Kaczyński i jego pajęczyna. Tkanie sieci 1949-1995 - Tomasz Piątek

Kup ebooka

29.90 zł
26.11 zł (24,62 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przy­pi­sy

[1] https://www.rp.pl/po­li­ty­ka/ar­t36479031-ka­czyn­ski-nie-wiem-czy-niem­cy-chca-sie-zbro­ic-prze­ciw-ro­sji-czy-prze­ciw-nam
[2] https://www.rp.pl/po­li­ty­ka/ar­t19168311-le-pen-ukra­ina-na­le­zy-do-sfe­ry-wply­wow-ro­sji
[3] 1 https://wia­do­mo­sci.dzien­nik.pl/po­li­ty­ka/ar­ty­ku­ly/562162,czar­na-li­sta-wasz­czy­kow­skie­go-kto-na-niej-jest-wjazd-do-pol­ski.html
[4] 2 https://www.po­li­ty­ka.pl/ty­go­dnik­po­li­ty­ka/spo­le­czen­stwo/1762944,1,jak-pi­sow­ski-wo­je­wo­da-wal­czy-z-ukra­in­skim-na­cjo­na­li­zmem.read
[5] 3 https://twit­ter.com/to­ma­sz5ek/sta­tus/1311646059358302208. Po­da­je­my link do wpi­su w ser­wi­sie Twit­ter za­wie­ra­jące­go ska­ny z ar­ty­ku­łu Sput­ni­ka, nie do sa­me­go ar­ty­ku­łu, po­nie­waż ze względu na blo­ka­dę ro­syj­skiej pro­pa­gan­dy w in­ter­ne­cie por­tal Sput­nik jest nie­do­stęp­ny.
[6] 4 To­masz Pi­ątek, Mo­ra­wiec­ki i jego ta­jem­ni­ce, Ar­bi­tror, War­sza­wa 2019.
[7] 5 https://re­se­to­by­wa­tel­ski.pl/czy-dwor­czyk-pod­roz­o­wal-na-te­ry­to­ria-ukra­iny-oku­po­wa­ne-przez-kreml/; https://www.new­swe­ek.pl/pol­ska/po­li­ty­ka/skrzyn­ka-dwor­czy­ka-dla­cze­go-rzad-nie-prze­strze­ga-za­sad-bez­pie­czen­stwa/vt8e­x3q
[8] https://www.gov.pl/web/po­lo­nia/ob­cho­dy-78-rocz­ni­cy-za­gla­dy-miesz­kan­cow-wsi-huta-pie­niac­ka
[9] https://kre­sy.pl/wy­da­rze­nia/po­li­ty­cy-pis-po­twier­dza­ja-po­li­ty­ka-roz­miek­cza­nia-te­ma­tu-zbrod­ni-wo­lyn­skiej-sie-kon­czy/
[10] https://re­se­to­by­wa­tel­ski.pl/mon-i-straz-gra­nicz­na-w-ra­zie-na­jaz­du-krem­la-na-ukra­ine-mo­ze­my-po­trak­to­wac-ukra­in­skich-uchodz­cow-dru­tem-i-kol­ca­mi/
[11] https://bia­ly­stok.wy­bor­cza.pl/bia­ly­stok/7,35241,28224254,woj­na-na-ukra­inie-a-w-pol­sce-kon­kurs-o-wo­ly­niu.html
[12] https://wy­bor­cza.pl/7,75398,23806905,jak-fa­len­ta-przy­szedl-do-pis-i-za­ofe­ro­wal-pod­slu­chy.html
[13] Grze­gorz Rzecz­kow­ski, Ob­cym al­fa­be­tem. Jak lu­dzie Krem­la i PiS za­gra­li pod­słu­cha­mi, Ar­bi­tror, War­sza­wa 2019, roz­dział VIII: Ro­syj­skie śla­dy na ta­śmach.
[14] https://ar­bin­fo.pl/hej­to­wa­nie-i-ha­ko­wa­nie-se­dziow-ro­sja­nie-ro­bia-to-od-daw­na/
[15] http://www.mk.ru/in­ci­dent/cri­me/ar­tic­le/2013/05/11/852504-v-vol­go­gra­de-otprazd­no­va­li-9-maya-zhe­sto­kim-ubiy­stvom-geya.html
[16] http://www.kp.ru/on­li­ne/news/1453399
[17] https://www.wnp.pl/fi­nan­se/pgnig-za­war­lo-umo­we-z-chin­skim-ban­kiem-icbc-na-120-mln-euro-kre­dy­tu,614638.html; https://www.biz­ne­sin­fo.pl/do-sierp­nia-tego-roku-pgnig-ode­bra­lo-wie­cej-do­staw-lng-niz-przez-caly-2021-ps-230822; https://ale­bank.pl/za­miast-srod­kow-unij­nych-w-euro-chin­skie-po­zycz­ki-w-ju­anach-dla-pol­ski/?id=420596&ca­tid=25926
[18] https://wy­bor­cza.pl/7,75398,24408844,ta­smy-ka­czyn­skie­go-par­tia-bu­du­je-wie­zo­wiec-na­gra­nie-au­dio.html; https://wy­bor­cza.pl/7,75398,24429357,ta­smy-ka­czyn­skie­go-roz­mo­wy-kuj­dy-z-birg­fel­l­ne­rem-ste­no­gram.html; https://wy­bor­cza.pl/0,128956.html?tag=ta%B6my+ka­czy%F1skie­go&str=7)

Gdy pi­szę te sło­wa, Pol­ska po raz ko­lej­ny w swo­jej hi­sto­rii musi pa­trzeć w prze­pa­ść. Za wschod­nią gra­ni­cą trwa woj­na. Bez­względ­ny wróg na­je­chał na­sze­go sąsia­da. A je­śli tyl­ko będzie mógł, przyj­dzie i do nas. Mimo to rząd RP od­ci­na się od za­chod­nich so­jusz­ni­ków. Nie tyl­ko od­rzu­ca ich po­stu­la­ty, lecz ta­kże otwar­cie ich ob­ra­ża. Roz­bi­ja Unię Eu­ro­pej­ską i osła­bia NATO, przez co na­ra­ża bez­pie­cze­ństwo ca­łe­go kon­ty­nen­tu. Przede wszyst­kim zaś na­ra­ża bez­pie­cze­ństwo Pol­ski.

Rów­no­cze­śnie go­spo­dar­ka na­sze­go kra­ju prze­ży­wa za­ła­ma­nie. In­fla­cja eks­plo­du­je, pol­ska wa­lu­ta tra­ci na war­to­ści, wy­so­ko­ść cen i opłat za­pie­ra dech w pier­siach. Za­kup ryby na obiad sta­je się nad­mier­nym wy­dat­kiem dla wi­ęk­szo­ści pol­skich ro­dzin - nie mó­wi­ąc już o bar­dziej wy­my­śl­nych to­wa­rach. Star­si lu­dzie sta­ją przed wy­bo­rem: ku­pić je­dze­nie czy leki? Nie­dłu­go może będą mu­sie­li wy­bie­rać po­mi­ędzy miesz­ka­niem a je­dze­niem.

Na­jazd Krem­la na Ukra­inę to tyl­ko jed­na z przy­czyn obłęd­nej dro­ży­zny. W Pol­sce pro­blem ma jesz­cze jed­no źró­dło: to po­li­ty­ka obo­zu wła­dzy. Zwi­ąza­ny z woj­ną wzrost cen pa­liw ko­pal­nych w mniej­szym stop­niu prze­ło­ży­łby się na kosz­ty ży­cia, gdy­by rząd nie za­ha­mo­wał prze­sta­wia­nia na­sze­go kra­ju na od­na­wial­ne źró­dła ener­gii. Co wi­ęcej, obóz rządzący ze­rwał z dys­cy­pli­ną bu­dże­to­wą i mo­ne­tar­ną. Dys­cy­pli­nę tę nie­raz kry­ty­ko­wa­no jako wy­raz nie­wra­żli­wo­ści spo­łecz­nej. Jed­nak nowy rząd nie za­stąpił sztyw­no­ści prze­my­śla­ną po­li­ty­ką so­cjal­ną. Za­czął hoj­nie roz­da­wać za­si­łki wy­bra­nym gru­pom oby­wa­te­li. Tym, któ­re wy­ka­zy­wa­ły się wi­ęk­szym kon­ser­wa­ty­zmem oby­cza­jo­wym - za­tem ła­twiej mo­żna było je prze­obra­zić w wier­nych i wdzi­ęcz­nych wy­bor­ców par­tii rządzącej. Nie cho­dzi­ło więc o po­moc, tyl­ko o kup­no po­par­cia. Jak rządo­we "pre­zen­ty dla swo­ich" wpły­nęły na go­spo­dar­kę? Przez chwi­lę mo­gły jej słu­żyć, te­raz jed­nak za­częły szko­dzić. Mimo to rząd na­dal chce ku­po­wać wy­bor­ców, dru­ku­jąc bank­no­ty po­zba­wio­ne po­kry­cia. Na­sze­mu kra­jo­wi gro­zi uto­ni­ęcie w zwa­łach bez­war­to­ścio­wych pie­ni­ędzy.

Pol­ska przez ćwie­rć wie­ku roz­wi­ja­ła się w im­po­nu­jącym tem­pie. Obec­nie prze­sta­je być atrak­cyj­nym pa­ństwem dla in­we­sto­rów, i to w szyb­kim tem­pie. Nie tyl­ko ze względu na nie­sta­bil­no­ść fi­nan­so­wą. Rów­nież ze względu na brak nie­za­wi­słej pro­ku­ra­tu­ry i po­stępu­jące ogra­ni­cza­nie nie­za­wi­sło­ści sądów. Przed­si­ębior­cy boją się in­we­sto­wać w kra­ju, w któ­rym rząd może ich okra­ść bez­kar­nie, gdyż kon­tro­lu­je wy­miar spra­wie­dli­wo­ści.

Kto od­po­wia­da za tę ka­ta­stro­fę? Przede wszyst­kim Ja­ro­sław Ka­czy­ński, li­der obo­zu rządzące­go. Skąd się wzi­ął? Co nim kie­ru­je? Kto mu słu­ży? Komu i cze­mu słu­ży on sam?

Na na­stęp­nych stro­nach szu­ka­my od­po­wie­dzi na te py­ta­nia. Szu­ka­my i znaj­du­je­my.

Ksi­ążka ta po­wsta­ła dzi­ęki wspar­ciu ba­dań i jej przy­go­to­wa­nia przez dar­czy­ńców. Bar­dzo dzi­ęku­je­my!

Las

Ole­chow­ski

xxx

-

Ar­tur

Krzysz­tof

To­masz

Las

Jo­an­na

Sy­riusz

Mik

Bie­dro­na

Ma­łgo­rza­ta

In­kwi­zy­tor

Ma­riusz

An­to­ni­na

Ewa

Lu­cy­na

Ra­fał

Olga

Piotr Adam­czak

Anna Adam­czyk

Ma­łgo­rza­ta Adam­czyk-Zien­ta­ra

NAFO Art

Ga­brie­la Ar­ty­sie­wicz

Grze­gorz Ba­biel

Ju­lian Ba­czyn­ski

Pa­weł Ba­na­sik

Ja­cek Bar­to­sie­wicz

To­masz Ba­rzy­czak

Ja­cek Ba­zar­nik

Mi­chał Be­rłow­ski

Anna Bęt­kow­ska

MA­RIUSZ N. Bia­łas

Be­ata Bia­ło­brzew­ska

Mo­ni­ka Bo­czek

Mar­cin Bo­daj

Ro­man Bra­to­sie­wicz

Ania Brze­zi­ńska

Ber­na­det­ta Brzó­ska

Olga Bud­niak

Krzysz­tof Buj­na

Bo­gu­sław Chmie­lew­ski

Grze­gorz Cie­choc­ki

Jo­an­na Cie­ślak

Jo­an­na Cie­śluk

Mi­chał Ciok

Kac­per Czer­won­ka

Ra­do­sław Da­lew­ski

Ar­nold Deć

Piotr Dempc

Ire­na Dęb­na

Łu­kasz Dęb­ski

To­masz Dym­kow­ski

Mar­cin Egert

Mag­da­le­na Fąs

Do­ro­ta Fi­gar­ska

To­masz Fi­scher

Lu­kasz Fon­fer­ko

Wło­dek Ga­lec­ki

Ma­ria Ga­łec­ka

Ja­kub Ga­ńko

Mi­ro­sław Gar­niec

Kry­sty­na Ga­wel

Gra­ży­na Gaw­ryc­ka

Han­na Gill-Pi­ątek

Bo­gu­sław i Sta­ni­sła­wa Gła­dysz

Ma­łgo­rza­ta Go­dlew­ska-Sła­by

Mi­chał Go­łda

Aga­ta Go­łębiew­ska

Pa­weł Go­mu­łka

Mar­cin Go­rol

Piotr Gra­bi­ński

Ali­cja Gra­czyk

Ewa Gro­now­ska

Ra­fał Gru­pi­ński

Ja­ni­na Grze­gor­czyk

Ewa Gwó­źdź

Ma­rek Ha­łoń

An­drzej Ha­ras­sek

Jan Hart­man

Ja­ro­sław Hen­kie

Jan Ho­ry­do­wiec

Gra­ży­na Hul­lin

AN­DRZEJ HU­NIE­WICZ

Ro­man IL­LI­NICZ

An­drzej Ja­chi­miak

Anna Ja­kó­bow­ska

Gra­ży­na Ja­na­szek

Elżbie­ta Ja­na­szew­ska

Ju­lia Ja­nic­ka

To­masz Ja­nic­ki

Arek Ja­nic­ki

Ma­rek Ja­now­ski

Mal­wi­na Ja­nu­szek

Ewa K

Do­mi­nik Kac­per­ski

Ewa Kacz­ma­rek

Ali­na Ka­łek-Syp

Ja­nusz Ka­raś

Da­riusz Karcz­mar­czyk

Ka­ta­rzy­na i Piotr Kar­kow­scy

Mi­le­na Kar­li­ńska-Neh­re­bec­ka

Ma­rek Ka­sza

Jo­an­na Kem­pi­ńska-Bi­zoń

Adam Ki­bort

Ewa Ki­ja­czek

Ma­ciej Ki­jow­ski

Sta­ni­sław Klim­czyk

Anna Klin

Pa­wel Knap

Anna Ko­bryń

Eu­ge­niusz Koch

Ka­ta­rzy­na Ko­cik

Ma­riusz Ko­łton-Wróż

Ma­rek Ko­niecz­ny

Mag­da­le­na Ko­nop­ka

Ha­li­na Kop­ka

Mar­cin Ko­siec­ki

Ro­bert Ko­so­wicz

Ire­ne­usz Kost­ka

Ka­mil­la Ko­tar­ska

Kry­sty­na Ko­wal­czyk

Krzysz­tof Ko­wal­ski

Mar­ta Ko­zik

Mar­cin Krej­cza

Wan­da Kró­la­czyk

Bo­gu­sła­wa Kru­kow­ska

Bo­gu­sła­wa Kru­kow­ska

Ar­tur Ku­bit

Ja­ro­sław Ku­le­sza

Agniesz­ka Kur­czew­ska

Agniesz­ka Ku­rek

Mi­chał Ku­śmi­der

Łu­kasz Lech

Krzysz­tof Le­cie­je­wicz

Krzysz­tof Le­ński

Ja­ro­sław Lesz­czy­szyn

Ma­riusz Le­wan­dow­ski

Cze­slaw Li­siec­ki

Prze­mek Lu­bec­ki

Ja­ro­sław Ła­gow­ski

Bar­tosz Łe­pec­ki

Ma­ciej Ło­pat­kie­wicz

Ma­łgo­rza­ta Maj

Bo­że­na Ma­jew­ska

Mi­ro­sław Ma­ka­łow­ski

Ma­rek Ma­ko­wicz

Gra­zy­na Ma­lic­ka

Anna Ma­li­szew­ska

Ma­rze­na Mar­czew­ska

Iwo­na Me­re­sta

Ma­ciej Mi­cha­łow­ski

Grze­gorz Miel­cza­rek

Mag­da­le­na Mi­ko­łaj­czak

Da­riusz Mi­ko­łaj­czyk

Ma­rian Mil­czuk

Piotr Mil­kie­wicz

Wie­slaw Mil­kie­wicz

Ma­ciek Misz­tal

Be­ata Mo­lik

Jo­lan­ta Mu­cha

Woj­ciech Ob­tu­ło­wicz

Ar­ka­diusz Osso­li­ński

Pa­weł Pal­le­ster

Piotr Pa­łczy­ński

Krzysz­tof Pa­na­szek

Agniesz­ka Pa­nek

Agniesz­ka Pa­rzyn­ska

Krzysz­tof Paul

Jo­an­na Pie­lorz

Ali­na Pie­ni­ążek

Bar­ba­ra Pie­try­ka-Śli­wa

Krzysz­tof Pio­trow­ski

Jo­an­na Pła­chet­ka

Mar­cin Pło­now­ski

Krzysz­tof Po­de­mski

Da­rek Pro­cyk

Mal­go­rza­ta Prze­ga­lin­ska-Go­racz­kow­ska

Ja­ro­sław Przy­by­ła

Ro­bert Py­ciak

Piotr Rak

Ro­bert Rek

Se­we­ryn Resz­ka

Ste­ven Ro­gers

An­drzej Roik

Mir­ka Ro­żdży­ńska

Pa­weł Rut­kow­ski

Łu­kasz Rząd­kow­ski

Ma­łgo­rza­ta Sam­pław­ska

Ro­man Sąsia­da

Ra­fał Siw­ka

Iwo­na Slo­cin­ska

Adam Sła­bic­ki

Je­rzy Sła­dek

Le­szek Smo­lik

JAN So­bo­lew­ski

Mag­da Staw­ska

Bo­gu­sław Ste­fa­niak

Ma­riusz Stel­mow­ski

Ste­ven Ste­pha­no­wicz

Bar­ba­ra Stram­ka

Piotr Stry­chal­ski

Gra­ży­na i Da­riusz Strzel­czyk

Aga Swi­dzin­ska

Edy­ta Sza­fa­re­wicz

Iwo­na Sza­niaw­ska

Prze­my­slaw Szcze­pa­niak

Ro­bert Szczęsny

Ma­ciej Szczy­głow­ski

Woj­ciech SZMI­GON

Mar­cin Szo­stek

Mar­cin Szy­del­ski

Sta­ni­sław Ślu­sar­czyk

Sła­wo­mir Ta­ta­ra

Da­rek Te­cław

Ra­fał Tejch­man

Ro­bert Tel­ka

Ka­wa­ler To­masz

Piotr To­masz­kie­wicz

Ma­rek Tro­ja­now­ski

Oksa­na Tuc­ka-Sa­la­mon

woj­ciech tu­row­ski

Mi­ro­sław Tu­si­ński

Iwo­na Uła­no­wicz

Mi­chał Urba­ński

mau­piak Von mau­pol

Ka­mil Wal­czak

Ra­do­sław Wa­si­luk

Ewa Wi­sla-Walsh

Prze­my­sław Wisz­niew­ski

Wi­told Wi­śniew­ski

Krzysz­tof Wi­śniew­ski

Ka­ro­li­na Wit­kow­ska Ol­szak

Ma­łgo­rza­ta Wo­jar­ska

Jo­an­na Woj­sa

Gra­zy­na Wol­man

Ad­rian Wol­ski

Jan Wo­źniak

Ka­ta­rzy­na Za­rem­ba-Nie­dzwiedz­ka

Al­bert Zdun

Pa­weł Ze­rbe

Mie­czy­sław Zie­li­ński

Jo­lan­ta Zja­wi­ńska

Ja­cek Żar­no­wiec­ki

.

Re­set Oby­wa­tel­ski to me­dium nie­za­le­żne od po­li­ty­ków wszel­kich opcji, biz­ne­so­wych ukła­dów, prze­kła­ma­nych prze­ka­zów. To stre­fa wol­ne­go sło­wa i swo­bod­nej my­śli, me­dium two­rzo­ne przez dzien­ni­ka­rzy i ak­ty­wi­stów przy udzia­le oby­wa­te­lek i oby­wa­te­li.

W Re­se­cie Oby­wa­tel­skim znaj­dzie­cie in­for­ma­cje i opi­nie, któ­rych bra­ku­je w me­diach ma­in­stre­amo­wych. Swo­je au­tor­skie pro­gra­my two­rzą tu m.in. To­masz Pi­ątek (Do­cho­dze­nie praw­dy), Kon­rad Szo­łaj­ski (Na wspak), Piotr Szum­le­wicz (Czas na zwi­ąz­ki), Ra­do­sław Gru­ca (Ka­thar­sis), Piotr Naj­sztub (Praw­da nas za­bo­li), Mar­cin Ce­li­ński (Roz­mo­wy Ce­li­ńskie­go), Igor Isa­jew (Ricz Po­spo­ły­ta Pol­ska), Do­mi­ni­ka Ka­spro­wicz (Sło­wo na F).

Re­set Oby­wa­tel­ski to za­rów­no pro­gra­my ca­łkiem se­rio: Bez wy­jścia - two­rzo­ny przez Mar­ci­na Ce­li­ńskie­go i Ra­do­sła­wa Gru­cę for­mat po­świ­ęco­ny śle­dze­niu i ujaw­nia­niu dzia­łań wła­dzy pro­wa­dzących do po­le­xi­tu, Pra­wo­te­ka - two­rzo­na przy wspó­łpra­cy z Fun­da­cją Edu­ka­cji Praw­nej Iu­sti­tia, Azja in­co­gni­to Blan­ki Ka­ta­rzy­ny Dżu­gaj, jak i trak­tu­jące rze­czy­wi­sto­ść z dy­stan­sem: Ty­dzień zle­ciał. Boom! Wojt­ka Krzy­ża­nia­ka i Pio­tra Szum­le­wi­cza czy Kra­ków, War­sza­wa - wspól­na spra­wa Wi­tol­da Be­re­sia i Mar­ci­na Ce­li­ńskie­go.

W ra­mów­ce Re­se­tu Oby­wa­tel­skie­go znaj­du­ją się pro­gra­my edu­ka­cyj­ne (Sek­spress z Pon­to­nem, Psy­cho-Tro­py Mai Rusz­pel), kul­tu­ral­ne (ma­ga­zyn fil­mo­wy Miej­sca nie­nu­me­ro­wa­ne, po­świ­ęco­ne ksi­ążkom Tłu­sty druk czy Siła ksi­ążki Ka­zi­mie­rza Wó­y­cic­kie­go oraz Ma­ga­zyn Kul­tu­ra Ka­ta­rzy­ny Szulc-Stry­chow­skiej, trak­tu­jący o te­atrze). Pe­łną ra­mów­kę znaj­dzie­cie na www.re­se­to­by­wa­tel­ski.pl oraz w na­szych me­diach spo­łecz­no­ścio­wych:

FB https://www.fa­ce­bo­ok.com/re­se­to­by­wa­tel­ski

YT http://www.youtu­be.com/c/Re­se­tO­by­wa­tel­ski

TT @Re­se­t_O­by

IG @re­set.oby­wa­tel­ski

Całą dobę gra Ra­dio Re­set https://re­se­to­by­wa­tel­ski.pl/slu­chaj-on­li­ne, a au­dy­cje są do­stęp­ne w for­mie pod­ca­stów na plat­for­mach Spo­ti­fy, Go­ogle Pod­cast, Ap­ple Pod­cast i wie­lu in­nych.

Dzia­ła­nie wol­ne od biz­ne­so­wo-po­li­tycz­nych ukła­dów jest mo­żli­we tyl­ko dzi­ęki wspar­ciu od­bior­ców, oby­wa­te­li, któ­rzy chcą praw­dzi­wie nie­za­le­żne­go me­dium. Wes­przyj Re­set Oby­wa­tel­ski!

Fun­da­cja Ar­bi­tror:04 1870 1045 2078 1068 4966 0001

w ty­tu­le wpła­ty:Da­ro­wi­zna na cele sta­tu­to­we Re­set Oby­wa­tel­ski

Zrzut­ka: https://zrzut­ka.pl/z/re­se­to­by­wa­tel­ski

Pa­tro­ni­te: https://pa­tro­ni­te.pl/re­se­to­by­wa­tel­ski

Twórz­cie z nami wol­ne me­dia.Dzi­ęki Wam może się udać!

1

Kogo mamy na my­śli, gdy mó­wi­my "Ka­czy­ński"

8 czerw­ca 2022 r., So­cha­czew pod War­sza­wą. Au­to­ry­tar­na par­tia Pra­wo i Spra­wie­dli­wo­ść rządzi Pol­ską od nie­mal 7 lat. Cza­sy są co­raz ci­ęższe. Ga­lo­pu­jąca in­fla­cja zże­ra za­rob­ki Po­lek i Po­la­ków. Wódz par­tii, Ja­ro­sław Ka­czy­ński, po­sta­na­wia do­dać otu­chy swo­im wy­bor­com. Je­dzie do So­cha­cze­wa, gdzie miej­sco­wi dzia­ła­cze PiS-u cze­ka­ją na po­krze­pie­nie od swe­go przy­wód­cy. Nie pło­ną en­tu­zja­zmem. Trze­ba ich roz­grzać, za­nim wódz do­trze na sce­nę. Je­den z ani­ma­to­rów każe pu­blicz­no­ści skan­do­wać "Ja-ro-sław! Ja-ro-sław!". W od­po­wie­dzi sły­szy nie­mra­wy szme­rek.

Wszyst­ko jed­nak się zmie­nia, gdy Ja­ro­sław Ka­czy­ński wcho­dzi na sce­nę. Pu­blicz­no­ść chło­nie ka­żde sło­wo z jego ust. Dzia­ła­cze chcą za­pew­nie­nia, że wbrew wszel­kim prze­ciw­no­ściom będzie do­brze. Nie tyl­ko o in­fla­cję cho­dzi. Prze­cież za mie­dzą Ro­sja na­je­cha­ła Ukra­inę. In­wa­zja sta­no­wi ciąg po­twor­nych zbrod­ni. Okru­cie­ństwo krem­low­skich so­łda­tów bu­dzi gro­zę. Ar­ty­le­ria ata­ku­je cele cy­wil­ne. Ro­sja­nie zbom­bar­do­wa­li m.in. szpi­tal po­ło­żni­czy w Ma­riu­po­lu, gdzie bom­by wy­bu­cha­ły nad nie­mow­lęta­mi i ro­dzący­mi mat­ka­mi. Na te­re­nach, przez któ­re prze­szła ar­mia Krem­la, leżą tru­py za­mor­do­wa­nych cy­wi­li. Nie­któ­re zwło­ki mają po­zry­wa­ne pa­znok­cie. Ci, co prze­ży­li, mó­wią o gwa­łtach na kil­ku­let­nich dzie­ciach.

Rzeź dzie­je się tak bli­sko. Stoi za nią zna­ny do­brze wróg, któ­ry nie tyl­ko Ukra­inę, lecz ta­kże Pol­skę chce od­zy­skać jako część swo­je­go im­pe­rium. Rzecz­po­spo­li­ta znów sty­ka się z bez­po­śred­nim za­gro­że­niem. Bez­cen­ne sta­je się wspar­cie za­chod­nich so­jusz­ni­ków, wspó­łpra­ca z Unią Eu­ro­pej­ską i NATO. Co o tym wszyst­kim po­wie Ka­czy­ński?

Wy­stąpie­nie Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go jest re­la­cjo­no­wa­ne w ca­łej Pol­sce. Wódz prze­ko­nu­je swo­ich słu­cha­czy, ja­ko­by w Pol­sce kwi­tła de­mo­kra­cja. Po­tem wma­wia im, że pol­ska ar­mia ro­śnie w siłę. Na­stęp­nie ata­ku­je... Niem­cy. I to w spo­sób ca­łkiem nie­spo­dzie­wa­ny. W prze­ci­wie­ństwie do swo­ich pro­pa­gan­dzi­stów nie oska­rża Niem­ców o tchó­rzo­stwo i pa­cy­fizm. Za­rzu­ca im coś zu­pe­łnie in­ne­go:

- Czy Niem­cy się chcą zbro­ić prze­ciw Ro­sji, czy prze­ciw nam, to ja nie wiem. Ale w ka­żdym ra­zie się zbro­ją - oświad­cza[1].

"Niem­cy się chcą zbro­ić... prze­ciw nam". Wy­po­wia­da­jąc te sło­wa, Ka­czy­ński sze­ro­ko się uśmie­cha do swo­ich zwo­len­ni­ków. Z cze­go się cie­szy? Z tego, że ob­ra­ził wa­żne­go so­jusz­ni­ka, przed­sta­wia­jąc go jako zbroj­ne za­gro­że­nie dla Pol­ski? Z wi­zji no­we­go roz­bio­ru Pol­ski przez Ro­sję i Niem­cy, któ­rą roz­to­czył przed na­szy­mi ocza­mi? Z tego, że pod przy­kryw­ką grom­kich ha­seł przed­sta­wia wi­zję Pol­ski osa­mot­nio­nej, oto­czo­nej przez wro­gów?

Z so­jusz­ni­ka­mi Pu­ti­na

Pół roku wcze­śniej, w grud­niu 2021 r., Ja­ro­sław Ka­czy­ński i pre­mier Ma­te­usz Mo­ra­wiec­ki jaw­nie za­de­kla­ro­wa­li wolę wspó­łpra­cy z po­li­tycz­ny­mi agen­ta­mi Mo­skwy w Eu­ro­pie. Mi­ędzy in­ny­mi za­pro­si­li do War­sza­wy opła­ca­ną przez Kreml fran­cu­ską na­cjo­na­list­kę Ma­ri­ne Le Pen. Przy tej oka­zji pani Le Pen ogło­si­ła, że "Ukra­ina na­le­ży do sfe­ry wpły­wów Ro­sji". Zro­bi­ła to w roz­mo­wie z pol­skim dzien­ni­kiem "Rzecz­po­spo­li­ta"[2].

Ka­czy­ński i Mo­ra­wiec­ki już wte­dy wie­dzie­li, że Pu­tin szy­ku­je na­jazd na Ukra­inę. Zo­sta­li ostrze­że­ni przez Ame­ry­ka­nów, że doj­dzie do zbroj­nej in­wa­zji ze stro­ny Ro­sji. Mimo to pu­blicz­nie się bra­ta­li z po­li­tycz­ny­mi agen­ta­mi Krem­la dzia­ła­jący­mi w Eu­ro­pie. W tym - z pa­nią Le Pen, z któ­rą nie ze­rwa­li po skan­da­licz­nej wy­po­wie­dzi. Prze­ciw­nie. Rów­nież po tym wy­bry­ku Ma­ri­ne Le Pen pre­mier Mo­ra­wiec­ki ro­bił wszyst­ko, żeby zwi­ęk­szyć jej szan­se we fran­cu­skich wy­bo­rach pre­zy­denc­kich. Pró­bo­wał w nie in­ge­ro­wać, ata­ku­jąc pu­blicz­nie pre­zy­den­ta Fran­cji Em­ma­nu­ela Ma­cro­na.

Za­ska­ku­jące, nie­zro­zu­mia­łe za­cho­wa­nie? Tyl­ko dla tych, któ­rzy wy­biór­czo ob­ser­wu­ją dzia­łal­no­ść Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go i jego lu­dzi. Rzu­ćmy okiem na ca­ło­kszta­łt tej dzia­łal­no­ści.

Wro­go­ść wo­bec Ukra­iny

Obóz wła­dzy Ka­czy­ńskie­go przez lata kar­mił swo­ich zwo­len­ni­ków pro­pa­gan­dą an­ty­ukra­ińską. Mi­ni­ster­stwo Spraw Za­gra­nicz­nych stwo­rzy­ło li­stę nie­po­żąda­nych oby­wa­te­li Ukra­iny[3]. Ja­ro­sław Ka­czy­ński uczy­nił mi­ni­strem edu­ka­cji na­cjo­na­li­stę Prze­my­sła­wa Czarn­ka, któ­ry wsła­wił się jaw­nym oka­zy­wa­niem nie­przy­ja­źni wo­bec tego kra­ju. Ten sam Czar­nek we­zwał pro­ku­ra­to­rów IPN-u, żeby ści­ga­li dzia­ła­cza Grze­go­rza Ku­pria­no­wi­cza za upa­mi­ęt­nia­nie zbrod­ni po­pe­łnio­nych przez Po­la­ków na Ukra­ińcach[4]. A pu­ti­now­ski por­tal pro­pa­gan­do­wy Sput­nik chwa­lił Czarn­ka za inny an­ty­ukra­iński po­my­sł. Cho­dzi­ło o to, żeby do Pol­ski spro­wa­dzać Uz­be­ków z Azji Środ­ko­wej za­miast oby­wa­te­li Ukra­iny[5].

Na tym nie ko­niec. Ka­czy­ński od lat pro­te­gu­je i osła­nia przed we­wnątrz­par­tyj­ny­mi ata­ka­mi pre­mie­ra Ma­te­usza Mo­ra­wiec­kie­go i jego bli­skie­go wspó­łpra­cow­ni­ka Mi­cha­ła Dwor­czy­ka. Nie są to przy­ja­cie­le Ukra­iny. W swo­ich pu­blicz­nych wy­po­wie­dziach Mo­ra­wiec­ki nie­raz przed­sta­wiał ten kraj jako pa­ństwo upa­dłe lub przy­czy­nę hi­sto­rycz­nych nie­szczęść Pol­ski[6]. Dwor­czyk z ko­lei w 2016 r. znie­wa­żył pu­blicz­nie ukra­ińskich przy­wód­ców, uczo­nych i du­chow­nych. Gdy za­ape­lo­wa­li o po­jed­na­nie mi­ędzy na­szy­mi na­ro­da­mi, na­zwał ich "ka­ta­mi" i "spraw­ca­mi lu­do­bój­stwa"[7].

Wszyst­ko to sta­no­wi dzia­ła­nie sprzecz­ne z ukra­ińską ra­cją sta­nu. Przede wszyst­kim jed­nak stoi w sprzecz­no­ści z pol­ską ra­cją sta­nu. Nic tak nie osła­bia za­ku­sów Krem­la na Pol­skę, jak ist­nie­nie wol­nej, nie­pod­le­głej Ukra­iny, któ­ra z wła­snej woli wi­ąże się z Za­cho­dem. Kto szko­dzi wol­nej i nie­pod­le­głej Ukra­inie, szko­dzi Pol­sce i po­ma­ga Mo­skwie. Do­pó­ki Kreml ist­nie­je i za­gra­ża Rzecz­po­spo­li­tej, an­ty­ukra­ińska po­li­ty­ka jest za­ra­zem po­li­ty­ką an­ty­pol­ską.

Jed­nak PiS w la­tach 2016-2021 taką wła­śnie po­li­ty­kę upra­wia ca­łkiem jaw­nie. Wśród jej na­rzędzi wy­ró­żnia się nie­ustan­ne przy­po­mi­na­nie i na­gła­śnia­nie pol­sko-ukra­ińskich kon­flik­tów z prze­szło­ści. Rzeź wo­ły­ńską z lat 1943-1944 ce­le­bru­je się jako jed­no z naj­wi­ęk­szych nie­szczęść w hi­sto­rii Pol­ski.

Rzecz ja­sna, nie­ludz­kie zbrod­nie do­ko­na­ne przez Ukra­ińców na Po­la­kach pod­czas dru­giej woj­ny świa­to­wej za­słu­gu­ją na upa­mi­ęt­nie­nie. Trze­ba jed­nak pa­mi­ętać, że nie wszy­scy Ukra­ińcy w nich uczest­ni­czy­li. Okru­cie­ństwa były dzie­łem gru­pek ubo­giej lud­no­ści wiej­skiej, w prze­szło­ści wy­zy­ski­wa­nej przez pol­ską szlach­tę, a po­tem pod­bu­rza­nej do zbrod­ni przez miej­sco­wych na­cjo­na­li­stów. Nie wol­no też za­po­mi­nać, że pod­czas dru­giej woj­ny świa­to­wej Pol­ska znacz­nie wi­ęcej ucier­pia­ła od Niem­ców i So­wie­tów niż od ukra­ińskich chło­pów. Tym bar­dziej że hi­tle­row­scy i so­wiec­cy pro­wo­ka­to­rzy rów­nież mie­li swój udział w rze­zi wo­ły­ńskiej. Ro­bi­li bo­wiem wszyst­ko, by Po­la­cy i Ukra­ińcy sko­czy­li so­bie do oczu... Naj­wa­żniej­sze jest jed­nak to, że ob­se­syj­ne przy­wo­ły­wa­nie daw­nych ukra­ińskich zbrod­ni ni­jak nie słu­ży Pol­sce. A te­raz, gdy wspól­ny wróg za­da­je cier­pie­nia Ukra­inie, ule­ga­nie ta­kiej ob­se­sji sta­no­wi wspie­ra­nie tego wro­ga.

Jed­nak nie ka­żdy to ro­zu­mie lub chce ro­zu­mieć. Jesz­cze 23 lu­te­go 2022 r. - za­tem dzień przed na­jaz­dem Krem­la na Ukra­inę - naj­bli­żsi wspó­łpra­cow­ni­cy Ka­czy­ńskie­go upra­wia­ją an­ty­ukra­ińską po­li­ty­kę hi­sto­rycz­ną. Uro­czy­ście na­gła­śnia­ją zbrod­nie ukra­ińskich na­cjo­na­li­stów sprzed 78 lat. W tym celu or­ga­ni­zu­ją spe­cjal­ną mszę w war­szaw­skiej Ka­te­drze Po­lo­wej Woj­ska Pol­skie­go. Pol­ska Agen­cja Pra­so­wa - me­dium rządo­we - śle do wszyst­kich me­diów de­pe­sze o ce­le­bra­cji. Pod­czas obrzędów list od pre­mie­ra Mo­ra­wiec­kie­go czy­ta po­seł Jan Dzie­dzi­czak. To były asy­stent pra­so­wy Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go, wspó­łod­po­wie­dzial­ny za pu­blicz­ny wi­ze­ru­nek wo­dza. A w la­tach 2006-2007 - rzecz­nik rządu Ka­czy­ńskie­go[8]. W swo­jej dzia­łal­no­ści po­li­tycz­nej Dzie­dzi­czak nie­raz pre­zen­to­wał po­sta­wę an­ty­ukra­ińską. W 2015 r. pro­wo­ka­cyj­nie ze­rwał wspól­ne po­sie­dze­nie par­la­men­ta­rzy­stów Pol­ski i Ukra­iny[9].

Na mszy się nie ko­ńczy. Rów­nież w lu­tym 2022 r. por­tal Re­set Oby­wa­tel­ski pyta Mi­ni­ster­stwo Obro­ny Na­ro­do­wej i Straż Gra­nicz­ną o przy­go­to­wa­nia na wy­pa­dek wiel­kie­go na­pły­wu ucho­dźców z Ukra­iny. Przede wszyst­kim chce wie­dzieć, czy ist­nie­je plan zbu­do­wa­nia za­sie­ków z dru­tu kol­cza­ste­go na gra­ni­cy pol­sko-ukra­ińskiej, aby po­wstrzy­mać ucho­dźców przed przy­by­wa­niem do Pol­ski. Gdy­by ta­kie za­sie­ki po­sta­wio­no, sta­no­wi­ło­by to akt wro­gi wo­bec ukra­ińskie­go na­ro­du. Co po­czu­li­by wal­czący Ukra­ińcy, gdy­by się do­wie­dzie­li, że Pol­ska od­ma­wia schro­nie­nia ko­bie­tom i dzie­ciom? Co po­czu­li­by, gdy­by się do­wie­dzie­li, że bli­ski sąsiad odże­gnu­je się od so­li­dar­no­ści z Ukra­iną? Po­wie­dzieć, że ucier­pia­ło­by ich mo­ra­le, to nic nie po­wie­dzieć.

MON i Straż Gra­nicz­na od­po­wia­da­ją na py­ta­nia Re­se­tu Oby­wa­tel­skie­go. Od­pi­su­ją, że... nie wy­klu­cza­ją po­sta­wie­nia za­sie­ków[10].

Czy to zna­czy, że obóz wła­dzy Ka­czy­ńskie­go roz­wa­żał od­ci­ęcie się od Ukra­iny, wy­da­nie ukra­ińskich ko­biet i dzie­ci na pa­stwę woj­ny Pu­ti­na? Jak ina­czej mo­żna to ro­zu­mieć?

Am­ba­sa­dor Krem­la i za­ba­wa dzie­ćmi

Jesz­cze 28 lu­te­go 2022 r. (za­tem czte­ry dni po roz­po­częciu in­wa­zji) PiS-owski ty­go­dnik "wSie­ci" pu­bli­ku­je dłu­gi, je­de­na­sto­stro­ni­co­wy wy­wiad z Sier­gie­jem An­drie­je­wem, am­ba­sa­do­rem Krem­la w Pol­sce. Tekst zo­sta­je zi­lu­stro­wa­ny zdjęciem am­ba­sa­do­ra, któ­ry po­zu­je na tle por­tre­tu ro­syj­skie­go dyk­ta­to­ra Wła­di­mi­ra Pu­ti­na. Roz­mo­wę pro­wa­dzą dwie naj­wa­żniej­sze oso­by w re­dak­cji, czy­li bra­cia Mi­chał i Ja­cek Kar­now­scy. Bra­cia po­zwa­la­ją krem­low­skie­mu dy­gni­ta­rzo­wi na wszyst­ko. Am­ba­sa­dor kła­mie w żywe oczy. Za­prze­cza oczy­wi­stym za­ku­som Ro­sji na ukra­ińskie te­ry­to­rium. Na­zy­wa też Ukra­inę "bur­de­lem". Kar­now­scy pró­bu­ją się ostro­żnie dy­stan­so­wać od roz­mów­cy - jed­nak wy­wiad re­da­gu­ją tak, że am­ba­sa­dor Krem­la ma za­wsze ostat­nie sło­wo.

Bra­cia Kar­now­scy to naj­bar­dziej za­ufa­ni pro­pa­gan­dzi­ści Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. To Ka­czy­ński utrzy­mu­je ich ty­go­dnik, fi­nan­su­jąc go re­kla­ma­mi za­ma­wia­ny­mi przez spó­łki Skar­bu Pa­ństwa. Dla­te­go Kar­now­scy nie po­dej­mu­ją istot­nych dzia­łań bez kon­sul­ta­cji z li­de­ra­mi PiS-u. Jaki sy­gnał wódz par­tii wy­słał do Mo­skwy, ze­zwa­la­jąc na pu­bli­ka­cję ta­kie­go wy­wia­du?

An­ty­ukra­ińskie pro­wo­ka­cje lu­dzi Ka­czy­ńskie­go trwa­ją rów­nież w na­stęp­nych mie­si­ącach. W pol­skich szko­łach, do któ­rych tra­fia­ją dzie­ci ucho­dźców z Ukra­iny, od­by­wa się kon­kurs "Wo­łyń - pa­mi­ęć po­ko­leń". Rzecz ja­sna, po­świ­ęco­ny rze­zi wo­ły­ńskiej...[11] Kto pa­tro­nu­je tej ini­cja­ty­wie, któ­ra gro­zi kon­flik­tem mi­ędzy ukra­iński­mi i pol­ski­mi dzie­ćmi oraz ich ro­dzi­ca­mi? Nie­za­wod­ny mi­ni­ster Czar­nek.

Nowa nuta Ka­czy­ńskie­go

Jed­nak opi­nia pu­blicz­na le­d­wo to od­no­to­wu­je. Rów­no­cze­śnie bo­wiem Ka­czy­ński i jego lu­dzie za­czy­na­ją od­ci­ągać uwa­gę oby­wa­te­li od swo­ich an­ty­ukra­ińskich wy­bry­ków. W pro­sty, ale sku­tecz­ny spo­sób: na­gle prze­ści­ga­ją się w pro­ukra­ińskich lub pro­ukra­ińsko brzmi­ących de­kla­ra­cjach.

Skąd ta zmia­na? Ka­czy­ński zo­sta­je do niej zmu­szo­ny. Przez kogo? Przez Po­lki i Po­la­ków, któ­rzy chcą przyj­mo­wać, kar­mić, wspie­rać ukra­ińskich ucho­dźców - mimo że rząd pol­ski nie po­ma­ga. Po­li­tyk na­zy­wa­ny "ge­nial­nym stra­te­giem" nie prze­wi­dział re­ak­cji swo­ich wła­snych wy­bor­ców.

- By­łem na gra­ni­cy z Ukra­iną, gdy tyl­ko się za­częło - mówi Mar­cin Ce­li­ński, pu­bli­cy­sta i pre­zes Wy­daw­nic­twa Ar­bi­tror. - Koła Go­spo­dyń Wiej­skich ze ścia­ny wschod­niej, czy­li na­tu­ral­ny elek­to­rat PiS-u, rzu­ci­ły się le­pić tony pie­ro­gów dla ucho­dźców. Lu­dzie go­to­wi byli dzie­lić się nie tyl­ko ser­cem, je­dze­niem i ciu­cha­mi, lecz ta­kże da­chem nad gło­wą. Lata an­ty­ukra­ińskiej pro­pa­gan­dy rządu spły­nęły po nich jak woda po kacz­ce. Dla­te­go PiS zmie­ni­ło me­lo­dię.

Ta zmia­na bu­dzi na­dzie­ję w wie­lu Po­la­kach i Ukra­ińcach.

- For­ma­cja rządząca w Pol­sce wresz­cie zro­zu­mia­ła, że an­ty­ukra­ińsko­ść słu­ży Krem­lo­wi - mówi Mi­ro­sław Skór­ka, prze­wod­ni­czący Zwi­ąz­ku Ukra­ińców w Pol­sce. Do­da­je, że mi­ni­ster Czar­nek za­czął za­pra­szać go na kawę...

Czy jed­nak mowa o do­głęb­nej zmia­nie? Czy ra­zem z me­lo­dią pro­pa­gan­do­wą zmie­ni­ły się cele i kie­run­ki dzia­ła­nia Ka­czy­ńskie­go? Czy na­praw­dę ze­chciał po­ma­gać Ukra­ińcom?

Ki­jow­ska pro­wo­ka­cja

15 mar­ca 2022 r. Ja­ro­sław Ka­czy­ński wy­ru­sza do Ki­jo­wa, aby od­wie­dzić pre­zy­den­ta Wo­ło­dy­my­ra Ze­łen­skie­go w ostrze­li­wa­nej sto­li­cy Ukra­iny. Kto to­wa­rzy­szy Ka­czy­ńskie­mu? Trzech pre­mie­rów. Ma­te­usz Mo­ra­wiec­ki z Pol­ski, Petr Fia­la z Czech i Ja­nez Ja­nša ze Sło­we­nii. Ten ostat­ni zy­skał przy­do­mek "sło­we­ńskie­go Pu­ti­na". Spo­ty­kał się bo­wiem z ro­syj­skim dyk­ta­to­rem i pró­bo­wał ma­łpo­wać jego pro­pa­gan­do­we dzia­ła­nia. Te­raz chce to za­tu­szo­wać.

De­le­ga­cja przy­by­wa do ukra­ińskiej sto­li­cy w szcze­gól­nym mo­men­cie. Trwa­ją trud­ne ne­go­cja­cje po­ko­jo­we mi­ędzy Ukra­iną a Ro­sją. Tego sa­me­go dnia, 15 mar­ca, wła­dze ukra­ińskie zdo­by­wa­ją się na ko­lej­ną bo­le­sną ofia­rę. Pre­zy­dent Wo­ło­dy­myr Ze­łen­ski oznaj­mia, że jego kraj jest go­tów zre­zy­gno­wać ze wstąpie­nia do NATO. Dla­cze­go pre­zy­dent Ze­łen­ski to robi? W ten spo­sób wy­sy­ła sy­gnał do ro­syj­skich ne­go­cja­to­rów i do frak­cji umiar­ko­wa­nej na Krem­lu. Prze­ko­naj­cie Pu­ti­na, że już nie musi się z nami bić! Ma­cie ar­gu­ment! - woła do Ro­sjan Ze­łen­ski.

Ktoś jed­nak sku­tecz­nie za­głu­sza ten sy­gnał. Tym kimś jest Ja­ro­sław Ka­czy­ński. Gdy tyl­ko przy­by­wa do Ki­jo­wa, za­dzi­wia świat nie­spo­dzie­wa­nym oświad­cze­niem. Oznaj­mia pu­blicz­nie, że NATO po­win­no dzia­łać w Ukra­inie jako zbroj­na mi­sja po­ko­jo­wa.

Co to zna­czy dla Ro­sjan? To, że ktoś chce ich oszu­kać. "Patrz, ja­kie chy­tre Po­lia­czisz­ki! Ukra­ina nie będzie w NATO, ale NATO będzie w Ukra­inie, i to uzbro­jo­ne!" - my­ślą zwo­len­ni­cy Krem­la. Ro­syj­skie me­dia - ogól­no­kra­jo­we i lo­kal­ne - za­miesz­cza­ją oświad­cze­nie Ka­czy­ńskie­go. Ilu­stru­ją je gro­źny­mi zdjęcia­mi czo­łgów, żo­łnie­rzy, tro­fe­ów wo­jen­nych... Frak­cja wo­jen­na u boku Pu­ti­na do­sta­je pro­pa­gan­do­wą amu­ni­cję. Frak­cja po­ko­jo­wa cho­wa się po kątach, prak­tycz­nie prze­sta­je ist­nieć. In­wa­zja trwa.

Co gor­sza, za­czy­na krążyć po­gło­ska, we­dług któ­rej Ja­ro­sław Ka­czy­ński pod po­zo­ra­mi brat­niej po­mo­cy chcia­łby ro­ze­brać Ukra­inę ra­zem z Ro­sją. Prze­cież mi­sja po­ko­jo­wa NATO, sta­cjo­nu­jąca w za­chod­niej i środ­ko­wej Ukra­inie, skła­da­ła­by się za­pew­ne z pol­skich żo­łnie­rzy. W ten spo­sób pol­ska ar­mia mia­ła­by kon­tro­lę nad tą częścią kra­ju, któ­rej nie kon­tro­lu­je ro­syj­ska ar­mia... Po­gło­skom po­ma­ga szef dy­plo­ma­cji Krem­la, Sier­giej Ław­row. Ogła­sza, że "zbroj­na mi­sja NATO" ozna­cza­ła­by anek­sję Ukra­iny Za­chod­niej przez Pol­skę.

We­dług nie­któ­rych źró­deł przed­sta­wi­cie­le ukra­ińskich władz oba­wia­li się po­dob­nych kon­se­kwen­cji oświad­cze­nia Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go o "mi­sji po­ko­jo­wej". In­for­ma­to­rzy mó­wią, że Ka­czy­ńskie­go pro­szo­no, żeby od­stąpił od wy­gło­sze­nia swo­jej de­kla­ra­cji. Dla­cze­go nie po­słu­chał? Dla­cze­go do­pu­ścił, żeby Ukra­ińców stra­szo­no wi­zją pol­sko-ro­syj­skie­go roz­bio­ru?

Cóż, trze­ba też spy­tać, dla­cze­go trzy mie­si­ące pó­źniej w So­cha­cze­wie Ka­czy­ński po­dob­ną wi­zją ro­syj­sko-nie­miec­kie­go roz­bio­ru stra­szył Po­la­ków.

Kro­pel­ka jadu i wia­dro tru­ci­zny

Ja­ro­sław Ka­czy­ński sły­nie z szo­ku­jących wy­po­wie­dzi. Pol­skich zwo­len­ni­ków de­mo­kra­cji i pra­wo­rząd­no­ści po­rów­ny­wał do agen­tów Ge­sta­po (zbrod­ni­cza po­li­cja po­li­tycz­na hi­tle­row­skich Nie­miec). Czy mo­żna to jak­kol­wiek uspra­wie­dli­wić? Cy­nik po­wie, że po­li­ty­ka to jar­marcz­ny spek­takl - a w wy­da­niu Ka­czy­ńskie­go i in­nych po­pu­li­stów to osza­la­ły cyrk. Jed­nak po­li­ty­ka nie po­win­na być cyr­kiem. Tym bar­dziej wte­dy, gdy sto­imy przed gro­źbą woj­ny.

Przy­po­mnij­my cy­to­wa­ną na po­cząt­ku tej ksi­ążki wy­po­wie­dź Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go z So­cha­cze­wa: "Czy Niem­cy się chcą zbro­ić prze­ciw Ro­sji, czy prze­ciw nam, to ja nie wiem. Ale w ka­żdym ra­zie się zbro­ją". Sło­wa te mo­żna uznać za bez­sen­sow­ną, ale drob­ną uszczy­pli­wo­ść. Za kro­pel­kę jadu, tru­jącą i cuch­nącą, któ­ra jed­nak wci­ąż po­zo­sta­je tyl­ko kro­pel­ką. De­kla­ra­cja ki­jow­ska to znacz­nie po­wa­żniej­sza spra­wa. Za­pa­mi­ęta­ła ją Ukra­ina, za­pa­mi­ęta­ły Za­chód i Ro­sja.

Mimo to so­cha­czew­ska kro­pel­ka jadu i wia­dro tru­ci­zny z Ki­jo­wa się uzu­pe­łnia­ją. Po­ka­zu­ją sto­su­nek Ka­czy­ńskie­go do woj­ny za na­szą wschod­nią gra­ni­cą, za­rów­no w ska­li ma­kro, jak i w ska­li mi­kro. Jak wi­dać, dla wo­dza PiS-u wal­ka z Krem­lem nie sta­no­wi prio­ry­te­tu. Prio­ry­te­tem jest wal­ka z Za­cho­dem. A to w oczy­wi­sty spo­sób słu­ży Mo­skwie. Stąd pro­sty wnio­sek: PiS-owskie de­kla­ra­cje wspó­łczu­cia i wspar­cia dla Ukra­iny nie ozna­cza­ją, że Ja­ro­sław Ka­czy­ński na­praw­dę chce jej po­móc.

W wy­po­wie­dzi z So­cha­cze­wa gro­źba roz­bio­ru Pol­ski po­brzmie­wa w spo­sób wy­ra­źny. W de­kla­ra­cji ki­jow­skiej ła­two mo­żna się do­szu­kać gro­źby roz­bio­ru Ukra­iny. Po co Ka­czy­ński roz­ta­cza przed słu­cha­cza­mi ta­kie wi­zje? Skąd bie­rze ta­kie po­my­sły?

War­to przy­po­mnieć, że Kreml w XX wie­ku za­sto­so­wał szcze­gól­ny i prze­wrot­ny "roz­bio­ro­wy prze­kła­da­niec". W 1921 r. po­dzie­lił się Ukra­iną z Po­la­ka­mi. W 1939 r. po­dzie­lił się Pol­ską z Niem­ca­mi. W 1945 r. po­dzie­lił się Niem­ca­mi z Za­cho­dem. W Ro­sji do tej prak­ty­ki na­wi­ązy­wał ul­tra­na­cjo­na­li­sta Wła­di­mir Ży­ri­now­ski. Twier­dził, że Ro­sja po­win­na stra­szyć Ukra­ińców roz­mo­wa­mi z Pol­ską o Lwo­wie, a Pol­skę - roz­mo­wa­mi z Niem­ca­mi o Wro­cła­wiu. Zdu­mie­wa­jąco wspó­łbrz­mi to z so­cha­czew­ską wy­po­wie­dzią Ka­czy­ńskie­go i z po­kło­siem de­kla­ra­cji ki­jow­skiej.

Stra­teg wie­lu ma­sek

Wszyst­ko to każe do­kład­nie się przyj­rzeć Ja­ro­sła­wo­wi Ka­czy­ńskie­mu i prze­świe­tlić jego ży­cio­rys pod względem re­la­cji z so­wiec­kim oraz post­so­wiec­kim Wscho­dem. To ko­niecz­ne. A za­ra­zem nie­pro­ste - m.in. dla­te­go, że Ka­czy­ński przez lata kre­ował się na wro­ga Krem­la. Ale nie tyl­ko ten wi­ze­ru­nek może za­ciem­niać ob­raz i utrud­niać do­jście do praw­dy. Ja­ro­sław Ka­czy­ński ma wie­le twa­rzy na uży­tek ró­żnych grup od­bior­ców. Przy po­mo­cy do­rad­ców two­rzy so­bie ró­żne wi­ze­run­ki, po­chleb­ne i nie­po­chleb­ne. Uwa­ga: po­słu­gu­je się rów­nież tymi dru­gi­mi! Sam pod­su­wa prze­ciw­ni­kom swo­je ka­ry­ka­tu­ry, spe­cjal­nie spre­pa­ro­wa­ne i w du­żej mie­rze nie­praw­dzi­we. Po co? Po to, by mącić ad­wer­sa­rzom w gło­wach.

Ka­czy­ński praw­do­po­dob­nie cie­szy się z tego, że prze­ciw­ni­cy go zwal­cza­ją jako "nie­udol­ne­go star­sze­go pana bez kon­ta w ban­ku". Nie chce, by zna­no jego praw­dzi­wą po­stać: sza­rą emi­nen­cję szem­ra­nych firm, któ­re ob­ra­ca­ją wie­lo­mi­lio­no­wy­mi kwo­ta­mi. Za­pew­ne cie­szył się też, gdy na­zy­wa­no go "osza­la­łym ru­so­fo­bem". Od­wra­ca­ło to uwa­gę od jego po­wi­ązań z Ro­sją.

Aby wie­dzieć, kim jest Ja­ro­sław Ka­czy­ński i co nim kie­ru­je, mu­si­my za­po­mnieć o ma­skach i za­sło­nach dym­nych. "Nie­śmia­ły dyk­ta­tor". "Ty­po­wo pol­ski za­zdro­śnik i in­try­gant". "Nie­udacz­ny wódz nie­udacz­ni­ków". "Zże­ra­ny po­dejrz­li­wo­ścią pa­ra­no­ik". "Mści­ciel osza­la­ły z bólu po śmier­ci uko­cha­ne­go bra­ta", "Wiecz­ny ża­łob­nik smo­le­ński". To fa­łszy­we por­tre­ty Ka­czy­ńskie­go, któ­re me­dia wci­ąż po­wie­la­ją. Te por­tre­ty są ze sobą sprzecz­ne. Jed­nak pe­łnią po­dob­ną funk­cję: na ró­żne spo­so­by po­ma­ga­ją Ja­ro­sła­wo­wi Ka­czy­ńskie­mu. Dez­orien­tu­ją nas bo­wiem i od­ci­ąga­ją uwa­gę od tego, co na­praw­dę robi Ka­czy­ński. A to jest gor­sze od naj­gor­szej ka­ry­ka­tu­ry.

W tej ksi­ążce spró­bu­je­my do­trzeć do praw­dzi­we­go ob­ra­zu. Po­szu­ka­my tego, co skry­wa się za ma­ska­mi Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Zba­da­my fak­ty.

Za­nim za­głębi­my się w daw­niej­szą prze­szło­ść Ka­czy­ńskie­go, przyj­rzyj­my się naj­pierw temu, co zro­bił z Pol­ską w ci­ągu ostat­nie­go sied­mio­le­cia. Drze­wo po­zna­je się po owo­cach. Od nich za­cznie­my, za­nim zej­dzie­my do ko­rze­ni.

Wła­dza i wie­dza ab­so­lut­na

Lata 2015-2016. Ja­ro­sław Ka­czy­ński ra­zem ze swo­ją par­tią Pra­wo i Spra­wie­dli­wo­ść przej­mu­je wła­dzę. Wła­dzę, któ­ra ma być ab­so­lut­na. Tym ra­zem wódz PiS-u nie ukry­wa swo­ich ape­ty­tów. Wcze­śniej już raz rządził kra­jem, w la­tach 2005-2007, ale wte­dy się po­wstrzy­my­wał. Te­raz po­wstrzy­my­wać się nie będzie.

Ka­czy­ński za­czy­na od me­diów pu­blicz­nych. Nie chce w nich kry­tycz­nych re­cen­zen­tów. Chce en­tu­zja­stycz­nych i po­kor­nych chwal­ców. Ta­kich jak ci, któ­rzy wy­chwa­la­ją Wła­di­mi­ra Pu­ti­na w Ro­sji, Xi Jin­pin­ga w Chi­nach i Vik­to­ra Or­bána na Węgrzech. Dla­te­go sa­mo­dziel­nie my­ślący dzien­ni­ka­rze idą na bruk, a me­dia pu­blicz­ne prze­obra­ża­ją się w pro­pa­gan­do­wy ściek kłamstw i obelg. Wy­bor­cy i po­ten­cjal­ni wy­bor­cy par­tii rządzącej zo­sta­ją od­ci­ęci od rze­tel­nych in­for­ma­cji.

Lud ma wie­dzieć jak naj­mniej, rząd ma wie­dzieć wi­ęcej, niż mu wol­no. Wła­dza ab­so­lut­na wy­ma­ga wie­dzy ab­so­lut­nej. Rów­nież w la­tach 2015-2016 Ka­czy­ński i jego lu­dzie uzy­sku­ją pe­łny do­stęp do na­szych te­le­fo­nów i kom­pu­te­rów. No­we­li­za­cja pra­wa, na­zy­wa­na po­tocz­nie usta­wą in­wi­gi­la­cyj­ną, do­pusz­cza słu­żby spe­cjal­ne do se­kre­tów oby­wa­te­li. Słu­żby mogą elek­tro­nicz­nie po­bie­rać tre­ści z na­szych urządzeń po­przez łącza za­in­sta­lo­wa­ne u ope­ra­to­rów in­ter­ne­to­wych. Czy cho­dzi tyl­ko o te tre­ści, któ­re prze­sy­ła­my? Czy rów­nież o to, co ro­bi­my na na­szych urządze­niach i nie za­mie­rza­my tego ni­g­dzie prze­sy­łać? Usta­wa in­wi­gi­la­cyj­na za­wie­ra krucz­ki po­zwa­la­jące funk­cjo­na­riu­szom wła­my­wać się na kom­pu­te­ry, ser­we­ry i te­le­fo­ny.

W tym wy­pad­ku, po­dob­nie jak w wie­lu in­nych, Ja­ro­sław Ka­czy­ński na­śla­du­je roz­wi­ąza­nia wschod­nie. W pu­ti­now­skiej Ro­sji dzia­ła tzw. Sys­tem Środ­ków Ope­ra­cyj­no-Śled­czych. Zgod­nie z nim ope­ra­to­rzy te­le­fo­nicz­ni i in­ter­ne­to­wi mu­szą in­sta­lo­wać spe­cjal­ne łącza dla słu­żb. Dzi­ęki temu po­li­cja po­li­tycz­na ma ła­twy i sze­ro­ki wgląd w ży­cie pod­da­nych Pu­ti­na.

W na­stęp­nych la­tach Ka­czy­ński i jego słu­żby za­czy­na­ją ko­rzy­stać m.in. z izra­el­skie­go sys­te­mu Pe­ga­sus. Uży­wa­ją go, żeby bez­praw­nie śle­dzić opo­zy­cję. Kon­tro­lo­wa­ny przez Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go rząd ku­pił Pe­ga­su­sa za po­śred­nic­twem spó­łki Ma­tic. To fir­ma za­ło­żo­na przez oso­by zwi­ąza­ne z Mo­skwą i ko­mu­ni­stycz­ną Słu­żbę Bez­pie­cze­ństwa. W tym - przez Ewę Cha­bros-Chro­mi­ńską, in­for­ma­tycz­kę wy­wia­du PRL-u, któ­ra wy­je­cha­ła do Ro­sji po upad­ku ko­mu­ni­zmu. W 2015 r. spó­łka Ma­tic wspó­łpra­co­wa­ła z wło­ską fir­mą Hac­king Team, ob­słu­gu­jącą słu­żby spe­cjal­ne Krem­la.

Dla­cze­go o tym pi­szę? Nie tyl­ko dla­te­go, że dąże­nie do po­wszech­nej in­wi­gi­la­cji od­zwier­cie­dla cha­rak­ter Wła­di­mi­ra Pu­ti­na i Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Przede wszyst­kim dla­te­go, że spra­wa do­ty­czy ka­żde­go z nas. Ka­czy­ński i jego lu­dzie w po­go­ni za wszech­wła­dzą mogą prze­świe­tlić i prze­mie­lić do­wol­ne­go oby­wa­te­la.

Wi­ęk­szo­ść z nas się łu­dzi. Wi­ęk­szo­ść z nas my­śli: "Je­stem zbyt mały, je­stem zbyt nie­wa­żna, aby słu­żby Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go grze­ba­ły mi w kom­pu­te­rze". To po­czu­cie bez­pie­cze­ństwa już nie­dłu­go może pry­snąć jak ba­ńka my­dla­na, gdy tyl­ko po­kłó­ci­my się z dziel­ni­co­wym ak­ty­wi­stą PiS-u. Gdy po­ska­rży­my się w urzędzie na fir­mę szwa­gra dzia­ła­cza PiS-u. Gdy wej­dzie­my w ja­ki­kol­wiek kon­flikt, cho­ćby mi­kro­sko­pij­ny, z re­żi­mem Ka­czy­ńskie­go. Wo­bec tzw. sza­rych lu­dzi re­żim wci­ąż bywa po­wści­ągli­wy. W tym sen­sie, że nie mści się na nich ma­so­wo. Re­żim Ka­czy­ńskie­go zbie­ra jed­nak na­sze dane na ogrom­ną ska­lę, wła­śnie ma­so­wą. Gdy ca­łkiem roz­bi­je nie­za­le­żne eli­ty, wte­dy za­cznie mia­żdżyć masy. Kto dąży do wła­dzy ab­so­lut­nej, ten się przed ni­czym nie za­trzy­ma.

Wódz zna na­ród jak nikt

Gdy mowa o po­wszech­nej in­wi­gi­la­cji, to mowa o ogrom­nym mo­rzu in­for­ma­cji.

Czy słu­żby Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go ło­wią w nim tyl­ko kom­pro­mi­tu­jące ma­te­ria­ły? Czy szu­ka­ją w nim cze­goś wi­ęcej?

Wie­le się mówi o "taj­nych son­da­żach", za po­mo­cą któ­rych Pra­wo i Spra­wie­dli­wo­ść bada opi­nię pu­blicz­ną. Po­noć są nie­zwy­kle do­kład­ne. A może par­tia Ka­czy­ńskie­go do ta­kich ba­dań wy­ko­rzy­stu­je dane ści­ągni­ęte z na­szych kom­pu­te­rów i te­le­fo­nów? Prze­cież one wi­ęcej mó­wią o na­szych opi­niach i pre­fe­ren­cjach niż od­po­wie­dzi uzy­ska­ne w an­kie­tach. Na­wet naj­wi­ęk­sza prób­ka re­spon­den­tów to tyl­ko kro­pel­ka w po­rów­na­niu z oce­anem, do któ­re­go PiS ma do­stęp dzi­ęki "usta­wie in­wi­gi­la­cyj­nej".

Rzecz ja­sna, do ana­li­zy tak gi­gan­tycz­ne­go ma­te­ria­łu po­trzeb­ne by­ły­by gi­gan­tycz­ne urządze­nia. Tak się jed­nak skła­da, że Ka­czy­ński je po­sia­da. Już na prze­ło­mie 2015 i 2016 r. rząd PiS-u spro­wa­dził do Pol­ski "ser­wer wiel­ki jak bu­dy­nek" - mó­wią in­for­ma­to­rzy. Do cze­go słu­ży ma­szy­na? Do po­głębio­ne­go ba­da­nia tre­ści for­mu­ło­wa­nych przez całą lud­no­ść Pol­ski w ko­mu­ni­ka­cji elek­tro­nicz­nej. Do wy­ła­py­wa­nia zdań i wy­ra­żeń, któ­re w ró­żnych kon­tek­stach mogą się oka­zać zna­czące.

War­to rów­nież wie­dzieć, że na­rzędzia śled­cze uzy­ska­ne przez Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go i jego lu­dzi tłu­ma­czą część jego za­ska­ku­jących suk­ce­sów. Pod­słu­chi­wa­nie wa­żnych dzia­ła­czy opo­zy­cji Krzysz­to­fa Brej­zy i Sła­wo­mi­ra No­wa­ka dało Ka­czy­ńskie­mu wgląd w dzia­łal­no­ść opo­zy­cyj­nych szta­bów wy­bor­czych - gdyż Brej­za i No­wak w nich pra­co­wa­li. Dzi­ęki temu Ja­ro­sław Ka­czy­ński wie­dział, co zro­bią jego prze­ciw­ni­cy. Dzi­ęki temu wy­prze­dzał ich ru­chy i za­sta­wiał na nich pu­łap­ki.

W za­chod­nim kra­ju ta­kie zła­ma­nie re­guł cy­wi­li­zo­wa­nej wal­ki po­li­tycz­nej zdys­kwa­li­fi­ko­wa­ło­by przy­wód­cę raz na za­wsze. Jed­nak w Pol­sce przyj­mo­wa­ne bywa ze wzru­sze­niem ra­mion. A na­wet z wes­tchnie­niem ulgi: "Ach, więc to tyl­ko o to cho­dzi w tej ca­łej in­wi­gi­la­cji. Po­li­ty­cy pod­kra­da­ją so­bie na­wza­jem se­kre­ty. Do­pó­ki oni zaj­mu­ją się sobą, sza­ry oby­wa­tel może spać spo­koj­nie".

Nie­ste­ty, nie może. W Pol­sce in­wi­gi­la­cja jest po­wszech­na. A re­żim stwo­rzo­ny przez Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go chce cze­goś wi­ęcej niż tyl­ko wie­dzy o wszyst­kich. Chce wła­dzy nad wszyst­ki­mi. Wci­ąż jesz­cze sta­ra się nie wy­po­wia­dać woj­ny ogó­ło­wi "zwy­kłych lu­dzi". Po­dob­nie jak przez pe­wien czas sta­rał się tego nie ro­bić re­żim Pu­ti­na w Ro­sji. Jed­nak w Ro­sji po­wści­ągli­wo­ść się sko­ńczy­ła. W Pol­sce też się sko­ńczy, je­śli re­żim Ka­czy­ńskie­go będzie trwać.

Wzo­rzec z im­por­tu

Czy in­wi­gi­la­cja sta­no­wi głów­ne źró­dło suk­ce­sów "wiel­kie­go stra­te­ga"? Bar­dzo w nich po­ma­ga, ale nie jest naj­wa­żniej­szym czyn­ni­kiem. Naj­wa­żniej­sze jest co in­ne­go. Otóż nie­mal wszyst­kie sku­tecz­ne po­su­ni­ęcia Ka­czy­ńskie­go to na­śla­dow­nic­two dzia­łań Krem­la. Po­dob­nie jak nie­mal wszyst­ko, co czy­ni Ka­czy­ński, jest ko­rzyst­ne dla Mo­skwy. Trud­no więc nie do­jść do wnio­sku, że ro­syj­ski dyk­ta­tor Wła­di­mir Pu­tin to punkt od­nie­sie­nia i wzo­rzec dla Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Wzo­rzec, bez któ­re­go Ka­czy­ński nie wie­dzia­łby, co ro­bić. A licz­ne do­wo­dy świad­czą, że Kreml do­star­cza Ka­czy­ńskie­mu nie tyl­ko in­spi­ra­cji, lecz ta­kże bar­dziej wy­mier­nej po­mo­cy.

W jaki spo­sób Ka­czy­ński do­sze­dł do wła­dzy w 2015 r.? Po­dob­nie jak Pu­tin w 2000 r. Obaj przy­wód­cy wy­ko­rzy­sta­li is­lam­ski stra­szak i nie­le­gal­ne na­gra­nia kom­pro­mi­tu­jące prze­ciw­ni­ków.

Jak to wy­gląda­ło? Wła­di­mir Pu­tin po­słał funk­cjo­na­riu­szy krem­low­skich słu­żb spe­cjal­nych FSB, aby pod­kła­da­li bom­by w ro­syj­skich do­mach miesz­kal­nych. Za­ma­chy te przy­pi­sy­wał mu­zu­łma­ńskim Cze­cze­nom. Rów­no­cze­śnie przed­sta­wiał sie­bie jako moc­ne­go czło­wie­ka, któ­ry uchro­ni Ro­sję przed "ter­ro­rem is­la­mu"... Ja­ro­sław Ka­czy­ński ogra­ni­czył się do dzia­łań wer­bal­nych. W 2015 r. stra­szył Po­la­ków, że mu­zu­łma­ńscy ucho­dźcy z Sy­rii nio­są ze sobą gro­źne za­raz­ki. "I ter­ro­ryzm!" - do­da­wa­li kla­kie­rzy Ka­czy­ńskie­go. Wśród nich wy­ró­żnił się PiS-owski ty­go­dnik "wSie­ci". Re­dak­cja na okład­ce za­mie­ści­ła zdjęcie pro­za­chod­niej pre­mier Ewy Ko­pacz w stro­ju is­lam­skiej ter­ro­ryst­ki sa­mo­bój­czy­ni. Tyl­ko dla­te­go, że Ko­pacz nie była tak wro­ga ucho­dźcom, jak Ka­czy­ński.

Co do nie­le­gal­nych na­grań, to dzi­ęki nim Pu­tin w 1999 r. usu­nął ze swej dro­gi ge­ne­ral­ne­go pro­ku­ra­to­ra Ju­ri­ja Sku­ra­to­wa. Sku­ra­tow tro­pił ko­rup­cję i nie oszczędzał sa­me­go Pu­ti­na. W mar­cu 1999 r. pa­ństwo­wa te­le­wi­zja RTR wy­emi­to­wa­ła film na­gra­ny ukry­tą ka­me­rą. Film przed­sta­wiał ko­goś po­dob­ne­go do Sku­ra­to­wa, kto upra­wiał seks z dwie­ma ko­bie­ta­mi. Pro­ku­ra­tor oświad­czył, że to nie on. Na­zwał film ma­ni­pu­la­cją i fa­łszer­stwem. Mimo to zo­stał za­wie­szo­ny, po­tem zdy­mi­sjo­no­wa­ny. Usu­ni­ęcie Sku­ra­to­wa po­zwo­li­ło Pu­ti­no­wi wy­grać wy­bo­ry bez wi­ęk­szych trud­no­ści. W na­stęp­nych la­tach nie­raz eli­mi­no­wał prze­ciw­ni­ków po­li­tycz­nych przy po­mo­cy po­dob­nych ma­te­ria­łów. W 2016 r. taki los spo­tkał Mi­cha­iła Ka­sja­no­wa - by­łe­go pre­mie­ra, któ­ry zo­stał opo­zy­cjo­ni­stą.

Co do Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go, to ko­rzy­ść, jaką od­nió­sł z nie­le­gal­nych na­grań, jest po­wszech­nie zna­na. W 2014 r. cwa­niac­ko brzmi­ące roz­mo­wy pro­za­chod­nich po­li­ty­ków - na­gra­ne w war­szaw­skich re­stau­ra­cjach i opu­bli­ko­wa­ne przez me­dia - uto­ro­wa­ły Ka­czy­ńskie­mu dro­gę do zwy­ci­ęstwa wy­bor­cze­go.

W tym wy­pad­ku cho­dzi nie tyl­ko o po­do­bie­ństwo do Ro­sji, lecz ta­kże o po­wi­ąza­nie z Ro­sją. Za afe­rą ta­śmo­wą stał bo­wiem Kreml. Pol­scy po­li­ty­cy pro­za­chod­ni byli po­ta­jem­nie na­gry­wa­ni w kil­ku lo­ka­lach, przede wszyst­kim w:

- re­stau­ra­cji Le­mon­grass, za­ło­żo­nej przez An­drze­ja Ki­sie­li­ńskie­go, by­łe­go me­ne­dże­ra ro­syj­skie­go kon­cer­nu pa­li­wo­we­go Łu­ko­il;

- re­stau­ra­cji Sowa & Przy­ja­cie­le, za­ło­żo­nej przez me­ne­dże­rów de­we­lo­per­skiej Gru­py Ra­dius, któ­rej wspó­łza­ło­ży­ciel - mi­liar­der Ro­bert Szust­kow­ski - do­ro­bił się dzi­ęki krem­low­skim oli­gar­chom (a w la­tach 90. kie­ro­wał pol­ską fi­lią ro­syj­skie­go ma­fij­ne­go Mon­ta­żSpec­Ban­ku).

Kto ode­grał zna­czącą rolę w tej ope­ra­cji pod­słu­cho­wej? Im­por­ter ro­syj­skie­go węgla Ma­rek Fa­len­ta, któ­ry prze­ka­zał część na­grań kie­row­nic­twu PiS-u. W 2020 r. prze­słu­chi­wa­łem Fa­len­tę przed sądem cy­wil­nym w War­sza­wie. Wy­stępo­wał jako świa­dek, ja by­łem jed­ną ze stron. Pod­czas roz­pra­wy Ma­rek Fa­len­ta ze­znał, że dzia­ła pod prze­mo­żną pre­sją Ro­sjan, któ­rzy dali mu węgiel na kre­dyt i bez­względ­nie eg­ze­kwu­ją dług.

Za­py­ta­ny o swo­je zwi­ąz­ki z Ja­ro­sła­wem Ka­czy­ńskim, Fa­len­ta uchy­lił się od od­po­wie­dzi. Czym to uza­sad­nił? Tym, że na­ra­zi­łby się na od­po­wie­dzial­no­ść kar­ną, ha­ńbę lub wiel­ką stra­tę fi­nan­so­wą, gdy­by wy­ja­wił praw­dę o swo­ich zwi­ąz­kach z Ka­czy­ńskim.

Z in­for­ma­cji ujaw­nio­nych przez "Ga­ze­tę Wy­bor­czą" wie­my, że Ja­ro­sław Ka­czy­ński mu­siał wie­dzieć, skąd się wzi­ęły na­gra­nia Mar­ka Fa­len­ty. Mu­siał wie­dzieć, że to pre­zent od Ro­sjan. Ka­czy­ński ka­zał bo­wiem spraw­dzić Fa­len­tę swo­im zwo­len­ni­kom, któ­rzy słu­ży­li w Cen­tral­nym Biu­rze An­ty­ko­rup­cyj­nym[12] (nie­ste­ty, pro­za­chod­ni pre­mier Do­nald Tusk to­le­ro­wał w słu­żbach lu­dzi PiS-u). Pod­czas spraw­dza­nia Mar­ka Fa­len­ty PiS-owscy funk­cjo­na­riu­sze CBA mu­sie­li od­no­to­wać jego zwi­ąz­ki z Ro­sją. Na pew­no nie mo­gli prze­ga­pić węgla, któ­ry Fa­len­ta do­stał na kre­dyt od ro­syj­skiej fir­my KTK, po­wi­ąza­nej z krem­low­ski­mi dy­gni­ta­rza­mi i słu­żba­mi[13].

Pil­ny na­śla­dow­ca

Co Ja­ro­sław Ka­czy­ński robi z wła­dzą, któ­rą prze­jął na wzór Pu­ti­na i z po­mo­cą Pu­ti­na? Uży­wa jej, by dzia­łać na ko­rzy­ść Pu­ti­na.

Ka­czy­ński ata­ku­je Za­chód i roz­bi­ja jed­no­ść Unii Eu­ro­pej­skiej. Rów­no­cze­śnie zaś prze­kszta­łca pa­ństwo pol­skie na wzór pu­ti­now­skiej Ro­sji. Jak Wła­di­mir Pu­tin, tak Ja­ro­sław Ka­czy­ński wtar­gnął do kom­pu­te­rów i te­le­fo­nów oby­wa­te­li, gdy wpro­wa­dził po­wszech­ną in­wi­gi­la­cję. Tak jak Pu­tin, Ka­czy­ński ru­szył na pod­bój sądów i me­diów. Po­dob­nie jak Ro­sja­nie Ka­czy­ński za­czął li­kwi­da­cję nie­za­wi­słe­go sądow­nic­twa od Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go. Iden­tycz­nie jak Pu­tin Ka­czy­ński za­stra­szał sądy przy po­mo­cy hej­te­rów, któ­rzy pu­bli­ko­wa­li bru­dy na te­mat pry­wat­ne­go ży­cia sędziów[14]. Tak samo jak Kreml Ka­czy­ński nie ogra­ni­czył się do wzi­ęcia pod but me­diów pu­blicz­nych. Na spo­sób Pu­ti­na Ka­czy­ński za­ata­ko­wał wiel­ką pry­wat­ną sta­cję te­le­wi­zyj­ną, któ­ra kry­ty­ko­wa­ła wo­dza i jego par­tię.

W tej ostat­niej spra­wie wi­dać dwie ró­żni­ce. Po pierw­sze, w Ro­sji sta­cja na­zy­wa­ła się NTV, w Pol­sce na­zy­wa się TVN. Po dru­gie, Pu­tin prze­jął NTV, a Ka­czy­ński TVN-u prze­jąć nie zdo­łał - przy­naj­mniej na ra­zie.

Poza tym po­do­bie­ństwa są ude­rza­jące. Za­rów­no Pu­tin, jak i Ka­czy­ński wy­ko­rzy­sta­li wiel­ki rządo­wy kon­cern pa­li­wo­wy, aby za­gar­niać nie­za­le­żne me­dia. W Ro­sji był to Gaz­prom, w Pol­sce jest to Or­len, któ­ry po­łk­nął kon­cern Pol­ska Press ra­zem z jego licz­ny­mi ty­tu­ła­mi i re­dak­cja­mi. Ope­ra­cję "pa­li­wo­we­go przej­mo­wa­nia me­diów" w obu kra­jach prze­pro­wa­dził dy­na­micz­ny i cy­nicz­ny me­ne­dżer, któ­ry re­kla­mo­wał się ha­słem "Wszyst­ko mogę!". W na­szym kra­ju ode­grał tę rolę Da­niel Obaj­tek, a w Ro­sji był to Mi­cha­ił Le­sin, biz­ne­so­wo-pro­pa­gan­do­wy ge­niusz, któ­re­go za­wo­ła­nie bo­jo­we brzmia­ło: "Wsio mogu!". Ja­ro­sław Ka­czy­ński z nie­zwy­kłym za­pa­łem pro­mo­wał swo­je­go Le­si­na, czy­li Obajt­ka. "Ma ogrom­ne mo­żli­wo­ści, nie­zwy­kłą de­ter­mi­na­cję i coś ta­kie­go, co daje Pan Bóg, a co trud­no zde­fi­nio­wać: aurę, któ­ra po­zwa­la mu lu­dzi mo­bi­li­zo­wać, jed­no­czyć wo­kół ja­kie­goś celu" - tak wódz PiS-u mó­wił o sze­fie Or­le­nu w roz­mo­wie z PiS-owską te­le­wi­zją in­ter­ne­to­wą wPol­sce.pl.

Mó­wi­ąc o po­do­bie­ństwach w dzia­ła­niach Pu­ti­na i Ka­czy­ńskie­go, nie spo­sób po­mi­nąć skraj­nie nie­bez­piecz­nej na­gon­ki na oso­by LGBT. Na­gon­ki roz­pęta­nej w spo­sób iden­tycz­ny naj­pierw przez lu­dzi Pu­ti­na w Ro­sji, po­tem przez lu­dzi Ka­czy­ńskie­go i Pu­ti­na w Pol­sce.

Jak prze­pro­wa­dzo­no tę kam­pa­nię? W la­tach 2006-2013 pu­ti­now­ski dzia­łacz Alek­sandr Czu­jew, de­pu­to­wa­ny do Dumy, za­czął krążyć po Ro­sji. Wzy­wał ko­lej­ne ro­syj­skie mia­sta, gmi­ny, ob­wo­dy: ogła­szaj­cie się stre­fa­mi wol­ny­mi od "pro­pa­gan­dy ho­mo­sek­su­ali­zmu"! Geje mogą znie­pra­wić wa­sze dzie­ci! Z ja­kim od­ze­wem spo­tkał się Czu­jew? Ro­sja­nie po­słu­cha­li de­pu­to­wa­ne­go. Za­częły po­wsta­wać lo­kal­ne "stre­fy wol­ne" - twier­dze ho­mo­fo­bii, an­ty­za­chod­nich prze­sądów, jaw­nej i ofi­cjal­nej nie­na­wi­ści. Jed­ną z tych twierdz stał się Pe­ters­burg, uko­cha­ne mia­sto Pu­ti­na. Wódz tyl­ko cze­kał, by roz­pętać an­ty­ge­jow­ską na­gon­kę w ca­łym kra­ju. Nie chciał bo­wiem wy­stępo­wać jako ini­cja­tor wszech­ro­syj­skie­go po­gro­mu ge­jów. Wo­lał prze­śla­do­wać ho­mo­sek­su­ali­stów jako do­bro­tli­wy wład­ca, któ­ry robi to w od­po­wie­dzi na "pro­śby ludu". W 2013 r. do­bro­tli­wy wład­ca Pu­tin wpro­wa­dził za­kaz pu­blicz­ne­go oka­zy­wa­nia orien­ta­cji ho­mo­sek­su­al­nej. Krem­low­ska pro­pa­gan­da uza­sad­nia­ła to do­brem naj­młod­szych Ro­sjan. Wma­wia­ła od­bior­com, że wi­dok uści­sku lub po­ca­łun­ku jed­no­płcio­wej pary mó­głby "za­ra­zić" dzie­ci ho­mo­sek­su­ali­zmem... Czym za­owo­co­wa­ła cała ak­cja? Szo­ku­jącym wzro­stem agre­sji prze­ciw oso­bom LGBT. Rów­nież w 2013 r. trzej mężczy­źni z Wo­łgo­gra­du ode­rżnęli ge­ni­ta­lia pew­ne­mu ge­jo­wi, na­stęp­nie roz­łu­pa­li mu gło­wę ka­mie­niem[15]. Krót­ko po­tem zgi­nął Oleg Ser­diuk - wi­ce­szef lot­ni­ska na Kam­czat­ce i ho­mo­sek­su­ali­sta. Sąsie­dzi za­kłu­li go no­żem. Na­stęp­nie wsa­dzi­li zwło­ki do auta, któ­re pod­pa­li­li[16].

U nas ak­cja roz­po­częła się w 2019 r. Je­den z człon­ków sej­mo­wej dru­ży­ny Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go, po­seł PiS-u Ka­zi­mierz Smo­li­ński, za­czął krążyć po Pol­sce. Wzy­wał pol­skie gmi­ny i mia­sta, żeby ogło­si­ły się stre­fa­mi wol­ny­mi od "pro­mo­cji ide­olo­gii LGBT"... Po­dob­ne ak­cje po­dej­mo­wa­li inni pra­wi­co­wi dzia­ła­cze. Wspie­ra­ła ich słyn­na or­ga­ni­za­cja Ordo Iu­ris, wspó­łpra­cu­jąca z fun­da­men­ta­li­stycz­ny­mi mi­ędzy­na­ro­dów­ka­mi fi­nan­so­wa­ny­mi przez Kreml. Awan­tu­ra sku­tecz­nie roz­grza­ła tych wy­bor­ców Ka­czy­ńskie­go, któ­rzy wcze­śniej sta­wa­li się bier­ni lub let­ni w swym po­par­ciu dla wo­dza i jego re­żi­mu. Ko­lej­ne sa­mo­rządy lo­kal­ne przy­łącza­ły się do na­gon­ki. Stre­fy nie­na­wi­ści roz­le­wa­ły się po Pol­sce jak wy­syp­ka. Kam­pa­nię po­wstrzy­mał sprze­ciw unij­nych in­sty­tu­cji i part­ne­rów, któ­rzy ogła­sza­li wstrzy­ma­nie wspar­cia fi­nan­so­we­go dla an­ty­ge­jow­skich sa­mo­rządów. Nie­mniej po­plecz­ni­cy Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go ro­bi­li wszyst­ko, by na­gon­ka ogar­nęła cały kraj. W 2020 r. na­masz­czo­ny przez Ka­czy­ńskie­go pre­zy­dent An­drzej Duda usi­ło­wał ode­brać czło­wie­cze­ństwo oso­bom LGBT: "Pró­bu­je się nam wmó­wić, że to lu­dzie. A to jest po pro­stu ide­olo­gia!" - wo­łał pod­czas prze­mo­wy wy­bor­czej. Rok pó­źniej zo­stał dźgni­ęty no­żem w ple­cy ho­mo­sek­su­ali­sta, któ­ry spa­ce­ro­wał po War­sza­wie z part­ne­rem. Jak no­żow­nik uza­sad­nił swój atak? Po pu­ti­now­sku: "Nie trzy­maj­cie się za ręce, nie przy dzie­ciach!" - krzy­czał.

Rzecz ja­sna, trud­no by­ło­by po­zy­skać masy sa­mym stra­chem i nie­na­wi­ścią. Nie wy­star­czy pod­su­wać wro­gów, trze­ba też pod­su­wać ta­lerz. Masy po­trze­bu­ją jeść, dla­te­go Wła­di­mir Pu­tin obok pro­pa­gan­dy po­słu­żył się go­tów­ką. To samo zro­bił na­śla­dow­ca Pu­ti­na, Ja­ro­sław Ka­czy­ński. Obaj zdo­by­li sze­ro­kie po­par­cie dla swo­jej po­li­ty­ki, da­jąc pie­ni­ądze klu­czo­wym gru­pom wy­bor­ców. Ta kwe­stia jest przed­mio­tem ci­ągłych de­bat, w któ­rych po­li­ty­cy zmie­nia­ją się w mo­ra­li­stów i na od­wrót? Czy to źle, że Ka­czy­ński dał pol­skim ro­dzi­com 500 zł za­si­łku na ka­żde dziec­ko? Czy to źle, że Pu­tin na­kar­mił eme­ry­tów z ro­syj­skich wsi? Od­po­wie­dź jest pro­sta. Wła­di­mir Pu­tin za­słu­gi­wa­łby na po­mnik, gdy­by po na­pra­wie­niu so­cjal­nych za­nie­dbań wpro­wa­dził w Fe­de­ra­cji Ro­syj­skiej stan­dar­dy de­mo­kra­tycz­ne i prze­sze­dł na eme­ry­tu­rę. Jed­nak to, co mo­gło być le­kar­stwem na bie­dę i pa­li­wem dla go­spo­dar­ki, sta­ło się pry­mi­tyw­ną ła­pów­ką. Za­rów­no w Ro­sji, jak i w Pol­sce wład­ca ku­pił od oby­wa­te­li zgo­dę na bez­praw­ne zwi­ęk­sze­nie swej wła­dzy. Ty­ran za­le­pił mio­dem oczy pod­da­nych, aby nie wi­dzie­li, że są okra­da­ni z wol­no­ści. Ten miód spra­wił, że tak wie­lu Po­la­ków na­zy­wa­ło pu­ti­ni­za­cję Pol­ski "do­brą zmia­ną".

Cóż, miód od ty­ra­na od­bi­ja się te­raz czkaw­ką, a może przy­nie­ść gor­sze do­le­gli­wo­ści. PiS-owska re­dy­stry­bu­cja pie­ni­ędzy, po­zba­wio­na prze­my­śla­nej stra­te­gii go­spo­dar­czo-spo­łecz­nej, w wiel­kim stop­niu przy­czy­ni­ła się do ga­lo­pu­jącej in­fla­cji.

Uwie­rzył, że ma Sy­be­rię?

Na po­mni­czek za­słu­ży­łby może i Ja­ro­sław Ka­czy­ński, gdy­by przy­zna­wał za­si­łki w spo­sób ra­cjo­nal­ny, a rów­no­cze­śnie po­wstrzy­mał się od nisz­cze­nia sądow­nic­twa, me­diów, wol­no­ści i rów­no­ści. Nie­ste­ty, Ka­czy­ński nie po­wstrzy­mał się od tego, gdyż za­czął podążać śla­dem Pu­ti­na.

Ja­ro­sław Ka­czy­ński prze­ga­pił je­den szcze­gół: Pol­ska nie ma ta­kich za­so­bów jak Ro­sja. Fe­de­ra­cja Ro­syj­ska po­sia­da ropę, węgiel, gaz, że­la­zo, zło­to, uran. Na tych zło­żach nie tyl­ko za­ra­bia bi­lio­ny do­la­rów. Może nimi rów­nież sza­cho­wać świat. Dla­te­go po­dej­mu­je za­cho­wa­nia ry­zy­kow­ne w go­spo­dar­czej po­li­ty­ce we­wnętrz­nej - i skraj­nie ry­zy­kow­ne w po­li­ty­ce ze­wnętrz­nej. Tym­cza­sem Pol­ska nie za­ra­bia bi­lio­nów do­la­rów na skar­bach swo­jej zie­mi. Nie może więc sza­stać pie­ni­ędz­mi jak Kreml. Jed­nak ta oko­licz­no­ść naj­wy­ra­źniej umy­ka Ja­ro­sła­wo­wi Ka­czy­ńskie­mu. Ka­czy­ński pro­wa­dzi nasz kraj do ru­iny, bo wie­rzy, że Pol­ska jest Ro­sją. Wie­rzy, że Pol­ską da się rządzić jak pu­ti­now­ską Ro­sją - i wie­rzy, że Pol­ska jak Ro­sja może prze­żyć bez przy­ja­źni z Za­cho­dem. Dla­te­go od­ci­na Pol­skę od na­sze­go je­dy­ne­go za­so­bu, któ­ry mo­żna po­rów­nać z ro­syj­ski­mi bo­gac­twa­mi. Mia­no­wi­cie od ko­rzy­ści go­spo­dar­czych, któ­re wy­ni­ka­ją z na­szej przy­na­le­żno­ści do Unii Eu­ro­pej­skiej. A na­wet od bez­po­śred­niej po­mo­cy fi­nan­so­wej, któ­ra prze­sta­je pły­nąć z Unii Eu­ro­pej­skiej do Pol­ski.

Unia bo­wiem wy­ka­zu­je co­raz mniej­szą go­to­wo­ść, by fi­nan­so­wać pa­ństwo Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Co­raz mniej chce za­si­lać swo­imi pie­ni­ędz­mi re­żim, któ­ry gwa­łci pra­wo­rząd­no­ść, prze­śla­du­je mniej­szo­ści i roz­bi­ja samą Unię - z oczy­wi­stą ko­rzy­ścią dla Krem­la, gdyż po­li­ty­ka Ka­czy­ńskie­go rów­nież na are­nie mi­ędzy­na­ro­do­wej słu­ży in­te­re­som Mo­skwy. Przede wszyst­kim rząd PiS-u osten­ta­cyj­nie od­ma­wia sto­so­wa­nia się do re­guł UE. Sta­no­wi to za­chętę dla in­nych wro­gów Unii dzia­ła­jących w jej wnętrzu - jak wspo­mnia­ni Mat­teo Sa­lvi­ni i Ma­ri­ne Le Pen, so­jusz­ni­cy Pu­ti­na i so­jusz­ni­cy Ka­czy­ńskie­go. Do tego sa­bo­ta­żu PiS do­kła­da dzia­ła­nia pro­pa­gan­do­we. PiS-owskie me­dia prze­ści­ga­ją się w kam­pa­niach nie­na­wi­ści wo­bec Bruk­se­li i Ber­li­na. Do­daj­my, że po do­jściu Ka­czy­ńskie­go do wła­dzy pro­pa­gan­dzi­ści PiS-u nie­mal ca­łko­wi­cie zre­zy­gno­wa­li z an­ty­ro­syj­skiej re­to­ry­ki. Za­stąpi­li ją re­to­ry­ką an­ty­ukra­ińską i an­ty­za­chod­nią. Wy­jątek zro­bio­no dla pro­krem­low­skie­go pre­zy­den­ta USA, Do­nal­da Trum­pa. PiS po­pie­ra­ło Trum­pa na­wet po ame­ry­ka­ńskich wy­bo­rach pre­zy­denc­kich z 2020 r., gdy stra­cił wła­dzę w ha­ńbi­ących oko­licz­no­ściach (nie chciał się po­go­dzić z po­ra­żką, gło­sił teo­rie o "sfa­łszo­wa­niu wy­bo­rów" i pchnął tłum fa­na­ty­ków na sie­dzi­bę Kon­gre­su Sta­nów Zjed­no­czo­nych). Lu­dzie Ka­czy­ńskie­go uda­wa­li, że wie­rzą w opo­wie­ść o sfa­łszo­wa­nych wy­bo­rach w Ame­ry­ce. Pre­zy­dent RP An­drzej Duda - zna­ny z że­nu­jących ho­łdów skła­da­nych Trum­po­wi - osten­ta­cyj­nie oci­ągał się z uzna­niem no­we­go zwy­ci­ęz­cy, Joe Bi­de­na. W Bia­łym Domu zo­sta­ło to za­uwa­żo­ne. Bi­den wpraw­dzie spo­tkał się z Dudą, gdy po in­wa­zji Krem­la na Ukra­inę przy­je­chał do Pol­ski. Nie spo­tkał się za to z Ja­ro­sła­wem Ka­czy­ńskim. "Ge­nial­ne­go stra­te­ga" nie było na­wet na dzie­dzi­ńcu Zam­ku Kró­lew­skie­go w War­sza­wie, gdzie pre­zy­dent Bi­den prze­ma­wiał do pol­skich elit. Naj­wy­ra­źniej Ame­ry­ka­nie wie­dzą, kto od­po­wia­da za hołd Dudy przed Trum­pem. Jak rów­nież za prze­ra­bia­nie Pol­ski w ko­pię pu­ti­now­skiej Ro­sji.

Czy Ka­czy­ński osza­lał? Czy dąży do wła­snej klęski? Do­świad­cze­nie uczy, że w sza­le­ństwach Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go zwy­kle jest me­to­da. Wła­dzę po­mó­gł mu zdo­być Kreml. Czy przy­ja­cie­le Krem­la po­mo­gą Ka­czy­ńskie­mu ją utrzy­mać? Od po­nad roku licz­ne źró­dła do­no­szą, że PiS in­ten­syw­nie za­bie­ga o bi­lio­no­wą po­życz­kę w Pe­ki­nie. Z do­nie­sień me­diów wy­ni­ka, że Chi­ny za­częły fi­nan­so­wać re­żim Ka­czy­ńskie­go za po­mo­cą kre­dy­tów, któ­rych udzie­la­ją pol­skim spó­łkom Skar­bu Pa­ństwa[17]. Chi­ny zaś są głów­nym wro­giem USA i naj­wa­żniej­szym so­jusz­ni­kiem Ro­sji.

Uza­le­żnie­nie fi­nan­so­we od Pe­ki­nu de­fi­ni­tyw­nie prze­su­nęło­by Pol­skę na Wschód. War­to do­dać, że Chi­ńczy­cy naj­pew­niej ob­wa­ro­wa­li swo­ją "po­moc" wy­śru­bo­wa­ny­mi, li­chwiar­ski­mi wa­run­ka­mi. Dla nich to in­we­sty­cja ry­zy­kow­na, w tej chwi­li bar­dziej po­li­tycz­na niż go­spo­dar­cza. Pol­ski i eu­ro­pej­ski ry­nek sta­ły się bo­wiem mniej atrak­cyj­ne dla Chin ze względu na an­ty­chi­ńskie re­gu­la­cje UE. Dla­te­go kre­dy­ty od Chi­ńczy­ków mogą nas sło­no kosz­to­wać - za­rów­no pod względem fi­nan­so­wym, jak i po­li­tycz­nym.

Sy­pi­ąc łu­pież w oczy

Kogo więc mamy na my­śli, gdy mó­wi­my o Ja­ro­sła­wie Ka­czy­ńskim? To ktoś, kto chce być jak Wła­di­mir Pu­tin. Ktoś, kto przyj­mu­je po­moc Pu­ti­na i wier­nie re­ali­zu­je jego po­my­sły.

Gdy jed­nak pa­trzy­my na Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go, to wi­dzi­my ko­goś zu­pe­łnie in­ne­go niż Wła­di­mir Pu­tin. Mam na my­śli nie tyl­ko to, że Ka­czy­ński po­słu­gi­wał się an­ty­ro­syj­ską re­to­ry­ką, a na­wet od­gry­wał ofia­rę rze­ko­me­go ro­syj­skie­go za­ma­chu, wcie­la­jąc się nie­mal w zma­rłe­go bra­ta bli­źnia­ka. Mam na my­śli to, że wi­ze­ru­nek Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go kra­ńco­wo się ró­żni od wi­ze­run­ku Wła­di­mi­ra Pu­ti­na.

Ro­syj­ski dyk­ta­tor przez lata che­łpił się swo­ją siłą i spraw­no­ścią fi­zycz­ną w spo­sób wręcz eks­hi­bi­cjo­ni­stycz­ny. Pu­tin to cwa­niak, któ­ry po­zu­je na spor­tow­ca z na­gim tor­sem, ban­dy­tę, sil­ne­go czło­wie­ka. Czy na­praw­dę jest tak sil­ny, mo­żna po­wąt­pie­wać. Na pew­no jest bez­względ­ny. Trud­no wąt­pić, że nie­szczęśli­we dzie­ci­ństwo i mło­do­ść w słu­żbach spe­cjal­nych wzmo­gły w nim ce­chy psy­cho­pa­tycz­ne - ta­kie jak skraj­na nie­czu­ło­ść i brak skru­pu­łów. Na­uczył się wte­dy, że musi prężyć mu­sku­ły i de­mon­stro­wać moc pi­ęści. "Na uli­cy wy­gry­wa ten, kto ude­rzy pierw­szy" - tak brzmi jego ulu­bio­ne ha­sło.

Jak to się sta­ło, że na pu­ti­now­ską ście­żkę wkro­czył ktoś, kto wy­gląda jak prze­ci­wie­ństwo Pu­ti­na? Prze­cież Ka­czy­ński to roz­piesz­czo­ny przez mat­kę sa­lo­no­wy chło­piec, któ­ry za mło­du spędzał całe dnie z no­sem w ksi­ążce. "Noc­ny ma­rek", któ­ry wo­la­łby umrzeć niż ze­rwać się o szó­stej rano na gim­na­sty­kę. Ka­na­po­wy do­ma­tor i śle­dzien­nik, któ­ry nie­ustan­nie oka­zu­je zbrzy­dze­nie świa­tem. Ni­g­dy nie­prak­ty­ku­jący praw­nik, któ­ry mam­ro­cze trud­ne sło­wa ta­kie jak "im­po­sy­bi­lizm". Nie­ele­ganc­ko ubra­ny, nie­raz wręcz nie­chluj­ny, ale za­wsze szczel­nie za­pi­ęty pan z brzusz­kiem.

Mu­si­my jed­nak pa­mi­ętać, że Ja­ro­sław Ka­czy­ński, któ­re­go zna­my, to pro­dukt kre­acji i au­to­kre­acji. To on z po­mo­cą so­jusz­ni­ków i wspó­łpra­cow­ni­ków two­rzy swo­je wi­ze­run­ki. Tak samo, jak robi to Pu­tin.

Ro­sja­nie chcą, żeby car był po­tężny, bo­ga­ty i sil­ny. Chcą, żeby za­bi­jał po­two­ry ni­czym le­gen­dar­ny Ilja Mu­ro­miec ze śre­dnio­wiecz­nych po­ema­tów lu­do­wych. Pu­tin na swój spo­sób spe­łnia te ocze­ki­wa­nia. Po­la­cy chcą, żeby król był od­wa­żny i skrom­ny za­ra­zem, a ta­kże za­tro­ska­ny. Chcą, żeby oba­lał pysz­nych ma­gna­tów siłą nie pi­ęści, nie oręża, tyl­ko kró­lew­skie­go sło­wa. Na ile może, Ka­czy­ński za­spo­ka­ja to za­po­trze­bo­wa­nie.

Oczy­wi­ście, do­bra kre­acja musi za­wie­rać w so­bie ele­ment praw­dy. Ja­ro­sław Ka­czy­ński fak­tycz­nie jest sła­bo­wi­tym in­te­li­gen­tem. Nie by­łby w sta­nie uda­wać krzep­kie­go ro­bot­ni­ka lub rol­ni­ka. Gdy raz po­wie­dział, że lubi di­sco polo, to nikt mu nie uwie­rzył (na­wet ci, co lu­bią Ka­czy­ńskie­go i di­sco polo).

Za­tem rola, któ­rą Ja­ro­sław Ka­czy­ński za­zwy­czaj od­gry­wa, ma dla nie­go same za­le­ty.

Po pierw­sze, od­po­wia­da na po­trze­by emo­cjo­nal­ne mi­lio­nów Po­la­ków. Po dru­gie, Ka­czy­ńskie­mu ła­two ją od­gry­wać, gdyż nie musi zbyt dużo uda­wać. Po trze­cie, ta rola bar­dzo sku­tecz­nie przy­kry­wa am­bi­cję, prze­my­śl­no­ść i agre­syw­no­ść Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Wy­gląd nie­za­mo­żne­go eme­ry­to­wa­ne­go urzęd­ni­ka po­ma­ga mu grać skrom­ne­go i bez­in­te­re­sow­ne­go słu­gę na­ro­du. Ka­czy­ński nie prze­ma­wia do zwo­len­ni­ków z mar­mu­ro­we­go bal­ko­nu ani z pre­zy­dium wy­ście­ła­ne­go ak­sa­mi­tem. Woli wy­na­jęte sale, przy­wo­dzące na myśl aka­de­mią szkol­ną. Przez lata uży­wał tan­det­nej bla­sza­nej dra­bin­ki, na któ­rą się wdra­py­wał pod­czas tzw. mie­si­ęcz­nic smo­le­ńskich. Przed­sta­wiał się wte­dy tłu­mo­wi jako męczen­nik i sie­ro­ta po śmier­ci bra­ta przy­pi­sy­wa­nej mgła­wi­co­wym spi­skom.

Ta skrom­no­ść na po­kaz często się prze­ra­dza w za­nie­dba­nie, wręcz ab­ne­ga­cję. Prze­ciw­ni­cy śmie­ją się z roz­dep­ta­nych bu­tów i łu­pie­żu na płasz­czu Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go. Nie po­win­ni. Łu­pież to naj­lep­szy ad­wo­kat Ka­czy­ńskie­go. Łu­pież mówi wy­bor­com PiS-u, że Ka­czy­ński to czło­wiek bar­dzo za­pra­co­wa­ny i gor­li­wy w słu­żbie dla Pol­ski. Tak za­pra­co­wa­ny, że nie ma cza­su, by po­my­śleć o wy­bo­rze od­po­wied­nie­go szam­po­nu. To płaszcz po­sy­pa­ny łu­pie­żem i sta­re roz­dep­ta­ne buty obro­ni­ły Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go w jed­nym z naj­trud­niej­szych mo­men­tów. Wte­dy, gdy "Ga­ze­ta Wy­bor­cza" ujaw­ni­ła, że wódz PiS-u to re­kin biz­ne­su, ci­chy szef spó­łki Srebr­na, któ­ra bu­du­je wie­żow­ce w War­sza­wie (tzw. dwie wie­że Ka­czy­ńskie­go)[18].

Pu­bli­ka­cje "Ga­ze­ty Wy­bor­czej" otwo­rzy­ły oczy nie­któ­rym prze­ciw­ni­kom Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go, któ­rzy do­tąd wy­śmie­wa­li go za do­mnie­ma­ną nie­udol­no­ść ży­cio­wą i rze­ko­mą nie­zna­jo­mo­ść biz­ne­su. Nie­któ­rzy z nich zro­zu­mie­li, że Ja­ro­sław Ka­czy­ński, któ­re­go zna­ją, to tyl­ko rola. Rola w znacz­nej mie­rze fa­łszy­wa, choć świet­nie gra­na. Jed­nak zwo­len­ni­cy Ka­czy­ńskie­go oczu nie otwo­rzy­li. A na­wet je­śli je otwo­rzy­li, to i tak zo­ba­czy­li tyl­ko to, co chcie­li zo­ba­czyć. Ob­raz star­sze­go, za­nie­dba­ne­go pana w sta­rych bu­tach i brud­nym płasz­czu zbyt moc­no wrył im się w pa­mi­ęć, żeby praw­da mo­gła go za­trzeć. Zbyt moc­no po­ko­cha­li tego pana, któ­ry dba nie o sie­bie, lecz o Pol­skę. "Co po­wiesz na to, że Ja­ro­sław Ka­czy­ński bu­du­je dwa wie­żow­ce w War­sza­wie?" - ta­kie py­ta­nie Mar­cin Ce­li­ński za­dał pew­ne­mu wy­bor­cy PiS-u z Lu­bli­na. "Ale on dla nas wszyst­kich to bu­du­je, prze­cież nie dla sie­bie" - usły­szał w od­po­wie­dzi.

Nie­ustan­nie od­gry­wa­na rola w ko­ńcu za­czy­na się mścić na tym, kto ją od­gry­wa. In­ten­syw­ne ży­cie, któ­re pro­wa­dził Ka­czy­ński, naj­wy­ra­źniej nad­wy­ręży­ło jego siły. Ma 73 lata. Nie­kie­dy jed­nak za­cho­wu­je się tak, jak­by miał 83 albo 93. Czło­wiek, któ­ry wcie­lał się w za­nie­dba­ne­go star­sze­go pana, stał się za­nie­dba­nym star­szym pa­nem. Zwo­len­ni­cy się roz­czu­la­ją, prze­ciw­ni­cy szy­dzą. Jed­nak ci, co pa­mi­ęta­ją afe­rę spó­łki Srebr­na, py­ta­ją: "Czy tym ra­zem to na­praw­dę? A może to tyl­ko ko­lej­na ma­ska­ra­da? Może nas zwo­dzi, aby­śmy uwie­rzy­li, że już jest nie­gro­źny?". Po­wtó­rzę: do­bra kre­acja musi za­wie­rać w so­bie ele­ment praw­dy. Do­bry ak­tor umie wy­ko­rzy­stać po­cząt­ki znie­do­łężnie­nia, aby przej­mu­jąco je ode­grać. Ja­ro­sław Ka­czy­ński gra do ko­ńca. Za­pew­ne chcia­łby dla od­mia­ny za­grać ko­goś sil­niej­sze­go fi­zycz­nie - szcze­gól­nie te­raz, gdy osła­bł na­praw­dę. Trzy­ma się jed­nak tej roli, któ­ra naj­bar­dziej mu pa­su­je, naj­le­piej mu wy­cho­dzi i naj­wi­ęcej mu daje.

Skąd się wzi­ął ten nie­zwy­kły ta­lent ak­tor­sko-dyk­ta­tor­ski? Co za­pro­wa­dzi­ło pol­skie­go in­te­li­gen­ta Ja­ro­sła­wa Ka­czy­ńskie­go na ście­żkę po­dob­ną do tej, któ­rą od daw­na kro­czy ro­syj­ski zbrod­niarz Wła­di­mir Pu­tin? Kto Ka­czy­ńskie­go na nią wpro­wa­dził? Kto po­ma­ga mu kro­czyć tym szla­kiem?

Od­po­wie­dź - na dal­szych stro­nach tej ksi­ążki.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu pe­łnej wer­sji ksi­ążki