ROZDZIAŁ 3
Sky Net cię znalazł
Nie okazujcie ani odrobiny litości.
- Xi Jinping
- W Sinciangu, kiedy byłam mała - zaczęła Maysem - partia opiekowała się wszystkimi i wszyscy mieli od najmłodszych lat wytyczoną ścieżkę. Mężczyźni zazwyczaj zaciągali się do policji, a kobiety zostawały nauczycielkami48 .
Sama Maysem stanowiła jednak wyjątek od tego schematu. Pochodziła z szanowanej rodziny, szkołę średnią skończyła z wyróżnieniem, dostała się na elitarną chińską uczelnię i była na dobrej drodze do rozpoczęcia kariery w korpusie dyplomatycznym, co stanowiło doprawdy niezwykłe osiągnięcie jak na młodą przedstawicielkę mniejszości etnicznej.
Zmiana w sposobie traktowania obywateli Sinciangu przez państwo następowała na tyle powoli, że dziewczyna w pierwszej chwili nie zauważyła, co się wokół niej dzieje. Przypominało to stopniowe pękanie skorupki jajka. Zaczęło się w lipcu 2009 roku, po antyrządowych zamieszkach na tle etnicznym w Urumczi. Policja przystąpiła wówczas do wyłapywania młodych mężczyzn podejrzanych o wzniecanie niepokojów49 .
Pomiędzy 2009 a 2014 rokiem wielu rozgoryczonych Ujgurów wyjeżdżało do Afganistanu i Syrii, aby tam poznawać prawidła dżihadu50 . Niektórzy liczyli na to, że pewnego dnia wrócą do Chin. Inni chcieli na stałe zamieszkać pod protektoratem ISIS, wierząc, że dzięki temu zyskają poczucie przynależności i znajdą swoje miejsce w świecie. Chiński rząd odpowiedział na zamachy terrorystyczne w sposób drastyczny, aresztując i skazując na śmierć podejrzanych51 .
Od 2014 roku władze - niezdolne odróżnić terrorystów od osób postronnych - postanowiły rozszerzyć politykę twardej ręki na ogół populacji Sinciangu. W sierpniu 2014 roku wprowadzono zakaz manifestowania przynależności religijnej - włącznie z noszeniem bród przez mężczyzn i chust przez kobiety - w środkach transportu publicznego w czasie trwania zawodów sportowych52 . Restrykcje te szybko objęły wszystkie miejsca publiczne53 .
Jeszcze tego samego lata Maysem musiała zacząć okazywać dowód osobisty przed wejściem do centrum handlowego albo wjechaniem na stację benzynową, a samochód przyszło jej tankować pod okiem uzbrojonych ochroniarzy. W późniejszych miesiącach rząd ogłosił, że zamierza uczynić z jej rodzimego Kaszgaru "bezpieczne miasto"54 .
Potem zaczęły pojawiać się kamery monitoringu. Przybywało ich coraz więcej - w końcu były ich tysiące, wszędzie, gdzie tylko człowiek się obejrzał.
- Policja mówiła nam, że robi wszystko, aby zwalczać przestępczość oraz terroryzm i mieć na oku przybyszów z zagranicy i muzułmanów hołdujących ekstremistycznym poglądom - wspominała Maysem. - Na początku przystało na to zbyt wielu ludzi. Zbyt wiele osób się z tym pogodziło.
W 2016 roku Maysem brakowało już tylko roku do zrobienia magisterium z socjologii na Uniwersytecie w Ankarze. Do rodzinnego domu wróciła jedynie na wakacje. Pewnego czerwcowego dnia otrzymała wezwanie na miejscowy komisariat policji w Kaszgarze. Policjanci wylegitymowali ją, a następnie potwierdzili tożsamość dziewczyny, skanując jej twarz smartfonem. Potem wysłali ją na obowiązkowe testy medyczne. Jeden z funkcjonariuszy pobrał próbkę DNA z jamy ustnej oraz próbkę krwi, którą sprawdził w rządowej bazie danych. Wreszcie przyszła kolej na identyfikację głosową. Sky Net ją rozpoznał.
"Imię: Maysem ......... - wyświetliło się na ekranie komputera. - Ranking społeczny: niegodna zaufania".
Ze względu na długi pobyt za granicą policja wysłała ją na cotygodniowe szkolenia propagandowe z zakresu teorii praw obywatelskich i rządu. Po nich dziewczyna zamierzała wrócić do Ankary, dokończyć magisterium, dołączyć do korpusu dyplomatycznego i oficjalnie stać się chlubą rodziny.
Zanim zdążyła zrealizować te plany, otrzymała jednak kolejne wezwanie na komisariat - przyniesione do mieszkania rodziców przez mianowaną przez chińskie władze przedstawicielkę miejscowej straży sąsiedzkiej. Gdy tylko zameldowała się w recepcji, trzech Chińczyków w garniturach chwyciło ją za ramiona i zaciągnęło do czarnego SUV-a. Po godzinie jazdy dotarli na miejsce, do "zakładu reedukacji" - jak wyjaśnili tamtejsi strażnicy - w którym czekał ją bardziej intensywny, codzienny kurs kształcenia cywilnego. Szkolenia miały się zaczynać o 8.00, a kończyć o 18.00.
Ale po zaledwie kilku minutach Maysem przeniesiono do innego, lepiej strzeżonego ośrodka, który strażnik określił mianem "zakładu przetrzymywania tymczasowego". Stąd nie wolno jej już było wychodzić. Została odprowadzona na podwórko budynku, który wydawał się przebudowanym gmachem mieszkalnym. Znak przed wejściem głosił: "Miłuj prezydenta Xi Jinpinga".
- Do środka, proszę - polecił strażnik.
Drzwi zatrzasnęły się za jej plecami i znalazła się na początku długiego betonowego korytarza. Każdy jej krok śledziły zainstalowane co kilkadziesiąt metrów kamery.
- Ściany były pokryte muralami z hasłami propagandowymi - opowiadała Maysem. - Z jednej strony obraz przedstawiał zakutane w chusty muzułmanki, które wyglądały na smutne i uciśnione. Z drugiej strony znajdowały się kobiety w wysokich obcasach i nowoczesnych ubraniach cieszące się urokami miejskiego życia. Z jednej strony pokazali zapłakane dzieci słuchające muzułmańskiego nauczyciela Ujgura. Z drugiej widać było szczęśliwe dzieci słuchające chińskiego nauczyciela.
Dziewczyna została odprowadzona na kolejny podwórzec, gdzie kazano jej czekać. Stała tam - zdrętwiała i oszołomiona - w otoczeniu dziesięciu strażników.
- Wiesz, czemu tu jesteś?
- To jakaś pomyłka - odpowiedziała. - Nie powinno mnie tu być. Nic nie zrobiłam. Pochodzę z dobrej rodziny.
- Pokażmy suce, kto tu rządzi! - krzyknął jeden ze strażników.
Dwóch mężczyzn powaliło Maysem na ziemię, ściągnęło jej buty i pociągnęło za stopy na zewnątrz, na mniejsze podwórko, na którym czekało kilkoro innych wściekłych i przestraszonych osób, ewidentnie przyprowadzonych tam wbrew własnej woli.
- Dziwka! - krzyczeli strażnicy.
- Suka!
- Kurwa!
Dziewczyna panicznie wymachiwała rękami i nogami, próbując się wyrwać. Po kilku minutach strażnicy wypuścili ją ze śmiechem.
Zrobiło się południe. Palące sierpniowe słońce wisiało wysoko na niebie. Mundurowi podnieśli Maysem z ziemi i posadzili ją na żelaznym krześle, do którego przypięli ją za ręce i nogi metalowymi obręczami.
- Było potwornie niewygodne - powiedziała mi później. - Nazywają to tygrysim krzesłem. Wszyscy o nim słyszeliśmy. Używają go, kiedy chcą zrobić z kogoś przykład dla innych, torturują człowieka, zmuszając go do skręcania ciała.
Pozostali więźniowie tylko się przyglądali.
- Ale przypominali pacjentów, którzy dochodzili do siebie po urazie głowy w wypadku samochodowym i stracili osobowość - stwierdziła Maysem. - Zdawali się niezdolni do myślenia, zadawania pytań, okazywania uczuć czy mówienia. Patrzyli na mnie pustym wzrokiem, a potem zagnano ich z powrotem do budynku.
Strażnicy zostawili dziewczynę na słońcu na osiem godzin, aż poczerwieniała jej skóra i nabawiła się oparzeń.
- Kiedy tak siedziałam w upale, wyobrażałam sobie, że zaraz obudzę się z tego koszmaru i będę znów w domu, z matką. Czułam, jak mnie przytula, całuje w oba policzki, słyszałam opowieści o życiu, przygodach i zagranicznych podróżach, i przypominałam sobie nasze niekończące się rozmowy o książkach, które akurat czytałam.
Pieczenie poparzonej skóry od czasu do czasu przywoływało ją do rzeczywistości. Przez kilka kolejnych godzin na przemian traciła przytomność albo majaczyła o domu.
Jakim cudem się tu znalazłam? - pytała w duchu.
***
Przez ostatnie 20 lat sinciański świat Maysem powoli się rozpadał, by wreszcie runąć w otchłań desperacji i nieufności. Niegdyś, wyjeżdżając za granicę, ciepło wspominała ojczyznę. Nie wyobrażała sobie, że pewnego dnia może trafić do miejsca tak przerażającego jak obóz koncentracyjny.
Dzieciństwo, które przypadło na lata 90., miała spokojne, niemal sielskie.
- W domu żyłam blisko natury - wspominała. - Budziliśmy się wcześnie i jedliśmy na śniadanie prostą kukurydziankę z owocami. Żadnej telewizji, przynajmniej rano. Zresztą i tak wolałam książki.
Po warzywa i owoce zazwyczaj chodziła piechotą na niewielką działeczkę, którą jej rodzina miała pod Kaszgarem. Żaden z dorosłych nie spał w ciągu dnia - byłaby to oznaka lenistwa.
- W każdy piątek dawaliśmy biednym datki. Zawoziliśmy skrzynki jedzenia, pieniądze i ubrania ubogim kobietom z całego miasta. Mama nie chciała jednak, żeby czuły, że biorą pieniądze za nic. Dzwoniła do nich i prosiła o drobne przysługi, jak pomoc domowa czy odprowadzanie dzieci do szkoły, i płaciła im za to niewielkie wynagrodzenie. Piątek to ważny dzień dla muzułmanów. Wiele innych rodzin postępowało podobnie.
Spokojne dzieciństwo sprzyjało rozwojowi wyobraźni i twórczego talentu Maysem.
Gdy miała siedem lat, pewnego razu pojechała z rodzicami wzdłuż wyschniętych koryt rzecznych do samotnej pustynnej świątyni. Po drodze wyglądała przez okno na otaczający ją przestwór.
- Pustynia Takla Makan wzbudzała we mnie strach - opowiadała mi potem.
Zaniepokoił ją widok, który mógł wydawać się upiorny, epatujący nieszczęściem: "czaszka jakiegoś zwierzęcia i masa białych flag" umieszczonych na stelażach z patyków, czasem wspartych na cegłach.
Były to oznaczenia grobów świętych i miejsc pamięci historycznych postaci, które z czasem trafiły do ujgurskich mitów i poematów epickich. Kiedy w czasie świąt ludzie odwiedzali te pustynne kapliczki, przed każdą z nich stawał strażnik, bajarz uczony w poezji, i opowiadał o tych, którzy tam spoczęli, albo o legendarnych królach, bohaterach i duchach55 .
- Moja ojczyzna była miejscem magicznym - stwierdziła Maysem. - Słuchaliśmy wędrownych bajarzy recytujących poematy przy bazarach. O bohaterach, bogach, awanturnikach, zdobywcach, bitwach, wyprawach. Publiczność kiwała się i wznosiła okrzyki w rytm poezji. Wierzyliśmy w duchy drzew i gór, w demony i dżiny z pustyni. Chłonęliśmy historie o zaginionych cywilizacjach, starożytnych skarbach, zbłąkanych karawanach i burzach piaskowych, które przyniosły im zagładę. Cieszyliśmy się pięknem życia w sercu świata, gdzie krzyżowały się szlaki imperiów.
Jako dziecko Maysem nieraz błąkała się z rodzicami po targowiskach Kaszgaru, gdzie w ciasnych uliczkach kupcy sprzedawali dywany, warzywa, opiekali kebaby. Przepychała się przez tłumy gromadzące się wokół poetów-włóczęgów w głównych alejach. Rodzice zwykle rzucali bajarzowi kilka monet i dołączali do widowni. Mityczne opowieści pochodziły z tekstów literackich zwanych tazkirah, ale przez pokolenia były przekazywane z ust do ust, a wędrowni opowiadacze zachęcali słuchaczy do ich wspólnego snucia. Maysem w oczarowaniu słuchała, jak publiczność płacze, krzyczy, zagrzewa do walki i próbuje przekonywać swoich ulubionych fikcyjnych bohaterów.
Utną głowę mą bezwinną
I złożą diadem mój w mej krwi
Bez mar, całunu, grobu, płaczu,
Lecz jak kto obcy umrę w pyle,
Bezgłowy trup zgładzony ostrzem bułata.
- Siyavush, opowieść o perskim herosie56
Kiedy Maysem poszła do szkoły, znalazła się w zupełnie innym świecie. W każdy poniedziałek rano, na rozpoczęcie tygodnia, i w każdy piątek po południu, na zakończenie tygodnia, klasa stawała przed wzniesioną flagą i śpiewała hymn państwowy, Marsz ochotników.
O wy, co odmawiacie niewoli, powstańcie!
Z naszego ciała i krwi wznieśmy nowy Wielki Mur!
Chiński naród przed przemożną stanął trwogą,
Niech się poniesie gromki krzyk naszego ludu!57
- Ta pieśń to część mojego dzieciństwa - stwierdziła podczas naszej rozmowy Maysem.
W chwilach wolnych od lekcji i zadań domowych dziewczyna czytywała rozdawane przez nauczycieli komiksy, w których Amerykanie byli nieodmiennie pokazywani jako ubrani w wojskowe mundury grubawi blondyni o wielkich, odstających nosach.
- Mierzyli z karabinów do biednych kobiet i dzieci i ogólnie wszystkich terroryzowali.
Maysem wymieniała się z kolegami i koleżankami kolejnymi kolorowymi zeszytami i wszyscy zaśmiewali się w kułak z perypetii komiksowych bohaterów.
- Już od wczesnego dzieciństwa tak naprawdę nie postrzegałam samej siebie jako Ujgurki. Komunizm, Chiny i bycie Ujgurką zlewały mi się w jedno. I czułam się dumna.
W weekendy Maysem zwykle jeździła na wieś, do dziadka od strony matki. Był emerytowanym przewodniczącym lokalnego biura partii i większość czasu spędzał w fotelu w salonie, pochłaniając jedną książkę za drugą. W końcu jednak unosił głowę i pytał o nowinki.
- Miał pewnie ponad tysiąc książek - wspominała dziewczyna. - Niektóre były wiekowe, jak starodruki.
Maysem rozpoznawała wykwintne zawijasy starego perskiego i arabskiego pisma.
- Podkradałam te książki, żeby je czytać. Jednego dnia czytałam o historii. Innego o sejsmologii i trzęsieniach ziemi. Przepadałam w nich ze szczętem.
Miłość do książek odziedziczyła po kądzieli.
Matka Maysem, jak opowiadała dziewczyna, była bystrą, elegancką kobietą, która ubierała się w obszerne, przepysznie zdobione suknie i dzięki ogromnej wiedzy zaczerpniętej z literatury zawsze wiedziała, co i w jakim momencie należy powiedzieć.
- Mama chciała, żebym poszła na studia i odniosła w życiu sukces. Sama była nauczycielką szkolną, nie miała nawet magisterium.
Gdy reszta domowników odchodziła od stołu, matka zostawała, żeby czytać gazety, czasopisma albo książki - nieraz na głos.
- Słyszeliście o nowym przewodniczącym partii? - rzucała w powietrze.
Albo oświadczała:
- George Bush przyjeżdża z wizytą do Chin.
Ale wiedza i książki nie stanowiły dla matki Maysem drogi do wolności. Pewnego dnia podzieliła się z córką smutną historią swojego małżeństwa i pokazała jej wyblakłe fotografie, które ukazywały ją jako pannę młodą ubraną "niczym prawdziwa dama".
W dniu ślubu długo czekała na narzeczonego. Mijały godziny, a on się nie zjawiał. Wreszcie zapadła noc.
- Następnego dnia twój ojciec przyszedł do mnie do domu. Domyśliłam się, że ma inną kobietę. Była piękną tancerką z naszego miasteczka.
Maysem czuła się wstrząśnięta, lecz nie przerywała, kiedy matka zaczęła tłumaczyć, dlaczego mimo poniżenia nie zrezygnowała z małżeństwa.
- Twój dziadek w gruncie rzeczy zmusił mnie, żebym poślubiła tego człowieka, choć nie był ani uczciwy, ani inteligentny. Należał jednak do partii komunistycznej.
- Uczestniczyłem w rewolucji kulturalnej - powtarzał swej narzeczonej, a potem żonie ojciec Maysem.
Nawiązywał do dziesięciolecia politycznego chaosu pomiędzy rokiem 1966 a 1976, kiedy komunistyczne bojówki młodzieżowe krążyły po całym kraju, rozprawiając się z ludźmi wykształconymi, zamożnymi i każdym, kto został uznany za wroga ludu czy reakcjonistę. Szacuje się, że w tym czasie życie straciło od półtora do dwóch milionów osób, choć oficjalne dane na ten temat nigdy nie zostały ujawnione58 .
Jako zagorzały komunista ojciec Maysem wraz z bandami innych uczniów donosił na nauczycieli i ich bił. Dzięki lojalności zyskał uznanie wśród członków partii i szybko wspinał się po szczeblach biurokratycznej drabiny, aż został szefem miejscowego biura administracyjnego.
- Po co ci więc wykształcenie? - pytał później córkę. - Bądź prostą dziewczyną. Skończ liceum i zostań nauczycielką.
Hipokryzja ojca nie umknęła uwadze Maysem: chciał, aby pracowała w szkole, choć sam jako młody chłopak szczuł bandy kolegów z klasy na opiekujących się nimi pedagogów.
- W Sinciangu nie trzeba było mieć wyższego wykształcenia, aby zostać nauczycielką - wyjaśniła mi Maysem. - W naszym społeczeństwie postrzegano to jako dobrą posadę dla grzecznych dziewcząt i kobiet, które skończyły liceum i wyszły za mąż. Tak na tę sprawę zapatrywał się mój tata.
Rodzice dziewczyny często kłócili się o to, jak powinna wyglądać przyszłość ich córki. W latach 90. i na początku XXI wieku dla pokolenia milenialsów nadciągał już czas wielkich zmian. Matka zaczęła siadać z Maysem każdego wieczora, aby pomagać jej w pracach domowych i wypracowaniach, podsuwać nowe książki i wiersze do czytania.
- Nauczyła mnie, jak się uczyć, aby osiągać dobre wyniki w szkole.
Ojciec zapatrywał się na tę kwestię zupełnie inaczej.
- Książki są niebezpieczne - mawiał. - Jeśli będziesz za dużo czytać, napytasz sobie biedy.
Nie stawał jednak córce na drodze, bo często wyjeżdżał w celach służbowych i nie orientował się w związku z tym w lekturach Maysem.
Wysoka pozycja rodziny wynikała głównie z koneksji politycznych.
- Od strony mamy mieliśmy kontakty ze Związkiem Radzieckim. Jej rodzice płynnie mówili po rosyjsku.
W latach 30. i 40. XX wieku władze sowieckie wspierały oddziały Ujgurów i chińskich muzułmanów z Sinciangu, dostarczając im pieniądze i uzbrojenie. Celem dowódców tych ugrupowań było oderwanie wspomnianych terenów od Chin i utworzenie niepodległego państwa ujgurskiego, które - na co liczyli Sowieci - mogłoby stać się satelitą Związku Radzieckiego i cennym sprzymierzeńcem w geopolitycznej walce z Państwem Środka59 .
Wtedy w Chinach nie rządzili jeszcze komuniści - partia Mao Zedonga miała przejąć władzę dopiero w 1949 roku. Nacjonaliści i komuniści toczyli zażartą wojnę domową60 .
- Kiedy przyszli Sowieci, moi dziadkowie [od strony matki] znaleźli się pod ich silnym wpływem. Zostali pierwszymi działaczami, pierwszymi komunistycznymi przywódcami w swojej wiosce. Choć dziadek był wykładowcą akademickim, zyskał silną pozycję polityczną dzięki temu, że kształcił się w Rosji i jako profesor znał wielu wpływowych ludzi. W związku z tym łatwiej było mu dostawać nadziały ziemi i kupować działki. Stał się wielkim posiadaczem ziemskim. Stąd wziął się nasz majątek.
U schyłku tysiąclecia, gdy Maysem zbliżała się do pełnoletniości, komunizm w wersji stworzonej przez Karola Marksa, a potem rozwiniętej przez Włodzimierza Lenina, Mao Zedonga i innych rewolucjonistów, powoli już się w Chinach przeżywał. Wypierał go konsumpcjonizm i rodzaj centralnie sterowanego kapitalizmu61 .
Gdy na początku lat dwutysięcznych Maysem trafiła do pierwszej klasy niewielkiego liceum, był w nim tylko jeden komputer podłączony do internetu. Zafascynowana dziewczyna siadła do niego wraz z koleżankami i zaczęła klikać.
- Byłam zaciekawiona - wyznała mi później. - Przed szkołą średnią nie miałam żadnej styczności z internetem. Dzięki tej maszynie mogłam ściągać i czytać rozmaite książki i artykuły. Oczywiście internet cenzurowano, więc nie mogłam czytać wszystkiego. Niemniej otworzył przed nami cały nowy świat. Zobaczyłam, o czym się mówi. Ludzie twierdzili, że Chiny staną się niedługo centralnym punktem globalnej gospodarki i technologii. Mieliśmy ponad miliard ludzi i wszyscy oni zaczynali interesować się internetem, a po ciężkim stuleciu pragnęli uczynić z Chin coś większego, wspanialszego62 .
Trafiała się szansa, aby odrobić "stulecie poniżeń", jak to ujęli propagandyści partii komunistycznej, odwołując się do długiego okresu, kiedy kraj był wyzyskiwany i osłabiany przez obce mocarstwa63 .
Jednocześnie w Sinciangu zaczynało się kulturowe przebudzenie zupełnie innego rodzaju.
- Była to potężna mieszanka nacjonalizmu etnicznego, wpływów religijnych islamu, chińskiego komunizmu i zachodniego liberalizmu - wyjaśnił mi Eset Sulayman, ujgurski historyk mieszkający w Waszyngtonie. - Jako że wszystkie cztery nie mogły koegzystować, doszło do konfliktów, przepychanek i podziałów.
W 1999 roku Perhat Tursun, ujgurski pisarz egzystencjalista pozostający pod silnym wpływem prozy Alberta Camus, opublikował kontrowersyjną powieść Sztuka samobójstwa. Zawarte w niej naturalistyczne opisy wstrząsnęły społeczeństwem, które do niedawna żyło pod komunistycznym kloszem, a potem dostało się pod wpływy sunnickich duchownych. Redaktorzy państwowych wydawnictw w teorii powinni pełnić rolę cenzorów. Tursunowi grożono śmiercią i szybko stał się symbolem prądu liberalnego na rodzącej się na nowo scenie literackiej64 .
- Bezkompromisowo podważał stare tabu - powiedział mi jego przyjaciel, poeta Tahir Hamut. - Konserwatywni pisarze i islamiści byli wyjątkowo niezadowoleni.
W pewnej szkole w południowym Sinciangu zorganizowano masowe palenie Sztuki samobójstwa. Żona Tursuna odeszła od niego, gdyż miała dość poczucia ciągłego niebezpieczeństwa, jakie groziło ich rodzinie65 . Hamut, Tursun i inni twórcy z ich kręgu zaczęli unikać tradycyjnych dzienników i magazynów, przechodzących przez ręce państwowych cenzorów, zamiast tego publikowali swoje dzieła na coraz liczniejszych portalach w języku ujgurskim, które jakimś sposobem uniknęły nadzoru władz.
- Nie zrozum nas źle. W Chinach wciąż trwały represje - opowiadał mi Abduweli, który również należał do tej internetowej społeczności literatów. - Ludzie trafiali do więzienia pod zarzutem działalności wywrotowej. Niemniej szczerze wierzyliśmy, że sytuacja się poprawia, że żyjemy w erze globalizacji i rządy twardej ręki nie mogą trwać w nieskończoność.
- Był to okres pełen nadziei i ekscytacji - wspominała Maysem, gdy wiele lat później i w zupełnie innym kraju siedzieliśmy przy herbacie. - Ale istniał pewien problem. Mieliśmy słaby punkt. Te same siły i zjawiska, które przydały nam skrzydeł, mogły też brutalnie sprowadzić nas z powrotem na ziemię.
48 Maysem dorastała w latach 90. XX wieku, kiedy Ujgurzy po zimnej wojnie zaczęli domagać się uznania swojej tożsamości narodowej, między innymi urządzając demonstracje takie jak ta, która odbyła się w miejscowości Kuldża w Sinciangu w 1997 roku. Policja otworzyła wówczas ogień do demonstrantów, zabijając być może nawet kilkadziesiąt osób, choć oficjalne raporty mówiły o dziewięciu ofiarach śmiertelnych. Dzieciństwo Maysem było jednak - jak sama stwierdziła - wygodne. Żyła na prowincji w uprzywilejowanej politycznie rodzinie w czasach, kiedy represje wobec Ujgurów nie były nawet w połowie tak intensywne jak obecnie. Więcej informacji o demonstracjach w Kuldży oraz torturach i egzekucjach, jakie spotkały ich uczestników, można znaleźć w reportażu brytyjskiej telewizji Channel 4 dostępnym na YouTubie pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=4RUCOrg2Pb0.
49 Human Rights Watch, We Are Afraid to Even Look for Them: Enforced Disappearances in the Wake of Xinjiang's Protests, 20 października 2009, https://www.hrw.org/report/2009/10/20/we-are-afraid-even-look-them/enforced-disappearances-wake-xinjiangs-protests.
50 Wywiady przeprowadzone przez autora z ujgurskimi ekstremistami w Stambule pomiędzy lutym a lipcem 2018 roku.
51 Nate Rosenblatt, All Jihad Is Local: What ISIS' Files Tell Us About Its Fighters, New America Foundation, lipiec 2016, https://na-production.s3.amazonaws.com/documents/ISIS-Files.pdf.
52 Kevin Wang, Chinese City Bans Beards, Islamic-Style Clothing on Busses During Event, CNN.com, 6 sierpnia 2014, https://www.cnn.com/2014/08/06/world/asia/china-beard-ban/index.html. Zob. też Sina News, Xinjiang Karamay: Zakaz podróżowania autobusem dla osób z dużymi brodami i czterema rodzajami ubrań (??????: ?????????????), 5 sierpnia 2014, http://news.sina.com.cn/c/2014-08-05/210530635703.shtml. Tłumaczenie tytułu za wersją angielską przełożoną przez asystenta autora.
53 Human Rights Watch, "Eradicating Ideological Viruses", dz. cyt. Przepisy w języku chińskim można znaleźć w dokumencie Przepisy do spraw religijnych w Regionie Autonomicznym Sinciang-Ujgur (??????????????), 2014. Zob. też Xinhua, Zakazy noszenia chust i innych okryć twarzy w miejscach publicznych w Urumczi zatwierdzone (?????????????????????), 10 stycznia 2015, http://www.xinhuanet.com/politics/2015-01/10/c_1113948748.htm. Tłumaczenie tytułów z języka mandaryńskiego za wersją angielską przełożoną przez asystenta autora.
54 Tom Phillips, China Launches Massive Rural "Surveillance" to Watch Over Uighurs, "Telegraph", https://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/asia/china/11150577/China-launches-massive-rural-surveillance-project-to-watch-over-Uighurs.html.
55 Thum, The Sacred Routes of Uyghur History, dz. cyt., s. 23.
56 Tamże, s. 16. Jeden rękopis zacytowany na s. 72 głosi: "Proszę, aby mężowie uczeni, jeżeli natrafią w tej tazkirze na jakiekolwiek błędy czy niedoskonałości, odnieśli się do nich w swego rodzaju posłowiu i je naprostowali". Historia regionu, w której tak rozmiłowała się Maysem, "to historia tworzona przez zbiorowość, a nie pojedynczych ekspertów, bardziej podobna do Wikipedii niż Dziejów Herodota czy Eposu o Sundiacie", pisze Rian Thum, historyk Sinciangu i wykładowca na Uniwersytecie Loyoli w Nowym Orleanie, na s. 15 swojej książki.
57 Tian Han i Nie Er, Marsz ochotników, 1935, http://english1.english.gov.cn/2005-08/16/content_23523.htm . Tłumaczenie z języka chińskiego za wersją angielską.
58 Frank Dikötter, The Cultural Revolution: A People's History, 1962-1976, Bloomsbury Press, London 2017, s. I-XIX. Na s. XVIII Dikötter pisze: "Nawet jeśli pod względem liczby ofiar rewolucja kulturalna była znacznie mniej niszczycielska niż wcześniejsze kampanie Mao, szczególnie katastrofa wielkiego głodu, pozostawiła po sobie dziedzictwo niezliczonych złamanych żywotów i strat kulturowych. Według wszelkich doniesień przez dziesięć lat jej trwania zginęło od półtora do dwóch milionów osób, ale życie znacznie większej liczby ludzi legło w gruzach z powodu niekończących się doniesień, fałszywych zeznań, sesji wzajemnego oskarżania i represji". Zob. też Anne Thurstone, Enemies of the People, Knopf, New York 1987, s. 208-209.
59 Raisa Mirovitskaya i Andrei Ledovsky, The Soviet Union and the Chinese Province of Xinjiang in the Mid-1930s, "Far Eastern Affairs" nr 4/35 (2007), s. 92-103. Woodrow Wilson Center for International Scholars w Waszyngtonie posiada także znakomite archiwum internetowe odtajnionych dokumentów radzieckich pod hasłem China and the Soviet Union in Xinjiang, 1934-1949, na stronie: https://digitalarchive.wilsoncenter.org/collection/234/china-and-the-soviet-union-in-xinjiang-1934-1949.
60 James A. Millward, Eurasian Crossroads: A History of Xinjiang, Hurst Publishers, London 2007.
61 Ezra F. Vogel, Deng Xiaoping and the Transformation of China, Belknap Press, Cambridge 2011, rozdz. 16 Accelerating Economic Growth and Opening, 1982-1989, s. 450-475 oraz rozdz. 24 China Transformed, s. 693-712.
62 Optymistyczne spojrzenie na Chiny cechujące lata 90. XX wieku i pierwsze lata XXI wieku znajdowało odbicie w polityce rządu Stanów Zjednoczonych, a także w licznych artykułach prasowych i przemówieniach. Zob. np. przemówienie prezydenta Billa Clintona w Paul H. Nitze School of Advanced International Studies na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Waszyngtonie 3 marca 2000 roku nagrane przez Federal News Service, https://www.iatp.org/sites/default/files/Full_Text_of_Clintons_Speech_on_China_Trade_Bi.htm . Clinton stwierdził: "Przystępując do Światowej Organizacji Handlu, Chiny nie tylko zgadzają się importować więcej naszych produktów; zgadzają się importować jedną z najważniejszych wartości demokratycznych: wolność gospodarczą. Im bardziej Chiny będą liberalizować gospodarkę, tym pełniej będą wyzwalać potencjał swoich obywateli - ich chęć działania, wyobraźnię, niesamowitego ducha przedsiębiorczości. A gdy jednostki zyskują możliwość, by nie tylko marzyć, ale też spełniać marzenia, zaczynają domagać się głosu". Ludzie, którzy sceptycznie zapatrywali się na przyjęcie Chin do Światowej Organizacji Handlu w 2001 roku, byli w kręgach waszyngtońskich lekceważąco nazywani protekcjonistami. Należał do nich m.in. Robert E. Lightizer, prawnik specjalizujący się w prawie handlowym, zob. artykuł jego autorstwa A Deal We'd Be Likely to Regret, "New York Times", 18 kwietnia 1999, https://www.nytimes.com/1999/04/18/opinion/a-deal-wed-be-likely-to-regret.html.
63 Zheng Wang, Never Forget National Humiliation: Historical Memory in Chinese Politics and Foreign Relations, Columbia University Press, New York 2012, rozdz. 5, From Vanguard to Patriot: Reconstructing the Chinese Communist Party, s 119-141.
64 Bethany Allen-Ebrahimian, Meet China's Salman Rushdie, "Foreign Policy", 1 października 2015, https://foreignpolicy.com/2015/10/01/china-xinjiang-islam-salman-rushdie-uighur/. Sztuka samobójstwa jest dostępna w ujgurskojęzycznym e-booku pod adresem: https://elkitab.org/oluwelish_senitiperhat_tursun/ . Autor zebrał dodatkowe informacje o życiu Perhata Tursuna, prowadząc wywiady z jego znajomymi, poetą Tahirem Hamutem, dziennikarzem i historykiem Esetem Sulaymanem oraz lingwistą Abduwelim Ayupem. Z samym Tursunem autor nie miał możliwości przeprowadzić wywiadu, ponieważ w styczniu 2018 roku został on aresztowany w Sinciangu i najprawdopodobniej skazany na wieloletnie więzienie, jak podaje shahitz.biz pod adresem: https://shahit.biz/eng/viewentry.php?entryno=2.
65 Bethany Allen-Ebrahimian, Meet China's Salman Rushdie, dz. cyt.