałem.

Wpis rozpętał prawdziwą burzę. Skandalu nie dało się już ukryć. Kolejne nazwiska trafiały do mediów. Okazało się, że wśród zaszczepionych poza kolejnością znalazła się cała plejada gwiazd, między innymi były mąż Jandy - Andrzej Seweryn, ich wspólna córka Maria Seweryn, Magda Umer, Wiktor Zborowski, Krzysztof Materna7. Do kolejki wepchnęli się również przedstawiciele TVN-u, Edward Miszczak, ówczesny szef programowy stacji, wraz z narzeczoną Anną Cieślak, założyciel TVN-u Mariusz Walter oraz Katarzyna Kieli, prezes i dyrektor zarządzająca spółki Discovery, która była właścicielem stacji. Do tego grona dołączyli również ludzie ze świata biznesu: Irena Eris, właścicielka imperium kosmetycznego, Zbigniew Grycan, stojący na czele sieci lodziarni, oraz polityk Leszek Miller8. Ten ostatni tłumaczył się, że skorzystał ze szczepienia poza kolejnością, bo jest już stary i boi się o swoje życie, gdy lata samolotem do pracy w Parlamencie Europejskim9.

Jeszcze bardziej bulwersująca niż sam fakt szczepienia znanych i wpływowych osób poza kolejnością była ich publiczna obrona. Znani dziennikarze, reportażyści, profesorowie, słowem: ludzie kultury, ruszyli z obroną zaszczepionych. Ich zdaniem cała akcja była spiskiem wymierzonym w kwiat narodu. Ówczesny naczelny "Newsweeka" Tomasz Lis napisał w mediach społecznościowych: "Artyści najwyraźniej padli ofiarą paskudnej prowokacji. Powinni być oczywiście ostrożniejsi i nie korzystać skwapliwie z propozycji"10. Reportażysta Mariusz Szczygieł opublikował na Instagramie swoje zdjęcie z Krystyną Jandą: "Najpierw proponuje się znanym i szanowanym osobom, żeby były swego rodzaju "królikami doświadczalnymi" - zaszczepiły się na COVID-19 i propagowały ideę szczepień jako ci, którym nic się po szczepionce nie stało, a potem szczuje się na nie. Sądziłem, że takich prowokacji po upadku komuny nie doczekam. Bolszewizm w czystej postaci"11. Dziennikarz "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz napisał: "A może ktoś wmanewrował popularne osoby do wzięcia udziału w akcji zachęcającej do szczepienia, żeby zdyskredytować popularnych przedstawicieli kultury o wyrazistych poglądach, którzy po prostu chcieli dać przykład?"12. Socjolog profesor Ireneusz Krzemiński w wywiadzie dla "Newsweeka" posunął się jeszcze dalej, sugerując, że cała akcja to efekt prowokacji służb specjalnych: "Trudno nie mieć podejrzeń, że to, co się wydarzyło z dystrybucją szczepionek na WUM i zaszczepienie kilkunastu aktorów, którzy zgodzili się wystąpić w akcji promującej szczepienia, było ukartowane. Nie można wykluczyć działania służb, które tak zamotały całą sprawę, że wykreowano z niej aferę. Instytucjonalną i moralną zbrodnię"13. Na koniec reżyser popularnych komedii Andrzej Saramonowicz zestawił okładkę "Super Expressu", informującą o całej sprawie, z hitlerowską gadzinówką "Der Stürmer"14.

Gdy stało się już jasne, że żadnej akcji promocyjnej nie było, w "Gazecie Wyborczej" zamieszczono list "w obronie dobrego imienia artystów". Od dekad listy otwarte publikowane w prasie są ulubionym sposobem komunikacji polskich elit z narodem. We wstępie do listu podpisanym przez Danutę Kuroń i Izę Chruślińską napisano: "Nie możemy pogodzić się z falą złych, niesprawiedliwych, okrutnych słów, które wylały się na Krystynę Jandę i Andrzeja Seweryna. (...) Przez całe życie stawali we wszystkich ważnych dla Polski, szczególnie dla polskiej kultury, sprawach". Po nim następował sam list, którego sygnatariusze również uderzali w wysokie tony: "Występujemy w obronie dobrego imienia artystów oraz tych wszystkich, którzy są godnymi ambasadorami powszechnej akcji szczepień"15. W liście czytamy też: "Naczelna Rada Lekarska 28 grudnia wystąpiła do Kancelarii Premiera i Ministerstwa Zdrowia, by niewykorzystane dawki szczepionki, które po rozmrożeniu mogłyby się zmarnować, przekazać osobom spoza grupy "zero""16. Autorzy pominęli jednak fakt, że w takiej sytuacji, zgodnie z rozporządzeniem, miały one być przekazane rodzinom medyków i pacjentom, którzy byli najbardziej narażeni na infekcję śmiertelnym wirusem. Nie było w nim słowa o możliwości przekazania ich znanym artystom. Wśród sygnatariuszy listu, który operował daleko idącą manipulacją, mogliśmy znaleźć kwiat polskiej inteligencji: między innymi szefa Fundacji im. Stefana Batorego Edwina Bendyka, historyka Andrzeja Friszkego, dyrektora Instytutu Książki Grzegorza Gaudena czy szefową Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie Marię Potocką.

List w obronie artystów oraz "godnych ambasadorów akcji szczepień" skomentował pisarz Szczepan Twardoch: "Podzielę się tu jednak skromnym spostrzeżeniem, iż ta histeryczna, środowiskowa obrona wystawia broniącym - zarówno samych siebie, jak i innych - świadectwo znacznie gorsze niż sam fakt zaszczepienia się poza kolejnością"17. Dodał, że ich motywacja, choć niegodna pochwały, jest zrozumiała, a "dopiero obrona staje się haniebna, bo opiera się na przekonaniu, iż są ludzie, których istnienie jest ważniejsze i cenniejsze niż innych"18. Twardoch podkreślił, że argumenty używane w obronie artystów pokazują, iż proces emancypacji polskiego ludu jest daleki od zakończenia. Diagnozę Twardocha w jaskrawy, choć nieświadomy sposób potwierdził prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. W mediach społecznościowych napisał: "Uważam, że artyści są naszym dobrem narodowym. Dajemy im ordery, robimy sobie z nimi zdjęcia, dokonujemy [na ich temat19] wpisów na Facebooku. A może warto o nich zadbać bardziej konkretnie, póki żyją? Gdyby to ode mnie zależało, w pierwszej kolejności zaszczepiłbym honorowych obywateli Miasta Poznania (...). Naród powinien dbać o swoje elity. W Polsce, gdzie władza, mentalnie tkwiąca w socjalizmie, systemowo je niszczy, wciąż mamy z tym problem"20.

Piękny to kraj, w którym to nie elity dbają o naród, ale naród o elity... Jaśkowiak uznał, że bycie na świeczniku daje dodatkowe prawa, których zwykli ludzie mieć nie powinni, bo w Polsce wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi. Wszyscy to wiemy, ale niewielu mówi o tym głośno. Akcja w obronie znanych artystów dobrze oddaje stan ducha i mentalność polskich elit. Składają się na nią: protekcjonalne myślenie, stadna klasowa obrona zagrożonych interesów, pogarda dla prawa i instytucji, wiara w przywileje zdobyte poprzez bliżej nieokreślone zasługi na rzecz Polski.

Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia przeprowadzona na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wykazała, że z 450 dawek szczepionek przekazanych uczelni blisko 200 otrzymali ludzie z nią w żaden sposób nie związani. Byli oni rejestrowani w systemie e-skierowań, na długo zanim pojawiła się możliwość zapisu osób spoza grupy "zero". Kontrola ujawniła również, że co najmniej 32 pracowników medycznych WUM mimo rejestracji i obecności na uczelni nie otrzymało szczepionek21. Nie istniała też żadna partia szczepionek przekazana w celach promocyjnych. Wszystko to były nieporadne kłamstwa wymyślone ex post, żeby przykryć niewygodną prawdę. Wpisuje się to w szerszą - nomen omen - tradycję wykorzystywania publicznej infrastruktury przez elity państwa do osiągania własnych partykularnych celów. W Polsce dostęp do państwowych zasobów zawsze był kluczowy w budowaniu kariery i zabezpieczaniu uprzywilejowanej pozycji. Do tego wątku będę jeszcze w książce wracać.

Efekt całej afery szczepionkowej był jednak zaskakująco pozytywny. W badaniu opinii publicznej na zlecenie "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF, przeprowadzonym 13 listopada 2020 roku, jedynie 43% Polaków zadeklarowało, że zamierza się zaszczepić przeciwko koronawirusowi. W takim samym badaniu, ale przeprowadzonym 9 stycznia 2021 roku, odsetek ten wzrósł o 25 punktów procentowych, do 68%. Afera ze szczepionkami paradoksalnie mogła przyczynić się do uratowania życia tysięcy osób. Nieistniejąca akcja promocyjna stała się de facto akcją promocyjną na wielką skalę.

1 John Maynard Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, przeł. M. Kalecki, S. Rączkowski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003, s. 350.

2 Jacek Jaśkowiak, Uważam, że artyści są naszym dobrem narodowym, 3 stycznia 2021, Facebook, https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=2935702246666402&id=1494751557428152 [data dostępu: 29.09.2024].

3 Krystyna Janda, Tak, jestem jedną z osób zaszczepionych w ramach propagowania szczepień, 30 grudnia 2020, Facebook, https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10159246185213901&id=51712213900 [data dostępu: 29.09.2024].

4 Marcin Dobski, Ujawniamy maila dot. szczepień, którego rozsyłała fundacja Krystyny Jandy. Ani słowa o akcji promocyjnej, 3 stycznia 2021, Wprost.pl, https://www.wprost.pl/tylko-u-nas/10404635/ujawniamy-maila-dot-szczepien-ktorego-rozsylala-fundacja-krystyny-jandy-ani-slowa-o-akcji-promocyjnej.html [data dostępu: 20.09.2024].

5 Jan Śpiewak, List otwarty do Krystyny Jandy, 2 stycznia 2021, Facebook, https://www.facebook.com/JanDawidSpiewak/posts/3892447504106786 [data dostępu: 29.09.2024].

6 Tamże.

7 Dorota Stelmaszczyk, Afera szczepionkowa. Kilkoro zaszczepionych poza kolejką zgłosiło się do wolontariatu, 12 stycznia 2021, PAP.pl, https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C792097%2Cafera-szczepionkowa-kilkoro-zaszczepionych-poza-kolejka-zglosilo-sie-do [data dostępu: 22.09.2024].

8 Irena Eris oraz Henryk Orfinger również zaszczepieni poza kolejnością, 8 stycznia 2021, Onet.pl, https://wiadomosci.onet.pl/kraj/irena-eris-oraz-henryk-orfinger-rowniez-zaszczepieni-poza-kolejnoscia/wy2py4x [data dostępu: 22.09.2024].

9 Miller: poinformowałem o szczepieniu, bo nie chciałem sprawiać wrażenia, że robię coś potajemnie, 2 stycznia 2021, TVN24.pl, https://tvn24.pl/polska/szczepionka-na-koronawirusa-leszek-miller-wyjasnia-dlaczego-sie-zaszczepil-st4908787 [data dostępu: 22.09.2024].

10 Lis, Szczygieł i Nizinkiewicz: szczepienia celebrytów poza kolejnością to prowokacja, 2 stycznia 2021, Wirtualne Media, https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/szczepienia-koronawirus-poza-kolejnoscia-janda-miszczak-miller [data dostępu: 29.09.2024].

11 Instagram Mariusza Szczygła, 2 stycznia 2021, Instagram, https://www.instagram.com/p/CJjITtZn1AC [data dostępu: 29.09.2024].

12 Jacek Nizinkiewicz, A może ktoś wmanewrował popularne osoby, 2 stycznia 2021, X (dawniej Twitter), https://x.com/JNizinkiewicz/status/1345430649054896135 [data dostępu: 29.09.2024].

13 Aleksandra Pawlicka, Prof. Krzemiński: Afera szczepionkowa to wstrząsający przykład tego, jak wielu dało się nabrać na manipulację władzy, 9 stycznia 2021, Newsweek.pl, https://www.newsweek.pl/polska/prof-ireneusz-krzeminski-o-hejcie-i-nowym-pokoleniu-powrot-do-komunizmu/47vk44l [data dostępu: 20.09.2024].

14 Andrzej Saramonowicz, Oczywiście zestawiam te okładki bez najmniejszego związku, 5 stycznia 2021, Facebook, https://www.facebook.com/AndrzejSaramonowicz/posts/pfbid02jsBCMht2WcjrGPfeRg6k9eZmcWt1RHL7QMkDiSGCBDxKwj1UpuwAgYN6zrD2pbsml?rdid=qzi2OW5wu00KHHFA [data dostępu: 21.09.2024].

15 Występujemy w obronie dobrego imienia artystów, 4 stycznia 2021, Wyborcza.pl. https://wyborcza.pl/7,162657,26656965,wystepujemy-w-obronie-dobrego-imienia-artystow.html [data dostępu: 20.09.2024].

16 Tamże.

17 Szczepan Twardoch, Nie chciałem komentować wiadomych szczepień, 4 stycznia 2021, Facebook, https://www.facebook.com/szczepan.twardoch/posts/10220295301474324?ref=embed_post [data dostępu: 21.09.2024].

18 Tamże.

19 Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszelkie dopiski w nawiasach kwadratowych są autorstwa Jana Śpiewaka.

20 Jacek Jaśkowiak, Uważam, że artyści są naszym dobrem narodowym, 3 stycznia 2021, Facebook, https://www.facebook.com/PrezydentJaskowiak/photos/a.1500387953531179/2935690786667548 [data dostępu: 21.09.2024].

21 Kontrola NFZ w WUM: Niemal 200 dawek dla osób spoza szpitala, 11 stycznia 2021, Rzeczpospolita, https://www.rp.pl/diagnostyka-i-terapie/art333431-kontrola-nfz-w-wum-niemal-200-dawek-dla-osob-spoza-szpitala [data dostępu: 20.09.2024].