Humanistyczna Przerwa Kulturowa
Okres tak zwanego Bożego Narodzenia to moment w ciągu roku, kiedy w przestrzeni publicznej jak nigdy dominuje narracja katofashystoffska, a dyskurs publiczny oscyluje niemal wyłącznie wokół zagadnień powiązanych z przeżywaniem tego okresu według jedynych dopuszczalnych przez polski katotaliban wzorców kulturowych. Nie ma miejsca w Bożym Narodzeniu dla inaczej myślących, dla szukających w nim wartości humanistycznych, ogólnoludzkich, europejskich. Sama nazwa wskazuje, że święta należą się tylko mentalnemu podkarpaciu. Inni są oczywiście wykluczeni, a więc gorsi - znów wprowadzamy tym samym podział na "polaków-katolików", którzy Boże Narodzenie przeżywają poprawnie, i tę całą niegodną uwagi resztę, która próbuje wyłamać się z podkarpackich paradygmatów.
Trudno więc się dziwić, że w okresie przedświątecznym nastroje w kolektywie nie były zbyt wesołe.
- Cipka na nie dla zawłaszczania Winter Holidays przez Kościół - gorączkowała się Jagoda. - Dlaczego nie możemy stosować publicznie nazewnictwa neutralnego światopoglądowo? Przecież mamy rozdział Kościoła od państwa - perorowała rozżalona.
- Otóż to - zgodziliśmy się. - Skoro nikt nie chce nam pomóc, powinniśmy sami zainicjować zmiany jako kolektyw postępowy i europejski. Zachodnia Europa już sobie radzi z tym problemem, nie możemy jej zawieść, nie możemy pozwolić, aby za nas się wstydziła, zwłaszcza że już na nas czeka i patrzy z nadzieją w naszą stronę.
- Nadzieja to churching - przypomniał kolega gej.
Kolektyw popatrzył na nas niepewnie.
- A skąd wiecie, co o tym trzeba myśleć? - zapytał nieufnie hipster barista, trzeci rok na czwartym roku antropologii kulturowej, drugi raz na pierwszym roku socjologii.
- Nie wiemy. Po prostu patrzymy na Europę i staramy się nadążać - wyjaśniliśmy. - Musimy zacząć od kwestii nazewnictwa i nadać świętom bardziej inkluzywny charakter. Wiecie, żeby nikt się nie poczuł wykluczony i nikomu nie zrobiło się przez nas przykro.
- Mnie już jest przykro - poskarżył się Andrzej z Tarnowa.
- Tobie może - z godnością uznała Jagoda, przemawiając w imieniu nas wszystkich. - W imię neutralności światopoglądowej i równowagi w dyskursie katofashyści mogą zostać z obchodów Winter Holidays wykluczeni. Tego wymaga postępowa tolerancja.
Stwierdziliśmy więc wspólnie, że skoro Zachód obchodzi Winter Holidays, my będziemy świętować Humanistyczną Przerwę Kulturową. W ten sposób wskazaliśmy, że Winter Holidays mogą być świeckie, przypadać w dni wolne od nauki i pracy oraz stanowić zakorzeniony w naszej kulturze zwyczaj, który można jeszcze udoskonalić za pomocą subtelnej dekonstrukcji tradycyjnych obrzędów i wzorców zachowań.
Postanowiliśmy więc, że w kontrze wobec opresyjnej natury tradycyjnych pracowniczych tzw. wigilii zorganizujemy u siebie wigilię świecką, humanistyczną i neutralną światopoglądowo, czyli pozbawioną elementów katolickich.
Z tego względu odeszliśmy od konserwatywnego kodu kulturowego i zrezygnowaliśmy z tradycyjnych polskich potraw. Nasza wrażliwość nie pozwalała nam bowiem przyłożyć ręki do masowej eksterminacji karpioosób, śledzioosób i innych ryb, tradycyjnie mordowanych na polskie stoły. Na naszej humanistycznej wigilii nie mogło natomiast zabraknąć kiełków sushi, sałatki z soczewicy, piwerka ze sprajtem i tofu z sojowym mlekiem. Byliśmy dumni, że dekonstrukcję tradycyjnej polskiej wieczerzy przeprowadziliśmy w stylu wegańskim i w dodatku fair trade'owym, jako że frendziary z kolektywu zaopatrzyły nas w produkty pochodzące od wegańskiej lesbijskiej komuny poliamorycznej.
Wygodnie rozsiedliśmy się na podłodze. Świadomie zrezygnowaliśmy ze stołu jako mebla konstytuującego wspólnotę rodzinną podczas posiłku. Popatrzyliśmy po sobie niepewnie.
- Dobra. Ale co teraz? - spytała niepewnie Jagoda.
Nowy z Tarnowa pogwizdywał cicho coś, co chyba zaczynało się od słów "Jarek malusieńki", przystrajając swój box gałązkami jedliny.
- Może podzielimy się opłatkiem - zapytał z nadzieją.
- To niemożliwe - zadecydował Fabian. - Przepraszam, że tak autorytatywnie stawiam sprawę, ale zdecydowanie chcę podkreślić, że dzielenie to domena oszołomów z PiSu.
Przez kolektyw przebiegł szmer aprobaty (spokojnie, czytelnicy z nową maturą, to metafora, szept nie biega). Lubiliśmy, kiedy ktoś przepraszał. Czuliśmy, że to właściwa postawa.
- Możemy opłatek pomnożyć - zaproponował kolega gej. Ukończył liceum z dwóją z matematyki, więc uważał się za humanistę. - To jest inaczej niż dzielenie, bo wychodzi więcej.
- Premier mnoży nam podatki, więc to musi być spoko - zgodził się Fabian. - Jak to się robi?
Spojrzeliśmy po sobie niepewnie. Po raz kolejny. Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl, że sytuacja zaczyna nas przerastać. Niedobrze. Europa wstrzymała oddech.
- Wiecie co, a chooy z tym - zadecydowaliśmy wreszcie w imieniu kolektywu. - Skoro odcinamy się od tradycyjnych paradygmatów, nie musimy przejmować się opłatkiem. Wyzwólmy się więc spod jarzma opłatka, kochani, i poczęstujmy się kiełkiem sushi.
- Może chociaż życzenia sobie złóżmy. - Nowego nie opuszczała nadzieja. - Mogę zacząć.
- Nie - zaprotestowaliśmy stanowczo. - Nie możemy tego zrobić, ponieważ nie wiemy, czy nasze życzenia odpowiadają temu, czego życzy sobie życzeniowy target.
- Dokładnie - Jagoda podrapała się w ciemię. - To byłby przecież fashysm życzyć komuś "wszystkiego dobrego".
- Ja na przykład nie chciałbym wszystkiego dobrego - poparł ją kolega gej. - Dobre i złe to kategorie wyciągnięte z churchingu, a to przed nim chcemy uciec. Można sobie życzyć wszystkiego fajnego. Wtedy każdy może to dostosować do swoich potrzeb.
- A jak ktoś nie ma potrzeb? To wtedy nie ma możliwości dopasowania i zostaje wykluczony. Tak też nie można - zaoponowaliśmy. Kolega gej wyraźnie się zmartwił.
- No dobrze, więc darujemy sobie życzenia - załagodziliśmy sytuację.
Nowy przysłuchiwał się naszej dyskusji z taką miną, jakby oglądał Szkło Kontaktowe. Ewidentnie nie rozumiał.
- To ja zacznę - uparcie powtórzył. - Życzę wam z okazji świąt Bożego Narodzenia, aby...
- Oj, wyluzuj - jęknął Fabian. - Na pewno będziesz nam życzył jakichś katofashystoffskich bredni. O cieple rodzinnym i takich tam.
- No właśnie - Jagoda spojrzała na Andrzeja z godnością. - A my tu w większości jesteśmy singlami z aspiracjami. Robimy kariery w outsourcingu, nie ma więc czasu na wizyty w małych ośrodkach. Winter Holidays spędzę na fitnessie. Trzeba się rozwijać.
- Chociaż słoików to bym nawiózł. Osoby płodzące zawsze coś spakują - zastanowił się kolega gej. - Można by tak jednak pojechać na dzień czy dwa...
Wszyscy smętnie rozejrzeli się po pokoju. Nowy z Tarnowa właśnie zakładał choinkowy łańcuch na laptopa.
- Ale oczywiście zachowując dystans wobec małoośrodkowych zwyczajów - kolega gej zaczął brnąć w usprawiedliwienia - moglibyśmy demonstrować dystans wobec katotalibanu, ale jednocześnie przywieźć słoików, może dziadkowie rzucą jakiś hajs?
- ZUS jest jeszcze wypłacalny - westchnął z zazdrością Fabian.
Pokiwaliśmy smętnie głowami. Nikt z nas jeszcze nie otrzymał swojego 1200 brutto. Korpo za to życzyło nam optymizmu na Winter Holidays i w nowym roku, co wyraziło na neutralnej światopoglądowo e-kartce w geometryczne wzory i fraktalne płatki śniegu. Z dumą zauważyliśmy, że kartka nie sugerowała w żadnej mierze churchingowego charakteru świąt.
Raz jeszcze ogarnęliśmy wzrokiem zadumany kolektyw. Wyglądali, jakby próbowali nad czymś intensywnie myśleć. Jako Redakcja najmodniejszego kolektywu na fejsiku poczuliśmy się za nich odpowiedzialni.
- Dobra, kochani, słuchajcie. Można pojechać do małego ośrodka. Wiadomo, patriarchat, taki mamy system. Na szczęście antycypowaliśmy pewne sytuacje i...
- Przepraszam, co robiliście? - spytał zdezorientowany kolega gej. Szybko włączył odpowiednią aplikację na iPhonie. Po twarzy przemknął mu wyraz rozczarowania. - Aaaa, takie rzeczy...
- ...tak więc antycypowaliśmy, że może dojść do takiej sytuacji, kiedy trzeba będzie wam powiedzieć, co należy myśleć. Mamy dla was specjalny poradnik na Winter Holidays:
Jak na tęczowo przetrwać katolski festiwal churchingu
? Podczas dzielenia się opłatkiem ostentacyjnie pomnażaj swój opłatek, zabierając innym i nie dając swojego - wskaż, że pełnisz rolę Państwa. Zapytaj, czy mógłbyś otrzymać opłatek bezglutenowy, oburz się, że tradycyjny opłatek dyskryminuje chorych na celiakię, zauważ, że na Zachodzie to nie do pomyślenia.
? Kiedy na stole pojawi się barszcz, zauważ głośno, że wszędzie pełno jest buraków. Stanowczo domagaj się sushi i kiełków. Odmów jedzenia pierogów, jeśli nie są z soczewicą. Ostentacyjnie zasłaniaj się archiwalnym numerem Wyborczej, jeśli rozmowa przy stole zejdzie na tematy polityczne.
? Cały czas miej pod ręką kubek ze Starbunia. Uważaj, żeby nie nalali ci tam barszczu. Opowiadaj głośno, że prawdziwa kawa to frappelatte, a nie te podkarpackie fusy. Westchnij, wyszepcz, że oni tu na pewno nie piją fair trade'owej kawy od kooperatywy kenijskich lesbijek.
? Wstydź się za Jedwabne, nie płacz po papieżu.
? Zaciągnięty na pasterkę, przestój całą mszę za kolumną, stój, kiedy wszyscy klęczą, pokaż, że nawet w kościele można być neutralnym światopoglądowo.
? Chodź po mieszkaniu w cienkim szaliczku, podkreślaj, że w wielkim ośrodku wszyscy tak chodzą, uważaj, żeby frędzelki nie wpadły ci do barszczu.
? Nie rozmawiaj o polityce, pytany o cokolwiek odpowiadaj: "wszyscy wiedzą, że Kaczyński to wariat i chce podpalić Polskę".
? Kiedy inni śpiewają kolędy, włącz sobie na iPhonie swój ulubiony zespół indie, powiedz wszystkim, że na pewno go nie znają, bo zespół ma tylko pięciu fanów na fejsbuku i jest tak hipsterski, że nie polubił go nawet jego własny wokalista.
? Pakując słoiki do neutralnej genderowo torby, patrz uparcie w drugą stronę, zachowaj kamienną twarz i udawaj, że robisz to tylko dlatego, że zostałeś zmuszony i wcale się nie cieszysz, że dzięki domowemu żarciu zaoszczędzisz trochę pieniędzy na modne miejskie eventy i przynajmniej przez kilka dni nie będziesz musiał chodzić po mieście z pustym kubkiem ze Starbunia.
- Dziękujemy, Redakcjo - Fabian sprawiał wrażenie szczęśliwego. - Dzięki Wam będziemy wiedzieć, co myśleć. Wiecie, przez te obciachowe święta ani Wyborczej, ani Newsweeka...
Uśmiechnęliśmy się skromnie.
- Drobiazg, od tego nas macie. A teraz wybaczcie, pójdziemy już na dworzec poczekać na pociąg. Takie są opóźnienia, że przy odrobinie szczęścia zdążymy na wczorajszy.
- Sorry - odparł nonszalancko Fabian - ale taki mamy klimat.