Efekt domina. Czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce? - Paweł Zyzak

Kup ebooka

39.99 zł
33.60 zł (33,15 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP

Książka wywodzi się z zamysłu opisania współpracy między American Federation of Labor - Congress of Industrial Organizations, w skrócie AFL-CIO oraz Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym (NSZZ) "Solidarność". Pierwotnie miała też miała obejmować okres 1980-1989. Już w fazie opracowywania zgromadzonych archiwaliów zmieniłem pierwotną koncepcję. Koncepcja ta uczyniła z książki wielowymiarową opowieść o wiekowych niemalże relacjach polsko-amerykańskich, na skutek polityki prowadzonej przez AFL-CIO. Jako, że amerykańskie związki były jednym z wiodących kreatorów polityki wewnętrznej i zewnętrznej USA, poruszać się będziemy wśród kluczowych momentów najnowszej historii. Spoglądać będziemy na wydarzenia o przełomowym dla dziejów znaczeniu z unikalnej, słabo, zwłaszcza w Polsce, znanej perspektywy.

Współpracę sensu stricto między AFL-CIO i "Solidarnością" należy kreślić od strajków lipcowo-sierpniowych w 1980 roku w Polsce. Polskę zalała wówczas fala strajkowa, z której narodził się ruch społeczny o nazwie "Solidarność". AFL-CIO włączyła się aktywnie w pomoc dla strajkujących już w sierpniu 1980 roku. W ten sposób zainicjowana została współpraca, stale już obecna do końca epoki, czyli końca lat 80. Współpraca ta dzieli się na krótki okres jawnego współdziałania w czasie tak zwanego "karnawału "Solidarności"", okres kooperacji w warunkach konspiracyjnych, wreszcie - od kwietnia 1989 roku - okres współdziałania nieskrępowanego.

Status prawny i strukturalny "Solidarności" przechodził w międzyczasie gwałtowne przeobrażenia. AFL-CIO i "Solidarność" od samego początku współdziałały zarówno jawnie, jak i skrycie. W okresie "karnawału" kierownictwo "Solidarności", dla własnego komfortu, preferowało mniej ostentacyjne formy współpracy, głównie na forach MOP, światowych central związkowych ICFTU i WCL, ale również za pośrednictwem europejskiej placówki AFL-CIO, kierowanej przez Irvinga Browna.

W dobie "Solidarności" "podziemnej", po 13 grudnia 1981 roku, tajne "kanały" współpracy zostały znacząco rozbudowane. AFL-CIO nie kryła się wcale się z tym, że organizuje wsparcie zarówno polityczne, jak i ekonomiczne dla swych "braci" z Polski. W 1984 roku, wraz z narodzinami National Endowment for Democracy, AFL-CIO dysponowała oficjalnymi pieniędzmi Kongresu na podobne cele. Jawny etap dystrybucji owych środków kończył się jednak z momentem przekazania ich polsko-amerykańskim instytucjom wspierającym "Solidarność" oraz poniekąd samej "Solidarności", czyli jej zagranicznej placówce, Biuru Koordynacyjnemu NSZZ "Solidarność" w Brukseli. Transfer pomocy do kraju oraz jej dalszą dystrybucję skrywała działalność konspiracyjna.

Współpraca ta, polegająca na częściowo jawnej, dystrybucji przez AFL-CIO funduszy związkowych i kongresowych, praktykowana będzie aż do roku 1989. Już po Okrągłym Stole fundusze trafiać będą do opozycji w sposób jawny, de facto i de iure, gdyż nowe państwowe władze porzucą zamiary ich konfiskaty. Ów szeroki transfer środków finansowych skończy się w 1993 roku.

W 1989 roku w Polsce funkcjonowały dziesiątki organizacji i pism, kontestujących tak zwany "kontrakt" Okrągłego Stołu, czyli porozumienie "umiarkowanej" części opozycji z władzą. Będą one przyjmowały różne formy wsparcia materialnego z zagranicy, czy to maszyny, czy walutę, stosując wciąż zasadę pełnej konspiracji. Służby specjalne PRL do końca 1989 roku, a miejscami nawet dłużej, rozpracowywać będą najsilniejsze grupy ówczesnego "podziemia", takie jak "Solidarność Walczącą" oraz Konfederację Polski Niepodległej (KPN). Inwigilacji tej nie zahamuje nawet powstanie rządu Tadeusza Mazowieckiego.

W związku z powyższym, terminu "podziemie" używać będziemy na dwa sposoby. W dniu 13 grudnia 1981 roku, kiedy "Solidarność" została tam zepchnięta, rozpoczął się proces przechodzenia związku do konspiracyjnych form działalności. Żadne ogniwo NSZZ "Solidarność" nie było w pełni przygotowane na ten podobny scenariusz lub jakąś formę zewnętrznej, sowieckiej interwencji. W ogóle, mało która organizacja polityczna była wówczas przygotowana do tak zwanej "konspiry". Zastanowimy się dlaczego tak się stało. Dla jednych politycznych grup "Solidarność" była w latach 1980-1981 zwieńczeniem pewnego etapu, dla innych będzie dopiero początkiem. Przestały istnieć Wolne Związki Zawodowe, "samorozwiązał się" jesienią 1981 roku Komitet Obrony Robotników, ale powstała za to choćby "Solidarność Walcząca". KPN był jedyną silną grupą, której struktury nie wyszły z konspiracji, nawet w dobie "karnawału".

Termin "podziemie" występował będzie w znaczeniu szerokim, w odniesieniu do niepoliczalnego zbioru organizacji działających po 13 grudnia 1981 roku w konspiracji, jak i w znaczeniu węższym. W tym drugim znaczeniu, odnosił się będzie do "podziemnych" struktur NSZZ "Solidarność". Zgodnie z chronologią wypadków, wpierw reprezentował je Ogólnopolski Komitet Oporu, później zaś, aż do momentu likwidacji w 1987 roku, Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ "Solidarność". "Solidarność" wyjdzie potem niejako z "podziemia". Od tego miejsca, mianem "podziemia" tytułowane będą pozostałe grupy prowadzące działalność niejawną.

Pozostając jeszcze w obszarze pojęciowym - w książce interesuje nas generalnie współpraca między AFL-CIO a "Solidarnością", a nie jedynie pomoc AFL-CIO dla polskiego związku. Współpraca między NSZZ "Solidarność" a AFL-CIO nie ograniczała się wyłącznie do jednostronnej pomocy od AFL-CIO dla "Solidarności". Inaczej, automatycznie założylibyśmy, że współpraca z polskim partnerem nie przynosiła AFL-CIO żadnych korzyści. Przekonamy się, że tak nie było. AFL-CIO osiągała wymierne korzyści współpracując z "Solidarnością", u siebie w kraju, jak i w polityce międzynarodowej. Tak w okresie "karnawału", jak i w okresie "podziemia".

Określenie "pomoc" zawęża nasze postrzeganie współpracy do formy swoistego patronatu. Oto zamożna amerykańska organizacja opiekowała się finansowo sekowaną gdzieś w otchłani świata komunistycznego organizacją. Tymczasem niełatwo było momentami orzec, kto, o czyje względy bardziej zabiegał. Badanie "pomocy", sugerowałaby koncentrowanie się na "kanałach" wsparcia ekonomiczno-materialnego dla polskiego związku zawodowego. W efekcie powstałaby książka na temat organizacji, transferu i dystrybucji tegoż wsparcia. "Współpraca" natomiast zachęca nas nie tylko do badania zawiłości wzajemnych, obustronnych relacji, ale również do badania tła społeczno-politycznego, na którym realizowane były bilateralne kontakty. Wejrzymy więc do głównej siedziby AFL-CIO przy 16th Street w Waszyngtonie, do wnętrza pobliskiego Białego Domu przy Pennsylwania Avenue oraz za parawan otaczający polskie środowiska opozycyjne i emigracyjne.

Fakt, iż raptem, w grudniu 1981 roku, "Solidarność" znalazła się w "podziemiu", nie przerwało jej kontaktów z AFL-CIO. "Stan wojenny" odciął drogę powrotu do kraju dość licznej rzeszy członków "Solidarności", w tym uczestników I Zjazdu Delegatów "Solidarności". Owi przymusowi wychodźcy prędko nawiązali kontakty z OKO i TKK. W Brukseli powstało biuro, mające ambicje, by stać się kontynuacją Działu Zagranicznego zdelegalizowanej "Solidarności". Przedstawiciele owej placówki spotykali się z ważnymi figurami AFL-CIO, uczestniczyli w jej konferencjach i zjazdach oraz we wspólnych przedsięwzięciach na forach ICFTU czy MOP. Uprawiali nawet w imieniu "Solidarności" politykę zagraniczną, co nie wszystkim w kraju i za granicą się podobało. Ale współpraca jako taka miała miejsce, nawet jeżeli istniała dysproporcja i AFL-CIO miała Polakom znacznie więcej do zaoferowania. Mogła sobie za to pozwolić na to, by uznawać więcej, aniżeli jedno, brukselskie, przedstawicielstwo "Solidarności". I tak też czyniła.

Współpraca polsko-amerykańska opierała się na wsparcie AFL-CIO dla "Solidarności", nie brakowało wszak sytuacji, w których górę brał potencjał "Solidarności". Przykładem niech będzie publikowanie stanowisk względem sytuacji w Związku Sowieckim czy RPA. Oświadczenia "Solidarności" miały dużą moc, choć w praktyce mogła ona niewiele. AFL-CIO uważała i prezentowała swój bliski sojusz z Polakami, jako fundament polityki europejskiej i globalnej, wreszcie jako fundament własnej tożsamości. Przykładowo, tocząc boje z administracją Ronalda Reagana, dowodziła hipokryzji prezydenta, wzywającego do retorsji względem Moskwy za stłamszenie "Solidarności", równocześnie wojującego z własnymi, rodzimymi związkami zawodowymi.

W 1986 roku "Solidarność" stała się formalnie organizacją afiliowaną przy ICFTU oraz WCL. Do tego momentu była w zasadzie wyłącznie beneficjentem wsparcia płynącego z obydwu central i przez nie. Stając się członkiem, "Solidarność" i jej Biuro Koordynacyjne, podnosiły swój prestiż. Z pozycji petenta "Solidarność" awansowała do rangi decydenta i mogła współdecydować o rozdziale funduszy dla różnych części świata. Opisując relacje "Solidarności" i AFL-CIO w ramach ICFTU mówić już należy o sensu stricto współpracy pomiędzy obiema organizacjami. W roku 1989, po uchwyceniu przez "Solidarność" częściowej władzy w Polsce, oczekiwania AFL-CIO relatywnie wzrosły. Przyszedł czas na normalizację wzajemnych stosunków, na etap wymiany doświadczeń.

Uznaliśmy, że termin "podziemie" oznaczał będzie, w zależności od kontekstu, cały polski ruch oporu po 13 grudnia 1981 roku lub też po prostu kontynuację "Solidarności". Musimy więc uściślić pojęcie samej "Solidarności". "Solidarność" tak zwana "pierwsza", czyli zarejestrowany jesienią 1980 roku związek zawodowy, stała się w istocie ruchem społecznym w garniturze związkowym. Była organizacją skupiającą robotników, rolników, artystów, dziennikarzy, i tak dalej. "Stan wojenny" rozbił ją i doprowadził do rozkładu jej terenowych struktur.

OKO i TKK były zaledwie namiastką "przedwojennego" społecznego ruchu; strukturą nieformalną, działającą umownie, w oparciu o autorytet kilku przebywających na wolności liderów regionalnych. Jak wobec tego traktować aktywność tych byłych członków "Solidarności", którzy nie weszli w skład TKK i jej "podziemnych" struktur? Czy znaleźli się poza "Solidarnością"? Czy powstałe później "Solidarność Walcząca" lub Grupa Robocza NSZZ "Solidarność" słusznie uważały się za równoprawnych spadkobierców ruchu społecznego? Naszym zdaniem tak. Obydwie organizacje powołali do życia współtwórcy "pierwszej" "Solidarności".

Stając przed podobnymi dylematami, dokonaliśmy rozróżnienia "Solidarności" na "Solidarność" pojmowaną jako zbiór organizacji, wydawnictw, drukarń, i tak dalej, odwołujących się do "pierwszej" "Solidarności" oraz, w rozumieniu ścisłym, jako "podziemne" struktury stricte związku zawodowego. Rozróżnienie nasze nie polega na zmianie nazwy, ale na uwzględnieniu i uwzględnianiu kontekstów. Czytelnik z łatwością się pośród nich odnajdzie. Chcemy bowiem z jednej strony uniknąć komplikowania przekazu, a z drugiej fałszowania obrazu rzeczy, zacieranego już i tak przez polityków. Jawi nam się oto kolejny powód, dla którego należało odrzucić myśl o badaniu wyłącznie międzyzwiązkowej współpracy AFL-CIO z NSZZ "Solidarność". AFL-CIO wspierała całe polskie "podziemie", nie tylko TKK i jej "regiony".

Podstawowy wszakże powód rezygnacji z wąskiej interpretacji "współpracy", dotyczy fundamentów i specyfiki AFL-CIO oraz "Solidarności". Ukazaniu tychże własności służy pierwsza część książki. Otóż przed rokiem 1980 "Solidarność" nie istniała, zaś AFL-CIO niekoniecznie była tym samym tworem. Uznajemy Wolne Związki Zawodowe na Śląsku, w Szczecinie i na Wybrzeżu Gdańskim, za ideowego protoplastę "Solidarność", za "Solidarność przedsolidarnościową". Inspiratorem WZZ-ów były natomiast ROPCiO i KOR, powstałe na kanwie buntów robotniczych 1976 roku. Postanowiliśmy sprawdzić, czy opozycja "przedsierpniowa", której liderzy stali się potem liderami "Solidarności", utrzymywała jakoweś relacje z AFL-CIO? Opozycja "przedsierpniowa" ściśle współdziałała w sposób ścisły z nieformalną opozycją epok "odwilży" i "małej stabilizacji", lat 50. i 60. oraz zachodnią emigracją, skupioną choćby wokół Radia Wolna Europa i rządu londyńskiego. Z kolei punktami zwrotnymi w kształtowaniu się owej wcześniejszej opozycji były krwawe wydarzenia lat 1956 i 1970. Czy AFL-CIO śledziła ówczesne wystąpienia robotnicze?

Z czego natomiast wynikła potrzeba poszukiwania nici współpracy międzyzwiązkowej w epoce przedwojennej i okresu wojny? Stalinizm nie zdołał zerwać wszystkich więzi między elitami w kraju, a polską emigracją, będącą nośnikiem suwerennej państwowości. Komuniści budowali swe związki zawodowe na gruncie starych, sięgając po personel i przedwojenne doświadczenia. Na emigracji równolegle funkcjonowały emigracyjne struktury związkowe, socjalistyczne i chadeckie, gotowe w razie zmiany sytuacji politycznej w Polsce, przenieść się do ojczyzny. WZZ-ty były świadome tej tradycji. Uważały się za kontynuatora i spadkobiercę suwerennej myśli związkowej. Tak też postrzegała je powojenna emigracja.

W Polsce nie ukazała się dotąd publikacja wnikająca w dzieje AFL-CIO oraz specyfikę amerykańskiego ruchu związkowego. Sami postanowiliśmy sprostać temu zadaniu. Poznamy dzięki temu przyczyny tak silnego umocowania się AFL-CIO na arenie międzynarodowej. Nadmieńmy tylko, że Polacy zajmują poczesne miejsce w historii amerykańskiego ruchu związkowego. Od przywódców strajkowych, począwszy, na założycielach związków branżowych i liderach lokalnych komórek, skończywszy. W kształtowaniu się wspomnianej specyfiki brali udział Polacy, żydowskiego i kresowego pochodzenia, ale także Ślązacy, Warmiacy, Mazurzy i Kaszubi. Powstanie w 1918 roku państwa polskiego wywołało w szeregach związków amerykańskich silną euforię. Budziła ona pokusę ustanowienia transoceanicznych relacji.

Stałoby się tak niewątpliwie, gdyby nie Wielka Wojna, przez którą w USA nastał wielki ferment. Roznieciły go paniczne wręcz nastroje antyniemieckie i antykomunistyczne. W Rosji powstało państwo bolszewików, którzy uważali się za światowych przedstawicieli "klasy robotniczej". Zagrożona była w związku z tym zarówno młoda polska podmiotowość, ale również spoistość ówczesnej American Federation of Labor. Na gruncie tego zagrożenia wyrastała potem polsko-amerykańska współpraca. Najłatwiej dostrzegalna na forach światowych instytucji związkowych, gdzie Polacy "ramię w ramię" z Amerykanami zwalczali wpływy Trzeciej Międzynarodówki. Owoce przynosiła w czasie wojny i po jej zakończeniu, a nawet dłużej, bo do ostatniej dekady istnienia imperium sowieckiego. Tłumaczy to ramy chronologiczne obowiązujące w niniejszej książce. Jak widać, czasokres 1918-1990 pokrywa się mniej więcej z panowaniem bolszewików na Kremlu.

W latach 1918-1939 kształtował się ostateczny format amerykańskiego ruchu robotniczego. Wskutek zetknięcia się z problemami nowych ideologii, wojującego ateizmu, wielkiej depresji ekonomicznej, mafii, kolonializmu, i tak dalej, kształtowała się także jego tożsamość. Zajmował swe stanowisko w wielu nieistniejących dlań dotąd kwestiach. Ścierając się z infiltracją komunistyczną, przywódcy AFL oraz CIO, posiedli bezcenną wiedzę o charakterze leninizmu i bolszewizmu, szerzej o własnościach totalitaryzmu oraz metodach jego zwalczania. Wykorzystali tę wiedzę po II wojnie światowej, w czasie denazyfikacji Niemiec oraz gwałtownej ekspansji komunizmu sowieckiego.

W połowie lat 40., we współpracy między polskimi i amerykańskimi związkowcami otwarł się nowy rozdział. Jej punkt ciężkości przeniósł się na stałe do Europy Zachodniej, Niemiec Zachodnich, Francji i Wielkiej Brytanii. To tam skupiły się główne ośrodki polskiej emigracji. Współpraca polegała na wspieraniu "podziemia" w Polsce, kierowanego przez po-AK-owskie grupy zbrojne i polityczne. Badając ten okres uzyskaliśmy kapitalną paralelę, możność oglądania polskiego "podziemia" lat 80. i ówczesnej współpracy polsko-amerykańskiej, zaznajomiwszy się z wypróbowanym już modelem pomocy "podziemiu". Spróbujemy uchwycić podobieństwa i różnice w kooperacji między dwiema różnymi generacjami związkowców.

Dlaczego natomiast książka nie kończy się na roku 1989 lub nie wieńczy jej rozpad ZSRS w roku 1991? Czyżby rok 1989, ze względu na swą symbolikę, nie stanowił najlepszej cezury? Owszem, kwiecień 1989 roku, miesiąc zakończenia obrad Okrągłego Stołu i ponownej legalizacji "Solidarności", wydaje się stanowić koniec pewnej epoki. Ale nie dla naszych rozważań. Dla nas będzie to dopiero jeden etapów badanego procesu, zarazem początek wyboistej drogi zdobywania kolejnych przyczółków demokracji w Polsce.

Współpraca między AFL-CIO a "Solidarnością", między finałem obrad Okrągłego Stołu a "wyborami czerwcowymi", zintensyfikowała się. Wyborczy rezultat wcale jej nie osłabił, rzucił po prostu na inne tory. Wybory były częściowo tylko demokratyczne, komuniści zachowali monopol władzy; przywódca "Solidarności" nie wszedł ani do parlamentu, ani do rządu. Urząd "głowy państwa" sprawował wciąż lider obozu komunistów. Polacy wciąż oczekiwali w pełni demokratycznych wyborów parlamentarnych, samorządowych i prezydenckich, a działacze związkowi na nowy zjazd "Solidarności" i wybory legalnych władz. Radykalny zwrot w dziejach "Solidarności" nastąpił dopiero po wyborach prezydenckich jesienią 1990 roku. I to, zdaje się być najodpowiedniejsza granica, stanowiąca kres naszych rozważań.

Nałożyła się na cezurę kończącą karierę związkową Lecha Wałęsy. W postrzeżeniach Zachodu - słusznych czy nie - Wałęsa reprezentował i uosabiał ruch społeczny "Solidarność". Nominalnie, przez lata przewodził walce o poprawę bytu przede wszystkim robotników oraz państwową suwerenność. W 1990 roku, kiedy doszło do dekompozycji państw tak zwanego "bloku wschodniego", także AFL-CIO przeorientowała swą strategię współpracy z ruchami społecznymi tamtego regionu. Wewnątrz dawnych "satelitów" związki zawodowe zyskiwały kształt i formę, i należało je czym prędzej wesprzeć. AFL-CIO wspierała je z przyczółków zdobytych w Polsce, na Węgrzech i w Czechach. Upominała się o prawa robotników także w chylącym się ku upadkowi Związku Sowieckim.

AFL-CIO i jej protoplaści aktywnie recenzowali amerykańskie życie publiczne, we wszystkich jego aspektach: bój o godziwą płacę minimalną i warunki pracy, o umowy zbiorowe, o dostęp do opieki zdrowotnej. Główny obszar działania AFL-CIO stanowiły problemy bytowe robotnika. Nie inaczej przedstawiały się priorytety "Solidarności". Związki zawodowe z zasady były oddolnie budowaną organizacją społeczną, wobec tego wyrazicielem najprzeróżniejszych interesów, pragnień i obaw swych członków i swej społecznej bazy. Ich promień zainteresowań obejmował każdą niemal dziedzinę życia, począwszy od edukacji, poprzez kulturę i sztukę, a skończywszy na pracy policji i straży pożarnej. Wypowiadały się na tematy najbardziej aktualne, tyczące się wzrostu przestępczości, problemu narkomanii, cen paliwa, podatków i kredytów czy, z drugiego bieguna, klęsk żywiołowych, wojny i terroryzmu. Związki zawodowe śledziły i analizowały przemiany dokonujące się w społeczeństwie, w establishmencie oraz w gospodarce.

AFL-CIO z niepokojem obserwowała powojenny wzrost znaczenia sektora bankowego. Wzrost niezwykle dynamiczny, dokonujący się kosztem przede wszystkim rodzimego przemysłu. Finansiści, podobnie jak związkowcy, próbowali wpływać na politykę rządu. Jak i oni mieli swe globalne interesy. Obydwa środowiska odróżniała jedna zasadnicza rzecz. Związki zawodowe, jak było powiedziane, stanowiły społeczną reprezentację, finansjerą tymczasem kierowała niewidzialna ręka kapitału.

Układ sił w AFL-CIO był rzeczą względnie transparentną. Ścisłe kierownictwo federacji, jak i jej poszczególne ciała, podlegały demokratycznej weryfikacji. W przypadku korporacji, trustów i karteli, stojący za nimi ludzie i instytucje, takowej nie podlegali i pozostawali w cieniu, nie ponosząc społecznej odpowiedzialności. Mimo to ich wpływ na rządowe administracje - o czym się przekonamy - był przepotężny. Jedynym społecznym, wystarczająco silnym recenzentem tego zjawiska była AFL-CIO. Podług zresztą założenia, że właściwym zadaniem związków zawodowych, a zarazem powodem ich powstania jest ochrona obywateli przed "ciemnymi stronami" kapitalizmu.

Będziemy mieli często wrażenie, że zasadniczy bój, jaki toczyła AFL-CIO w imieniu "Solidarności", nie był wcale bojem między koncepcjami i ideami. Po prostu stawała naprzeciw czystym, wyrachowanym interesom, które jak ognia unikały szerszej debaty publicznej. Ostry spór między AFL-CIO a rządem Ronalda Reagana, przykładowo w sprawie PATCO czy "reaganomiki", mógłby faktycznie być sporem strony społecznej ze stroną rządową, spór między silnymi osobowościami Lane'a Kirklanda i Ronalda Reagana. Mógłby, gdyby tak w istocie było. Przekonamy się, że administracja rządowa stanowiła permanentne pole bitewne. W każdym departamencie chowało się ileś jawnych, półjawnych i utajonych grup interesów. AFL-CIO nie toczyła boju z samym Reaganem, ale z jego słabościami, czyli obszarami, gdzie zmuszony był słuchać zauszników i spłacać zobowiązania. Reagan był pierwszym prezydentem USA, który w przeszłości pełnił funkcję lidera związkowego. Stał na czele lewicowej Screen Actors Guild. Co jednak ważniejsze, miał ku temu predyspozycje, posiadał bowiem osobowość człowieka wrażliwego na ludzką dolę i niedolę. Można przypuszczać, że gdyby w kwestii relacji z imperium sowieckim, mógł nie brać pod uwagę głosu wierzycieli "bloku wschodniego", czyli finansjery, przemysłowców, dużego i średniego biznesu, "nixonistów", Watykanu, grup etnicznych, i tak dalej, relacje ze związkowcami pewno ułożyłyby się inaczej.

Gdybyśmy zredukowali nasze rozważania do "pomocy" AFL-CIO dla "Solidarności", pozbawilibyśmy się okazji do wielopłaszczyznowego ujęcia problemu bilateralnych relacji. W relacjach tych niepoślednią rolę odgrywały wymienione wyżej grupy interesów. Koncentrowanie się na wsparciu materialnym i moralnym dla "Solidarności" byłoby krokiem połowicznym. AFL-CIO była uczestnikiem bardzo subtelnej gry politycznej mocarstw. Konflikt między USA i ZSRS w latach 80. ucieleśniała wojna ekonomiczna, którą Reagan i jego "jastrzębie" wypowiedzieli w sposób otwarty Moskwie w grudniu 1981 roku. Polska i "Solidarność" stanowiły jeden zaledwie, ale newralgiczny instrument całej strategii. Sankcje gospodarcze nałożone na Sowiety pod pretekstem "stanu wojennego" miały zadać dotkliwy cios sowieckiemu przeciwnikowi. Miały go, w połączeniu z innymi działaniami, jak na przykład skłonieniem Arabii Saudyjskiej do manipulowania cenami ropy naftowej, wreszcie znokautować.

AFL-CIO odgrywała w tej operacji rolę strategiczną, głównie na polskiej flance. Ona to, posiadając wpływy w mediach, Kongresie, administracji i licznych organizacjach społecznych, wzywała do nałożenia na "blok" możliwie dotkliwych sankcji gospodarczych. Podpierała się przy tym autorytetem polskiego "podziemia" i polskiej emigracji. Miała jedno podstawowe zadanie - zadbać o to, ażeby "Solidarność" przetrwała...

Niniejsza książka proponuje zarys historii amerykańskiego ruchu związkowego, jego miejsca w ruchu światowym. By temu sprostać, sięgnąłem po bogatą literaturę anglojęzyczną z zakresu "history of labor". Opracowany już materiał wzbogaciły archiwa amerykańskie i europejskie, w tym dokumenty przechowywane w State Historical Society na kampusie University of Wisconsin w Madison, archiwa Biblioteki Kongresu (The Library of Congress), nowojorskiej Tamiment Library & Robert F. Wagner Labor Archives, dalej International Institute of Social History w Amsterdamie oraz archiwa Międzynarodowej Organizacji Pracy w Genewie.

Materiały dotyczące AFL, przed jej fuzją z CIO w 1955 roku, znajdowały się poza Labor College w Silver Spring, gdzie przechowywano główny zbiór archiwalny AFL-CIO. Archiwa związkowe w Ameryce są bardzo rozproszone. W Bibliotece Kongresu znajdują się zmikrofilmowane dokumenty AFL z wczesnych epok, to jest lat 20. i 30., przykładowo korespondencja Samuela Gompersa i Williama Greena. Materiały dotyczące lat 40. i pierwszej połowy lat 50. przechowywane są we wspomnianym State Historical Society.

Bazą źródłową niniejszej pracy są głównie dokumenty archiwalne. W przeważającej części pochodzą ze zbiorów amerykańskich i nie były dotąd publikowane w Polsce. Początki "labor movement" stanowią w USA osobną, dość dobrze naświetloną, dziedzinę badań. Są na ten temat setki mniej lub bardziej wnikliwych publikacji i artykułów, reprezentujących przy okazji cały wachlarz poglądów.

W odniesieniu do lat późniejszych, pierwszorzędnym źródłem będą dla nas dokumenty władz federalnych. Spuścizny archiwalnej po ostatnich administracjach prezydenckich, obok Archiwów Państwowych (National Archives and Records Administration, NARA), strzegą biblioteki prezydenckie. Zdołałem przeprowadzić kwerendę bodaj we wszystkich istotnych dla badanej tematyki miejscach. Dokumenty z owych bibliotek stały się dla mnie przewodnikiem w budowaniu narracji oraz faktografii. Mowa o następujących placówkach: Ronald Reagan Presidential Library w Simi Valley, w stanie Kalifornia, dalej Jimmy Carter Library & Museum w Atlancie, w stanie Georgia, John F. Kennedy Library w Bostonie, w stanie Massachusetts, Gerald R. Ford Presidential Library and Museum w Grand Rapids, w stanie Michigan oraz The George Bush Presidential Library and Museum w College Station, w stanie Teksas.

Kręgosłup archiwalny niniejszej pracy stanowią archiwa The George Meany Memorial Archives. Znajdowały się w Labor College w Silver Spring, malowniczej miejscowości pod Waszyngtonem, w stanie Maryland. Spędziłem tam, prowadząc kwerendę, całe dwa miesiące. W Silver Spring znajduje się polska parafia pod wezwaniem Our Lady Queen of Poland and St. Maximilian Kolbe, czyli Matki Boskiej Królowej Polski i Świętego Maksymiliana Kolbego. Przez pewien czas korzystałem z gościny miejscowego proboszcza, księdza Jana Fiedurka, który zapewnił mi przysłowiowy bed and breakfast. W Labor College pomagały mi archiwistki Sarah Springer i Lyndy DeLoach. Interesujące mnie kolekcje: Office of the President, International Affairs Department, Free Trade Union Institute, Solidarity Center oraz Tom Kahn's Collection, nie były jeszcze wówczas opracowane. Wertowałem więc nieuporządkowane stosy dokumentów, poupychane do dużych kartonowych pudeł.

Swoistym dopełnieniem archiwaliów związkowych z Silver Spring są materiały z nowojorskich Robert F. Wagner Labor Archives, uniwersyteckiego State Historical Society w Madison oraz archiwa Walter P. Reuther Library na Wayne State University w Detroit. W tej ostatniej przechowuje się materiały American Federation of Teachers.

AFL-CIO ściśle współdziała z Polonią Amerykańską, zarówno "starą" Polonią zrzeszoną w Kongresie Polonii Amerykańskiej, jak i tą "młodą" działającą na przykład w środowisku POMOST oraz jeszcze nowszym masowym zjawiskiem lat 80., Polonią "solidarnościową" zwaną też "najmłodszą". Ostatnia z nich najaktywniej współdziałała z AFL-CIO i pośredniczyła w jej kontaktach z opozycją w Polsce. Najcenniejsze archiwa dotyczące działań Polonii w latach 80. znalazłem w Elihu Burritt Library na Central Connecticut State University. Duże polskie zbiory znajdują się tylko w kilku miejscach w kraju. Owocna była na pewno kwerenda w Hoover Institution na Stanford University, słynąca z unikalnych kolekcji "zimnowojennych". Mogłem tam liczyć na wielką życzliwość doktora Macieja Siekierskiego.

W Archiwach Państwowych, jak te AFL-CIO, mieszczących się na obrzeżach Waszyngtonu, przeglądałem materiały głównie Central Intelligence Agency (CIA). W College Park badać można dokumenty także z lat 80. Jest to do pewnego stopnia rzecz unikalna, gdyż amerykańskie służby specjalne odtajniają swe materiały zwykle po pół wieku. Niektóre z nich odtajniono i wprowadzono w The Declassified Documents Review System, dzięki Freedom of Information Act (FOIA). Warunki współpracy między NARA i CIA określa umowa z 1999 roku. Materiały z NARA wycinkowo zostały opracowane przez Douglasa MacEachina, czego rezultatem jest wydana również w Polsce, książka: U.S. Intelligence and the Confrontation in Poland, 1980-1981 (The Pennsylvania University Press 2002).

Mimo licznych prób, nie udało mi się osobiście wpłynąć na odtajnienie zbiorów amerykańskich agend rządowych. W kwestii zdejmowania klauzul, na podstawie FOIA, korespondowałem z CIA, FBI, Departamentem Stanu i Departamentem Pracy. Pozostało mi korzystać z tych archiwów, które do tej pory odtajniły wspomniane NARA na wniosek różnych amerykańskich organizacji. Jedną z nich jest National Security Archives (NSA), instytucja zlokalizowana na Georgetown University w Waszyngtonie. "Magazynuje" ona przede wszystkim materiały pochodzące z rządowych departamentów. W niniejszej pracy wykorzystałem dokumenty wywodzące się z olbrzymiej kolekcji nazwanej przez archiwistów Soviet Flashpoint. W Tamiment Library & Robert F. Wagner Labor Archives można otrzymać wgląd do materiałów Communist Party of the United States of America (CPUSA).

Swą wiedzę w zakresie spraw amerykańskich, polonijnych czy wreszcie amerykańsko-polskich, poszerzałem wędrując po licznych, zwykle dobrze wyposażonych amerykańskich bibliotekach. Mnóstwo godzin spędziłem w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie. Miałem ku temu wiele okazji, mieszkając przez wiele miesięcy w Waszyngtonie. Uczestniczyłem tu wpierw w stażu w Institute of World Politics, potem realizowałem projekt badawczy w ramach Albert Shanker Institute, wreszcie przygotowywałem wspólną publikację z Ireną Lasotą, jednym z bohaterów niniejszej pracy. Poszerzałem swe horyzonty dzięki obfitym zbiorom New York Public Library oraz bibliotek rozlokowanych na kampusie Harvard University w Cambridge. Mowa o trzech konkretnych: Widener Library, Lamont Library oraz Houghton Library. W tej ostatniej oparciem był dla mnie nasz rodak Józef Zając.

W bibliotekach prowadziłem kwerendę prasy amerykańskiej. Już po powrocie do Polski, kontynuowałem ją "na odległość", w czym pomagał mi nieoceniony Józef. Wertowałem archiwalne numery "The New York Times'a", "The Washington Post", "The Wall Street Journal", i mniej popularnych gazet i periodyków, które odcisnęły swój ślad w tej pracy. Nie mogę zapomnieć o kwerendzie pism polonijnych, jak wydawanego w Nowym Jorku "Nowego Dziennika" czy wydawanego przez KPA "Dziennika Związkowego". Polonijne pisma i książki wypożyczałem przykładowo w Polish Museum of Chicago, gdzie znajduje się komplet kwartalnika "Pomost" oraz w Józef Pilsudski Institute of America w Nowym Jorku. Instytut Piłsudskiego jest, zdaje się, główną bazą pism emigracyjnych w USA, i nie tylko, a bogactwo archiwaliów dotyczących życia Polonii jest tam doprawdy imponujące. Znajdzie się tu takie tytuły jak "Voice of Solidarność", "Odpowiedź", "Kontakt", "Resistance Bulletin", "Pogląd" czy "Messages", a także kolekcje biuletynów Committee in Support of Solidarity w Nowym Jorku czy Biura Koordynacyjnego w Brukseli.

Kwerendę polskich czasopism i periodyków przeprowadziłem rzecz jasna w Polsce. Najwięcej czasu spędziłem w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej, Bibliotece Jagiellońskiej oraz Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie i Bibliotece Śląskiej w Katowicach. Korzystałem również ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie oraz biblioteki stołecznego Wyższego Seminarium Duchownego.

Bawiąc w USA starałem się odszukać jak najwięcej archiwów biura i komitetu, szczególnie wytworzonych przez Biuro Koordynacyjne. Musiałem je wpierw odnaleźć. Tych ostatnich na kontynencie amerykańskim próżno było szukać. Wędrując ich tropem, trafiłem najpierw do, przechowywanych w siedzibie Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" w Gdańsku, archiwaliów "Solidarności". Potem trafiłem do International Institute of Social History w Amsterdamie, wreszcie do Documentation and Research Center on Religion Culture and Society na Katolickim Uniwersytecie w Leuven w Belgii. Odnajdywałem jedynie niewiele znaczące dokumenty propagandowe, pisma, broszury, ulotki, i tak dalej. Jedynie w Hoover Institution oraz w Ośrodku KARTA w Warszawie, odnalazłem szczątkowe fragmenty wieloletniej korespondencji między szefem biura, Jerzym Milewskim a TKK w kraju lub "doradcami" jego biura, Zdzisławem Najderem, Krzysztofem Pomianem i Bohdanem Cywińskim.

W ostatniej fazie badań pozytywnie zaskoczył mnie zbiór, archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Nowak zdeponował je przed śmiercią w Zakładzie Narodowym imienia Ossolińskich we Wrocławiu. Porządkujący je naukowiec Andrzej Nowak żałował, że zostało ono dość mocno przez darczyńcę przetrzebione1, aczkolwiek i tak znajdujemy tam wiele brakujących elementów układanki. Nowak prowadził bardzo płodną korespondencję, a jak się przekonamy, zaznaczył swą obecność w życiu wszystkich niemal istotnych bohaterów niniejszej książki, ze strony polskiej, jak i amerykańskiej.

W pozostałych polskich archiwach nie ma prawie nic na temat Biura Koordynacyjnego. Spróbujemy później ustalić, co się stało z właściwymi archiwami biura. W Archiwum Akt Nowych w Warszawie musiałem zadowolić się dokumentacją dotyczącą Międzynarodówki Amsterdamskiej, dość ciekawą. W mieszczącym się w Gdańsku Europejskim Centrum Solidarności najciekawsze zdają się być archiwa Magdaleny Wójcik, aczkolwiek mąż działaczki, Rolf starannie "oczyścił" je z, najcenniejszej dla nas, korespondencji politycznej, choćby pomiędzy Wójcik a Milewskim. Na bodaj największy zbiór materiałów dotyczących konkretnie biura natrafiłem w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej, w materiałach śledztwa dotyczącego "antypaństwowej" działalności Biura Koordynacyjnego i jego pracowników. Śledztwa, które wygenerowało imponującą liczbę akt i grubych tomów. Przy tej okazji chcę podziękować, za pomoc w kwerendzie, archiwistce Instytutu w Wieliczce, Marii Koniecznej.

Źródłową wyrwę po materiałach biura pomagali mi zasypać bohaterowie książki. Niektórzy udostępnili mi swe zbiory prywatne. Cenne materiały otrzymałem od Krystyny Ruchniewicz, Marii i Jerzego Grębskich, Elżbiety Wasiutyńskiej, Ireny Lasoty, Erica Chenowetha, Mirosława Domińczyka, Ewy Rurarz-Huygens, córki Zdzisława Rurarza oraz Andrzeja Jarmakowskiego. Ten ostatni przekazał mi interesujący zbiór dokumentów POMOST. Janusz Krzyżanowski, prezes Stowarzyszenia Polskich Kombatantów pozwolił mi na wgląd do materiałów SPK, przechowywanych w budynku Instytutu imienia Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku.

W trakcie kilku pobytów w USA przeprowadziłem szereg wywiadów historycznych. Pośród moich rozmówców znaleźli się związkowcy, urzędnicy i politycy pracujący niegdyś w administracji Jimmy'ego Cartera i Ronalda Reagana, a także działacze polonijni. W pierwszej grupie znajdą się Eugene Kemble, Tomas Donahue, Randall Garton, Rachelle Horowitz, Adrian Karatnycky i Arch Puddington. Rozmawiałem również z szefem NED, Carlem Gershmanem oraz Nadią Diuk. Wywiadu udzielił mi Landon Butler, w administracji Cartera łącznik z kierownictwem AFL-CIO oraz urzędnicy administracji Reagana: Paula Dobriansky, John Lenczowski, Richard Pipes i Richard Perle. Poza wspomnianymi Krzyżanowskim, Lasotą, Domińczykiem i Wasiutyńską, deliberowałem także z Lechem Zborowskim, Leszkiem Sobieszkiem, Archem Puddingtonem oraz sowietologami Markiem Kramerem i Walterem Laqueurem. W Polsce przeprowadziłem krótki wywiad z Jackiem Merklem oraz dłuższą rozmowę z Anną Fotygą, kiedyś stażystką Działu Zagranicznego "pierwszej" "Solidarności", Bronisławem Wildsteinem, byłym redaktorem naczelnym "Kontaktu", a także Kornelem Morawieckim oraz Zofią i Zbigniewem Romaszewskimi. Na wiele istotnych wątków naprowadzili mnie Seweryn Blumsztajn i Mirosław Chojecki.

Kilkoro świadków odmówiło mi spotkania czy też publikacji fragmentów wypowiedzi na temat wydarzeń, na które mieli w przeszłości wpływ. Korzystali z różnych pretekstów. Zbigniew Brzeziński odsyłał mnie do swoich wspomnień zawartych w książce "Cztery lata w Białym Domu", Jacek Merkel po rozmowie w styczniu 2012 roku nie wyraził zgody na cytowanie jego słów i na dalsze wywiady, Jarosław Kaczyński zwyczajnie nie odpowiedział na prośbę o rozmowę, choć kiedyś oferował się, jako świadek historii. Ze stratą na pewno dla badań. Brzeziński reprezentował ważny ośrodek finansowo-polityczny David Rockefellera i był doradcą prezydentów USA, Merkel zasiadał w TKK i był łącznikiem z Biurem Koordynacyjnym w Brukseli, zaś Kaczyński, wraz z bratem Lechem, należeli w drugiej połowie lat 80. do najściślejszego otoczenia Lecha Wałęsy.

Prowadząc badania rozmawiałem z Henrykiem Piecuchem, w czasach PRL oficerem Wojsk Ochrony Pogranicza, aktywnym również na niwie dziennikarsko-badawczej. Piecuch zainteresował się omawianą w niniejszej książce tematyką jeszcze w końcu lat 80. W latach 90. i 2000. poświęcił jej kilka prac. Jego dorobek słynie z rozmów z szefem wywiadu i kontrwywiadu PRL, Władysławem Pożogą, ale udało mu się namówić do rozmowy wielu dobrze poinformowanych świadków, Józefa Lebenbauma, Jerzego Milewskiego, Joannę Pilarską, Mirosława Chojeckiego czy Bogdana Borusewicza. Ustalenia Piecucha uznaliśmy za ważny argument w dyskusji toczonej wokół amerykańsko-polskich "kanałów" współpracy. Wiarygodność tychże ustaleń i wywiadów skonfrontowaliśmy ze świadectwami, jak i zachowanymi materiałami byłego MSW, przechowywanymi przez Instytut Pamięci Narodowej.

Zamknięty w ramach dekady lat 80. okres współpracy "Solidarności" z AFL-CIO ma swych kilku badaczy. Są to obcokrajowcy, Amerykanin Gregory Domber i Belg Idesbald Goddeeris. W 2014 roku Domber wydał książkę pod tytułem: Empowering Revolution. America, Poland, and the End of the Cold War (The University of North Carolina Press). Wcześniej publikował artykuły, między innymi tekst: The AFL-CIO, The Reagan Administration and Solidarność, na łamach "The Polish Review" (nr 3/2007). Goddeeris jest autorem pionierskiego artykułu: Lobbying Allies? The NSZZ Solidarność Coordinating Office Abroad, 1982-1989, opublikowanego latem 2011 roku w harvardzkim "Journal of Cold War Studies". Publikacje owe stanową oczywiście, wykorzystaną w pracy, literaturę przedmiotu.

Do grona ekspertów badanej przeze mnie tematyki zaliczają się dawni socjaldemokraci Eric Chenoweth i Arch Puddington. Chenoweth wydał niedawno książkę: Democracy's Champion. Albert Shanker and the International Impact of the American Federation of Teachers (Washington, DC: The Albert Shanker Institute, 2013), której obszerną część poświęcił pomocy AFL-CIO świadczonej "Solidarności". Puddington jest biografem Lane'a Kirklanda, wieloletniego prezesa AFL-CIO (Lane Kirkland. Champion of American Labor, Hoboken, New Jersey: John Wiley & Sons, Inc., 2005). Zanim wyżej wymienione publikacje ukazały się, obszar współpracy polskich i amerykańskich związkowców był de facto ignorowany. W latach 90. sporą sensację wzbudziła, wydana także w Polsce, publikacja Petera Schweizera Victory. The Reagan Administration Secret Strategy that Hastened the Collapse of the Soviet Union (New York 1994). Książka Schweizera oparta została na wywiadach z urzędnikami administracji Reagana oraz na wciąż nieodtajnionych archiwaliach Williama Casey'a, przechowywanych w Hoover Institution. Wprawdzie rzuciła pewien snop światła na kooperację między AFL-CIO, CIA oraz "Solidarnością", nie wywołała szerszej, naukowej debaty.

W Polsce przywołana wyżej tematyka nie ma swoich badaczy. Otarł się o nią Patryk Pleskot, autor książki: Kłopotliwa panna "S". Postawy polityczne Zachodu wobec "Solidarności" na tle stosunków z PRL (1980-1989) (Warszawa 2013) oraz zbioru dokumentów: Solidarność, "Zachód" i "Węże". Służba Bezpieczeństwa wobec emigracyjnych struktur Solidarności 1981-1989 (Warszawa 2011). Jednakże większość danych, którymi posługiwał się historyk pochodzi z archiwów resortowych PRL. Więcej o współpracy AFL-CIO i "Solidarności" napisał dziennikarz Tomasz Pompowski, w swej publikacji Armia Boga kontra imperium zła (Kraków 2012), ale nie ma ona charakteru naukowego.

Jeszcze kilka słów o metodologii, układzie i rozmiarach książki. Dzieli się ona na części, te zaś dzielą się na rozdziały. Części następują po sobie chronologicznie, rozdziały mają strzec ciągu przyczynowo-skutkowego. Pogodzenie tych płaszczyzn było pewnym wyzwaniem. W książce występuje kilka równoległych wątków problemowych, często się ze sobą przeplatających. Oto niektóre: aktywność AFL-CIO na scenie krajowej i międzynarodowej, działalność Biura Koordynacyjnego i nowojorskiego CSS, polityka KPA i POMOST-u, kwestia zadłużenia PRL i sankcji, przemian w "Solidarności" i polskim "podziemiu", relacji USA i Watykanu, sprawy "Solidarności" na forum MOP i ONZ, i inne. Zrezygnowałem z zagadnieniowego układu książki, by zyskać na przejrzystości i atrakcyjności tekstu.

Wykorzystałem, jak było widać, relatywnie szeroki zestaw źródeł historycznych, normatywnych, historiograficznych, narracyjnych, epistolarnych oraz różne opracowania, pomocne w naszkicowaniu tła kontekstowego. Osobną kategorią są źródła tak zwane wywołane. Przy opracowywaniu źródeł wykorzystana została klasyczna metoda filologiczna analizy źródeł pisanych, wsparta tak zwaną "historią mówioną" (ang. Oral history), uważaną za interdyscyplinarną metodę badawczą. W sytuacji bogactwa źródeł, historia mówiona jest wybornym narzędziem, pomocnym w konfrontacji źródeł.

Przechodząc z wolna do problemu pokaźnych rozmiarów książki, podeprę się definicją źródła historycznego, autorstwa Jerzego Topolskiego: "Są [to] wszelkie źródła poznawania historycznego (bezpośredniego i pośredniego), tzn. wszelkie informacje (w rozumieniu teorio-informacyjnym) o przeszłości społecznej, gdziekolwiek one się znajdują, wraz z tym, co owe informacje przekazuje (kanałem informacyjnym). Przeszłość społeczna, rzecz jasna, rozumiana jest tutaj szeroko, obejmując również warunki naturalne, w których żył człowiek".

Duża objętość książki wynika więc z próby odtworzenia owych "warunków naturalnych", a ściślej mówiąc, rzeczywistości społeczno-politycznej, w której rozgrywały się opisywane przez nas wypadki i poruszali się nasi bohaterowie. Udało się dzięki temu ukazać, w mojej opinii, także przykładowo subtelne formy pomocy AFL-CIO, polegające przykładowo na: zakulisowych negocjacjach, akcjach lobbystycznych wśród kongresmenów, politycznych zależnościach i przyjaźniach, rekomendacjach, i tak dalej. Były one źródłem i esencją pomocy - jak mówiła o niej Elżbieta Wasiutyńska, przedstawicielka Biura Koordynacyjnego w USA - "finansowej, moralnej i politycznej". Śmiało możemy pokusić się o stwierdzenie, że pomoc polityczna, miała nie tyle większe znaczenie od finansowej, ale była jej fundamentem.

Wejrzenie za parawan skrywający spory i rywalizacje wewnątrz środowisk emigracyjnych i krajowych "Solidarności", pozwoliło nam z kolei naświetlić ścierające się ze sobą koncepcje pomocy, czy szerzej współpracy z Amerykanami. AFL-CIO wspierała "Solidarność" również poza strukturami emigracyjnymi "Solidarności". Współdziałała z nowojorskim Committee in Support of Solidarity, Kongresem Polonii Amerykańskiej czy Ruchem Społecznym POMOST, najczęściej wbrew stanowisku Biura Koordynacyjnego. Spory te polegały na ścieraniu się opcji zwolenników decentralizacji, z opcją zwolenników centralizacji "kanałów" pomocy materialnej. Innymi przykładami ścierania się opinii, będzie stanowisko wobec pierwszego miliona dolarów od Kongresu oraz podział zdań w kwestii, czy "Solidarność" winna zabiegać o afiliację przy ICFTU i WCL, do której ostatecznie doszło pod koniec 1986 roku.

Pragnę na koniec podziękować wszystkim tym, którzy choćby w najdrobniejszy sposób przyczynili się do powstania tej książki. Dziękuję mojemu promotorowi profesorowi Tomaszowi Schrammowi. Profesor był dla mnie bardzo wyrozumiały i bardzo pomocny przez zgoła pięć lat. Wspierał mnie w staraniach o pozyskanie grantów na sfinansowanie tego dość specyficznego projektu. Osobne podziękowania składam na ręce profesora Zdzisława Zawadzkiego, jego małżonki, pani Marii, pana Macieja Neumana oraz pani Hanny Szymańskiej. Profesor zaprosił mnie na Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza, bym wreszcie rozpoczął upragnione studia doktoranckie. Obiecywał, że proces rekrutacji odbędzie się zgodnie ze standardami. Choć nie obyło się bez burzliwej dyskusji podczas obrad komisji rekrutacyjnej - moje nazwisko i praca magisterska o Lechu Wałęsie wzbudzały wciąż wiele emocji - dostałem swoją szansę. Pani Maria, pan Maciej i profesor zadbali o tymczasowy nocleg dla mnie, a pani Hanna, szefowa sekretariatu studiów doktoranckich, z wielką życzliwością i wyrozumiałością załatwiała formalności ze studentem z odległego Bielska-Białej.

Dziękuję mojej małżonce Esterze, mojemu stałemu recenzentowi. Przez kilka lat znosiła moją "nieobecność" myślami. Współwinny był niezwykle absorbujący projekt, ale pierwszym sprawcą byłem oczywiście ja. Estera i syn towarzyszyli mi w trakcie wielomiesięcznej kwerendy w USA. Jednym z pierwszych słów, jakie Filip nauczył się wymawiać było słowo "archiwum".

Dziękuję tym, bez których niniejsza książka nie powstałaby, z przyczyn, nazwijmy je szczerze, kapitałowych. Badania współpracy między AFL-CIO, a "Solidarnością" rozpocząłem już podczas pobytu w USA wiosną 2010 roku, w trakcie stażu w waszyngtońskim Institute of World Politics. Poznałem wówczas przez Krzysztofa Kłopotowskiego, Irenę Lasotę. Jako pierwsza podpowiedziała mi w jakich miejscach należy poszukiwać źródeł na interesujący mnie temat, jakie książki przeczytać, o co pytać świadków. Odtąd działałem już siłą rozpędu. Mogłem zawsze liczyć na jej życzliwość, sugestie i komentarze do aktualnego przedmiotu badań. Mimo tarć charakterów i faktu, że w końcu była jedną z opisywanych przeze mnie postaci, nie wykorzystała okazji, by podpowiadać mi, do jakich wniosków powinienem dojść. Współpraca układała się na tyle dobrze, że rozszerzyliśmy ją o nowy projekt.

W 2011 roku otrzymałem grant od Albert Shanker Institute - American Federation of Teachers. Pozwolił mi ów na kilkumiesięczną kwerendę w każdym niemal miejscu USA. Odwiedziłem wówczas większość wymienionych wyżej instytucji archiwalnych. Grant zawdzięczam jednej osobie, Eugene Kemble. Zapukałem do byłej szefowej Free Trade Union Institue i przedstawiłem swój projekt. Kemble przekonała zarząd ASI o znaczeniu moich badań dla dziejów AFL-CIO i jej miejsca w polskiej historiografii. Mało kto tak dobrze, jak Kemble rozumiał wkład centrali w historię Polski i polską niepodległość w ostatniej dekadzie komunizmu. Kwerendę miałem sposobność uzupełnić jeszcze w 2012 roku, tym razem dzięki zaproszeniu na staż od Institute for Democracy in Eastern Europe. Obydwa pobyty za Oceanem polegały na wertowaniu setek tysięcy dokumentów, wreszcie selekcji tych najważniejszych już na poczet pracy doktorskiej.

Wdzięczny jestem kierownictwu mojego wydziału na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. Stypendia naukowe pozwoliły mi na wyjazd do kilku archiwów europejskich, w których przechowywane są materiały MOP, ICFTU i WCL oraz dokumenty polskich emigracyjnych grup związkowych. Wyjechałem więc do Amsterdamu, Genewy i Leuven. W międzyczasie odwiedzałem polskie placówki archiwalne, w Gdańsku, Warszawie i Krakowie.

Wspomnieć chcę o jeszcze jednym dobroczyńcy, tym razem indywidualnym. Otrzymałem daleko idące wsparcie od filantropa z Paryża, Krzysztofa Brezy2. Była to pomoc bezwarunkowa, wyłącznie dla celów badawczych. Bardzo cenna, bo pozwoliła mi w pełni skoncentrować się na olbrzymich zbiorach źródłowych i po prostu napisać doktorat. W sumie, jak policzyłem, badania nad niniejszą pracą prowadziłem przez ponad pięć lat. W międzyczasie opublikowałem dwie książki, dorzuciłem "dwa grosze" do jednej zbiorowej, rozpocząłem pisanie następnych.

O wsparcie finansowe, głównie na pokrycie kosztów podróży do USA, starałem się również w Instytucie Pamięci Narodowej, w którym kiedyś pracowałem. Zaproponowałem instytutowi współpracę w napisaniu i wydaniu "wywiadu-rzeki" z Ireną Lasotą. Chciałem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Zależało mi pośrednio na kontynuowaniu badań nad doktoratem. Wpierw otrzymałem odpowiedź pozytywną. Zwróciłem się więc, w lutym 2011 roku, za radą dyrektora oddziału IPN w Krakowie, z następną prośbą do centrali w Warszawie. W międzyczasie bowiem do oddziału spływać zaczęły zamawiane przeze mnie materiały IPN. Poprosiłem, wskazując na świeżo zadzierzgniętą "współpracę", o zwolnienie mnie z olbrzymich wówczas opłat za kopie dokumentów lub dostęp do skanów tychże. Otrzymałem następującą odpowiedź:

Niestety od czasu naszej ostatniej rozmowy sporo się zmieniło, wniosek o zawarcie umowy z Panem został odrzucony w dość przykrych okolicznościach, w związku z czym nie mogę Panu wystawić takiego zaświadczenia. Mam nadzieję, że ta sytuacja ulegnie zmianie po ukonstytuowaniu się nowych władz IPN3.

Nie uległa. Gdyby nie wsparcie dobrych ludzi i jednej amerykańskiej instytucji, miałbym problemy nie tylko z pracą doktorską. Wsparli mnie, kiedy wsparcia odmawiały mi potężne i majętne instytucje, polskie i polonijne. Kilkakrotnie wnioskowałem o stypendium w Fundacji Kościuszkowskiej (Kosciuszko Foundation), licząc, że badacz, który stara się naświetlić dziewiczy obszar historii polsko-amerykańskiej, znajdzie w fundacji samych tylko entuzjastów. Oczywiście przeliczyłem się. Uczestniczyłem w konkursach stypendialnych takich instytucji, jak Fundacja na rzecz Nauki Polskiej i Polsko-Amerykańska Komisja Fulbrighta. Za każdym razem otrzymując odpowiedź odmowną. Dziwiłem się. Współpraca AFL-CIO, Polonii Amerykańskiej i "Solidarności" to przecież historyczna niemal "biała karta". Jedna z odpowiedzi na moje dociekania była symptomatyczna. Pracownik Fundacji Kościuszki poinformował mnie, że mój

projekt, w zestawieniu z innymi, nie był konkurencyjny4.

Paweł Zyzak,

Bielsko-Biała, 2 października 2016 r.

1 Relacja A. Nowaka, Wrocław, 1.03.2016 r.

2 K. Breza pojawi się w trakcie omawiania historii Jacka Jurzaka.

3 List elektroniczny Ł. Kamińskiego do P. Zyzaka, 20.03.2011 r.

4 "Niekonkurencyjny" to być może termin zastępczy dla "kontrowersyjny", co oznacza, że autor lub jego temat nie spełniają odpowiednich, politycznych kryteriów. Przykładem nie spełniania takowych niech będzie przypadek przedstawiony w artykule S. Bojemskiego: Skandal w polskim konsulacie w Nowym Jorku. Juńczyk-Ziomecka wyrzuca Chodakiewicza za... ubój, artykuł dostępny na stronie internetowej "Najwyższego czasu" pod adresem: http://nczas.com/publicystyka/skandal-w-polskim-konsulacie-w-nowym-jorku-junczyk-ziomecka-wyrzuca-chodakiewicza-za-uboj/. Stan z dnia 2.01.2016 r.

5 Green Addresses the People over WCFL, w: "The Federation News. Published Weekly by the Chicago Federation of Labor", 10.08.1929 r., s. 2, 8.

6 US MSS, 117A/8A, Labor's Struggle with the Reds, artykuł załączony do listu W. Greena do R. Maupina, z 19.03.1952 r., s. 1-3. Files of the Director of Research, box 2, folder: Communism. State Historical Society w Madison, Wisconsin (dalej skrót: SHSW).

7 To tzw. I Red Scare. II Red Scare wiąże się z czasami makkartyzmu po II wojnie światowej.

8 R. B. Speed III, Prisoners, Diplomats and the Great War. A Study in the Diplomacy of Captivity, Westport 1990, s. 158 i n.

9 R. K. Murray, Red Scare. A Study of National Hysteria, 1919-1920, New York: McGraw Book Company, 1955, s. s. 14, 38.

10 "Paul Stolt", Executive Secretary, United Communist Party of America to The Executive Committee of the Communist International, 1920. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 1 (mikrof.). Tamiment Library & Robert F. Wagner Labor Archives (dalej w skrócie: TAM).

11 R. K. Murray, dz. cyt., s. 6, 9, 46

12 J. G. Rayback, A History of American Labor, New York: The MacMillan Company, 1959, s. 280-281.

13 R. K. Murray, Red Scare..., s. 13-16, 84-92.

14 Więcej na ten temat zob. w roz. 20: Ku-Klux-Klan i Polacy w Ameryce, pionierskiej książki M. Kruszewskiej: Polacy w Ameryce, Stevens Point, Wisconsin: Point Publications, Inc., 2015, s. 181-189.

15 R. K. Murray, Red Scare..., s. 18-20, 24, 41-43.

16 Communist Labor Party of America. Official Report of the Chicago Convention. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 1 (mikrof.). TAM.

17 R. K. Murray, dz. cyt., Red Scare.., s. 49-53, 58.

18 "Paul Stolt", Executive Secretary, United Communist Party of America (do maja 1920 r. Communist Labor Party) to The Executive Committee of the Communist International, 1920. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 1 (mikrof.). Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 1 (mikrof.) TAM.

19 S. B. Kaufman, Samuel Gompers and Origins of American Federation of Labor, 1948-1896, Westport, Connecticut: Greenwood Press, 1973, s. 101-102, 113, 147-148, 164

20 Tamże, s. 107, 156, 168, 190-215; J. G. Rayback, A History of American Labor, dz. cyt., s. 143-169, 177-178, 194-195.

21 Zob. np. D. C. Vandeck ("Jewish Daily Forward") to S. Gompers (President of the AFL), July 10, 1919. Samuel Gompers Letterbooks. 1883-1924. Reel no. 242 (mikrof.). The Library of Congress, Manuscript Division (dalej w skrócie: LOC).

22 S. Gompers, President of the AFL to Ch. E. Hughes, Secretary of State, March 10, 1921. Samuel Gompers Letterbooks. 1883-1924. Reel no. 263. LOC.

23 S. Gompers, President of the AFL to D. Braman, The Law and Order Union, March 20, 1921. Tamże.

24 S. Gompers, President of the AFL to J. J. Davis, Secretary of Labor, 1920. Samuel Gompers Letterbooks. 1883-1924. Reel no. 334. LOC.

25 C. Phelan, William Green. Biography of a Labor Leader, Albany: State University of New York, 1989, s. 5.

26 Tamże, s. 159; A. Robinson, George Meany and His Times, New York: Simon and Schuster, 1981, s. 52; G. Van Goethem, From dollars to deeds. AFL foreign policy against Nazism and communism (1934-1945), [w:] American Labor's Global Ambassadors. The International History of the AFL-CIO during the Cold War, ed. G. Van Goethem, R. A. Waters Jr., New York: Palgrave Macmillan, 2003.

27 G. Van Goethem, The Amsterdam International. The World of the International Federation of Trade Unions (IFTU), 1913-1945, Burlington, Vermont: Ashgate Publishing Company, s. 13-20, 111.

28 Tamże, s. 22-23, 175.

29 Od 1921 r. Czerwona Międzynarodówka Związków Zawodowych ("Profintern").

30 G. Van Goethem, The Amsterdam International..., s. 25-28.

31 Tamże, s. 32-34.

32 Bodaj najskuteczniej ich wpływy zwalczało The United Brotherhood of Carpenters and Joiners of America (Zjednoczone Amerykańskie Braterstwo Cieśli i Stolarzy). Od początku ostrzegało przed konsekwencjami bolszewickiego przewrotu w Rosji. Z doświadczeń bractwa czerpał potem m. in. D. Dubinsky, T. R. Brooks, The Road to Dignity. A Century of Conflict, New York: Atheneum, 1981, s. 115-117. W celach infiltracji, w końcu przejęcia związków zawodowych AFL "od wewnątrz", komuniści utworzyli w 1920 r. Trade Union Educational League (TUEL, Liga Edukacji Związkowej). AFL udało się zmarginalizować tę organizację. W 1929 r. Komintern przyjął nową taktykę i komuniści powołali do życia Trade Union Unity League (TUUL, Liga na rzecz Zjednoczenia Związków Zawodowych), która, jako osobne centrum, miała rywalizować w poszczególnych branżach z AFL. Poskutkowało to tymczasową izolacją komunistów - do połowy lat 30. W szczytowym momencie TUUL liczyła 125 tys. członków. W okresie tzw. "frontów ludowych", w latach 1935-1939, organizacja została zlikwidowana i komuniści znów skupili się na infiltracji związków zrzeszonych w AFL. Zob. A. J. Goldberg, AFL-CIO. Labor United..., s. 172-174. D. Dubinsky, A. H. Raskin, David Dubinsky: A Life With Labor, New York: Simon and Schuster, s. 85-87, 239-241; A. Fried, Communism in America. In Documents, New York: Columbia University Press, 1997, s. 95-96, 106-109, 118-122.

33 Liczba członków obydwu partii komunistycznych spadła z ok. 70 tys. do 16 tys. W szeregach pozostali jedynie najbardziej fanatyczni i oddani Moskwie. Socjaliści oraz anarcho-syndykaliści z penetrowanej przez komunistów centrali Industrial Workers of the World (tzw. Wobblies), zerwali z nimi jakąkolwiek współpracę. Wobblies wszakże, do 1924 r. przestali stanowić jakąkolwiek znaczącą siłę, nawet w rodzimym ruchu "radykalnym". R. K. Murray, Red Scare..., s. 106, 276-277.

34 J. Kowalski to J. Lovestone, 1927, k. 130. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 79 (mikrof.). TAM.

35 B. Gebert, Z Tykocina za Ocean, Warszawa 1982, s. 54-56, 73-74, 79-80.

36 H. Klehr, J. E. Haynes, F. I. Firsova, The Secret World of American Communism, New Haven: Yale University Press, 1995, s. 7-8.

37 S. Nowakowski, member of Biuro to the CC [Central Committee] CP USA on resolution of the Polish Biuro of CP, k. 18-20. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 273 (mikrof.). TAM.

38 W. Podolsky, Secretary of the Polish Biuro to the Polbiuro of the CEC of the Communist Part, 1934, k. 14-16. Tamże.

39 ZRK posiadało w 1950 r. majątek rzędu $30 mln., a wartość ubezpieczeń wynosiła $90 mln. Majątek znacznie bogatszego ZNP przekraczył w 1983 r. $176 mln., a suma ubezpieczeń członkowskich wynosiła blisko $434 mln. L. Tołczyk, W obronie Polonii, t. I, Chicago 1988, s. 35-36.

40 B. K. Gebert, Secretary Polish Biuro to CEC [Central Executive Council] Workers Party [of America, partia założona przez CP USA na potrzeby legalnej działalności], September 17, 1927, k. 122. Communist Party USA. Records of the CPUSA. Reel no. 79 (mikrof.). TAM.

41 AAN 157/1, folder: 5-ty zwyczajny międznarodowy kongres związkowy, Sztokholm, 7-11 VII 1930 r., Fifth International Trade Union Congress, Stockholm, July 7th, 1930, k. 98.

42 Green Insists Soviet Disavow Propaganda, w: "New York Times", 21.10.1933 r., s. 2.

43 T. R. Brooks, The Road to Dignity..., s. 140.

44 F 477, Statement by William Green, Atlantic City, New Jersey, August 15, 1934. Office if the President. William Green Papers 1925-1952, box 9. SHSW.

45 Tamże.

46 R. K. Murray, Red Scare..., s. 107.

47 D. Dubinsky, A. H. Raskin, David Dubinsky..., s. 143-169.

48 Zob. J. G. Rayback, A History of American Labor, dz. cyt., s. 317; Zob. R. Storch, Shades of Red: The Communist Party and Chicago's Workers, 1928-1939, University of Illinois at Urbana Champaign, 1998 (praca doktorska), s. 12-77.

49 W. Green, dz. cyt., s. 34-36; Od początku istnienia CP USA, jej członkowie angażowali się w agitację na rzecz praw dla czarnoskórych Amerykanów. Bez większych jednak sukcesów. W praktyce równie bezowocną inicjatywą okazała się istniejąca w latach 30. League of Struggle for Negro Rights (Liga Walki o Prawa Murzynów). A. Fried, Communism in America..., s. 103-106.

50 W. I. Lenin, Dzieła, Warszawa 1957, t. 18, s. 554-555.

51 F 477, Statement by William Green, Atlantic City, New Jersey, August 15, 1934. Office if the President. William Green Papers 1925-1952, box 9. SHSW.

52 F 500, Statement Released for Publication Thursday, December 20, 1934, Office if the President. William Green Papers 1925-1952. Box 9. SHSW.

53 F 477, Statement by William Green, Atlantic City, New Jersey, August 15, 1934. Tamże.

54 Różnic było znacznie więcej. Związki wielkoprzemysłowe - samochodowe, stalowe i górnicze - zrzeszały nieporównywalnie większą, od "cechowych", liczbę niezasymilowanych imigrantów oraz ogromną rzeszę czarnoskórych Amerykanów.

55 A. J. Goldberg, AFL-CIO. Labor United, New York: McGraw-Hill Book Company, Inc., 1956, s. 39-43.

56 Do powstania CIO parła CP USA W. Fostera. Jednym z twórców CIO był także B. Gebert, który z polecenia Fostera działał w środowisku hutników. W 1936 r. został przez nich wybrany przewodniczącym stałego komitetu organizacji narodowościowych, jako wsparcie w organizowaniu związku zawodowego hutników. Zob. B. Gebert, Z Tykocina za Ocean..., s. 68-69, 102-105.

57 R. H. Zieger, The CIO. 1935-1955, The University of North Carolina Press, s. 253-254.

58 Tamże, s. 254-257.

59 C. Phelan, William Green..., s. 129-130.

60 CIO odniósł z początku wielki sukces. W 1937 r. władze kongresu chwaliły się liczbą członków na poziomie 3,7 mln. Imponujący ich napływ zatrzymał się dopiero w 1939 r., pod wpływem szeregu czynników, m.in. napięć wewnątrz centrali, rosnącego w kraju bezrobocia (w 1940 r wynosiło prawie 9 mln.), zaś na arenie międzynarodowej zacieśniającego się sojuszu ZSRS i III Rzeszy. J. G. Rayback, A History of American Labor, dz. cyt., s. 355, 371.

61 Zob. A. Robinson, George Meany..., s. 69.

62 Browder kontaktował się z waszyngtońską rezydenturą wywiadu ZSRS, m.in. W. Zarubinem, jej szefem w latach 1941-1944. Do marca 1940 r. Zarubin przebywał w obozie jeńców polskich w Kozielsku, gdzie prowadził przesłuchania. Wkrótce jeńcy, prawie wszyscy, zostali zgładzeni. Młodsza siostra Browdera Marguerite pracowała dla wywiadu NKWD w Europie, zaś jego przybrana siostrzenica Helen Lowry w drugiej połowie lat 30. pracowała dla Ichaka Achmetowa, szefa nowojorskiej rezydentury. W 1939 r. została jego żoną. Ch. Andrew, V. Mitrochin, The Sword and the Shield. The Mitrochin Archive and the Secret History of the KGB, New York: Basic Books, 2001, s. 108-109, 123; H. Klehr, J. E. Haynes, F. I. Firsova, The Secret World of American Communism. New Haven: Yale University Press, 1995, s. 243; J. Zawodny, Katyń. Paryż, 1989, s. 117.

63 AAN 157/5, Międzynarodówka Amsterdamska, folder: Sierpień 1934 r., Report of Secretariat of the Activities of the International Federation of Trade Unions During the Period from 1st July, 1933, to 31st March, 1934., k. 98-99, 103.

64 Tamże, k. 105.

65 AAN 157/10, Międzynarodówka Amsterdamska, Trade Union Organization of Young Wirkers, k. 77-82.

66 W latach 1919-1930 siedziba IFTU znajdowała się w Amsterdamie, w latach 1931-1933 w Berlinie, a w latach 1933-1940 w Paryżu. W Londynie natomiast w latach 1940-1945, a więc po klęsce Francji w wojnie z Niemcami.

67 D. Dubinsky, jako prezydent ILGWU zasiadał równocześnie we władzach AFL oraz CIO. W latach 1938-1939 jego związek nie był afiliowany przy żadnej z nich. W 1940 r. ILGWU powrócił do AFL. Zob. R. H. Zieger, The CIO..., s. 30, 94, 97, 101-102.

68 Zob. Rules and Regulations of the International Federation of Trade Unions. 1st Congress, Amsterdam 20 July - 2 August 1919. IFTU. Inventory nr 3. International Institute of Social History in Amsterdam (dalej w skrócie: IISH).

69 IWW powstał w 1905 r. Nacisk na ideologię, socjalistyczne wpływy wewnątrz IWW - to wszystko powodowało, że konkurencyjna AFL uciekała w apolityczność. Więcej na ten temat zob. w: J. G. Rayback, A History of American Labor, dz. cyt., s. 238-240.

70 G. Van Goethem, The Amsterdam International..., s. 52, 55, 170.

71 Tamże, s. 102.

72 F-800, President W. Green of the American Federation of Labor letter to Mr. W. Schevenels, General Secretary IFTU, August 28, 1939, E. William Green Papers 1925-1952. Box no. 2. SHSW.

73 AAN 157/11, Międzynarodówka Amsterdamska, folder: 1940, Resolution of Solidarity with Finland, k. 105.

74 B-419c, Address of Pres. William Green, AFL 40th Annual Convention Federation of Labor - Harrisburg, Pa. May 5, 6, 6, 8, 1941, s. 12. E. William Green Papers 1925-1952, Box no. 3. SHSW.

75 Tamże, s. 19.

76 Tamże, s. 18.

77 M. Kampelman, The Communist Party vs. the CIO, New York: Praeger, 1957, s. 16; Por. W. Galenson, Communists and Trade Union Democracy, "Industrial Relations: A Journal of Economy and Society", t. 13, październik 1974 r., s. 234.

78 Text of address by President William Green of the American Federation of Labor on Sunday afternoon, Nov. 8, in Madison Square Garden, New York City, under the auspices of the Congress of American-Soviet Friendship. For Release in Monday A. M., November 9, 1942, s.1-2. Files of the Director of Research. General Files. Box no. 19, folder: Russia. SHSW.

79 Od Fredericka Taylora i Henry'ego Forda.

80 V. M. Zubok, A Failed Empire: The Soviet Union in the Cold War from Stalin to Gorbachev, The University of North Carolina Press, 2007, s. 11-12.

81 Zob. B. Musiał, Na Zachód po trupie Polski, Warszawa 2009.

SŁOWNIK SKRÓTÓW

AAFLI (Asian American Free Labor Institute - Azjatycko-Amerykański Instytut Wolnych Związków Zawodowych)

AALC (The African-American Labor Center - Afrykańsko-Amerykańskie Centrum Wolnych Związków Zawodowych)

AAN (Archiwum Akt Nowych)

ACEN (Assembly of Captive European Nations - Zgromadzenie Europejskich Narodów Ujarzmionych)

ACV/CSC (Algemeen Christelijk Vakverbond/Frans Confédération des Syndicats Chrétiens - Konfederacja Chrześcijańskich Związków Zawodowych)

ACWA (Amalgamated Clothing Workers of America - Zjednoczenie Pracowników Przemysłu Odzieżowego Ameryki)

ADA (American for Democratic Action - Amerykanie na rzecz Akcji Demokratycznej)

AFL-CIO (American Federation of Labor - Congress of Industrial Organizations - Amerykańska Federacja Pracy - Kongres Przemysłowych Związków Zawodowych)

AFSCME (The American Federation of State, County and Municipal Employees - Amerykańska Federacja Pracowników Stanów, Hrabstw i Miast)

AFT (American Federation of Teachers - Amerykańska Federacja Nauczycieli)

AIFLD (The American Institute for Free Labor Development - Amerykański Instytut na rzecz Rozwoju Wolnych Związków Zawodowych)

ANC (African National Congress - Afrykański Kongres Narodowy)

AP (Associated Press - Stowarzyszona Agencja Prasowa)

ASI (Albert Shanker Institute - Instytut imienia Alberta Shankera)

ASU (American Seafarers Union - Amerykański Związek Zawodowy Marynarzy)

ATAP (American Trust for Agriculture in Poland - Amerykański Zarząd do Spraw Rolnictwa w Polsce)

BBC (British Broadcasting Corporation - Brytyjska Korporacja Radiowo-Telewizyjna)

BIB (Board for International Broadcasting - Zarząd Radiofonii Międzynarodowej)

CARE (Cooperative for Assistance and Relief Everywhere - Amerykańska Organizacja Charytatywna)

CAT (Caterpillar)

CCC (The Commodity Credit Corporation - Towarzystwo Kredytu Towarowego)

CCSU (Central Connecticut State University)

CDT (Central Democrática de Trabajadores - Demokratyczna Centrala Robotników)

CEA (Council of Economic Advisers - Rada Doradców Ekonomicznych)

CEO (Chief Executive Officer - prezes zarządu)

CFDT (La Confédération Française Démocratique du Travail - Francuska Demokratyczna Konfederacja Pracy)

CFR (Council on Foreign Relations - Rada Stosunków Zagranicznych)

CFTC (Confédération Française des Travailleurs Chrétiens - Francuska Chrześcijańska Federacja Pracujących)

CGIL (Confederazione Generale Italiana del Lavoro - Włoska Powszechna Konfederacja Pracy)

CGT (Confédération Générale du Travail - Powszechna Konfederacja Pracy)

CIO (jw. Kongres Związków Pracowników Przemysłowych)

CIPE (The Center for International Private Enterprise - Centrum na rzecz Międzynarodowej Inicjatywy Prywatnej)

CISL (Confederazione Italiana Sindicati Lavoratori - Włoska Powszechna Konfederacja Pracowniczych Związków Zawodowych)

CK ZZ (Centralna Komisja Związków Zawodowych)

CLC (Canadian Labour Congress) - Kanadyjski Kongres Związków Zawodowych

COCOM (Coordinating Committee for Multilateral Export Controls - Komitet Koordynacyjny Wielostronnej Kontroli Eksportu)

CPUSA (Communist Party of the United States of America - Komunistyczna Partia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej)

CRZZ (Centralna Rada Związków Zawodowych)

CSCE (The Conference on Security and Cooperation in Europe - Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie)

CSIS (The Center for Strategic and International Studies - Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych)

CSRS (Czechosłowacka Republika Socjalistyczna)

CSS (Committee in Support of Solidarity - Komitet Poparcia Solidarności)

CSS (Committee in Support of Solidarity Archive)

CVT (Confederation Vietnamienne du Travail - Wietnamska Konfederacja Pracy)

DFL (The Minnesota Democratic-Farmer-Labor Party - Demokratyczno-Farmersko-Robotnicza Partia Minnesoty)

DGB (Der Deutsche Gewerkschaftsbund - Zrzeszenie Niemieckich Związków Zawodowych)

DOD (Department of Defense - Departament Obrony)

DOJ (Department of Justice - Departament Sprawiedliwości)

DOS (Department of State - Departament Stanu)

ECAP (Emergency Committee for Aid to Poland - Komitet Wyjątkowy d/s Pomocy dla Polski)

ETUC (European Trade Union Congress - Europejski Kongres Związków Zawodowych)

EVD (Extension of Voluntary Departure - Przesunięcie Terminu Dobrowolnego Wyjazdu)

FAO (Food and Agriculture Organization - Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa)

FBI (Federal Bureau of Investigation - Federalne Biuro Śledcze)

FDPA (Foundation for the Development of Polish Agriculture - Fundacja Rozwoju Polskiego Rolnictwa)

FNSEA (Fédération Nationale des Syndicats d'Expoitants d'Agricoles - Krajowa Federacja Związków Producentów Rolnych)

FO (Force Ouvri?re )

FOIA (Freedom of Information Act - Ustawa o Swobodzie Dostępu do Informacji)

FPK (Francuska Partia Komunistyczna)

FSM (Fabryka Samochodów Małolitrażowych)

FTA (The Food, Tobacco, Agricultural, and Allied Workers - Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Żywnościowego, Tytoniowego i Zawodów Pokrewnych)

FTUC (Free Trade Union Committee - Komitet Wolnych Związków Zawodowych)

FTUI (Free Trade Union Institute - Instytut Wolnych Związków Zawodowych)

GATT (General Agreement on Tariffs and Trade - Ogólne Porozumienie w sprawie Taryf i Handlu)

GF (Grafiska fackförbundet - Szwedzki Związek Zawodowy Pracowników Poligrafii)

GFPL (Gerald R. Ford Presidential Library and Museum in Grand Rapids)

GIFA (Governing International Fishery Agreement - Umowa o Międzynarodowych Połowach)

GMAC (George Meany Archives Center - Centralne Archiwa imienia George'a Meany'ego)

GMMA (George Meany Memorial Archives - Archiwum Pamięci George'a Meany'ego)

GOP (Grand Old Party - Partia Republikańska)

GRU (Главное Разведывательное Управление - Główny Zarząd Wywiadowczy)

GSP (Generalized System of Preferences - Uogólniony System Preferencji)

GUŁAG (Главное управление исправительно-трудовых лагерей и колоний - Główny Zarząd Poprawczych Obozów Pracy)

HIA (Hoover Institution Archives w Palo Alto)

ICCC (International Council of Christian Churches - Międzynarodowa Rada Kościołów Chrześcijańskich)

ICFTU (International Confederation of Free Trade Unions - Międzynarodowa Konfederacja Wolnych Związków Zawodowych)

ICFTUE (International Center for Free Trade Unionists in Exile - Międzynarodowe Centrum Wolnych Związkowców na Wychodztwie)

IDA (International Development Association - Międzynarodowe Stowarzyszenie Rozwoju)

IDEE (Institute for Democracy in Eastern Europe - Instytut na rzecz Demokracji w Europie Wschodniej)

IISH (International Institute of Social History in Amsterdam)

IJPA (Instytutu Józefa Piłsudskiego w Ameryce)

ILA (The International Longshoremen's Association - Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników Portowych)

ILGWU (The International Ladies' Garment Workers' Union - Międzynarodowy Związek Zawodowy Pracowników Branży Konfekcji Damskiej)

ILO/BIT (International Labour Organization/Bureau International du Travail - Międzynarodowa Organizacja Pracy/Międzynarodowe Biuro Pracy)

IMF (International Metalworkers Federation - Międzynarodowa Federacja Metalowców)

IMF (International Monetary Fund - Międzynarodowy Fundusz Walutowy)

INR (The Bureau of Intelligence and Research's - Biuro Wywiadu i Analiz)

IOR (Istituto per le Opere di Religione - Instytut Dzieł Religijnych)

IPAC (International Polish Agricultural Commission - Międzynarodowa Komisja do spraw Polskiego Rolnictwa)

IPN (Instytut Pamięci Narodowej)

IRC (The International Rescue Committee - Międzynarodowy Komitet Ratunkowy)

ITF (The International Transport Workers' Federation - Międzynarodowa Federacja Pracowników Transportu)

ITS (International Trade Secretariat - Międzynarodowy Sekretariat Związków Zawodowych)

JCLM (Jimmy Carter Library & Museum)

JFKL (John F. Kennedy Library)

JLC (Jewish Labor Committee - Żydowski Komitet Pracy)

KADOC (Katholiek Documentatie-en Onderzoekscentrum Katholieke Universiteit Leuven)

KBW (Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego)

KBWE (jw. Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie)

KCZZ (Komisja Centralna Związków Zawodowych)

KIK (Klub Inteligencji Katolickiej)

KK (Komisja Krajowa)

KK"S" (Archiwum Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność")

KKP (Krajowa Komisja Porozumiewawcza)

KOR (Komitet Obrony Robotników)

KPA (Kongres Polonii Amerykańskiej - Polish American Congress)

KPN (Konfederacja Polski Niepodległej)

LID (League for Industrial Democracy - Liga na rzecz Demokracji w Przemyśle)

LLHR (Labor League for Human Rights - Liga Pracownicza na rzecz Praw Człowieka)

LOC (The Library of Congress - Biblioteka Kongresu)

MFW (jw. Międzynarodowy Fundusz Walutowy)

MGB (Министерство государственной безопасности - Ministerstwo Bezpieczeństwa Państwowego)

MKR (Międzyzakładowa Komisja Robotnicza)

MKS (Międzyzakładowy Komitet Strajkowy)

MON (Ministerstwo Obrony Narodowej)

MOP (jw. Międzynarodowa Organizacja Pracy)

MRN (Miejska Rada Narodowa)

MWD (Министерство внутренних дел - Ministerstwo Spraw Wewnętrznych)

NARA (National Archives and Records Administration - Państwowy Zarząd Archiwów i Kartotek)

NBP (Narodowy Bank Polski)

NCFE (National Committee for a Free Europe - Krajowy Komitet na rzecz Wolnej Europy)

NDI (National Democratic Institute for International Affairs - Krajowy Instytut Demokratyczny do Spraw Międzynarodowych)

NEA (The National Education Association - Narodowe Stowarzyszenie Oświaty)

NED (National Endowment for Democracy - Narodowy Fundusz Wspierania Demokracji)

NKWD (Народный комиссариат внутренних дел - Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych)

NMU (The National Maritime Union - Krajowy Związek Zawodowy Marynarzy)

NRD (Niemiecka Republika Demokratyczna)

NRI (National Republican Institute for International Affairs - Krajowy Instytut Republikański do Spraw Międzynarodowych)

NSA (National Security Adviser - Doradca do Spraw Bezpieczeństwa Narodowego)

NSA (National Security Archives at the Georgetown University, Washington, DC)

NSC (National Security Council - Narodowa Rada Bezpieczeństwa)

OECD (Organisation for Economic Cooperation and Development - Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju)

OKO (Ogólnopolski Komitet Oporu NSZZ "Solidarność")

OPIC (The Overseas Private Investment Corporation - Korporacja Prywatnych Inwestycji Zagranicznych)

OPZZ (Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych)

ORIT (Organización Regional Interamericana de Trabajadores - Regionalna Międzyamerykańska Organizacja Robotników)

OSS (The Office of Strategic Services - Biuro Służb Strategicznych)

PAC (Political Action Committee - Komitet do spraw Działań Politycznych)

PAC (jw. Polish American Congress - Kongres Polonii Amerykańskiej)

PACCF (Polish American Congress Charitable Foundation - Fundusz Charytatywny Kongresu Polonii Amerykańskiej)

PAEF (Polish-American Enterprise Fund - Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości)

PALC (Polish American Labor Council - Polsko-Amerykańska Rada Pracownicza)

PATCO (The Professional Air Traffic Controllers Organization - Organizacja Zawodowych Kontrolerów Ruchu Powietrznego)

PChTU (Polish Christian Trade Unions - Polskie Chrześcijańskie Związki Zawodowe)

PPS (Polska Partia Socjalistyczna)

PRW NiD (Polski Ruch Wolnościowy "Niepodległość i Demokracja")

PTTI (Postal, Telegraph and Telephone International - Międzynarodowy Związek Zawodowy Pracowników Poczt, Telefonii i Telegrafii)

PWAF (Polish Workers Aid Fund - Fundusz Pomocy Polskim Robotnikom)

PWC (Poland Watch Center - Polskie Centrum Obserwacyjne)

RFE (Radio Free Europe - Radio Wolna Europa)

RL (Radio Liberty - Radio Swoboda)

RMP (Ruch Młodej Polski)

RNC (Republican National Committee - Krajowy Komitet Republikański)

ROPCiO (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela)

RRPL (Ronald Reagan Presidential Library in Simi Valley, CA)

RS (jw. Radio Swoboda - Radio Liberty)

RWE (jw. Radio Wolna Europa - Radio Free Europe)

RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej)

SALT (Strategic Arms Limitation Talks - Rozmowy o Ograniczeniu Zbrojeń Strategicznych)

SDI (Strategic Defense Initiative - Inicjatywa Obrony Strategicznej)

SDP (Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich)

SEIU (Service Employees International Union - Międzynarodowy Związek Zawodowy Pracowników Branży Usługowej)

SHS (State Historical Society w Madison, Wisconsin)

SI (Solidarity International - "Solidarność" Międzynarodowa)

SLOMR (Sindicatul Liber al Oamenilor Muncii din România - Wolny Związek Zawodowy Robotników Rumuńskich)

SMOT (Свободное Mежпрофессиональное Oбъединение Tрудящихся - Wolne Międzybranżowe Zrzeszenie Pracujących)

SN (Stronnictwo Narodowe)

SOS (Support of Solidarity - Wsparcie dla "Solidarności")

SPK (Archiwum Stowarzyszenia Kombatantów Polskich)

SPK (Stowarzyszenia Polskich Kombatantów)

StB (Státní Bezpečnost - Bezpieczeństwo Państwa)

TAM (Tamiment Library & Robert F. Wagner Labor Archives)

TASS (Телеграфное Aгентство Советского Союза - Telegraficzna Agencja Związku Sowieckiego)

TKK (Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ "Solidarność")

TUAC (Trade Union Advisory Committee - Komitet Doradczy Związków Zawodowych)

TUC (Trade Union Congress - [Brytyjski] Kongres Związków Zawodowych)

TUEL (The Trade Union Educational League - Liga Edukacji Związkowej)

TUUL (The Trade Union Unity League - Liga na rzecz Zjednoczenia Związków Zawodowych)

UAW (United Auto Workers - Zjednoczenie Pracowników Przemysłu Samochodowego)

UB (Urząd Bezpieczeństwa)

UE (The United Electrical, Radio and Machine Workers of America - Zjednoczenie Pracowników Przemysłu Elektrycznego, Radiowego i Mechanicznego)

UFT (United Federation of Teachers - Zjednoczona Federacja Nauczycieli)

UIL (Unione Italiana del Lavoro - Włoska Unia Pracy)

UMWA (The United Mine Workers of America - Zjednoczenie Górników Amerykańskich)

UNI (Union Nationale Inter-universitaire - Krajowe Zjednoczenie Międzyuniwersyteckie)

UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration - Administracja Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy)

UPI (United Press International - Amerykańska Międzynarodowa Agencja Prasowa)

USAID (United States Agency for International Development - Agencja Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego)

USAID-SEED (United States Agency for International Development-Strengthening Entrepreneurship and Enterprise Development - Agencja Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego-Wzmacnianie Przedsiębiorczości I Rozwoju Przedsiębiorstw)

USIA (United States Information Agency - Agencja Informacyjna Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej)

USSA (The United States Student Association - Stowarzyszenie Studentów Stanów Zjednoczonych)

USW (United Steelworkers - Związek Zawodowy Hutników)

VOA (Voice of America - Głos Ameryki)

WCL (World Confederation of Labour - Światowa Organizacja Pracy)

WCRZZ (Wszechzwiązkowa Centralna Rada Związków Zawodowych - Всесоюзный центральный совет профессиональных союзов)

WFTU (World Federation of Labour - Światowa Federacja Związków Zawodowych)

WiN (Wolność i Niezawisłość)

WKP(b) (Wszechzwiązkowa Komunistyczna Partia Bolszewików)

WPK (Włoska Partia Komunistyczna)

WPRL (Walter P. Reuther Library, Wayne State University in Detroit)

WRN (Wojewódzka Rada Narodowa)

WZZ (Wolne Związki Zawodowe)

YSD (Young Social Democrats - Młodzi Socjaldemokraci)

ZNIO (Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu)

ZNP (Związek Narodowy Polski)

ZOMO (Zmotoryzowane Oddziały Milicji Obywatelskiej)

ZOZH (Ogólnochińska Federacja Związków Zawodowych - ???????)

ZRK (Zjednoczenie Rzymsko-Katolickie)

ZSZ (Związek Stowarzyszeń Zawodowych)

CZĘŚĆ I AFL - MIĘDZY WOJNAMI: "PIERWSZĄ", "DRUGĄ" i "ZIMNĄ" (1918-1955)

Great Red Scare

W latach 20. i 30. XX wieku europejskie ustawodawstwo socjalne nabierało już wyrazistych rysów. Najdalej idące zmiany zachodziły we Francji i w Hiszpanii, w czasach tak zwanych Frontów Ludowych. Musiały być i były sprzężone z rozwojem ruchu związkowego. Jego rozwój stymulowały zmiany zachodzące w świadomości społeczeństw. Pozostałości dawnego ładu europejskiego, sprzed 1918 roku, nie stanowiły dlań zagrożenia, ale punkt wyjścia. Realne zagrożenie czychało gdzie indziej. W krajach, w których socjalizm i marksizm przybrały formę militarystyczną i skrajnie ideologiczną, jak we Włoszech, Niemczech i Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich (ZSRS), ruch związkowy stał się narzędziem lub następnym "pasem transmisyjnym" rządzącej partii.

W świecie anglosaskim sytuacja przedstawiała się nieco inaczej. Występowały w nim odrębne tradycje polityczne oraz unikalny typ stosunków ekonomicznych. Sprawy tutaj, z perspektywy kontynentalnych Euorpejczyków, stawały na głowie. Na kontynencie związki zawodowe zakładali z reguły socjaliści. Na Wyspach to partie polityczne o profilu socjaldemokratycznym wywodziły się z ruchu związkowego. W Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii najwcześniej, bo w 1868 roku, wyłonił się zintegrowany ruch związkowy. W kraju dodajmy przodującym w industrializacji. Związkowcy napotykali jednakże wiele przeszkód w przebiciu się przez warstwę arystokratycznego porządku. Ale dzięki temu ich ruch stał się wyjątkowo dynamiczny i takoż skuteczny.

Amerykańscy związkowcy nie mieli żadnych kompleksów, by przyjmować wzorce anglosaskie. Przy każdej dogodnej okazji zaznaczali starszeństwo brytyjskich "braci"5. Statut późniejszej American Federation of Labor (AFL, Amerykańska Federacja Pracy) niemalże w całości skopiowano z akt założycielskich British Trade Union Congress (TUC, Kongres Związków Zawodowych). Różnice pojawiły się dopiero na gruncie praktyki i ideologii. Wpływ lewicowych ideologii z kontynentu europejskiego na brytyjskie związki był o wiele silniejszy, aniżeli na związkowców mieszkających za Oceanem. Unaoczniał to dobrze dualistyczny stosunek Anglosasów do państwa bolszewików.

Kiedy w drugiej połowie lat 20. państwo Lenina okrzepło, a nawet śmiele poczęło rozszerzać swe wpływy po świecie, TUC zajęła wobec niego postawę neutralną. Amerykańskie związki zawodowe natomiast przeciwstawiły się im z całą mocą. Antykomunizm stał się fundamentem tożsamości AFL, największej na kontynencie północnoamerykańskim centrali związkowej. W 1919 roku liczyła ona ponad 4 miliony członków. AFL była fenomenem. W znajomości komunizmu, w jego głębokiej analizie, jak i metodzie zwalczania, nie miała sobie równych nawet pośród agend parlamentarnych, rządowych i politycznych. Nie mówiąc o środowiskach kapitalistów, które zresztą, szczególnie jeśli idzie o zagranicę, postrzegały problem komunizmu przez pryzmat koniunktury.

Zrzeszone w AFL związki zawodowe były w początkach lat 20. obiektem zmasowanej penetracji ze strony jawnych i tajnych organizacji komunistycznych. Komuniści równali się w swej bezwzględności tylko ze światem przestępczym. Nie stronili od prowokacji i terroryzmu. Bywało, że infiltrację tę wieńczyła masowa tragedia. W 1922 roku w południowej części stanu Illinois doszło do słynnej "Herrin Massacre". Przebieg zajścia powielał dość powszechny schemat. Komuniści zinfiltrowali oddział United Mine Workers of America (UMWA, Zjednoczenie Górników Amerykańskich) w miejscowości górniczej Herrin. Drogą intryg i agitacji, wywołali wśród lokalnych górników zbrojne powstanie, lokalną bolszewicką "rewolucję". Zakończyła się ona pogromem, ale robotników. Zginęło wówczas ponad dwadzieścia osób.

Skutek masakry był wszakże odwrotny od zamierzonego przez komunistów. Miast się zradykalizować, szeregi UMWA odczytały całe zdarzenie, jako atak komunistycznych prowokatorów. Usankcjonowało tedy w swym statucie zakaz przyjmowania do organizacji jednostek dążących do obalenia ustroju siłą. Nadto kierownictwo związku, pod wodzą autokratycznego lidera Johna Lewisa, przystąpiło do bezlitosnej czystki na komunistach6.

Komunistów ośmielało do działania społeczne wrzenie. I wojna światowa rozbudziła w USA zjawiska, z których do dziś niewielu Europejczyków zdaje sobie sprawę. W 1917 roku Amerykanie przystąpili do działań wojennych w Europie.Wybuch wojny przyczynił się do rozwoju przemysłu wojennego i późniejszego boomu ekonomicznego. Wojna stwarzała okazję dla milionowych zysków. Politycy nie przewidzieli jednak, jakie może mieć ona konsekwencje społeczne. USA poniosły bowiem w wojnie z Niemcami wymierne straty ludzkie, na skalę niespotykaną od pół wieku, od wojny secesyjnej. Propaganda wojenna, tysiące zabitych w okopach, ruchy migracyjne, powstanie imperium ideologicznego ze stolicą w Moskwie, wzrost emigracji z byłej Rosji - to wszystko zrodziło ogólnokrajową psychozę. Z psychozy natomiast wyrodziła się tak zwana Great Red Scare, czyli Wielka Czerwona Panika7.

W 1919 roku wrogiem publicznym "numer jeden" opinii publicznej w Ameryce byli wciąż Niemcy. W kraju mieszkała wielomilionowa rzesza obywateli niemieckiego pochodzenia. Poczynania Berlina w zrozumiały sposób rzucały na nich długi cień podejrzeń. Przez ostatnie miesiące rząd federalny walczył z proniemiecką propagandą, zaś Amerykanie niemieckiego pochodzenia, na podstawie Alien Enemy Act z 1798 roku, objęci zostali zakazem posiadania radioodbiorników i broni. Nie mogli wchodzić do pewnych "stref", a także egzekwowano na nich przymus rejestrowania się na policji. W sumie aresztowano około 10 tysięcy osób niestosujących się do tych obostrzeń. Wiele osób zostało prewencyjnie internowanych8.

Spiralę nieufności, czy wręcz wrogości, nakręcili jeszcze mocniej przywódcy Rzeszy. W marcu 1918 roku bowiem w Brześciu Litewskim podpisali rozejm z bolszewikami. Mimo odległości dzielącej wschodnie wybrzeże Ameryki od wschodnich rubieży dawnej Rzeczypospolitej, podziałało na wyobraźnię obywateli USA. Czołowi ideolodzy i emisariusze sowieckiej Rosji, Mikołaj Bucharin i Lew Trocki, aż do 1917 roku przebywali w USA. Gromadzili tu pieniądze na swą działalność rewolucyjną. Największe sumy otrzymali od finansistów z Wall Street. Przy okazji i przy pomocy tych pieniędzy, szkolili amerykańskie terenowe "kadry" rewolucyjne9. Teraz, zszargany dość mocno wizerunek mniejszości niemieckiej w USA, obciążyła dodatkowo opinia sojusznika Lenina. Oto jak rodził się pomost wiodący do Red Scare.

Wojna zakończyła się późną jesienią 1918 roku. W roku następnym USA zmuszone były przeprowadzić wielką demobilizację. Do końca listopada 1919 roku objęła ona mniej więcej 4 miliony żołnierzy. Skutek demobilizacji był piorunujący - powstało olbrzymie bezrobocie. Wywlekło ono z domów na ulice przedstawicieli niemal wszystkich branż i sektorów gospodarki. W kraju zarejestrowano 3600 strajków. Skromna ich tylko część przyniosła dla robotników jakikolwiek efekt, wywołały one jednak polityczną burzę i wzmożenie u nich nastrojów izolacjonistycznych.

Armia bezrobotnych rośnie każdego dnia - donosili amerykańscy komuniści Moskwie - Warunki wkrótce będą krytyczne, a surowa zima będzie miała wpływ na robotników. Dziesiątki tysięcy włókienników, pracowników przemysłu odzieżowego, samochodowego, kolei, pracowników przemysłu obuwniczego straciły pracę, co przełożyło się na dziesiątki tysięcy kolejnych bezrobotnych w innych gałęziach przemysłu10.

Protesty mieszały się z działalnością wywrotową i terrorystyczną sił komunistycznych, inspirowanych przez III Międzynarodówkę. Tak zwany Komintern bolszewicy założyli w marcu 1919 roku między innymi na potrzeby wojny domowej w Rosji. Miał ów skupiać siły i sterować energią zachodnich robotników. Osłaniać bolszewików przed ingerencją zachodnich rządów w wojnę, poprzez choćby dostawy dla "białych" wojsk. Również przed ingerencją wojskową. Wojska amerykańskie potykały się z Armią Czerwoną w północno-zachodniej Rosji.

W metropoliach i na prowincji podkładano bomby, rozniecano ogień, rozbijano witryny sklepów, wybijano szyby w domach i urzędach publicznych11. Chaos miał związać uwagę i siły rządowe z sytuacją wewnętrzną.

Społeczeństwo amerykańskie zupełnie sparaliżowała "czerwona panika". Poszukiwało tedy kozłów ofiarnych i żądało zdecydowanych działań od władz federalnych. Te zareagowały natychmiast. Porządek przywracały bazując na dwóch ustawach podpisanych przez prezydenta Woodrowa Wilsona jeszcze w gorączce wojennej. Pierwszą z nich był Espionage Act z 1917 roku. Dokument zostawiający bardzo szerokie pole interpretacji, wygodny do poszukiwaniu szpiegów. Drugą ustawą był Sedition Act, dokument z 1918 roku. Sedition Act umożliwiał karanie za samo tylko słowne manifestowanie wrogości wobec rządu, Kongresu i porządku społecznego12. Ustawy uderzały w anarchistów i socjalistów, względnie prawdziwych lub domniemanych szpiegów niemieckich.

Władze miały wielką trudność w rozpoznaniu, kto jest kim w rozgrzanym do czerwoności narodowo-ideologicznym tyglu. Mętlik zwiększała osobliwa odmiana postaw obywatelskich. Wielcy potentaci tworzyli organizacje do walki z "radykałami", której wzorcem była finansowana przez kapitalistów Johna D. Rockefellera i Johna P. Morgana National Civic Federation. W dobie "czerwonej paniki" odrodziła się radykalna, związana z Partią Demokratyczną, organizacja Ku Klux Klan. Osiągnęła ona rekordowe w swych dziejach rozmiary. KKK włączyła się w zwalczanie lewicowego radykalizmu, uznając bolszewizm za dzieło czarnoskórych, żydów, obcokrajowców oraz podporządkowanych Watykanowi, katolików13. KKK miał długą tradycję prześladowania mniejszości etnicznych, szczególnie Polaków14.

W drugiej połowie 1919 roku, wciąż w dobie "czerwonej paniki", z Partii Socjalistycznej (PS) wyodrębiły się dwie partie komunistyczne. Socjaliści amerykańscy byli środowiskiem o dość dużych politycznych tradycjach. PS powstała w 1901 roku, w wyniku zjednoczenia się konserwatywnej frakcji starej Socialist Labor Party of America oraz Social Democratic Party, legendarnego amerykańskiego socjalisty Eugene'a Debsa.

Socjaliści amerykańscy opierali swój program na teoriach Marksa, lecz nacisk kładli na demokratyczne zasady walki politycznej. Odrzucali walkę klas, która zresztą w USA nie miała większego sensu. Wpływy socjalistów spod znaku PS osiągnęły swój szczyt w 1912 roku, kiedy Debs zdobył około 900 tysięcy głosów w wyborach prezydenckich, czyli 6%. Socjaliści mieli pewną zbieżność programową z konserwatywnymi izolacjonistami. Jedni i drudzy sprzeciwiali się udziałowi USA w toczącej się w Europie wojnie. Jeśli w początkach konfliktu postawa ta cieszyła się w społeczeństwie wielką popularnością, to już kilka lat później, w 1918 i 1919 roku, rzucała, szczególnie na socjalistów, cień podejrzeń. Opinia publiczna każdy pacyfizm kojarzyła z postawą pro-niemiecką i pro-bolszewicką, swoistą dezercją obywatelską z pola walki i sabotażem politycznym. Podobnym nastrojom społecznym uległy w przededniu I wojny światowej europejskie partie socjalistyczne15.

Partia Socjalistyczna dzieliła się oczywiście na wewnętrzne frakcje, które w gorączce politycznej nabrzmiewały. Miała swe skrzydło "lewe" i "prawe". "Lewe" poszło za głosem założonego w Moskwie Kominternu. W 90% składało się z frakcji obcojęzycznych, tak zwanych federacji: litewskiej, łotewskiej, estońskiej, rosyjskiej, polskiej, ukraińskiej węgierskiej i bałkańskiej, przeto osób poprzez niski status społeczny i mentalność, bardzo podatnych na propagandę bolszewicką. Działacze ci w większości wywodzili swe korzenie z obszaru panowania i wpływów imperium rosyjskiego. "Autochtoni" stanowili na "lewym skrzydle" mniejszość. Uważano za takich Amerykanów wywodzących się z Europy Zachodniej: Skandynawów i Niemców, a także imigrantów z Imperium Brytyjskiego.

Niuanse te przeniosły się na rys kadrowy obydwu partii komunistycznych, "rodzimej" Communist Labor Party16 oraz American Communist Party. Ta ostatnia składała się z grup narodowych i była bliższa programowo bolszewickiej ortodoksji. Kominternowi mimo wszystko nie podobał się ten podział. Dokonał się w marginalnym przecie, liczącym 12 tysięcy działaczy, ruchu komunistycznym. W styczniu 1920 roku Komintern wydał obydwu partiom polecenie zjednoczenia się. Wykonały je posłusznie. Tak powstała United Communist Party of America.

Kodeks AFL

Mimo, iż większość komunistów opuściła szeregi Partii Socjalistycznej, zostawili partii piętno bolszewickiej agendy. A od Partii Socjalistycznej niedaleko już było do ruchu związkowego, w którym działało wielu socjalistów. Kierownictwo American Federation of Labor przezornie stało na uboczu ideologicznych sporów, szczególnie w okresie Red Scare. AFL sprzeciwiała się instrumentalizacji strajków generalnych, podkreślając, że popiera tylko te protesty, które służą bezpośrednio interesowi robotników.

Dyscyplinę tę w okresie "czerwonej paniki" egzekwował "ojciec założyciel" centrali, prezes Samuel Gompers17. Autorytet Gompersa godził związki zrzeszone w federacji, ale przede wszystkim uspokajał społeczeństwo i niwelował zbyt daleko idące podejrzenia. AFL wcieliła się w rolę stabilizatora społecznego. Te związki zawodowe, które z różnych powodów znajdowały się poza "reakcyjną" AFL - jak określali federację komuniści - stały się żerem Moskwy.

"[...] Mniejsze i nieafiliowane [przy federacji], radykalne związki stanowią dobry grunt dla partyjnej aktywności. Związki te, w szczególności związki przemysłu odzieżowego, [...] zinfiltrowaliśmy najgłębiej"18 - raportowała w 1920 roku Moskwie United Communist Party of America.

Samuel Gompers był pierwszym prezesem AFL. W 1863 roku, jako dziecko, wyemigrował z rodzicami z Wysp Brytyjskich. Doświadczenie zawodowe zdobywał w przemyśle cygarowym. Otarł się tam o silny krąg emigrantów z Niemiec. Obcując z Niemcami dobrze poznał idee marksistowskie, które wszak wylęgły się na terytorium Rzeszy. Nie zrobiły one na nim "zbawczego" wrażenia.

Jako związkowiec Gompers odrzucał dwie najbardziej skrajne koncepcje socjalistów: nacjonalizację i redystrybucję dóbr. Narzucił swe przekonania już Federation of Organized Trades and Labor Unions of the United States and Canada (Federacja Zorganizowanego Handlu i Związków Zawodowych Stanów Zjednoczonych i Kanady), protoplaście AFL, której to również przewodził. Separował ją od Social Labor Party, choć wielu jego kolegów parło do intensywnej współpracy z socjalistami. Gompers za wszelką cenę jednak chciał uniknąć sporów partyjnych. Wiedział, dzięki bogatemu doświadczeniu, że, owszem, początkowo napędzają one koniunkturę w organizacji robotniczej, ale w końcu ją rozsadzają19.

Były i inne powody, dla których AFL - powołana do życia w 1886 roku - miała niepodzielić losu swych poprzedniczek. AFL chciała się zajmować wyłącznie palącymi potrzebami robotników: obniżeniem godzin pracy, polepszeniem warunków tejże oraz umowami zbiorowymi, tak zwanym "collective bargaining". Gompers zaszczepił federacji przedkładanie wspólnego interesu nad partykularne i ambicjonalne interesy jej członków. Mówił często o specyfice kapitalizmu amerykańskiego, o odmienności warunków europejskich. Opowiadał się za dyscypliną oraz umiejętnym, taktycznym łagodzeniem sporów pomiędzy związkami i pracodawcami oraz związkami zawodowymi i jurysdykcją. Burzliwy okres 1917-1920 potwierdził, że miał rację. AFL nie tylko przeżyła socjalistów, ale także swoich głównych oponentów związkowych z Knights of Labor. Wkrótce też stała się jednym z filarów systemu politycznego USA20.

Gompers z uwagą śledził rozwój wypadków w zrewolucjonizowanej Rosji. Obserwował upadek caratu, ekspansję bolszewizmu i jego terror na ziemiach przezeń okupowanych. Rozumiał przyczyny dojmującej tragedii umiarkowanego socjalizmu. Poznawał je na bieżąco. Związkowcy amerykańscy otrzymywali relacje od swych informatorów rozsianych po całej Europie. Gorących wiadomości dostarczali ich właśni emisariusze przebywający na wschodzie Europy, rodziny amerykańskich związkowców o żydowskich, polskich czy rosyjskich korzeniach21.

W czerwcu 1920 roku, na konwencji w Montrealu, AFL po raz kolejny wyraziła swój stosunek do bolszewizmu. W jej imieniu przedstawiła go Rada Wykonawcza, dobierając następujące słowa:

Bolszewizm znęcił niektórych naszych członków, gdyż doktrynę tę propagowano z ogromnym zapałem. Ta okropna doktryna znalazła neofitów głównie w dwóch kategoriach ludzi - wśród tak zwanych intelektualistów [...] oraz [obywateli] doświadczonych przez życie, którzy nie znajdują nadziei w niczym, tylko najbardziej desperackich i nieracjonalnych programach. Zastępy zorganizowanego ruchu związkowego [...] nie dają posłuchu propagandzie bolszewickiej. Wręcz przeciwnie, są jej najskuteczniejszymi przeciwnikami w Ameryce22.

AFL od początku publicznie wykluczała możliwość uznania dla jakiegokolwiek rządu Lenina i Trockiego. Każdego rządu, o którego wyborze nie mogliby zadecydować rosyjscy obywatele23. Gompers szedł dalej nawet. Oferował amerykańskim przywódcom pomoc w zwalczaniu "rosyjskiej filozofii" oraz wszelkich "destruktywnych wpływów, które emanują z Moskwy"24.

Statutowa wręcz awersja do bolszewizmu nie znikła wraz ze śmiercią Samuela Gompersa w grudniu 1924 roku. Jego następcy wyrażali podobny pogląd. W fotelu prezesa federacji zasiadł teraz William Green, podobnie jak Gompers emigrant ze Zjednoczonego Królestwa, człowiek bogobojny, baptysta, który - jak pisał jego biograf - "zawsze uważał siebie za bożego posłańca w ludzkich sprawach"25. Sowieckiego bożka Green zatem odrzucał.

Green nie miał jednak osobowości tak silnej jak jego poprzednik, a nawet następca, George Meany. Uważano go za prezesa, którego kontroluje Rada Wykonawcza AFL, a nie na odwrót. Na samym początku kadencji, postrzegano go wręcz, jako "oficera" Johna Lewisa, wzmiankowanego już przywódcy największego afilianta federacji, United Mine Workers. Green łączył bowiem funkcję prezesa z funkcją secretary-treasurer (skarbnika) w UMWA Lewisa. Wkrótce miało się to zmienić.

AFL wkraczała więc w lata 30. pod wodzą Greena. Z każdym następnym rokiem, a potem miesiącem, sytuacja w Europie stawała się gęstsza. AFL piętnowała każdą odmianę totalitaryzmu, bolszewicką, włoską i wreszcie tą niemiecką. Związkowcy tłumaczyli, że totalitaryzm wszędzie, bez względu na kolor, charyzmę przywódcy i specyfikę miejsca, próbuje umacniać swą pozycję za pomocą środków ekonomicznych. Totalitaryzm nie może sobie pozwolić na to, by pokrzyżował mu szyki jakiś oddolny ruch społeczny. Największym natomiast były zwykle związki zawodowe. Musiały zatem w pierwszej kolejności paść jego ofiarą.

Początkiem 1933 roku w Republice Niemieckiej władzę objął Adolf Hitler, źle zapowiadający się "charyzmatyczny przywódca", który swe poglądy wyłożył w autobiograficznej książkce Mein Kampf i jej nieopublikowanym sequelu z 1928 roku. AFL na specjalnej konwencji wezwała opinię amerykańską do bojkotu dóbr sprowadzanych z Niemiec. Słowom towarzyszyły czyny. W Nowym Yorku spotkali się Green, wiceprezes AFL Matthew Woll, David Dubisky, który kierował potężnym International Ladies' Garment Workers' Union (ILGWU, Międzynarodowy Związek Zawodowy Pracowników Branży Konfekcji Damskiej) oraz młody jeszcze Meany. Postanowili wesprzeć legalnymi środkami przeciwników reżimu i postanowili o powołaniu dwóch organizacji.

Pierwsza z nich, Non-Sectarian Anti-Nazi League (Antynazistowska Liga Przeciwko Przemocy Religijnej) miała zajmować się stricte wspomnianym bojkotem. Starała się perswadować przedsiębiorcom, by przestali kupować towary w Niemczech, a kiedy czynili to ostentacyjnie publikowała listy z nazwami ich firm. W bojkot próbowała zaangażować zwykłych obywateli, odradzając im wyjazdy do rodzącej się Rzeszy. Z kolei zadaniem Chest for the Liberation of the Workers of Europe (Fundusz na Rzecz Wyzwolenia Robotników Europejskich) było gromadzenie funduszy na rzecz prześladowanych, włoskich i niemieckich związkowców, przebywających w kraju, jak i na emigracji26.

Międzynarodówka Amsterdamska, komunistyczna i finansowa

Od początku wieku AFL należała do innej niż Komintern międzynarodówki, tak zwanej Międzynarodówki Amsterdamskiej (Amsterdam International). Zwano tak główną międzynarodową organizację związkową. Jej historia sięgała 1901 roku, kiedy to na konferencji związkowej w Kopenhadze uchwalono The International Secretariat of National Trade Union Centers (Międzynarodowy Sekretariat Narodowych Central Związków Zawodowych), pod postacią biura służącego na razie wymianie informacji. International Secretariat miał być oparciem dla formujących się federacji związkowych.

Znacznie wcześniej, bo od roku 1889, w Europie zaczęły powstawać tak zwane International Trade Secretariats (ITS, Międzynarodowe Sekretariaty Związków Zawodowych). Były to biura zrzeszające związki zawodowe z poszczególnych gałęzi gospodarki: drukarzy, szewców, metalowców, i tak dalej. W 1901 roku istniało już 17 takich sekretariatów, a w 1914 roku aż 28. W okresie międzywojennym cieszyły się one silną autonomią, w zasadniczy sposób przyczyniając się do integracji ruchu związkowego.

AFL opowiadała się za przekształceniem International Secretariat w Amsterdamie w organizację o ambitniejszych celach, takich jak budowanie solidarności związkowej oraz strategii walki o byt robotnika. Przeforsowała swe postulaty. W 1913 roku na kongresie w Zürichu sekretariat przekształcono w International Federation of Trade Unions (IFTU, Międzynarodowa Federacja Związków Zawodowych). Zapał związkowców szybko się wypalił. Nowa nazwa faktycznie przyjęła się na długie lata, ale żaden widoczny postęp w działalności centrali nie nastąpił.

W okresie Wielkiej Wojny solidarność związkowa ustąpiła miejsca narodowej. IFTU praktycznie przestała działać. Socjaliści, jak i związkowcy udzielali poparcia swym rządom, kibicując im w wysiłku wojennym i propagandowym. W ruchu związkowym nastąpiło istotne pęknięcie. Związkowcy z krajów alianckich, nie mieli ochoty dalej współpracować ze związkowcami niemieckimi. Niechęć ta brała się również z obawy. Niemcy bowiem odgrywali dotąd główną rolę zarówno w IFTU, jak i w ITS-ach. Za zerwaniem z niemieckimi "braćmi" optował Samuel Gompers i jego AFL.

Wojna co ciekawe nie pozostawiła trwałych blizn na braterstwie związkowym. Więzi i kontakty przetrwały próbę czasu27. W 1919 roku odbył się kongres, na którym doszło niejako do wskrzeszenia IFTU. Odbył się w Amsterdamie, w stolicy państwa w czasie wojny neutralnego. Gompers reprezentował na zjeździe jedyną centralę związkową spoza Europy. Występował nadto jako mandatariusz Pan American Federation of Labor (Panamerykańska Federacja Pracy), zrzeszającej związki północno i południowoamerykańskie. Natomiast w Paryżu, w trakcie odbywającej się właśnie konferencji pokojowej, stanął na czele Commision on International Labor Legislation (Komisja do spraw Międzynarodowego Prawodawstwa Związkowego), pracującej nad statutem International Federation of Labor, czyli Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP)28.

USA uchodziły za głównego zwycięzcę Wielkiej Wojny. Oddano im bez szemrania pozycję arbitra oraz decydujący głos w sprawach powojennego ładu. USA poza tym cieszyły się wielką sympatią Europejczyków. Były w końcu krajem emigrantów europejskich. Prestiż ten oblewał Gompersa, który dzięki temu zarówno w Paryżu, jak i w Amsterdamie cieszył się silną pozycją. Na nic się jednak ona zdała. Ścisła współpraca pomiędzy AFL oraz IFTU zakończyła się fiaskiem. Ostał się jedno koncept MOP.

Amerykanów inspirowała idea propagacji własnego modelu związkowego. Jednakże zetknąwszy się z powojennymi poglądami Europejczyków przeżyli gorzkie rozczarowanie. Najpierw na kongresie w Amsterdamie. Oto obudzili się w federacji zdominowanej przez poglądy syndykalistyczne i socjalistyczne. Retoryka delegatów IFTU ociekała marksitsowską nowomową. Amerykanie naocznie przekonali się, co nie dla wszystkich było jeszcze oczywiste, że zdemolowana wojną Europa mocno się zradykalizowała. Ślady tego zjawiska miały swój odcisk w programie odnowionej międzynarodówki. Gompersa zatrwożyło coś jeszcze. Przekonał się, że IFTU zamknęła swe drzwi przed związkami chrześcijańskimi oraz neutralnymi ideologicznie. Był to swoisty ruch obronny, wynikający z presji obozu bolszewickiego. IFTU starała się unikać "reakcyjnych" powiązań w obawie przed atakami "czerwonej Międzynarodówki", czyli założonej w Moskwie International Trade Union Council (Międzynarodowej Rady Związków Zawodowych29)30.

IFTU próbowała chwilami licytować się z bolszewikami. Latem 1920 roku, kiedy ważył się jeszcze wynik wojny polsko-sowieckiej, federacja wezwała do bojkotu dostaw broni i amunicji dla polskiego wojska. Apel wywołał spore kontrowersje, a Polakom zdrowo zaszkodził. Bolszewicy nie myśleli tymczasem o żadnym rewanżu i zaprzestaniu wojny propagandowej z Amsterdamem. Nie planowali też porozumieć się z Polakami. Dwa lata później, kiedy ci ostatni weszli w skład federacji, delegat Komisji Centralnej Związków Zawodowych (KCZZ), jej przewodniczący i polityk PPS, Zygmunt Żuławski, wypomniał kierownictwu IFTU tę postawę. Żuławski stwierdził, że federacja podjęła w 1920 roku złowrogą dla jego rodaków decyzję, nie próbując nawet zapoznać się z przebiegiem i okolicznościami wojny31.

Kiedy Żuławski występował ze swym przemówieniem, w szeregach IFTU nie było już AFL. Gompers w marcu 1921 roku nie przerwał dwuletniego okresu zawieszenia członkostwa. Jego organizacja formalnie wystąpiła z federacji. Zwyciężyły w niej, mające różne źródła, tendencje izolacjonistyczne. Skupiła się na krajowych sprawach, między innymi na walce z penetracją organizacji kolonizowanych przez komunistów.

Zdecydowana postawa kierownictwa AFL, zdystansowanie się przezeń do większości protestów i odebranie im w ten sposób legitymizacji, uratowała nie tylko spoistość samej federacji. Komuniści ponieśli w okresie Red Scare druzgocącą porażkę32. Nie zwiększyli swych szeregów znacząco, a nawet się rozpadli. Przegrani musieli zejść do "podziemia". W "podziemiu" Moskwa znowuż poleciła im zewrzeć szeregi. W grudniu 1921 roku kolejny raz połączyli siły w jednej Workers Party of America (WPA, Amerykańska Partia Robotnicza), przekształconej wkrótce w Communist Party of the USA (CP USA, Partia Komunistyczna USA)33. Wciąż działali niczym szpiedzy. Skrywając swe legitymacje i intencje przenikali do ruchu robotniczego, nie mającego serca do "światowej rewolucji". Starali się przynajmniej wzniecać weń podziały.

Dzieląc, komuniści dzielili się sami. Moskwa wprawdzie karnie egzekwowała jedność ruchu komunistycznego w USA, ale za Oceanem nie była to taka sprawa łatwa. W tutejszym ruchu komunistycznym iskrzyło aż od walk frakcyjnych. Odzwierciedlały one teraz w znacznym stopniu podziały polityczne w Biurze Politycznym WKP(b) (Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików). Wiodącym był naówczas podział na frakcję stalinowską i bucharinowską.

W drugiej połowie lat 20. silniejsza w USA była wciąż ta druga. Bucharin miał wielu stronników w USA. Z początku "bucharinowcom" przewodzili Charles Ruthenberg, który zmarł jednak w marcu 1927 roku. Pałeczkę po nim przejął równie nietuzinkowy, Jay Lovestone. Rodzice Lovestone'a wywodzili się z ziem kiedyś polskich, z rejonu Grodna. Po wojnie polsko-bolszewickiej Grodno z powrotem wchodziło w skład II Rzeczypospolitej. Frakcja bucharinowska, którą kierował Lovestone, składała się w większości z działaczy urodzonych poza USA. Pokrywała się zatem z dawną, ortodoksyjną American Communist Party.

Sekretarzem Biura Polskiego przy Komitecie Centralnym CP USA był od 1924 roku Bolesław Gebert. Gebert, mający korzenie żydowskie, pochodził z kolei z Tykocina, królewskiego niegdyś miasteczka z okolic ponownie polskiego Białegostoku. Gebert miał solidnego rywala w osobie Józefa Kowalskiego, byłego sekretarza Sekcji Polskiej amerykańskiej Partii Socjalistycznej. Obaj, Kowalski i Gebert zakładali w 1919 roku American Communist Party, w której otrzymali skromny status zastępcy członka KC. W 1927 roku spór pomiędzy nimi rozgorzał. Kowalski zwrócił się do Lovestone'a o jego rozstrzygnięcie34. Jaką decyzję podjął sekretarz generalny Lovestone? Pośrednio uzmysłowił nam ją sam Gebert, w skąpanych w nowomowie, wydanych po latach wspomnieniach:

W tym czasie Biuro Polityczne KC KP USA postanowiło przenieść mnie ze stanowiska redaktora naczelnego "Trybuny Robotniczej" i sekretarza Biura Polskiego na organizatora podokręgu partyjnego w zagłębiu węglowym stanu Illinois. [...] Nie bardzo mi to odpowiadało. Niechętnie przyjęli również tę decyzję towarzysze, którzy ze mną współpracowali. [...] Z perspektywy minionych lat mogę dziś powiedzieć, że Biuro Polityczne miało rację. Towarzysze polscy dawali sobie dobrze radę i beze mnie, a ja zdobywałem nowe doświadczenia [...]35...

Wkrótce banicja Geberta dobiegła końca. Spór między frakcją bucharinowską i stalinowską wkraczał w ostatnią fazę. Czystka partyjna dosięgła w końcu samego Lovestone'a i jego zwolenników. Stalin pokonał u siebie wewnątrzpartyjną opozycję i umocnił się na Kremlu. Kalką tej sytuacji w CP USA było uchwycenie sterów władzy w partii przez stalinowca Williama Fostera36. Frakcję tę zasilił Gebert, który niezwłocznie wrócił z politycznego zesłania. Już w 1930 roku został pełnym członkiem KC, a niedługo potem doprowadził do usunięcia Kowalskiego z funkcji redaktora naczelnego chicagowskiej "Trybuny Robotniczej". Kowalski korzystał jeszcze z łamów "Trybuny" oraz dziennika "Daily Worker", organu CP USA, występując z ostrą krytyką tez Geberta. Jednakże teraz była to już polemika z "linią wyznaczoną przez partię"37. Przegrał.

Komuniści, neofici nowej świeckiej wiary, mieli niespożyte pokłady energii. Walki partyjno-frakcyjne pochłaniały tylko ich część. Na "powierzchni" ich aktywność przejawiała się w tworzeniu licznych fasadowych organizacji takich, jak Polish Chamber of Labor (Polska Izba Pracy). Było to działanie obliczone na, w tym wypadku, przenikanie do polskich grup związkowych oraz zwalczanie "cechowej mentalności AFL"38. Infiltrowali oczywiście organizacje polonijne. Rozniecali lub włączali się do walk toczonych w najstarszych organizacjach polskich w USA.

Penetrowali Zjednoczenie Rzymsko-Katolickie (ZRK), a przede wszystkim Związek Narodowy Polski (ZNP, Polish National Alliance). Organizacje, które w sposób istotny przyczyniły się do powstania niepodległego państwa polskiego. ZRK, ZNP czy Związek Polek w Ameryce dysponowały dużymi funduszami, którymi podzieliły się krajem przodków. Wszystkie trzy powstały w XIX wieku jako towarzystwa ubezpieczeniowe. Z biegiem czasu zgromadziły wielomilionowy majątek39. Komuniści realizowali konkretny cel. Dążyli do obezwładnienia sił "reakcyjnych"40, wspierających z terenu USA polskie aspiracje i państwo polskie. Środkiem do celu było ich "przejęcie" lub przekierowanie, albo przynajmniej usadowienie się w zarządach tych organizacji.

Groźba komunistów stale majaczyła na horyzoncie. Tymczasem na prawej flance AFL, jak i międzynarodowemu ruchowi związkowemu wyrastał nowy przeciwnik. Przeciwnik pozbawiony ideologii i ludobójczej reputacji, elegancki, elokwentny, racjonalny i pozornie nastawiony na zdrową rywalizację. Świetnie się odnajdujący w warunkach demokracji i wolnego przepływu kapitału. Okres powojennego boomu gospodarczego w USA był okresem, kiedy dała o sobie znać potęga karteli, trustów i dużych banków, protoplastów późniejszych konsorcjów, holdingów i korporacji. Zjawisko to rozlało się na całą Europę i tam, gdzie zakwitł już współczesny kapitalizm. W lipcu 1930 roku, na piątym międzynarodowym konkresie w Sztokholmie, w dobie światowego załamania gospodarczego, IFTU sformułowana następujące oświadczenie:

Indywidualnego pracodawcę zastępuje bezosobowa spółka: ten pierwszy traci swą niezależność i trafia pod kontrolę trustów i karteli, które stopniowo przejmują każdą gałąź przemysłu. Kapitał pochodzący z tych koncentracji jest dziś ze sobą połączony. Tworzy potężny ośrodek władzy, państwo w państwie.

Czy trustami władają ludzie, czy trusty władają ludźmi? Musimy ustanowić granicę dla tej rosnącej potęgi trustów poprzez ustanowienie nadzoru nad ich działalnością gospodarczą. Nadzór taki musi egzekwować państwo, jako reprezentant wspólnoty oraz związki zawodowe, jako reprezentant klasy pracującej, która uczestniczy w procesie produkcyjnym. Prawo robotników do udziałów w zarządzaniu jest logicznym następstwem prawa ruchu związkowego do nadzoru aktywności gospodarczej. Międzynarodowy nadzór nie przyniesie oczywiście rezultatu, bez uprzedniego nadzoru krajowego, [czyli] nadzoru nad wszelkimi międzynarodowymi posunięciami [trustów] w poszczególnych krajach41.

Komuniści i mafia

W pierwszej połowie lat 30. Stalin przystąpił do konsolidacji władzy w ZSRS. Wciągnął partię komunistyczną w ludobójczą inżynierię społeczną, w tym czystki narodowościowe. Wszystko to w konsekwencji osłabiło spoistość wewnętrzną państwa sowieckiego. Sama tylko przymusowa kolektywizacja na Ukrainie pochłonęła miliony ofiar, wyludniając całe wsie i miasteczka przy granicy z Rzeczpospolitą Polską.

W ZSRS zapanował kryzys społeczny, ale i obozu władzy. Stalin wprowadził pełną blokadę informacji. Był to element samoobrony. Nadto zmienił postawę reżimu względem społeczności międzynarodowej. Trwożyła go nie tyle anatema ze strony zachodniej opinii publicznej, ile ściągnięcie na ZSRS agresji ze strony jakiejś koalicji wojskowej, sformowanej przez państwa europejskie lub Japonię. W latach "wielkiego głodu" na Ukrainie, 1932-1933, interwencja taka, gdyby do niej doszło, spowodowałaby z pewnością upadek Stalina, a pewno także rozkład państwa bolszewickiego.

Zmianie strategii względem Zachodu sprzyjał ekonomiczny kryzys. Wykluczał ów praktycznie możliwość jakiejkolwiek krucjaty. Kryzys gospodarczy rozpoczął się w "czarny czwartek", w październiku 1929 roku, na giełdach Wall Street. Wstrząsnął napierw Ameryką a potem całym światem. Wywołał społeczną panikę. Wzmocnił tym samym nurty lewicowe i komunistyczne. Można uznać, że zasadniczo przyczynił się do przejęcia w Niemczech władzy przez narodowych socjalistów.

Wiosną 1933 roku na fotelu prezydenta USA zasiadł demokrata Franklin Delano Roosevelt. Zastąpił republikanina Herberta Hoovera. Zwycięstwo nowemu, liberalnemu prezydentowi przyniósł program wydobycia państwa z kryzysu oraz ulżenia znękanemu bezrobociem i bankructwami społeczeństwu. Na arenie międzynarodowej działał zgodnie z duchem czasów. Podjął natychmiast starania o nawiązanie stosunków dyplomatycznych z ZSRS, zerwanych przez Woodrowa Wilsona w 1917 roku.

AFL popierała pomysły New Dealu, jednakże na koncept odnowienia relacji z Sowietami spoglądała nader sceptycznym okiem. W październiku 1933 roku, w trakcie konwencji związkowej, William Green jasno wyraził oczekiwania związkowców względem Roosevelta w tej kwestii:

Ruch związkowy nalegał, by administracja nie uznawała władz Rosji dopóty, dopóki nie zerwą one z polityką III Międzynarodówki. Politykę ustanowioną przez rządzącą Rosją partię komunistyczną, służącą promowaniu światowej rewolucji drogą siły i przemocy. [...] Wciąż pokładamy wiarę w Prezydenta, ufając, iż uczyni z tego [porzucenia jej] warunek uznania [rządu bolszewików]42.

Roosevelt nie spełnił oczekiwań AFL. Związkowcy, którzy znacząco przyczynili się do jego zwycięstwa wyborczego, byli zaskoczeni odejściem przezeń od dotychczasowej konwencji. Rooseveltowi zaskakująco śpieszno było do porozumienia. Oficjalne relacje z ZSRS nawiązał już w listopadzie 1933 roku. Stalin, któremu palił się grunt pod nogami, nie wahał się uścisnąć wysuniętej doń ręki zgody. Nie zamierzał jednak pozbywać się narzędzia skutecznej dywersji i propagandy, która użyźniła przecie grunt pod woltę Roosevelta. Sowieci zobowiązali się zaprzestać działalności szpiegowskiej i dywersyjnej, której bazą była Communist Party of the USA oraz spłacić zaległe od czasów Mikołaja II długi. Podyktowano im jedynie te dwa warunki, ale nie egzekwowano żadnego. Obydwu zobowiązań Sowieci zatem nie zrealizowali. Więcej, sowiecka agentura wyszła teraz z cienia, przechodząc do politycznej ofensywy. Ziścił się koszmar przywódców AFL. Komuniści działali odtąd jawnie, półjawnie kierując się wytycznymi III Międzynarodówki czyli Moskwy43.

W sierpniu 1934 roku Green obwieścił w Atlantic City, w stanie New Jersey, iż Rada Wykonawcza AFL debatuje nad nowymi wyzwaniami.

W następstwie uznania Rosji Sowieckiej natychmiast wzrosła ich [komunistów] aktywność. - stwierdził - Teraz komuniści zajmują się zakładaniem swych "komórek" we wszystkich miejscowych organizacjach American Federation of Labor. Są zdaje się przekonani, że przejęcie i kontrolowanie AFL stanowi priorytet na drodze do Światowej Rewolucji44.

Green zacytował telegram, który otrzymał od zdesperowanych pracowników nowojorskiego oddziału International Fur Workers Union (Międzynarodowy Związek Pracowników Przemysłu Futrzanego), założonego w 1913 roku:

Gangsterskie metody komunistów w przemyśle futrzanym stały się nieznośne. Przez ostatnie tygodnie napadano i raniono nożem tuziny naszych robotników. W środku nocy do ich domów wpadają bomby cuchnące. Życie robotników, będących członkami American Federation of Labor znajduje się w ciągłym zagrożeniu. Prosimy was, abyście przedstawiali tę sprawę władzom miasta Nowy York. Niech zatrzymają rzeź naszych członków. Jedynie Pańskie wpływy mogą nam w tej sytuacji pomóc45.

Sytuacja tak zwanych "needle trades", związanych z sektorem obróbki materiału, faktycznie pogarszała się z każdym miesiącem. Tam komuniści cieszyli się szczególnie dużą popularnością, a ich wpływy stale rosły46. Odwoływali się do metod opartych na zastraszaniu i czystej brutalności. Pamiętajmy, że aktywność ta przypadała na czasy prohibicji i boomu pospolitej przestępczości. W raportach kierownictwa AFL zadomowił się alarmistyczny przekaz, że komuniści od lat 20. prowadzą działalność przestępczą i terrorystyczną, nierzadko sprzymierzając się z pospolitą mafią. "Kanałami", przez które komuniści penetrowali związki zawodowe, przedostawała się przestępczość zorganizowana. Więzy, które spajały komunistów i mafię były tak silne, że przetrwały lata 40. i wkroczyły w następną dekadę47.

Metropolie Nowego Jorku oraz Chicago urosły do rangi istnych centrów zorganizowanej przestępczości. Przekupstwo policjantów i polityków, handel bronią i nielegalnymi używkami, stały w nich na porządku dziennym. W takich warunkach uczciwa działalność związkowa była szczególnie niebezpieczna. Bezprawia nie potrafiły wytrzebić krwawe akcje policji, jak i publiczne napomnienia znanych person życia politycznego i religijnego. Wezwania Greena, który próbował zatamować infiltrację mafijno-komunistyczną, trafiały więc poniekąd w próżnię. W 1927 roku wygłosił jeden z głośniejszych swych apeli do związkowców o dokonanie czystki komunistycznej agentury.

Od czasu Red Scare komuniści i mafia penetrowali przede wszystkim środowiska wykluczonych: grupy niewykwalifikowanych robotników i społeczność murzyńską, osiadłą szczególnie licznie w miastach Północy. Społeczności te żyły w strasznym ubóstwie, generującym najróżniejsze patologie. Jedno z popularnych porzekadeł o Murzynach mówiło, że są "pierwsi do zwolnienia, a ostatni w kolejce do zatrudnienia"48.

Green w 1925 roku ostrzegał czarnoskórych związkowców, by wystrzegali się organizowanego naówczas przez komunistów, szumnego American Negro Congress (Kongres Murzynów Amerykańskich)49. W przekonaniu Lenina, jak i Trockiego, właśnie Murzyni mieli być nośnikiem rewolucji w USA. Przywódcy AFL znali ten pogląd. Studiowali dzieła sowieckich ideologów. Włodzimierz Lenin, w swym krótkim artykule Rosjanie i Murzyni z końca stycznia 1913 roku, wykazywał podobieństwa między jednymi i drugimi. Stwierdzał nawet, że

[...] na Rosjanach ciąży jeszcze o wiele więcej śladów niewoli niż na Murzynach50.

W 1934 roku, w Atlantic City, Green w dość obrazowy sposób przedstawiał różnicę pomiędzy działalnością związkową, a tą, którą trudnili się komuniści. Podkreślał, że AFL

zależy na wzroście płac, polepszeniu warunków zatrudnienia oraz podniesieniu standardów życia w Stanach Zjednoczonych. Centrala stara się czynić to poprzez zorganizowane działania, poprzez mediację, negocjacje w kwestii umów zbiorowych oraz, kiedy zajdzie taka potrzeba, odwołując się do strajku. Komunizm nie jest raczej zainteresowany rozwojem gospodarczym. Jego celem jest szerzenie rewolucji politycznej. W każdym strajku doszukuje się szansy na obalenie panującego porządku, żeby doprowadzić do rewolucji, zniszczyć kapitalizm i ustanowić sowietyzm51.

Jednakże w latach 30. z intencji, metod i celów bolszewizmu, sprawę zdawali sobie głównie związkowcy. Na forum publicznym komuniści umiejętnie korzystali z narzędzi "deception" i propagandy. Nie szczędzili koncyliacyjnych, acz nader prowokacyjnych gestów względem federacji. W grudniu 1934 roku główny organ CP USA "Daily Worker" ogłosił chęć zwołania w styczniu przyszłego roku National Congress for Unemployment and Social Insurance (Kongres Narodowy dla Bezrobocia i Ubezpieczeń Społecznych). AFL została oficjalnie poproszona o przysłanie nań swych delegatów. Informację o kongresie komuniści sformułowali tak, że federację uznawano za współgospodarza imprezy. W efekcie federacja publicznie wyparła się ochoty zasiadania z komunistami w jakimkolwiek zgromadzeniu52.

AFL reagowała na ich agresywne i prowokacyjne działania stanowczo, nie ograniczała się tylko do publicznych apeli. Green domagał się od Departamentu Pracy, aby komunistów nielegalnie przebywających w USA wyłapano i, zgodnie z federalnym prawem imigracyjnym, deportowano. Wraz z nimi winno się deportować tych, którzy deklarują wrogość względem państwa i ustroju amerykańskiego53.

Starano się dokształcać kadry związkowe, aby je uodpornić na działania przeciwnika.

W latach 30. AFL zintensyfikowała propagandę informacyjną. Prowadziła własne badania nad historią ZSRS. Owoce tych studiów pojawiały się w postaci broszur, konspektów i artykułów publikowanych w związkowej prasie. W miejscach wrażliwych na infiltrację, takich jak Nowy Jork, odbywały się otwarte spotkania i związkowe pogadanki. Chodziło o zapoznanie robotników z metodami przedsiębranymi przez sowieckich agentów i prowokatorów przenikających do związków i fabryk.

Nowy Jork stał się w latach 30. i 40. siedzibą "American Popular Frontism", Paryżem czy Madrytem Ameryki. W Nowym Jorku mieli swe siedziby socjaliści, komuniści i trockiści. Nowy Jork był gigantycznym portem, misją charytatywną i rynkiem pracy. Tutaj spływali imigranci z całego świata i tutaj odbywał się zażarty bój o duszę każdego aktualnego i przyszłego robotnika.

AFL... i CIO

Komuniści nie zdołali opanować gremium kierowniczego AFL. Uniemożliwiła im to cechowa struktura federacji, o której za chwilę. Komunistyczną "robotę" starano się eliminować już na poziomie organizacji afiliowanych. Gwałtowny rozrost szeregów związkowych przeszczepiły wszakże owej strukturze istotne zmiany. CP USA wykorzystując istniejące napięcia eskalowała tendencje rozłamowe. W 1935 roku w łonie federacji zawiązał się sojusz ośmiu dużych związków związanych z dużym przemysłem, który przybrał nazwę Committee for Industrial Organizations (Komitet Organizacji Przemysłowych).

Konflikt był nieunikniony. Spór nabrzmiewał od kilku lat. Wiązał się zasadniczo z gwałtownym rozwojem przemysłowym USA w początkach XX wieku. W praktyce polegał na spięciu się koncepcji organizowania związków w tradycyjnym modelu rzemieślniczym czy inaczej, cechowym, z modelem przemysłowym. Właśnie do tego sporu przeniknęli komuniści. Mieli ów na myśli, kiedy pisali o wojnie z "mentalnością cechową" wewnątrz AFL. "Mentalność" ta była niczym innym tylko świadomością kadrową wykwalifikowanych robotników, przekonanych, iż kontynuują tradycję średniowiecznych gildii. Świadomość tego wzmacniała dumę i przywiązanie do szeregów związkowych. Z drugiej zaś strony powodowała, że "cechowcy" z góry niejako spoglądali na słabo płatne masy robotników przemysłowych.

W AFL panował duch cechowy. Nigdy dotąd jednak nie stawiła czoła tak potężnej fali emigrantów, jak przez pierwsze dwie dekady XX w. Kongres USA próbował ograniczyć imigrację z południowej i wschodniej Europy, wprowadzając w 1924 roku Immigration Act. Jednakże skutecznie zatrzymała ją dopiero "wielka depresja". Przybysze prosto z ulicy trafiali za stery maszyn przemysłu odzieżowego, samochodowego, energetycznego, paliwowego, i tak dalej. W tradycyjnym modelu robotnicy tworzyli związki zawodowe w danej branży, podług dzieła, rodzaju wykonywanej pracy i umiejętności. Związki wielkoprzemysłowe natomiast, takie, jak kierowany przez Johna L. Lewisa górniczy United Mine Workers czy odzieżowy International Ladies' Garment Workers' Union, na czele którego stał David Dubinsky, wyznawały dość uproszczony pogląd na organizację. W branży powstawał tylko jeden związek zawodowy, zrzeszający członków bez względu na posiadane przez nich kwalifikacje54.

Obydwie koncepcje posiadały wady i zalety. Związkom "przemysłowym" czy inaczej branżowym, łatwiej było zorganizować strajk. W rozwarstwionych, hierarchicznych związkach "cechowych" odbywał się dopiero proces dochodzenia do konsensusu. "Przemysłowcom" natomiast trudniej, aniżeli "cechowcom", przychodziła obrona swych komórek przed infiltracją oraz próbami "przejęcia" przez międzynarodówkę komunistyczną.

Ta ostatnia starała się, jak mogła, zaogniać spór, inspirując głównie "przemysłowców" do oporu względem "cechowego" kierownictwa. AFL uznała bunt za prowokację i tak też na nią zareagowała - zdecydowanie. Oskarżyła duże związki należące do Committee for Industrial Organizations o działalność niekonstytucyjną. Niezwłocznie, w listopadzie 1936 roku konwencja AFL zawiesiła je w prawach organizacji afiliowanych. Wypadki potoczyły się dalej lawinowo.

W 1938 roku komitet przekształcił się w Congress of Industrial Organizations (CIO, Kongres Organizacji Przemysłowych)55. Oznaczało to finalny rozbrat niektórych związków z organizacją-matką. Ruch związkowy uległ oto podziałowi na rzekomo "prawicową" AFL i "lewicowy" CIO. W pewnym sensie tytulatura taka oddawała istotę rzeczy. Kongres faktycznie współtworzyło wiele związków zawodowych w istocie zdominowanych przez komunistów56, takich jak choćby hegemon w rejonie Detroit, United Auto Workers (UAW, Zjednoczenie Pracowników Przemysłu Samochodowego), i dalej: United Electrical, Radio and Machine Workers (UE, Zjednoczenie Pracowników Przemysłu Elektrycznego, Radiowego i Mechanicznego), Parkinghouse Workers (Związek Zawodowy Pracowników Parkingów), Office and Professional Workers (Pracownicy Biurowi i Profesjonalni), a zwłaszcza Food, Tobacco, and Allied Workers (FTA, Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Spożywczego, Tytoniowego i Zawodów Pokrewnych). AFL wciąż krwawiła. W 1937 roku opuścił ją skórzany International Fur Workers Union, który kilka lat temu skarżył się Greenowi na ekspansję wpływów i brutalizację działań komunistów57.

Ci ostatni stanowili zaledwie 1 procent kilkumilionowej rzeszy związkowej skupionej w CIO. Mimo to zajmowali w swych organizacjach kluczowe stanowiska. W UE komunista został skarbnikiem, a następny, dyrektorem do spraw organizacji. Obalony skarbnik UE, James Carey, przeszedł na bliźniacze stanowisko we władzach CIO. Carey ostrzegał potem prezesa kongresu przed szponami Moskwy, zaciskającymi się na strukturach związkowych. Wedle ówczesnych szacunków komuniści mieli mieć wpływ na jedną trzecią delegatów na zjazd CIO. Szacunki te stały na logicznych podstawach. Komuniści byli często lepiej wykształceni od przeciętnego robotnika. Systematycznie szkolił ich, aktywizował, zadaniował i koordynował wspólny ośrodek. Mieli jeden ściśle polityczny cel - przejęcie władzy58.

Pierwszym prezesem CIO został przywódca górniczy John Lewis. Lewis był niezwykle popularną w kraju postacią, popularniejszą nawet od Williama Greena, jego zresztą dawnej "prawej ręki". Stał się zaciekłym rywalem szefa AFL, którego sam kiedyś "wymyślił"59. Spór stawał się zajadły, ale głównie przez aspekt personalny. Prywatnie bowiem Lewis pogardzał komunistami. Uważał ich za związkową skazę, tak jak Green. Wierzył natomiast, że jest w stanie kontrolować komunistów, spożytkować ich energię do własnych celów. Mylił się. Starając się zachować jedność i spoistość rosnącego w siłę CIO60, zmuszony był coraz bardziej na nich polegać. A to oznaczało ciągłe koncesje. Miast skupiać przy sobie władzę, ciągle ją wytracał. W końcu w 1940 roku zrezygnował z prezesury, a dwa lata później opuścił kongres, wraz ze swoim UMWA. Lewis uzna swą porażkę. W 1944 roku, ten główny prowodyr rozłamu w ruchu związkowym wprowadzi górników z powrotem do AFL.

Nie tylko komuniści sprzyjali rozłamowi w ruchu związkowym. Życzyły im tego tabuny potentatów z wielu dziedzin tężejącej gospodarki amerykańskiej. Niechętnie spoglądali na związki, które w okresie New Dealu stały się potęgą. Obawiając się uszczerbku dla własnych interesów, zapominali o stabilizującej życie społeczne roli przywódców AFL. Był jeszcze jeden ważny ośrodek, który uważał, że potrafi "rozegrać" ruch komunistyczny. Green i jego współpracownicy byli o dziwo przekonani, że rozłamowi sprzyjał sam prezydent. Roosevelt miał być niezadowolony z faktu, iż zmuszony jest rozmawiać z jedną, silną, i do tego "konserwatywną" centralą61.

Prezydent był ponadto politycznym koniunkturalistą, instrumentalnie traktującym takie zjawiska, jak komunizm. Podobnie jak Lewis, zabiegał o poparcie środowiska komunistycznego. Był pod wrażeniem jego mobilności i energii. Obserwował je w czasie kampanii wyborczych w 1936 i 1940 roku. Szef CP USA i były związkowiec AFL, Earl Browder, konkurując z nim o prezydenturę, zdobył obydwa razy około 80 tysięcy głosów. Nie było to dużo, ale przekładało się na istotny argument polityczny. Jak należało się tego spodziewać Browder był także sowieckim agentem o pseudonimie "Rulevoy" czyli "Sternik"62. Roosevelt tolerował wpływy sympatyków Moskwy we własnym otoczeniu, w tym ukrytych agentów wpływu. Czynił tak, bo lękał się strajków i krytyki wdrażanego programu społeczno-gospodarczego. Polityka tolerowania komunistów nie tylko zakończyła się potem skandalami szpiegowskimi, ale, jak wiemy, miała katastrofalny wpływ na przebieg II wojny światowej i losy narodów ujarzmianych przez komunizm.

Podział w amerykańskim ruchu związkowym wymusił na AFL decyzję o wkroczeniu z powrotem na arenę międzynarodową. Jeśliby tego nie uczyniła, jej miejsce mogła zająć CIO. Kongres jednakże, poprzez kontakty z III Międzynarodówką, już się tam poniekąd znajdował. Łatwo było odgadnąć, iż wkrótce rozszerzy swe wpływy w obozie europejskich socjalistów.

Reafiliacja z "międzynarodówką"

W połowie lat 30. relacje pomiędzy AFL i International Free Trade Union polepszyły się na tyle, iż rozważano ich ostateczną formalizację. "Stary kontynent" coraz bardziej trwożnie obserwował wzrostu hegemonii Niemiec i Włoch z jednej strony, i ZSRS z drugiej. Wojna domowa w Hiszpanii, gdzie starły się ze sobą te obozy, uzmysłowiła zachodnioeuropejskim politykom, jak brutalny może być globalny konflikt. Osamotnione przez USA państwa europejskie coraz bardziej przypominały żer dla totalitarnych potęg. Wiele środowisk obawiało się, że Ameryka na dobre pogrąży się w izolacjonistycznym śnie.

AFL i IFTU zbliżyła współpraca przy kryzysie niemieckim. W 1933 i 1934 roku granicę bawarsko-austriacką przekroczy tysiące osób Żydów i Niemców, uciekających przed politycznym jutrem i poszukujących azylu. Austria nie była bynajmniej spokojnym miejscem. Od środka rozrywały ją społeczne napięcia. Z każdym dniem rosła siła polityczna NSDAP. Zwycięstwo Hitlera przyspieszyło ten proces.

IFTU powołała do życia Austrian Relief Fund, który miał wspierać obywateli Niemiec, jak i związkowców austriackich. Wzywała Ligę Narodów, by ta zadbała, ażeby uchodźcy otrzymali pracę i austriackie obywatelstwo. Liga wyznaczyła Wysokiego Komisarza do spraw Żydów i Uchodźców Niemieckich.

W związku ze zmianą władzy w Niemczech kryzys wybuchł także w Wolnym Mieście Gdańsku. Miejscowy nazistowski rząd zlikwidował w listopadzie 1933 roku niemieckie Generalne Zjednoczenie Zawodowe Wolnego Miasta Gdańska - niezależną centralę związkową, która odmawiała asymilacji z reżimowymi związkami. Tym razem ispirowane przez IFTU protesty przedstawicieli Ligi Narodów w mieście w niczym nie pomogły63

Z satysfakcją odnotowujemy, że pojawiły się nowe pola współpracy z AFL na kanwie wspólnej walki przeciwko Niemcom hitlerowskim i faszyzmowi. - stwierdzało kierownictwo IFTU - AFL okazała pełną sympatię dla naszego bojkotu i włączyła się do niego bardzo efektywnie w Stanach Zjednoczonych poprzez środki masowego przekazu. Uwagę przyciąga wykorzystanie usług świadczonych przez radiostacje64.

Usługi te wynikały z ówczesnego boomu mass mediów w Ameryce. Jego zalety wplótł w swą strategię polityczną Franklin Delano Roosevelt, nazywany często pierwszym "mass media president".

IFTU z podziwem patrzyła na prężność i postęp organizacyjny amerykańskich związków zawodowych. AFL oddziaływała na krajowe ustawodawstwo socjalne. Skutecznie eliminowała u siebie praktykę zatrudniania dzieci poniżej 16 roku życia w różnych sektorach gospodarczych. W czerwcu 1931 roku w ramach federacji powstał nawet Junior Union, czyli Związek Młodzieży. Organizował ów zebrania, na których młodzież poznawała pryncypia ruchu związkowego. Koncept powielały europejskie centrale związkowe. Polski Związek Stowarzyszeń Zawodowych, otworzył Sekcję Młodzieżową65, ale polscy związkowcy nie potrzebowali za-oceanicznych wzorców. Już od 1930 roku przy, wówczas jeszcze - Związku Związków Zawodowych - drugiej wielkiej i prorządowej centrali, funkcjonował Robotniczy Instytut Oświaty i Kultury imienia Stefana Żeromskiego.

Łącznikiem między AFL i IFTU był David Dubinsky, szef International Ladies' Garment Workers' Union. Od lat kładł fundament pod powrót Amerykanów do europejskiego forum. Dubinsky'm kierowały również rodzinne sentymenty. Ten drobny z wyglądu, acz nietuzinkowy lider, był synem żydowskich emigrantów z Brześcia Litewskiego. Więcej nawet, dorastał na ziemiach polskich. Wychował się w Łodzi, w unikalnej dla wielu miejsc w Europie, industrialnej, wielokulturowej atmosferze.

Nie zerwał nici łączących go z Europą. Zresztą na ich podtrzymywaniu polegała jego praca. Ogromne fale emigrantów napływających do USA masowo zatrudniały się głównie w przemyśle odzieżowym. Stamtąd trafiali pod skrzydła ILGWU Dubinsky'ego. Związek bazując na ich doświadczeniach posiadał dobre rozeznanie o tym, co dzieje się na "starym kontynencie". Migracji towarzyszyła nędza, niesprawiedliwość, wyzysk i przemoc. Migranci trafiali więc często do ILGWU pośrednio, poprzez komunistycznych agitatorów, lub bezpośrednio pod skrzydła frakcji komunistycznej. Ta zaś stale zagrażała suwerenności, spoistości, a nawet legalności związku. W końcu lat 30. Dubinsky'emu udało się w końcu dokonać w ILGWU gruntownej dekomunizacji. Usunął sowieckie wpływy, co rozwiązało mu ręce w polityce krajowej.

Czując pod nogami stabilny grunt mógł zająć się choćby ratowaniem IFTU. Otóż z każdym rokiem malało znaczenie federacji. Kurczył się obszar Europy, na którym funkcjonowały niezależne związki zawodowe, rosła presja rządów totalitarnych. "Rewolucja narodowosocjalistyczna" Adolfa Hitlera w Niemczech zmusiła IFTU do tułaczki. Siedzibę federacji przeniesiono z Berlina do Paryża66. Rychło po wymuszeniu tej banicji NSDAP rozwiązała wszystkie niemieckie centrale związkowe. Wprawdzie odejście AFL nie rzuciło IFTU od razu w ramiona Moskwy, ale głównie dlatego, że do połowy lat 30. Sowieci nie byli zainteresowani współpracą z socjalistami. Dopiero Stalin przewartościował moskiewskie cele.

O powrót AFL do "Amsterdamskiej Międzynarodówki" mocno zabiegał Brytyjczyk Walter Citrine, od lat 20. stojący na czele IFTU. U siebie Citrine był sekretarzem generalnym Trade Union Congress. Osobista determinacja Brytyjczyka ustrzegła TUC w latach 30. przed radykalizacją i mocnym skrętem "w lewo". Citrine podtrzymywał w IFTU widoki na przyszły alians z AFL. Między innymi dlatego federacja nie optowała za nazbyt bliską współpracą z Moskwą. Na drugim brzegu Oceanu Citrine miał niezawodnego sojusznika - Dubinsky'ego. Wspólnie przez lata kolaborowali z myślą o reafiliacji.

Dubinsky był dobrym pośrednikiem. Jego centrala znajdowała się obecnie poza federacją. On sam niegdyś zasiadał w Radzie Wykonawczej AFL. I do chwili, aż ją w drugiej połowie lat 30. opuścił67, czynił wszystko, aby federacja zerwała z politycznym izolacjonizmem. Wydatnie pomógł mu rozłam wewnątrz ruchu, a raczej jego konsekwencje. Międzynarodowa aktywność CIO, o czym była mowa, wzmogła w AFL tendencje do otwarcia się na Europę.

Czas naglił. W IFTU obowiązywała zasada, że jedno państwo reprezentuje tylko jedna centrala związkowa68. AFL mogła zatem zagrodzić ambitnemu rywalowi drogę prowadzącą do federacji lub też znaleźć się poza nią trwale. Nie po raz pierwszy stała przed takim wyborem. Przed laty z podobnych względów AFL nawiązała współpracę z IFTU. Wówczas skutecznie zablokowała anarcho-syndykalistyczną centralę związkową Industrial Workers of the World (Robotnicy Przemysłowi Świata), tak zwanych Wobblies69.

Citrine zdecydowanie domagał się współpracy z AFL. Sprawę stawiał na ostrzu noża. Zagroził, że w razie dokooptowania CIO, odejdzie. Groził, bo CIO uzyskała mocne wsparcie francuskich związkowców, na czele z bardzo wpływowym Léonem Jouhaux. Równolegle na froncie ITS-ów walczył Dubinksy. Chciał przeciągać sekretariaty na stronę centrali Greena. Nie było o to łatwo. Miał problem z przekonaniem własnego międzynarodowego sekretariatu, Clothingworkers International (Sekretariat Pracowników Przemysłu Odzieżowego). AFL wsparła w pewnej chwili Dubinsky'ego, uruchamiając wszystkie zdobyte przez lata wpływy. Amerykanie uzyskali silne wsparcie Polaków, grupy w Paryżu wpływowej i licznej.

Ostateczną decyzję w sprawie podjęła obradująca w 1937 roku w Warszawie, Rada Generalna (General Council) IFTU70. Re-afiliacja AFL przy IFTU stała się faktem. W tym samym roku, na konwencji w Oslo, federacja odniosła drugi wielki sukces. Anglo-amerykański blok, w którym znalazła się także Polska, pokonał "lewicowy" sojusz central francuskiej, hiszpańskiej i meksykańskiej, na dobre blokując przystąpienie do FTUC sowieckiej centrali71. AFL powróciła do federacji w samą porę.

Jak czas pokazał, zupełnie porzuciła politykę izolacjonizmu. Zyskując wpływ na bieg spraw europejskich, mogła kontratakować międzynarodowy komunizm, który dokonał weń rozłamu. Przeciwnik potrafił zaskakiwać. W sierpniu 1939 roku mało kto się jeszcze spodziewał, że komunizm będzie zdolny otwarcie sprzymierzyć się z nazizmem. Sowieci udowodnili jednak, że potrafią zerwać z izolacjonizmem, jeśli tylko sytuacja sprzyja ich ekspansjonizmowi. Hitler szykował się do napaści na Polskę, w której Moskwa - początkowo z ukrycia - stała u jego boku. 23 sierpnia ZSRS zawarł z III Rzeszą nieformalny układ sojuszniczy.

28 sierpnia William Green za pośrednictwem IFTU przestrzegał:

W imię pokoju i celem zapobieżenia rzezi mężczyzn i kobiet pracy w okrutnej, bezwzględnej wojnie, załączam apel przedstawicieli robotników brytyjskich do niemieckich mężczyzn i kobiet pracy, aby połączyli się z nami w proteście przeciwko wojnie oraz ryzyku wojennemu72.

W wojennych okopach

Apel pozostał bez odpowiedzi. Kilka dni później wybuchła wojna. Pierwsze naboje wystrzelili Niemcy. Sowieci zdawali się mieć jednak większy apetyt. Nie tylko dokonali aneksji większej części Polski, ale niebawem najechali swego sąsiada, Finlandię. W styczniu 1940 roku IFTU wydała nieco spóźnioną rezolucję. Jej organ wykonawczy potępił, na posiedzeniu w Paryżu, Sowiety i Stalina oraz wyraził poparcie dla walecznych Finów. Nie skończył na wyrazach sympatii. Stwierdzał mianowicie, że

nie tylko należy pospiesznie wysłać naszym fińskim towarzyszom możliwe największe środki pieniężne i każdorazową pomoc, ale powinniśmy naciskać rządy, aby wypełnić w pełni wszystkie swe zobowiązania wobec Finlandii, w zgodzie z ostatnią decyzją Ligi Narodów73.

Liga Narodów oczywiście potępiła najazd, wykluczyła ZSRS ze swego grona i wezwała państwa członkowskie do udzielenia Finlandii pomocy. Z pomocą nikt się jednak nie kwapił. Niczego to nie zmieniło. Szybko się okazało, że inwazja na Polskę, potem na Finlandię rozpoczęła kolejny globalny konflikt. W grudniu 1941 roku wciągnął on w swe tryby także USA. Dla amerykańskiego ruchu związkowego nastał czas kolejnych przeobrażeń, również w odniesieniu do sceny międzynarodowej. O wiele głębsze przemiany dokonywały się w CIO. Odepchnięty przez europejskich socjalistów, kongres został teraz postawiony przez Stalina przed faktem kohabitacji z "faszyzmem". Znalazł się w pułapce.

Jedną nogą stał w obozie sowieckim, jedną przeciwko sojuszowi Hitler-Stalin. Początkowo wykazywał względem wojny daleko posuniętą rezerwę. Współgrały ze sobą interesy komunistów, jak i prywatne poglądy Johna Lewisa. Lewis był izolacjonistą, komuniści aktualnie pacyfistami. Kongres postulował, aby Ameryka nie mieszała się do zamorskich potyczek. Jednakże w 1940 roku UMWA wystąpiła z CIO i Lewis cofnął swą legitymację dla centrali. Stało się jasne, że politykę zagraniczną Kongresu stymulują teraz związki opanowane przez komunistów.

Wytyczne III Międzynarodówki nakreślone już po pakcie Ribbentrop-Mołotow nakazywały ruchom i partiom komunistycznym, w tym CP USA, z nagła porzucić antyniemiecką retorykę. Miały odtąd lobbować za konstruktywnym izolacjonizmem. Sowietom zwyczajnie zależało na parasolu ochronnym dla sowiecko-niemieckich podbojów, które kontynuowano w 1940 i 1941 roku.

AFL krytykowała i, gdzie tylko mogła, torpedowała linię antywojenną CIO. Stanowczo domagała się od rządu USA, by ten zainteresował się losami narodów europejskich ujarzmionych przez zbrodnicze totalitaryzmy. AFL występowała wcześniej ostro przeciw Lewisowi, który oświadczył rządowi Roosevelta, iżby nie oczekiwał on od "związków zbytniej pomocy" w tej "niepotrzebnej imperialistycznej wojnie". Tak oto polityka Roosevelta, grającego kiedyś na podział ruchu związkowego, obracała się przeciwko niemu samemu. W maju 1941 roku, podczas 40. dorocznej konwencji AFL, tak uwagi Lewisa skomentował Green:

Być może takie jest jego zdanie. To także polityka Partii Komunistycznej. Ale absolutnie nie jest to opinia amerykańskich robotników, których reprezentuje American Federation of Labor. My jednogłośnie stoimy po stronie Wielkiej Brytanii i innych państw demokratycznych, w ich walce z totalitarnymi agresorami. Uważamy, że nasz kraj powinien dostarczyć tym demokracjom wszelkiej możliwej pomocy74.

Lewis hucznie zerwał sojusz z Rooseveltem, ale w swych poglądach na wojnę rozminął się także z amerykańskim Kongresem. Parlament od kilku miesięcy pracował nad ustawami, które miały przyznać Brytyjczykom, wspomaganym na frontach wojennych między innymi przez setki polskich żołnierzy, materialną pomoc. W marcu 1941 roku Kongres uchwalił wreszcie, a Roosevelt podpisał ustawę federalną, znaną pod nazwą Lend-Lease Act. Rząd USA otrzymał narzędzia do wspomagania innych krajów produktami "ze sfery obronności". W ten sposób formalnie zrywał z izolacjonizmem.

AFL od początku lobbowała w Kongresie za ustawą. Kiedy ustawa weszła w życie, wsparła jej realizację na lądzie i na morzu, wszędzie tam, gdzie miała wpływy wśród załóg związkowych.

Szef federacji, William Green, w mowie, wygłoszonej w Harrisburgu w Pensylwanii, wiosną 1941 roku, oskarżył CIO już nie tylko o bierność, ale i o obstrukcję:

Wsparliśmy administrację i ustawę Lend-Lease; CIO był przeciw. [...] Kontrolowane przez komunistów Rady Przemysłowe CIO, w wielu miejscach w kraju, jak i "The Newspaper Guild" [związek zawodowy dziennikarzy - P. Z.], ślą do amerykańskiego Kongresu listy wzywające do głosowania przeciwko ustawie Lend-Lease i zdecydowanej pomocy dla [Wielkiej] Brytanii. [...] To nie jest kwestia różnic pomiędzy industrial unionism [modelem przemysłowym - P. Z.] a craft unionism [modelem cechowym - P. Z.]; to kwestia odmiennych filozofii politycznej i ekonomicznej oraz odmiennej polityki obydwu środowisk75.

Green po raz kolejny definiował głównego przeciwnika AFL i ponawiał apel:

Stanowisko AFL jest następujące: jeśli jesteś komunistą, dowiedziono tego, powinieneś zostać deportowany - powrócić tam, gdzie jest twoje miejsce. Powinieneś opuścić Amerykę, ponieważ pragniesz zniszczyć wszystko to, na czym Ameryka stoi76.

Jak się tego można tego było domyślić, punktem zwrotnym dla stanowiska CIO względem zaangażowania w działania wojenne, był najazd Niemiec na Związek Sowiecki. W jednej chwili CIO porzucił retorykę, w której Lend Lease Act był "faszystowskim prawem"77. Sowieci raptem wyskoczyli na czoło krajów na gwałt potrzebujących produktów "ze sfery obronności", przede wszystkim odzieży i pojazdów.

W grudniu 1941 roku, po ataku Japonii na USA, Sowieci znaleźli się już de facto w sojuszu wojennym z Ameryką. Stosunek AFL do ZSRS uległ nieznacznej tylko korekcie. Federacja, jak mało która organizacja, znała wszystkie oblicza komunizmu. Nie zamierzała wyrzec się swego stosunku do totalitaryzmu, przez co porzucić milionów robotników gnębionych przez ideologię. Korekta polegała na tym, że Green złagodził nieco swe przemówienia. Nie zostawiał wątpliwości, kto jest dlań faktycznym sojusznikiem Amerykanów. W listopadzie 1942 roku w Madison Square Garden w Nowym Jorku perorował:

Pozdrawiamy niezrównanych i niepokonanych Rosjan i Rosjanki [sic!], którzy walczą w obronie swej ojczyzny, równocześnie walczą w obronie wszystkich wolnych ludzi na świecie. Ich zwycięstwo jest naszym zwycięstwem. Podobnie każde zwycięstwo Narodów Zjednoczonych jest zwycięstwem Rosji [sic!]. [...] Ruch związkowy chce wiedzieć w jakim stopniu nasz rząd spełnia swe zobowiązania względem naszych rosyjskich sojuszników. Ruch związkowy domaga się, aby pomoc dla Rosji była wystarczająca, nie zaś pozostała niespełnioną obietnicą. [...] W tej historycznej i doniosłej chwili, przekazuję Rosjanom gorące i szczere pozdrowienia od sześciu milionów członków American Federation of Labor [...]78.

Green wyrzucił ze swego słownika terminy Sowieci i Związek Sowiecki. Mówił o pomocy Rosjanom, nie zaś sowieckiemu rządowi. Obojętne komu teraz pomagał CIO, sytuacja wymuszała na amerykańskich centralach taktyczne zbliżenie. American Federation of Labor oraz Congress of Industrial Organizations weszły w taką współpracę. Na tą chwilę przeciwnik był jeden - państwa Osi. Był to zarazem pierwszy raz, kiedy AFL i CIO połączył wspólny, żywotny cel.

Sowieci na deklaracje AFL reagowali repulsywnie i nieufnie. Mogli być pewni wsparcia CIO. Akurat branże samochodowa i odzieżowa były mocno zinfiltrowane przez komunistycznych agentów. Opcja zablokowania dostaw Lend-Lease nie wchodziła w grę. Sowieci od kilku lat przyglądali się, podziwiali i starali się naśladować amerykański proces produkcyjny i technologiczny, tak zwany "fordyzm" i "tayloryzm". Wysocy przywódcy i inżynierowie79, podróżowali w latach 30. do fabryk, po naukę i zadzierzgiwać znajomości. W USA gościł w tych celach choćby Anastas Mikojan.

Przemysł amerykański okazał się bardzo otwarty na współpracę z Sowietami80. Trudno się dziwić, otwierał się przed nim ogromny rynek zbytu. Jednakże z taśm produkcyjnych ZSRS wcale nie miały schodzić osobowe samochody. Społeczeństwo żyło bowiem w nędzy, czego potentaci nie widzieli albo nie chcieli zauważać. "Fordyzm" miał przyspieszyć taśmową produkcję czołgów, broni i samolotów. Stalin szykował się do kolejnej wojny81.