Tło narodzin gangsterskiego i wojowniczego patriotyzmu
Żeby w czasach pokoju wyhodować agresywny, ekspansywny patriotyzm, najczęściej muszą być spełnione następujące warunki:
1. poczucie minionych siły i dostatku, które pozwalały na pogardę wobec reszty świata oraz próżność wynikającą z rządzenia nieograniczonym terytorium,
2. długotrwała historia upokorzeń z zewnątrz i wynikający z tego narodowy kompleks nakazujący prześcignąć wszystkich, żeby zmyć hańbę,
3. presja wynikająca z ogromnej populacji i niedostatecznych zasobów,
4. ciągłe zwiększanie siły państwa i armii,
5. nieustanne wpajanie nienawiści i ściśle nadzorowane wprowadzanie w błąd opinii publicznej,
6. narodowa mentalność uwięziona w błędnym kole skrajnego poczucia niższości i wyższości,
7. despotyczny reżim potrafiący zrobić użytek z syntezy powyższych czynników.
Do ukształtowania się i rozpowszechnienia wojowniczego patriotyzmu niezbędne jest spełnienie siódmego warunku, można powiedzieć, że jest on osią wszystkich pozostałych. Zwłaszcza w wielkim kraju, którego społeczeństwo jest biedne i technologicznie zacofane, występowanie pierwszych sześciu czynników bez politycznej dyktatury nie tylko nie pozwoli na ukształtowanie się jednolitej mentalności narodowej, ale w warunkach wolnego społeczeństwa, pokoju, tolerancji i debaty wielu rozbieżnych idei doprowadzi wręcz do stopniowego osłabnięcia i wreszcie całkowitego zaniku nacjonalizmu.
Innymi słowy, w dyktaturze dochodzi do połączenia i fermentacji wszystkich tych czynników. Dzieje się tak, ponieważ system autokratyczny zasadza się na wyłącznym prawie zarządzania głównymi zasobami i jednocześnie jest w stanie przez ukierunkowaną indoktrynację w całkowicie kontrolowanych mediach wzniecać nastroje nacjonalistyczne. Może zatem, nie zważając na przyzwolenie społeczne, poświęcać większość zasobów na modernizację sił zbrojnych, a uwagę opinii publicznej ogniskować wokół kwestii mających na celu umacnianie ideologii nacjonalistycznej. W czasie XVII Plenum KC KPCh w 1997 roku, które wyznaczało przejście od czasów Deng Xiaopinga do czasów Jiang Zemina, dzięki wielopłaszczyznowym zmianom chińskiego społeczeństwa doszło do jednoczesnego wystąpienia wszystkich powyższych warunków. Jiang Zemina nie satysfakcjonowała już taktyka "pod żadnym pozorem niepokazywania prawdziwej twarzy" i nie mógł się powstrzymać przed wysunięciem idei "dyplomacji wielkiego narodu". Chińskiego nacjonalizmu nie satysfakcjonowało już "ukrywanie prawdziwych możliwości i czekanie na właściwy czas", zagorzale pragnął zdominować świat w "decydującym starciu" Chin z Ameryką.
Wśród zachęt dengowskiego pragmatyzmu, na pożywce tradycyjnej szkoły "grubej skóry i czarnego serca"[23] i pod osłoną postmodernistycznego skrajnego relatywizmu, niemal podskórnie tkwiące w rodakach brak zasad i oportunizm w ostatnich latach błyskawicznie nimi zawładnęły - kiedy ubożejemy, skóra chudnie, ale kiedy się bogacimy, grubieje znacznie szybciej. Ten całkowicie wyzuty z zasad pragmatyzm w naturalny sposób rządzi zarówno polityką zagraniczną partii komunistycznej, jak i masowym nacjonalizmem. Wraz z pęcznieniem dumy z niezrównanego chińskiego cudu gospodarczego i ze wzrostem potęgi państwa oraz armii, pod sztandarem patriotyzmu znów odżyło dziedzictwo barbarzyńskiej ideologii maoistowskiej. Pod hasłami przywracania godności, prawości i męstwa narodu popłynęła rzeka warcholstwa, bezwzględnej słownej przemocy, nacjonalistycznej nienawiści i wojowniczości, które stały się znakiem rozpoznawczym chińskiego internetu. Za tymi eksplozjami nienawiści związanymi z konkretnymi incydentami stoi zasadnicza zmiana deformowanego od stu lat nacjonalizmu: od biernego i defensywnego patriotyzmu łączącego w sobie poczucie niższości, rozżalenie, utyskiwanie i oskarżenia, do aktywnego, agresywnego patriotyzmu opartego na ślepej wierze w siebie, iluzorycznej dumie i zianiu nienawiścią.
Główną przyczyną tego zwrotu jest odrodzenie mentalności bycia centrum "wszystkiego, co pod niebem", do którego doszło przez jednoczesne wpajanie nacjonalistycznej nienawiści i odbudowywanie narodowej buty. Dla Chin, które doświadczyły stu lat zewnętrznych upokorzeń, poczucie wyższości jest wewnętrznym trzonem, a kompleks niższości jest jedynie jego wypaczoną formą. Na przełomie wieków pojawiły się cztery główne bodźce, które bezpośrednio pchnęły rodaków do szaleńczego pędu ku wojowniczemu patriotyzmowi.
Przede wszystkim przypadający na epokę Jiang Zemina zwrot Hongkongu w 1997 roku stał się doskonałym dowodem na zmazanie hańby doznanej od zewnętrznego świata i źródłem odbudowy narodowej pewności siebie. Omyłkowe zbombardowanie przez NATO ambasady Chin Ludowych w Jugosławii w 1999 roku wznieciło największą od czasu rozpoczęcia reform antyamerykańską i antyzachodnią gorączkę, dolewając oliwy nienawiści do ognia wojowniczego patriotyzmu. Wraz z błyskawicznym wzrostem siły państwa i armii, powściągliwa dyplomacja "ukrywania swoich możliwości i czekania na właściwy moment" została zastąpiona przez krzykliwą "mocarstwową dyplomację", a mentalność tianxia odżyła pod hasłem "narodzin mocarstwa"[24]. Trzon polityki Jiang Zemina w kraju stanowiło występowanie w roli "przewodnika kontynuującego i poszerzającego drogę socjalizmu"[25], za granicą zaś - przywódcy mocarstwa potrafiącego kierować złożoną i nieustannie zmieniającą się sytuacją międzynarodową.
Każdy mógł zobaczyć, jak bardzo Jiang Zemin pragnął być przywódcą mocarstwa, stać w jednym szeregu z wielkimi międzynarodowymi politykami. Reżim Jianga z całych sił umacniał siłę armii, wraz z Francją i Niemcami promował ideę "wielobiegunowego świata", aktywnie udzielał się w Szanghajskiej Organizacji Współpracy[26], łaskawie i szczodrze traktował piętnowane przez Amerykę "państwa zbójeckie". Celem tych działań nie było jedynie zaszkodzenie Tajwanowi, lecz bardziej jeszcze pragnienie zastąpienia Rosji i stanie się przywódcą kraju stanowiącego główną przeciwwagę Ameryki. Nawet jeśli polityka Jianga w rzeczywistości była dyskretnie proamerykańska, to wciąż służyła strategii dyplomacji mocarstwowej i ukrywania prawdziwych możliwości. Wynikało to z faktu, że w dzisiejszym układzie świata, jeśli chce się stać przywódcą mocarstwa, musi się otrzymać zgodę Ameryki.
Po drugie, pomyślny początek nowego tysiąclecia, które zaczęło się od udanych starań o olimpiadę, sukcesów w piłce nożnej i wejścia do WTO, stawiano Chińczykom przed oczy jako znak, że wreszcie nadeszło to z dawna zapowiadane i z nadzieją wyglądane nowe stulecie, tak jakby naprawdę spełniła się przepowiednia, że XXI wiek będzie stuleciem Chin, umacniając i potęgując dumę i wiarę w siebie rodaków. Chociaż sukces starań o olimpiadę miał wymiar symboliczny, to nie był w stanie przynieść rodakom wymiernego bogactwa i siły, a wręcz przeciwnie - elitom władzy dostarczył wspaniałej okazji do malwersacji. Co więcej, przygotowania do igrzysk stały się dla aparatu rządowego dobrą, politycznie poprawną wymówką do forsowania polityki "stabilność przede wszystkim", "najpierw gospodarka", do trwonienia i marnotrawstwa pieniędzy[27], wyzysku siły roboczej, rujnowania kasy państwa oraz deptania praw człowieka. Nade wszystko można było z nich uczynić niezrównany show narodowego odrodzenia, prosperity i siły: kiedy osobiście obserwujący uroczystość politycy tzw. trzeciej generacji[28] partii komunistycznej na miejscu zdecydowali się wejść na Bramę Niebiańskiego Spokoju[29] i świętować z ludem, ponad milion ludzi spontanicznie wyszło na ulice Pekinu[30]. We wszystkich najważniejszych miastach w kraju świętowano przez całą noc, pokazując całemu światu nabierające siły i pewności siebie Chiny.
Po trzecie, krajowe media nie tylko za kurtyną cenzury do woli piały z zachwytu nad wspaniałością Chin, ale jeszcze celowo przekazywały te głosy opinii publicznej na świecie, które ukazywały Chiny jako właśnie rodzącą się światową potęgę. W tym kontekście popularna na Zachodnie teoria o chińskim zagrożeniu stanowiła tylko odzwierciedlenie chińskiej potęgi i stała się najlepszym środkiem kapitalizacji narodowej pychy. Cykl Nauka i Cywilizacja Chin Needhama[31], przepowiednia Napoleona o "przebudzeniu się chińskiej potęgi", każda korzystna wiadomość publikowana przez cieszące się autorytetem organizacje międzynarodowe, wszystkie one stały się dla rodaków duchowym źródłem umacniającym dumę narodową. Zgodnie z tym przekazem przedstawiciele najwyższych władz wszystkich zachodnich krajów, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i wszelkiego rodzaju zachodnie elity nieustannie powtarzały jak mantrę, że chińska gospodarka "nie ma sobie równych", że "właśnie rodzi się chińska potęga", że "między rokiem 2015 a 2020 chiński PKB prawdopodobnie prześcignie japoński" itp. Zaopatrując te jednostronne wyrywkowe informacje w ozdobniki typu "zdumiewający", "niewyobrażalny", "cudowny" itp. i mydląc oczy rodaków, państwowe media doprowadziły ich do skrajnie niebezpiecznych złudzeń - mianowicie że skoro dawny "chory człowiek Azji" stał się teraz "militarną potęgą Wschodu", to Chiny naprawdę urosły już do rangi jedynego światowego mocarstwa mogącego stawić opór Ameryce.
Jednocześnie krajowe elity nieustannie fabrykowały złudne wizje wielkiego mocarstwa: wieloletni wysoki wzrost PKB, błyskawicznie zwiększające się rezerwy walutowe, największy wskaźnik depozytów na świecie, każde wdrożenie ponadnarodowej strategii przez chińskie przedsiębiorstwo, każde chińskie przejęcie zagranicznej firmy, każda zorganizowana przez Chiny międzynarodowa konferencja - wszystko to należało przesadnie rozdmuchać i zmienić w patriotyczny show ukazujący wielkie odrodzenie narodu chińskiego (tak było na przykład z legendą firmy Hai'er[32]). Hu Angang[33] w pracy "Porównanie strategicznych zasobów materialnych Chin, Ameryki, Japonii, Rosji i Indii" pisał, że licząc według parytetu siły nabywczej per capita, Chiny już w roku 2020 będą w stanie prześcignąć USA i wskoczyć na pozycję światowego lidera. Pan Lin Yifu[34] ogłosił, że w XXI wieku chińscy ekonomiści będą przewodzić trendom światowej ekonomii, stwierdził też, że pod względem PKB Chiny prześcigną Amerykę w roku 2050. Władze kluczowych miast oraz zamożnych nadmorskich rejonów wschodnich Chin nieustannie publikowały dane statystyczne wykazujące, że te tereny osiągnęły już poziom krajów średnio rozwiniętych, a publikowane wskaźniki PKB per capita trzech kluczowych miast - Pekinu, Szanghaju i Kantonu miały dodatkowo powab wzajemnej konkurencji[35]. Krajowe Centrum Informacyjne z kolei ogłosiło, że chińska klasa średnia wkrótce będzie liczyła 200 mln ludzi, a w wielu artykułach wskazywano, że Chiny już zastąpiły Rosję jako główny rywal Ameryki i powinny wziąć na swoje barki odpowiedzialność za międzynarodowy opór przeciw amerykańskiej hegemonii.
Po czwarte, seria ściśle związanych z Chinami wydarzeń na arenie międzynarodowej została wypaczona przez komunistyczne media w taki sposób, by pobudzić bojowe nastroje poprzez pogłębianie nacjonalistycznej nienawiści.
1. Najważniejszym z tych wydarzeń jest oczywiście konflikt chińsko-amerykański. Po zakończeniu zimnej wojny reżim partii komunistycznej stał się największym bastionem autorytaryzmu, zaś wolna Ameryka jedynym supermocarstwem, zatem ostateczne starcie obu systemów musi wkrótce rozegrać się między Chinami i Ameryką. W związku z tym w pierwszym okresie po dojściu Busha juniora do władzy, jego rząd wyraźnie uznał Chiny za największego potencjalnego przeciwnika USA i sformułował strategię całościowego powstrzymywania[36] reżimu KPCh. W najbardziej drażliwej kwestii Tajwanu Bush junior stał się prezydentem najbliższym Tajwanowi od 30 lat, czyli od wznowienia stosunków dyplomatycznych chińsko-amerykańskich. Nie tylko zaaprobował sprzedaż nowoczesnej broni Tajwanowi, ale przy wszystkich oficjalnych okazjach podkreślał amerykańskie zobowiązania wobec Tajwanu, oświadczając bez ogródek, że Ameryka stanie w jego obronie w razie zbrojnego ataku. Nawet podczas przemówienia na Uniwersytecie Tsinghua[37] w najmniejszym stopniu nie "dał twarzy"[38] KPCh, wielokrotnie powtarzając, że amerykański rząd zamierza przestrzegać Ustawy o relacjach z Tajwanem[39]. Ameryka, ignorując ostrzeżenia partii komunistycznej, wzmocniła też współpracę militarną z Tajwanem i, nie zważając na dotychczasowe reguły, podjęła pierwszego od 30 lat ministra obrony Tajwanu Tang Yanminga. W czasie tak napiętych stosunków chińsko-amerykańskich 1 kwietnia 2001 roku doszło do zderzenia samolotów[40], co jeszcze bardziej wzmocniło nienawiść Chińczyków do Ameryki.
Chociaż ataki terrorystyczne z 11 września tymczasowo ociepliły napięte stosunki między rządami Chin i USA, to poza ograniczoną współpracą na gruncie działań antyterrorystycznych, Ameryka ogólnie rzecz biorąc nie wykazała jakiejkolwiek chęci rozluźnienia swojej polityki powstrzymywania reżimu KPCh w kluczowych sprawach, takich jak prawa człowieka, wolność wyznania, proliferacja broni, kwestia Tajwanu i in. Z kolei w chińskim społeczeństwie sukces ataków terrorystycznych Bin Ladena obnażył zgromadzone od dawna w rodakach pokłady nienawiści, stał się też przykładem tego, co można osiągnąć, odkładając na bok skrupuły. Napisana przez dwóch pułkowników książka "Wojna bez ustalonych granic" ponownie stała się popularna. Zamachy z 11 września ukazały Chińczykom słabość Ameryki, dodając im wiary w zwycięstwo nad światowym mocarstwem nr 1.
2. Tajwańskie wyzwanie. W roku 2000 Chen Shuibian i jego Demokratyczna Partia Postępu zdobyli władzę w powszechnych wyborach, co wraz z wygraną DPP w wyborach do Yuanu Legislacyjnego[41] nie tylko oznaczało, że tajwańska demokracja wkroczyła w nowe stadium, w którym partie polityczne na przemian przejmują władzę, ale oznaczało również narodziny autochtonicznej tajwańskiej siły politycznej. Seria decyzji politycznych podjętych przez Bienka[42] po objęciu rządów w celu "prostowania nazw"[43] i "pozbycia się schińszczenia" sprawiła, że Tajwan zaczął stopniowo coraz bardziej odsuwać się od Chin kontynentalnych, co pogłębiło nienawiść rodaków do Chen Shuibiana i DPP i zwiększyło poparcie dla opcji siłowego zjednoczenia. "Niech na Tajwanie trawa nie wyrośnie, byleby wrócił do macierzy", "Prędzej Tajwan obrócimy w proch i odbudujemy, niż pozwolimy na niepodległość" - te i inne wojownicze okrzyki doskonale ilustrują błyskawiczne przebudzenie wojowniczego chińskiego nacjonalizmu.
3. Inne czynniki międzynarodowe. Całkowity zwrot Rosji ku Zachodowi, poprawa stosunków amerykańsko-indyjskich, penetracja Azji Środkowej i Zachodniej przez Amerykę, spór Chin z sąsiednimi krajami o granice morskie[44], spory dyplomatyczne w związku z uciekinierami z Korei Północnej, a szczególnie odbudowa sił zbrojnych przez japoński rząd Koizumiego i nasilenie japońskich animozji wobec Chin sprawiły, że Chińczycy z każdym dniem coraz bardziej odczuwali narastającą wrogość otaczającego ich świata, co stymulowało gwałtowny wzrost uczuć nacjonalistycznych.
Po piąte, kiedy naród o skrajnie niskim poczuciu własnej wartości w końcu zobaczy, jak bardzo jest zapóźniony i słaby wobec innych, jednym ze sposobów na podtrzymanie narodowego morale jest kurczowe chwytanie się choćby najdrobniejszych historycznych powodów do dumy, nie cofając się nawet przed szkodliwym wyolbrzymianiem każdego najmniejszego sukcesu własnego narodu, co tworzy największą na świecie iluzję. Skoro nie da się zaprzeczyć, że w sferze materialnej nie możemy się równać z innymi, to trzeba wytworzyć iluzję przynajmniej duchowej przewagi[45]. Skoro dzisiaj nie dorównujemy innym, to trzeba wytworzyć mit o byciu niegdyś największą potęgą i o konieczności bycia nią ponownie w przyszłości.
W ostatnich latach wszędzie można napotkać powiedzenia w stylu A Q[46]: "Kiedyś to byliśmy wielcy", wyliczanie długiej nieprzerwanej historii i czterech wielkich wynalazków, że kiedyś Chiny przez 1500 lat zajmowały pozycję największej potęgi świata, że w czasach dynastii Han, Tang i Song niewątpliwie przewyższały wszystkie ówczesne państwa[47], że siedem ekspedycji na Ocean Zachodni[48] cesarskiego eunucha Zheng He[49] stanowiło najwcześniejszy tak wielki wyczyn w historii światowej żeglugi, a nawet że Czyngis-chan, który puścił swoją konnicę galopem na przełaj przez Europę i Azję, czy cesarze Kangxi i Qianlong, którzy powiększyli terytorium Chin. Choć nie byli Hanami, a najeźdźcami z zewnątrz, to z powodu wielkich osiągnięć w ekspansji na zewnątrz w czasie swoich rządów łechcą próżność narodową, utwierdzając ich w mentalności hegemona, stawiani są zatem w jednym szeregu z cesarzem Wu z dynastii Han i w sercach rodaków stali się narodowymi bohaterami.
Wszystkie sukcesy w dziedzinie gospodarki, nauki i techniki, sportu itp. oraz wzrost chińskiej siły militarnej po 1949 roku, uczyniono oznakami zbliżającej się w końcu światowej hegemonii. Remis z Ameryką, którym zakończyła się ostatecznie wojna w Korei, został przedstawiony jako jednostronne zwycięstwo ochotników[50]. Również wycofanie się Ameryki z coraz bardziej grząskiego bagna, jakim okazała się wojna w Wietnamie, zostało odmalowane jako jednoznaczne zwycięstwo Chin. W przygranicznych konfliktach Chin z Indiami, Związkiem Sowieckim i Wietnamem w istocie nie było żadnego zwycięzcy, ale partia komunistyczna, ukrywając dotkliwe straty Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, wszem wobec głosiła, że odniosła ogromne zwycięstwo, jakby komunistyczne wojska nigdy nie poniosły porażki.
Każdy sukces osiągany przez Chińczyków na Zachodzie był wyolbrzymiany, a nawet niektóre osiągnięcia Amerykanów chińskiego pochodzenia podawane były jako przykłady olśniewającej potęgi narodu i wspaniałości rasy chińskiej: laureaci Nagrody Nobla z fizyki C.N. Yang[51] i T.D. Lee, a nawet laureat Nagrody Nobla z chemii, tajwański naukowiec Li Yuanzhe, wszyscy zostali okrzyknięci dumą narodu Huaxia[52] i nadano im ogromny rozgłos.
Co więcej, aby jeszcze bardziej zadowolić narodową próżność, co i rusz rozpowszechniano w mediach krajowych fałszywe informacje. Wśród najszerzej propagowanych znalazły się m.in. wiadomości, że w akademii wojskowej w West Point w USA wywieszono portret Lei Fenga[53], zapoczątkowując "ruch uczenia się od Lei Fenga"; że każdy z żołnierzy amerykańskich uczestniczących w wojnie w Zatoce miał przy sobie egzemplarz Sztuki wojny Sun Tzu, a sama wojna prowadzona była według opisanej w tej książce strategii; że studiująca w Oksfordzie Chinka Wu Yang, będąc zaledwie na drugim roku, uzyskała tytuł najlepszej studentki i wbrew dotychczasowym regułom umożliwiono jej bezpośrednie przejście na studia doktoranckie, przyznając jednocześnie nagrodę w wysokości 60 000 funtów, co było wydarzeniem bez precedensu w osiemsetletniej historii słynnego uniwersytetu.
Jak stwierdzono w deklaracji grupy pewnych elitarnych ekonomistów: "Chiny od ponad tysiąca lat nieustannie były światową superpotęgą, ich porażka jest kwestią zaledwie ostatnich 150 lat" (Yang Fan i inni). "Przez dwa tysiące lat przed rewolucją przemysłową chińska kultura i cywilizacja faktycznie nie miały sobie równych, zasługując na miano największego osiągnięcia całego świata. [...] Ludzie z całego świata przybywali do Centralnego Imperium, by składać mu hołd" (Lin Yifu).
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki