2. REWOLTA NAD NILEM
W parną, lipcową noc 1952 r. Faruk, król Egiptu, jak zwykle przyjemnie spędzał czas w nadmorskim, letnim kurorcie w Aleksandrii, oddając się grom hazardowym ze swymi bogatymi przyjaciółmi z elity, gdy nagle został pilnie poproszony do telefonu. Dzwonił premier Husajn Sirry z ostrzeżeniem, że nieliczna grupa zbuntowanych oficerów w armii planuje dokonanie przewrotu. Kiedy Faruk usłyszał, kim są spiskowcy, roześmiał się: "Gromada rajfurów!" - podsumował i wrócił do stołu do gier.
Arogancki, próżny, rozpieszczany od chwili narodzin, Faruk niezachwianie wierzył w lojalność swych generałów, w swą kontrolę nad armią oraz w swoją pozycję jako monarchy. Był jednym z najbogatszych ludzi na świecie, znanym ze swych rozrzutnych hulanek, olbrzymiego apetytu i z niezliczonej ilości kochanek. Na jego majątek składały się największe w Egipcie posiadłości ziemskie, cztery pałace, dwa jachty, trzynaście prywatnych samolotów, dwieście samochodów i imponująca kolekcja pornograficznych "artefaktów". W wieku trzydziestu dwóch lat nadal był niepoprawnym playboyem, korpulentnym i łysiejącym, lubującym się w przyjemnostkach.
Chroniąc się przed upałem i zgiełkiem Kairu, przeniósł się ze swą rodziną i służbą do oddalonego o 200 kilometrów pałacu Montazah, zbudowanego na plażowym przyczółku Aleksandrii, gdzie zamierzał spędzić lato. Problemy rządu wydawały się być trudne do rozwiązania. Od czasu do czasu król dokonywał przesunięć na stanowiskach premiera i członków gabinetu. Jednakże Kair pozostawał w ustawicznym wrzeniu, był siedliskiem spisków, zabójstw, rozruchów i agitacji prasowych. Był miejscem, w którym komuniści, nacjonaliści, rojaliści i muzułmańscy ekstremiści rywalizowali ze sobą o władzę. Na obszarach wiejskich mnożyły się akty przemocy, gdyż zubożali rolnicy buntowali się przeciw feudalnym posiadaczom ziemskim. Chociaż Faruk nie przejmował się tym wszystkim, stary porządek znalazł się na krawędzi upadku.
Tego samego ranka, kiedy otrzymał telefoniczne ostrzeżenie, Faruk powołał nowego premiera, a ministrem wojny mianował swego szwagra, zlecając mu urządzenie obławy na spiskowców, po czym sam udał się na plażę. Wieczorem 22 lipca jego generałowie posłusznie zebrali się w sztabie armii w Kairze, aby przygotować plan działania.
Spiskowcy, którym doniesiono, że wkrótce przeciwko nim zostaną podjęte działania, przyśpieszyli swój plan uderzenia. Trzy lata spiskowali w tajemnicy i stworzyli w szeregach armii tajną sieć zwaną Związkiem Wolnych Oficerów - Dhobat el-Ahrar - zmierzającym do zbudowania nowego porządku politycznego. Początkowo głównym ich celem było usunięcie z Egiptu wojsk brytyjskich. Później jednak doszli oni do przekonania, iż należy pozbyć się również Faruka i ludzi z jego otoczenia. Faruk był symbolem starego imperializmu, w takim samym stopniu jak utożsamiani z nim Brytyjczycy.
Przywódcą spiskowców został pułkownik Gamal Abdel Naser, 34-letni bohater wojenny, który wsławił się w 1948 r. podczas arabsko-izraelskiego konfliktu o Palestynę. Podobnie jak jego koledzy był głęboko rozgoryczony z powodu niekompetencji i korupcji wysokiego dowództwa w armii Faruka, które oskarżał o upokarzającą porażkę Egiptu. Inteligentny, małomówny oficer, ze skłonnością do snucia intryg, z natury skryty i bardzo ambitny, odgrywał w spisku Wolnych Oficerów główną rolę. Był jego pomysłodawcą i organizatorem, chociaż wolał działać w ukryciu.
Grupa Wolnych Oficerów nie była liczna. Naser zorganizował ich w komórki składające się z czterech czy pięciu osób. Skład takiej komórki nie był znany członkom innych komórek. W sumie Związek Wolnych Oficerów liczył nie więcej niż sto osób. Chociaż ich tożsamość była objęta tajemnicą, o swym istnieniu oznajmiali poprzez redagowane nielegalnie ulotki, w których potępiali reżim Faruka. Ulotki te były podrzucane pod drzwi prywatnych domów oficerów bądź wysyłane do nich drogą pocztową. Wiele takich ulotek zredagował bądź opublikował sam Naser.
Naser podjął również próbę dokonania zabójstwa. 9 stycznia 1952 r. wraz z dwoma zaufanymi oficerami urządził zasadzkę na auto skorumpowanego szefa sztabu armii, generała Husajna Sirri Amera, w pobliżu jego domu. Wydarzenie to uznał później za niesmaczne. "Odgłosy strzałów, po których natychmiast rozległy się przeraźliwe krzyki kobiet, kwilenie dziecka, wołania o pomoc - wszystko to prześladowało mnie, kiedy kładłem się do łóżka, i nie pozwoliło mi zmrużyć oka przez całą noc", pisał w swej Filozofii Rewolucji. "Prześladowały mnie wyrzuty sumienia... bełkotałem: 'Oby tylko nie umarł'. O świcie poszedłem na to miejsce i modliłem się o życie człowieka, którego próbowałem zabić - jak wielka była moja radość, kiedy gorączkowo przeglądając poranną gazetę, dowiedziałem się, że ten człowiek nie umarł".
Początkowo Naser i jego komitet wykonawczy wyznaczyli datę przewrotu na sierpień 1952 r. Ich cele były ambitne, ale niejasno sformułowane. Wśród sześciu nakreślonych przez nich zasad, były: "likwidacja kolonializmu i egipskich zdrajców, którzy popierali ten system", "likwidacja feudalizmu", "koniec z dominacją władzy napędzanej przez kapitał", "stworzenie potężnej armii ludowej", "konieczność ustanowienia równości społecznej i zdrowego życia domowego". W ostatniej podziemnej ulotce oficerowie oświadczali: "Zadaniem armii jest wywalczenie niepodległości dla kraju". Naser był przede wszystkim zdecydowany doprowadzić do tego, aby Wolni Oficerowie stanęli na czele rewolucji i sprawowali nad nią kontrolę.
Kiedy Wolni Oficerowie dowiedzieli się, że generałowie Faruka zgromadzili się w sztabie armii, postanowili zaatakować ten budynek, zanim ci zdołają go opuścić. "Zaoszczędzimy sobie czasu i kłopotów", zawyrokował Naser. "Weźmiemy ich wszystkich razem, zamiast jednego po drugim wyciągać z domów".
Naser w cywilnym ubraniu przemierzał Kair w swym małym, czarnym aucie marki Austin. Przemieszczał się od jednostki do jednostki, wydając instrukcje. W jednym miejscu za niesprawne światła został zatrzymany przez policjanta ze służby ruchu drogowego. Podczas kolejnego incydentu omal nie postrzelili go przez pomyłkę wtajemniczeni w spisek żołnierze, tłumacząc się, że go nie rozpoznali.
Z rewolwerami w ręku, Naser i jego towarzysze wtargnęli do kwatery głównej armii. Po symbolicznym raczej oporze generałowie poddali się. Do wczesnych godzin rannych w dniu 23 lipca Wolni Oficerowie przejęli kontrolę nad rozgłośnią radiową, biurem telegrafu, posterunkami policji i budynkami rządowymi. Został wysłany konwój pancerny celem zablokowania drogi prowadzącej z Kanału Sueskiego na wypadek, gdyby wojska brytyjskie zechciały interweniować w obronie Faruka. W programie radiowym o godzinie 7 rano Wolni Oficerowie ogłosili pierwszy komunikat, w którym informowali, że armia przejęła władzę celem oczyszczenia własnych szeregów oraz całego kraju ze "zdrajców i słabeuszy". Obwieszczenie to zostało przekazane w imieniu generała Muhammada Nadżiba, wybitnego, 54-letniego bohatera wojennego, uprzejmego mężczyzny o dobrotliwym wyglądzie, z nieodłączną fajką w ręku. Wtajemniczono go w ostatniej chwili: Wolni Oficerowie posłużyli się nim jako szacowną marionetką.
Los Faruka stał się wśród przywódców przewrotu przedmiotem zażartych sporów. Jedni domagali się jego egzekucji; inni opowiadali się za wygnaniem. Naser i Nadżib głosowali za wygnaniem, przechylając szalę. W notce, jaką napisał wtedy Naser do swych kolegów, tłumaczył się:
Ruch wyzwolenia winien pozbyć się Faruka tak szybko, jak to jest możliwe, aby mógł swobodnie zająć się tym, co jest ważniejsze - a mianowicie koniecznością oczyszczenia kraju z korupcji, jaką zostawił po sobie Faruk. Musimy utorować drogę ku nowej epoce, w której ludzie będą się cieszyć suwerennymi prawami i żyć z godnością. Sprawiedliwość jest jednym z naszych celów. Nie możemy dokonać na Faruku egzekucji bez procesu. Nie możemy też trzymać go w więzieniu i rozwodzić się nad jego dobrymi i złymi czynami, ryzykując zaniechanie innych celów naszej rewolucji. Oszczędźmy Faruka i ześlijmy go na wygnanie. To historia skaże go na karę śmierci.
Tak więc Faruk uniknął śmierci. 25 lipca jego pałace w Aleksandrii otoczyło wojsko, a on podpisał akt abdykacji i zaczął przygotowywać się do opuszczenia kraju. Ubrany w mundur admirała, wszedł wraz z członkami swej rodziny na królewski jacht Mahroussa. Zabrał ze sobą sześćdziesiąt sześć kufrów wypełnionych złotem, klejnotami i cennymi przedmiotami, aby wyruszyć ku opływającej w dostatek Europie.
Z perspektywy historycznej zmiany spowodowane przewrotem wojskowym w 1952 r. miały dramatyczny charakter. Nie tylko zakończyły one 140-letnie panowanie osmańskiej dynastii, założonej przez praprapradziadka Faruka, Muhammada Alego. Oznaczały, że po raz pierwszy od perskiego podboju przed dwudziestoma pięcioma wiekami Egipt miał być rządzony przez rodowitych Egipcjan.
Poza Nadżibem niewiele wiemy o innych oficerach z tajnej grupy, którzy dokonali zamachu. Zwykle spotykali się nocą na mieszkalnym jachcie Faruka, na jednej z wysp nilockich, w tajemnicy utrzymując swą tożsamość. Nie mieli oni żadnego szczegółowego planu co do dalszych poczynań.
Rozpoczęli od wprowadzania umiarkowanych reform. Rozpędzili pałacową klikę Faruka, znieśli stare tytuły osmańskie pasza i bej oraz zapoczątkowali program ograniczonej reformy rolnej, pomniejszając posiadłości ziemskie bogatej elity, w rękach której znajdowała się ponad połowa ziemi uprawnej. Utrzymywali, że chcą tylko sprawować ogólną kontrolę nad rządem. Roztaczali perspektywę wyborów parlamentarnych tak szybko, jak tylko partie polityczne oczyszczą swe szeregi ze skorumpowanych arystokratów.
Jednakże po sześciu miesiącach sprawowania władzy Wolni Oficerowie - teraz nazywający siebie Radą Rewolucyjnych Dowódców (Revolutionary Command Council - RCC) - zaczęli konsolidować sprawowaną władzę, tworząc fundamenty pod dyktaturę armii, po drodze eliminując wszystkich przeciwników. Zniesiono starą konstytucję i zakazano działalności partii politycznych, konfiskując ich środki finansowe i inne aktywa. Usunięto setki oficerów, zawodowych dyplomatów, urzędników państwowych, profesorów uniwersyteckich i polityków związanych z Farukiem. Podobnie z elementów opozycyjnych oczyszczone zostały związki zawodowe, organizacje studenckie, media, konsorcja zawodowe i organizacje religijne. Działalność grup opozycyjnych takich jak komuniści, bractwa muzułmańskie i frakcje ultranacjonalistyczne była bezlitośnie tłumiona. W czerwcu 1952 r. RCC zniosła monarchię i proklamowała republikę, dając tym samym do zrozumienia, że ma zamiar trwale sprawować władzę. Celem zmobilizowania poparcia ludowego zapoczątkowała ona własny ruch polityczny, Front Wyzwolenia. Z cienia wyszedł pułkownik Naser, który został mianowany jego sekretarzem generalnym.
Naser podjął także zdecydowane kroki zmierzające do wycofania się Brytyjczyków, zarówno ze strefy Kanału Sueskiego, jak i z sąsiedniego Sudanu. Od 1899 r. Sudan był zarządzany jako kondominium, kontrolowany wspólnie przez Wielką Brytanię i Egipt. W praktyce rządziła nim Wielka Brytania. Jednakże Egipcjanie ciągle wysuwali swe żądania zmierzające do uzyskania pełnej suwerenności. Przez długi okres w XIX wieku Sudan stanowił część składową ich imperium, podbitą przez siły Muhammada Alego w 1819 r. Jego stolica, Chartum, położona u zbiegu Błękitnego i Białego Nilu, początkowo miała być wysuniętą placówką egipskiej armii. W Kairze idea "jedności doliny Nilu", obejmującej zarówno Egipt jak i Sudan, nadal była bardzo żywa. Wielu Egipcjan uważało kontrolę nad Nilem, na którym w znacznej mierze opierała się egipska gospodarka, za absolutną konieczność. W fantazyjnym geście, zmierzającym do wywarcia na Wielkiej Brytanii nacisku, w 1951 r. król Faruk ogłosił się królem Sudanu.
Jednakże Wielka Brytania, świadoma narastającej fali sudańskiego nacjonalizmu, podkreślała prawo Sudańczyków do samostanowienia. Przez kilka lat trwał impas w sprawie przyszłości Sudanu. Kiedy Wolni Oficerowie przygotowywali się do zamachu stanu, tak samo jak inne grupy egipskie twardo domagali się jedności doliny Nilu.
Jednakże kiedy doszli do władzy, Naser zaakceptował potrzebę samostanowienia w głębokim przekonaniu, że kiedy przyjdzie odpowiedni czas, Sudańczycy opowiedzą się za połączeniem ich kraju z Egiptem. Nie mając zbyt dużego pola manewru, Brytyjczycy musieli szybko zawrzeć ugodę. W dniu 12 lutego 1953 r. Sudan wkroczył na drogę prowadzącą ku niepodległości, której datę wyznaczono na 1956 r., po trzyletnim okresie przejściowym. Harmonogram ten nie był podyktowany jakąkolwiek "gotowością" Sudanu do niepodległego bytu, lecz łączył się z wymogami bliskowschodniej polityki Wielkiej Brytanii.
Taki bieg wydarzeń wiązał się z nieuniknionymi niebezpieczeństwami. Sudan był krajem składającym się z dwóch części, przez większość ery kolonialnej zarządzanym przez dwie oddzielne administracje brytyjskie: jedna zajmowała się sprawami względnie rozwiniętej północy, druga - odległymi i zacofanymi prowincjami południa. Te dwie połowy różniły się pod każdym względem: północ była gorąca, sucha, częściowo pustynna, zamieszkana głównie przez arabskojęzycznych muzułmanów i obejmująca trzy czwarte ludności kraju; południe było zielone, żyzne, z obfitymi opadami deszczu, zaludnione przez liczne plemiona afrykańskie, posługujące się całą mozaiką języków, wierne głównie wierzeniom tradycyjnym, ale też obejmujące niewielką mniejszość chrześcijańską, wywodzącą się ze szkół misyjnych.
To, co łączyło niegdyś historię północy z historią południa, stało się źródłem niepokojów. W XIX wieku kupcy z północy plądrowali południe w poszukiwaniu niewolników i kości słoniowej. Opowieści o handlu niewolnikami były na południu przekazywane z pokolenia na pokolenie i utrwalały gorycz oraz nienawiść do mieszkańców północy. Ci z kolei na ogół pogardliwie traktują ludzi z południa, jak to robili w przeszłości, nazywając ich abid - niewolnicy.
Dopiero w 1946 r., kiedy wydawało się, że jest jeszcze na to czas, Brytyjczycy rozpoczęli proces integracji w nadziei, że północ i południe w końcu staną się równymi sobie partnerami. Jednakże od samego początku tego procesu politycy południa obawiali się, że mieszkańcy północy wkrótce zdominują południe i będą je wykorzystywać, gdyż mają oni większe doświadczenie i obycie. Południe nie było przygotowane do samostanowienia. Do 1953 r. nie było tam zorganizowanych partii politycznych ani też jakiegokolwiek poczucia świadomości narodowej, która jednoczyłaby różne plemiona. Kiedy w 1953 r. prowadzono rozmowy w sprawie niepodległości Sudanu, mieszkańcy południa nie mogli wyrazić opinii w tej sprawie, ani też nie uczestniczyli w tych rozmowach. Ci z północy owacyjnie przyjmowali marsz Sudanu ku niepodległości przewidzianej na 1956 r., podczas gdy wśród ludności południa wywoływał on trwogę i lęk.
Negocjacje w sprawie wycofania się Brytyjczyków ze strefy Kanału Sueskiego przeciągały się tymczasem znacznie bardziej. Kanał był dla nich symbolem imperialnej potęgi, największą bazą zamorską w świecie, która dominowała na rozdrożach Europy, Azji i Afryki i była prawdziwym pępkiem imperium, gdzie ciągle jeszcze powiewała flaga Union Jack. Będąc olbrzymim kompleksem stoczni, lotnisk, magazynów i koszar, baza ta rozciągała się na dwóch trzecich długości Kanału Sueskiego i obejmowała powierzchnię około 23,3 tys. kilometrów kwadratowych. Stacjonowało tam około 80 000 żołnierzy brytyjskich. W okresie powojennym brytyjscy dowódcy wojskowi uważali strefę kanału za element konieczny dla ich interesów globalnych.
W rozumieniu Egipcjan brytyjska obecność w strefie kanału była nieznośnym afrontem dla suwerenności narodowej. Obszar ten obejmował trzy duże miasta - Port Said, Ismailia i Suez. Żyło tam milion Egipcjan. Co więcej, na mocy traktatu z 1936 r. Brytyjczycy mieli zmniejszyć swój sueski garnizon do nie więcej niż 10 000 ludzi. Egipcjanie wykorzystali brytyjską okupację tego obszaru za pretekst do nieustających rozruchów antybrytyjskich; powszechnym zjawiskiem stały się napady partyzanckie w strefie kanału, wspomagane i podsycane przez władze w Kairze. "Nie możemy czuć się wolnymi i suwerennymi, dopóki oni nie odejdą", powiedział Naser.
We wczesnych latach 50. politycy brytyjscy zaczęli wątpić w korzyści płynące z utrzymywania bazy wojskowej na tak wrogim terytorium. W całym garnizonie aż 50 000 żołnierzy musiało ochraniać 30 000 kolegów tak naprawdę kierujących bazą. Co więcej, antybrytyjskie niepokoje w Egipcie podkopywały brytyjskie próby wywierania wpływów na innych obszarach świata arabskiego.
W październiku 1954 r. Wielka Brytania i Egipt osiągnęły kompromis. Wielka Brytania zgodziła się wycofać wszystkie wojska brytyjskie ze strefy kanału do 18 czerwca 1956 r., Egipt natomiast przystał na to, aby brytyjscy technicy cywilni mogli pozostać w bazie na okres siedmiu lat celem zawiadywania składami artyleryjskimi i warsztatami armii, pozostawionymi do użycia - w razie potrzeby - przez Wielką Brytanię; baza miała zatem służyć obu stronom. Ponadto Naser zgodził się na klauzulę "reaktywacji", upoważniającą Wielką Brytanię do powrotu na obszar bazy w przypadku globalnych działań wojennych z udziałem Związku Radzieckiego czy innych "potęg zewnętrznych".
Jak wspomina Anthony Nutting, brytyjski minister prowadzący negocjacje, Naser bardzo się interesował szczegółami porozumienia. Wspominał on:
Pewnego razu, kiedy zażądał, aby wszystkie domy zajmowane podówczas przez generałów brytyjskich zostały przeznaczone dla egipskich wyższych oficerów, zapytałem dość gniewnie, gdzie w jego rozumieniu mieliby zamieszkać nasi technicy. Klęcząc ze mną na podłodze i przyglądając się mapie bazy, Naser wskazał na opuszczone miejsce. "Dziękuję za to nic", odrzekłem. "Akurat tak się składa, że jest to boisko do gry w piłkę nożną". Jeszcze raz spojrzał na mapę i wskazał na miejsce, gdzie się wznosił jakiś budynek. "A to jest Kościół metodystów", pospieszyłem z wyjaśnieniem. Naser zaniósł się śmiechem i dopiero po jakimś czasie wróciliśmy do poważnej dyskusji.
Zgoda Wielkiej Brytanii na wycofanie się z jej sueskiej bazy była kamieniem milowym w historii Egiptu. Po raz pierwszy od 1882 r. Egipt nie miałby brytyjskiego garnizonu na swym terytorium. Po raz pierwszy w ciągu dwudziestu pięciu wieków miał uzyskać pełną suwerenność. Naser oczywiście nie posiadał się z radości. "Została odwrócona ciemna karta w stosunkach angielsko-egipskich", oświadczył. "Teraz jest zapisywana nowa karta. Prestiż i pozycja Wielkiej Brytanii na Bliskim Wschodzie zostały wzmocnione. Teraz tak naprawdę nie ma powodu, dla którego Wielka Brytania i Egipt nie miałyby konstruktywnie współpracować". Jednakże dwa lata później Naser i Wielka Brytania mieli stać się protagonistami w największym od drugiej wojny światowej kryzysie międzynarodowym.
Do końca 1954 r., po przedłużającym się konflikcie wewnątrz armii, Naser wyłonił się jako jedyna osoba kontrolująca prace rządu. Odsunął on Nadżiba, otwierając sobie tym samym drogę do rządzenia jako prezydent na mocy nowej konstytucji, która dawała mu olbrzymie prerogatywy. W referendum, w którym był on jedynym kandydatem, otrzymał 99,8% głosów. Dla upewnienia się, że nie pozostał żaden ślad po opozycji, posługiwał się coraz bardziej represyjnymi siłami bezpieczeństwa i wywiadu. W 1955 r. w więzieniach i obozach koncentracyjnych przebywało ponad 3000 więźniów politycznych.
Stawał się też coraz bardziej ambitny; dążył do unowocześnienia gospodarki egipskiej poprzez jej uprzemysłowienie, i do przekształcenia Egiptu w potęgę regionalną. Do najważniejszych jego projektów zalicza się budowę nowej tamy w Asuanie, która miała regulować przepływ Nilu w ciągu całego roku, uwolnić pod uprawę 4 miliony hektarów ziemi, dostarczyć możliwości nawodnienia gleby i wytwarzać energię elektryczną. Wysoka Tama Asuańska miała mieć długość niemal pięciu kilometrów i stać się jednym z największych projektów inżynierskich na świecie. Aby to wszystko się udało, Naser potrzebował zagranicznych środków finansowych i ekspertyzy. Na początkowym etapie zarówno Stany Zjednoczone, jak i Wielka Brytania dawały sygnały zachęty, że mogłyby wesprzeć ten projekt.
Jednakże regionalne ambicje Nasera coraz bardziej skłócały go z Zachodem. Naser uważał się za orędownika jedności arabskiej i wyzwolenia Afryki, oddany sprawie uwolnienia regionu od obcych wpływów. Audycje Radia Kair nieustannie były wykorzystywane jako swoiste oręże, służące rozprzestrzeniania jego poglądów. Wzywano w nich Arabów do "zrzucenia jarzma obcej okupacji". Celem ataków Nasera były nie tylko mocarstwa "imperialistyczne", ale również "reakcyjne reżimy" świata arabskiego, które działały w ich interesie.
Kiedy Wielka Brytania ubiegała się o współpracę Egiptu w kwestii zawarcia kontrolowanego przez Zachód bliskowschodniego paktu obrony, aby przeciwstawić się Związkowi Radzieckiemu, Naser nie chciał się do niego przyłączyć. Na jego miejsce zaproponował arabski pakt obronny, w którym nie uczestniczyłyby żadne obce mocarstwa. Zamiast powiązań z Zachodem, w polityce zagranicznej opowiadał się za kursem "niezaangażowanych", unikając w ten sposób uwikłania w zimną wojnę. Jednakże Wielka Brytania i Stany Zjednoczone uznały jego formę neutralności za zasłonę dymną dla antyzachodniej wrogości. Wielka Brytania w odwecie ograniczyła dostawy broni dla Egiptu.
Seria wydarzeń, która w końcu doprowadziła do wojny, zapoczątkowana została w marcu 1955 r., kiedy siły izraelskie przypuściły nagle atak na trzy egipskie obozy wojskowe w strefie Gazy, wysadzając w powietrze budynki ich dowództwa. Naser uznał ten atak za skoordynowany zachodni spisek, mający na celu obalenie jego rządu. Od tego czasu jego najważniejszym priorytetem stało się dozbrojenie słabo wyposażonej armii egipskiej poprzez sprowadzanie broni, skąd tylko było to możliwe. Kiedy Zachód odwrócił się od niego, Naser zbliżył się do Związku Radzieckiego, podpisując kontrakt na samoloty myśliwskie, bombowce i czołgi, za które Egipt miał zapłacić dostawami bawełny. Wiadomość o tym kontrakcie wywołała szok w Londynie i Waszyngtonie. Obie stolice potępiły Nasera za to, że stworzył Rosjanom możliwość usadowienia się bliskowschodniej scenie - na obszarze dotychczas uważanym za wyłączną strefę wpływów zachodnich. Naser usprawiedliwiał się, że pozbywszy się Brytyjczyków, nie miał zamiaru pozwolić Rosjanom na zdobycie przyczółku w jego kraju. Jednakże silne podejrzenia wobec jego zamiarów pozostały.
Kiedy w świecie arabskim demonstracje przeciwko "zachodniemu imperializmowi" osiągnęły swój szczyt, rząd brytyjski zarzucił Naserowi, że jest on przywódcą zmierzającym do wyeliminowania brytyjskich wpływów na całym Bliskim Wschodzie. W marcu 1956 r., gdy król Husajn z Jordanii zdymisjonował nagle Sir Johna Glubba, brytyjskiego dowódcę jego armii, brytyjski premier Anthony Eden nie miał wątpliwości, że było to dziełem Nasera. Odrzucał on wszystkie dowody świadczące o tym, że młody król sam podjął decyzję w tej sprawie. Eden, w złym stanie zdrowia, wyczerpany fizycznie i borykający się z wewnętrznymi trudnościami natury politycznej, miał na punkcie Nasera obsesję. Kiedy Eden usłyszał o dymisji Glubba, na Downing Street przebywał jego przyjaciel, Anthony Nutting.
"Reakcja Edena na dymisję Glubba była gwałtowna", wspominał Nutting. "Potępił on Nasera i oświadczył, że ten świat nie jest dostatecznie duży, aby obaj mogli w nim znaleźć swe miejsce. Jeden z nich musi odejść. Tej nocy wypowiedział Naserowi prywatną wojnę". Nutting próbował z nim polemizować, ale bez skutku. "Popychany impulsami dumy i prestiżu, i przyciskany pogłębiającą się chorobą, zaczął zachowywać się jak rozdrażniony słoń, szarżujący na niewidocznych i wyimaginowanych wrogów w międzynarodowej dżungli", pisał Nutting w swym sprawozdaniu No End of a Lesson.
Kiedy Nutting próbował zająć bardziej wyważone stanowisko, proponując przy pomocy urzędników z Foreign Office nowe sposoby poddania "kwarantannie" wpływów Nasera, Eden zareagował z furią. "Byłem przerażony telefonem na otwartej linii do hotelu Savoy, kiedy Eden wykrzyczał: 'Co to za bzdury na temat izolacji i poddania Nasera kwarantannie, które do mnie przesłałeś? Czy nie rozumiesz, że życzę sobie, aby Naser został zamordowany'. Tak, użył tego słowa".
Także Stany Zjednoczone były zirytowane neutralną polityką Nasera, którą urzędnicy w Waszyngtonie traktowali jako proradziecką. Jeszcze bardziej podminowała ich jego decyzja z maja 1956 r. o ustanowieniu stosunków dyplomatycznych z "czerwonymi Chinami". W lipcu 1956 r. Amerykanie wycofali swą ofertę pomocy w sfinansowaniu Wielkiej Tamy w Asuanie, publicznie mówiąc o "słabości egipskiej gospodarki" i o "niestabilności reżimu", licząc na "całkowite pogrążenie Nasera". Eden szybko poszedł w ich ślady.
Odpowiedź Nasera z 26 lipca 1956 r. oszołomiła świat. Nawet ministrowie jego gabinetu, poinformowani o niej wcześniej, popadli w zakłopotanie. Zwracając się do tłumów zebranych na głównym placu Aleksandrii dla uczczenia czwartej rocznicy abdykacji Faruka, Naser ogłosił nacjonalizację Towarzystwa Kanału Sueskiego. Była to zarejestrowana w Egipcie kompania, stanowiąca własność brytyjskich i francuskich udziałowców, która zarządzała kanałem od zakończenia jego budowy w 1869 r. Kanał łączył Europę z Bliskim Wschodem i Azją i był najważniejszą międzynarodową drogą wodną, z której korzystało 12 000 statków rocznie, z czterdziestu pięciu krajów. Była to główna arteria przewozu ropy naftowej do Europy, dostarczająca ponad 20 milionów ton tego surowca rocznie dla samej Wielkiej Brytanii, co stanowiło połowę przeznaczonych dla niej dostaw. Wydana dla tej kompanii licencja na zarządzanie kanałem miała ważność do 1968 r.
"Dzisiaj, w imieniu ludu, przejmuje tę kompanię", oświadczył Naser. "Dziś wieczorem, nasz egipski kanał będzie zarządzany przez Egipcjan. Egipcjan!"
Zapowiedział, że dochody niegdyś wpływające do kompanii, miały być teraz wykorzystywane do finansowania budowy Wielkiej Tamy. Jednocześnie obiecał pełną rekompensatę dla udziałowców, łącznie z brytyjskim rządem, który miał 44% akcji. Twierdził, że nacjonalizacja nie pociągnie za sobą żadnych zakłóceń w normalnym ruchu.
Według słów Anthony'ego Nuttinga brytyjska reakcja "graniczyła z paniką i histerią". Politycy z różnych stron domagali się podjęcia bardziej zdecydowanych kroków celem zmuszenia "parweniusza-dyktatora Egiptu" do zapłaty za jego czyn, zanim w podobny sposób zostaną zagrożone interesy Wielkiej Brytanii i innych państw Zachodu w innych miejscach. Będąc przekonanym o tym, że na Bliskim Wschodzie w niebezpieczeństwie znalazły się wszystkie brytyjskie przedsięwzięcia handlowe, w tym także dostawy ropy naftowej, Eden rozkazał dowódcom wojskowym, aby przygotowali się do odbicia kanału siłą, i by wysłali wojska do baz brytyjskich na Morzu Śródziemnym, gdzie mają pozostawać w pogotowiu. Powiedział, że "Wielka Brytania nie może tolerować Nasera, kciukiem dławiącego jej tchawicę".
Reakcja Francji była podobna. Rząd francuski odnosił się do Nasera z taką samą wrogością, jak rząd brytyjski. Oskarżał go o podburzanie nacjonalistycznej rebelii w Algierii. Na spotkaniu z Edenem w marcu 1956 r., Guy Mollet, francuski premier-socjalista przyrównał Nasera do Hitlera. "Naser ma ambicje przywrócenia zdobyczy z czasów pochodu islamu", twierdził Mollet. Biorąc przykład z dokonanej przez Nasera nacjonalizacji, również Mollet dostrzegł okazję do militarnej gry w otwarte karty z Egiptem. Jednakże Amerykanie, choć uważali Nasera za zagrożenie, nie podzielali angielsko-francuskiej gotowości do wojny, a opowiadali się za zastosowaniem nacisków gospodarczych na Egipt. Chcieli rozwiązania sporów wokół nacjonalizacji drogą negocjacji. Twierdzili oni, że jedynym usprawiedliwieniem dla podjęcia akcji wojskowej byłoby zamknięcie ruchu statków na kanale. Jednakże pod egipskim zarządem żegluga była kontynuowana bez przestojów, a wkrótce nawet ruch nasilił się ze średnio czterdziestu dwóch do czterdziestu pięciu statków dziennie. I choć Amerykanie opowiadali się raczej za systemem międzynarodowej kontroli nad kanałem, podczas gdy Naser dowodził, że międzynarodowa kontrola mogłaby naruszyć suwerenność Egiptu, negocjacje w tej sprawie postępowały. Wydawało się, że jest wielka nadzieja na osiągnięcie porozumienia.
Jednakże Eden i Mollet skłaniali się ku unicestwieniu reżimu Nasera. Kiedy trwały negocjacje z Egiptem, zaangażowali się oni w tajemny spisek, mający na celu inwazję na Egipt w zmowie z Izraelem, aby odzyskać kanał. 29 października 1956 r. siły izraelskie wkroczyły na Synaj i skierowały się ku kanałowi. Pod pretekstem rozdzielenia walczących, Wielka Brytania i Francja wezwały Egipt do wycofania jego wojsk na zachodni brzeg kanału. Kiedy Naser odrzucił to ultimatum, Wielka Brytania i Francja przypuściły swój własny atak, bombardując lotniska egipskie z zamiarem zniszczenia sił powietrznych Nasera. Ich wojska wylądowały w Port Saidzie, a w Kairze zostały rozrzucone ulotki, nawołujące Egipcjan do obalenia rządu.
Szaleństwo tego przedsięwzięcia polegającego na imperialistycznym zastraszaniu szybko stało się widoczne. Naser natychmiast zatopił w kanale czterdzieści siedem statków, blokując cały ruch i odcinając główną drogę dostaw ropy naftowej do Europy. W ten sposób nakreślił koszmarny scenariusz, którego Eden spodziewał się uniknąć swoimi posunięciami. Niespodziewanie Wielka Brytania stanęła wobec fali potępienia, kryzysu funta szterlinga i perspektywy racjonowania paliwa.
Stany Zjednoczone, niewtajemniczone w zawiązany spisek, ogarnęła prawdziwa furia. Na Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych Stany Zjednoczone przedłożyły rezolucję, domagającą się wycofania obcych wojsk ze strefy kanału; uzyskała ona wsparcie sześćdziesięciu czterech państw. Związek Radziecki zagroził interwencją z użyciem rakiet. Świat arabski podniósł olbrzymią wrzawę; Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne i nałożyła embargo na dostawy ropy naftowej. Choć Wielka Brytania dla ratowania funta rozpaczliwie potrzebowała udzielanych w trybie nagłym pożyczek, nie mogła już liczyć na wsparcie Stanów Zjednoczonych. 6 listopada, w niecałe czterdzieści osiem godzin od chwili wylądowania wojsk brytyjskich w Egipcie, co groziło klęską Nasera, Eden musiał zatrzymać ofensywę. "Nie tego przetrzymywać ani chwili dłużej", powiedział do Molleta.
Inwazja na Suez w żadnym stopniu nie przyśpieszyła upadku Nasera. Wręcz przeciwnie; wyniosła go na szczyt prestiżu i wpływów. Uzyskał niespotykany poklask i był uwielbiany jako współczesny Saladyn, architekt porażki i upokorzenia Zachodu. Ra'is, czyli przywódca, stawiał zwycięski opór "potrójnej agresji", jak nazywano wojnę sueską w świecie arabskim, i złamał ducha imperializmu. Uznawano go za cudotwórcę, obdarzonego nadzwyczajną przenikliwością i mądrością. Jego zdjęcia wywieszano na targowiskach, w kawiarniach, taksówkach i sklepach, nie tylko w Egipcie, ale też na całym Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej.
Rozkoszując się pochlebstwami, Naser zabrał się za narzucenie egipskiego przywództwa światu arabskiemu. Stał się mistrzem propagandy, przywódcą najskuteczniej porozumiewającym się z masami arabskimi w naszych czasach. Odkrył, że swym krasomówstwem może poruszać i manipulować tłumami i doprowadzać je do entuzjastycznych owacji. Niegdyś był znany jako nudny, nieśmiały i niezdarny mówca, niewolniczo trzymający się napisanego tekstu w neoklasycznym arabskim. Teraz porywał słuchaczy radiowych i telewidzów, a na ogromnych zgromadzeniach używał języka ulicy, drwiąc z zachodnich polityków i obnażając "imperializm" oraz "reakcjonistów" przy każdej nadarzającej się okazji. Kult Nasera stał się faktem, zarówno w Egipcie, jak i w pozostałych częściach świata arabskiego. Przyczynił się do tego, że Kair stał się źródłem nowego nacjonalizmu, głoszącego hasła arabskiej "rewolucji" w całym tym regionie.
Kryzys sueski pozwolił Naserowi na usunięcie za jednym zamachem pokładów obcych wpływów w handlowym, akademickim i społecznym życiu Egiptu. Skonfiskowane zostały wszystkie brytyjskie i francuskie banki oraz spółki, w sumie 15 000 przedsiębiorstw. Uchwalono nowe prawo, wymagające od banków, spółek ubezpieczeniowych i innych handlowych kompanii, aby były one zarejestrowane w Egipcie, miały większościowy udział Egipcjan i były przez Egipcjan zarządzane. W październiku 1958 r. Naser zawarł ze Związkiem Radzieckim umowę, która umożliwiła kontynuację prac przy budowie Tamy Asuańskiej. Pod koniec tej dekady stał się wiodącym przedstawicielem arabskiego socjalizmu.
Dla Wielkiej Brytanii wstydliwa porażka sueska oznaczała koniec imperialnych ambicji. W dużej mierze utraciła ona wpływy w świecie arabskim, a jej gotowość do dalszego utrzymywania afrykańskich kolonii, wobec narastającej fali nacjonalizmu, znacznie się osłabiła. Nadszedł czas "odwrotu od imperium".
Jednakże Francuzi nadal wierzyli w duże znaczenie ich imperialnej misji w Afryce i byli zdeterminowani bronić terytoriów afrykańskich, które ciągle jeszcze uważali za la plus grande France.