Diana. Niewinna księżniczka - Zespół autorów

Kup ebooka

19.99 zł
14.99 zł (14,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Diana idzie wy­ło­żo­nym wy­so­kim pa­ne­lami ko­ry­ta­rzem w pa­łacu Buc­kin­gham. Prze­mie­rza ci­chy i czę­sto bez­ludny la­bi­rynt se­tek ko­ry­ta­rzy, sal i po­koi.

Ściany są za­peł­nione por­tre­tami kró­lów i kró­lo­wych. Po­grą­żona w my­ślach stu­diuje hi­sto­rię no­wej ro­dziny, do któ­rej nie­długo wej­dzie.

Dwu­dzie­sto­let­nia Diana Spen­cer jest za­rę­czona z księ­ciem Ka­ro­lem, przy­szłym kró­lem An­glii. Na­rze­czony jest od niej dwa­na­ście lat star­szy i przez wiele lat cie­szył się opi­nią wiecz­nego ka­wa­lera.

Lecz te­raz cała Wielka Bry­ta­nia jest prze­ko­nana, że od­na­lazł szczę­ście w oso­bie mło­dej, pięk­nej Diany.

***

Czy­tasz se­rię "Bry­tyj­ska ro­dzina kró­lew­ska". Przy­bliża ona syl­wetki człon­ków ro­dziny, która od 1917 roku na­leży do dy­na­stii Wind­so­rów. Udamy się w po­dróż przez ostat­nie stu­le­cie, pod­czas któ­rego spę­dzimy czas mię­dzy in­nymi z księżną Dianą, księ­ciem Har­rym i księżną Me­ghan, kró­lową Elż­bietą oraz po­zo­sta­łymi człon­kami tej roz­le­głej i fa­scy­nu­ją­cej ro­dziny.

Czy­tasz drugą część. Je­śli nie czy­ta­łeś po­przed­niej, pro­po­nu­jemy roz­po­cząć od czę­ści Nie­ocze­ki­wana kró­lowa, która do­ty­czy Elż­biety.

W czę­ści dru­giej pre­zen­tu­jemy hi­sto­rię mło­dej Diany, która za­ko­chuje się w przy­szłym królu An­glii. Część nosi ty­tuł Nie­winna księż­niczka.

***

Może oczami wy­obraźni wi­dzisz te­raz przed sobą Dianę. Szczu­płą blon­dynkę o nieco za­gu­bio­nym spoj­rze­niu ob­ciętą na pa­zia.

Do ślubu po­zo­stało już nie­wiele czasu, ale cho­ciaż Diana wpro­wa­dziła się do pa­łacu Buc­kin­gham kilka ty­go­dni temu, na­dal nie czuje się tu­taj jak w domu. Nie umie się w nim od­na­leźć.

Dla­tego od­czuwa ulgę, kiedy na­gle staje przed czymś, co jest jej do­brze znane.

Stoi w dłu­gim ko­ry­ta­rzu, w któ­rym znaj­dują się ga­bi­nety pra­cow­ni­ków za­trud­nio­nych w pa­łacu. Stu­diuje ta­bliczki z na­zwi­skami, usi­łu­jąc za­pa­mię­tać, jak na­zy­wają się po­szcze­gólne osoby, i wtedy za­uważa zna­jome na­zwi­sko.

***

Nie znamy do­kład­nego prze­biegu wy­da­rzeń. W każ­dym ra­zie Diana prze­stę­puje próg drzwi po pra­wej stro­nie, pro­wa­dzą­cych do ga­bi­netu osoby o do­brze jej zna­nym na­zwi­sku.

Jesz­cze tego nie wie, lecz za drzwiami prze­żyje coś, co bę­dzie pa­mię­tać przez resztę swo­ich dni. To jedna z tych chwil, kiedy staje się ja­sne, że coś jest nie tak, jak być po­winno - albo jak ocze­ki­wała, że bę­dzie.

Ga­bi­net na­leży do pry­wat­nego se­kre­ta­rza Ka­rola - Mi­cha­ela Col­borne'a. Może Diana pro­wa­dzi z nim to­wa­rzy­ską po­ga­wędkę o po­go­dzie oraz o przy­go­to­wa­niach do ślubu, do któ­rego po­zo­stało już nie­wiele czasu i pra­cow­nicy z pew­no­ścią mają co ro­bić. Ona sama do­piero te­raz za­czyna ro­zu­mieć, co ją czeka i na ja­kie ży­cie się zgo­dziła.

Pod­czas roz­mowy Diana roz­gląda się po ga­bi­ne­cie, prze­suwa czub­kiem palca wska­zu­ją­cego po grzbie­tach kilku ksią­żek usta­wio­nych na re­gale i stu­diuje uważ­nie zdję­cie w ramce na biurku. Są na nim pry­watny se­kre­tarz i Ka­rol. Diana i Mi­chael Col­borne dys­ku­tują, gdzie i z kim usią­dzie ro­dzina Diany pod­czas we­sel­nego obiadu, kiedy na­gle przy­szła księżna za­uważa paczkę. Jest nie­wielka i ele­gancka. Leży na skraju biurka. Ukryta obok lampki. Mi­chael Col­borne po­dąża za wzro­kiem Diany. To nic ta­kiego, za­pew­nia. Ale po chwili rzuca mi­mo­cho­dem dys­kretną uwagę, żeby w ogóle się tym nie przej­mo­wała. To dziwne, że po­wta­rza te słowa. Te­raz w jego gło­sie po­ja­wia się do­dat­kowo coś, co bu­dzi cie­ka­wość Diany.

Tak to już prze­cież bywa z tego ro­dzaju in­for­ma­cjami, że eks­cy­tują każdą dzie­cinną du­szę.

Chwilę póź­niej trzyma już pa­czuszkę w rę­kach i roz­rywa pa­pier.

***

W tym mo­men­cie więk­szość z nas wie, że ta hi­sto­ria nie bę­dzie miała ba­śnio­wego za­koń­cze­nia. Kró­le­wicz i kró­lewna nie będą żyli długo i szczę­śli­wie do końca swo­ich dni.

W ba­śniach głów­nego bo­ha­tera czeka zwy­kle coś pięk­nego i do­brego, kiedy prze­zwy­cięży już wszyst­kie trud­no­ści. W wy­padku Diany wy­daje się jed­nak, że au­tor, który na­pi­sał fa­bułę jej hi­sto­rii, po­mi­nął ten frag­ment.

Za­sad­ni­cze py­ta­nie brzmi, czy oni - Diana i Ka­rol - w któ­rym­kol­wiek mo­men­cie mał­żeń­stwa prze­żyli choć jedną chwilę szczę­ścia - ra­zem lub osobno.

Ale skoro wi­zja mał­żeń­stwa z Ka­ro­lem nie wy­daje się Dia­nie za­po­wie­dzią szczę­ścia, to dla­czego ko­bieta nie ucieka z krzy­kiem, za­nim doj­dzie do ślubu?

Hi­sto­ria o mło­dej, nie­win­nej Dia­nie, która spo­tyka księ­cia Ka­rola, jest pełna plo­tek i in­tryg.

To walka o prawdę. Walka o ak­cep­ta­cję oto­cze­nia i o ak­cep­ta­cję wła­snego losu. Jest to też opo­wieść o nie­szczę­śli­wej mi­ło­ści. O wier­no­ści i lo­jal­no­ści. Za­równo mał­żeń­skiej, jak i - w szcze­gól­no­ści - wier­no­ści wo­bec ko­rony jako czę­ści bry­tyj­skiej mo­nar­chii.

Hi­sto­ria, którą za chwilę prze­czy­tasz, roz­po­czyna się ty­dzień przed ślu­bem, w chwili, kiedy Diana prze­mie­rza ko­ry­ta­rze swo­jego no­wego, wspa­nia­łego domu - pa­łacu Buc­kin­gham - nie­mal czte­ry­stu­let­niej re­zy­den­cji po­ło­żo­nej w sercu Lon­dynu.

***

W pa­czuszce, z któ­rej Diana ze­rwała pa­pier i którą trzyma te­raz w dło­niach, znaj­duje się pu­dełko. Pu­dełko z ro­dzaju tych, które mogą za­wie­rać tylko nie­zwy­kle piękną bi­żu­te­rię. Spo­koj­nie zdej­muje wieczko. Wy­czuwa przy tym jed­nak, że w ca­łej tej sy­tu­acji jest coś dziw­nego. Po pierw­sze, wy­raz twa­rzy Mi­cha­ela Col­borne'a. Na jego ustach nie po­ja­wia się cień uśmie­chu, a jego brwi są tak zmarsz­czone, że można by wło­żyć po­mię­dzy nie ołó­wek. Po dru­gie, na zna­le­zio­nej w pu­dełku bran­so­letce wi­dzi wy­gra­we­ro­wane nie­wła­ściwe li­tery.

W pu­dełku leży bran­so­letka, sta­ran­nie otu­lona watą, żeby się nie po­ry­so­wała. Bi­żu­te­ria jest wy­ko­nana ze sre­bra, a na za­wieszce wy­gra­we­ro­wano li­tery "G" i "F".

Jest zdez­o­rien­to­wana. G.F.?

I wtedy to do niej do­ciera.

Gla­dys i Fred.

Nie­mal za­po­mniała, że w po­miesz­cze­niu prze­bywa także pry­watny se­kre­tarz i że ona sama znaj­duje się w jego ga­bi­ne­cie. Przy­po­mina so­bie o tym do­piero, kiedy se­kre­tarz chrząka. "Da jej to dzi­siaj wie­czo­rem" - Mi­chael Col­borne pa­trzy na Dianę. Nie jest pewna, czy w jego sza­ro­zie­lo­nych oczach do­strzega cień współ­czu­cia, czy też męż­czy­zna jest tylko pu­stą po­włoką czło­wieka. Sko­rupą bez uczuć, jak te wszyst­kie por­trety na ścia­nie. Diana trzyma pu­dełko mocno, kiedy Col­borne pró­buje je od­zy­skać.

W ułamku se­kundy ogar­nia ją zwąt­pie­nie, prze­nika całą jej po­stać i kła­dzie się na piersi jak ciężka koł­dra. Pul­suje w każ­dej żyle i wy­bu­cha w ką­ci­kach oczu w po­staci łez.

Pu­dełko wy­pada Dia­nie z rąk i ude­rza ze stu­ko­tem o pod­łogę. Bran­so­letka leży te­raz sa­mot­nie po­środku ga­bi­netu. Za­nim Mi­chael Col­borne zdąży coś po­wie­dzieć, Diana jest już za drzwiami i znowu prze­mie­rza dłu­gie ko­ry­ta­rze. Nie ma po­ję­cia, do­kąd idzie. Wie je­dy­nie, że musi stąd uciec. Musi zo­stać sama.