Diana idzie wyłożonym wysokim panelami korytarzem w pałacu Buckingham. Przemierza cichy i często bezludny labirynt setek korytarzy, sal i pokoi.
Ściany są zapełnione portretami królów i królowych. Pogrążona w myślach studiuje historię nowej rodziny, do której niedługo wejdzie.
Dwudziestoletnia Diana Spencer jest zaręczona z księciem Karolem, przyszłym królem Anglii. Narzeczony jest od niej dwanaście lat starszy i przez wiele lat cieszył się opinią wiecznego kawalera.
Lecz teraz cała Wielka Brytania jest przekonana, że odnalazł szczęście w osobie młodej, pięknej Diany.
***
Czytasz serię "Brytyjska rodzina królewska". Przybliża ona sylwetki członków rodziny, która od 1917 roku należy do dynastii Windsorów. Udamy się w podróż przez ostatnie stulecie, podczas którego spędzimy czas między innymi z księżną Dianą, księciem Harrym i księżną Meghan, królową Elżbietą oraz pozostałymi członkami tej rozległej i fascynującej rodziny.
Czytasz drugą część. Jeśli nie czytałeś poprzedniej, proponujemy rozpocząć od części Nieoczekiwana królowa, która dotyczy Elżbiety.
W części drugiej prezentujemy historię młodej Diany, która zakochuje się w przyszłym królu Anglii. Część nosi tytuł Niewinna księżniczka.
***
Może oczami wyobraźni widzisz teraz przed sobą Dianę. Szczupłą blondynkę o nieco zagubionym spojrzeniu obciętą na pazia.
Do ślubu pozostało już niewiele czasu, ale chociaż Diana wprowadziła się do pałacu Buckingham kilka tygodni temu, nadal nie czuje się tutaj jak w domu. Nie umie się w nim odnaleźć.
Dlatego odczuwa ulgę, kiedy nagle staje przed czymś, co jest jej dobrze znane.
Stoi w długim korytarzu, w którym znajdują się gabinety pracowników zatrudnionych w pałacu. Studiuje tabliczki z nazwiskami, usiłując zapamiętać, jak nazywają się poszczególne osoby, i wtedy zauważa znajome nazwisko.
***
Nie znamy dokładnego przebiegu wydarzeń. W każdym razie Diana przestępuje próg drzwi po prawej stronie, prowadzących do gabinetu osoby o dobrze jej znanym nazwisku.
Jeszcze tego nie wie, lecz za drzwiami przeżyje coś, co będzie pamiętać przez resztę swoich dni. To jedna z tych chwil, kiedy staje się jasne, że coś jest nie tak, jak być powinno - albo jak oczekiwała, że będzie.
Gabinet należy do prywatnego sekretarza Karola - Michaela Colborne'a. Może Diana prowadzi z nim towarzyską pogawędkę o pogodzie oraz o przygotowaniach do ślubu, do którego pozostało już niewiele czasu i pracownicy z pewnością mają co robić. Ona sama dopiero teraz zaczyna rozumieć, co ją czeka i na jakie życie się zgodziła.
Podczas rozmowy Diana rozgląda się po gabinecie, przesuwa czubkiem palca wskazującego po grzbietach kilku książek ustawionych na regale i studiuje uważnie zdjęcie w ramce na biurku. Są na nim prywatny sekretarz i Karol. Diana i Michael Colborne dyskutują, gdzie i z kim usiądzie rodzina Diany podczas weselnego obiadu, kiedy nagle przyszła księżna zauważa paczkę. Jest niewielka i elegancka. Leży na skraju biurka. Ukryta obok lampki. Michael Colborne podąża za wzrokiem Diany. To nic takiego, zapewnia. Ale po chwili rzuca mimochodem dyskretną uwagę, żeby w ogóle się tym nie przejmowała. To dziwne, że powtarza te słowa. Teraz w jego głosie pojawia się dodatkowo coś, co budzi ciekawość Diany.
Tak to już przecież bywa z tego rodzaju informacjami, że ekscytują każdą dziecinną duszę.
Chwilę później trzyma już paczuszkę w rękach i rozrywa papier.
***
W tym momencie większość z nas wie, że ta historia nie będzie miała baśniowego zakończenia. Królewicz i królewna nie będą żyli długo i szczęśliwie do końca swoich dni.
W baśniach głównego bohatera czeka zwykle coś pięknego i dobrego, kiedy przezwycięży już wszystkie trudności. W wypadku Diany wydaje się jednak, że autor, który napisał fabułę jej historii, pominął ten fragment.
Zasadnicze pytanie brzmi, czy oni - Diana i Karol - w którymkolwiek momencie małżeństwa przeżyli choć jedną chwilę szczęścia - razem lub osobno.
Ale skoro wizja małżeństwa z Karolem nie wydaje się Dianie zapowiedzią szczęścia, to dlaczego kobieta nie ucieka z krzykiem, zanim dojdzie do ślubu?
Historia o młodej, niewinnej Dianie, która spotyka księcia Karola, jest pełna plotek i intryg.
To walka o prawdę. Walka o akceptację otoczenia i o akceptację własnego losu. Jest to też opowieść o nieszczęśliwej miłości. O wierności i lojalności. Zarówno małżeńskiej, jak i - w szczególności - wierności wobec korony jako części brytyjskiej monarchii.
Historia, którą za chwilę przeczytasz, rozpoczyna się tydzień przed ślubem, w chwili, kiedy Diana przemierza korytarze swojego nowego, wspaniałego domu - pałacu Buckingham - niemal czterystuletniej rezydencji położonej w sercu Londynu.
***
W paczuszce, z której Diana zerwała papier i którą trzyma teraz w dłoniach, znajduje się pudełko. Pudełko z rodzaju tych, które mogą zawierać tylko niezwykle piękną biżuterię. Spokojnie zdejmuje wieczko. Wyczuwa przy tym jednak, że w całej tej sytuacji jest coś dziwnego. Po pierwsze, wyraz twarzy Michaela Colborne'a. Na jego ustach nie pojawia się cień uśmiechu, a jego brwi są tak zmarszczone, że można by włożyć pomiędzy nie ołówek. Po drugie, na znalezionej w pudełku bransoletce widzi wygrawerowane niewłaściwe litery.
W pudełku leży bransoletka, starannie otulona watą, żeby się nie porysowała. Biżuteria jest wykonana ze srebra, a na zawieszce wygrawerowano litery "G" i "F".
Jest zdezorientowana. G.F.?
I wtedy to do niej dociera.
Gladys i Fred.
Niemal zapomniała, że w pomieszczeniu przebywa także prywatny sekretarz i że ona sama znajduje się w jego gabinecie. Przypomina sobie o tym dopiero, kiedy sekretarz chrząka. "Da jej to dzisiaj wieczorem" - Michael Colborne patrzy na Dianę. Nie jest pewna, czy w jego szarozielonych oczach dostrzega cień współczucia, czy też mężczyzna jest tylko pustą powłoką człowieka. Skorupą bez uczuć, jak te wszystkie portrety na ścianie. Diana trzyma pudełko mocno, kiedy Colborne próbuje je odzyskać.
W ułamku sekundy ogarnia ją zwątpienie, przenika całą jej postać i kładzie się na piersi jak ciężka kołdra. Pulsuje w każdej żyle i wybucha w kącikach oczu w postaci łez.
Pudełko wypada Dianie z rąk i uderza ze stukotem o podłogę. Bransoletka leży teraz samotnie pośrodku gabinetu. Zanim Michael Colborne zdąży coś powiedzieć, Diana jest już za drzwiami i znowu przemierza długie korytarze. Nie ma pojęcia, dokąd idzie. Wie jedynie, że musi stąd uciec. Musi zostać sama.